teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 101439.55 km z czego 14422.85 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 16.81 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009
Profile for meteor2017

Pocztówki zza miedzy

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

Wpisy archiwalne w miesiącu

Luty, 2020

Dystans całkowity:354.29 km (w terenie 28.10 km; 7.93%)
Czas w ruchu:23:50
Średnia prędkość:14.87 km/h
Liczba aktywności:18
Średnio na aktywność:19.68 km i 1h 19m
Więcej statystyk
  • dystans 47.28 km
  • 1.00 km terenu
  • czas 02:44
  • średnio 17.30 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Myk do biblioteki

Sobota, 29 lutego 2020 · dodano: 02.03.2020 | Komentarze 1

Krokusy na skwerku... jak wiosna, to wiosna.










Żurawie po drodze.

- Ej, nie jedz. Trzeba zachować ostrożność bo jakiś koleś się na nas lampi.



Kaczki:
- Co jak gdzie?
- Tam!

Tymczasem nagle z gospodarstwa po drugiej stronie drogi:
- Kukuryku!
Żurawie odpowiedziały tym swoim odgłosem, ale nie wiem jak dokonać transkrypcji. I przez chwilę sobie gadały z kogutem.






  • dystans 5.00 km
  • czas 00:20
  • średnio 15.00 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Kowboje w Parku Procnera

Środa, 26 lutego 2020 · dodano: 01.03.2020 | Komentarze 2

Krótki wypad do Lasku Międzyborowskiego (jeszcze w Żyrardowie), zwanego obecnie Parkiem Procnera. Standardowa rundka po ścieżce zdrowia z wizytą na siłowni i przerwami na jedzenie.









Wymyślamy nowe ćwiczenia, których nie narysowali na tablicach. Tutaj spadanie kontrolowane.





Klu dorwała się do aparatu.



Pan Marchewa.



Dłuższy postój przy stacji nr 7, tutaj rzucamy ringo, frisbee i gramy w badmintona.



Akcja ratowania ringo, które utknęło na gałęzi.



Idziemy do tajnej stacji nr 10 (nie uwzględnionej na mapce, zrobionej z resztek i ścinków). Bywa że jest to żyrafa, ale dzisiaj był to konik.

- Tata, masz sznurek?
- Mam, bo co?
- Bo będzie mi potrzebny.

Okazało się, że jest jej potrzebny do zrobienia uprzęży. Z drugiego kawałka zrobiliśmy strzemiona, a kocyk służy jako siodło. I tak oko kurier Pony Expressu rusza w niebezpieczną trasę:
- Wio Huraganie!
- Ihahaha!
- Uwaga, bandyci! Pif! Paf! Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!

Bandyci: Pif! Paf! Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!





- Skończyły się naboje, gdzie moja strzelba? Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach!
Bandyci: Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach!



- Mozart!
Bandyci: Aaaaaaaaaa!





  • dystans 3.81 km
  • czas 00:20
  • średnio 11.43 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Ekopark i bliskie spotkanie z SOPem

Wtorek, 25 lutego 2020 · dodano: 29.02.2020 | Komentarze 5

Korzystając z wczesnego przedwiośnia, jedziemy z Klu do EkoParku.

Było tak:



A dwa dni później tak:



Najwięcej czasu spędziliśmy na górce, rzucając z niej frisbee i ringo.





Przerwa na siłownię






Zabraliśmy też paletki, by pograć ping-ponga. Dzisiaj to była gra dla trzech graczy, trzecim graczem był wiatr. A ja dałem pokaz jak się gra w ping-ponga w jedną osobę.



Kotki brzozowe.



W pewnym momencie usłyszeliśmy że jakieś pojazdy jadą na sygnale. Ponieważ nie jeden, a kilka, to pomyśleliśmy że jakaś grubsza sprawa, może karambol na A2? A może jakiś większy pożar... rzut okiem w kierunku naszego mieszkania, ale na szczęście nie było stamtąd żadnego dymu. Mieliśmy na górce dobry punkt obserwacyjny, więc po jakimś czasie mogliśmy zobaczyć, że to tylko kolumna rządowa, no tak - kampania prezydencka. Rany, dobrze że b. premier nie mieszkała w pobliżu, bo byśmy mieli coś takiego regularnie.

