teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 123087.05 km z czego 18625.85 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.13 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 43.37 km
  • 8.00 km terenu
  • czas 02:24
  • średnio 18.07 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kanie, kanie i kilka kozaków

Środa, 16 października 2019 · dodano: 13.11.2019 | Komentarze 0

Do złotego złotojesiennego lasu. Na grzybki, a jakże. Krótko mówiąc nadal jestem do tyłu na bikestatsie i lecą takie oto wspomnienia z połowy października.








Zapomniałem na bieżąco zapisać, jakie to grzybki zebrałem... dokładnie już nie pamiętam, ale było to sporo kań i kilka innych grzybków, z których większość masy stanowiły te oto trzy piekne kozaki (rosnące na środku leśnej dróżki):





A oto i stada kań.











Dla porównania czubajka kania i muchomor czerwieniejący (bodajże).




Hmmm, jakiś gatunek opieńki? Tylko ten kolor trochę nietypowy... zresztą, opieniek i tak nie zbieram, a nawet gdyby to tej bym nie ryzykował mając wątpliwości.








Powrót w mżawce przechodzącej w regularny deszcz.


  • dystans 14.40 km
  • 8.80 km terenu
  • czas 01:25
  • średnio 10.16 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z Klu do lasu na kiełbaskę

Poniedziałek, 14 października 2019 · dodano: 12.11.2019 | Komentarze 3

Korzystając z ładnej, październikowej pogody, staramy się jak najwięcej czasu spędzać w plenerze. Tak więc zamiast jechać do szkoły, robimy sobie kolejne wagary i jedziemy do lasu na kiełbaskę.

Ponieważ Klu jedzie na własnym rowerze, poruszamy się chodnikami i śmieszkami rowerowymi (jakoś trzeba się przebić przez miasto). Ta śmieszka, to najgorsza asfaltowa droga rowerowa jaką znam* i normalnie objeżdżamy jej większość sąsiednimi uliczkami, ale z Klu jednak lepiej jest jechać tędy niż przepychać się wąskimi, zastawionymi samochodami chodnikami.

*) muldziasta, z kostkowymi wyjazdami z posesji, nierówne połączenie nawierzchni i jedzie się tak - góra dół dup dup, góra dół dup dup... upierdliwe jak nie wiem co.



Ale za to w lesie jest przyjemna ścieżka i miło się jedzie przez złotojesienny las.








A na miejscu ognisko, kiełbaska, hamak i różne zabawy... ot na przykład kijek z przywiązanym sznurkiem, który może robić za wędkę, a nawet łuk (bardzo długi). Oczywiście taki łuk do strzelania się nie nadaje, ale w zasadzie możemy zrobić i taki łuk do strzelania... oto pomysł do zrealizowania na następną wycieczkę.



Ale mamy też kawał sznura, którym możemy opleść drzewa i zrobić coś w rodzaju zagrody.





Ten sznur może też robić za kolejkę linową, wystarczy tylko dorobić wagonik.




Uwaga pasażerowie kolejki... bujanie!




W końcu trzeba wracać, pozbierać nasze rzeczy, zwinąć hamak, linki... oto kolia hrabiny von Pumpernikiel.



No i wracamy.








  • dystans 22.37 km
  • 1.60 km terenu
  • czas 01:26
  • średnio 15.61 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Do ruin i żwirowni we Wręczy (z Klu)

Niedziela, 13 października 2019 · dodano: 11.11.2019 | Komentarze 0

Wycieczka z Klu... po drodze tradycyjne czytanie książeczek podczas jazdy.



Ruiny pałacu (no, dworu) we Wręczy.






Dzisiaj jest wesoło,
Bo z nami de Zoo





Znajdujemy też skrzynkę, wpisu dokonujemy na kolanie...



...no, na cegle chyba wygodniej.




Następuje wymiana fantów... sznur pereł hrabiny von Pumpernikiel.



Te cegły to w zasadzie takie większe i ciężkie klocki... układamy z nich stołeczek i stolik.





