teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 108781.00 km z czego 15566.35 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 16.91 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009
Profile for meteor2017

Pocztówki zza miedzy

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2015

Dystans całkowity:1110.51 km (w terenie 161.65 km; 14.56%)
Czas w ruchu:67:40
Średnia prędkość:16.41 km/h
Maksymalna prędkość:43.20 km/h
Liczba aktywności:25
Średnio na aktywność:44.42 km i 2h 42m
Więcej statystyk
  • dystans 91.45 km
  • 18.80 km terenu
  • czas 05:54
  • średnio 15.50 km/h
  • rekord 38.90 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Do Skierniewic z okazji setnej rocznicy chlorowania

Niedziela, 31 maja 2015 · dodano: 02.06.2015 | Komentarze 8

Co prawda chlorowanie było bardziej na północ... ale co tam, odwiedziliśmy miejsca z czasów wojny pozycyjnej  nad Rawką (bo nad Bzurę nie dotarliśmy)

Najpierw zaczęliśmy od spaceru po bocznicach do skrzynki bocznicowej.




Na miejscu okazało się że jakieś przecinki były... chyba przy okazji kładzenia kabla wzdłuż eSeŁki (sam z tego powodu jesienią ewakuowałem jedną ze skrzynek na jakiś czas). Okazało się, że miejscówka nieco się zdewaluowała - ze stosu podkładów zostały tylko dwa , ale skrzynka była! Podjęliśmy decyzję o przeniesieniu skrzynki nieco dalej w krzaki, gdzie leżał podwójny podkład, trochę było dźwigania by doprowadzić miejsce do stanu choć trochę zbliżonego do starej miejscówk, czyli przytargałem trochę podkładów i zrzuciłem... wyszła nam fajna ławeczka, na której zrobiliśmy sobie rozwałkę.




Eeee? Może wariag wie co to za trunek?



Wizyta w parku




Chcieliśmy jeszcze zajrzeć do garnizonu - okazało się że spora część została ogrodzona i nie dało się wjechać. trzeba sprawdzić czy uda się od strony uczelni, a jak nie to pozostaje skok przez płot i uważanie na kamery i ochronę. W każdym razie źle to wrózy skrzynkom na tym terenie, bo albo jest niedostępny, albo trudno dostępny. Pytanie co z budynkami, zwłaszcza carskimi? Mam pewne obawy co do nich, bo nie są wpisane do rejestru zabytków, a nawet jeśli przejdą remont, to pewnie znikną napisy z cegieł, a może nawet to otynkują... pożyjemy zobaczymy.

Zajrzeliśmy na Strzelbę, zobaczyć dzieło Łukasza... czyli nagrobek z 1914, którym się zajął w zeszłym roku (relacja)



A potem na drugą stronę Rawki i wzdłuż niej... odwiedziliśmy jeszcze trzy cmentarze z I wojny (i skrzynki)





Nad jedną z nich kwitnie czeremcha... to zdecydowanie kwiatek tej wiosny.


Kategoria łódzkie


  • dystans 78.42 km
  • 6.00 km terenu
  • czas 04:30
  • średnio 17.43 km/h
  • rekord 40.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z wiatrem na Modlin

Sobota, 30 maja 2015 · dodano: 01.06.2015 | Komentarze 2

Ruszyliśmy z kopyta... znaczy z opony skoroświt koło dziewiątej.  I polecieliśmy z wiatrem, po drodze w Błoniu zgarnęliśmy skrzynkę mobilną, a potem w Kampinosie postój w miejscu gdzie była kręcona ta scena z filmu "Nic Śmiesznego". Z tej okazji jest skrzynka, ale ja bym raczej założył w windzie w Łodzi (fragment 1, fragment 2, fragment 3). No ale wracając do miejsca, to na skraju lasu jest czeremcha, czereśnia, kokoryczka...





A kawałek dalej łany firletki poszarpanej




Przejeżdżamy ostem przez Wisłę.





I cmentarz Twierdzy Modlin - żeby było klimatycznie ogrodzony drutem kolczastym... skoro był las krzyży, to pora na jakiś cyklogrobbing. Na pierwszej fotce krypta pułkownika Edwarda Malewiicza, od 1918 dowódcy Twierdzy Modlin (a w 1920 przez jakiś czas dowódca Twierdzy Brześć).





