teczka bikera meteor2017
meteor2017 bs-profil
Poczet rowerów
Jakieś tam wykresy
Kalendarium
- 2026, Styczeń2 - 3
- 2025, Grudzień20 - 8
- 2025, Listopad20 - 15
- 2025, Październik21 - 9
- 2025, Wrzesień25 - 28
- 2025, Sierpień28 - 18
- 2025, Lipiec30 - 64
- 2025, Czerwiec24 - 38
- 2025, Maj28 - 40
- 2025, Kwiecień12 - 25
- 2025, Marzec18 - 46
- 2025, Luty12 - 32
- 2025, Styczeń15 - 50
- 2024, Grudzień21 - 69
- 2024, Listopad13 - 25
- 2024, Październik22 - 58
- 2024, Wrzesień16 - 36
- 2024, Sierpień9 - 19
- 2024, Lipiec12 - 32
- 2024, Czerwiec18 - 74
- 2024, Maj12 - 44
- 2024, Kwiecień15 - 56
- 2024, Marzec15 - 43
- 2024, Luty8 - 35
- 2024, Styczeń5 - 14
- 2023, Grudzień9 - 41
- 2023, Listopad10 - 43
- 2023, Październik22 - 106
- 2023, Wrzesień21 - 102
- 2023, Sierpień18 - 81
- 2023, Lipiec14 - 47
- 2023, Czerwiec19 - 74
- 2023, Maj28 - 100
- 2023, Kwiecień23 - 127
- 2023, Marzec16 - 87
- 2023, Luty19 - 99
- 2023, Styczeń17 - 91
- 2022, Grudzień18 - 113
- 2022, Listopad26 - 112
- 2022, Październik31 - 91
- 2022, Wrzesień30 - 114
- 2022, Sierpień22 - 95
- 2022, Lipiec26 - 104
- 2022, Czerwiec30 - 68
- 2022, Maj34 - 136
- 2022, Kwiecień23 - 78
- 2022, Marzec25 - 91
- 2022, Luty20 - 88
- 2022, Styczeń25 - 123
- 2021, Grudzień15 - 110
- 2021, Listopad21 - 64
- 2021, Październik22 - 105
- 2021, Wrzesień18 - 86
- 2021, Sierpień18 - 110
- 2021, Lipiec13 - 62
- 2021, Czerwiec16 - 78
- 2021, Maj23 - 95
- 2021, Kwiecień22 - 124
- 2021, Marzec19 - 95
- 2021, Luty10 - 38
- 2021, Styczeń14 - 63
- 2020, Grudzień15 - 27
- 2020, Listopad15 - 17
- 2020, Październik23 - 19
- 2020, Wrzesień21 - 77
- 2020, Sierpień16 - 82
- 2020, Lipiec18 - 77
- 2020, Czerwiec21 - 84
- 2020, Maj25 - 102
- 2020, Kwiecień28 - 220
- 2020, Marzec27 - 77
- 2020, Luty18 - 40
- 2020, Styczeń9 - 11
- 2019, Grudzień13 - 15
- 2019, Listopad13 - 12
- 2019, Październik22 - 47
- 2019, Wrzesień21 - 46
- 2019, Sierpień21 - 19
- 2019, Lipiec26 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 17
- 2019, Maj35 - 48
- 2019, Kwiecień34 - 40
- 2019, Marzec34 - 49
- 2019, Luty29 - 44
- 2019, Styczeń36 - 162
- 2018, Grudzień16 - 22
- 2018, Listopad23 - 5
- 2018, Październik25 - 20
- 2018, Wrzesień21 - 24
- 2018, Sierpień25 - 57
- 2018, Lipiec26 - 59
- 2018, Czerwiec16 - 44
- 2018, Maj20 - 32
- 2018, Kwiecień23 - 66
- 2018, Marzec23 - 66
- 2018, Luty20 - 87
- 2018, Styczeń15 - 74
- 2017, Grudzień19 - 111
- 2017, Listopad12 - 46
- 2017, Październik24 - 49
- 2017, Wrzesień22 - 82
- 2017, Sierpień22 - 64
- 2017, Lipiec19 - 45
- 2017, Czerwiec21 - 60
- 2017, Maj24 - 171
- 2017, Kwiecień20 - 165
- 2017, Marzec17 - 73
- 2017, Luty11 - 46
- 2017, Styczeń17 - 84
- 2016, Grudzień14 - 48
- 2016, Listopad26 - 129
- 2016, Październik20 - 117
- 2016, Wrzesień26 - 103
- 2016, Sierpień37 - 179
- 2016, Lipiec32 - 278
- 2016, Czerwiec30 - 102
- 2016, Maj36 - 127
- 2016, Kwiecień36 - 139
- 2016, Marzec41 - 173
- 2016, Luty31 - 116
- 2016, Styczeń28 - 180
- 2015, Grudzień16 - 118
- 2015, Listopad21 - 82
- 2015, Październik32 - 98
- 2015, Wrzesień21 - 109
- 2015, Sierpień7 - 29
- 2015, Lipiec27 - 86
- 2015, Czerwiec32 - 71
- 2015, Maj25 - 168
- 2015, Kwiecień17 - 113
- 2015, Marzec16 - 88
- 2015, Luty9 - 90
- 2015, Styczeń4 - 22
- 2014, Grudzień19 - 192
- 2014, Listopad18 - 87
- 2014, Październik12 - 96
- 2014, Wrzesień20 - 85
- 2014, Sierpień13 - 26
- 2014, Lipiec12 - 78
- 2014, Czerwiec17 - 89
- 2014, Maj27 - 122
- 2014, Kwiecień17 - 122
- 2014, Marzec9 - 85
- 2014, Luty7 - 69
- 2014, Styczeń5 - 53
- 2013, Grudzień17 - 187
- 2013, Listopad15 - 117
- 2013, Październik20 - 137
- 2013, Wrzesień18 - 162
- 2013, Sierpień16 - 74
- 2013, Lipiec4 - 20
- 2013, Czerwiec12 - 98
- 2013, Maj15 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 76
- 2013, Marzec8 - 100
- 2013, Luty5 - 56
- 2013, Styczeń7 - 147
- 2012, Grudzień5 - 38
