teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 108781.00 km z czego 15566.35 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 16.91 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009
Profile for meteor2017

Pocztówki zza miedzy

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2017

Dystans całkowity:485.58 km (w terenie 65.20 km; 13.43%)
Czas w ruchu:30:10
Średnia prędkość:16.10 km/h
Maksymalna prędkość:34.60 km/h
Liczba aktywności:22
Średnio na aktywność:22.07 km i 1h 22m
Więcej statystyk
  • dystans 21.60 km
  • 8.20 km terenu
  • czas 01:22
  • średnio 15.80 km/h
  • rekord 31.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Upalno-leniwy poranek w lesie i Radziejowicach

Czwartek, 31 sierpnia 2017 · dodano: 06.09.2017 | Komentarze 2

Dziś szybko zaczęło się robić gorąco, toteż zbieraliśmy się leniwie, bo nie chciało nam się ruszać z lasu.

Ja dodatkowo byłem niewyspany, bo Kluska się strasznie wierci - a to z łokcia w nos dostałem, a to kopa w brzuch, a to ktoś się na mnie wturlał...



Hamakowanie






Spotkania z przyrodą - prawdziwek zabezpieczony przed zdeptaniem.



I inne grzybki



Żuczek



Pająk krzyżak na klasycznej pajęczynie





- Patataj, wio koniku - za konika chyba bardziej robi śpiwór, niż głaz.



- Jestem babuleńka!



Skoro chusta wyciągnięta, to kontrolne chustowanie, ale szybko się Klusce znudziło.




Pora na kawę




No to cyk




Ale w końcu się zebraliśmy, przemieściliśmy i zalegliśmy radziejowickim parku.





Znów kawa, ale z kubeczka który otrzymała w prezencie od stryjka huanna... dosyć rzadki widok, bo jak biorę ten i mój z kaczuszką, to Klu zabiera mi kubek z kaczuszką, a ja dostaję czerwony.



Zostaję z gratami, a Kluska z lavinką idą zwiedzać park.



- O, arka... w sam raz, bo za przyszły tydzień zapowiadają solidne deszcze.



- Podobno zabieracie po jednej sztuce każdego zwierzęcia. Czy jest jeszcze miejsce dla jednej małej Kluseczki?



- No to wchodzę!



Z powrotem na naszej ulubionej ławeczce (ale dziś za bardzo w słońcu była).



Dziecku niewiele do szczęścia potrzeba... wystarczy poduszka, ile zabawy było w rzucanie poduszką. Najpierw bawiła się sama, ale potem i mnie zatrudniła. Starałem się żeby być w cieniu, ale w taki upał każda aktywność jest wyczerpująca.




No tak, to rodzinne.




No to wracamy, trochę lasem to będzie więcej cienia. Po drodze mijamy jeszcze glinianki i radziejowicką cegielnię, którą dzierżawili właściciele żyrardowskiej fabryki. Przy okazji mała pogadanka co to jest glinianka, jak się robi cegły i że tutaj produkowano cegły z której zbudowane jest Kluskowe przedszkole i kawał Żyrardowa.




Kluska w mimozach, z poduszką pod pachą.





  • dystans 9.56 km
  • 0.50 km terenu
  • czas 00:37
  • średnio 15.50 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Leśne powietrze zaostrza apetyt

Środa, 30 sierpnia 2017 · dodano: 05.09.2017 | Komentarze 6

Ponieważ w parku Kluska spotkała koleżankę z przedszkola i tak fajnie się bawiły jeszcze z dwiema mniejszymi dziewczynkami, że nie miałem sumienia jej zabierać... a poza tym gorąco, że z cienia nie chciało się ruszać. Toteż późno wróciliśmy i zanim się zebraliśmy (obiad, dopakowanie itp.) to dosyć późno wyjechaliśmy. A w planach na dziś był nocleg w pobliskim lesie.



Tak więc, gdy dojechaliśmy, to słońce było nisko i w lesie panował już prawie półmrok. Toteż ja już za bardzo zdjęć nie robiłem, bo aparacik za cienki na takie warunki, toteż posiłkuję się fotkami  od lavinki.