Pod cegłami zawsze się coś znajdzie, a to ślimola, a to stonogę albo innego krocionoga.




A tu stworzyliśmy rzeźbę ślimaka wyglądającego przez okienko.




Był też prawdziwy ślimak, który robił był naszym modelem.



W praku




Ćwiczenia z równowagi na naturalnej równoważni




Podjeżdżamy jeszcze do żwirowni po sąsiedzku







Prawie jak na pustyni








  • dystans 49.15 km
  • 14.30 km terenu
  • czas 03:06
  • średnio 15.85 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kolejne grzybobranko

Sobota, 12 października 2019 · dodano: 09.11.2019 | Komentarze 3

22 podgrzybkki
14 kań
10 koźlaków
13 maślaków żółtych
12 maślaków wyczajnych
3 maślaki p
5 kurek
3 zajączki

Trochę kań (głównie małe).





A to największy znaleziony podgrzybek... inne w miarę duże nie nadawały się do zbioru.




Natomiast maleństwa trudno było wypatrzeć... w liściach nie było szans (jeśli w ogóle jakieś tam były), znaleźć dało się na tle mchu, czy w lesie iglastym, a i to łatwo było przegapić. Ot, na przykład zrobiłem postój - herbatka, kanapki i dopiero wtedy zauważyłe, że obok obrusika jest podgrzybek.




Zajączków niedużo, a i tak w większości stare lub robaczywe.



Trochę kozaków




Trafiło się trochę maślaków zwyczajnych



... i żółtych.




A także pstrych. Pamiętam, że kiedyś gdy wędrowaliśmy z namiotem wzdłuż wybrzeża, widzieliśmy ich sporo w młodnikach, a ludzie je zbierali. Ponieważ ich nie znaliśmy, podpytywaliśmy miejscowych grzybiarzy i oni mówili na nie "miodówki". Ostatecznie ich nazbieraliśmy i to sporo (naprawdę był niesamowity ich wysyp), upewnialiśmy się jeszcze u napotykanych grzybiarzy, czy zebraliśmy jadalne.

Ogólnie jednak obiad grzybowy nie wyszedł nam zbyt smaczny - raz, że zdaje się nie jest to grzyb z tych najsmaczniejszych, a dwa że w warunkach kempingowych nie mieliśmy dobrych warunków do ich przygotowania. Poza tym i tak nazbieraliśmy ich kilka razy za dużo jak na nasze potrzeby. Ale co była frajda z grzybobrania to nasze, jednak od tej pory w warunkach wędrownych nie porywam się na robienie potraw z grzybów, a jeśli zbieram to już ostatniego dnia by zawieźć do domu.




A tymczasem w lesi






O, pierwsze w tym roku lejkowce dęte. Jadalne, ale nie zbierałem.




Kolczak rudawy, nie zbierałem ale też jadalny mimo że ani blaszkowy, ani rurkowy, tylko kolczasty (albo sopelkowy jak kto woli).



To na pierwszy rzut oka może przyciągnąć uwagę jako podgrzybek czy prawdziwek... al  tu zdziwko, blaski pod spodem.



Mleczaje jakieś, ale nie rydze... generalnie u nas można spotkać sporo mleczajów, ale mleczaja rydza to jeszcze nie trafiłem, wszystkie miały wypływające białe mleczko po uszkodzeniu, albo nie wypływało nic, a rydza poznajemy po pomarańczowym mleczku.




To są sporawe grzyby, kilka takich i koszyk pełny... ale chyba niejadalne.



Pakiet innych grzybków












Pora wracać, bo się ściemnia





  • dystans 48.85 km
  • 14.40 km terenu
  • czas 03:03
  • średnio 16.02 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Grzyyyybyyy

Sobota, 5 października 2019 · dodano: 02.11.2019 | Komentarze 1

- 31 podgrzybków
- 22 zajączki
- 25 kań
- 15 kurek
- 9 maślaków żółtych
- 5 maślaków pstre
- 2 maślaki zwyczajne
- 4 prawdziwki
- 3 kozaki

Zaczynam od miejscówek kaniowych... początkowo słabo idzie, bo spotykam stare, zmurszałe grzyby. Potem udaje się nazbierać większą ilość kań, ale małych lub średnich, bo te większe to właśnie te stare.