- 2012, Listopad5 - 127
- 2012, Październik4 - 23
- 2012, Wrzesień4 - 27
- 2012, Sierpień10 - 32
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec6 - 31
- 2012, Maj17 - 116
- 2012, Kwiecień19 - 106
- 2012, Marzec12 - 79
- 2012, Luty4 - 21
- 2012, Styczeń3 - 37
- 2011, Grudzień3 - 31
- 2011, Listopad13 - 135
- 2011, Październik15 - 121
- 2011, Wrzesień15 - 26
- 2011, Sierpień6 - 9
- 2011, Lipiec14 - 2
- 2011, Czerwiec13 - 83
- 2011, Maj12 - 78
- 2011, Kwiecień9 - 35
- 2011, Marzec2 - 3
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik13 - 14
- 2010, Wrzesień4 - 9
- 2010, Sierpień3 - 3
- 2010, Lipiec6 - 4
- 2010, Czerwiec7 - 3
- 2010, Maj8 - 5
- 2010, Kwiecień9 - 10
- 2010, Marzec1 - 0
- 2009, Grudzień7 - 13
- 2009, Listopad8 - 16
- 2009, Październik11 - 5
- 2009, Wrzesień19 - 21
- 2009, Sierpień18 - 14
- 2009, Lipiec25 - 11
- 2009, Czerwiec7 - 16
- 2009, Maj5 - 12
- 2009, Kwiecień10 - 22
- 2009, Marzec10 - 10
- 2009, Luty5 - 0
- 2009, Styczeń5 - 12
- dystans 36.71 km
- 7.50 km terenu
- czas 02:18
- średnio 15.96 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Dwory i inne ruinki pod Wręczą
Sobota, 4 maja 2019 · dodano: 12.05.2019 | Komentarze 1
Pierwszy odwiedzony obiekt, to ruiny dworu we Wręczy.Zimujące komary powoli przygotowują się do rozpoczęcia sezonu.
Żaba też
Koleiny obiekt - dworek z folwarku Raczyn. Teraz już bez dachu, bez podłogi pierwszego piętra, część ścian się zawaliła, tak że nawet po parterze nie da się chodzić... a pamiętam gdy jeszcze na pięterko dało się wejść (i dach był).
Cegła z sygnaturą
Bobrza tamka na Okrzeszy poniżej dworu
Pędy płonne skrzypów
Ruiny młyna na Okrzeszy.
Pomnik przy szosie (dawna DK 50).
Tzw. Dąb Chełmońskiego przy tej samej szosie i przystanek autobusowy Korytów przy Dębie.
O, w lesie też ktoś się bawił w podchody.
Kwiaty sosny
Kwiaty... eee, już szyszeczki modrzewia.
Wszystkie drogi prowadzą nad Pisię Gągolinę
Jakieś drzewko kiełkuje, młody jaworek?
Nadrzewna kolonia szczawika zajęczego
No dobra, a co tam kwitnie? Czosnek niedźwiedzi.
Gwiazdnica wielkokwiatowa
Gajowiec żółty
Dąbrówka rozłogowa
Przerwa na żuczka
Konwalie majowe już prawie, prawie...
No, dawaj, dawaj...
No i proszę - pierwsze już kwitną.
Jeszcze w mieście trafiłem na kwitnący jawor
I zatrzymałem się przy jarzębinie
- dystans 74.88 km
- 10.30 km terenu
- czas 04:30
- średnio 16.64 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Do Skierniewic sprawdzić co tam w garnizonie
Środa, 1 maja 2019 · dodano: 08.05.2019 | Komentarze 7
W Żyrku zalęgła się jakaś poczwara, więc postanowiliśmy uciec z miasta.Irysy póki co są jeszcze tylko zielone
Ratujemy jaszczurkę przed przejechaniem, przeganiając ją z asfaltu
Rower miejski w Skierniewicach? Na to wychodzi, a właściwie to wojewódzki... zresztą jak zwał tak zwał. Ruszył w 10 miastach województwa (mapa stacji na stronie rowerowelodzkie.pl), przy czym prawie 20 w samej Łodzi. Z tym że rower wojewódzki nie jest kompatybilny z Łódzkim Rowerem Miejskim, ba! chyba nawet trzeba mieć nowe konto żeby z niego korzystać. Rowery sa tzw. czwartej generacji, znaczy można je zostawiać na stacjach, ale także poza (z tym że wiąże się to z dodatkową opłatą 5zł).
Mapka stacji w Skierniewicach - powiększenie po kliknięciu w fotkę.
To pola... a tamto jakieś topolowe krzaki.
Ogród różany. Czyli stopik w skierniewickim parku.
Pałac Ślubów, czy Willa kozłowskich. Po remoncie zyskał róziowy kolorek, przy czym dużo bardziej intensywny... teraz trochę zbladł i jest jeszcze znośny, ale kiedyś człowieka zęby bolały od samego patrzenia. A może go rzeczywiście przemalowali na jaśniejszy róż po protestach mieszkańców? Bo są jakieś wzmianki w necie na ten temat, ale żadna pewna.
Tak czy inaczej jest lepiej, ale najlepiej i tak byłoby na biało.
Jabłcuś na tropie (powiększenie tablicy po kliknięciu w fotkę).
