teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 126796.81 km z czego 19354.65 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.18 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 32.32 km
  • 18.50 km terenu
  • czas 02:30
  • średnio 12.93 km/h
  • rekord 36.30 km/h
  • temperatura -7.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Nieco naobkoło nad Pisię

Niedziela, 4 marca 2018 · dodano: 13.03.2018 | Komentarze 4

To koniec mroźnej pogody - w nocy jeszcze solidny mróz, gdy wyjeżdżałem było -7, ale w dzień dobiło lub prawie dobiło do zera... śnieg zaczął się robić nieprzyjemnie lepiący, to jeszcze nie odwilż, ale zapowiedź odwilży w kolejnych dniach. Wybrałem się więc nad Pisię, dopóki jest w lodowych okolicznościach przyrody. Jechałem jednak nieco naokoło, a to podjechałem po skrzynkę, a to pojechałem sprawdzić ściezki i miejsca, których ostatnio nie odwiedzałem.

Parapet de luxe



Przy torach odkryłem ciekawe miejsce - rów, który był wypełniony wodą, gdy zaczynały się mrozy, woda rozlała się też na sąsiedni las. Niedługo po tym, gdy lód pokrył powierzchnię, woda spłynęła... tak więc powstała warstwa lodu wisząca w powietrzu na drzewach i krzaczkach.  Gdy się po nim stąpało, to się załamywał (zresztą ktoś już wcześniej po nim chodził).






Można było więc sobie obejrzeć lód od spodu i znajdujące się tam różne nacieki.


















Skoro przy torach, to trochę trainspottingu



Trafiłem na skład ŁKA złożony z dwóch Flirtów - jeden standardowy, a drugi w okolicznościowym malowaniu (z okazji Święta Niepodległości, ponadto nadano mu imię Marszałek).




Chwilę później w drugą stronę jechał drugi skład ŁKA, również podwójny (ale ze dwa razy widziałem już na tej trasie potrójne).



Mostek na Suchszym Dopływie Suchej... blisko torów, może dlatego jest z podkładów kolejowych.




Drugi też z podkładów, a ponadto na szynie kolejowej




Jedno z mokradeł po drodze...



Po którym wcześniej hasała sarenka



Dworek dawnego Folwarku Raczyn. Z roku na rok w coraz gorszym stanie.




Mount Cegielest? Ten który kilkakrotnie zdobywaliśmy? Link do relacji (niestety w starszych relacjach zdjęcia wrzucałem na Imageshack i już dawno szlag trafił).

Nie mam pewności czy jest to Mount Cegielest, bo ten był dwa razy wyższy, a obok rósł duży kasztanowiec (ten ze zdjęcia powyżej). Oczywiście Mount Cegielest mógł zerodować, a drzewo zostać wycięte... ale mógł się też całkowicie zawalić,  a o ile pamiętam, to był tam też drugi, mniejszy masyw - Mount Cegielest III, więc to może on?




Jako że Mount Cegielest III nie był do tej pory chyba zdobyty, więc na wszelki wypadek dokonałem zimowego wejścia.



Wąwozik po sąsiedzku.




A w dole Okrzesza




Tu też bobrza tama i rozlewisko (ale mniejsze niż to na Pisi).






Hmmm, a czyje to ślady? Może jakiejś kuny, tchórza, czy innej łasicy?







Klimatyczny płotek



Leśna Krzyżówka



A oto i Pisi Gągolina, z mostem CMK w tle.



Dojechałem tam, gdzie ostatnio skończyłem, czyli do bobrzej tamy. Tam porzuciłem rower w krzakach i dalej wzdłuż rzeki z buta - prawie do Hamerni i z powrotem.

Powyżej tamy liczne śladu działaności bobrów.







I znów jakieś ślady, czyżby też jakieś łasicowate?





No i zając.



Spacer wzdłuż częściowo skutej lodem Pisi







Miejsce śmierci Tymoteusza Tatara



I dalej wzdłuż Pisi













Bliżej Hamerni znalazłem jeszcze dwie bobrze tamy, jednak obie niższe i żadna nie spiętrzała Pisi powyżej koryta.



Ta druga może i niższa, ale dłuższa... bo zbudowana nie w poprzek koryta, ale częściowo też wzdłuż.




