teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 124075.40 km z czego 18790.55 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 73.59 km
  • 31.00 km terenu
  • czas 04:24
  • średnio 16.72 km/h
  • rekord 35.30 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Puszcza Bolimowska sto lat po I wojnie

Niedziela, 12 października 2014 · dodano: 15.10.2014 | Komentarze 7

No... 99  z haczykiem minęło odkąd front poszedł sobie na wschód. Pierwsza rozwałka pod mogiłą nad rzeczką Suchą.




Kolejny postój przy mauzoleum w Joachimowie-Mogiłach... gdzieś czytałem że ponoć zostało zbudowane w latach 1930. czyli wtedy co podobne mauzoleum w Złotej (tam też postawiono tablicę informacyjną, a byliśmy tam ostatnio miesiąc temu)



Tydzien temu (link) przejeżdżając przez Bolimów, zauważyłem na sąsiednim cmentarzu z I wojny tablicę informacyjną... postawioną dosłownie na dniach.Postanowiliśmy teraz podjechać i zobaczyć kolejne (zanim zostaną zniszczone), których postawiono w sumie 7 - klik w zdjęcie by powiększyć.




Na tablicy są zdjęcia cmentarzy które były w okolicach mauzoleum... wypatrzyłem je kiedyś na starych mapach i na wycieczce rok temu szukałem w terenie. Podejrzewam, że przy okazji budowy mauzoleum, przeprowadzono komasację i przeniesiono szczątki żołnierzy z sąsiednich cmentarzy.



Pierwszy cmentarz zlokalizowany był za obecnym mauzoleum - widać z mapy że cmentarz składał się z dwóch kręgów (mauzoleum jest w miejscu tego bliżej drogi). Rok temu wypatrzyłem tak ze trzy głazy i coś jakby wzniesienie. Na zdjęciu archiwalnym z tablicy, faktycznie można zobaczyć głazy, a w terenie przeprowadzono ostatnio czyszczenie terenu z krzaków i mniejszych drzewek.





Kolejny cmentarz, to ten na NW... rok temu wypatrzyłem tam okrągłe wzniesienie. Teraz okazało się, że i tam  powycinano krzaki - ale co ciekawe, także w dwóch innych miejscach bliżej drogi, gdzie widać coś jakby zarys okrągłych wzniesień, tudzież obwałowań. Ja znalazłem ten trzeci, największy (możliwe że to ten ze zdjęcia - bowiem naprzeciwko niego też oczyszczono spory teren bez wyraźnyxh śladów, może tam były te mogiły z pierwszego planu).





Grzybki... wiadomo ;-)



No to jedziemy dalej.



Przy okazji odwiedziliśmy pomnik upamiętniający potyczkę z Powstania Styczniowego. W pobliżu, obok parkingu na końcu wsi postawiono tablicę informacyjną -   tablica 1, tablica 2. Co ciekawe, wymieniono tabliczkę na drzewie (jest to już co najmniej trzecia), poniżej też fotka bodaj najstarszej tabliczki...






Przy parkingu jest też kolejna tablica dotycząca I wojny... i tu mały zawód, bowiem mieliśmy nadzieję że będzie przy kraterze, a jeśli przy parkingu, to będzie jakieś info gdzie szukać krateru... ale niestety nie, ot informacja że gdzieś tutaj zdetonowano tę minę. Nawet nie wiadomo czy ten krater nadal istnieje i gdzie go szukać. Jest tylko info o innym kraterze, który znajduje się... 1,5km stąd na prywatnym polu.



No to myk do Bolimowa i tam kolejna tablica... jest na niej min. zdjęcie postawionego przy kościele pomnika, który był poświęcony 36. pułkowi pionierów, czyli temu który przeprowadził trzy ataki gazowe pod Bolimowem.






Wmurowane w kościół pociski



Kolejny postój, to cmentarz w Wólce Łasieckiej i tablica nr 3





Jedziemy daleji  tablica dotycząca niemieckich ziemianek w okolicznym lesie. I znów, tablica przy parkingu, a ziemianki... gdzieś tam są. Niezorientowany turysta może sobie obejrzeć parking.

