teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 114418.80 km z czego 16645.15 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 16.99 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009
Profile for meteor2017

Pocztówki zza miedzy

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 24.00 km
  • 9.50 km terenu
  • czas 01:18
  • średnio 18.46 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Wiosenne sprzątanie lasu

Wtorek, 18 marca 2025 · dodano: 19.03.2025 | Komentarze 1

Dziś będzie śmieciowpis.

Tło: na początku grudnia wreszcie odkryłem jakąś miejscówkę na płomiennice zimowe, sęk w tym że w uczęszczanym lesie blisko miasta, a to oznacza duże zaśmiecenie. Normalnie przez te okolice tylko przejeżdżam i grzybów nie zbieram - niewiele ich tu, a chętnych na nie dużo. Tym razem jednak były grzyby, o tej porze roku grzybiarzy prawie nie ma, no i innych miejscówek z płomiennicami nie miałem.

Co było robić, zacząłem sprzątanie miejscówki, bo przecież w takim syfie, gdy człowiek co chwila potyka o śmiecia, grzybobranie i spacer po lesie to wątpliwa przyjemność. Od grudnia do początku lutego zaglądałem tu raz-dwa razy w tygodniu - czasem by pozbierać grzyby, czasem by sprawdzić czy kolejne rosną, a czasem tak sobie. Za każdym razem wywoziłem co najmniej dwie torby śmieci i w styczniu już przestałem się potykać na śmieci

Gdy podjechałem tu na początku marca po zejściu śniegów, okolica była już na tyle wysprzątana, że tylko pojedyncze śmieci się trafiały. Do tej pory zbierałem dokładnie tam gdzie rosły grzyby i myślałem poszerzeniu kręgu sprzątania, by zrobić taką czystą otulinę... tylko śnieg przygniótł liście i powychodziły na wierzch śmieci, które wcześniej były schowane pod tymi liśćmi, zwierzątka grzebiące w ściółce też trochę wyorały. Znów śmieć na każdym kroku i stwierdziłem że muszę przyjechać specjalnie na sprzątanie, zwłaszcza że były to często upierdliwe śmieci typu folia wbita lub wrośnięta w ziemię.

No to przyjechałem, oto efekt zbierania:



Zajęło mi to dwie godziny, ale po grzybowym epicentrum można już chodzić bez obrzydzenia, z otuliny na razie nici. Jakby wyjąć skompresowane folie z tych toreb po lewej, to efekt byłby dosyć imponujący. Ledwo się z tym zabrałem, choć przeznaczyłem na to całą sakwę i jeszcze pozgniatałem plastikowe butelki i puszki, a i tak sakwa był półotwarta.

Jeśli chodzi o puszki, to mam umowę z panem zbierającym surowce wtórne, że nie wrzucam ich do kontenera, tylko zostawiam obok. Zapoznałem się z nim kiedyś, gdy zaproponowałem mu otwarcie wiaty śmietnikowej (mamy zamykane), a on wyciągnął pęk kluczy i rzekł:
- Ale ja mam kluczyk, do wszystkiego mam, do piekła też, tylko do nieba nie mam.

Dziś też go spotkałem przy wiacie, gdy mnie zobaczył rzucił:
- O, łapówka?



Nie wszystko zdołałem zabrać, te zostawiłem na następny raz i już nawet nie niosłem do roweru, a ułożyłem razem w rejonie zbierania.



Ze dwa razy zapędziłęm się na teren projektowanej otuliny i szybko zauważyłem błąd, bo po kilku chwilach już byłem załadowany butelkami. Ułożyłem je w kupkę przy ścieżce, zebrałem jeszcze te w zasięgu wzroku i dołożyłem, po czym ewakuowałem się wgłąb strefy grzybowej.

Nie liczę na to, że ktoś ze spacerowiczów to zabierze do kosza, ale daję im jeszcze szansę. Kiedyś w pobliżu zatknąłem na gałęzi puszkę - by obciekła i nie stanowiła pułapki dla żuczków, a po cichu liczyłem że może ktoś inny ją sprzątnie. To było przy ruchliwej ścieżce, wisiała tuż przy niej na poziomie wzroku, po dwóch miesiącach i tak musiałem ją sam zabrać. Generalnie jak wieszam puszki do obcieknięcia, to i tak sam muszę je potem sprzątnąć.



