teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 126693.11 km z czego 19325.95 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.18 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 10.78 km
  • 1.00 km terenu
  • czas 00:51
  • średnio 12.68 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Kolejna wizyta w wiosce na pustyni

Wtorek, 10 marca 2020 · dodano: 16.03.2020 | Komentarze 0

Tym razem do naszej wioski na wydmach. Dziś idziemy przez wydmy, znaczy... przez góry oczywiście!

- Ścieżka zatarasowana drzewem, ostrożnie, to może być zasadzka!



Po pokonaniu przeszkody idziemy dalej.




Spotykamy sporo cytrynków.



- Pomocy, nie mogę podejść!



Konna przejażdżka w okolicach wioski (kijki robią za konie).



Budowa systemu tuneli.



Wioskowy totem




Kluska zagoniła mnie do zrobienia mini toru przeszkód - skakanie i przechodzenie pod sznurkiem.








  • dystans 10.37 km
  • 0.30 km terenu
  • czas 00:45
  • średnio 13.83 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Wioska indiańska na pustyni

Poniedziałek, 9 marca 2020 · dodano: 11.03.2020 | Komentarze 0

Jedziemy na wydmy międzyborowskie - z łukiem, strzałami, dzidą i ujeżdżonym mustangiem.



Roboty ziemne w wiosce



Nasza sosenka, obserwujemy jak sobie rośnie



Wi Jolly Jumperze!




Polowanie na bizona.

Mały Indianin napiął wielki łuk,
Jak on mógł?
Jak on mógł?
Napiąć taki wielki łuk...



Szalony Pączek na Jolly Jumperze przy naszym totemie








Wódz w wiosce pozuje do zdjęcia



Na plantacji "bawełny"



O, żelazny koń!



Zbiór "bawełny"






Takie tam trawy




A to maleństwo znalazła Kluska




O, biedronka




Jeszcze jakaś pszczoła przyleciała... lub coś pszczołópodobnego




Pod wieczór zajrzeliśmy jeszcze do biblioteki, pokazując ją znajomym którzy od niedawna mieszkają w Żyrardowie. Dzieciaki były zachwycone krzesełkami-zwierzakami i ustawiły je wszystkie w rządku.



  • dystans 17.17 km
  • 1.50 km terenu
  • czas 01:08
  • średnio 15.15 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Nasza mała wioska indiańska

Sobota, 7 marca 2020 · dodano: 09.03.2020 | Komentarze 0

Jedziemy do lasu i szałasu.

Znaleźliśmy trochę piór... chyba jakiś drapieżnik złapał tu sobie śniadanie. Początkowo myślałem, że to czerwone na puchu to krew, ale okazało się, że to naturalne ubarwienie pióra. Właśnie dzięki temu podejrzewałem, że to pióra dzięcioła, w domu poguglałem i wygląda na to, że faktycznie tak jest.





Wielki wódz Szalony Pączek na dzikim, białym mustangu prezentuje włócznię z piórami dzięcioła.



A teraz wszyscy wsiadają na konie i w drogę!



Nasz totem.




A oto pierwszy znaleziony w tym roku kwitnący zawilec gajowy.



A to... jakaś kosmatka, cy cuś? Ma pączki, ale jeszcze nie kwitnie.




  • dystans 24.47 km
  • 9.50 km terenu
  • czas 01:38
  • średnio 14.98 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Kowbojskie szałasowanie

Czwartek, 5 marca 2020 · dodano: 08.03.2020 | Komentarze 0

Po drodze do lasu zatrzymaliśmy się na chwilę na placu zabaw, który czasem mijaliśmy, ale zwykle wracając i ścigając się ze zmrokiem lub deszczem i jakoś nie bardzo był czas się zatrzymać. Podjechać tu specjalnie też nie bardzo nam pasowało, bo jak jest cieplej, to nie opłaca się tak blisko jechać, a w sezonie grzewczym... no cóż, to jest przedmieście Żyrka z domkami, a tego typu rejony najlepiej przejechać szybko i zbyt głęboko nie oddychając.

Dziś po drodze do lasu krótki stopik.





Las, wysiadka i dłuuuga do szałasu!





Kluska coś tam zaplata



A oto i dzieło.



