teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 126820.66 km z czego 19358.15 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.18 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 55.12 km
  • 6.50 km terenu
  • czas 02:51
  • średnio 19.34 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Budy Grabskie - koszenie w deszczu

Sobota, 19 listopada 2016 · dodano: 21.11.2016 | Komentarze 2

Pogoda zapowiadała się słaba... ale postanowiłem jednak podskoczyć choć na chwilę na cmentarz w Budach Grabskich, przynajmniej symbolicznie pomóc w porządkach, a poza tym to zawsze raźniej gdy więcej osób się zbierze do roboty. Początkowo prognozy były takie, że dopiero popołudniu miały przyjść deszcze (powiedzmy od ok. 13-ej), liczyłem więc na to że jak zacznę wracać o 12-ej, to tylko trochę na końcówce mnie zleje, a może nawet nie zdąży się rozpadać na dobre. Niestety według prognoz z piątku wieczór, deszcze miały się zacząć przed południem i poranne prognozy to potwierdzały.

Przekraczam Rawkę (na szczęście nie musiałem w bród).




Zebrałem się więc wcześniej i gdy dotarłem na miejsce jeszcze nikogo nie było. Żeby nie siedzieć bezczynnie zebrałem śmieci (było niewiele) i sprzątnąłem z cmentarz konary i co większe gałęzie, które spadły z drzew.

A tak to wyglądało przed koszeniem - dla porównania fotki z lata i z dziś. Każdy z tych krzaczków wyrasta w miejscu gdzie kiedyś był krzak lub drzewko, ale zostały usunięte już jakiś czas temu podczas odkrzaczania cmentarza.







Cmentarzem zajął się kilka lat temu Paweł Woźnicki - odkrzaczył, umieścił taką tabliczkę (powiększenie). Opiekuje się też cmentarzem w Budach Grabskich po drugiej stronie Rawki i jeszcze jednym w Samicach. Dziś pomagaliśmy mu z Łukaszem.



Czubajka... może taka marna kania, a może gwiaździsta lub sutkowata. Nie zbierałem, bo była tylko jedna.




Jałowiec



Jak przyjechali Paweł i Łukasz, to się wzięli za koszenie, a w międzyczasie zaczęło padać.



Jak odjeżdżałem, to lewa strona z większych krzaków już była wykoszona.



Oczywiście po drodze mnie porzemoczyło... deszcz nie był ulewny, ale padało non-stop. W zasadzie to już było nieistotne, o której bym jechał, bo i tak by mnie zlało i tak, więc teoretycznie mógłbym posiedzieć na cmentarzu dłużej, ale musiałem się jeszcze doprowadzić do porządku żeby potem pomóc lavince i zaprowadzić Kluskę na urodziny Woktorki (psiapsiółki z podwórka). Dlaczego byliśmy oboje potrzebni? Ano na przykład inne dzieci może też niechętnie wychodziły, ale szło to w miarę bezboleśnie, naszą musieliśmy wynieść ryczącą.

Ale poza tym było ok i Klusce chyba się podobało... oczywiście jak Wiktorka dmuchała świeczkę na torcie, to Kluska zaraz wyskoczyła "Ja tes! Ja tes!" No to następna dmuchała Kluska, a po niej inna dziewczynka która zgłosiła się zachęcona wzorem Kluski, a potem znów Kluska...

A tu ćwiczy z taczkami... przy następnej budowie pomnika, to ona będzie woziła beton, albo kamienie, czy piasek.



A z Wiktorką się lubią, bo jedna ma głupsze pomysły od drugiej... tutaj przykładowo wchodzą dosyć stromym wejściem mając zajęte obie ręce balonami (bo musiały przenieść dwa balony i to naraz).



  • dystans 91.13 km
  • czas 04:37
  • średnio 19.74 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście x9

Wtorek, 15 listopada 2016 · dodano: 21.11.2016 | Komentarze 17

W Żyrardowie na dworcu PKP postawiło stojaki rowerowe (i to te dobre, a nie wyrwikółka). Mamy w tym swój mały udział, bo jak zbierali propozycje przy których stacjach postawić, to zgłosiliśmy Żyrardów (zresztą nie tylko my).