Ta część to cmentarz żołnierzy niemieckich z II wojny. Podobnie urządzony jest cmentarz w Mławce, gdzie byliśmy w zesżłym roku... identyczne tablice (choć nieo inaczej poustawiane), identyczne grupy trzech krzyży... bardzo mi się podobają, są bardzo fotogeniczne.




Być w Modlinie i nie połazić po tunelach, to jak być w Paryżu i nie widzieć Krzywej Wieży w Pizie... jak by powiedział Profesorek Nerwosolek.





Kto zostawił czajnik?



Jako że wyjście jest w jednym miejscu dosyć ciasne, najpierw się przecisnęła lavinka, potem podałem jej biodrówkę i moją sakiewkę, po czym tak obładowana, ale to nie koniec wspinaczki by wyjść z dziury... wyszła więc tak obładowana.



Jedziemy na obwód zewnętrzny, przejeżdżamy przez jedną z bram i... spotykamy geokeszera daroo88 z Rawy Mazowieckiej. Pogadaliśmy, znaleźliśmy skrzynkę i dalej w drogę.



Jedziemy dalej między murem Carnota, a wałem, czasem przechodząc przez inne budowle w tej strefie.





Jedno z przejść pod wałem zlokalizowane między jedną a drugą bramą przez wał. Niestety większość z nich tak jest zamurowana i nie da się przez nie dostać za wał.



A to kolejna brama.



Jedziemy dalej, ścieżka coraz węższa i bardziej zakrzaczona... tutaj byłby świetny szlak rowerowy, kiedyś przeszliśmy większość obwodu zewnętrznego, jak byliśmy piechtą w Modlinie, bo pokonanie tej trasy rowerem byłoby dosyć uciążliwe. W miarę sensownie jest w pobliżu bram, ale przez nieliczne da się przejść, większość bram i przejść jest zamurowana lub zamknięta. W paru miejscach da się też przedostać na zewnątrz bo mur jest zniszczony... mamy nawet waypointy tych miejsc, chyba pora je odszukać :-)



A to kolejne przejście, niestety z drugiej strony zamknięte... ale rowerów i tak byśmy tędy nie przerzucili. Ale my tu tylko po skrzynkę i wracamy do ostatniej bramy.



Jedna z prochowni




Spychy modlińskie... w sam raz na blok koparkowy



Wentylator jednego z budynków ukrytych w wale.



Kolejna brama - z jednej strony zamurowana, a z drugiej zamknięta.... to znaczy kiedyś była zamknięta, bo już jest otwarta.



Pomnik Obrońcow Modlina (1939)



I jeszcze jeden pobliski pomnik, tym razem niezidentyfikowany



Cofnęliśmy się kawałek, bo zauważyliśmy że stoi tam trochę żelastwa, którego tu kiedyś nie było... Teren jest ogrodzony, a że było już dosyć późno to był zamknięty. Obok w tym samym budynku co CIT,  jest muzeum kampanii wrześniowej i twierdzy Modlin... też nowa sprawa.



I jeszcze jedna ciekawostka - to z prawej to stacja wypożyczalni rowerów... dzwonisz tym domofonem, zamawiasz, a oni najdalej za 20 minut podstawiają rowery (mogą być z fotelikiem dziecięcym). Stacje są w Nowym Dworze, przy lotnisku, przy PKP Modlin i dwie w twierdzy (mapka),a  tutaj fotka z instrukcją obsługi, więcej informacji na www.rowery.nowydwormaz.pl

Obok tablica informacyjna Mazowsze na filmowo i info jakie filmy tu kręcono... niestety już zniszczona, a to Polska właśnie. Fotka z powiększeniem , zobacz też www.mazowszenafilmowo.pl

A skoro już przy różnych takich, to tablice z mapą twierdzy wymieniono na nowe... nowa mapa jest efekciarska, ale niestety mneij czytelna niż stara foto




Z innych ciekawostek, dla dzieci jest szlak Baśki Murmańskiej... Klusce miś się spodobał już na zdjęciach i przyniosła do komputera swojego białego misia.www.baskamurmanska.pl





Eee...?



Stacja gołębi pocztowych już odbudowana, ale jeszcze nie urządzona.



