teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 123939.30 km z czego 18775.65 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 46.10 km
  • 5.60 km terenu
  • czas 02:20
  • średnio 19.76 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Łosie, kruki, borówki

Sobota, 13 grudnia 2025 · dodano: 27.12.2025 | Komentarze 0

Zwierzostats:
- 4? łosie
- 3 sarny
- kruki
- żurawie

Zasadniczo pojechałem na borówki (brusznice)... co prawda w tym roku było słabo z borówkami (zresztą podobnie jak w zeszłym), ale w jednej z miejscówek podgrzybkowych widziałem, że trochę da się uzbierać (choć też nie jakoś dużo).  Tylko pół kubka, bo to już grudzień i po porzymrozkach i trochę już poopadały (wcześniej i tak byłem zajęty grzybami), ale dobre i to.

Ostatni urodzaj na borówki był trzy lata temu, wtedy zrobiłem dżem borówkowy (tak, dało się ich tyle nazbierać), a także eksperymentowałem z deserami borówkowymi, bo trafiłem na wpis z norweskimi przepisami z borówek. TrollKrem (fotka w tym wpisie), który okazał się taki sobie, oraz TrollSmoothie (fotka i opis w tym, oraz w tym wpisie), który był całkiem całkiem i właśnie na ten deser zbierałem teraz borówki.

Sęk w tym, że strona z której brałem przepis już nie działa, a ja go nie przepisałem ani we wpisach na bikestatsie, ani gdzie indziej. Nie czułem się na siłach by szukać czegoś po angielsku (choć dałbym radę, ale nie teraz), ani tym bardziej po norwesku, a po polsku praktycznie nic nie było, a jak nawet trafiło się smoothie z borówkami, to z jakąś wodą kokosową, albo czymś... zupełnie co innego.

Postanowiłem więc zrekonstruować przepis z pamięci, kilku uwag sprzed trzech lat na bikestatsie i analizy podobnych przepisów, a potem próbowałem co wyszło. Tym razem będę mądrzejszy i zamieszczę zrekonastruowany przepis.:

TrollSmoothie:
- borówki brusznice - pół szklanki (125ml)
- nieduży banan, albo pół
- łyżeczka cukru waniliowego lub miodu
- jogurt (jakieś 300g)

Wszystko ładuję do blendera i miksuję. Gotowe.

Szklankę blendera mam pojemności 400ml, dlatego gdy wszystko załaduję do blendera i dopełnię jogurtem, to wychodzi właśnie ok. 300g jogurtu (ale to zależy od tego ile tego banana). Cukru lub miodu można oczywiście więcej, jeśli ktoś lubi słodsze. W oryginalnym przepisie była cała szklanka borówek, ale goryczka była zbyt wyczuwalna i po redukcji do połowy wyszło ok. Przy czym jak borówki są przemrożone, to goryczka trochę znika.





Były też jakieś pojedyncze grzybki, takie jak wodnicha



A także podgrzybki



A ten mały grzybek może być z rodzaju grzybówka, jest spora szansa, bo w nim są podobne grzybki, ale różnie dobrze może być też z innego rodzaju. Ja w każdym razie myślę o nim jak o grzybówce.




Taki las sosnowy dokąd obiektyw sięgnie



Jeśli chodzi o zwierzaki, to raz przeleciały żurawie (słyszałem, ale nie widziałem), po drodze spłoszyłem jakieś sarenki, ale najciekawsze były spotkania z krukami i łosiami.

Kruki co i raz spotykałem, a przynajmniej słyszałem ich krakanie, a czasem nawet widziałem jak przelatywały, a raz jednego jak siedział na gałęzi.

A łosie spotkałem w drodze powrotnej, jak się pasły w sosenkach. Cztery... tyle na pewno, ale  mogło ich być nawet pięć, bo z daleka zza drzew słabo było widać. Tyle naraz chyba nigdy nie widziałem, zwykle spotykam jednego, góra dwa. Fotka taka, że tylko widać że coś tam było, raz że daleko, dwa że już wieczór i ciemnawo, a trzy że mam słaby zoom.



