teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 127108.81 km z czego 19445.55 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.19 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2026

Dystans całkowity:635.20 km (w terenie 133.30 km; 20.99%)
Czas w ruchu:32:37
Średnia prędkość:19.47 km/h
Liczba aktywności:19
Średnio na aktywność:33.43 km i 1h 43m
Więcej statystyk
  • dystans 14.80 km
  • 0.70 km terenu
  • czas 00:46
  • średnio 19.30 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Krótka rundka przedupalna

Środa, 29 lipca 2026 · dodano: 17.08.2026 | Komentarze 0

...czyli klasyczne "po mieście i opłotkach.

Dwa tygodnie wcześniej w tym samym rejonie spotkałem rusałkę osetnik (zdjęcia w tym wpisie), którą sam zacząłem nazywać rusałką wędrowniczką, gdyż na jesieni migruje do Afryki północnej i równikowej. Tym razem spotkałem kolejnego wędrowca, a mianowicię rusałkę admirał (no, tutaj nazwa bardziej pasuje do wędrówek).

Rusałka admirał również jesienią wędruje na południe, ale nieco bliżej, bo generalnie w rejon Morza Śródziemnego (zarówno Europa południowa, jak i Afryka północna), tam się rozmnaża, a wiosną do nas wraca. W odróżnieniu od rusałki osetnik, część populacji admirałów jednak u nas zimuje, a wiosną dołącza do nich pokolenie które się wylęgło zimą w ciepłych krajach.

To jest koniec lipca, więc ten admirał jest już naszym tegorocznym pokoleniem, będzie więc migrował lub zimował (trzeba sprawdzić, czy szykuje plecak, czy też śpiwór).



Rusałka admirał ma mniejszy zasięg występowania niż osetnik - jest ta populacja europejska, jest północnoamerykańska... i tyle. Nie ma populacji południowoafrykańskiej, nie pojawia się też we wschodniej Azji (na przykład w Chinach nie występuje, w Indiach w zasadzie też nie, ale udało się znaleźć admirała, który tam doleciał).



A obok był jeszcze bielinek rzepnik na krwawnicy.






  • dystans 52.10 km
  • 16.80 km terenu
  • czas 02:37
  • średnio 19.91 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Grzybobranie nim się zaczną upały

Wtorek, 28 lipca 2026 · dodano: 15.08.2026 | Komentarze 0

Grzybstats:
- 30 borowików (głównie okrawki, bo większość robaczywa)
- 11 kurek
- 1 podgrzybek
- 1 muchomor rdzawobrązowy


To pierwsze przyzwoite grzybobranie w tym roku... no nie licząc wiosennego zbierania żółciaków siarkowych. Razem z zebranymi dzień wcześniej kurkami, grzybstats jest wreszcie porządny, rozbudowany. Z tej okazji przypomnę dwa opowiadanka o grzybobraniach, jakie swego czasu popełniłem:
- Muchomory w sosie komarowem - felieton à la Wiech:, których kilka machnąłem, będąc świeżo po lekturze większej ilości Wiecha, po tym jak dorwałem kilka nowo wydanych tomików.
- Alisa w krainie psot - Na grzyby - pierwsze i ostatnie opowiadanko z serii "Alisa w krainie psot"


A co do grzybobrania, to było trochę ładnych, młodych prawdziwków... tylko niestety robaczywych. Kilka miało dobre kapelusze, jeszcze ze 2 były całe zdrowe, ale z pozostałych nóżka była przeżarta przez robale i jeszcze środek kapelusza trzeba było wykroić. Mimo że w większości były to okrawki, to w sumie uzbierała się w miarę przyzwoita ilość.

Poza tym w większości rejonu który skanowałem - pustka. Grzyby były w zasadzie w dwóch przylegających do siebie miejscówkach i towarzyszyły im.... mrówki. Rany ile tych mrówek było! Owszem, było tam wcześniej kilka mrowisk, ale nie tyle! W tym roku jest ich tam jakiś wysyp.

Poczet borowików (a i tak nie daję zdjęć wszystkich trzydziestu)






Było tez troszkę kurek, liczyłem na więcej, ale dobre i to, zwłaszcza po dorzuceniu do tych zebranych dzień wcześniej.



Czubajka (to lokalna, zwyczajowa nazwa muchomora rdzawobrązowego). Zebrałem symbolicznie jednego jako domieszkę.




Był też podgrzybek, który wyrastał poziomo spod karpy... a właściwie pół, bo też robaczywy i trzeba było część odkroić.



Widziałem kilka zajączków, ale ich nie sprawdzałem, zwłaszcza że nie były to takie młodziutkie łepki, a takie większe to w warunkach gorącego lata na 100% są robaczywe, albo zapleśniałe.



Gołąbki w różnych kolorach (paleta była większa niż mam na zdjęciach).




Z jadalnych grzybów, to jeszcze muchomor czerwieniejący, ale tego muchomora nie zbieram.



To chyba też, ale takie młode muchomory są bardzo podobne jedne do drugich i bardzo łatwo się pomylić. Nawet jakbym zbierał czerwieniejące, to tego bym chyba nie ruszył.