Tych tropów nawet nie próbuję zidentyfikować



Machnięcie skrzydłami... ale nie będę zgadywał jaki to ptak



W drodze powrotnej jeszcze postój na mostku i klasyczny kadr z mostku






  • dystans 41.34 km
  • 29.00 km terenu
  • czas 03:21
  • średnio 12.34 km/h
  • temperatura -9.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Łoś na Trakcie Kozackim

Sobota, 3 marca 2018 · dodano: 11.03.2018 | Komentarze 7

Jak wyjeżdżałem było -9, ale w dzień dochodziło do -6.

W nocy znów popadało śniegu... niedużo, ale wystarczyło żeby ulice stały się nieprzyjemnie mokre. Dopiero na bardzo bocznych drogach było znośnie, znaczy tak:



Ujście Suchszego Dopływu Suchej (ciek z góry kadru) do Suchej (ciek z prawej).



Jak z rana jechałem, to było tak... a jak później wracałem, to było tak jak na drugiej fotce.




Bajorko leśne



Ruinki leśne



Bagienko leśne (ten śnieg leży na lodzie)... no i znów zaczął prószyć śnieg.




Bardzo przyjemne bagienko, bo niezakrzaczone i da się wygodnie po nim jeździć rowerem.



Kawka na środku bagna.



Spacer rodziny kubeczków po bagnie



Trakt Kozacki - w dali kolejne zamarznięte rozlewiska. Udałem się tutaj, bo mroźna zima to jeden z nielicznych momentów, kiedy tę drogę da się w miarę sprawnie przejechać. W innych okresach jest to przebijanie się przez zalaną drogę.



Hmmm, duży ślad nawet jak na dzika... hmmmm... łoś?



O, tu się poślizgnął na lodzie



Okazało się, że trafiłem. Wkrótce spotkałem łosia na trakcie



O, zauważył mnie




Powoli się oddalił drogą, a gdy zobaczył że podążam w tym samym kierunku, zrobił skok w bok w krzaki.



A tutaj już świeże ślady. Swoją drogą bardzo dużo tu teraz łosiowych tropów. Byłem tu sześć dni temu i nie widziałem ani jednego, od tej pory pojawiły się dosłownie wszędzie... gdzie nie zszedłem w bok z traktu, żeby obejrzeć jakieś zamarznięte bajorka, rozlewiska, wszędzie były ślady. Ciekawe czy to wszystko ten sam łoś, czy jest ich tu więcej?





A tu wyraźnie szedł po moich śladach sprzed niemal tygodnia... i słusznie, bowiem gdzie wujek To Mi, tam na pewno jest jakieś żarcie.



Porównanie ze śladami sarny.




I inne tropy...



Wracając postanowiłem zahaczyć o skrzynkę, którą założyłem dwa dni wcześniej. Postanowiłem pojechać doliną Suchszego Dopływu Suchej, a co!

Hmmm, przede mną niedawno wylało... jechać, nie jechać? Może jak szybko przejadę lód wytrzyma, nawet jeśli osłabiony?




Udało się



Podjazd pod skrzynkę miałem efektowny przez zalane łąki... szkoda że akurat nikogo przy skrzynce nie było (tego dnia, ale wcześniej, były tu dwie ekipy).



Wieczorny trainspotting




Dopisek:
Aha, lavinka jak zobaczyła zdjęcia śladów łosia, to rzuciła że ktoś wrzucał ostatnio fotki tropów żubra i dodała "To będzie ciężko przebić". Co, ja nie przebiję? Kiedyś widziałem w Bieszczadach śladu żubra i to z ich właścicielem! Chyba nie zdążyłem zrobić fotki żubra, ale może gdzieś mam analogowe zdjęcie tych śladów na śniegu.

A co tam ślady - przebiję jeszcze kupą żubra! Kup żubra jak szedłem w Bieszczadach na Maguryczny (szczyt poza szlakami) było bardzo dużo, ale najciekawsza była pewna kupa, która leżała centralnie przed wejściem do pewnego szałasu... ale to nic, jak byliśmy tam 9,5 miesiąca później, tak kupa nadal tam leżała, tylko zzieleniała (foto 1, foto 2 po 9 miesiącach)


  • dystans 24.83 km
  • 5.00 km terenu
  • czas 01:43
  • średnio 14.46 km/h
  • temperatura -9.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Wzdłuż Pisi Gągoliny

Piątek, 2 marca 2018 · dodano: 10.03.2018 | Komentarze 5

W międzyczasie przyszła odwilż, w dzień +10°C, ale jestem do tyłu z bikestatsem, toteż jeszcze jakiś będzie u mnie zima i -10°C.