Dziś w programie było ujeżdżanie mustangów, Ten już oswojony, czyli Lucky Kluska na Jolly Jumperze.




Na Jollym Jumperze przywoziliśmy broń do zbrojowni (to drzewo za Klu). Tutaj strzelba przywiązana do konia.



A tutaj trzy kolty.



Uwaga, biegnąca Kluska.



Statua Wolności



Krecik, huby i kupy... podejrzewamy że dzików, które ryły w okolicy (ale na pewno nie wiemy, bo się nie znamy).






  • dystans 16.91 km
  • 2.00 km terenu
  • czas 01:12
  • średnio 14.09 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Pisia Town

Środa, 4 marca 2020 · dodano: 04.03.2020 | Komentarze 4

Pierwsze kwiatki nad Pisią znaleźliśmy 2,5 tygodnia temu (link), od tej pory niewiele się zmieniło, ale jednak jest ich trochę więcej.

Na przykład złoć żółta - wtedy udało się znaleźć ledwie jedną sztukę, dziś już bez problemu namierzyliśmy kilka.




Podobnie śledziennica skrętolistna, wtedy ledwie rozkwitały, teraz niektóre kwitną na całego, no i kwitnących jest już dużo więcej,.




Czosnek niedźwiedzi kiełkuje



Pokrzywa w sosie czosnkowym, albo czosnek w sosie pokrzywowym.



Kluska na błotnistej wyspie (na Pisi Gągolinie rzecz jasna).



Wejście na wyspę po zwalonym drzewie. Jak Klu postanowiła drugi raz pójść na wyspę, to zostawiłem ją z lavinką, bo stwierdziłem że nie mogę na to patrzeć, bo wiem jak się to skończy. No i miałem rację, Klu wpadła do Pisi.




Trzeba było przebrać Klu, jednak okazało się, że zabrakło nam ubrań (nie wozimy ze sobą zapasowych butów, ani kurtki i polaru)... żal nam było dnia, więc lavinka pojechała do domu po zapasowe, a ja zostałem z Klu. Klusce nawet się podobało, zawsze to przygoda. No i motto (a właściwie dwa):

1. Nie miał dzieciństwa kto nigdy nie wpadł do rzeczki*.
2. Co nas nie zabije, to nas wzmocni.

*) - no, jeziorko czy inny kanałek też zaliczają

Trochę jednak byliśmy unieruchomieni ze względu  na brak butów, toteż zainstalowaliśmy się na dobre w naszym Pisia Town. Oto Kluska w Saloonie przygotowuje karteczki-szyldy do różnych miejsc w miasteczku.



To na lewo, gdzie suszą się gacie, to miejscowy hotel.



Zbrojownia, dla każdego coś się znajdzie.



Po uzupełnieniu garderoby na mostku. Niestety tutaj jeździł ciężki sprzęt i obawiamy się że przymierzają się do budowy nowego mostku (pewnie większego, betonowego), bo obok brzeg Pisi zryty, parę kęp drzewek wyrwanych z korzeniami, sąsiednia polanka też rozjeżdżona (zostawionych śmieci nawet nie liczę)... trzeba się psychicznie przygotować, że kolejna urokliwa miejscówka pewnie zostanie zniszczona.



Kije wrzucane do wody



A jak utkną, trzeba je przepchnąć innym kijem.



Jaki fajny plac zabaw. A potem się dziwić że z wuefu też ma same szóstki. Za naszych czasów na takim drzewku siedziałoby stado dzieciaków, teraz jak jakiś dzieciak chce wejść, to zazwyczaj usłyszy "nie wchodź, bo spadniesz".





Sprzątając śmieci, znaleźliśmy fajny drut (dosyć miękki - cynowy?), Klusce się bardzo spodobał i go zagospodarowała.



Na koniec splecione drzewa






  • dystans 47.28 km
  • 1.00 km terenu
  • czas 02:44
  • średnio 17.30 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Myk do biblioteki

Sobota, 29 lutego 2020 · dodano: 02.03.2020 | Komentarze 1

Krokusy na skwerku... jak wiosna, to wiosna.










Żurawie po drodze.

- Ej, nie jedz. Trzeba zachować ostrożność bo jakiś koleś się na nas lampi.