Szlak wyznaczają metalowe jabłuszka na chodniku.
W miarę nowy skwerek nad Łupią (jak ostatnio przejeżdżaliśmy, to już chyba był) z widokiem na kościół
I z biustem Jana Kozietulskiego, pochodzącego ze Skierniewic pułkownika z czasów wojen napoleońskich (min. dowodził szwadronem podczas słynnej szarży pod Somosierrą).
Cuś w rodzaju walentynki
No i docieramy do bramy, która wiedzie do kotłowni, w której przez jakieś dwa lata działała Kulturownia.
Hmmm, postać literacka? Z jakiej książki, bo nie kojarzę... aha, pierwotnie stała tutaj buda, ale dawno jej już nie ma.
Prawie jak w oranżerii.
Widok z dachu na garnizon, a konkretnie na koszarowiec.
Jeden ze starych, ceglanych budynków. Mój ulubiony.
A ulubiony min. ze względu na listę obecności na murach (powiększenia poniższych fotek z cegłami po kliknięciach w fotki).
Godzinami mógłbym gapić się w te cegły i oglądać podpisy... dziś było wysoko, silne słońce, które dobrze oświetlało ścianę południową (nieźle też zachodnią) i dzięki cieniom w rowkach można było zrobić dobre zdjęcia większości napisów.
Tutaj zagadka z cyklu "który napis do którego?" Otóż 1903 nie może dotyczyć "26 P.A.P 8 B." (26 Pułk Artylerii Polowej 8 Bateria - od 1931 był to 26 PAL - Pułk Artylerii Lekkiej, faktycznie ten pułk tu stacjonował)., bowiem jest to jednostka z okresu międzywojennego. 1903 albo jest datą bez podpisu, ale dotyczy wpisu z niższej linii cegieł "Natan Farszt(?) Stał 16/VII". To mogą być trzy osobne wpisy, albo dwa... Natana bym raczej nie wiązał z 26 PAP, bo wtedy raczej literkiP i A były wykaligrafowane z zawijaskami, raczej 1903, bo trójka ma taki zawijasek jak N i S.
Tu sprawa raczej jasna - 10 pułk piechoty, III batalion... co prawda 10pp stacjonował w okresie międzywojennym w Łowiczu, ale właśnie z wyjątkiem 3 batalionu, który trafił do Skierniewic.
A tu kolejna zagadka - "3 B.P.P. Bateria 120(?)"
Zacznę od tego, co to za Bateria 120 (chyba 120). Na Wikipediii w "artyleria polska na froncie wschodnim" znalazłem wzminakę, że w skład pułku piechoty wchodziła bateria moździerzy 120mm.
Natomiast 3 B.P.P. odszyfrowałem dosyć karkołomnie jako 3 Berliński Pułk Piechoty... ta hipoteza jest o tyle cienka, że w Skierniewicach stacjonował nie 3. a 2. B.P.P. Jednak zaraz po wojnie różne rzeczy się działy, więc przynajmniej część tej jednostki mogła zahaczyć o Skierniewice.
Nie przywiązuję się jednak za bardzo do tego rozszyfrowania napisu, poza tym B. może też oznaczać Batalion, drugie P. jest słabiej napisane, być może w pośpiechu, albo ktoś później dopisał, poza tym to mogą być dwa różne napisy - 3 BPP i Bateria 120 itp.
Taka ciekawostka, czyżby Izabella to była jakaś sanitariuszka z lazaretu, który być może w początku 1945 tu był ulokowany?
Skoro już dotarłem do 1945, to dwa wpisy które wykonał Stefan Dura z Wielunia w dwóch kolejnych dniach sierpnia.
1947 37 PAL... to żadna zagadka, bo ten pułk faktycznie przez jakiś czas po wojnie tu stacjonował.
Jeden z moich ulubionych napisów - REFERENDUM Dn. 30-6-1946 GŁOSUJ 3 RAZY TAK. Bardzo ciekawy jest częściowo zdrapany napis ALBO NIE...albo ALBO NIE JAK... albo ALBO NIE TAK... przy czym to nie musi być jeden napis, tylko kilka wpisów z wojny propagandowej na murze (raz dopisane NIE, raz TAk...).
Skoro jestem już przy różnych hasłach, tym razem antysemickie - PRECZ Z ŻYDAMI i na cegłach niżej ŻYD TO PASOŻYT. Ciekawe, czy jest to napis przedwojenny, czy powojenny.
Ściana północna jest o tyle ciekawa, że tam jest chyba najwięcej napisów cyrylicą, przy czym daty są zarówno przedwojenne jak i międzywoejenne.
To z lewej, to chyba zapis daty... ale może coś innego? To może być 9/3.2. albo 1913.G. albo 9/3.G. albo.... ?
Z prawej jakby 13 Sien. (sientiabria - aczkolwiek to bardzie się domyślam tego Sien,), wtedy może faktycznie 1913 jeśli to część tego samego napisu?
A tu z prawej u dołu? 1.3 NWR. a może 1.ZNWR...
Na koniec jeszcze nowotarski rodak wariaga... to raczej nie 1906, ale 1986 ;-)
Dobra, trzeba jeszcze połazić po jakichś dziurach i tunelach.
Wąchamy kwiatki od spodu
Jeden ze spleśniałych pająków
Tu jeden z budynków po remoncie, choć chyba nie jest użytkowany, a w każdym razie jest w części zamkniętej.
Hmmm? W każdym razie po dwóch nie widać żeby cokolwiek tu się działo.
Wchodzimy do schronu. Niestety te łatwiej dostępne schrony są kompletnie ogołocone z pierwotnego wyposażenia - wszystko wyniesione albo zniszczone. Ta tablica to jeden z ostatnich reliktów.
Dalej w garnizon.