Wygłupy na głazie narzutowym... przy okazji głazu pogadanka skąd się tu wziął, o lodowcu który go tu przywlókł, a także piaski, gliny i zapowiedź że jutro będzie ciąg dalszy. Poza tym Kluska non stop coś żarła, co chwila dopominała się o jedzenie - wszamał sporo kanapek z serkiem kanapkowym i jedną z żółtym, z półtora banana, ze trzy ogórki i co tam jeszcze... a przyjechaliśmy zaraz po obiedzie. Stąd tytuł.




A teraz rozbijamy namiot - najpierw wybieramy miejsce i zbieramy z niego patyczki... przy okazji okazuje się, że będziemy spać na prawdziwku.



Kluska oczywiście jak zwykle pierwsza do pomocy - najpierw do składania masztów.




- świetnie nam idzie, co?



- Kopsnij się tą rurką!



- Pchoj!



Kluska podaje szpilki, czyli dziewczynka ze szpilkami.




No i to tyle - oczywiście trochę bujania w hamaku, leżenia na kocyku, a głównie w namiocie. Poza tym nocna wizyta cioci Werrony i wujka Piotrka (dla których wzięliśmy skrzynkę, którą parę dni znaleźliśmy uszkodzoną przez zwierzątka i buteleczki do reaktywacji innej skrzynki)
- A ja myślałam, że to liski idą!

A potem lulu.


.


  • dystans 3.76 km
  • czas 00:20
  • średnio 11.28 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Do parku

Środa, 30 sierpnia 2017 · dodano: 04.09.2017 | Komentarze 2

Jak gorąco, to najlepiej do parku. Na dzień dobry Kluska zagięła mnie pytaniem, co to za jagody... hmm, najbardziej mi pasuje dereń
świdwa, ale głowy nie dam.



Niestety Kluska nie załapała się na drzewne ubranka, bo nie przetrwały zbyt długo, większość nawet jednego dnia, bo w poniedziałek były już tylko ze dwa... Niestety w okolicy sporo tzw. patologii, kiedyś lavinka miała w parku taką sytuację - upadł jej telefon i rozpadł na kilka kawałków, osobno sam telefon, osobno osłonka. Zanim go pozbierała, już jakiś koleś złapał osłonkę i chodu...

Natomiast o poziomie młodzieży przesiadującej w altance najgorzej świadczy stan samej altance - mimo że przy samym wejściu jest kosz na śmieci, to w środku pełno petów, papierków, opakowań, flaszek... Ja osobiście omijam altankę, bo choć jest sympatyczna, to nie lubię siedzieć w syfie, ale Kluska ją lubi, to musimy zaczynać wizytę od wyniesienia flaszek do kosza.

No cóż, na włóczkowy street art w Żyrardowie nadal za wcześnie.




W atlance tradycyjnie bawimy się samochodzikami. Ten pierwszy kluskowy, te kolejne też, ale odziedziczyła je po mnie... resoraków też nie miałem sumienia wywalać.




Przerwa na kawę.






Na skałkach trzeba zdobyć lokalne maksimum i jeszcze posiedzieć na szczycie. Poza tym uczyła chłopca (tak na oko, plus minus w jej wieku) jak tam wejść i nie spaść.




Poza tym pytała się, dlaczego woda w Żabim Oczku pokryła się zielonym lodem, no to była okazja jej wytłumaczyć, co to jest rzęsa wodna.





  • dystans 7.15 km
  • czas 00:27
  • średnio 15.89 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście

Środa, 30 sierpnia 2017 · dodano: 31.08.2017 | Komentarze 0

Wygłoba koniczynówka (Euclidia glyphica)

podobne motyle: Płomienka łąkowa (Pyrausta despicata)







































na rzeżusze łąkowej






  • dystans 4.70 km
  • 1.30 km terenu
  • czas 00:27
  • średnio 10.44 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Ścieżka Zdrowia siły doda

Wtorek, 29 sierpnia 2017 · dodano: 02.09.2017 | Komentarze 2

Jako że zrobiło się gorąco, to postanowiłem pojechać w jakieś zacienione miejsce... wypadło na lasek międzyborowski, zwany ostatnio dla niepoznaki Parkiem Procnera.