No to zastępczo wstawię zdjęcie sprzed 9 lat, gdy mieliśmy bardzo bliskie spotkanie z ciekawskim, młodym łosiem, przyszedł zobaczyć co my robimy na cmentarzu i podszedł dosłownie na kilka metrów (fotka z tego wpisu)





  • dystans 21.90 km
  • 11.20 km terenu
  • czas 01:08
  • średnio 19.32 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Wodnichobranie grudniowe

Niedziela, 7 grudnia 2025 · dodano: 26.12.2025 | Komentarze 0

Grzybstats:
- 141 wodnich późnych
- 5 późnych podgrzybków

Mróz nie był duży i nie trzymał długo, ale załatwił stare grzyby (z wyjątkiem mrozoodpornych typu płomiennica i wszelkie wrośniaki, czy huby), ale szybko puścił i już zdążyły wyrosnąć świeże grzybki jak wodnichy późne.






Pewnym zaskoczeniem było kilka podgrzybków.



Z innych, niezidentyfikowanych, taki się trafił.




Śluzowce czy grzybki?





  • dystans 23.20 km
  • 9.60 km terenu
  • czas 01:13
  • średnio 19.07 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Trochę słońca

Czwartek, 4 grudnia 2025 · dodano: 26.12.2025 | Komentarze 0

Krótka rundka po okolicy, zrobiło się całkiem przyjemnie, bo wyszło słońce.

Dwa kadry - glinianek i okolicznych łąk.





  • dystans 13.70 km
  • 3.30 km terenu
  • czas 00:44
  • średnio 18.68 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście i opłotkach

Wtorek, 2 grudnia 2025 · dodano: 25.12.2025 | Komentarze 0

Wesołych Świąt życzy Pan Marian.   

Komiks lekko spóźniony, jednak i tak mniej niż mój bikestats... ale nie jest źle, już dobiłem do grudnia.



Podczas gdy ja cały czas jestem z czasem do tyłu, to niektórzy są hop siup do przodu i już świętują Sylwestra... chyba że jeszcze świętują poprzedniego.

Tak na marginesie, Swojskoje Igristoje to jakiś nowy klon Sowietskoje Igristoje (polskiej podróby ruskiej podróby szampana) w każdym razie na winka.net go nie ma, ale ta strona już od ładnych paru lat nie jest aktualizowana. Zresztą czasy jaboli i innych tanich win (Igristoje to taki musujący jabol)  już minęły, ponoć nawet tacy producenci jak Tymbark, czy Warwin już nie robią siarkofrutów, a i butelki walające się po krzakach zostały zastąpione przez inne napoje wyskokowe (np. gwałtownie wzrosła populacja małpek). Jednym z ostatnich wartych odnotowania znalezisk (9 lat temu) a była butelka po winie Pierun (Grzmoci Błyskawicznie) - ten wpis z bikestatsa.

- Dzień dobry, jest tanie wino?
- No, ale jakie konkretnie? Mamy takie mołdawskie za 9,99, i takie bułgarskie trochę droższe.
- Ale ja bym chciał, rozumie pani, takie prawdziwe TANIE WINO.
- Aaa, to takiego nie prowadzimy.

To chyba dobre podsumowanie sytuacji (felietonik też sprzed 10 lat).



Okolica w sam raz na takie znaleziska, dla niezorientowanych w lokalnej geografii, Szopena to taka żyrardowska Praga, nie bez powodu chyba posterunek policji jest właśnie tam zlokalizowany, mają blisko na interwencje.

Odnośnie nazwy, to chyba ostatnia tabliczka z zapisem fonetycznym, resztę wymieniono na Chopina... co miało dosyć nieoczekiwana skutki. Kiedyś spotkałem w lesie starowinkę, która poszła na jagody i pytała mnie w którą stronę do miasta. No więc poinformowałem i podpytałem gdzie mieszka, by dać dalsze wskazówki jak już wyjdzie z lasu.
- Na Hopina - odpowiedziała, pominąłem C by zasugerować jak czytać ten dialog.



Wraz ze zmierzchem ery jaboli nie zniknęły z krzaków flaszki z etykietkami, które powodują wybuch śmiechu. Nadal się zdarzają, choć z innych segmentów. Tak na marginesie, właśnie się dowiedziałem o istnieniu polskiego zespołu Alcoholica, który gra covery Metalliki.



Szopena


  • dystans 36.30 km
  • 1.30 km terenu
  • czas 01:51
  • średnio 19.62 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Mgliście, mżyście...