Pisia Gągolina najpiękniej moim zdaniem wygląda wiosną i zimą... przy czym zimą za każdym razem jest inna i wszystko jest niepowtarzalne.

Zaczynam od Okrzeszy tuż przed ujściem do Pisi



Oraz Pisi Gągoliny tuż za ujściem Okrzeszy



Zalew Żyrardowski - tu kiedyś była piękna dolina Pisi pośród łąk. Ale to było dawno temu, wtedy uczyłem się tu pływać - po warszawsku, tyłkiem po piasku (ewentualnie brzuchem). Inaczej się po prostu nie dało, bo głębiej było tylko na zakrętach.




Zalew Korytowski przy młynie. Tutaj też się uczyłem pływać, ale poważniejszymi stylami - rozpaczliwym pieskiem, żabką dyrektorską i dryfować na plecach.








Zaczyna się Las Radziejewski, kładeczką myk na drugą stronę i w las.





A to nasz ulubiony mostek.



I kadr z mostka (ten sam w innych warunkach śniegowo-mrozowych o tutaj na blogu pocztówkowym)




Kwa, kwa, kwa! Kwaczka Dziwaczka

Nad rzeczką, opodal krzaczka
Mieszkała Kaczka Dziwaczka
Lecz zamiast trzymać się rzeczki
Pędziła bimber z porzeczki



Postój na kawę i kanapki. Kubek wytopił na pniu dziurę w śniegu, aż do zielonego mchu.




Dobry widoczek na meander z niezbyt wysokiej skarpy, poniżej to samo miejsce  2 dni i 4 godziny później, oraz 9 dni później (a w tym wpisie 3 i 4 zdjęcie - to samo zakole 2 lata temu).





Rower zostawiłem przypięty w krzakach i ruszyłem na dłuższy spacer wzdłuż Pisi. Potem przeszedłem po zwalonym drzewie na drugą stronę (nawet w miejscach, gdzie rzeka zamarznięta, lód niezbyt pewny) i powrót drugim brzegiem. Potem przejechałem kawałek dalej i powtórzyłem manewr.






Grzybki są, a jakże.






Skraj doliny Pisi - skarpa.



Ktoś tu chyba grał w bierki















A gdzieś tu miałem wtopę - robiąc poniższe zdjęcia, nie zauważyłem że nie stoję już na brzegu, a na lodzie (pochyłym, bo poziom wody się obniżył i lód osiadł). W pewnym momencie się poślizgnąłem i pojechałem do wody, Zatrzymałem się, ale buty chlupnęły... na chwilę tylko, więc nie przemiękły, a potem woda zamarzła i miałem dodatkową impregnację.

































O, tu z lewej. Meander lada moment będzie odcięty i zamieni się w starorzecze.



Tego rowu parę lat temu nie było, a rok, czy dwa lata temu był płytszy... jak jest wysoki stan wody, to płyn ie i nim.






No, tu bobry zrobiły fest tamę, a nie jakąś popierdółkę. Dalej Pisia rozlewa się w zasadzie na całą szerokość doliny od skarpy do skarpy.









Tropy sarenki





  • dystans 3.36 km
  • czas 00:13
  • średnio 15.51 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Po Klu do przedszkola

Czwartek, 1 marca 2018 · dodano: 09.03.2018 | Komentarze 0

- musli - mniam!
- kanapki- mniam!
- barszcz- mniam!
- kasza pęczak -- mniam!
- zrazy - ??? - znaczy mięsko - mniam!
- surówka - trochę zjadłam
- sok owocowy- mniam!
- budyń - trochę zjadłam



Kolejny element wystawy w szatni - kukiełki



Kluska bawi się w pociąg - jest kierownikiem pociągu.
- Plosę wsiadać, dzwi zamykać!



  • dystans 19.31 km
  • 12.60 km terenu
  • czas 01:27
  • średnio 13.32 km/h
  • temperatura -11.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Suchszy Dopływ Suchej 2

Czwartek, 1 marca 2018 · dodano: 08.03.2018 | Komentarze 3

Dziś znów szybki wypad w dolinę Suchszego Dopływu Suchej. Zreaktywować skrzynkę, która kiedyś tam zginęła, założyć drugą nową. A po drodze jeszcze odłożyć trzecią, którą kilka dni temu zabrałem do suszenia.

Podmokłe łąki zamarznięte, ale to nie jest jednorodna powierzchnia lodu na stawie - tu trzeba uważać. A to kruchy lód, a to płynąca woda, która jeszcze tu i ówdzie wybija na powierzchnię lodu (to poznajemy po tym, że lód nie jest pokryty śniegiem).