Kolejny ceglany budynek, tu też są napisy na cegłach, ale mniej.
Lazaret. Po remoncie mieści się tu muzeum... aczkolwiek dziś, czyli 1 maja, muzeum było nieczynne i nie dało się zajrzeć do środka. Z doświadczenia wiemy, że w długi weekend majowy, czyli wtedy kiedy można sobie gdzieś pojechać i pozwiedzać, z muzeami różnie to bywa... kilka lat temu na przykład 1 maja zwiedziliśmy muzeum Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej, a następnego dnia obiliśmy się od muzeum Kościuszki w Maciejowicach (czy też bitwy pod Maciejowicami), a jak raz był Rok Kościuszki.
Wrażenia z obejrzenia lazaretu po remoncie? Łyso tak jakoś... pamiętamy jak był wtopiony w zieleń, zwłaszcza że częściowo winobluszcz obrastał mury. Efekt ten był pogłębiony przez to, że właśnie wyszliśmy z opuszczonej części garnizonu, która jest zieloną dżunglą, a także przez to że obok wybudowano nową drogę, więc zieleń została zastąpiona przez asfalt i beton.
Po drugiej stronie ten nowej drogi jest dawny budynek kuchni i jadalni, w którym teraz jest jakieś przedszkole, czy coś... w każdym razie przed budynkiem jest skwerek z placem zabaw. Z tej strony za ogrodzeniem, ale od strony uczelni w koszarowcach już nie. ma ogrodzenia
Mural tuż obok
Jabłcuś tym razem przy koszarach, powiększenie po kliknięciu w fotkę, warto przeczytać żeby zobaczyć jak jest gumkowany okres PRLu... Nie chodzi mi nawet o to, że nic o tym nie napisano w takiej skrótowej notce (choć wystarczyłoby pół zdania że po wojnie, czy do początki XXI wieku koszary były zajęte przez wojsko... nie trzeba zaraz pisać że ludowe, jeśli ktoś bardzo nie chce), ale obecne sformułowanie wprowadza po prostu w błąd - czytamy bowiem, że w okresie międzywojennym stacjonowało tu polskie wojsko, które walczyło w kampanii wrześniowej, a potem zamieniono koszary w kompleks akademicki. Tak to jest sformułowane, że choć osoba zorientowana będzie wiedziała o co chodzi, to niezorientowana pomyśli że zaraz po II wojnie ulokowała się tu Wyższa Szkoła Czegośtam.
MiG od du... rugiej strony.
Obecnie kokpit pełni chyba funkcję gołębnika... i tylko zastanawiałem się, czy to wiatr ruszał sterem na stateczniku, czy gołębie ruszały jakąś wajchą co im z gniazda sterczała.
Kliknij w fotkę by zobaczyć powiększenie i policz gołębie na zdjęciu.
A tu? Ile ich jest?
Willa pułkownikowska w dżungli
Bodziszek pułkownikowski
Bażanty na polu... tam w sumie co najmniej pięć ich naliczyliśmy (z czego dwie samiczki, ale mogło być więcej, bo nieźle się maskowały).
Kirku, pięknie kwitną na nim narcyzy
No to co? Rypiemy z powrotem.
- dystans 33.33 km
- 9.50 km terenu
- czas 02:15
- średnio 14.81 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Las, Pisia, Radziejowice
Wtorek, 30 kwietnia 2019 · dodano: 03.05.2019 | Komentarze 1
Najpierw do lasu... ależ zielono się zrobiło.I przez las do Radziejowic, do parku.
Pisia Gągolina (ale tu jeszcze w parku).
To samo miejsce prawie miesiąc temu.
Zakątek parku z czosnkiem niedźwiedzim
Są już pączki, a na wet kilka kwiatów (w lesie jeszcze nie kwitnie).
A oto i jesteśmy na Pisią, ale w lesie
Jaworowy żłobek
Jaworowe przedszkole
Jawory już kwitną, ale nie mogłem trafić na drzewo odpowiednie do zrobienia zdjęć kwiatów - w lesie korona za wysoko, a w okolicach domu poprzycinali niższe gałęzie i też ciut za wysoko na zdjęcie. W zamian kilka innych kwitnących drzew.
Jesion
Dąb czerwony
Dąb szypułkowy (albo bez-)
Sosna nadzwyczaj zwyczajna
A co to tak skrzypi? To chyba jakiś skrzyp tak skrzypi i jego pędy zadnionośne
Przechodzimy do kwiatków - gwiazdnica wielkokwiatowa
Dąbrówka rozłogowa
Bzzz, bzzz... trzmiel
Konwalijka dwulistna jeszcze nie kwitnie, ale już wkrótce
Konwalia majowa też dopiero wytwarza spiralki ( a tu możesz zobaczyć zeszłoroczną galerię konwaliowych spiralek)
Z których gdzieniegdzie wymykają się pączki
kokoryczka wielokwiatowa też jeszcze w stanie tuż przed kwitnieniem
Fijoł
A to jest ta... ja jej tam... no... pionowka!
Jaskier jakiś
Siódmaczek leśny
Jasnota gajowiec (gajowiec żółty)
Jakaś fioletowa jasnota
Jasnota biała (ale nie z lasu, tylko z parku)
Rzeżucha łąkowa
Czosnaczek pospolity
Szczyr
- dystans 37.74 km
- 1.00 km terenu
- czas 01:55
- średnio 19.69 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Po okolicznych bibliotekach
Środa, 24 kwietnia 2019 · dodano: 03.05.2019 | Komentarze 0
Pora obskoczyć okoliczne biblioteki, bo się termin książkom wkrótce kończy. Wiatr nadal silny, prawie tak jak dzień wcześniej, więc najpierw ruszyłem do Radziejowic - tutaj mniej więcej pod wiatr, choć nie był to centralny mordewind. Chwila ulgi na odcinku leśnym.Kolonia chińskich biedronek
Radziejowice - dworek.