12 stojaków, do każdego da się przypiąć dwa rowery (z jednej i drugiej strony), czyli w sumie 24. To nie jest dużo, przypomnę że w kwietniu naliczyłem w rejonie dworca 66 rowerów przy takiej sobie pogodzie - o w tym wpisie... jak widać każde miejsce na przypięcie rowerów jest na wagę złota. W pogodne i ciepłe dni z pewnością jest więcje.



A w jeden z listopadowych dni...






  • dystans 33.01 km
  • 5.00 km terenu
  • czas 01:44
  • średnio 19.04 km/h
  • rekord 28.00 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Wychodnie Dąbrowy Radziejowskiej

Poniedziałek, 14 listopada 2016 · dodano: 20.11.2016 | Komentarze 2

Podskoczyłem na szybko w okolice rezerwatu Dąbrowa Radziejowska, przeprowadzić serwis skrzynki.




Spod warstwy liści dębowych wyłaniają się wychodnie głazów narzutowych




A także wychodnie brzozowe



Ponadto wychodnie galasowe



Oraz wychodnie grzybowe




  • dystans 67.53 km
  • 7.00 km terenu
  • czas 03:53
  • średnio 17.39 km/h
  • rekord 33.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kanie na śniadanie i patelnia od cygana

Sobota, 12 listopada 2016 · dodano: 17.11.2016 | Komentarze 24

Cmentarz wojenny w Kamionie nad Rawką (nie mylić z Kamionem nad Bzurą).





Taka klepsydra została przy nim umieszczona. Tutaj kilka słów wyjaśnienia - otóż na pewnym forum pewien internauta szukał informacji o miejscu pochówku pradziadka swojej żony, właśnie wymienionego Walentego Andruszkiewicza spod Jarocina. Otóż dysponował on świadectwem zgonu wg. którego Walenty Andruszkiewicz poległ 20 grudnia 1914 roku pod Kamionem walcząc w szeregach 227 rezerwowego pułku piechoty... pewne zamieszanie powodował dopisek "Kamion in Frankreich", ale to należy uznać za błąd urzędnika, który notatkę sporządzał w kwietniu 1915, bo 227 walczył właśnie tutaj na przedmościu w Kamionie nad Rawką.

Wskazaliśmy więc, że najprawdopodobniej został pochowany na tym cmentarzu, który powstał już po przesunięciu frontu, gdyż znajduje się na dawnych czołowych pozycjach rosyjskich na skarpie Rawki. Tutaj  w okresie międzywojennym przeniesiono także szczątki żołnierzy z cmentarza i mogiły w Pamiętnej, czyli następnej wsi za Kamionem, za Rawką.

Nie wiemy dokładnie, gdzie został początkowo pochowany, zakładamy że najpewniej właśnie w rejonie Kamiona lub w Pamiętnej. Istnieje jednak możliwość, że w którejś z sąsiednich wsi wzdłuż Rawki - w Samicach na północ i Suliszewie na południe znajdowały się kolejne cmentarze i je w międzywojniu przeniesiono do Bud Grabskich, więc je też należy uwzględnić jako prawdopodobne miejsce pochówku.

Poza tym istnieje możliwość, że nadal spoczywa gdzieś na przedmościu, jeśli ciała nie zabrano z pobojowiska i nie pochowano ich, albo pochowano w mogile przy pozycjach i jej potem nie zlokalizowano... o tej możliwości świadczą odkrycia archeologów, który w czasie wykopków na linii frontu znajdują szczątki żołnierzy.



Dolina Rawki, widok z lewej, czyli zachodniej strony.



Przy młynie w Suliszewie.




Kolejny relikt z kolejnej wojny - rów przeciwczołgowy.



Co prawda na polach został zasypany, ale do tej pory widać na nich w tym miejscu lekkie zagłębienie - np. widoczne tutaj pośrodku kadru tuż przed skrajem lasu.



Parę widoczków po drodze na wzgórze Gaj i z jego szczytu.








Mrożone kanie na drugie śniadanie... a właściwie na kolację, bo nie skusiłem się na nie na surowo od razu. A już myślałem, że w tym roku kani już nie będę jadł.





Zamiast tego na drugie, a może trzecie śniadanie była kawa z termosu i placki z jabłkiem i dynią. O, w takim miejscu rozwałkowym, może niezbyt miękkie te siedzenia, ale jak się podłożyło kurtkę to było ok... tylko stolik mógłby być jednak płaski.