Jako że już kilka lat te pozostałości ziemianek w pobliżu tego miejsca namierzyłem (oto jedna z wycieczek), to wiedzieliśmy gdzie szukać... cenną informacją jest potwierdzenie, że to faktycznie były ziemianki, do której to hipotezy się ostatnio przychylałem. Wcześniej nie wiedziałem co to - może stanowiska bojowe, może stanowiska artylerii, albo co? Nie miałem też pewności czy z I wojny (choć akurat tę opcję obstawiałem).







No dobra, wracamy... jeszcze tylko rozwałka przy stacji Radziwiłłów Mazowiecki. A żeby utrzymać w klimatach I wojny, oto fotka z 1915, którą kiedyś wynalazł wariag.




Kategoria łódzkie


  • dystans 80.98 km
  • 15.00 km terenu
  • czas 04:39
  • średnio 17.42 km/h
  • rekord 33.40 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Jesienią koniecznie na Modlin

Sobota, 11 października 2014 · dodano: 12.10.2014 | Komentarze 32

Oj, dawno nie byliśmy w Modlinie... no to ziu przez Kampinos na Modlin.



Teresin, czyli #jedzjabłka



Wjeżdżamy do Kampinoskiego Parku Narodowego



Oto cmentarz 1939  w Granicy który powstał w 1940 roku (tutaj do poczytania - fotka tablicy ścieżki dydaktycznej). Powstał na planie... orła, a na początku wyglądał tak:




Obecnie wygląda tak jak poniżej... to jeden z moich ulubionych pomników (postawiony w 1972), ale nic dziwnego - autorem projektu Władysława Frycza, tego od żyraf w Parku Praskim i na Kasprzaka (foto meteora na żyrafie).






Uwaga! Spadające Narty!




Grzybki dla wariaga



Wyprzedzanie furmanki w Leoncinie (pierwszą spotkaliśmy w Kampnosie)



Cmentarz z 1939 w Leoncinie







Kaplica cmentarna, obok której znaleźliśmy grób generała




Kościół w Leoncinie




Zanim wyjedziemy z Leoncina, jeszcze pomnik... obstawiam że z międzywojnia, tyle że z podrugowojenną tabliczką.




W temacie gmin witacz stary i nowy



Na drugą stronę Wisły mostem S7... ale na części pieszej były straszne purchle w asfalcie i wertep niemożliwy, a na szosę (z szerokim poboczem) nie dało się zjechać.





Witamy w Twierdzy




A tam jak zwykle... trochę łażenia po tunelach, trochę wspinaczki, krzaki gratis. Na początek rozwałka nad Wisłą, a potem Korona Utracka:




Szlak skarpą nad eee... Wisłą, a później Narwią (tudzież Bugonarwią0




Z widokiem na spichlerz




Niestety żeby dostać się na Szwedzką Wyspę (obecnie półwysep) trzeba jechać aż do mostu drogowo-kolejowego... z mostu bezpośredni pod spichlerz zostało tyle (a na nim wycięto krzaki, dostawiono ławeczki)





Koszary... też trochę krzaków jakby wycięli






A, takie tam :-)




A oto wspomniany wcześnie most kolejowo (dołem) drogowy (górą) na Budonarwi



Spacerek na wysokości :-)




Rowerzystom zapory przeciwczołgowe niestraszne :-)



Powoli żegnamy się z Modlinem




Myk na stację (po remoncie), po drodze i przy stacji autobusy Kolei Mazowieckich (dowożące na lotnisko), a my w Elfa lotniskowego (relacji Modlin-Okęcie), przesiadka na Wschodniej, ostatni odcinek z Międzyborowa i już jesteśmy w domu...
Kategoria mazowieckie


  • dystans 142.82 km
  • 10.50 km terenu
  • czas 07:16
  • średnio 19.65 km/h
  • rekord 34.10 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Z wiatrem na Rydwan

Niedziela, 5 października 2014 · dodano: 08.10.2014 | Komentarze 8

Ruszyłem rano (znaczy kwadrans przed dziewiątą) z wiatrem... pierwszy stopik już w Wiskitkach, przy młynie który ostatnio się spalił :-(




Tu była skrzynka lavinki... przeżtyła... trochę... znaczy izolacja się nadpaliła i nadtopiła, słoiczek pękł, logbook się nieco zwęglił, strunówka w którą był opakowany się stopiła, takoż fanty.