Upadła kania



Przy okazji trochę innych grzybów, ale niezbyt dużo... wszystkiego po trochu - są kurki, trochę podgrzybków, zajączki i prawdziwki.



Co jest pod grzybkami? Podgrzybki.






Największy zebrany grzyb... na prawdziwki można pod tym względem liczyć



Zajączków oczywiście było więcej niż zebrałem, ale znaczny odsetek robaczywych... nie licząc nawet starych egzemplarzy.





Zajączek dobrze zamaskowany i drugi raczej słabo




Zajączek przytulony do mleczaja i drugi też z eskortą.




Poza tym trafiłem dwa pieńki opieniek. Opieniek zasadniczo nie zbieram, ale taka kolonia jest bardzo malownicza i fotogeniczna... niestety tydzień później okazało się, że miejscówka została odkryta przez innego grzybiarza, opieńki wycięte w pień, toteż nie udało mi się zrobić zdjęć porównawczych z cyklu "rozwój opieńki".










Opieńki nie na pieńku, toteż w mniejszej ilości



Potem jadę dalej na miejscówkę podgrzybkową. Po drodze trafiam jeszcze na maślaki i kozaki, na miejscu trochę podgrzybków i maślaków pstrych... ale wysypu nie ma. Jakbym jeszcze połaził, to coś bym pewnie mimo to dozbierał, ale zapada zmrok, więc pora się zwijać z lasu.

Maślak żółty



Koźlarze




A to zidentyfikowałem jako kozaka albinosa... ale że stuprocentowej pewności nie miałem, więc zostawiłem go w spokoju.



Taki ładny grzybek.




Pojawiły się lakówki ametystowe. Jadalne, ale nie zbierałem.



To też chyba jakaś lakówka



Ale wracając do lakówki denaturowatej, oto inne denaturowate grzybki, surojadka i jeszcze jeden.





A to jakiś różowy kieliszek



Na zakończenie coś z pniaczka




  • dystans 6.21 km
  • czas 00:35
  • średnio 10.65 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z Klu do biblio, na zbiórkę i dworzec

Piątek, 4 października 2019 · dodano: 01.11.2019 | Komentarze 1

Najpierw do biblioteki



Krótki postój (a raczej posiedzenie) na ławeczce w sweterku. Ten sweterek to nowość, więcej jej fotek we wpisie na blogu pocztówkowym.




Kluska czyta książeczki dla maluchów... a właściwie ogląda, bo tekstu w nich mało, albo i wcale. Nie wypożyczamy tego, ale Klu lubi je sobie pooglądać w bibliotece.





A tę rozkładaną książkę już kiedyś mieliśmy w domu... teraz tylko sobie obejrzeliśmy jeszcze raz.




Powrót



Zbiórka zuchowa jest w Dwójce (Szkoła Podstawowa nr 2), ten budynek i boisko to co prawda Dwójka, ale za moich czasów była tu Trójka, czyli moja szkoła (ale potem została przeniesiona do nowo wybudowanego budynku, a ten stał się częścią Dwójki). Główny budynek Dwójki znajduje się poza kadrem na prawo i kiedyś od Trójki oddzielało je ogrodzenie, ale obecnie jest zdemontowane i zostały tylko relikty.

Klu ma zbiórki w głównym budynku Dwójki, ale zaczynają się/kończą na dawnym boisku Trójki... czyli moim boisku z lat szkolnych.



Z ciekawostek, na krzaku pod domem pojawiły się stada larw (i poczwarek) biedronki.