Sromotnik bezwstydny (obecna nazwa - sromotnik smrodliwy)



Ten co wygląda trochę jak  koralowiec to jakiś gatunek koralówki



i inne





A także śluzowce - rulik nadrzewny



Kolejny - gładysz kruchy



Malina kamionka





  • dystans 42.40 km
  • 15.20 km terenu
  • czas 02:09
  • średnio 19.72 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Rundka jagódkowa

Sobota, 25 lipca 2026 · dodano: 14.08.2026 | Komentarze 0

Trzeba korzystać z okazji, że nie ma upału i nie leje... a zatem na jagody. Oprócz spotkań z jagodami, były też spotkania z robalami.

Harpella forficella - to że ten motyl nie posiada nazwy polskiej, nie oznacza zaraz, że jest u nas jakiś rzadki. Różnych małych i malutkich ciemek jest dosyć dużo i niektóre widać jeszcze nie zasłużyły sobie na lokalna nazwę, tak jak w przypadku tego niedużego motylka o złotawym połysku. Spotkanie to mnie bardzo ucieszyło, bo nie miałem z nim jeszcze przyjemności, a do tego udało się go zidentyfikować.





Zmorsznik czerwony, a konkretnie samiec (bo samica jest nieco większa i pokrywy mają odcień brązu bardziej wpadający w czerwień). Większe kózkowate spotykam pojedynczo, a z rzadka uda mi się trafić w jednym rejonie na 2-4. Tutaj zmorszników zarejestrowałem kilkanaście i to same samce.




Spachacz zielonawy to pająk którego spotykam może niezbyt często, ale za to regularnie w czasie zbierania jagód w lesie sosnowym.




Poczwarka... sądząc po dziurze z boku, wydaje się że raczej coś ją zeżarło.




Garstka kurek się trafiła.



Rulik nadrzewny, czyli śluzowiec.



Też jakiś śluzowiec



A to włochate coś, to chyba jakiś grzyb.






  • dystans 25.50 km
  • 4.40 km terenu
  • czas 01:18
  • średnio 19.62 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście i opłotkach

Piątek, 24 lipca 2026 · dodano: 15.08.2026 | Komentarze 0



  • dystans 26.10 km
  • 5.30 km terenu
  • czas 01:21
  • średnio 19.33 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Zaćmienie (u Pana Mariana)

Sobota, 18 lipca 2026 · dodano: 13.08.2026 | Komentarze 0

Nadal siedzę w lipcu, ale wrzucam fotki z zaćmienia, bo nim dojdę do sierpnia to już nikt nie będzie pamiętał, że było jakieś zaćmienie.
.


Jeśli chodzi o same zdjęcia Słońca, to mam rzut przez lornetkę na kartkę - wyszło takie Nike (znaczy to amerykańskie, a nie ta grecka), tylko w odbiciu lustrzanym (ale wszystko się zgadza, jeśli weźmiemy pod uwagę, że rzutowany obraz jest symetrycznie odwrócony). Miałem też rzuty okrągłe, ale wtedy Słońce na kartce było dużo mniejsze, taka nadgryziona kropeczka świetlna. Aha, ta plama to nie ta ze Słońca, tylko chmury.







  • dystans 37.40 km
  • 3.80 km terenu
  • czas 01:54
  • średnio 19.68 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Przedupalna rundka biblioteczna

Piątek, 17 lipca 2026 · dodano: 13.08.2026 | Komentarze 0

.A po drodze spotkanie z gąsieniczką, której musiałem ustąpić pierwszeństwa.




Jak mi się przyczepiła odnóżami do palca, to tak mocno trzymała, że trudno mi ją było odczepić.




  • dystans 34.10 km
  • 7.50 km terenu
  • czas 01:47
  • średnio 19.12 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Przedupalnie na malinki

Czwartek, 16 lipca 2026 · dodano: 12.08.2026 | Komentarze 0

Malinki? Były.



Trafiła się też garść wczesnych jeżynek.



A poza tym trochę robali, czyli np. proporzyca marzymłódka na starcu jakubku.



Ten żukokształtny chrząszcz to kruszczyca złotawka lub kwietnica różówka, oba są bardzo podobne do siebie.



Z dorosłych motyli trafiła się rusałka wędrowniczka... znaczy osetnik. To ta, o której podróżach do Afryki i Ameryki się ostatnio rozpisałem - w tym wpisie.



Na koniec jeszcze kwiatek  - wierzbownica kosmata





  • dystans 34.60 km
  • 3.80 km terenu
  • czas 01:47
  • średnio 19.40 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Znowu przedupalnie

Środa, 15 lipca 2026 · dodano: 11.08.2026 | Komentarze 2

Rusałka kratkowiec forma letnia.



W przypadku tego motyla mamy do czynienia z tzw. dymorfizmem sezonowym, mianowicie motyle wiosenne i motyle letnie różnią się wyglądem.



Tutaj dla porównania wklejam formę wiosenną.



