teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 126619.41 km z czego 19312.25 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.18 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 37.10 km
  • 1.80 km terenu
  • czas 01:57
  • średnio 19.03 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kolejny kurs biblioteczny

Środa, 5 października 2022 · dodano: 14.10.2022 | Komentarze 2

W drodze powrotnej stopik w zagajniku, gdzie pod obiektyw wpadł mi motyl - osadnik egeria.



I jeden jedyny grzyb jadalny, taki ładny kozak



A wieczorem tak było:





  • dystans 28.68 km
  • 0.90 km terenu
  • czas 01:26
  • średnio 20.01 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Kursik kaniowo-biblioteczny

Wtorek, 4 października 2022 · dodano: 13.10.2022 | Komentarze 4

Kurs biblioteczny, a po drodze postanowiłem sprawdzić miejscówkę kaniową i bingo! Wreszcie udało się uzbierać trochę kań (do tej pory jakieś pojedyncze sztuki się trafiały).





Jak szukałem kań, to zaskoczyły mnie maślaki. Bonusowo 11 sztuk udało się zebrać.




Jesionowa jesień



A to półeczka, którą byłem tym razem zainteresowany w bibliotece, dwie serie jednego autora - "Nelly Rapp, upiorna agentka" i "Biuro detektywistyczne Lassego i Mai". Te cztery leżące na górze wypożyczam.



A to stosik w domu, w sumie z trzech bibliotek, plus jeden tomik nasz własny. Te dolne siedem już przeczytane, ale nie można tak od razu oddać, bo a nuż trzeba będzie coś sprawdzić, albo przeczytać jeszcze raz jak tom będzie ciekawy. Te nowelki czyta się dość szybko, mają po 80-90 stron i w ciągu dnia czytamy jeden lub dwa tomy, więc ten stosik jest na dwa tygodnie i to niecałe.





  • dystans 38.10 km
  • czas 02:17
  • średnio 16.69 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Dwa kursy wieczorne

Niedziela, 2 października 2022 · dodano: 13.10.2022 | Komentarze 4

Po wcześniejszych deszczach pojawiły się klimatyczne mgły wieczorne











  • dystans 14.52 km
  • 7.40 km terenu
  • czas 01:10
  • średnio 12.45 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Wizyta w leśnym zakątku

Sobota, 1 października 2022 · dodano: 12.10.2022 | Komentarze 3

No to zaczynam październik na bikestatsie. Motylkiem cytrynkiem.



I takim oto motylkiem w postaci larwalnej zwiniętej w kłębuszek




Jako że sezon grzybowy w pełni, to tytuł Grzybek Dnia zgrania ten oto grzybek... chyba grzybek




Były też klasyczne grzybki, udało się zebrać kilka podgrzybków



I trochę zajączków



Prawdziwek - niejadalny, bo robaczywy



Purchawka - jadalna



Lakówka ametystowa - jadalna




Muchomor cytrynowy - niejadalny, a w porywach nawet nieco trujący



Poza tym odkryliśmy nowy szałas... to znaczy nie taki nowy, bo daje się, że był budowany gdy gałązki miały zielone igły.



Lekko go upgrade'owaliśmy - korzystając z walających się zielonych gałązek, zazieleniliśmy go z zewnątrz i trochę uporządkowaliśmy teren wokół.








  • dystans 46.22 km
  • 13.00 km terenu
  • czas 02:43
  • średnio 17.01 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Grzybobranko

Piątek, 30 września 2022 · dodano: 12.10.2022 | Komentarze 4

Znów udało mi się ciut dalej wybrać na porządne grzybobranko. Tak, znów będzie zalew podgrzybków w opisie (ale nie tylko). Zbiór przedstawiał się następująco.

- 173 podgrzybki
- 5 maślaków żółtych
- 5 maslaków pstrych
- 2 prawdziwki
- 2 kozaki
- 2 zajączki
- 12 kurek

No, myślę że to jest dobry moment, żeby tradycyjnie podlinkować moje opowiadanko o grzybobraniu (w dolnej części tamtego wpisu, pod zdjęciami).