Poniedziałek, 1 grudnia 2025 · dodano: 25.12.2025 | Komentarze 0

"Mgliście, mżyście i do d..." to klasyczny tytuł na bikestatsa przy takiej pogodzie, ale końcówkę sobie odpuściłem, bo wcale nie było źle.

Grudniowe motylki (tak, dogoniłem wreszcie grudzień), czyli piędziki.





Rzut okiem na aurę i stary bulwar nad zalewem, czyli mglistość wpisu (dżdżystość mniej, trzeba sobie wyobrazić).



A jak się z bliska przyjrzeć przyrodzie, to widać też z czego się składa mgła i dżdż.





A w lesie grzybki - malutka grzybówka dzwoneczkowata, może i niejadalna, ale jest to wdzięczny obiekt do fotografowania zimą, gdy trudno o obiekty do zdjęć (ile można focić mchy, porosty i huby).



No i płomiennica zimowa - zarówno jadalna, jak i fotogeniczna.




  • dystans 16.40 km
  • 12.20 km terenu
  • czas 00:51
  • średnio 19.29 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Mrożone grzybki

Niedziela, 30 listopada 2025 · dodano: 23.12.2025 | Komentarze 1

Krótki wypad do lasu sprawdzić co tam w grzybni piszczy, no i znalazłem trochę mrożonych grzybków, choć ich nie zbierałem. W ten sposób kończę listopad i wreszcie mogę zacząć grudzień.

Na przykład kilka podgrzybków



O ile podgrzybek po zejściu mrozów jeszcze utrzyma pionową pozycję, o tyle te poniższe trzymają się obecnie tylko na lodzie i jak mróz puści, to one zaraz klapną.

Wodnichy na przykład





I inne znalezione grzybki





A poza tym wypatrzyłem pierwszego piędzika. Są to motylki, które można spotkać w listopadzie i grudniu, wcześniej się nie zacząłem za nimi rozglądać, więc dopiero teraz jakiegoś trafiłem.



No i las w lekko zimowej aurze.




  • dystans 11.30 km
  • 7.20 km terenu
  • czas 00:35
  • średnio 19.37 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Mrozoporanek, śniegoporanek

Niedziela, 23 listopada 2025 · dodano: 22.12.2025 | Komentarze 0

Wyruszyłem wcześnie rano (tuż przed 8-ą), żeby zdążyć przed śnieżycami... nie zdążyłem. Nie dojechałem nawet do lasu, bo śnieżyć zaczęło na łąkach zaraz po 8-ej. Początkowo lekko, ale szybko się zagęściło. Tak więc daleko w las nie jechałem, zrobiłem sobie tam krótki postój i ruszyłem z powrotem (do domu dotarłem o 9-ej). Śnieg jako taki mi nie przeszkadzał, zwłaszcza że cały czas trzymał lekki mróz, więc się nie rozpuszczał, ale musiałem się przebić przez miasto i chciałem zdążyć nim zaczną solić, poranny niedzielny ruch drogowy się nasili, a śnieg zmieni się w breję. Z tym akurat zdążyłem.

Oszronione łąki chwilę przed tym jak zaczęło padać





A to nie mgła, to już śnieżyca na całego.





Powrót znów przez łąki, droga zbielała (ale nie mam fotki "przed").




Może wygląda na trudne warunki, ale jechało się dobrze -  nie było lodu, nie było brei, śnieg był zmrożony, suchy i dzięki temu nie było jakoś ślisko. Ale długo to nie trwało, pół godziny, może godzinę później już była słona breja.





  • dystans 21.90 km
  • 11.20 km terenu
  • czas 01:08
  • średnio 19.32 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Grzybowe dożynki

Sobota, 22 listopada 2025 · dodano: 21.12.2025 | Komentarze 2

Grzybstats:
- 39 wodnich
- 5 podgrzybków
- 1 kania

Podjechałem do lasu zobaczyć, czy da się  jeszcze dozbierać grzybów przed zapowiadanymi całodniowymi przymrozkami (bo mrozem ciężko taką popierdółkę nazwać) i opadami śniegu (też nieprzesadnymi). Niedużo, ale zawsze coś tam wpadło.

Pięknoróg




Na tym samym pieńku rosła galaretnica mięsista



A do koszyka najpierw wpadła kania



A potem trochę wodnych








A między nimi kilka podgrzybków




Takiego podgrzybka ciężko wypatrzeć (tu już w innym miejscu, gdzie nie było wodnich, bo nie było sosen).