Jeszcze nie wyjechałem z Wiskitek, a tu taki widok...



Kolejny stopik na cmentarzu z I wojny pod Bolimowem... w przeciągu ostatniego miesiąca postawili tablicę! (klik w fotkę by powiększyć)




Wygoda... taka duża wygódka. Musiała być naprawdę duża, skoro to jest centralna Wygoda dla gminy Łowicz.




Wczoraj była mogiła strażnika z Rawy, który zginął w czasie rewolucji w 1906, a teraz mogiła rozstrzelanych rewolucjonistów w lesie pod Łowiczem (klik w środkowe foto)





Za laskiem spotkałem grupkę rowerzystów PTTKowskich, którzy myśleli że to ja jestem osobą na którą czekają... po doczekaniu mieli jechać do Lipiec. Tak w październiku?

A to tor, którym może bym dojechał do Lipiec, ale strasznie na okrętkę i z przesiadkami... ale za to huann mógłby bezpośrednio podjechać tutaj (a właściwie do najbliższej stacyjki)



Nie, to nie jest jeszcze Jezioro Rydwan, ani nawet Okręt... to jedno z jeziorek w miejscu piaskarni na północ od Okrętu i Rydwanu... jest i piaskarnia





Myślę że mnie i mój rower można uznać za służby działające na rzecz ochrony środowiska... na przykład promujące bezspalinowe środki lokomocji :-)



Cmentarzyk z 1939... trwają jakieś prace, bo po lewej nie ma krzyży które tam były, a ziemia nieco zryta.





Jest i Jezioro Rydwan, ale ktoś wyciągnął kurek z dna (więcej zdjęć na blogu pocztówkowym)




No i tu się zaczęło rypanie pod wiatr... było ciężko, dopiero pod Skierniewicami zaczął słabnąć, a za nimi już było prawie bezwietrznie

Łyszkowice - pomnik (klik w drugie foto). A cztery lata temu pomnik wyglądał tak - był inny orzełek, Piłsudskiego też wymieniono na złotego, a zamiast ogólnej tabliczki pojawiły się dwie z nazwiskami... i tutaj zaczyna się najciekawsza część historii, otóż są to oryginalne tablice z tego pomnika, które zostały zdjęte po II wojnie przez władze. W latach 80. odnalazł je w Domu Partii w Łowiczu pracujący tam robotnik i postanowił je sprzedać na złom, ale na szczęście odkupił je pewien mieszkaniec Łowicza  (pan Czesław Owczuk) i ukrył je na strychu u rodziny w Kozłowie Biskupim. Potem przekazane zostały miejscowemu proboszczowi, który przekazał je znów do Łowicza... a w latach 90. umieszczono je na pomniku Piłsudskiego w Łowiczu. W 2011 zostały skradzione (pewnie znów na złom), ale je odnaleziono. Zaś w 2013 rozpoznali je mieszkańcy Łyszkowic i im ostatecznie zostały przekazane. Umieszczono je ponownie na pomniku w Łyszkowicach, a odsłonięcia dokonano miesiąc temu (linki: artykuł 1, artykuł 2). A z jeszcze innych ciekawostek, identyczne tablice  są na pomnikach w Rybnie (foto), czy Grabowie nad Pilicą.




Mogiły zbiorowe z II wojny na cmentarzu tamże




Fajny zespół tam mają :-) Laktoza Łyszkowice



Gmina Maków, czy Rzepaku?



Pszczonów - kościółek gotycki z neogotycką dzwonnicą



To się nazywa czyszczenie elewacji? Tiaaa...






Maków, mogiły z II wojny




A w samym Makowie taka oto miejscówka do odpoczynku powstała... poza tym w celu spowolnienia samochodów zastosowano progi, które obejmują całe skrzyżowania (całe skrzyżowanie jest podniesione).



Standard ddr-ek skierniewickich :-/ aczkolwiek niektóre są w gorszym stanie



Jeszcze cmentarz przy torach z kwaterą z 1939, mogiłą osób pomordowanych w Lesie Zwierzyniec (kiedyś dawałek fotkę pomnika w miejscu egzekucji)... a poza tym w sąsiednich grobach pochowano sporo wojskowych, niewątpliwie część z jednostki.







