teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 124111.40 km z czego 18795.05 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 5.95 km
  • czas 00:27
  • średnio 13.22 km/h
  • rekord 22.00 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Jak upał, to do parku

Piątek, 5 sierpnia 2016 · dodano: 09.08.2016 | Komentarze 4

Bawią się w zombiaki, to lepiej się schować w domku






Zdobycie Parkowego Wierchu



I jeszcze wieczorem na dworzec - dziewczynka z bułką.






  • dystans 50.47 km
  • czas 02:39
  • średnio 19.05 km/h
  • rekord 39.80 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Do kopalni piasku na szychtę

Czwartek, 4 sierpnia 2016 · dodano: 08.08.2016 | Komentarze 2

A właściwie do Parku Bajka w Błoniu, gdzie... ale może po kolei. Jechaliśmy ze śpiewem na ustach:
- Napłotek na płotek i mruga, ładna piosenka niedługa... tata, dalej co?

Kluska i kombajn, oraz tłumaczenie skąd się bierze chlebek. Chyba nie uwierzyła.



Kluska w kukurydzy



I jesteśmy w Parku Bajka - tradycyjnie zaczynamy od kącika muzycznego. Niestety ponad połowy pałeczek do gry już brakuje :-/



Ej, mama! Nie obcyndalaj się, tylko graj!






A w do Wioski Indiańskiej chyba przybyła blade twarze i zainstalowały jakiś taśmociąg. Coś w rodzaju kopalni piasku cy cuś. Na pewno w tym piasku szukają złota, albo diamentów!



Zabawa polega na tym, że napełnia się drewniane skrzynki piaskiem, a potem je przesuwa.





O, jest przestój przy taśmociągu! Chwila moment, już jedziemy z piaskiem!



Tutaj ostrożnie, bo belka ruchoma i jak się przechyli wagonik, to fiuuu! nie ma piasku.



Piasek na taśmociąg i korbujemy do wiaderka.






O tak, Kluska bardzo lubiła trzymać to wiaderko.




A teraz z wiaderkiem do następnego taśmociągu.





A teraz wajhujemy do następnej skrzynki




I jedziemy dalej!





Tu koniec i wysypujemy.



Teoretycznie jest jeszcze takie coś, ale prawie nikt z tego nie korzystał.



Bardzo fajny zestaw. Dzieciaki razem się bawiły współpracując przy kolejnych zadaniach (choć i my byliśmy zatrudniani, zwłaszcza przy trudniejszych zadaniach, albo gdy Kluska nie miała nikogo do pomocy). W sumie jak była dwójka dzieciaków, to sobie ładnie dawały radę. Klusce bardzo się to podobało i spędziliśmy tu większość czasu.

No to jeszcze myk na plac zabaw dla maluchów... niestety tam nie ma cienia, a wyszło słońce i zrobił się skwar.




Przybyły też takie ławki (żółte i różowe), oraz stoły (niebieskie)




Chwila rozgrzewki




I bierzemy się za szachy... o to ciężki sport





Ostatnio nie bardzo bawiły ją krzywe lustra, ale teraz bardzo jej się podobało.








Ach, no i na końcu największego wieloryba przybyła zjeżdżalnia.




Na przejeździe w drodze powrotnej.



  • dystans 5.86 km
  • czas 00:24
  • średnio 14.65 km/h
  • rekord 24.00 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Baza treningowa dla małych astronautów w EkoParku

Środa, 3 sierpnia 2016 · dodano: 06.08.2016 | Komentarze 2

Ile się tego na stopa zabrało - lalka, minionek, kolorowa kudłata krowa... trzeba było wziąć plecaczek.



Zaczynamy od drążkowej siłowni




O, dowiesili pierścienie




Potem na Niwełkę



Ale tylko na chwilę, bo kawałek dalej Kluska zobaczyła coś nowego



Okazało się, że jest to Baza treningowa dla małych astronautów (opis zestawu)



Przypomniał mi się dowcip z taaaką broda.
- Tato, tato! Ruskie w kosmos polecieli!
- Wszystkie?
- Nie, tylko jeden.
- To co mi dupę zawracasz?!

No to testujemy... generalnie jest to dla nieco większych dzieci niż Kluska, dlatego musiałem ją cały czas pilnować, pomagać (np. przejść wisząc na rękach), podpowiadać (np. czego się trzymać wchodząc z drabinek na podest, gdy nie ma uchwytów) itp.





Uff, tutaj już na szczęście jest w stanie sama przejść





Piaskownicy jako takiej tu nie ma, ale to właściwie jest jedna wielka piaskownica... tylko schować się gdzieś gdzie nie będą biegać żadne dzieciaki i można bawić się w piaseczku.