Jeszcze takie coś trafiłem




No i rozszczepka pospolita





Cytrynek... one zimują w ściółce, a wyglądał na takiego, co już nie ma siły znaleźć sobie przytulnej kryjówki, więc przysypałem go liśćmi.





  • dystans 13.90 km
  • 7.70 km terenu
  • czas 00:42
  • średnio 19.86 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Pierwsze zimowe płomiennicobranie

Piątek, 21 listopada 2025 · dodano: 20.12.2025 | Komentarze 2

Grzybstats:
- 3 kubki płomiennic
- 1 pieniek boczniaka
- 14 owocników opieniek
- 4 kapelusze kani

W zasadzie jeszcze listopad, ale aura taka trochę zimowa (przymrozki), oraz typowo zimowe grzyby (płomiennice). Płomiennica zimowa jest bardzo ładnym grzybem, a że pora roku taka z małą ilością kolorów, to nie mogłem obiektywu od nich oderwać.




Kapelusze płomiennic są pokryte śluzem, toteż są dosyć śliskie gdy są wilgotne.





Takie płomiennice dosyć dobrze się zbiera, bo występują całymi wiązkami, często masowo na pniakach. Wystarczy się przejść po lesie oglądając pniaki, a takie brązowo-pomarańczowe grupy grzybów rzucają się w oczy, większe skupiska większych kapeluszy widać naprawdę z daleka, choć mniejsze mogą się ukrywać pod liśćmi.




Grzybek jest smaczny o zdrowy (zaliczany do grzybów leczniczych), mówi się że mają owocowy smak... no może rzeczywiście ten posmak można tak określić, w każdym razie jest dosyć charakterystyczny, choć dosyć delikatny i mało grzybowy. Ja najczęściej je duszę - po umyciu i bez obgotowania wrzucam na patelnię, śluz z kapeluszy razem z wodą z mycia sprawiają, że po kilku minutach na ogniu grzybki wyglądają jakby je zalać kisielem... takie płomiennice w sosie własnym. Przyprawiam bardzo delikatnie by nie zdominować tego delikatnego smaku - trochę soli, pieprzu, angielskiego ziela i papryki słodkiej. I liść laurowy.

Generalnie można się śluzu pozbyć jeśli komuś kisielowata konsystencja sosu nie odpowiada, wystarczy przed duszenie, dosłownie na chwilę wrzucić do wrzątku, po takiej operacji duszą się bardziej na sucho i dodać jakiegoś oleju i wody by się nie przypalały (w przypadku sosu śluzowatego nie trzeba nic dodawać).





Powyżej nieco młodsze egzemplarze mające jasne nóżki, a poniżej ciut starsze (choć nadal względnie młode) ze stopniowo czerniejącymi od dołu trzonkami. Można przeczytać, że trzonki należy odkroić, bo są łykowate... te czarne to może rzeczywiście, bo w dotyku zwykle są trochę twarde, więc je odkrajam, ale dopóki nie ściemnieją są miękkie, więc je ładuję na patelnię i nie stwierdziłem w potrawie łykowatości.



A te może podrosną do następnego razu.




To grzybek z którym można ewentualnie pomylić, zdaje się że łuszczak/łuskwiak zmienny. Tutaj kępa łuskwiaka podmrożona i pokryta trochę lodem. To też cecha charakterystyczna, bo płomiennice nie miały pokrywy szronowo-lodowej, to chyba zasługa śluzu. Generalnie płomiennice mogą przetrwać mrozy bo dzięki zawartym w nich substancjom... różne rzeczy można przeczytać, a to że woda w nich nie zamarza, a to że może i zamarza ale nie tworzy kryształków lodu, które normalnie niszczą ściany komórkowe.

Tak czy siak, płomiennicom mróz nie szkodzi jak innym grzybom, które zamarzają, a po odmarznięciu zmieniają się mokrą szmatę... płomiennice zachowują swoją strukturę, choć z moich obserwacji wynika, że dłuższy i większy mróz zahamuje ich wzrost, jednak krótkie przymrozki im zwykle nie szkodzą



Porównanie blaszek i trzonka łuskwiaka i płomiennicy.



Od spodu jest łatwiej odróżnić, bo od góry czasem można się pomylić - poniżej fotki obydwu gatunków.