A tu grób marynarza (klik w foto)




Po drodze jeszcze rzut okiem na pomnik... mam wrażenie, że go opanierkowali. Na grzyba??!





A dalej już w zapadającym zmroku do domciu...
Kategoria >100, łódzkie


  • dystans 117.72 km
  • 8.50 km terenu
  • czas 06:35
  • średnio 17.88 km/h
  • rekord 38.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Rawa, Rawka... a kiełbasa rawska gdzie?

Sobota, 4 października 2014 · dodano: 06.10.2014 | Komentarze 14

Jak sama nazwa wskazuje, Rawa Mazowiecka jest w województwie łódzkim... a kiełbasę zapewne zeżarła Kluska.

Wyjechaliśmy dosyć późno, jakoś tak 10:30. Wiatr był mniej więcej boczny - boczno tylny, a za Rawką jak wykręciliśmy na południe to boczny lub boczno-przedni. Kusiło nas żeby sprawdzić ten mostek, ale mieliśmy mało czasu.



Ale za to pojechaliśmy na inny mostek na Rawce - mostek rogowskiej wąskotorówki ( link do strony o kolejce)





Zahaczyliśmy też o jeden z rawskich przystanków, tam rozkład jazdy na 2014 (klik w foto by powiększyć)






Na stronie o historii RKW, można przeczytać coś takiego:
Aby usprawnić zaopatrzenie swoich wojsk, wraz z nadejściem odwilży, 28 lutego 1915 r., 22 REBK (Reserve Eisenbahn Kompanie) i trzy inne kompanie rozpoczęły budowę kolei polowej o szerokości toru 600 mm od stacji kolei normalnotorowej w Rogowie w kierunku wschodnim, ku linii frontu. Do 22 marca 1915 r. wybudowano liczącą 48 km linię do Białej Rawskiej prowadzącą przez miasteczko Rawa Mazowiecka. Jednocześnie rozpoczęto budowę odgałęzienia z Rawy w stronę Nowego Miasta nad Pilicą. (...) Wraz z przesunięciem frontu wstrzymano budowę odgałęzienia, które liczyło wówczas 20 km długości i kończyło się w miejscowości Żdżary.

Otóż coś mi tu się nie zgadza... Biała Rawska była w rękach rosyjskich przynajmniej do końca kwietnia 1915 (znalazłem o niej notkę w Kurjerze Warszawskim z 30 kwietnia, odnośnie działalności komitetu obywatelskiego, zapotrzebowania na pieczywo itp.) a najprawdopodobniej do końca trwania frontu na Rawce-Bzurze czyli do lipca. Podobnie Nowe Miasto nad Pilicą.

Jeśli chodzi o Żdżary, to na początku marca 1915 miało miejsce natarcia w rejonie na północ od Pilicy, które przesunęło właśnie linię frontu w rejon Żdżar (Bieliny - Żdżary - Gułki) - to na podstawie książki Jarosława Kalińskiego o 9. Armii nad Rawką i Bzurą.

Podejrzewam więc, że linia została zbudowana do Rawy, do Białej zbudowano może jeszcze w czasie wojny, ale po przesunięciu frontu czyli nie wcześniej niż sierpień 1915. Natomiast dociągnięto do Żdżar, tak na oko to ta linia przebiegała dosłownie tuż za linią frontu... A ten mostek na Rawce był jakieś 2km od frontu.

Stacja Rawa wygląda tak (na drugiej fotce skrzynka)




Ruiny zamku... może kiedyś będę tutaj w sezonie i uda się wejść na basztę ;-)




Kościół ojców Pasjonistów



Jeszcze jeden kościół - przy placu (oraz kamienice obok)




Kolejny mostek na Rawce :-)



Cyklogrobbing musi być  - kwatera z 1939 roku






Obok kwatera żołnierzy Armii Radzieckiej



Co ciekawe obok groby prawosławne...  można je też znaleźć między grobami cywilnymi, widać była to prawosławna część cmentarza, ale została wchłonięta.