Poza tym z nowych urządzeń obok jest taka oto bujawka (opis bujawki)



i platforma (opis)



Na dziś to by było tyle





  • dystans 4.30 km
  • czas 00:17
  • średnio 15.18 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

po klu na dworzec

Poniedziałek, 1 sierpnia 2016 · dodano: 05.08.2016 | Komentarze 5

- Kuleczka.
- Nie kujećka! To jest ludzik hi hi hi!





  • dystans 73.36 km
  • 22.00 km terenu
  • czas 04:23
  • średnio 16.74 km/h
  • rekord 30.50 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Nie ma kani... są kurki

Niedziela, 31 lipca 2016 · dodano: 05.08.2016 | Komentarze 10

Największy wysyp już chyba minął, poza tym mam wrażenie że już ludzie zorientowali się że sezon grzybowy się zaczął, więcej grzybiarzy spotykało się w lesie i niektóre miejscówki mogły być wyzbierane. Objechałem trzy miejscówki w poszukiwaniu kani, ale niestety ani jednej nie znalazłem. Inne grzybki owszem, aczkolwiek jakoś bardzo za nimi nie chodziłem, bo mamy pełną lodówkę i zamrażalnik obgotowanych o uduszonych grzybów... ot głównie jak coś zobaczyłem z roweru i zrobiłem rundkę w jego okolicy. Zebrano co następuje:

- 7 kurek
- 7,5 podgrzybka
- 1 prawdziwek
- 16 czubajek
- 0 nierobaczywych zajączków
- 0 kani

Niezawodne czubajki






Podgrzybków było więcej niż zebrane, może nawet dwa razy więcej, ale sporo robaczywych... stąd też ta połówka, bo połowa kapelusza była robaczywa a połowa dobra.








Trafił się jeden prawdziwek, przy czym cała nóżka robaczywa i kawałeczek kapelusza w jej okolicy też.



Zajączki w 100% były robaczywe... poza tym nie było ich za dużo, większości spotykanych i tak nie było co ruszać, bo stara, zapleśniała i zarobaczywiała.



Za to były kurki. Ostatnio parę razy lavinka wzdychała że zjadłaby kurek smazonych na masełku. Tyle że jak je znajdywałem, to jedną góra dwie. Dziś pierwszą znalazłem w rejonie okopu rosyjskiego.




Kolejne stadko parę kilometrów dalej na środku drogi.



pokręciłem się jeszcze po okolicy, znalazłem parę czubajek i robaczywych podgrzybków... oraz tuż przy okopie dorodną kurę! Ponieważ nie wiedziałem czyj to okop, to nie mogłem wstępnie ustalić czy tu kura bawarska, czy syberyjska. W domu sprawdziłem, że to też okop rosyjski, a więc kurki były syberyjskie.





No dobra, to jeszcze surojadki dla miłośników gołąbków. Surojadek nie zbierałem, tylko fotki.














I jeszcze takie denaturatowe coś





Podgrzybków i borowików było mniej, ale za to pojawiła się spora różnorodność grzybów






 Muchomorów jest też więcej niż tydzień temu. Oto muchomor sromotnikowy (chyba),  co ciekawe nie ma pierścienia, bo ten nie oderwał się do końca od kapelusza i zwisa z jego skraju.




A tu jeszcze przed oderwaniem pierścienia.




Łoś!



Taki drogowskaz po drodze



Postój na jagody... ponieważ zaczęło grzmieć tam skąd przyjechałem i miałem zamiar jechać dalej (czyli na wschodzie, a także na południu), to postanowiłem przeczekać żeby się w nie nie władować... ponieważ burze miały lecieć na północny-wschód, miałem nadzieję że mnie ominą jeśli nie rozwiną się za bardzo na boki i nic nowego nie przyjdzie z zachodu. A że były jagody, to wyjąłem kubek i zacząłem je zbierać.

Po jakimś czasie zaczęło kropic, a potem bardziej padać, założyłem kurtkę jak płaszcz i zbierałem dalej. Zbierało się wolniej, ale stwierdziłem że i tak lepiej niż jechać w tym deszczu. W końcu przeszło i kjapało tylko z drzew. Ruszyłem więc dalej.




Stwierdziłem że lepiej za szybko nie jechać,  bo zaraz znów się właduję pod chmurę, pojechałem więc nieco naokoło zahaczyć o trzecią miejscówkę kaniową. Chyba słusznie, bo deszcz już mnie nie dorwał.



Krzuszyna podeszczowa



Sarenka zza krzaka.