I biblioteka... znaczy dawna powozownia ze stajnią i mieszkaniami, a obecnie dom kultury i biblioteka.
Teraz wykręcam mniej więcej na północ i jadę... jakie jadę? Lecę mniej więcej z wiatrem (choć też nie centralnie, jak miejscami za bardzo na wschód wykręcałem, to trochę bocznymi podmuchami dostawałem.
Taki żarłok jak rzęsorek rzeczek z pewnością mieszka nad Pisią Tuczną. No to fotka pamiątkowa z Pisią Tuczną.
Pora na szósty przedobiadek! (powiekszenie po kliknięciu w fotkę).
No i powrót. Obawiałem się bocznego wiatru, ale był jednak leciutko z tyłu i raczej pomagał niż przeszkadzał, więc jechało się całkiem dobrze. Tylko odcinki gdzie wykręcałem chwilowo na południe były ciężkie.
.
- dystans 14.08 km
- 0.20 km terenu
- czas 01:20
- średnio 10.56 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Z Klu do biblioteki w burzy piaskowej
Wtorek, 23 kwietnia 2019 · dodano: 02.05.2019 | Komentarze 6
Do przedszkola na czterech kółkach... to znaczy ja na dwóch i Kluska na dwóch. A wiało, że ho ho! Miejscami prawdziwa burza piaskowa, na szczęście trasa przebiegała miejscami gdzie nie było obok większych piaszczystych połaci... ale jak potem jechałem do sklepu, to początkowo widząc czarną chmurę myślałem że coś się pali, a to wywiewało drobno zmielony żużel, którym był wysypany jakiś parking (dobrze że byłem po nawietrznej).Przedszkolny parking małego rowerzysty.
Po przedszkolu do biblioteki.
A potem jeszcze zahaczyliśmy o park... tylko na chwilkę, bo trzeba było uważać przy tym wietrze żeby na głowę nie spadł jakiś konar, albo całe drzewo... no, ale na dzisiaj przewalonym drzewie trzeba było strzelić sobie fotkie, czyż nie? No i obejrzeć karpę.
Poza tym czytamy podczas jednego z postojów, czytamy książeczkę "Filip - wynalazca z Żyrardowa" (tutaj dostępna online). Jest to wierszowana historyjka o Filipie mieszkającym we współczesnym Żyrardowie, który ewidentnie jest inkarnacją Philippe’a de Girarda. Tak po prawdzie historyjka jakaś fascynująca nie jest, no cóż, to książka powstała na zamówienie miasta, a jej celem było pokazanie w tle miasta i kilku charakterystycznych budynków osady fabrycznej. Klusce się jednak podobała, ale to głównie ze względu na zgadywanie co to za budynek i jego szukanie.
Zaczynamy od budynku łaźni i pralni.
Pałacyki, czyli wille dyrektorskie
Resursa
Plac z kościołem i babińcem (z prawej, czyli domem przedszkolanek z ochronki). Moja szkoła (z lewej) nie zmieściła się w kadrze, a fontanna była właśnie zagrodzona z powodu malowania.
Kluska najbardziej się ucieszyła, że na koniec jest jej przedszkole (ochronka), ale dziś już nie podjeżdżaliśmy, kiedy indziej zrobimy sobie zdjęcie.
A tu stare płyty chodnikowe w części placu przy kościele. Jeszcze są, bo częściowo wymienione na kostkę, a że obecnie ta część placu też w większości służy za parking, to proces ich niszczenia przyspieszy, co doprowadzi w końcu też do ich wymiany na kostkę... trzeba robić fotki, póki są.
A, jeszcze takie dwa bukieciki dla mamy.
Różowy śnieg.
Odnośnie wypożyczonych ostatnio książek, jedną ze śmieszniejszych ostatnio było "Kosmiczne jajo" z serii "Kurczaki Luzaki". Jeszcze kilka jest z tej serii, więc obowiązkowo wstawiamy do kolejki do wypożyczenia.
Wycieczka kurczaków z kosmosu... normalnie jakbyśmy widzieli przedszkolną grupę Kluski, która jest ponoć najgłośniejszą grupą w przedszkolu (powiększenie po kliknięciu w fotkę).
Książka z serii "Mysi Domek", natomiast zachwyca ilustracjami... są nimi zdjęcia pokoików i innych scenerii wykonanych przez autorkę, na potrzeby tych książeczek. Autorka wykonała ponoć ponad 100 takich pokoików! Treść jak treść, ale te modele są cudowne, po prostu oka nie można oderwać.
Zresztą sami zobaczcie (powiększenia po kliknięciu w fotki):
Na koniec nieco starsza pozycja - tomi wierszy Lucyny Szubel (z 1993 roku). Tutaj głównym atutem też są przepiękne ilustracje (autorstwa Ewy Salamon). Wiersze jak wiersze, ja się na poezji nie znam więc się o nich nie wypowiadam, poza stroną techniczną, czyli że czyta mi się je ciężko, bo są niebieskie (bardzo, bardzo jasno niebieskie, zupełnie wyblakłe) i nie bardzo mogę złapać rytm... no nie potrafię czytać poezji. Kluski też nie fascynuję, widać po jej minie, że są to trochę flury.
Ale ilustracje... (powiększenia po kliknięciu w fotki)
- dystans 5.03 km
- 3.00 km terenu
- czas 00:30
- średnio 10.06 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Z Klu na ścieżkę zdrowia
Poniedziałek, 22 kwietnia 2019 · dodano: 27.04.2019 | Komentarze 1
Dziś do lasku międzyborowskiego, zwanego od niedawna Parkiem Procnera, w którwym również od niedawna jest ścieżka zdrowia.Ale najpierw kilka kółek dookoła domu.