Powrót... na stację dotarliśmy sporo wcześniej przed pociągiem. W zasadzie z Modlina do Warszawy są teraz dwa typy pociągów - Lotniskowe na Okęcie (zwykle Elfy) i jadą przez Wschodnią i Zachodnią, albo z trasy z Działdowa czy Ciechanowa (piętruse, albo zwykłe stare składy) jadące przez Gdańską na peron 8 Warszawy Zachodniej (dawniej Warszawa Wola). Problem w tym, że szukając Modlin - Warszawa Zachodnia wyszukiwarka wynajduje tylko te pierwsze, bo Warszawa Zachodnia peron 8 nadal jest traktowana jako osobna stacja... co gorsza w obecnej wyszukiwarce przy nowym wyszukiwaniu trzeba wszystkie ustawienia wklepać od nowa i jest to dosyć upierdliwe. Efekt jest taki, że miałem bałagan w zrzutach ekranu i osobno pociągi lotniskowe, osobno na peron 8, a jeszcze do tego doliczymy pociągi do Żyrka osobno godziny z Zachodniej i Wschodnie (różne opcje przesiadki)...

Dobra, dojechaliśmy i niedawno odjechał pociąg lotniskowy... ten drugi wydawało mi się że też, bo one są tak ustawione, że kilka kilkanaście minut po lotniskowych odjeżdżają. lavinka poszła kupić bilety, a ja sprawdzam że w zasadzie ten drugi pociąg powinien odjechać gdy my dojeżdżaliśmy do stacji, a nie widzieliśmy go więc pewnie spóźniony. Jednak lavinka kupiła bilet ważny od 20:20 i przez Wschodnią... a gdy byliśmy na kładce jakoś przed 20-tą, zobaczyliśmy że wjeżdża piętrus jadący przez Gdańską. Szybka decyzja, wsiadamy, będziemy udawać głupa jakby co... w końcu pociąg opóźniony i przypadkiem na niego trafiliśmy.

Z drugiej strony słyszałem, że nawet przed zmianą Woli na peron 8, kiedy nie dało się kupić biletu na trasę z Żyrardowa przez Wolę i Gdański, akceptowano na tej trasie (nieoficjalnie chyba) bilety wystawione przez Wschodnią. Dochodzi jeszcze godzina... ale bilet jest ważny na wyjazd godzinę od podanej na bilecie godziny, żarutjemy że nie piszą czy godzinę przed czy po... 19:50 też się mieści w godzinie od 20:20. Tak czy inaczej konduktorka nawet nie mrugnęła sprawdzając bilety... a jakby co, bo byłaby szansa się dogadać, najgorzej to trafić na prywatnych kontrolerów (ale jadąc przez Wschodnią o to łątwiej).



Druga pomyłka, to że myślałem że mamy dosłownie kilka minut na przesiadkę, bo nasz jest o 20:37... a pociąg którym jedziemy jest spóźniony. Na Woli (ob. per. 8) sprawdziłem wyświetlacz czy ten do Skierniewic też nie ma aby opóźnienia, a tu piszą że jest 20:55... ki diabeł? Potem się zorientowałem, że sprawdziłęm odjazdy ze Wschodniej, a nie Zachodniej... uff, nie będziemy kiblować godziny.

I jeszcze jedno, koło stacji Warszawa Praga minęło nas Piendolino (nazwa zasłyszana od konduktora) z Gdańska. My wykręciliśmy na linię obwodową przez Gdańską, a tam się telepie nawet jeśli to nowoczesny piętrus.. No więc telepiemy się, zatrzymujemy na każdej stacji, jeszcze przejść z peronu 8  (a kawałek z niego na właściwą Zachodnią jest) na peron 3, siedzimy kilka już minut... a tu wjeżdża nasze Pędolino. Rozbawiło nas, że go wyprzedziliśmy w takich warunkach.



Kategoria mazowieckie


  • dystans 6.01 km
  • czas 00:27
  • średnio 13.36 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z plecackiem na dwozec

Piątek, 29 maja 2015 · dodano: 01.06.2015 | Komentarze 11

Kluska jechała dziś z babcią na weekend do Warszawy... z okazji Dnia Dziecka sporo się wszędzie działo, ale rodzice jako osoby aspołeczne unikają takich imprez  jak ognia (za dużo ludzi, za dużo hałasu i w ogóle).

Kluska sama spakowała plecak (jako że akurat oglądała film o szczurku, to do plecaczka zapakowała trzy pluszaki myszki), oraz przyniosła do założenia pancerne buty turystyczne. Zeszła z tym plecakiem i nie dała sobie odebrać przy wsiadaniu na rower, ale udało się jej założyć plecaczek z przodu, do tego obowiązkowo wafelek ryżowy do jednej ręki, jakiś żółty kwiatek do drugiej, a kwiat akacji zatknęliśmy za pasek.