Z EkoParku wracaliśmy za szkołą i przylegającymi do niej basenem i halą sportową. Tu przypadkiem władowaliśmy się w kocioł - policja, samochody SOPu i dużo innych zastawiających okoliczne chodniki i jeżdżące w te i we wte. Jechaliśmy bardzo ostrożnie przez to wszystko, zwłaszcza że SOP ma już ugruntowaną opinię, a po chwili okazało się że jest ona w pełni zasłużona, bo jakiś gówniarz* z SOPu wymusił na nas pierwszeństwo.  *) - no serio, to jakiś szczyl był, który jak widać nawet po bocznych uliczkach nie umie jeździć, już w szkołach średnich ich rekrutują, czy co?

Na koniec, jak już się z tego wydostaliśmy,. to jeszcze widzieliśmy taką scenkę rodzajową - jakaś matka z dzieckiem chciała wejść na teren, bo wybrała się na basen, ale policjant jej nie wpuszczał. Dopiero jak jakaś wychodząca para wytłumaczyła, że zajęta jest tylko hala, a na basem jest wolny wstęp, dopiero ją wpuścił. Krótko mówiąc bajzel na kółkach.


  • dystans 7.54 km
  • czas 00:36
  • średnio 12.57 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Po bibliotekac dookoła Żyrardowa

Poniedziałek, 24 lutego 2020 · dodano: 27.02.2020 | Komentarze 2

Dziś mała rundka po żyrardowskich bibliotekach, odwiedziliśmy wszystkie placówki biblioteki miejskiej. A Klu zrobiła sobie dzień mundurowy.

Zaczynamy od filii nr 2 przy ul. Wittenberga.



Następnie wpadamy do centrali przy Mostowej, tu co prawda nie ma działu dziecięcego od kiedy oodział dla dzieci i młodzieży został przeniesiony do biblioteki fabrycznej, ale miałem jedną książkę do oddania, to przy okazji tu wpadliśmy.




Dłużej zabawiliśmy w bibliotece fabrycznej przy 1 Maja (adekwatny adres), która jest obecnie główną biblioteką dziecięcą.





Klu ma ostatnio fazę na Dziki Zachód.



Co można znaleźć w bibliotecznej toalecie? Planszę z motylami.



Lecimy dalej, filia nr 3 przy ul. Moniuszki.




I jeszcze filia nr 6 w centrum handlowym Stara Garbarnia.



Kółeczka zębate




  • dystans 2.61 km
  • czas 00:13
  • średnio 12.05 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

szybki myk po skrzynkę

Niedziela, 23 lutego 2020 · dodano: 27.02.2020 | Komentarze 0



  • dystans 15.37 km
  • czas 01:10
  • średnio 13.17 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z Klu na zbiórkę

Sobota, 22 lutego 2020 · dodano: 25.02.2020 | Komentarze 4

Dzisiaj była zbiórka harcersko-zuchowa całego hufca z okazji Dnia Myśli Braterskiej, czyli właściwie urodzin założyciela Roberta Baden-Powella*, a co ciekawe także jego żony Olave, która miała urodziny tego samego dnia, no i też w skauting była zamieszana.

Zbiórka miała być na Jordanku... tam była poprzednia zbiórka, no i tam jest harcówka. Pojechaliśmy na Jordanek, gdzie wpadliśmy jeszcze na dwójkę zuchów z rodzicami, ale poza tym tak trochę pustawo (zwłaszcza że byliśmy na styk, a nie wcześniej). Dopiero po sprawdzeniu wiadomości jedna z mam się jorgnęła, że to nie na tym Jordanku, tylko tym drugim za torami. No to szybki przeskok i dotarliśmy z małym obsuwem, ale w kwadransie akademickim się zmieściliśmy i to z pięciominutowym zapasem.