Ścieżka zdrowia - stacja pierwsza. O, to już Klu potrafi przejść całe bez spadania.
Jedziemy dalej
A i tu na rękach po szczebelkach wspiąć się pod górę (a nie tylko w dół).
Rozwałka przy kolejnej stacji z placem zabaw i siłownią plenerową. Początkowo były tu 2-3 prowizoryczne ławeczki, potem przybyła jedna ławka, druga ławka, a teraz widzimy że dostawili ławki ze stołem.
A w tych okolicach mini podchody z jajem jak wczoraj. Tylko że lataliśmy wokół miejsca rozwałkowego przy siódmej stacji ścieżki zdrowia.
Zabawy z aparatem
Żyrafa!
- dystans 17.68 km
- 6.00 km terenu
- czas 01:30
- średnio 11.79 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
W pogoni za jajem
Niedziela, 21 kwietnia 2019 · dodano: 27.04.2019 | Komentarze 1
Świąteczny wypad do lasuKlu bardzo się boi psów, po drodze jeden latał bez smyczy i nawet zaczął biec w naszym kierunku, ale docisnąłem i został daleko w tyle. ale Klu trochę się przestraszyła. A kawałek dalej inny pies przestraszył Klu odskakując ze szczekaniem do ogrodzenia... Klu aż się rozpłakała. Żeby poprawić jej humor, zacząłem złorzeczyć na tego psa i grozić co mu zrobię - nabiję na patyk, zrobię szaszłyk i upiekę nad ogniskiem... dalej wspólnie ustaliliśmy, że zrobimy z niego kotleta, tylko trzeba go porządnie utłuc żeby zrobił się płaski... a w ogóle to nie kotleta, bo przecież nie z kota. Tylko co? Psotleta? Stanęło na tym, że psiakleta.
Dolina Suchszego Dopływu Suchej... do tego miejsca dało się dojść na peryskopowej, dalej już pełne zanurzenie, czyli wlewka do butów.
Hmmm, pamiętam że tu były czerwone owocki, ale nie pamiętam już jakie.
A potem jajopodchody. Znaczy ja ruszam, zostawiam strzałki i jajka... a czasem też jakieś karteczki z zadaniami. Mimo sporego wyprzedzenia, lavinka z Kluską zaczęły mnie wkrótce doganiać i musiałem (Klu ostro poganiała - "Ruchy, ruchy!" to standardowa odzywka) i musiałem się sprężać, a strzałki już były mniej staranne.
Jajo i zadanie.
Rozwałka pod świerkiem i mierzenie obwodu.
Dzidziuś świerk, a że obok było jeszcze kilka, to uznaliśmy że jest to świerkowe przedszkole... nieco większy świerk w pobliżu uznaliśmy za panią przedszkolankę.
Kopa!
Kwiat paproci... znaczy te, no - pączek.
To też nie kwiaty, tyle że tym razem świerka - też pączki.
Jajo podchodów ciąg dalszy - tym razem my uciekamy, a lavinka goni. Ruchy, ruchy!
Tej strzały nie da się przegapić.
Gdy wracaliśmy, Kluska stwierdziła (podjadając podręczne zapasy z kieszonki), że jest tak głodna, że zje wszystko... nawet to czego nie lubi, np. kiwi. Nawet psa!
- dystans 32.67 km
- czas 02:00
- średnio 16.34 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Nad Pisię i do lasu
Sobota, 20 kwietnia 2019 · dodano: 25.04.2019 | Komentarze 1
No i czeremchy zakwitłyBrzeziniak też kwitnie i zielenieje
W lesie coraz bardziej zielono
I biało od zawilców
A tu inny, miodunkowy bukiet kolorów
Z nowości, kwitnąć zaczyna gwiazdnica wielkokwiatowa
Zakwitły też pierwiosnki
Oraz groszek wiosenny
Hej, nie śpij! Mamy gości!
Dobra, dobra, a ty wyłaź ze spiżarki
A poza tym bocian
- dystans 16.43 km
- 2.00 km terenu
- czas 01:03
- średnio 15.65 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Z Klu nad Pisię Gągolinę
Piątek, 19 kwietnia 2019 · dodano: 22.04.2019 | Komentarze 3
Tradycyjna wycieczka z Klu nad Pisie Gągolinę. Zacząć trzeba od posiłku, zwłaszcza że zabraliśmy ją z przedszkola nieco wcześniej - przed podwieczorkiem, żeby nieco dłużej posiedzieć nad rzeką.Chodzimy z miarką po lesie i mierzymy obwody drzew.
A teraz robimy z Pisi zupę... wrzucamy różne rzeczy do rzeki, w tej chwili wpada stos liści (znaczy zioła prowansalskie).
Oczywiście najfajniejsze było wrzucanie kamieni... a potem robienie kotletów, czyli moczenie w wodzie, obtaczanie w piasku, a na koniec i tak do rzeki.
Tworzymy model Pisi Gągoliny - znaczy lejemy wodę na piaszczystą drogę ze sporym spadkiem i obserwujemy jak płynie i powstają koryta. No, czasem pomagamy udrożnić to i owo.
To chyba ślad jakiegoś węża.
A to... z Kluską ustaliliśmy, że rzęsorek rzeczek (ostatnio jest u nas na tapecie). Jak powedzieliśmy lavince, to się śmiała:
- Ha, ha, ha - po czym pokazaliśmy jej zdjęcie - Ha, ha.... a nie, rzeczywiście!
A tak naprawdę to cokolwiek małego z nóżkami i ogonem, jaszczurka na przykład.