W oczekiwaniu na pociąg.




Aha, wieści poweekendowe. Udało się wygrać ten plac zabaw Nivea, choć znów ostatniego dnia mieliśmy wrażenie że znowu jakieś oszukaństwa odchodziły i niektórym miejscowościom nagle wielkie ilości głosów przybywały. Ale tym razem w odróżnieniu od I tury  mieliśmy dużą przewagą, w zapas żeby nie  wypaść z 20-tki dochodził do 40 000 głosów, pod koniec miesiąca trochę traciliśmy, ale jesteśmy ostatecznie na 5 miejscu i mieliśmy jeszcze zapasu ok. 14 000 głosów.

No nic... grunt że się udało :-) Dziękujemy za wszystkie oddane na naszą lokalizację głosy.

.


  • dystans 35.60 km
  • 7.50 km terenu
  • czas 02:00
  • średnio 17.80 km/h
  • rekord 33.90 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Cyklogrobbing pobliski

Czwartek, 28 maja 2015 · dodano: 31.05.2015 | Komentarze 19

Zaczynam jeszcze nie cmentarnie, ale krok wcześniej... szpitalnie. Dawny szpital w Guzowie, prawdopodobnie szpital cukrowni (założonej przez hr. Henryka Łubieńskiego w 1829 r.)... we wspomnieniach angielskiej pielęgniarki będącej w Radziwiłłowie i Żyrardowie w 1915, czytałem że ponoć Rosji obowiązywał bowiem przepis, że na każde 100 zatrudnionych osób, fabryka musi zapewnić jedno łóżko w szpitalu. Czy wariag wie coś na ten temat?



Zahaczam o cmentarz... teraz gdy jest porośnięty trawą, kwiatkami i innymi chabaziami jest bardzo malowniczy, ale trzeba się spieszyć by focić krzyże wśród margerytek, bo zwykle jest koszony. Kiedyś była tutaj taka tabliczka (foto), ale obecnie w tym miejscu stoi głaz bez niczego i nie ma nawet żadnej informacji, że to cmentarz z I wojny.



Rzut okiem od drugiej strony... w głębi jest pałac, w którym też był szpital (na 60 łóżek), urządzony przez Michała Sobańskiego w 1914.



Kurjer Warszawski, 24 września 1914

Groszek... jakoś dużo zagonów groszku w tym roku wokół Guzowa.



Podjechałem jeszcze w drodze powrotnej do Miedniewic - mogiła na polu





  • dystans 4.75 km
  • czas 00:18
  • średnio 15.83 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

W Jordanku bez dzieci

Środa, 27 maja 2015 · dodano: 28.05.2015 | Komentarze 6

Zaczynamy od przejazdu przez park, gdzie są żabki, rybki, krokodylki... eee, wróć! Żabki, kaczki i gołębie. I trzeba je nakarmić, ale najpierw nakarmić trzeba siebie.




W Jordanku, gdzie w ciepły dzień jest zwykle sporo dzieci, dziś jest pusto... upał zelżał, skwaru ni ma. Potem jeden dziadek przywiózł (też na rowerze) wnusię w czapce, zimowej kurtce i... rękawiczkach! Pod koniec maja! Gd pojechali (byli krótko, bo zimno), przybyła jeszcze jedna dziewczynka, też w czapce i kurtce, ale bez rękawiczek. A Kluska tymczasem ubrana jak widać... ten fioletowy kapelutek znalazła ostatnio i miała dzień chodzenia w kapelutku (choć już trochę za mały).




Wio! Wio! No tata, zrób coś bo nie jedzie....



Patataj, patataj, patataj...

Pierwszy do barszczu oraz uszek
To pułkowy pusty brzuszek

Pączka do buzi, bułkę w dłoń
Do piekarni goń, goń goń



Zmęczyłeś się, masz żryj.



To tyle jeśli chodzi o Jordanek... w domu tymczasem koncert na cztery fajerki i pięć strun (jedna wzięła i pękła). Cymbałuje na gitarze... a czasem do tego śpiewa (brzmi to trochę jak późny Niemen). Czasami zagoni tatę do grania, a sama tańczy (i śpiewa) z mamą i babcią.




