teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 108781.00 km z czego 15566.35 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 16.91 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009
Profile for meteor2017

Pocztówki zza miedzy

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2023

Dystans całkowity:384.25 km (w terenie 17.60 km; 4.58%)
Czas w ruchu:20:27
Średnia prędkość:18.79 km/h
Liczba aktywności:9
Średnio na aktywność:42.69 km i 2h 16m
Więcej statystyk
  • dystans 66.70 km
  • 0.50 km terenu
  • czas 03:29
  • średnio 19.15 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Zakończenie sezonu rowerowego 2023

Niedziela, 31 grudnia 2023 · dodano: 31.12.2023 | Komentarze 7

Ostatnia jazda w tym roku. 

Gdy przejeżdżam przez Stary Drzewicz, w parku przy dworku spotykam daniele. Były już kiedyś na bikestatsie, ale korzystam z okazji, że sa blisko ogrodzenia i pstrykam parę fotek.





Dziś jest półsłonecznie, bo słońce świeci, ale zza półprzezroczystych chmur. Dobre i to.



Trafiły się klucze gęsi



Przekraczam Pisię Gągolinę, w tym rejonie jest uregulowana, więc nie jest zbyt malownicza.



Dawny zakład poprawczy w Oryszewie. Obecnie jest tu Monar - po lewej, a po prawej własność prywatna, gdzie są urządzane różne imprezy, np. wesela.



Wysoki mur miał takie oto zabezpieczenie przez przechodzeniem przez wychowanków. W Monarze już to usunęli.



Za Oryszewem wjeżdżam na teren planowanego lotniska CPK. (ostatnie plany wraz z mapkami można znaleźć tutaj: link1, link2). No cóż, jak ruszam na północ, to nie ma bata, muszę się wpakować w CPK, jak nie lotnisko, to węzeł kolejowy.

Ta droga była kiedyś strasznym dziurdziołem, ale i tak była jedną z najlepszych tras w tym kierunku, na przykład na Wyszogród. Ostatnio w większości ją wyremontowali i na zdjęciu widać remont ostatniego już odcinka. Trochę by było szkoda, jakby nam ją zaraz po remoncie zaorali pod lotnisko... a w tym miejscu, to chyba pod stację kolejową CPK Zachód.



Parę banerów z lotniska.




Widoczek na Szymanów.



Kolejny raz przekraczam Pisię Gągolinę.




A w Elżbietowie przejeżdżam obok Bakomy. Może kiedyś w końcu uda się odwiedzić ten sklep firmowy.



A to już Teresin, zaś ta budowa to Młyn "Szymanów"... tak, w Teresinie, czyli jakieś 4,5km od Szymanowa. Powstał on 1959 i jak widać, jest całkiem spory.



Jakby kto pytał, to Mąka Szymanowska wzięła swoją nazwę właśnie od Teresina.



Dworzec kolejowt Teresin-Niepokalanów, po remoncie mieści się w nim między innymi biblioteka.



Krajobraz lekko elekstryczny



W Kaskach nowy cpr, na szczęście asfaltowy i bez udziwnień, po szymanowsko-teresińskich kostropatych kostków miła odmiana. Stopik oczywiście na skwerku przy tężni, w chwili obecnej nieczynnej.





Kot był dosyć nieufny



W Kaskach i dalej na trasie banery takie jak pod Baranowem, bo to już gmina Baranów.



Chwilę potem znów przekraczam Pisię Gągolinę i znów wjeżdżam na teren lotniska, tym razem przez jego wschodnią część, czyli min. stację kolejową CPK Wschód.



Tym razem dwa klucze żurawi, o mało nie przegapiłem, bo w odróżnieniu od gęsi leciały cichaczem.



W tym rejonie ruszyły już wycinki i wyburzenia tego co udało się wykupić.






Po raz kolejny przekraczam Pisię Gągolnę i opuszczam teren planowanego lotniska. Bo o ile w pierwszej lokalizacji miało być posadowione na Pisi Tucznej, to ta lokalizacja jest w zakolu Pisi Gągoliny.



Jako że wracając zahaczam o gminę Jaktorów, to jest jeszcze okazja cyknąć baner jaktorowski.



Cirrus na niebie, pogoda się zje... psuje. I rzeczywiście -  w Nowy Rok ma lać, więc raczej za dużo jutro nie pojeżdżę.



W zasadzie miałem zamiar dobić do dystansu 7200km, ale przestrzeliłem o 5km. A ponieważ stwierdziłem, że siódemka na końcu lepiej wygląda niż piątka, bo pasuje do siódemki na początku, po wyskoczyłem jeszcze dokręcić 1,6km. Jeszcze ładniej by wyglądało 7227 i gdyby był jeszcze dzień, to może bym się skusił, ale już zapadał zmrok i mi się nie chciało jeździć po ćmaku.