Jest i rzeczka



O, jakaś kładka... a przynajmniej jej resztki.



Jedna z licznych bobrzych tam



Działalnośc bobrów widoczna na każdym kroku.



Takie tam przyjemne widoczki




Ptaszki buszują pod olchami wydziobując ziarenka, które z szyszeczek wypadają na śnieg.




  • dystans 40.60 km
  • czas 02:27
  • średnio 16.57 km/h
  • temperatura -11.0°C
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście x6

Wtorek, 27 lutego 2018 · dodano: 07.03.2018 | Komentarze 2

Bielnik dzień po dniu (prawie)










Pisia Gągolina - widok z jazu Lutza.






Kacze lodowe wysepki przy ujściu Starej Pisi do Pisi.



I sam jaz Lutza





W temacie smogu zaznaczę, że średniodobowy poziom dopuszczalny pyłu PM10 wynosi 50 µg/m3 i że ten poziom może być przekroczony maksymalnie 35 dni w roku. W styczniu i lutym ten poziom być już w Żyrku przekroczony 37 razy (a w marcu jak do tej pory we wszystkie dnie - czyli plus kolejne 7)... czyli już na początku roku została przekroczona norma na cały rok.

Dane nie są z jakiegoś prywatnego czujnika, tylko ze stacji WIOŚiu.

A poniżej przykład jak to wygląda w praktyce, jeden domek potrafi zadymić całą ulicę... ciekawe co by wykazał czujnik, gdyby był tu umieszczony.



Altanka coraz bardziej niszczeje w krzakach



Tak się wozi dzieciaki w Żyrku.



A tu ciekawostka z cmentarza - krzyż z szyn, sądząc po rozmiarze z jakiejś kolejki wąskotorowej. Ciekawe skąd ta szyna została zorganizowana.





Podjechałem z linijką i zmierzyłem jej wymiary (tak powiedzmy z dokładnością +/- 2mm). I tak:
- wysokość - 55mm
- szerokość stopki - 45mm
- szerokość główki w najszerszym miejscu - 35mm



  • dystans 4.10 km
  • czas 00:18
  • średnio 13.67 km/h
  • temperatura -10.0°C
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z Klu na ślizgawkę

Poniedziałek, 26 lutego 2018 · dodano: 06.03.2018 | Komentarze 0

Przegląd menu w przedszkolu



- kasza jęczmienna na mleku - Wypiłam samo mleko
- kanapki - Mniam!
- owoc - Mniam!
- zupa jarzynowa - Mniam!
- ryż brązowy - Mniam!
- potrawka z kurczaka - Mniam!
- sałatka - Mniam!
- sok pomarańczowy - Mniam!
- makaron z serem i truskawkami - Mniam! I dostałam małą dokładkę.
- herbata z dzikiej róży - Mniam!

Z tymi dokładkami to jest tak, że jak Kluska weźmie, to potem marudzi że ją brzuszek boli bo za dużo zjadła... dwa razy przez to nie poszła na zajęcia z zumby, czy na trampolinach. Któregoś dnia lavinka jej zapowiedziała:
- Jutro nie bierz dokładki, bo są zajęcia na trampolinach, znów cię będzie bolał brzuch i nie pójdziesz.
Kluska zrobiła bardzo smutną minę:
- Ale jak będzie coś dobrego?



Tak się wozi dzieci do naszego przedszkola



Ślady ptaków pod przedszkolem... tam urzędują kawki i gołębie.




A ponadto gołębie mieszkają w tej dziurze między oknami na górze... dodam, że te okna z lewej, to do sali grupy Kluski.




Ej ty, posuń się.



No i dojechaliśmy do parku na zamarznięte Żabie Oczko.




Jakieś ślizgawki były z weekendu, ale w nocy trochę popadało śniegu i musieliśmy sobie sami kawałek lodu odśnieżyć.









  • dystans 16.02 km
  • 10.30 km terenu
  • czas 01:17
  • średnio 12.48 km/h
  • temperatura -10.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Suchszy Dopływ Suchej

Poniedziałek, 26 lutego 2018 · dodano: 05.03.2018 | Komentarze 2

W nocy odrobinę dosypało śniegu... niewiele, ale na leśnych ścieżkach i drogach wyraźnie trochę trudniej się dziś jeździło

Ciek wodny bez znaczenia strategicznego



Rozlewiska jakieś wzdłuż innego cieku.




Dolina Suchszego Dopływu Suchej.