Kaczki:
- Co jak gdzie?
- Tam!

Tymczasem nagle z gospodarstwa po drugiej stronie drogi:
- Kukuryku!
Żurawie odpowiedziały tym swoim odgłosem, ale nie wiem jak dokonać transkrypcji. I przez chwilę sobie gadały z kogutem.






  • dystans 5.00 km
  • czas 00:20
  • średnio 15.00 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Kowboje w Parku Procnera

Środa, 26 lutego 2020 · dodano: 01.03.2020 | Komentarze 2

Krótki wypad do Lasku Międzyborowskiego (jeszcze w Żyrardowie), zwanego obecnie Parkiem Procnera. Standardowa rundka po ścieżce zdrowia z wizytą na siłowni i przerwami na jedzenie.









Wymyślamy nowe ćwiczenia, których nie narysowali na tablicach. Tutaj spadanie kontrolowane.





Klu dorwała się do aparatu.



Pan Marchewa.



Dłuższy postój przy stacji nr 7, tutaj rzucamy ringo, frisbee i gramy w badmintona.



Akcja ratowania ringo, które utknęło na gałęzi.



Idziemy do tajnej stacji nr 10 (nie uwzględnionej na mapce, zrobionej z resztek i ścinków). Bywa że jest to żyrafa, ale dzisiaj był to konik.

- Tata, masz sznurek?
- Mam, bo co?
- Bo będzie mi potrzebny.

Okazało się, że jest jej potrzebny do zrobienia uprzęży. Z drugiego kawałka zrobiliśmy strzemiona, a kocyk służy jako siodło. I tak oko kurier Pony Expressu rusza w niebezpieczną trasę:
- Wio Huraganie!
- Ihahaha!
- Uwaga, bandyci! Pif! Paf! Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!

Bandyci: Pif! Paf! Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!Pif! Paf!





- Skończyły się naboje, gdzie moja strzelba? Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach!
Bandyci: Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach! Bach!



- Mozart!
Bandyci: Aaaaaaaaaa!





  • dystans 3.81 km
  • czas 00:20
  • średnio 11.43 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Ekopark i bliskie spotkanie z SOPem

Wtorek, 25 lutego 2020 · dodano: 29.02.2020 | Komentarze 5

Korzystając z wczesnego przedwiośnia, jedziemy z Klu do EkoParku.

Było tak:



A dwa dni później tak:



Najwięcej czasu spędziliśmy na górce, rzucając z niej frisbee i ringo.





Przerwa na siłownię






Zabraliśmy też paletki, by pograć ping-ponga. Dzisiaj to była gra dla trzech graczy, trzecim graczem był wiatr. A ja dałem pokaz jak się gra w ping-ponga w jedną osobę.



Kotki brzozowe.



W pewnym momencie usłyszeliśmy że jakieś pojazdy jadą na sygnale. Ponieważ nie jeden, a kilka, to pomyśleliśmy że jakaś grubsza sprawa, może karambol na A2? A może jakiś większy pożar... rzut okiem w kierunku naszego mieszkania, ale na szczęście nie było stamtąd żadnego dymu. Mieliśmy na górce dobry punkt obserwacyjny, więc po jakimś czasie mogliśmy zobaczyć, że to tylko kolumna rządowa, no tak - kampania prezydencka. Rany, dobrze że b. premier nie mieszkała w pobliżu, bo byśmy mieli coś takiego regularnie.

Z EkoParku wracaliśmy za szkołą i przylegającymi do niej basenem i halą sportową. Tu przypadkiem władowaliśmy się w kocioł - policja, samochody SOPu i dużo innych zastawiających okoliczne chodniki i jeżdżące w te i we wte. Jechaliśmy bardzo ostrożnie przez to wszystko, zwłaszcza że SOP ma już ugruntowaną opinię, a po chwili okazało się że jest ona w pełni zasłużona, bo jakiś gówniarz* z SOPu wymusił na nas pierwszeństwo.  *) - no serio, to jakiś szczyl był, który jak widać nawet po bocznych uliczkach nie umie jeździć, już w szkołach średnich ich rekrutują, czy co?