A teraz paluszkami pobrzdąkamy... nauczycielem jest Myszka Miki ( o tutaj jest filmik instruktażowy)




Dobra, teraz jeszcze zapisać to co skomponowałam





  • dystans 4.75 km
  • czas 00:18
  • średnio 15.83 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Na Jordanek + zwerzątka

Poniedziałek, 25 maja 2015 · dodano: 25.05.2015 | Komentarze 5

Dzisiaj na Jordanek z postojem na słuchanie żab w parku, co prawda Kluska zaczęła coś chrząkać gdy nie zjechaliśmy na plac zabaw w parku, ale powiedziałem jej że to dlatego, że jedziemy na Jordanek  i obyło się bez awantury. Nawet przy słoniu.

Oczywiście awantura była przy zabieraniu jej z placu zabaw i to mimo że wcześniej dostała croissanta... ale skończyła się po wsadzeniu jej do fotelika, tak wiec prawie się nie liczy ;-)

- No dobra, z lewej nikogo nie ma... z prawej też nikt nie czycha na rogalika.




- No to am!



W parku znów postój przy stawie z żabami. A jak robią żabki?
- E e (naśladowała chyba rechotanie)

Chwilę potem podszedł piesek i się kręcił koło roweru.
- Nu nu (paluszkiem - Pieski nie!

Obok pani karmiła kaczki i gołębie, więc podeszliśmy. A jak robią kaczki?
- A a (kwa kwa).
A jak robią gołębie? O tak:



Resztką croissanta Kluska nakarmiła gołębie i zażądała dalszego prowiantu... wygarnąłem więc z kieszeni okruszki wafla ryżowego



- Hmmm, sprawdzę czy aby nie mdłe



Ej, co mi skubie koło? No dobra, masz.



Żyrardowscy rowerzyści




  • dystans 84.09 km
  • 10.00 km terenu
  • czas 05:09
  • średnio 16.33 km/h
  • rekord 37.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Na granicy Xięztwa Łowickiego

Niedziela, 24 maja 2015 · dodano: 25.05.2015 | Komentarze 5

Jedziemy nad Bzurę, przez tereny które prawie 100 lat temu zostały objęte pierwszym i drugim atakiem gazowym (chlorem) nad Rawką i Bzurą. Później wjedziemy także w strefę drugiego ataku. Jak widać pierwsza linia okopów właśnie padła.



Cmentarz w Kozłowie Biskupim - dwie mogiły zbiorowe - jedna z I wojny (szczątki przeniesione z cmentarza w lesie pod Kozłowem), druga z 1939.





Obok jaszczurka... bez ogona, inwalidka ale chyba nie wojenna (zresztą, kto wie?)



Przekraczamy Bzurę, ale po rozwałce wracamy tym mostem z powrotem.




Rzeka Sucha



Kozłów Szlachecki - przejechaliśmy Bzurę nowym mostem... most całkiem fajny, ale dziś wyjątkowo bez zdjęć. Na fotkach kwatera z 1939




I pomnik AL kawałek w bok




Kawałek dalej, w lesie kolejny pomnik (w miejscu cmentarza z 1939)




Tutaj w skrzynce spotykamy Babcię Pana Mariana




Granica Xięztwa Łowickiego... Księstwo Łowickie (likn1, link2)początkowo nie miało księcia, co najwyżej księdza, bo była to nazwa dóbr łowickich należących do arcybiskupów gnieźnieńskich. Księcia miało od 1820, kiedy car nadał księstwo wielkiemu księciu Konstantemu, a od 1823 także księżną (gdy książę hajtnął się z hrabianką Joanną Grudzińską).

Długo to nie trwało, co prawda książę zwiał w przebraniu kobiety i nie zginął w ataku spiskowców na Belweder w 1830... ale i tak niecały rok później zmarł na cholerę. Chociaż inna wersja mówi o truciźnie podanej w poziomkach ze śmietaną. No tak, to pewnie te same poziomki, którymi jest obsadzona Linia Mołotowa (Sowieckie Poziomki Bojowe). Księżna zmarła na cholerę również w 1831.

Aha, mieszkańców księstwa Księżakami zwano... to ci od pasiaków łowickich.




Kolejny most na Bzurze





Rozwałka przy ujściu Rawki do Bzury




Esy floresy Rawki



Bunkry nad Rawką -  Regelbau 668 z dostawionym Tobrukiem



Zamieniony w mogilnik, w ostatnich latach usunięto co prawda z niego 33 tony przeterminowanych pestycydów i zamurowano z powrotem, ale obecnie lokalsi przebijają się dośrodka. Z miesiąc czy dwa temu wybite było tylko wejście do Tobruka, ale wejście do Regelbau 668 było zaczopowane, dzisiaj i to drugie jest sforsowane. Oczywiście nie wchodziliśmy do środka, bo wnętrze może być nadal skażone tymi pstycydami



Przy okazji rzuciliśmy okiem na kilka Tobruków na polach... przy jednym z nich akurat przejeżdżało stado pociągów







No to rypiemy z powrotem do domu...