Nie, ten chyba nie
A to chyba wątrobowiec... obstawiam porostnice wielokształtną.
Coraz zieleniej się robi
Mała inwentaryzacja kwiatków nad Pisią
- zdrojówka rutewkowata
- ziarnopłon wiosenny
- zawilec gajowy i żółty
- fiołek
- łuskiewnik różowy
- kokorycz
- jasnota
- bluszczyk kurdybanek
- szczawik zajęczy
- śledziennica skrętolistna
- szczyr
- dystans 49.16 km
- 3.70 km terenu
- czas 03:02
- średnio 16.21 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Znad Żabiego Oczka do Żabiej Woli
Środa, 17 kwietnia 2019 · dodano: 19.04.2019 | Komentarze 4
W zeszłym tygodniu z okazji strajku nauczycieli, wyskoczyliśmy na wycieczki do Radziejowic i Jaktorowa, a potem zrobiło się strasznie zimno... po tygodniu nasze przedszkola zawiesiły strajk, a my z okazji ładnej pogody wracamy do pierwotnego planu planu cotygodniowych wagarów w celu zrealizowania jakiegoś wypadu.Dziś padło na Żabią Wolę - w zasadzie chcieliśmy tam jechać z Kluską w zeszłym roku, ale jak przejeżdżaliśmy przez nią sami, sprawdziliśmy że trwała totalna rozpierducha na drodze krajowej nr 8, co nas skutecznie odcinało od Żabiej Woli - trzeba było przebić się przez plac budowy z jednocześnie poprowadzonym prowizorycznie ruchem samochodowym... masakra, sami się ledwie przebiliśmy, a z dzieckiem woleliśmy nie ryzykować. Odłożyliśmy więc ten kierunek na jakiś czas... w styczniu podskoczyłem (wpis na bikestatsie), i sprawdziłem, że wiadukty już są wybudowane i przejezdne. A zatem można jechać!
Główny goździk programu to wizyta w mini Muzeum Żaby. Postanowiliśmy zabrać nasze domowe żabki na taką wycieczkę... ale początkowo nie mogliśmy żadnej znaleźć... udało się wygrzebać tylko bociana. W końcu po dłuższych poszukiwaniach udało się zlokalizować trzy sztuki zielonych stworzeń.
Wycieczkę zaczynamy oczywiście od jedzenia. Jedzenie i picie w podręcznych kieszonkach skończyło się już po 7km, co poznałem po dobiegającym z tyłu marudzeniu "nudy mi są".
Aha, wycieczka do Żabiej Woli znad Żabiego Oczka, jak się nazywa staw w parku... z ciekawostek dodam, że w serii książek o Hani Humorek jest strumyk o nazwie Żabie Udko.
Pierwszą atrakcją na trasie okazał się żuraw.
Jako że jedziemy do Kuklówki, gdzie mieszkał Józef Chełmoński, zastanawiamy się co namalował - żurawie czy bociany (bociana spotkaliśmy tydzień temu)? Po chwili grzebania w pamięci ustalamy, że bociany... ale że żurawie chyba też.
Potwierdzenie pierwszego przypuszczenia znajdujemy na szkole im. Józefa Chełmońskiego w Kuklówce.
Obok szkoły robimy sobie pierwszą rozwałkę przy placu zabaw i siłowni plenerowej.
Ciąg dalszy spotkań z przyrodą - żuczek jakiś.
Zdaje się, że pigwa.
W międzyczasie śpiewamy bocianie szlagiery - ja teks regularny, a Kluska z bocianem śpiewają w tym czasie po bocianiemu "kle kle kle kle..." Jeden kawałek Klu przyniosła z zajęć "zabawy ludowe" w przedszkolu:
Bocian, bocian, kle kle kle
Przynieśże nam śniadanie
Przynieśże nam kluseczki |
na cztery garnuszeczki | x2
A drugie to była nasza przeróbka przeróbki na melodię "Wyginam śmiało ciało" (tylko zamiast "żabkę" było "jabłko")... też Kluska przywlokła z przedszkola, albo skądś, i jak jej się kiedyś przypomniało i mi nagle za plecami to zaśpiewała, to omal nie spadłem z roweru:
Mniam mniam mniam mniam mniam mniam
Mniam mniam mniam mniam mniam mniam
Mniam mniam mniam mniam mniam mniam
Ja lubię - żabkę!
No dobra, a teraz gdzie dalej? W Jaktorowie byliśmy tydzień temu, no to w prawo.
Pierwszy głaz upamiętniający Chełmońskiego
Drugi głaz upamiętniający Chełmońskiego (minęliśmy wcześniej trzeci w Międzyborowie, ale się nie zatrzymywaliśmy).
Skrzynka...
Przystanek Kluska... znaczy Kuklówka.
A teraz jedziemy Wężykiem. Kluska stwierdziła, że droga w Wężyku za mało wężykuje (Choć faktycznie leci wężykiem), więc dodatkowo musiałem jeździć wężykiem.
Droga robiła tak:
- węęężyyyyyk, węęęężyyyyyk, węęęężyyyyyk....
a my tak:
- wężyk, wężyk,wężyk,wężyk,wężyk,wężyk,wężyk,wężyk,wężyk,
Rzut obiektywem na boki, czyli krajobrazy
Przeskoczyliśmy wiaduktem nad ósemką
- Czy jest już Żabia Wola?
- Chyba tak... a nie, ale jesteśmy już w gminie.
O, no i wjeżdżamy do Żabiej Woli.
O, drugi raz wjeżdżamy do Żabiej woli... a zatem jesteśmy w Ż.B. podwójnie.