Wzięliśmy do domu dwie poczwarki na listku, by sprawdzić co z nich wyjdzie. Zgodnie z podejrzeniami biedronka azjatycka... bo siedmiokropka tak masowo nie występuje.



W parku zakwitły opieńki



A z ciekawszych wypożyczonych książek - Podręczny NiePoradnik profesora Kurzawki i adiunkta Kwasa - Do czego nie służy młotek.



Oto kilka stron z książki, powiększenie po kliknięciu w fotki.









  • dystans 41.90 km
  • 2.20 km terenu
  • czas 02:24
  • średnio 17.46 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Po bibliotekach i grzybowym zagajniku

Wtorek, 1 października 2019 · dodano: 30.10.2019 | Komentarze 2

- 13 zajączków (podgrzybek zajączek)
- 8 maślaków
- 8 kozaków
- 2 prawdziwki

Do bibliotek w Radziejowicach i Mszczonowie (w tej kolejności) wymienić książki dla Klu.

Postój na kawkę w parku pałacowym w Radziejowicach.



Kolejny postój zrobiłem sobie w pewnym lubianym zagajniku za Mszczonowem.



Nie planowałem grzybobrania, ale że się potknąłem o zajączka, zacząłem szukać kolejnych grzybów i jak na krótki postój, zbiór przyzwoity.

Oto prawdziwki - największy zebrany dziś grzyb i drugi nieduży.




Kozaki w dwóch kolorach.






Maślaczki kleją się jak zwykle.



Zajączków było najwięcej.






Zajączki trojaczki... trochę im ciasno.



A te zostały w zagajniku, bo stanowią ładną ozdobę lasu.






Tego dnia wypożyczyłem taką oto książkę w sam raz na temat. Bohdan Butenko niestety zmarł dwa tygodnie później [']






  • dystans 60.32 km
  • 9.00 km terenu
  • czas 03:51
  • średnio 15.67 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Powrót spod Piastowa

Sobota, 28 września 2019 · dodano: 29.10.2019 | Komentarze 3

Rano jedziemy do Piastowa, bo w okolicach mamy robótkę, a jak już się obrobiliśmy, wracamy już rowerami pętelkując, keszując i zwiedzając.

Rower publiczny gminy Michałowice był już na blogu pocztówkowym (ten wpis), dziś zauważamy oprócz standardowych rowerów, także rower cargo, tandemy i rower dziecięcy (tego nie mamy na zdjęciu, tylko go mijaliśmy). Według informacji ze strony roweru gminnego, w tym roku dostępnych jest 20 rowerów specjalnych - oprócz wymienionych, także rowery z fotelikami dziecięcymi (takie widzieliśmy już w Grodzisku).




W Michałowicach wzdłuż Alei Topolowej powstaje taki wynalazek... chyba jeszcze niedokończone, bo jeszcze bez postawionych i wymalowanych oznaczeń. Zakłądamy że to po lewej, to część rowerowa, a po prawej piesza... tylko ta druga jakaś taka wąska, ma może z metr? Poza tym między obydwoma częściami jest próg (to po lewej jest niżej). Moim zdaniem dużo wygodniejszy byłby ciąg pieszo-rowerowy bez podziałów, można by się wygodnie wymijać, bo tak obydwie części są ciut przywąskie.



W pobliżu stacji WKD Reguły jest taka oto kapliczka z pociskami.




Są dwie łuski po pociskach kaliber 5cm z hakiem.





Oraz skorupa pocisku artyleryjskiego kaliber 7cm z hakiem.



Kawałek dalej jest cmentarz, na którym spoczywając powstańcy polegli w boju pod Pęcicami i rozstrzelani jeńcy. Przed nekropolią stoi dosyć dziwna rzeźba drewniana... generalnie jest to anioł gniotący i dobijający powstańców (brakuje mu tylko pasa z napisem "Gott mit uns"). Przynajmniej taka interpretacja sama się nasuwa, aczkolwiek nie jestem pewien czy właśnie to było intencją autora.



Grzybek na cmentarzu.