A propos placków, a właściwie patelni na której były smażone - ostatnio z lavinką się zgadało, o tym jak jej babcia kupowała patelnię na bazarku i uparła się że musi to być patelnia od cygana. Zastanawialiśmy się, czy to może jakiś warsiaski przesąd, że patelnia musi być od cygana. Ale od mojej mamy dowiedzieliśmy się, że w Żyrardowie  też się kiedyś kupowało patelnie od cygana, a to z tego powodu że w sklepach były marnej jakości i te od cygana były po prostu lepsze. Przy czym nie kupowało się na targu, tylko cygan przychodził na podwórko i dzwoniąc patelniami krzyczał "Patelnie! Patelnie!". Na podwórko przychodził jeszcze pan ostrzący noże, oczywiście zlatywała się też cała dzieciarnia popatrzeć jak w czasie ostrzenia lecą iskry... chodził też min. facet skupujący szmaty, a w zamian dawał garnki. Zwykle to były garnki aluminiowe, ale czasem miał też emaliowane i ponoć moja babcia specjalnie zbierała szmaty, by je wymienić dopiero wtedy, gdy przyniesie garnki emaliowane.



Plenerowa stołówka dla wróbelków i reszty latająco-ćwierkającego towarzystwa.






  • dystans 65.56 km
  • 8.50 km terenu
  • czas 03:41
  • średnio 17.80 km/h
  • temperatura 0.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Mokre okoliczności przyrody

Piątek, 11 listopada 2016 · dodano: 14.11.2016 | Komentarze 4

Nie wiem co mnie podkusiło, żeby wyjść na rower. W nocy, nad ranem spadł śnieg, a w ciągu dnia było w okolicach 0°C (+/- 0,3°) więc było mokro... co gorsza po jakimś czasie znów zaczęło padać - śnieg, śnieg z deszczem i marznące nie wiadomo co.








Grzybki polarne





Zahaczyłem o Wólkę Łasiecką, tym razem w celu obejrzenia jednej z kryjówek, które zostały przygotowane dla gniewoszy plamistych (a przy okazji też innych gadów i płazów), których występowanie stwierdzono we wsi. Oto tablica informacyjna (powiększenie, oraz informacja na stronie BPK - link).



A tak wygląda jedna z trzech kryjówek, to właściwie kupa karp, gałęzi, kamieni, ziemi...



Skoro już tu byłem, to zajrzałem na cmentarz - liczyłem na to że będzie bardziej zimowo, ale niestety na polach i łąkach było mniej biało niż w lesie.,






W zasadzie, to tutaj też przypadkiem zaimprowizowaliśmy kryjówki dla gniewoszy... teraz tylko poczekać aż naleci liści i gałązek, oraz ich nie sprzątać. Tutaj jedna stała.



A druga tymczasowa.




  • dystans 74.03 km
  • 3.00 km terenu
  • czas 04:08
  • średnio 17.91 km/h
  • rekord 39.80 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Tobruki w krzakach

Wtorek, 8 listopada 2016 · dodano: 13.11.2016 | Komentarze 1

Dzisiaj głównie łażenie po krzakach przy Kolei Obwodowej w Warszawie w poszukiwaniu Tobruków.

Oto pierwszy z nich




A przy okazji trainspotting




Kolejny



I stare tramwaje w krzakach




Kolejne Tobruki są na terenie działek i czasem jakoś tam wykorzystywane




Przerwa na trainspotting



Następny mieści się częściowo na jednej, a częściowo na drugiej działce.




Trainspotting... czekając aż przejedzie, by można ruszyć ścieżką przy torach.




Kolejnego Tobruka już sobie odpuściłem... służy ponoć jako fundament pod altankę, nie udało mi się od razu go namierzyć, a trochę głupio mi było zglądać po działkach, gdyż bywało że na niektórych ktoś urzędował. Ale trainspotting jest.




Opuszczam działki i znów myk w krzaki - kolejne dwa.





I ostatni na dziś.