Z cmentarza wychodzimy niskim wejściem




Nad zalewem Tatar na Rawce lavinka ujeżdża krokodyla... hodują je tu chyba na tatara



Ujeżdżamy też jakiegoś mutanta (rowerów nie chciał wziąć na grzbiet, bo byśmy nim polecieli prosto do Żyrka)



Testujemy też siłownię plenerową... urządzeń jest tu naprawdę sporo, a niektóre dosyć rzadko spotykane w podobnych obiektach. Oczywiście korzystamy z rowerka, ale siodełko tak twarde (metalowe!), że d..a odpada, a luz taki jakby na lekkich przełożeniach jechać ze stromej górki ( opis rządzenia - foto)



I jeszcze Koła Tai Chi przy staaarych przebojach lecących z knajpy w lasku, przez co do kręcenia dwiema kierownicami lavinka dołożyła wymachy nogami (foto - opis)



Jeszcze mogiła z I wojny




Coś, co nazywa się stacjami przelań krwi przez Jezusa... czy jakoś tak. lavinka początkowo myślała, że to domki kempingowe. A na końcu pustelnia.




Robił się już wieczór, jak wyjeżdżaliśmy z Rawy trzeba było włączyć lampki... a potem rypanie z powrotem do domu. Z Rawy wyjazd główniejszą szosą, po jakimś czasie pytam lavinki jak się jej jedzie.
- Dobrze, grunt że asfalt gładki, a wiatr nienachalny.
Kategoria >100, łódzkie


  • dystans 15.18 km
  • 6.50 km terenu
  • czas 01:00
  • średnio 15.18 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Klepie się!

Czwartek, 2 października 2014 · dodano: 06.10.2014 | Komentarze 2

Dzie jedzie? Roboty drogowe



Klepie się!



I kładzie mech na górze




  • dystans 109.33 km
  • 10.00 km terenu
  • czas 05:50
  • średnio 18.74 km/h
  • rekord 39.40 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Z wiatrem za Wisłę

Niedziela, 28 września 2014 · dodano: 01.10.2014 | Komentarze 8

Dzielna koparka robi mostek na beziminnej rzeczce, która jest dopływem Zielonej... a ta jest dopływem Czarnej. Jakim więc kolorem nazwać rzeczkę?



Myk, myk i jesteśmy na eSeŁce





Dołem na Łuków, a górą jadom na Radom...



Świeży transport żwirku



Mostek na Czarnej, a obok kapliczka. Miejsce dosyć urokliwe, niestety świadczy negatywnie o kulturze niektórych lokalsów - mnóstwo śmieci, rozjeżdżone przez quady.Tu była skrzynka, ale gdy chcę sprawdzić mostek, podjeżdża akurat jakiś koleś z synem na quadach, mam nadzieję że zaraz sobie pojadą, ale nie - koleś próbuje przejechać przez rzeczkę i utyka w korycie.
No nic, kawałek w bok robię sobie postój z kawką i kanapkami, niestety quad hałasuje, ale za to mam ubaw bo koleś bardzo dłuuugo próbuje się wydostać z koryta, a bluzgi lecą ;-P W końcu udaje im się wydostać i odjeżdżają, a ja sprawdzam pierwotną miejscówkę - pusto. Podejmuję więc decyzję o reaktywacji i  stosuję maskowanie jako śmieć, sądząc po okolicy w takiej postaci ma największe szanse przetrwania. W międzyczasie przyszła też pani chyba opiekująca się kapliczką i się zaśmiała że ja chyba tu biwak robię ;-)




Wracam na eSeŁkę





A potem wbijam się PeGieeRu








I znowu eSeŁka... we wkopie, bo pokonuje lokalne wzniesienie



A tu eSeŁka już w Górze Kalwarii, już jednotorowa przed mostem, oraz we wkopie, bo musi zjechać nieco w dół do Wisły ze skarpy wiślanej.



Koszary w G.K.