Na koniec, jak już się z tego wydostaliśmy,. to jeszcze widzieliśmy taką scenkę rodzajową - jakaś matka z dzieckiem chciała wejść na teren, bo wybrała się na basen, ale policjant jej nie wpuszczał. Dopiero jak jakaś wychodząca para wytłumaczyła, że zajęta jest tylko hala, a na basem jest wolny wstęp, dopiero ją wpuścił. Krótko mówiąc bajzel na kółkach.


  • dystans 7.54 km
  • czas 00:36
  • średnio 12.57 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Po bibliotekac dookoła Żyrardowa

Poniedziałek, 24 lutego 2020 · dodano: 27.02.2020 | Komentarze 2

Dziś mała rundka po żyrardowskich bibliotekach, odwiedziliśmy wszystkie placówki biblioteki miejskiej. A Klu zrobiła sobie dzień mundurowy.

Zaczynamy od filii nr 2 przy ul. Wittenberga.



Następnie wpadamy do centrali przy Mostowej, tu co prawda nie ma działu dziecięcego od kiedy oodział dla dzieci i młodzieży został przeniesiony do biblioteki fabrycznej, ale miałem jedną książkę do oddania, to przy okazji tu wpadliśmy.




Dłużej zabawiliśmy w bibliotece fabrycznej przy 1 Maja (adekwatny adres), która jest obecnie główną biblioteką dziecięcą.





Klu ma ostatnio fazę na Dziki Zachód.



Co można znaleźć w bibliotecznej toalecie? Planszę z motylami.



Lecimy dalej, filia nr 3 przy ul. Moniuszki.




I jeszcze filia nr 6 w centrum handlowym Stara Garbarnia.



Kółeczka zębate




  • dystans 15.37 km
  • czas 01:10
  • średnio 13.17 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z Klu na zbiórkę

Sobota, 22 lutego 2020 · dodano: 25.02.2020 | Komentarze 4

Dzisiaj była zbiórka harcersko-zuchowa całego hufca z okazji Dnia Myśli Braterskiej, czyli właściwie urodzin założyciela Roberta Baden-Powella*, a co ciekawe także jego żony Olave, która miała urodziny tego samego dnia, no i też w skauting była zamieszana.

Zbiórka miała być na Jordanku... tam była poprzednia zbiórka, no i tam jest harcówka. Pojechaliśmy na Jordanek, gdzie wpadliśmy jeszcze na dwójkę zuchów z rodzicami, ale poza tym tak trochę pustawo (zwłaszcza że byliśmy na styk, a nie wcześniej). Dopiero po sprawdzeniu wiadomości jedna z mam się jorgnęła, że to nie na tym Jordanku, tylko tym drugim za torami. No to szybki przeskok i dotarliśmy z małym obsuwem, ale w kwadransie akademickim się zmieściliśmy i to z pięciominutowym zapasem.

Ojejku, bo napisaliby normalnie jak dla lokalsów, że za torami, albo na Osadzie**, a nie że przy Reymonta... skąd niby mam wiedzieć, że ulica Jaktorowska od połowy nazywa się inaczej? W sumie niby logiczne, więc może nawet uda mi się zapamiętać, bo Jaktorowska prowadzi w kierunku Jaktorowa, a Reymonta w kierunku Skierniewic, jasne prawda? Nie? No bo za Skierniewicami się jedzie na Maków, za Makowem dalej prosto, i zaraz za Świętymi Laskami trzeba skręcić w lewo, przejazd przez tory i są Lipce Reymontowskie.

*) Baden-Baden Powell-Powell, jak ktoś kiedyś napisał w Rezerwacie Utopia, niewykluczone nawet że jakiś huann
**) skrót od osada Młyńska, bo lavinka jako słoik z Warszawy mówi Osada na zabytkowy kompleks osady fabrycznej i nigdy nie wiem o co jej chodzi...



-Harcerze... i wy zuchy. Dziś mamy zaszczyt świętować Dzień Myśli Braterskiej w dniu urodzin założyciela skautingu Roberta Baden-Powella...A gdzie Kluska?
- Jestem, jestem!
- Znowu się spóźniasz?
- Sie mi bo... zgubiło "S" na koszulce.






Podział na grupy do gry harcerskiej, a my w długą i powrót po Klu 3 godziny później.




Dwa zdjęcia pożyczyłem z fanpage'a hufca.