Generalnie trzeba uważać na grzyby rosnące na pniakach, nieco podobna jest maślanka. Tutaj maślanka wiązkowa (którą nie tylko na pniakach można spotkać).





A tu maślanka ceglasta.



A to już kolejny zimowy  grzybek - boczniak ostrygowaty. Tego za często jednak nie spotykam.




Jeszcze jakieś opieńki się trafiały



A nawet kanie.



Ale generalnie zima to głównie sezon na grzyby rosnąca na pniach drzew (i nie mam tu na myśli tylko jadalnych).

Próchnilec gałęzisty.



A to żylak promienisty



To chyba też.



Wrośniak różnobarwny.



A poza tym wysprzątałem jedną z dwóch miejscówek. Generalnie zeszłej zimy przez prawie trzy miesiące raz-dwa razy w tygodniu wywoziłem stąd co najmniej dwie foliówki śmieci (miejscówki są zbyt blisko miasta i wsi i zbyt dużo ludzi tu chodzi i śmieci). A gdy wydawało mi się że już rejon występowania grzybów wysprzątałem dokumentnie, to gdy przyjechałem w marcu po zejściu śniegu, ręce mi opadły... śnieg ubił liście, poza tym dziki i inne zwierzaki rozgrzebały ściółkę, przez co kolejne śmieci wyszły na wierzch i sprzątanie można było zacząć od nowa - fotki we wpisie z wiosennego sprzątania miejscówek.

Minęło osiem miesięcy i powitał mnie taki widok.



Na nowo wysprzątałem pierwszą miejscówkę (drugiej już nie miałem siły, zabrałem kilka śmieci, a resztę zostawiłem na następny raz) i oto co się nazbierało przez 2/3 roku ( większość to tegoroczne śmieci, choć kolejne kilka starych wyszło spod ściółki). A to nie jest bezpośrednio przy jakiejś ścieżce/dróżce, tylko co najmniej kilkadziesiąt metrów w las. Ale teraz i tak jest lepiej, jak rok temu zaczynałem jeździć w to miejsce, to dosłownie co chwila potykałem się o jakieś flaszki.

Zostawić to miejsce na kilka lat bez sprzątania i znów będzie zawalone syfem.





  • dystans 17.00 km
  • 10.50 km terenu
  • czas 00:53
  • średnio 19.25 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Wodnichobranie nim złapie mróz

Środa, 19 listopada 2025 · dodano: 18.12.2025 | Komentarze 6

Grzybstats:
- 308 wodnich
- 11 podgrzybków
- 11 opieniek
- 1 suchogrzybek

Krótki (w sensie dystansu) wypad do pobliskiego lasu by zdążyć dozbierać wodnich nim przyjdą zapowiadane przymrozki (ale teraz już nie tylko poranne, ale przez większość dnia). Zacząłem od miejscówki, z której mnie poprzednio wygonił zmrok, ale tam już większość wyzbierałem i okazało się, że niewiele zostało. Po drodze jeszcze trafiłem w jednym miejscu na niewielką ilość, jednak główny zbiór był w miejscówce, do której poprzednio nie zdążyłem zajrzeć. Tam było najobfitsze wodnichobranie i nazbierałem tam chyba tyle ile we wszystkich pozostałych miejscówkach (teraz i poprzednim razem), albo niewiele mniej.










Czasami występują wręcz masowo, gdyby nie to, nie za bardzo opłacałoby się ich zbierać, bo są dosyć małe.



Rewers, czyli blaski - te prawie białe są młode, a pomarańczowe stare.





Jeden z nieco podobncyh grzybków, ale jest szereg cech wyróżniających - nie ma garbka pośrodku (u starych, owocników też nie ma, ale one są zwykle bardziej wywinięte i brązowe), nie ma śluzu (choć suche wodnichy też nie są za bardzośluzowate), najpewniejsza identyfikacja jest jednak po blaszkach, które mają zupełnie inny, nie wpadający w żółć odcień.




Oprócz wodnich trafiło się nieco podgrzybków



A także opieniek



Oraz zajączek (suchogrzybek).



Ponadto trzęsak pomarańczowożółty.



Pierścieniak grynszpanowy.



A te narośla (galasy) na liściu dębu, choć mogą się kojarzyć z grzybami, to efekt działalności owadów.