Pomniki, jeden dotyczący forsowanie Wisły 1945, a drugi dekorację orderami przez Piłsudskiego w 1921






Znów eSeŁka, most na Wiśle... po kolei przejechały trzy pociągi, a potem spokój gdy przechodziłem (a trochę przejeżdżałem) mostem na drugą stronę






Otwock - magistrat... miałem zamiar złożyć petycję o wymianę nawierzchni starych śmieszek rowerowych na asfaltowe (o których było dzień wcześniej), oraz zrobienie przejazdów... ale o tej porze i to w niedzielę nie przyjmowali z powodu zamknięcia. Wjazd do Otwocka był takim wertepem, ale potem w centrum miłe zaskoczenie - asfaltowa ddr-ka, a jednak idzie w dobrym kierunku




A potem w pociąg i na Wschodnią



Na Wschodniej dowiedziałem się co to oznacza opóźnienie z przyczyn technicznych, a takie złapał (35min.) Flirt z Mrozów... otóż w pociągu odbywała się interwencja policji, która na koniec wyprowadziła jednego kolesia.

Poza tym zinwentaryzowałem ddrkę  od strony Lubelskiej, a ta  składa się głównie z samych końców i da się nią dojechać w zasadzie tylko do stojaków






Swoją drogą śmiesznie to wygląda jak jedno zakończenie doprowadza pod tunel, w którym jest zakaz jazdy rowerem... w sumie mogliby zrobić przejazd rowerowy w jednym z trzech tuneli... zdaje się, że już znieśli przepis o zakazie wprowadzania roweru na tereny kolejowe jeśli się nie ma zamiaru go przewieźć pociągiem.




Kategoria >100, mazowieckie


  • dystans 55.66 km
  • 15.00 km terenu
  • czas 03:44
  • średnio 14.91 km/h
  • rekord 24.10 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Przedmoście Warszawskie

Sobota, 27 września 2014 · dodano: 30.09.2014 | Komentarze 5

Myk rano w deszczu na dworzec, mieliśmy wystartować pociągiem o 7:37 i na przesiadkę na Zachodniej mieliśmy godzinę. Niby dużo, ale ze względu na przeciągające i kumulujące się remonty na trasie Warszawa - Skierniewice jest to rozsądne minimum... co z tego, skoro i tak nie zdążyliśmy. Pociąg przyjechał do Żyrardowa spóźniony ok. godziny, a na Zachodniej był spóźniony już półtorej. Dobrze że akurat dziś bliska trasa, na której pociągi kursują co godzinę (a nie co dwie lub trzy) i do tego na Pilawę (a może Dęblin) mieliśmy pół godziny, w sam raz by bez pośpiechu zakupić drożdżówki. W ogóle część pociągów była nawet odwołana, a inne (z obu kierunków) miały duże opóźnienia).



Na Zachodniej już ładnie świeciło słońce, a my już powinnśmy startować ze Starej Wsi a nie czekać na pociąg :-(

A tu ciekawostka - zmodernizowany skład w którym wreszcie czytelnie oznaczyli przedziały rowerowe, a nie jak do tej pory małymi ikonkami )tak jak te kwadraciki pod dwójką). Poza tym po modernizacja nadal są tu dwa przedziały rowerowe na jednostkę (a tutaj cztery, bo pociąg składał się z dwóch jednostek). Niestety część zmodernizowanych składów ma tylko jeden przedział rowerowy na jednostkę - najlepiej ustawić się pośrodku, bo najczęściej jeden jest właśnie przy łączeniu jednostek, a drugi z przodu lub z tyłu... ale zdarzają się wszystkie kombinacje, czasem oba są pośrodku,a czasem że jeden jest z przodu, drugi z tyłu a pośrodku żadnego (tak było w drodze powrotnej, o czym potem).



Rzut okiem na stojące Pędolino na Olszynce Grochowskiej.



I jesteśmy na piaszczystych szlakach Mazowieckiego Parku Krajobrazowego.



Docieramy na Przedmoście Warszawskie (ładnie opisane na Wikipedii) - oto dwa bunkry zbudowane w latach 1940-41, obecnie jeden odrestaurowany a przy drugim trwają prace (został odkopany z wydmy).




Mazowiecka rowerzystka jadąca po piachu pod górkę.



Poza tym serwisowałem skrzynki związane z tym tematem Przedmościa Warszawskiego - Czerwona Droga (ceglana droga rokadowa z 1940-41), Rów Przeciwczołgowy (z 1944) i Omszały Okop (też z lat 40.).




Potem myk przez opłotki Otwocka i zahaczyliśmy o opuszczony dwór.