Takie coś.



Jedziemy, jedziemy, postój w lesie za Komorowem przy pomniku przyrody (powiększenie tabliczki po kliknięciu w fotkę). Niestety nie ma tu już wiatki inkrustowanej kapslami.




Po drodze jeszcze keszujemy... tu przypadkiem lavinka stanęła na skrzynce.



Kosmiczna kapliczka na skraju Lasu Młochowskiego (znaczy lasu pod Podkową Leśną), byliśmy tu wielokrotnie, ale teraz wreszcie można przeczytać o kapliczce, co autor miał na myśli, bo obok stanęła tabliczka informacyjna (klik - powiększenie).




Jedziemy lasem do podkowy.



Oznaczenia tras rowerowych się tutaj zmieniały, kiedyś były numerowane, teraz od paru lat są trzy pętle oznaczone kropkami w różnych kolorach.




Niestety prosto do Podkowy nie da się jechać, bo droga kompletnie zryta przez konie. Kiedyś częściej w tym lesie bywaliśmy, ale w ostatnich latach rzadko tu zaglądamy i nie bardzo znamy aktualnego układu i stanu dróg... odbijamy w lewo i zamiast na zachodzie lasu, wyjeżdżamy z niego gdzieś na południu i musimy spory kawałek go objechać, nim dotrzemy do punktu docelowego.



Uwaga wiewiórki!



Z Podkowy jedziemy już bez większych postojów, czy nawet fotostopów, bo okolica częśćiej przez nas odwiedzana. Jesiony już jesiennieją.




Budy Zosiny - trwają przygotowania do niedzielnych uroczystości upamiętniających ostatnią bitwę Grupy AK Kampinos, która miała miejsce między Jaktorowem a Żyrardowem właśnie w rejonie Bud Zosinych. Min. ma się odbyć "rekonstrukcja" bitwy.



A to chyba ma być pociąg pancerny, który blokował przejście przez tory.



Kategoria mazowieckie


  • dystans 18.51 km
  • 8.20 km terenu
  • czas 01:32
  • średnio 12.07 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Grzybowa zbiórka zastępcza zuchenki Kluski

Piątek, 27 września 2019 · dodano: 20.10.2019 | Komentarze 2

- 18 prawdziwków
- 17,5 podgrzybka
- 5,5 maślaka

Ponieważ dzisiejsza zbiórka zuchów odwołana, to jedziemy z Klu do lasu na zbiórkę zastępczą. Po drodze wymyślamy dalszy ciąg do  piosenki Tytus "Na wagary, na wagary..." (tekst oryginalnej zwrotki w tym wpisie). Ponieważ dziś nie wagarujemy, tylko jedziemy zaraz po szkole, to i tekst niewagarowy:

Już na grzyby, już na grzyby
nadszedł czas.
Nazbierałem pełen koszyk
pierwszy raz.
W gąszcza lasu
rower wiezie mnie.
O prawdziwkach* i maślakach
sobie śnię.

*) ew. o podgrzybkach, zajączkach lub co kto tam woli


Zuchenka Kluska melduje gotowość do grzybobrania!



Pierwsze trofea.




Na początek głównie podgrzybki (choć trafiły się trzy prawdziwki przy drodze, gdy schodziliśmy z rowerów na miejscówce rozwałkowej).





Oprócz grzybów znaleźliśmy też skrzynkę.



lavinka znalazła maślaczki, ale nie była pewna, więc gdy wróciliśmy z gąszcza, zaprowadziła nas do identyfikacji.



Do przerwy taki wynik zbioru. Głównie podgrzybki plus kilka prawdziwków i maślaków.



A teraz przerwa na jedzenie...



...hamakowanie...



...łażenie po drzewie...




...zabawy kijkiem z przywiązanym sznurkiem....



Kolejna runda grzybobrania, tym razem głównie prawdziwki.




Ufff, ledwo się mieści. Co prawda prawdziwków i podgrzybków było ilościowo tyle samo, to jednak objętościowo prawdziwków było chyba ze cztery razy więcej.