  • dystans 45.10 km
  • 1.00 km terenu
  • czas 02:21
  • średnio 19.19 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Trzy szczypty słońca

Piątek, 29 grudnia 2023 · dodano: 30.12.2023 | Komentarze 2

Ostatnio nie tak łatwo trafić na słońce, ale w końcu się udało. Trochę na to liczyłem, bo noc była bezchmurna i Księżyć ładnie świecił, niestety o rana chmury nad horyzontem przesłaniały słońce, w końcu jednak wyszło, choć świeciło trochę przymglone przez półprzezroczyste chmury



Samotny dąb



W końcu jednak znowu przyszły chmury i słońce tylko trochę błyskało przez szczeliny między nimi.



Mech poduszka... no, poduszeczka.






  • dystans 40.15 km
  • 2.60 km terenu
  • czas 02:11
  • średnio 18.39 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Pętelka na mokro

Czwartek, 28 grudnia 2023 · dodano: 30.12.2023 | Komentarze 5

Musiałem przeczekać deszcz, zanim wyruszyłem. Pojechałem, gdy już wydawało mi się, że przeszło, a tu okazało się, że nadal jest mżawka. Jednak z radarów wiedziałem, że powinno to wkrótce przejść i faktycznie wkrótce definitywnie przestało padać.

Próchnilec gałęzisty wyrastający z omszałego pniaczka



Trzesąk pomarańczowożółty wyrastający z gałązki




Mech wyrastający spomiędzy liści




A to dawny mły we Mszczonowie, przy ulicy Młyńskiej.




Okazuje się, że otynkowany był tylko od frontu, natomiast jak zerknąć od strony podwórka, to widać że tam jest sama cegła.






  • dystans 39.15 km
  • 2.00 km terenu
  • czas 02:08
  • średnio 18.35 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Wigilijna pętelka minimum

Niedziela, 24 grudnia 2023 · dodano: 29.12.2023 | Komentarze 7

W Żyrardowie jeszcze leżał śnieg, ale drogi i smieszki były już czyste, choć dosyć mokre. Zasadniczo planowałem krótszą pętelkę, ale dalej okazało się, że warunki są lepsze - śniegu nie było wcale, a drogi suche, toteż postanowiłem wydłużyć trase i tak wylądowałem nad Pisią Tuczną.

Generalnie w tym miejscu pierwotnie miał być wybudowany CPK, ale potem przeniesiono go bardziej na zachód (to są chyba najnowsze plany: link1, link2)






Ale grunty i tak są tu wykupione, przynajmniej część.




Tak wygląda krajobraz wsi Stanisławów, według pierwotnych planów, zdaje się miała zniknąć z powierzchni ziemi.



Póki co latają tu tylko klucze gęsi i oby tak zostało.



Kapliczna z pierwszej wojny na rozstajach.




O, tu ciut więcej śniegu padało.



Droga do Izdebna Kościelnego na dosyć długim odcinku  jest obsadzona drzewami i mile byłem zaskoczony, gdy zobaczyłem że luki zostały uzupełnione o nowe nasadzenia. I nie jest to parę drzewek na krzyż, tylko dobre kilkadziesiąt, a może nawet ponad setka.,



A tu kolejna wieś i gmina protestująca przeciw CPK, przy czym tu przede wszystkim przeciw węzłowi kolejowemu i torom które mają poprzecinać gminę... według jednej z opcji, bo według innej miałyby zmasakrować las żyrardowski.





  • dystans 12.80 km
  • 5.00 km terenu
  • czas 00:41
  • średnio 18.73 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście

Sobota, 23 grudnia 2023 · dodano: 29.12.2023 | Komentarze 1

W domu zakwitł nam grubosz jajowaty (nazywany też drzewkiem szczęścia). Jest to dosyć popularna roślina doniczkowa, bo jest łatwa w uprawie (mało wymagająca i odporna), jednak nigdy nie widziałem jej kwitnącej, ani u nas, ani gdzie indziej. Nasz grubosz jest wyhodowany ze szczepki, którą pobrałem z rośliny rosnącej w mojej szkole, jeszcze w latach 90. To jest już kolejne wcielenie tej roślinki, bo gdy za bardzo wyrastała i robiła się brzydka, pobieraliśmy z niej szczepki i hodowaliśmy kolejne pokolenie.








  • dystans 49.05 km
  • 1.00 km terenu
  • czas 02:38
  • średnio 18.63 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Skrajem granatowej dziury

Piątek, 22 grudnia 2023 · dodano: 28.12.2023 | Komentarze 2

A ta granatowa dziura, to nawet nazwę miała - Cyklon Zoltan. W zasadzie miałem zamiar się z nią zmierzyć już dzień wcześniej, ale kontrolnie zerknąłem na radary i zobaczywszy co się zbliża, postanowiłem zrobić sobie drugą kawę i zostać w domu... i słusznie, nawałnica była naprawdę konkretna, prawdziwa burza śnieżna, bo pioruny waliły.



Przez noc śnieg stopniał, więc ponowiłem próbę i wyskoczyłem na rundkę biblioteczną. Do Grodziska leciałem z wiatrem, tylko na niektórych odcinkach miałem trochę boczny i mogłem poczuć co mnie popycha.