Budynek stacji Świder dawnej kolejki wąskotorowej



Takie tam po drodze... burzy się, ale na szczęście nie padało



Jedziemy na bunkry w Józefowie - oto na fotce bunkier przy śmieszce rowerowej... Oj te otwockie, józefowskie i okoliczne śmieszki strasznie wertepiaste są, w większości kostkowe lub płytowe. Te płytki czasem się kolebocą pod kołami, a bywa że skrajne są nieco wyżej i trzeba jechać środkiem.



A teraz bunkry józefowskie... budowane przez Niemców na Przedmościu w latach 1915-16, nie wiem czy te też, ale bunkry tej linii były wykorzystane bojowo w 1920 i 1944.

Częściowo na terenie miejskim, toteż nierzadko na posesjach, w większości zasypane, a jeśli nie to ze względu na tony śmieci i tak nie da się wejść do środka. Poza tym część wysadzona w powietrze.








Kolejny przy śmieszce, na której zastosowano bodaj najgorszy rodzaj kostki, zwłaszcza gdy ta zaczyna się rozłazić na boki to te zygzakowate szczeliny wprawiają rower w wibracje :-/



Od skrzynki do skrzynki, od bunkra do bunkra... zebraliśmy wszystkie literki, cyferki i mogliśmy udać się do skrzyni finałowej.



Do pociągu mieliśmy jeszcze sporo czasu, dojechaliśmy do torów przy stacji Józefów i postanowiliśmy przyciąć na północ co by nie marznąć, a przy okazji nabić kilometrów do tak żenującego dystansu. I tak do pociągu wsiedliśmy aż siedem stacji daje :-) Brzmi nieźle, ale tu stacje są gęsto, takie naziemne metro.



A właśnie... wjechał skład zmodernizowany, staliśmy pośrodku, a przedziały rowerowe były z przodu i z tyłu... żeby już nie biegać po peronie władowaliśmy się pośrodku, a tam już jeden rowerzysta z rowerem ;-) no to się dostawiliśmy.



A na Wschodniej czekając na pociąg... Moja interpretacja hasła: wygląda na to, że specjalizacją Naszej Galaktyki jest produkcja mleczna i statystycznie większość jest hodowcami bydła... takie Podlasie Wszechświata ;-)



Kategoria mazowieckie


  • dystans 7.53 km
  • 0.20 km terenu
  • czas 00:29
  • średnio 15.58 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Jordanek na bis

Czwartek, 25 września 2014 · dodano: 29.09.2014 | Komentarze 0

Dawno Kluska od rana nie była na Jordanku...



Wózek bojowy na horyzoncie, kryj się!




  • dystans 36.25 km
  • 6.50 km terenu
  • czas 01:57
  • średnio 18.59 km/h
  • rekord 29.40 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Puszcza Borówkowa

Czwartek, 25 września 2014 · dodano: 29.09.2014 | Komentarze 10

Po drodze dorwał mnie deszcz, ale akurat był przystanek (stara, dobra, murowana wiata) w którym przeczekałem największą zlewę. Trochę potem siąpiło, ale wkrótce przeszło.








  • dystans 10.00 km
  • Chodzenie
współrowerzyści ma wycieczce:

Dzień Bez Samochodu, ale z Kluską

Poniedziałek, 22 września 2014 · dodano: 22.09.2014 | Komentarze 21

Jako że dziś jest Dzień Bez Samochodu, to na Koleje Mazowiecki można było pobrać sobie na dziś kupon - w kasach, u kierpocia, wydrukować sobie,ściągnąć na telefon, zrobić mu zdjęcie... tak, nawet zdjęcie kuponu w formie tradycyjnej, lub QR kodu uprawniało do bezpłatnych przejazdów link. Ale już by się nie wygłupiali z tym kuponem, nie mogli zrobić tak jak w Warszawie? Po prostu dziś był przejazd za darmo w komunikacji miejskiej (także w pociągach, nie tylko SKM ale też KM i WKD w granicach obowiązywania wspólnego biletu - link)

Pomyśleliśmy więc, żeby we trójkę wybrać się do Warszawy i pojeździć pociągami, tramwajami... bo nie tylko my, ale i  Kluska lubi jeździć zbiorkomem. Tyle że jesteśmy teraz sami z Klu i wieczorem byliśmy zbyt zmęczeni by się spakować na rano, a i lavince robota się zwaliła. Rano może bym się wybrał pociągiem do sąsiedniego powiatu, ale najpierw była beznadziejna pogoda... ale potem się rozpogodziło, więc ten plan przełożyłem na wieczór, po drzemce Kluski.