No to zaczynamy spacer ścieżką zdrowia - Jedynka



Przy Trójce dłuższy postój na leśnym placu zabaw i siłowni.





Przez Czwórkę do Siódemki, gdzie tradycyjnie dłuższy odpoczynek.




Zrobiliśmy drogowskazy szyszkowe, żeby inni też mogli trafić gdzie trzeba.




A potem pizzę.




Gotowa!



Na dębowym krzaczku przy Szóstce, oprócz żołędzi są dwa typy galasów.





Dziewczynka z mimozami.




- Tata, tam jest Piątka!



Ósemka




Ćwiczenie równowagi na Dziewiątce - nawet czasem wychodzi.



- Jechaliśmy tu, tu, tu, tu i tu, a telaz tu, tu i tu.




Znaleźliśmt Dziesiątkę, której teoretycznie nie ma. Nie ma jej na mapie, ona zaś nie ma tablicy informacyjnej... ot ciekawostka.



  • dystans 93.72 km
  • czas 05:40
  • średnio 16.54 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście x10 (sierpniowe podsumowanie)

Poniedziałek, 28 sierpnia 2017 · dodano: 01.09.2017 | Komentarze 11

Przy okazji spisu zbiorczego na koniec sierpnia, wrzucę jeszcze parę fotek i informacji. Najpierw dla wariaga, z raportów ochrany w czasie rewolucji 1905 roku wynotowałem wspomniane jednostki wojskowe, których żołnierze byli w Żyrardowie... pisownia oryginalna ze źródła, bo nie miałem ich w oryginale, tylko w tłumaczeniu:

(14.02.1905) kozak drugiej sotni 6 Dońskiego Pułku Krasnostawskiego
(14.02.1905) dwaj obchodowi żołnierze 5 roty Ostrołęckiego Pułku
(29.11.1905) żołnierze 12 roty Tabolskiego Pułku Piechoty

W międzyczasie w jeden z gorących dni wziąłem na plac zabaw saperkę... chodziło o to, żeby dzieciaki za bardzo nie biegały na słońcu, tylko posiedziały w zacienionej piaskownicy. Piaskownice przerobiliśmy na mały punkt oporu wykopawszy w nim transzeję.



Kluska przygotowała jeszcze trochę umocnień na zewnątrz.




A poza tym standardowa nauka pisania w piasku... tu akurat cyferki, ale potrafimy też w ten sposób przelecieć cały alfabet.



W międzyczasie przed placem zabaw zostały wykopane tajemnicze dziury... myślałem początkowo że to jakieś wykopaliska archeologiczne i może znajdą jakiś samochodzik, który zgubiłem w dzieciństwie, ale nie. Jak się dowiedzieliśmy to były wykopy pod fundamenty siłowni plenerowej.

Dołki były chyba przez dwa tygodnie, a ponieważ tylko ogrodzone taśmą z tabliczką zakazującą wstępu, to oczywiście nie dało się skutecznie upilnować dzieciaków i na przykład psiapsiółka Kluski wpadła do jednego z dołków i  chyba coś sobie starła, albo przynajmniej obiła. Kluska robiła za karetkę pogotowia i zawiozła ją do domu.

- Żyjesz jeszcze tam z tyłu?
- Tak, tylko patrz przed siebie, bo za chwilę wpadniemy w kolejną dziurę.



Tak oto Kluska uczy się wozić dzieci "po żyrardowsku"



Ale wreszcie ekipa przyjechała znowu, urządzenia zostały zamontowane.



I naród zaraz ruszył do testowania. W sumie stanęło 6 urządzeń, każde z dwoma stanowiskami, ciekawostką jest ławeczka rowerowa (po prawej)... można siedzieć, gadać i pedałować (typowy rowerek jest swoją drogą).

Tak na marginesie, siłownia ma całkiem spore odbycie, zresztą miejsce jedno z lepszych na mieście, raz że na sporym osiedlu i dookoła dużo bloków (więc i dużo ludzi ma blisko), dwa że przy placu zabaw, który i tak był jednym z chyba bardziej uczęszczanych na osiedlu - raz że z tyłu kilka dużych drzew i latem gdy gorąco, jest w połowie zacieniony, a dwa że jest przyjemny, bo nie jest przyklejony do parkingów, bloków itp.