  • dystans 117.35 km
  • 3.50 km terenu
  • czas 06:23
  • średnio 18.38 km/h
  • rekord 35.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Setka na urodziny Kluski

Sobota, 30 lipca 2016 · dodano: 04.08.2016 | Komentarze 8

Z okazji urodzin Kluski strzeliłem sobie setę, a lavinka pięćdziesiątkę... znaczy na rowerze i to z hakiem. Ja miałem więcej kilometrów bo jechałem do Warszawy rowerem, a lavinka pociągiem.

Dożynki Baranów... ale chyba byłem za wcześnie.



Żadnych baranów nie było, tylko bociany.



Resztki Fabryki Tarcz Sciernych w Grodzisku i Willa Haberlego (czyli właściciela). To już Grodzisk Mazowiecki



Mural z napisem w jidysz "Sztetl Grodzisk" i sylwetką dworca wrócił w kwietniu tego roku pod dworzec, tylko w innym miejscu. Niestety z pociągu widać tylko napis "Witamy w Grodzisku", bo reszta nie jest od strony peronu, a przy zejściu z niego. Zresztą w tym miejscu był planowany inny mural, ale nie powstał... ponoć murale konkursowe które nie powstały, mają trafić w tym roku na trzy transformatory.




Grodzisk ogłasza przyłączenie do Indii!!! A tak na serio, to flag na ulicach Grodziska było więcej, także Pakistanu, Hondurasu i może jeszcze jakaś. Flaga z logo ŚDM sugeruje że były związane z tą właśnie impreza, zdaje się że miasto gościło pielgrzymów z tych krajów.



Milanówek - Willa Jolancin po pożarze. W pewien marcowy weekend były w Milanówku pożary trzech budynków, Straż Miejska po analizie monitoringu złapała gówniarza który przyznał się do podpalenia drzewa, traw  i pustostanu... nie wiem czy do tej pory udało się ustalić czy odpowiada także za dwa kolejne pożary (info)



Pruszków, SKMka na bocznicy, dla odmiany jest to... Impuls, tyle że czerwono-cielisty w barwach SKM, a nie zielono-żółto-biały jak Kolei Mazowieckich. Niestety tory są zaekranowane i teraz bliżej podejść do składu by strzelić fotkę z tej strony się nie da.



Gruba ryba z Pruszkowa



Pomnik przyrody - głaz narzutowy w Ursusie. Nowa, zielona plakietka wypłowiała zupełnie i jest prawie nieczytelna, a stara czerwona tabliczka, choć wypłowiała to nadal jakoś się trzyma.





Ursus już oflagowany przed rocznicą Powstania Warszawskiego.



Takie coś na murku przy stacji... charakterystyczne logo zwróciło moją uwagę. Okazało się że odbyły się tu dwa eventy (Wysadzamy Ursus i Wyrwij chwasta), podczas nich powstało to graffiti (po usunięciu maziajów), a na klombie posadzono roślinki, a później go pielono.




We Włochach też był w ostatnich dniach pożar, tym razem bloku. Ewakuowano ok. 100 osób, a w akcji gaszenia brało udział 150 strażaków i 40 wozów.



Taka eksperymentalna nowość na jednej z uliczek... zwężenie zamiast progów w ramach uspokojenia ruchu. U nas dopiero teraz zaczyna się coś takiego stosować, ale rozwiązanie znane jest na zachodzie, tylko często w wersji bardziej estetycznej (np. klomby kwiatowe) i  z prawej jest przejazd dla rowerzystów (tutaj też by był, gdyby znak przesunąć bliżej środka jezdni.).

W warunkach polskich podobne uspokojenie ruchu powstaje spontanicznie poprzez parkowanie samochodów na jezdni (częściej jednak zastawianie chodników), ale nie punktowo a w sposób ciągły i czasem niebezpieczny (na zakrętach - np. na tej samej uliczce kawałek dalej).




Po spotkaniu u wujka, postanawiamy nie przejmować się zapowiadanymi burzami i ruszamy dalej rowerami we trójkę.



Do Praku Powstańców Warszawy, gdzie wujek z babcią dojechali zbiorkomem.



Kluska "czyta" napisy na pomniku



W parku rosną nawet maślaki.



Trochę piknikujemy, ale potem przychodzi deszcz. Pod drzewami dosyć długo nam nie pada, potem mało, a potem przechodzi.



Słupy z listą zabitych mieszkańców Warszawy... rodzinę Kluski ze strony lavinki też by się tu znalazło.







Wujek, babcia i Kluska wracają zbiorkomem (tramwaj, potem autobus), a my rowerem... Deszcz zaraz przechodzi, wychodzi słońce, robi się gorąco.



Industrial na opłotkach Woli




Gdy spotykamy się znowu razem, przychodzi pora na tort... Kluska która ostatnio twierdziła że ma pięć latek, teraz twierdzi że ma sześć (no w końcu o rok więcej). Tiaaa, a miesiąc temu mówiła że ma dwa latka, szybko nam dziecko dorasta. Dmuchanie świeczek odbyło się kilkanaście razy, a co!