Po drodze spotkałem zagubionego w krzakach woja... spytał się którędy do ul. Tatarskiej, bo się zgubił i nie zdążył żadnemu złoić skóry. Wskazałem mu drogę, ale musiałem go zmartwić informując, że jedyni Tatarzy jakich w okolicy widziałem leżą już dawno na cmentarzu (Tatarskim przy ul. Tatarskiej).



Jeszcze jeden trainspotting w drodze powrotnej.



I plakat





  • dystans 59.18 km
  • 4.50 km terenu
  • czas 03:03
  • średnio 19.40 km/h
  • rekord 37.00 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Do Warszawy i po Włochach

Poniedziałek, 7 listopada 2016 · dodano: 10.11.2016 | Komentarze 0

Po drodze skorzystałem z okienka trainspotterskiego w ekranach w Pruszkowie.



Gdzieś tam na opłotkach Włoch



Glinianka Podwójna




  • dystans 56.01 km
  • 1.00 km terenu
  • czas 03:14
  • średnio 17.32 km/h
  • rekord 32.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Odsłonięcie pomnika w Wólce Łasieckiej

Sobota, 5 listopada 2016 · dodano: 09.11.2016 | Komentarze 12

Po budowie, nadszedł czas na odsłonięcie pomnika.



- Dobra, wy tu pilnujcie, a ja lecę załatwić wsparcie artylerii...



- ... a może nawet desant z innej epoki.



- Mówisz, że jak daleko to niesie?
- Jad dobrze podsypię, to w murze kościoła w Bolimowie przybędzie jeszcze jeden pocisk.




Pora na oficjalną część imprezy - przemówienia, poświęcenie pomnika, złożenie kwiatów, wręczenie dyplomów... zajęliśmy strategiczną pozycję w drugim rzędzie i gdy upał zelżał, poprawialiśmy morale herbatką z termosu.







A po zakończeniu, przenieśliśmy się na drugą część do Gminnego Ośrodka Kultury w Bolimowie. Hmmm, to chyba tu?



Druga część zaczęła się poczęstunkiem i można było się trochę ogrzać po oficjalnej części na cmentarzu. Ponieważ huann zaraz będzie pytał co było w konsumpcji, to uprzedzę pytania i wymienię:

A) Dział napoi ogrzewających
- kawa
- herbata

B) Dział przekąsek, czyli "na słono"
- groch z kapustą
- ogórek kiszony
- chleb
-smalec
- kanapki

C) Deser, czyli "na słodko"
- jabłecznik
- drugie jakieś ciasto
- biszkopty
- mini gofry
- jakiś dżem/konfitura do tego

Co oczywiste, ja się skupiłem głównie na części A-1 oraz C.

Potem przystąpiliśmy do pokazu slajdów i prelekcji:
- odbudowa pomnika w Wólce
- wykopane płyty cmentarne tamże
- podsumowanie prac archeologicznych nad Rawką i Bzurą





A poza tym była okazja spotkać parę znajomych osób, oraz poznac trochę nowych.



Ponieważ gdy jest tak ciemno, mój aparacik się niezbyt dobrze spisuje, posiłkowałem się zdjęciami od lavinki i Maćka.

Relacje i więcej zdjęć w lokalnych mediach, stronach itp.:
- Nowy Łowiczanin
- GOK Bolimów
- NaszeMiasto Skierniewice
- skierniewice24
- dobroni
- BPK



  • dystans 78.71 km
  • 8.00 km terenu
  • czas 04:06
  • średnio 19.20 km/h
  • temperatura 0.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kriegsbrucke - Kozłów Szlachecki

Piątek, 4 listopada 2016 · dodano: 06.11.2016 | Komentarze 3

Kapliczka pośrodku pola w Starych Wiskitkach



A to kapliczka w Babskich Budach... hmmm, te wazony to jakieś łuski może?




Nowy Dębsk i pomnik z dawnego cmentarza z 1939... cmentarz ekshumowany w 1952, szczątki przeniesiono na Powązki. Dobrze że pozostawiono pomnik, bo raz że ładny kamienny, a dwa że miejsce przyjemne w lasku pośrodku pól.




Tajemniczy grzybek



Po drugiej stronie Bzury, pod Kozłowem Biskupim 6km stąd, archeolodzy zastanawiają się dlaczego do budowy ziemianki użyto kamieni, czego nie praktykowano przy innych zbadanych przez nich ziemiankach. Może jedna z przyczyn jest prozaiczna - może tam była tak kamienista ziemia jak tu i po wykopaniu ziemianek i rowów mieli dużo kamieni.