Uwaga, wędrujące kocyki! Kilka razy robiliśmy dzieciakom domki z kocyków na placu zabaw. Niby są tam domki z drabinkami itp. ale co domek z kocyka, to domek z kocyka.



Tęcza nad placem zabaw.




W międzyczasie wujek kupił Klusce klocki Lego (już takie regularne, a nie Duplo). Ponieważ jej się bardzo spodobały, to postanowiłem odkurzyć swoje stare i  jej dać. Na początek samochodzik, zieleń miejska i platformy. Jak widać, samochodzik przewozi kwiatki (a później drzewka) z jednego trawnika na drugi.




No, dobrze że tych klocków Lego nie wywaliłem, teraz się przydadzą... no cóż, jak człowiek ciułał te bony dolarowe, żeby za ciężkie dewizy kupić je w Pewexie, to potem żal wywalać, toteż skitrałem je głęboko w szafie.

Tak w ogóle, wtedy to nie to co teraz i kupowało się to co było, a nie co się chciało kupić... na przykład, z większych zestawów u nas było lotnisko (zestaw z terminalem i wieżą kontroli, samolot, helikopter, samochodzik wożący bagaże i płyta lotniska). No i bardzo chciałem to lotnisko, ale było potwornie drogie... akurat była komunia, więc rodzina chyba wiedziała że zbieram na klocki, więc dostawałem sporo kopert, oprócz złotówek było trochę bonów a nawet prawdziwych dolarów. A ja liczyłem i przeliczałem na dolary i na koniec wyszło mi że powinno wystarczyć na lotnisko. I wtedy dostałem ostatni prezent - moje wymarzone lotnisko! No i zostałem z gotówką na lotnisko mając jednocześnie to lotnisko.

W sumie nie wiem co za to kupiłem, z dużych zestawów mam jeszcze stację benzynową z myjnią i parkingiem wielopoziomowym + 4 samochodziki... w sumie zestaw taki sobie, ale wtedy kupowało się to co było. A może kilka mniejszych zestawów... no nie pamiętam. Parę lat później jeszcze dostałem jeden duży zestaw - zamek. No, oprócz tego jeszcze trochę małych, w tym trzy, albo cztery zestawy z samymi ludzikami.

Oczywiście miałem to w totalnym rozpirzu, toteż teraz jak nie było Kluski, rozkładałem pudła i składałem kolejne rzeczy - oprócz klocków, miałem komplet instrukcji, a nawet większość pudełek. Na koniec okazało się zginęło mi tylko kilka klocków (może kilkanaście), a co ciekawe, miałem też kilka nadprogramowych... o ile małe, typowe to mogłem gdzieś przegapić przy składaniu i jeśli nie były kluczowe, to nie przyczepić (miejsce na dwóch takich później znalazłem), ale jest kilka dosyć nietypowych i nie mam pojęcia skąd mi się przyplątały.

Po skompletowaniu, część skitrałem z powrotem, a kilka rozłożyłem, umyłem, popakowałem i teraz dajemy Klusce stopniowo. Na razie ma ten samochodzik ze zdjęcia, karetkę pogotowa, małą strażnice z duszkiem i rycerzem na koniu, oraz łazik kosmiczny. Bardzo jej się to podoba, wszystko już po kilka razy rozkładaliśmy i składaliśmy z powrotem, te łatwiejsze potrafi już sama złożyć z niewielką jedynie pomocą.

Powiększenia poniższych fotek po kliknięciu z zdjęcia.




A poza tym Kluska na otworzyła kramik z papierem toaletowym. Chyba idzie w ślady prababci (ze strony mamy), która też w papierowymi wyrobami handlowała na Placu Za Żelazną Bramą, tyle że nie papierem do... pierwszej krzyżowej, a własnoręcznie robionymi, papierowymi kwiatami.