Kolejna kupka przy dróżce. Na leśników też nie ma co liczyć, zbyt są zajęci wyrzynaniem lasu, a w tym im śmieci nie przeszkadzają. Zresztą, w grudniu zgłosiłem stos ponad stu opon w lesie (nie bezpośrednio, tylko przez policyjną mapę zagrożeń, żeby nie mogli zignorować), do tej pory nie sprzątnęli... zresztą co tam trzy miesiące, wcześniej przez co najmniej 2-3 lata ignorowali istnienie tej kupy, a nie była w środku krzaków, tylko centralnie przy użytkowanej drodze leśnej.

Żeby chociaż jakieś śmietniki na wjazdach do lasu postawili, tam zwykle jest najwięcej śmieci i jakiś ułamek może by trafił do wora. Na cały Żyrardowski Las postawili jeden kosz na śmieci, w zeszłym roku przy miejscu ogniskowo-parkingowym (wcześniej wisiał tam worek, z którego często się wywalało). Gdyby postawili jakiś na którymś wjeździe kilkaset metrów w te lub we wte, to bym zrobił dwa dodatkowe kursy i wszystko ze zdjęć by trafiło do kosza, ale te 5km to podjechałem tylko raz z sakwą załadowaną tym z pierwszego zdjęcia (w zasadzie to bliżej mam do najbliższego kosza w mieście).

Takich kupek to można by przy tej drodze i ścieżce co kilkadziesiąt, albo nawet co kilkanaście metrów usypać po przeczesaniu pasa kilka metrów wgłąb lasu wzdłuż tych dróżek.



A jeśli chodzi o płomiennice zimowe, to nie było, czyżby uznać to za znak końca zimy? Z grzybków w oko mi wpadła nieco już stara kisielnica kędzierzawa.



Robali za bardzo nie widziałem, ale chodziłem głównie z nosem i oczami w ściółce, a trudno coś wśród liści wypatrzeć. Postanowiłem więc sprawdzić, czy znajdę jakiegoś wygłodka biedronkowatego tam gdzie go tutaj widywałem. Pogrzebałem w liściach na pniaku i był, nawet dwa.



Gdy wracałem na ścieżkę, starałem się nie patrzeć pod nogi, bo już miałem dosyć zbierania śmieci, zresztą i tak byłem załadowany na sztywno. Dzięki temu dostrzegłem na pniaku motylka, tego samego gatunku co ostatnio parę razy spotkałem.



Podbiał, żeby nie było, że wpis zupełnie bez kwiatków.



Topolowy kotkowskaz  (znaczy kotkowy wiatrowskaz) wskazuje, że ... wiało.



Pasieka w krzakach




Glinianki pod Wiskitkami.



Znicze, kwiaty... utopił się tu ktoś? Ale żadnej informacji na ten temat nie znalazłem. Kiedyś był krzyż przy jednym ze stawów i o ile pamiętam miał on tabliczkę, że ktoś tam kiedyś się utopił (znaczy było podane dokładnie kto i kiedy).



Widziałem, że niestety w kilku miejscach płonęły trzciny. Możliwości zapłonu rzeczywiście tu sporo - niedopałki, ogniska, grille (po których były ślady), być może też szklany śmieć zadziałał jako soczewka (sam jestem ciekaw, czy taka przyczyna jest częsta - chyba nie, bo pożarów by było dużo więcej).

Mimo koszy na terenie, śmieci tutaj jest sporo, ale dopiero pożar trzcin odsłania smutną prawdę, to co widać to i tak tylko ułamek, reszta ląduje w trzcinach.





Komentarze
Trollking
| 21:45 niedziela, 23 marca 2025 | linkuj Brawo Ty! Masakra, ile tego :(

No faktycznie, wiało :)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa odypr
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]