Co do grzybobrania, to pod lasem nawalone samochodów (aż strach się bać, co będzie w weekend), no tak sezon grzybowy w pełni. Ja oczywiście pojechałem wgłąb lasu najdalej od dróg jak się da, bo bliżej bardziej wyzbierane i co i raz się wpada na ludzi. Miałem na oku kilka dobrych miejscówek podgrzybkowych, jednak przy pierwszej był zaparkowany samochód (mimo zakazu wjazdu na drogi leśne), o obok po lesie łazili ludzie... taa, wyjść z samochodu prosto na grzyby, nachętniej to by chyba zbierali nie wysiadając z auta. Do tego jak wracałem potem tą drogą, to w miejscu samochodu walało się parę śmieci - w zeszłym tygodniu było tu czysto, więc pewnie ci od samochodu zostawili ten syf (albo inni poatogrzybiarze).

Pojechałem więc bez zatrzymywania do drugiej miejscówki i tam było pusto. Początkowo nic nie mogłem trafić, za to takich grzybków było sporo.



W końcu coś zacząłem znajdywać, w sumie znalazłem 33 podgrzybki i w prawdziwki. Mogłem dalej eksplorować to miejsce, ale że jakiejś rewelacji nie było, to postanowiłem jechać dalej, a to miejsce zostawić jako rezerwę, by wrócić jakby tam było słabo.

Zabawa z podgrzybkami w chowanego - A kuku, tu jestem!



- Nie widać mnie zza krzaków, prawda?



- Ktoś idzie! Szybko liście nie kapelusz!



Po wielkości grzybów widać było, że miejscówka niewyzbierana, bo większość to były średnie lub spore egzemplarze i tylko parę łebków udało się znaleźć.



Jeden z kilku prawdziwków (niestety część robaczywa, tylko dwa były dobre).



A po drodze wypatrzyłem i znalazłem jeszcze pięć maślaków żółtych.



Jadę dalej, trzecią miejscówkę na razie omijam i docieram do czwartej, która zazwyczaj jest lepsza i w tym roku mnie nie zawiodła. Ale tam widzę kilka rowerów opartych o drzewa, poza tym chyba jeszcze jacyś inni grzybiarze pojawili się na drodze. Postanowiłem więc zawrócić do trzeciej miejscówki, nie tylko dlatego że w czwarta pewnie w znacznym stopniu wyzbierana, ale też dlatego że w lesie cenię przede wszystkim ciszę, spokój i nie lubię wpadać na innych ludzi.

Trzecia miejscówka okazała się całkiem niezła, w mniej zarośniętych miejscach grzybów niewiele, a jeśli już to łebki, za to w bardziej zarośniętych dało się znależć więcej grzybów, a także większe (choć te małe też). Głównie podgrzybki - kolejne 140 sztuk (w tym sporo małych do marynowania), plus trochę innych grzybów na urozmaicenie.





Kozaków było więcej, ale w większości były ju zupełnie miękkie.



Za to maślaki pstre dopiero wyrastały i wszystkie pięć znalezionych, to były takie łebki.




Co poza grzybami? No,  były śluzowce, znowu gładysz kruchy.



Kolejny - rulik nadrzewny. Młodsze kuleczki są różowe, im starsze tym bardziej szare.






A taką larwę znalazłem pod jednym z kozaków.











  • dystans 22.02 km
  • 0.30 km terenu
  • czas 01:03
  • średnio 20.97 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Kursik biblioteczny

Czwartek, 29 września 2022 · dodano: 12.10.2022 | Komentarze 0



  • dystans 24.90 km
  • 0.30 km terenu
  • czas 01:27
  • średnio 17.17 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście

Środa, 28 września 2022 · dodano: 11.10.2022 | Komentarze 6

Rusałka pawik, która stwierdziła, że u nas przezimuje. Złapaliśmy ją przy pomocy szklanki i talerzyka, a po sesji zdjęciowej wypuściliśmy na zewnątrz, bo u nas w domu jest jednak za ciepło na zimowanie.