Ojejku, bo napisaliby normalnie jak dla lokalsów, że za torami, albo na Osadzie**, a nie że przy Reymonta... skąd niby mam wiedzieć, że ulica Jaktorowska od połowy nazywa się inaczej? W sumie niby logiczne, więc może nawet uda mi się zapamiętać, bo Jaktorowska prowadzi w kierunku Jaktorowa, a Reymonta w kierunku Skierniewic, jasne prawda? Nie? No bo za Skierniewicami się jedzie na Maków, za Makowem dalej prosto, i zaraz za Świętymi Laskami trzeba skręcić w lewo, przejazd przez tory i są Lipce Reymontowskie.

*) Baden-Baden Powell-Powell, jak ktoś kiedyś napisał w Rezerwacie Utopia, niewykluczone nawet że jakiś huann
**) skrót od osada Młyńska, bo lavinka jako słoik z Warszawy mówi Osada na zabytkowy kompleks osady fabrycznej i nigdy nie wiem o co jej chodzi...



-Harcerze... i wy zuchy. Dziś mamy zaszczyt świętować Dzień Myśli Braterskiej w dniu urodzin założyciela skautingu Roberta Baden-Powella...A gdzie Kluska?
- Jestem, jestem!
- Znowu się spóźniasz?
- Sie mi bo... zgubiło "S" na koszulce.






Podział na grupy do gry harcerskiej, a my w długą i powrót po Klu 3 godziny później.




Dwa zdjęcia pożyczyłem z fanpage'a hufca.


  • dystans 8.86 km
  • czas 00:44
  • średnio 12.08 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Warsztaty komiksu w deszczu

Piątek, 21 lutego 2020 · dodano: 22.02.2020 | Komentarze 1

Dzisiaj deszczowo, więc tylko do biblioteki na trzeci, ostatni dzień warsztatów komiksowych.

Dzieciaki na warsztatach robiły komiks o przygodach misia Alfreda (bibliotecznej maskotki), który wyruszył w świat. Klusce bardzo się podobało, bo sama od dawna rysuje komiksy (o czytaniu nawet nie wspominając), teraz na przykład rysuje komiks o Bidoniku na Dzikim Zachodzie (tata rysuje komiks, którego bohaterem jest Q-BEK, to ona ma BIDONIQ).




Kluska należała do zespołu niebieskiego, który miał do dyspozycji oprócz czarnego kolor niebieski i przygotowali komiks o misiu na Grenlandii (na przykład zieloni rysowali przygodę w Amazonii). Kluska była odpowiedzialna za rysowanie lisiczki, piesków, lotniska z samolotem... no i oczywiście część śnieżynek, czy chmurek.

Poniżej ów komiks, powiększenia po kliknięciu w fotki.







  • dystans 8.86 km
  • czas 00:40
  • średnio 13.29 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z Klu nad Żabie Oczko

Czwartek, 20 lutego 2020 · dodano: 21.02.2020 | Komentarze 7

Dziś do parku, a tam łowienie muszelek. Korzystamy z tego, że jest niższy poziom wody w Żabim Oczku i można zejść "na plażę".



- Ta jest daleko, daj mi patyk bo sama nie dosięgniesz.
- Dosięgnę.
- No widzisz że nie dosięgniesz.
- Dosięgnę!
- Dobra, potrzymam cię, bo może i dosięgniesz, ale wpadniesz do wody.



Nasze połowy. Piórko jest kalifem Harunem Arachidem, a któraś z sąsiednich muszelek wielkim wezyrem Iznogudem, który chce zostać kalifem w miejsce kalifa.

Głównie żyworodki, parę zatoczków rogowych, mała błotniarka (ale chyba się nie załapała na zdjęcie), jakieś małże (chyba skójki).



W kanałku i  stawie w parku też woda częściowo spuszczona.