Z minionych upałów - na mieście stanęły bodaj ze trzy, kurtyny wodne, tutaj pod ODeKiem, ale jeszcze jedna była na placu i chyba jeszcze jedna gdzieś tam.



A w parku wyrosły takie ładne grzybki.




  • dystans 4.13 km
  • czas 00:15
  • średnio 16.52 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Po Klu na dworzec

Poniedziałek, 28 sierpnia 2017 · dodano: 29.08.2017 | Komentarze 0



  • dystans 17.39 km
  • czas 01:10
  • średnio 14.91 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Żurek w parku

Niedziela, 27 sierpnia 2017 · dodano: 27.08.2017 | Komentarze 12

huannie! Zęby precz od wpisu! To nie o taki żurek chodzi, ŻUREK to skrót... nie huannie, nie jest to skrót od Żurek, Uszka, Rolmopsy, Eklerka i Kompot, chodzi tutaj o Żyrardowskie Utalentowane Rękodzielniczki Kulturalne (fanpage).

Ostatnio rzadko na blogu są jakieś aktualności, a nawet jeśli to trafiają to z poślizgiem jednego, a nawet kilku miesięcy... ale w tym wpisie część zdjęć jest świeża, jeszcze ciepła, bo z dzisiejszego dnia.

Generalnie chodzi o to, że Żurki postanowiły sprowadzić włóczkowy street art (yarnbombing, urban knitting... jak zwał, tak zwał) do Żyrardowa i ozdobić swoimi dziełami park, ubierając drzewka w sweterki. Jak się o tym dowiedzieliśmy, to ruszyliśmy z Kluską szukać ubranek. Na początek zdjęcia archiwalne z początku sierpnia.

Oto bożodrzew w... sukience jak stwierdziła Kluska. Ojej, jak wysoko!



A czy ty prztulił-eś/-aś dziś swoje drzewo?





- Bla, bla, bla duze dzewo, bla bla bla ma nasyjnik z kwiatków.





Natomiast kasztanowiec został ubrany w szalik... widać się przeziębił w czasie jakiejś ulewy.





Niestety z sześciu stopniowo zakładanych ubranek, do naszej wizyty dotrwały tylko te trzy... dzień po naszej wizycie sukienka była zsunięta do samej ziemi, ale na szczęście nie została skradziona, ani zniszczona. No cóż, niestety niektórzy mieszkańcy Żyrardowa jeszcze nie dorośli do mniej trwałych i odpornych ozdób w przestrzeni miejskiej, okazuje się że trzeba by chyba wpleść w nie drut i podłączyć do prądu, ech.

Na szczęście Żurki się nie poddają, ocalałe ozdoby zostały zdjęte, a na kolejnych spotkaniach przygotowywane następne i oto w ostatnią niedzielę wakacji nadszedł czas na ich rozwieszenie w parku. Tym razem panie przyozdobiły aż 11 drzew (jeśli niczego nie przegapiliśmy). Miejmy nadzieję, że jak najdłużej będą cieszyć oko, a my jeszcze tego dnia postanowiliśmy porobić im zdjęcia, póki jest komplet.





A teraz pora na efekt finalny - najpierw dwa drzewa, których ozdabianie uwieczniłem powyżej.





A tu najpierw wersja beta szalika, w potem wygląd ostateczny z kwiatkiem.




Ten szalik przetrwał z pierwszej próby ozdabiania i teraz wrócił na swoje drzewo.



Ta sukienka też, ale powróciła upgrade'owana o kwiatuszki.



Dwa kwiatuszki, które łatwo przegapić




Platan też ma swój szalik... oczywiście z kwiatuszkami, ale też z owocami.





Szalik? Bransoletka? Kluska na pewno oceni fachowym okiem co to jest.





Kwiatowy śliniaczek?



Żurki chyba edukują parkowe pająki, bo teraz plotą swoje sieci w kształcie kwiatów.



To tyle jeśli chodzi o relację z bombardowania włóczką, w tym miejscu warto jeszcze wspomnieć o dendrologicznej ścieżce edukacyjnej w parku Dittricha, ponieważ ozdobione drzewa w większości są włączone do trasy ścieżki i mają swoje tabliczki informacyjne (powiększenie mapy po kliknięciu w zdjęcie).