Było też sporo innych grzybów, na przykład gołąbków



I takich tam...




To w sumie też częściowo grzyby



Pora wracać



Kluska jeszcze pokazała nam, gdzie mieli ognisko zuchowe.



Czernidłak kołpakowaty, jadalny... aczkolwiek gdybym je zbierał, to z tej miejscówki akurat bym ich nie zebrał, bo zaraz obok obwodnicy. Generalnie czernidłaki rosną głównie przy drogach.






  • dystans 48.06 km
  • 12.20 km terenu
  • czas 02:56
  • średnio 16.38 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Mieszanka firmowa grzybów

Wtorek, 24 września 2019 · dodano: 15.10.2019 | Komentarze 10

Mieszanka firmowa:
- 29 kań
- 25 prawdziwków
- 6 podgrzybków (brunatnych)
- 16 zajączków (podgrzybek złotopory i/lub obciętozarodnikowy)
- 10 zajączków (podgrzybek zajączek lub żeberkowany)
- 14 kurek
- 5 czubajek
- 4 kozaki
- 13 maślaków żółtych
- 1 maślak zwyczajny

Dziś chyba najbogatszy (gatunkowo) zbiór grzybów w tym roku. Oprócz grzybów widziałem ze trzy klucze odlatujących (chyba) do ciepłych krajów ptaków - ze dwa jakichś bodaj żurawi i na koniec klucz trzech Black Hawków.

Bogaty zbiór kań... co prawda nie było takich bardzo dużych, w większości średnie, ale i tak ciut za dużo mi się zebrało, toteż część dorzuciłem do kotletów mielonych z grzybów, które robiłem.

Cykl rozwojowy kani w skrócie:









No, prawdziwków też sporo (zwłaszcza w przeliczeniu na masę), szczególnie że w większości miały zdrowe nóżki.





Prawdziwek, a bohaterem drugiego planu jest zajączek.



Jako zajączki zazwyczaj określa się kilka podobnych do siebie gatunków podgrzybków... ja też zazwyczaj nie bawię się w dokładną identyfikację. Poniżej kilka fotek z podgrzybkami prawdopodobnie złotoporymi (złotawymi) i obciętozarodnikowymi.





Dziś jednak osobno wymieniłem 10 zajączków, które rosły w jednej grupie (plus kilka robaczywych) i prawdopodobnie były to podgrzybki zajączki lub żeberkowane. Normalnie z pojedynczymi się nie bawię w osobne zliczanie.




Kilka podgrzybków brunatnych też się trafiło, ale niewiele... a nie miałem czasu podjechać do miejscówek podgrzybkowych.



Prawdziwek? Dorodny podgrzybek? Nie, stary i zarobaczywiały kozak.



Ale udało się też znaleźć kilka młodszych i nadających się do zbioru.



Maślak żółty... oprócz żółtych, znalazłem też jednego maślaka zwyczajnego, ale nie mam go na zdjęciu.



Czubajki (muchomor rdzawobrązowy), były w większej ilości (wysyp trwa), ale ich już nie zbierałem... ot tylko kilka symbolicznie, na przykład jak takie ładne czubki stanęły na mojej drodze (żal było je rozjechać).



To chyba klejówka świerkowa... jeśli tak, to jest grzybem jadalnym (choć ponoć takim sobie). Ja w każdym razie nie zbierałem.





Głowy nie dam, ale to chyba maślaczek pieprzowy... jeśli tak, to zasadniczo niejadalny z powodu ostrego smaku, choć gdzieniegdzie się go jada, bo ponoć w czasie gotowania traci ostry smak, używa się też jako przyprawy.





O, a to największy i najbardziej znany truciciel naszych lasów - muchomor zielonawy znany bardziej jako sromotnikowy.




A to inne muchomory







Tego grzybka z nazwy nie znam (na razie), ale bardzo go lubię z wyglądu.