Tajemniczy prawosławny krzyż przy szosie na skraju Kozłowa Szlacheckiego



Kościół w Kozłowie Szlacheckim obecnie i w 1915





I figura obok niego... oraz mogiły przy figurze w 1915





Most na Bzurze w Kozłowie Szlacheckim.






A teraz dochodzimy do tematu mostów na Bzurze budowanych przez saperów w 1914 i 1915. Bzurę forsowały 17/18.12.1914 jednostki wirtemberskie z 26 dywizji piechoty. Pierwsza mapka jest dokładniejsza, dosyć dobrze jest zaznaczony łuk Bzury na którym jest współczesny most (pod napisem BZURA), wtedy mostu w Kozłowie Szlacheckim jeszcze nie było. Most wojenny jest tam zaznaczony kawałek dalej na południowy-zachód.



Na drugiej mapce Bzura jest zaznaczona pi razy oko (za duży łuk) - ale jest też kościół (i sztab 119 pułku obok)... most jest właśnie na tym łuku, w pobliżu kościoła, jeśli dokładnie zaznaczony, to kawałeczek na wschód od współczesnego.



Interesujący jest ten rysunek... jako że to rysunek, to trudno dokładnie określić lokalizację mostu, ale na północny-wschód jest zaznaczony "most pontonowy" z którego korzystano w nocy 17/18 grudnia. Sądząc po tym i po widoku na kościół, ten narysowany most może być na łuku Bzury w miejscu współczesnego mostu, albo kawałeczek na zachód. Ale może być też dalej, może nawet poza łukiem (ten most z pierwszej mapy), przy obecnym zadrzewieniu trudno stwierdzić skąd było jeszcze widać kościół.



Jest i zdjęcie mostu... ale nie wiadomo czy tego samego co na rysunku. Wydaje mi się że to most na łuku, a jeśli tak to nieco na zachód od obecnego (sądząc po kącie pod jakim widać kościół).



Kolejne zdjęcie, to chyba inny most niż powyższy - nie widać kościoła i chyba odrobinę się różni budową. Być może to ten południowo-zachodni z pierwszej mapy. A zresztą, tych mostów mogli tam wybudować więcej (do marca, bo potem dywizję wirtemberską przerzucono pod Przasnysz, a zdjęcia/rysunki pochodzą z kronik tych pułków).



Jeszcze straty pionierów budujących te mosty w pierwszych dniach walk nad Bzurą



Przejechałem się wzdłuż Bzury na południowy-zachód obejrzeć miejsca gdzie być może te mosty stały.



Plantacja muchomorków






I innych grzybów




Kapliczka po drodze



Mrowisko z kiełkującym zielskiem



Cmentarz w Gradówku - jak przejeżdżaliśmy tędy pod koniec października, to ekipa z gminy Nowa Sucha (herb gminy na samochodzie) obkaszała wnętrze cmentarza na 1 listopada





I jeszcze widoczek na rzeczkę Suchą




  • dystans 47.56 km
  • 4.00 km terenu
  • czas 02:47
  • średnio 17.09 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Cyklogrobbing przy okazji

Czwartek, 3 listopada 2016 · dodano: 05.11.2016 | Komentarze 6

Wyskoczyłem odłożyć jedną skrzynkę, podserwisować druga, sprawdzić trzecią czy jest, bo było jakieś nieznalezienie. A przy okazji wyszedł mały cyklogrobbing.

Kurhan, a następnie klasztor w Miedniewicach





Do skrzynki jakiś gryzoń próbował się dobrać



Grzybki



Mogiła (chyba) w Guzowie




I cmentarz tamże



Kapliczka katyńska



W Guzowie strasznie śmierdziało... czy to od zakładu Dawtony, czy to bardziej jakies okołorolnicze... ale jesli w pałacu po remoncie planowali jakies centrum konferencyjne, to z takim sąsiedztwem może być słabo.





Dawny szpital fabryczny cukrowni Guzów



Głogowy krzak



Rano było pochmurno, ale potem się przejaśniło i były ładne widoczki