Powrót to już ciężka orka pod wiatr. Wybrałem wariant nieco bardziej osłonięty przez krzaki, zagajniki i wiadukt kolejowy, ale i tak musiałem pokonać tereny otwarte przed Jaktorowem, gdzie są duże powierzchnie łąk i pól, przez co w wietrzne dni zawsze jest tam ciężko (w przypadku mordewindu). Przez większość drogi powrotnej prószył śnieg, ale ledwie ledwie, a że temperatura minimalnie powyżej zera, to śnieg był zwiewany z asfaltu i drogi pozostawały suche. Dopiero w Jaktorowie mocniej przez chwilę sypnęło i drogi zawilgły.

O ile w jedną stronę nie chciało mi się hamować na fotostopy, to z powrotem nie miałem na to siły, zresztą nic ciekawego się nie trafiło. Tak więc tylko porost na korze z odsapki na mostku w Jaktorowie.



Natomiast w Międzyborowie zaczęło porządnie sypać i już nie przestawało, a nawet się wzmagało. Zamieć zrobiła się konkretna, choć nadal brakowało jej trochę do tej z dnia poprzedniego.





A w Żyrardowie jeszcze mocniej sypnęło. Poniższa fotka została wykonana pięć minut później niż powyższa.



Jak bym się zebrał z pół godziny wcześniej, to bym zdążył przed tą zawieją... ale cóż, w sumie to trudno zaliczyć zimę, jeśli choć raz nie trafiła się jazda w śnieżycy.



  • dystans 41.20 km
  • 3.00 km terenu
  • czas 02:13
  • średnio 18.59 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Zimowe motylki

Wtorek, 19 grudnia 2023 · dodano: 27.12.2023 | Komentarze 11

Trochę sobie plułem w brodę, że zanim spadł śnieg i temperatura poniżej zera, nie rozejrzałem się za piędzikami.  Dopiero w czasie mrozów przypadkiem na jednego trafiłem, ale już martwego. Jednak po odwilży i kilku dniach dodatnich temperatur udało mi się spotkać nowe piędziki. Piędziki to motyle, które możemy spotkać od października do grudnia, a nawet stycznia.



Kolejny





Były też grzybki - opieńki, które chyba wyrosły jeszcze przed śniegami i mróz je zaskoczył. Te trzymają się nieźle, ale spotkałem też kanie, z których zostały tylko placki leżące na ściółce.



Za to tym grzybkom mróz niestraszny - to chyba próchnile gałęzisty






  • dystans 45.30 km
  • 1.50 km terenu
  • czas 02:23
  • średnio 19.01 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Zdążyć przed śnieżycami

Sobota, 2 grudnia 2023 · dodano: 26.12.2023 | Komentarze 3

Trzeba było korzystać dopóki drogi czyste, bo już na horyzoncie pogodynek pojawiły się śnieżyce.

Łącznica eSeŁki i CMK.



W większości szadź już niestety opadła, ale w niektórych miejscach jeszcze się trzymała.





Już myślałem, że śnieżyce przyszły wcześniej i mnie dorwały, a po prostu wjechałem w rejon, gdzie coś lokalnie wcześniej przeszło, ale wróciłem na czyste drogi.




eSeŁka





Fotostop i przerwa na kawę przy zalanej żwirowni. Gdyby było słonecznie, to pewnie fajnie fotki krajobrazowe by wyszły z tą taflą lodu.. a tak widoczki dosyć szare.



Ale i tak warto było tu zajechać, ze względu na mrozo-lodowe różności.














  • dystans 44.80 km
  • 1.00 km terenu
  • czas 02:23
  • średnio 18.80 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Mgła i szadź

Piątek, 1 grudnia 2023 · dodano: 25.12.2023 | Komentarze 3

Grudzień zaczął się mgłą, a do tego był mróz. Są to idealne warunki do powstania szadzi i rzeczywiście, gdy mgła ustąpiła, okazało się że drzewa są pobielone.

Gdy robiłem sobie kawę, za oknem było mleko, ale nim ruszyłem, to mgła zrzedła, a po kilku kilometrach całkowicie opadła (albo się podniosła).




Pajęczyna... mocno uszkodzona, ale nie było komu naprawić, właściciel albo zamarzł, albo się gdzieś ukrył.




Po kilku dniach mrozów, stawy i jeziorka były ładnie pozamarzane.



Potem udało się załapać na mgłę, gdyż wjechałem w rejon jeszcze zamglony. Może nie była tak gęsta jak z samego rana, ale dobre i to.



Jakiś czas później wracałem tą samą trasą i mgła już ustąpiła. Zatem poniżej kilka kadrów z mgłą i bez.








Mgłę ładnie dało się uchwycić w dalekich kadrach.



A tutaj to nie mgła zrzedła, tylko ja podjechałem bliżej.



A tak wygląda bez mgły.



Jeszcze parę fotek krajobrazowych z trasy.






Gałązki głogu i nie tylko w szadzi.







Lodowe kwiaty