  • dystans 15.83 km
  • 1.00 km terenu
  • czas 01:08
  • średnio 13.97 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Zajączki, kurki, gołąbki

Wtorek, 27 września 2022 · dodano: 10.10.2022 | Komentarze 7

Rodzinny wypad do lasu. Jednym ze znalezisk był dorodny okaz śluzowca, jest to zapewne wykwit piankowaty.




A tu widać, że się przemieszcza - z prawej jest ślad wędrówki.



Parę zbliżeń





Jesli zaś o grzyby chodzi, to znaleźliśmy trochę zajączków.




Poza tym do koszyka trafiło kilka co ładniejszych gołąbków i kilka kurek.



Ten prawdziwek był niestety robaczywy



Opieniek zasadniczo nie zbieram. Może bym się skusił, gdyby nie było innych grzybów, ale zazwyczaj znajduję je wtedy, kiedy są inne grzyby, które bardziej cenię.





Purchawki, też jadalne



I... takie coś rosnące na pniaku.





Hubka jakaś




U góry jeszcze lato, u dołu już jesień



Ktoś pozazdrościł nam szałasu i obok naszego zbudował swój. Całkiem spory, ale się zawalił. Zresztek na szybko Zbudowaliśmy mniejszy, ale chyba solidniejszy szałasik.



A to rajd żuczków w Beskidzie Niskim



Zdobywca Jaworzyny



A ten zasuwał Głównym Szlakiem Beskidzkim, tutaj odpoczywa po wejściu na Rotundę.



A krocionóg był zbyt leniwy, by brać udział w rajdzie. Zwinął się w kłębek i poszedł spać.





  • dystans 15.22 km
  • 9.50 km terenu
  • czas 01:00
  • średnio 15.22 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kurs na 18 podgrzybków + 4 inne

Poniedziałek, 26 września 2022 · dodano: 09.10.2022 | Komentarze 4

Kolejny wypad w to samo miejsce. Skupiłem się na rejonach grzybonośnych w tym miejscu, których dzień wcześniej nie obszedłem. Były głównie peryferyjne i miałem nadzieje, że ten grzybiarz który tu dzień wcześniej trafił po mnie, nie dotarł do nich (np. zniechęciwszy się w wyzbieranym przeze mnie rejonie). I tak chyba było, bo udało mi się uzbierać 18 podgrzybków.


Tak, tak, kolejna porcja podgrzybków na zdjęciach... może to być nudne i monotonne, ale trudno, i tak nie mogłem się powstrzymać. A to jeszcze nie koniec!







Podgrzybki mają zazwyczaj okrągły kapelusz, a ten ma bardziej nieregularny (pewnie gałązki go zdeformowały w czasie wzrostu), że aż na pierwszy rzut oka wydaje się, że to inny grzyb.



Poza tym było kilka kozaków, ale większość miękka i mokra, tylko ten jeden nadawał się do zbioru. Poza tym trzy zajączki.



A ten gołąbek udaje muchomora.



Gąsieniczka



Jeden z naszych (ale tylko połowicznie, bo już tu był, ale go naprawiliśmy i powiększyliśmy).





  • dystans 18.34 km
  • 9.00 km terenu
  • czas 01:01
  • średnio 18.04 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kurs na 21 podgrzybków

Niedziela, 25 września 2022 · dodano: 08.10.2022 | Komentarze 7

Znów krótki wypad do lasu żyrardowskiego.



Ta sama miejscówka co za poprzednik krótkim kursem leśnym Tym razem więcej grzybów, ale większość to małe egzemplarze, które dopiero co wyskoczyły spod ściółki i są słabo widoczne... widać, że miejscówka generalnie wyzbierana.

Ten większy w trawie był wyjątkiem



Większość była taka. W sumie 21 sztuk, co jak na ograniczony czas, którym dysponowałem i bliskość miasta (choć oczywiście odjechałem jak najdalej), to uważam za sukces. Gdy odjeżdżałem, zauważyłem rower oparty o drzewo przy ścieżce i kogoś łażącego w lesie, w rejonie który już wyzbierałem... ha, tym razem byłem pierwszy.







Poza tym takie grzybki były.