I tak poszliśmy z kuponami na dworzec by wsiąść do pociągu bylejakiego (podjechać do Skierniewic lub Grodziska)... jako że pierwszy był pociąg do Skierniewic, to na niego padło. Tyle że przyjechał opóźniony, jeszcze stał na stacji, więc odjechał o godzinie tego do Warszawy przez Grodzisk. W przedziale bagażowo-rowerowym jechało dwóch panów, Kluska trochę się ich bała, więc początek podróży spędziła u mnie na rękach... ale potem wysiedli i można było szaleć po całym przedziale.



W Skierniewicach czekał na nas pociąg do Łodzi... jakbyśmy pobiegli, to byśmy go złapali, ale dziś do stryjka huanna nie jechaliśmy.



A my przyjechaliśmy tym



Jako że brakowało mi jeszcze emocji (których dostarczyłaby taka przesiadka na jednej nodze), postanowiłem skorzystać z windy... w górę pojechaliśmy bez przygód. Ale gdy drugą windą zjechaliśmy na dół, drzwi nie chciały się otworzyć, więc musieliśmy wjechać z powrotem na górę kładki, a potem zniosłem wózek z Kluską metodami konwencjonalnymi.



Tego pana też się trochę bała... jak jej powiedziałem, że on już nie żyje, a poza tym jest zimny, sztywny i się nie rusza, to się jakoś z nim oswoiła.



Czietyrie tankista i Kluska




A stąd już tylko trzy kroki do parku... jak byliśmy tu ostatnio z lavinką, to jeszcze trwała rewitalizacja, spodziewałem się że będzie już otwarty (a i owszem - otwarto tydzień temu). Oto plan i regulamin (klik w obrazek by powiększyć). Fajnie że dozwolona jest jazda na rowerze, aczkolwiek ścieżki pieszo-jezdzne do rowerowania, biegania i kijkowania niczym się nie różnią od pozostałych, nijak nie są oznaczone, więc to może być martwy punkt regulaminu...



Zastanawiają mnie też trawniki rekreacyjne... też nie są pooznaczane, poznać je można chyba tylko po braku tabliczki "nie deptać trawy" i ławkach wokół jednego z drzew. Chociaż mam wrażenie, że ta ławka ze zdjęcia była na trawniku nieoznaczonych na żółto ;-)




A w miejscu dawnej muszli koncertowej powstała świątynka koncertowa.



Mostki... ten na Łupi, te białe boczne wzdłuż Łupi...





I drugi na Łupi... eee, ale te udawane łuki to słabe są.




A za Łupią powstało coś w rodzaju ogrodu francuskiego...





- Przepraszam panią, którędy na plac zabaw? ... Jak to nie ma???

Ano nie ma. W planie rewitalizacji nie uwzględniono placu zabaw, ale ponoć mieli coś postawić i widziałem gdzieś że ma być do końca roku. Póki co nie ma, a kiedy będzie i czy w ogóle? Pożyjemy zobaczymy.



No dobra, pora wracać



Jeszcze tylko jabłuszkowa fontanna na placu przed dworcem



I jedziemy... zadziwiające, że nikt nam się nie dosiadł do przedziału "służbowego". Jednak biegająca i skacząca dwulatka jest jednak elemente odstraszającym. Panowie, którzy mieli początkowo ochotę wsiąść, bali się chyba że im piwo wyleje.




Panie maszynisto, halo, panie maszynisto szybciej bo ślimaki nas wyprzedzają!



Trochę postaliśmy w Rawce, a potem w Żyrku nad małym tunelem... jak już byliśmy gotowi do wyjścia. Musiałem więc dać Klusce jakiegoś pocieszacza, a co gorsza marchewka przestaje działać... niedobrze :-/ na szczęście miałemw  zanadrzu mleko smakowe.



Pa pa


Kategoria z buta i z narty