Po drodze widzieliśmy zagony truskawek z krzaczkami uginającymi się od zielonych owoców (szykuje się klęska urodzaju?), niektóre nawet już czerwieniały... na rynku faktycznie pojawiły się truskawki, ale na razie chyba drogie, bo nikt nie wystawił karteczki z ceną (stary numer).


.
Kategoria łódzkie


  • dystans 57.72 km
  • 9.00 km terenu
  • czas 03:23
  • średnio 17.06 km/h
  • rekord 32.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Siąpiradło mokradełko

Sobota, 23 maja 2015 · dodano: 23.05.2015 | Komentarze 7

Na wieczór ICM zapowiadał deszcze... niby w ciągu dnia też coś mogło wystąpić, ale przecież nie będziemy siedzieć w domu. A nuż nie będzie deszczu wcale. Zaplanowaliśmy więc niezbyt długą traskę, żeby w miarę wcześnie wrócić. Po drodze parę razy kropiło, ale zaraz przechodziło.

Nowa Huta - chatka z cegły i rudy darniowej



Eee... prehistoryczny nośnik dreblinek?



Z cyklu "Gdzie tym razem wlazła lavinka?" ;-)




Mała chałupka w krzakach




Ta skrzynka miała farta - obok został wykopany rów, obok bycięto część drzewa... a ona nadal siedzi w zmurszałym pniaku (to czarne cuś)



Niestety kropienie przeszło ze sporadycznego w ciągłe, a momentami przybierało na intensywności. Trzeba było więc wracać do domu, choć mieliśmy zajrzeć jeszcze może do dwóch skrzynek. Niestety po przeliczeniu przez ICM popołudniowe opady z płaskiej linii na granicy zauważalności przekształciły się w niewielką górkę.


.
Kategoria mazowieckie


  • dystans 79.64 km
  • 1.50 km terenu
  • czas 03:56
  • średnio 20.25 km/h
  • rekord 34.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Szybki cyklogrobbing

Piątek, 22 maja 2015 · dodano: 22.05.2015 | Komentarze 7

W sumie odwiedzone trzy cmentarze - ten ze zdjęć w Guzowie




Grzybki :-)



Most kolejowy na jakimś bezimiennym dopływie Bzury



  • dystans 2.55 km
  • czas 00:10
  • średnio 15.30 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

W parku bez czapki

Piątek, 22 maja 2015 · dodano: 22.05.2015 | Komentarze 7

Najpierw myk do parku... mały postój przy stawie by posłuchać koncertu żab. Na pytanie "jak robią żabki" Kluska całkiem udatnie naśladowała odgłos wydawany przez jedną z żab.A potem na plac zabaw.

Tutaj okazało się, że dzieci są w czapkach i dosyć grubych kurtkach (Kluska wyletniona, co widać na zdjęciach poniżej), to przez to że z babciami, jak przyszły dzieci z mamami, to były w miarę normalnie ubrane.

Kluska trenowała w Małpim Gaju, bo chce być przyjęta do grupy Szafran., Zdjęcia z mniej karkołomnych wyczynów, przy których nie musiałem jej asekurować...







Wiszący most... wiszące mosty to ja zjadam na śniadanie!




A właśnie, pora coś przekąsic




A na deser może by tak gołąbka... tata! skocz po liść kapusty, a ja złapię nadzienie!




Proszę wsiadać, drzwi zamykać! Następna stacja - Słoń!



W piaskownicy przy słoniu był chłopiec z babcią... nawet niezbyt grubo ubrany, ale gdy zaszło słońce, babcia wcisnęła na niego czapkę i sweterek.

A my patataj



Powrót piechotą przez park... w sumie niecały kilometr tuptania, za to cały czas z żarciem, wybiegane dziecko zgłodniało. W końcu zapakowałem ją do fotelika i ostatni odcinek podjechaliśmy.

Jeszcze parę fotek z domu, jak Kluska znalazła menażkę mamy




O! Kubek!



O, a w nim ptaszek!
A jak robią ptaszki?