Na brzegu sporo szczeżui, niektóre zamknięte, niektóre uchylone i rozkładające się bo śmierdzały... trochę tych zamkniętych powrzucałem z powrotem do wody, bo może jeszcze żyły.



Trochę szczeżui było w tych otworach w betonowej obudowie kanałku.




Tutaj na brzegu można było znaleźć żyworodki, błotniarka stawowa, szczeżuje.



Kluska na Zielonej Wyspie (Greenland).



Spotkaliśmy też zwierzaki z Industrialnej Zagrody na spacerze. Ale nie wszystkie, nie było na przykład wielbłądów.








  • dystans 12.75 km
  • czas 01:00
  • średnio 12.75 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z Klu na sosenkową łąkę

Środa, 19 lutego 2020 · dodano: 19.02.2020 | Komentarze 0

Rano z Kluską na warsztaty komiksowe w bibliotece, a potem korzystając z ładnej pogody, mały wypad w teren.

Nad Pisią, Kluska znalazła relikty młynu, albo zabudowań młyńskich, oraz deskę (którą koniecznie musieliśmy zabrać ze sobą)




Mostek na Pisi



A potem gruntówą wzdłuż Pisi na łąkę... łąka dosyć sucha (trawy, mchy), pewnie na piochach, a na niej sosenki samosiejki.




Bieg do tamtej sosenki i z powrotem.




Przy jechaliśmy tu min. po to, żeby umieścić skrzynkę mobilną w terenie. Skrzynkę choinkową, którą należy chować w choinkach.



Hmmm, no to na której choince wieszamy?



Gry i zabawy - skakanka, frisbee, ringo...



Kluska zorganizowała dwie kępy trawy, żeby koniecznie posadzić w domu.



No i drzewo do włażenia też się znalazło.



Jemioła... która zresztą zaczyna kwitnąć.




Mchy



Porosty





Pożegnalna fotka z resztkami słońca, bo już na horyzoncie zbierały się pełne chmury.





  • dystans 34.71 km
  • 5.00 km terenu
  • czas 02:24
  • średnio 14.46 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Wiosennie nad stawy

Poniedziałek, 17 lutego 2020 · dodano: 18.02.2020 | Komentarze 2

Plan na dziś jest prosty - przed południem jedziemy mniej więcej z silnym wiatrem w plecy. Łazimy po stawach, powrót pod wiatr, ale gdy wiatr już zelżeje.

Po drodze trafiamy na kwitnący podbiał pospolity (normalnie wiosna pełną gębą, zwłaszcza że dzień wcześniej znaleźliśmy kwitnącą złoć i śledziennicę).




A do tego cytrynki (wiem, na zdjęciu mało co widać, no cóż taki aparacik... ale możecie mi uywieżyć na słowo, że te żółte rozmazane plamy to cytrynki).



lavinka poluje z aparatem na cytrynki



Innymi oznakami wiosny są kotki - topolowe



wierzbowe




olchowe



i leszczynowe (ale te były już ponad tydzień temu)



Pogoda na początku przyjemna, ciepło, ptaszki ćwierkają, wieje ale w plecy.



Przekraczamy Pisię Tuczną (wiadomo, z dedykacją).



I dojeżdżamy na stawy pod Kraśniczą Wolą (Uroczysko Rozłogi - tutaj info). Załączam mapki - pierwsza z tablicy informacyjnej , druga to mapa topograficzna (powiększenia obu po kliknięciu w fotki). Co ciekawe nazwy stawów z mapy topo są zupełnie inne niż używane obecnie nazwy na tablicach, okazuje się bowiem że są nazwy wymyślone przez członków Towarzystwa Przyrodniczego Bocian, o nadawaniu nazw w tym wątku na forum. A oto stawy:

- Rozłogi I, czasem na mapach Rozłogi Pierwsze, tutaj  Błotniak
- Rozłogi II (Rozłogi Drugie) - Gęgawa
- Wielki III* - Żuraw, Bąk (i może Leśny)
- Mały IV - Rzekotka
- Duży V - Zapomniany

* - na mapie jest co prawda I, ale wydaje się że powinno być III




Na tablicach jest zdjęcie z lotu pata, widać że jakiś czas temu było więcej wody niż obecnie



Zaczynam od stawu Rozłogi I / Gęgawa.Te białe kropki to łabędzie.




lavinka na mnichu (tak się nazywa ten spust wody, na którym stoi).