Niby już nieźle zamarznięta, ale trzeba było uważać, bo miejscami świeżo wylała woda spod lodu i można było zaliczyć wtopę.



Kiedyś jedna Sucha, druga Sucha i Suchszy Dopływ Suchej okresowo wysychały, bywało że przez większość roku były suche... teraz to się trochę zmieniło, a to przez bobry. Kilka takich bobrzych tam widziałem tam w dolinie.





I widok z drugiej strony



Zresztą nie tylko bobry spiętrzają wodę



Jakiś ptak




Dzik




Sarna



Zając



Poprzednio pisałem, że takich tropów nie podejmuję się identyfikować, ale tutaj mogę napisać że to ślady lisa, bo chwilę wcześniej go widziałem.





Rowerzysta



Jedno z bagienek - korzystając z okazji zabrałem stamtąd skrzynkę do podsuszenia na parę dni... a już tego samego dnia dostałem mejla od jednego z keszerów, że następnego dnia będzie w okolicy i czy skrzynka zdąży wrócić na miejsce. No cóż, skrzynka leży sobie, pies z kulawą nogą się nią miesiącami nie zainteresuje, a jak człowiek weźmie ją do serwisu, to w takim właśnie momencie... normalka.



  • dystans 4.16 km
  • czas 00:16
  • średnio 15.60 km/h
  • temperatura -10.0°C
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Po Klu na dworzec

Niedziela, 25 lutego 2018 · dodano: 03.03.2018 | Komentarze 0

-10°C nam ie straszne





Kontynuujemy eksperyment z szyszkami - szyszki po 43 godzinach są już ładnie rozwinięte, można przechodzić do następnego etapu.



Szyszki moczymy i zaczynają się zwijać - po 10-15 minutach wyglądają tak:



Po 45 min. tak:



A po godzinie i kwadransie są już w zasadzie całkowicie złożone



Potem w miarę jak wysychały, rozkładały się z powrotem, nie dokumentowałem już etapów, dwa dni od zmoczenia były znów całkowicie rozwinięte:




  • dystans 34.65 km
  • 21.00 km terenu
  • czas 02:44
  • średnio 12.68 km/h
  • temperatura -10.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Trakt Kozacki po lodzie

Niedziela, 25 lutego 2018 · dodano: 02.03.2018 | Komentarze 5

Wreszcie ładnie przymroziło, co prawda spadł śnieg, ale mało, że nie utrudnia za bardzo jazdy (za to przyjemniej podbieliło okolice). 

Suchszy Dopływ Suchej



Sucha... ale nie ta do której wpada Suchszy Dopływ, tylko ta do której wpada Sucha (ta do której wpada Suchszy Dopływ).





O, to białe to lód na drodze... już prawie Kozacki Trakt, to i drogi podtopione.



Już na Kozackim Trakcie, teraz to się jedzie po lodzie... ale pół roku z lavinką przebijaliśmy się w porze mokrej (link do wpisu)



Fotka tyłem jak jadę po lodzie... bo okazało się, że mój obecny aparat nie robi serii zdjęć, tylko pojedyncze z samowyzwalacza. A w 10 sekund ciężko dobiec do roweru wgłąb kadru i zacząć jechać (i jeszcze nie poślizgnąć się na lodzie).



Korzystając z okazji, postanowiłem też sprawdzić w terenie przebieg szlaku - względnie niedawno nowszy przebieg wyznaczono, choć na jednej z map miałem go zaznaczonego nim jeszcze tu się znaczki pojawiły.



Latem tu było błoto i krzaki, a teraz jest podtopiony... ale tylko na początku, dalej już w normie.



Poszukałem jeszcze okopów.




Ślady zwierząt najlepiej widoczne na lodzie, bo poza tym śnieg nawet za bardzo liści nie przykrywał.

Zając i chyba jakaś myszka




I sama myszka




Stado zajęcy



Wiewiórka




Sarenki




Trochę się ślizgały na lodzie



To też chyba sarenka (ale głowy nie dam, nie pamiętam), tylko się rozkraczyła na lodzie



A to już dziki




Ptaszek jakiś - częstował się ziarenkami, które się sypały z olchowych szyszek



Machnął skrzydłami i poleciał (a może lądował?)



Tych łapek nie podejmuję się identyfikować - może lisek, może pies, może jeszcze cuś.







Tego dnia, jak i w kolejnych, udało mi się spotkać - zające, sarny, wiewiórkę (w lesie, nie w parku), oraz lisa.


.