Jakiś bzyg - prawdopodobnie bzyg brzęk (naprawdę się tak nazywa)





  • dystans 31.20 km
  • 3.60 km terenu
  • czas 01:35
  • średnio 19.71 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Rundka przedupalna z rusałką wędrowniczką

Wtorek, 14 lipca 2026 · dodano: 10.08.2026 | Komentarze 2

Spotkanie z rusałką osetnik. W terenie nie wiedziałem co to za rusałka, ani czy ją już wcześniej spotykałem, bo jest kilka rusałek w podobnej kolorystyce i jak się nie ma wbitego w pamięć układu plamek na skrzydłach, to ciężko o identyfikację z pamięci. W domu okazało się, że nie jest to rusałka pokrzywnik, którą miałem już przyjemność focić (ano bardzo podobne rusałki wierzbowiec i drzewoszek), tylko po raz pierwszy spotkana rusałka osetnik.

Jest to motyl wędrowny, podobnie jak rusałka admirał (która będzie we wpisie za kilka dni). Przy czym tylko część populacji rusałki admirał migruje jesienią na południe Europy (a nawet Afryki Północnej), bowiem część osobników postanawia przezimować u nas, wiosną dołącza do nich nowe pokolenie wracające z południa. Przyjmuje się natomiast, że rusałka osetnik nie jest w stanie przetrwać naszej zimy.



Za to migruje jeszcze dalej, bo do Afryki. I to nie tylko do Afryki Północnej, ale aż za Saharę w rejony równikowe, a nawet zarównikowe. Wiosną wraca do Europy, przekracza Morze Śródziemne na całej szerokości, albo przelatuje lądem przez Bliski Wschód. Dociera do Skandynawii, aż do Koła Podbiegunowego.Przy czym tak wędruje niekoniecznie jeden motyl, bowiem wędrówka trwa najczęściej kilka pokoleń - w ciągu roku może być 4-6 pokoleń tego motyla (w innym miejscu czytałem, nawet że 6-8).

Czasem, gdy są sprzyjające warunki dla rozwoju motyla po drodze, następują jego masowe pojawienia, Ostatni taki "nalot" na Polskę (i w ogóle Europę) miał miejsce w 2019, przy ciekawy był jego kierunek - motyle bowiem wędrowały przez Bliski Wschód i docierały na Ukrainę, albo przez Kaukaz do Rosji i dopiero stamtąd do Polski. Nadlatywały ze wschodu, albo północnego-wschodu i kontynuowały wędrówkę na zachód.



Z ciekawostek - przy sprzyjających warunkach rusałka osetnik potrafi przelecieć Ocean Atlantycki. Znalazłem artykuł  (link) stamtąd też grafika), opisujący badania motyli, które odbyły podróż z Afryki Zachodniej na wybrzeże Ameryki Południowej (Gujana Francuska), co daje co najmniej 4200km. Przede wszystkim trzeba było sprawdzić, czy na pewno nadleciały z Afryki, a nie z Ameryki Północnej. Badania genetyczne wykazały, że znalezione motyle  miały DNA odpowiadające populacji europejsko-afrykańskiej, a w badaniu pyłków ze skrzydeł wyszło, że większość należy do rośliny z Sahelu, która w Amerykach nie występuje (pozostałe pyłki należały do roślin występujących po obu stronach oceanu, z wyjątkiem jeszcze jednej afrykańsko-azjatyckiej).



Właśnie - różne populacje rusałki osetnik. Są następujące:
- europejsko-afrykańska - migracje następują między Europą, a Afryką Północną i Równikową,
- południowoafrykańska - migrują z Afryki Południowej do Równikowej,
- północnoamerykańska - te podróżują z rejonu Meksyku i południowych USA, dalej na północ Stanów, docierając do Kanady,
- azjatyckie? - pozostaje jeszcze spory obszar Azji Środkowej i Wschodniej, więc możliwe że jest tam jeszcze co najmniej jedna odrębna populacja, ale nie znalazłem informacji na ten temat,

Ciekawie przedstawia się sytuacja w Afryce, znalazłem bowiem artykuł o naprzemiennych migracjach obu populacji afrykańskie (link, stamtąd też grafika). Otóż obie na zimę migrują do Afryki Równikowej, ale za bardzo się nie spotykają, bo robią to naprzemiennie w czasie zimy na półkuli północnej i zimy na półkuli południowej.Sprytne, nie? Nie muszą się dzielić żarciem z gąsienicami z drugiej półkuli.

Napisałem, że raczej się nie spotykają...  raczej, bo badania genetyczne wykazały niewielką ilość osobników hybrydowych. Przy czym nie znaleziono ich w populacji północnej, a jedynie w południowej.



A tu mapka występowania (źródło)



Chrząszcze na baldachu.



Grzebyczaki żółtawe oraz jakiś chrząszcz z omomiłkowatych, zapewne zmięk żółty.




Jeszcze bzyg jakiś





  • dystans 17.70 km
  • 0.80 km terenu
  • czas 00:57
  • średnio 18.63 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Podeszczówka

Poniedziałek, 13 lipca 2026 · dodano: 08.08.2026 | Komentarze 2

po mieście i opłotkach

Trochę kwiatków z trasy - dziewanna bodajże kutnerowata



Krwawnica pospolita



Tojeść pospolita