Idziemy północnym skrajem stawu







lavinka wraca z wyspy, o ile w zachodniej części stawu jest woda, to wschodnia jest w większości sucha, z wyjątkiem cieku zasilającego staw.




Tutaj najwięcej wody, więc tutaj spotkaliśmy najwięcej ptactwa.  Zbliżenia ptaków dosyć słabe, bo mój aparacik się do tego nie nadaje, a lavinka zapomniała teleobiektywu.



Łabędzie, której już były na wcześniejszych zdjęciach



Gęsi






Żurawie




Taki schemat z jednej  z tablic (powiększenie po kliknięciu w fotkę).



Mostek, a za nim z lewej staw Rozłogi II / Błotniak. Kompletnie suchy.




Przemieszczamy się w kierunku kolejnych stawów, a przy nich płuczka.



Staw Wielki, a konkretnie jego część nazwana Bąk. To drugi staw częściowo z wodą.




Ale po bokach jest sucho... obchodzimy ten staw groblą dookoła.




Wysepka.




O, to chyba purchawica olbrzymia, grzyb jadalny (ale jak jest młody).



Grobla przez Staw Wielki, z lewej Bąk, a z prawej Żuraw.



W Stawie Żuraw na początku jest trochę wody, ale dalej już raczej sucho.



Natomiast Staw Mały / Rzekotka też jest kompletnie suchy.



Staw Leśny, to w ogóle teraz nie staw, tylko zagajnik w zagłębieniu.



A to Staw Duży / Zapomniany, również suchy jak pieprz (a przynajmniej jak wanilia).




Ogródek mchowy na mnichu.



Kanał obok stawu



Rzeczka/kanał między stawami.



No i to tyle, powrót rzeczywiście pod osłabły wiatr, przeszkadzał ale nie aż tak bardzo.

A teraz muszelki ze stawów. Dziś przegląd muszelek z Uroczyska Rozłogi, muszelki z innych miejsc w poprzednich wpisach:
- znad Wisły
- z glinianek pod Wiskitkami




Zatoczek rogowy



Zatoczki patchworkowe



Poniżej też raczej zatoczki, ale te mniejsze... jako że jest ich parę gatunków, nie pokuszę się o dokładną identyfikację tych maleństw, grupuję poniżej podobne muszelki które wydają mi się osobnymi gatunkami, ale też nie gwarantuję że na przykład w jednej grupie nie będzie kilku gatunków.

Grupa pierwsza, muszelki z jednej strony nieco spłaszczone, na 3 i4 zdjęciu widać jakby ostrą krawędź .






Te zatoczki są bardzo cienkie i też z jednej strony lekko spłaszczone.





Kolejne zatoczki równie cienkie, ale nie spłaszczone, poza tym wolniej się rozszerzają.




Kolejne trzy muszelki to od lewej:
- muszelka mniej więcej pokroju żyworodki, tylko malutka
- zatoczek nieco inny niż powyższe (z tych nieco grubszych, ale nie spłaszczony)
- mały zatoczek rogowy





Żyworodki




Błotniarka stawowa



Aczkolwiek tych małych nie jestem stuprocentowo pewien, że błotniarki... z jednej strony wydaje mi się że są mniej ostre, z drugiej strony może to jest tylko wrażenie. Roboczo zaliczam do błotniarek ze znakiem zapytania.



To tyle jeśli chodzi o ślimaki (z lądowych, na groblach dużo muszelek wstężyków)

Na koniec małże... małżyki w zasadzie, małżątka z rodziny Sphaeriidae (czyli kulkówkowate ew. groszkówkowate).