Podjechaliśmy jeszcze na Bielnik obfocić lokomotywę 409Da (na kolei oznaczoną jako SM04), która kiedyś obsługiwała zakłady żyrardowskie i można ją było spotkać na zakładowych bocznicach (na bielnik też najdłuższa z nich dojeżdża). Wiosną została postawiona tutaj, przed Muzeum Lniarstwa. Poza tym postawione zostały skrzynie z lnem (i jakimś żółto kwitnącym kwiatkiem posadzonym w bocznych szczelinach). Być może lokomotywa była już na blogu, mural był na pewno, ale skrzyń z lnem chyba nie było.







Tak po prawdzie ten len trochę mizernie wygląda... może więcej krzaczków trzeba by zasadzić. W każdym razie młodzież może teraz na żywo zobaczyć jak wygląda len. Teraz już przekwitnięty, ale wrzucam fotkę kwiatuszka z początku sierpnia.




W drodze powrotnej naobkoło, rzuciliśmy jeszcze obiektywem na budowę Parku Seniora... znaczy ja tylko rzuciłem obiektywem, bo lavinka korzystając z nieciągłości płotu wlazła obfocić dokładniej i u niej pewnie będzie więcej zdjęć.




  • dystans 34.50 km
  • 8.60 km terenu
  • czas 02:04
  • średnio 16.69 km/h
  • rekord 32.40 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Lajcik do Radziejowic

Sobota, 26 sierpnia 2017 · dodano: 26.08.2017 | Komentarze 21

Po drodze rozwałka przy jednym z naszych ulubionych głazów narzutowych... wystaje czubek i tak naprawdę nie wiadomo ile jest go pod ziemią, ale obstawiamy że może być większy nawet od Głazu Mszczonowskiego.



A w Radziejowicach... gumowy łabędź Józef.




Niestety ostatnio przegapiliśmy dożynki w Miedniewicach (program powiększenie), ojej jak nam przykro ;-)



Niestety dziś się załapaliśmy na dożynki w Radziejowicach (powiększenie)



Wracając zahaczyliśmy o pomnik w lesie. Pomnik jest przy szosie - dawniej droga krajowa nr 50, toteż kiedyś widziałem go tylko z autobusu do Mszczonowa, bo rowerem jeździłem bocznymi drogami. Później tym bardziej, bo ruch samochodowy z roku na rok się wzmagał i to co się działo na 50-tce to była masakra, człowiek raz kawałek się przejechał i miał śmierć w oczach. Chyba nawet kiedyś się tam przebiłem i mam wrażenie że żadnej tabliczki tam już (i jeszcze) nie było.

Przypomniałem sobie o nim jak otwarto obwodnice Żyrardowa, bo pomnik jest już po tym jak odbija ona w bok. Choć nadal ruch jest tam duży, ale ten kawałeczek od najbliższej drogi leśnej czy serwisówki da się przeżyć. Ostatnio jak tu byłem, to zdaje się że ta tabliczka już była (poznaję po błędzie w nazwie Radziejowic), ale nie wiem czy jest to już nowa twórczość (wygląda na jakąś samoróbkę), czy nawiązuje do dawnej treści pomnika.

Co pierwotnie upamiętniał, nie wiem... może ofiary egzekucji w tym lesie, czyli tzw. choince radziejowskiej?




Na jednej z mapek wypatrzyłem kładkę nad Pisią,  toteż podjechaliśmy ją przetestować... w zasadzie nijak nam komunikacyjnie się nie przydaje, ale warto wiedzieć że jest, a jest całkiem klimatyczna.




A nad Pisią się zakrzaczyło, co cóż - lato.



Takiego ładnego kozaka znalazłem nad Pisią.




P.S. A wracając do imprez, które nas ominęły, specjalnie dla wariaga wrzucam wycinek z Wiecha z orkiestrą, której zdjęcie być może nawet posiada:




  • dystans 4.05 km
  • czas 00:16
  • średnio 15.19 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z Klu na dworzec

Piątek, 25 sierpnia 2017 · dodano: 26.08.2017 | Komentarze 0