Brama do Lasku Żabiowolskiego (zdjęcia późniejsze o miesiąc, bo krawężnik utrudniał zjazd, a nie zatrzymywaliśmy się na dłużej, bo obok co i rusz pędziły ciężarówki)
Żłobek Żabka
No i jesteśmy u celu - dworek w Żabiej Woli, w którym obecnie mieści się dom kultury.
Zaczynamy od najważniejszego, czyli wbijamy się na pięterko do Muzeum Żaby (a oto oficjalna strona muzeum).
Bocianom wstęp wzbroniony... chyba że na smyczy. Nasz jest właśnie przyczepiony do smyczy, więc mozemy go wprowadzić.
A oto i nasze żabki - pluszowa, gumowa i łopatka. Na wycieczce w muzeum.
A propos okna
Tak jakoś się trafiło, że w jednej z książek właśnie przeczytaliśmy wiersz Agnieszki Frączek "Żabka" (powiększenie po kliknięciu w fotkę). Akurat na czasie. A poza tym mam wrażenie, że jest trochę inspirowany wierszem Kerna "Żyrafa".
Żaby z konkursu plastycznego - Klusce najbardziej podobała się ta niebieska druciana.
N to co? Zwiedzamy dalej.
Schodzimy na dół... ta reprodukcja z lewej, to potwierdzenie że Chełmoński żurawie też malował.
A teraz kolejny goździk programu - szukamy skrzynki.
Być w bibliotece i nic nie wypożyczyć? To jak być w Paryżu i nie widzieć Krzywej Wieży w Pizie, cytując klasyka.
Po zapisaniu się, Kluska może dorwać się do szafki z książkami dziecięcymi - no oczywiście, ulubiona seria (Mądra Mysz).
Biblioteka ma fajne logo - standardowe logo biblioteczne przerobione żabę (szkoda tylko, że na karcie tego logo nie ma).
Wypożyczyliśmy pięć książek, przy czym z ulubionej serii takie:
Książka "Plac budowy" jest bardzo życiowa, jest w niej np. najważniejszy element pracy na budowie - fajrant! Nasz kolejny punkt programy też jest w tym klimacie - rozwałka przy placu zabaw.
Aha, mieliśmy pomysł żeby wypożyczyć coś z żabami, ale jakoś w nadmiarze wrażeń się zapomniało... jednak znaleźliśmy żaby w wypożyczonych książkach, a konkretnie w "Ania i Krzyś w kraju liliputów".
Plac zabaw - Kluska zareagowała dokładnie tak samo, jak my rok temu:
- Ślimaki? A dlaczego nie żaby?
Ale ogólnie plac zabaw bardzo sympatyczny, głównie w drewnie. No i te ślimaczki, które nas zachwyciły.
Ale znalazła się też niepozorna żabka.
A to nasza do towarzystwa.
Wiklinowa baza... jest jeszcze tunel, ale baza fajniejsza, bo Klu jest właśnie na etapie baz. A jak to porośnie jeszcze bardziej liśćmi, to będzie jeszcze fajniejsze.
No i jeszcze parę fotek z placu zabaw.
Nie to żebyśmy Klusce wkładali kask na zabawę na takich drabinkach i mostkach... po prostu akurat szykowaliśmy się do odjazdu i to było ostatnie przebiegnięcie się po tym zestawie. Ale i tak wygląda śmiesznie, jak z jakiegoś parku linowego, czy via ferraty.
Dobrze że zdążyliśmy tu przyjechać,dopóki plac zabaw jest jeszcze dla Klu jakąś atrakcją, ale to już nie to co kiedyś... rok temu mielibyśmy problem żeby ją stąd wyciągnąć w podróż powrotną. A dwa lata temu oznajmiłaby, że ona tu mieszka i nigdzie nie jedzie i trzeba by ją siłą załadować na rower, więc powrót zacząłby się jazdą na syrence.
Jeszcze obejrzeć park podworski.
Aktualnie mamy żółte łany ziarnopłonów wiosennych wzbogaconych gdzieniegdzie przez zawilce żółte.
Kwitnący wiąz szypułkowy... bodajże.
Wracając zahaczamy o Zalew Grzymek na Pisi Tucznej. Najpierw myk po kolejną skrzynkę... a jejku, wreszcie trafiliśmy na kwitnące drzewko keszowe (mirabelka chyba jakaś), byliśmy tu co najmniej trzy razy do tej pory i albo drzewko jeszcze nie kwitło, albo już nie kwitło (i były pokrzywy po uszy).
Grzebanie w skrzynce i wpisy do logbooka
Zalew od du... drugiej strony. Znaczy od końca.
Bluszczyk kurdybanek, jasnota, piżmaczek wiosenny... tyle z nowości, bo nadal jeszcze kwitną niektóre kwiatki, które tu sfociliśmy półtora tygodnia temu.
Ależ zielono tu się zrobiło
O! Łabędź w czasie drugiego poobiadku
Forsujemy Pisię Tuczną... nie zdecydowaliśmy się w bród, więc po prowizorycznej kładce.
Kluska przy okazji oglądania powstającego na naszym balkonie gniazda gołębi (o tak wygląda) stwierdziła że do tej pory nie widziała z bliska ptasiego gniazda. Więc jak wypatrzyłem kątem oka jakieś, to je sobie dokładnie obejrzeliśmy. Chyba jeszcze zeszłoroczne, luyb starsze, za parę tygodni był już go nie wypatrzył w tej zieleni.
Asfalt typu zlepieniec. Ten żwir nie leży na asfalcie, tylko w nim tkwi... jeszcze. Za parę milionów lat geolodzy będą twierdzić, że ta skała powstała w sposób naturalny, przez zalanie pokładów żwiru przez asfaltowe jezioro.
W drodze powrotnej Klu nam zasnęła... jak za dawnych czasów przy wycieczkach rzędu 50km wzwyż.
- relacja lavinki