Dziś oboje wracamy rowerami - trochę kręcimy się po Ursusie - fontanna naprzeciwko Domu Kultury "Miś"



A szukając skrzynki władowaliśmy sie w krzaki... z Whehoo, dobrze że bez Kluski.



Obwodnica Warszawy... zmarnowano doskonałą okazję by wzdłuż niej poprowadzić drogę rowerową. Oto kawałek który powstał w Ursusie i to na odwal się - bardzo strome podjazdy i zjazdy, na dodatek nie zrobiono chodnika (piesi i tak chodzą, zgadnijcie po czym?).



W Pruszkowie skorzystaliśmy z okienka trainspottingowego w ekranach, by sfocić lokomotywę Siemens ectron w barwach Deutsche Bahn Polska.



Kategoria mazowieckie, >100


  • dystans 78.82 km
  • 1.20 km terenu
  • czas 04:00
  • średnio 19.70 km/h
  • rekord 39.40 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Rowerzyście w mordę wind i wiadro deszczu za kołnierz

Piątek, 29 lipca 2016 · dodano: 03.08.2016 | Komentarze 0

Plan był taki - jedziemy z Kluską do Warszawy. Jeśli będzie burza )codziennie ostatnio zapowiadają jakieś burze, a ich nie ma), to dojeżdżamy tylko do wujka i tam się chowamy, a jesli będzie ładnie to jedziemy na masę krytyczną. Mieliśmy mieć z wiatrem, a mieliśmy sporo bocznego :-/

Postój w Grodzisku na placu zabaw.



Tradycyjna przerwa na ciastko.



Siesta... jakieś 15 sekund





Placozabawowy parking rowerowy




Ponieważ zaczęły nadpływać czarne chmury, zaczęliśmy się zbierać... i nas dorwało po drodze do Milanówka, trochę nas zmoczyło nim się schowaliśmy pod wiaduktem. Kurczę, ulewa przyszła 2-3 godziny wcześniej :-/




Jak przestało bardziej padać, przeskoczyliśmy na poczekalnię kolejową. Kluska poza butami była sucha... trzeba było jej założyć kalosze. po posiłku, program artystyczny - taniec. Ludzie w poczekalni powinni się cieszyć że nie śpiew ;-)




Ponieważ dalej padało (mniej lub bardziej), poza tym ulice w okolicach dworca były pozalewane (jak dalej nie wiedzieliśmy... potem się okazało, że w Milanówku było najgorzej), to zdecydowaliśmy się kontynuować podróż pociągiem.



Ale to nie koniec przygód - podjechał zmodernizowany kibel (a dokładnie EN57AL), który ma trzy wieszaki rowerowe. Było już w środku trzech rowerzystów - dwóch wisiało, jeden oparł rower o drzwi naprzeciwko. lavinka ciepnęła rower opierając o ten oparty o drzwi, po czym wyskoczyła trzymać i wpychać Whehoo z Kluską, chwile trwało nim wmanewrowaliśmy sie do środka. Potem pomanewrowaliśmy tak że ja stanąłem z rowerem w poprzek (tak że wsiadający i wysiadający mogli jakoś przejść), a lavinka z Kluską usiadły.

Krótka sonda wykazała że wszyscy rowerzyści wysiadają przed nami - kolejno najpierw ten z opartym rowerem w Pruszkowie, a potem ci z wiszącymi w Piastowie i Ursusie Niedźwiadku... Generalnie zabawa polegała na tym, żeby poprzesuwać tak rowery by każdy mógł wysiąść, coś w rodzaju tej układance w ramce, co jest jeden kwadracik pusty, a resztę trzeba przesuwać. Ten z Pruszkowa musiał przesunąć rower lavinki i oprzeć z boku by wysiąść (drzwi otwierały się te o które się oparł). A potem jeden na jedną, drugi na drugą stronę... trzeba było przy tym ominąć mnie (ja trzymając rower pośrodku nie bardzo mogłem pomagać, tylko dyrygowałem) i ewenualnie przesunąć rower lavinki (która zajmowała się Kluską). Ogólnie było wesoło i integracyjnie.

Po wizycie i zdeponowaniu Kluski u wujka, ruszyliśmy z powrotem, lavinka znów do Milanówka (ale od drugiej strony) i w pociąg, a ja do samego Żyrka.


  • dystans 5.13 km
  • czas 00:22
  • średnio 13.99 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Na Jordanek nakarmić konika

Czwartek, 28 lipca 2016 · dodano: 03.08.2016 | Komentarze 2

Po drodze ustaliliśmy, że konik na Jordanku jest zmęczony i głodny... toteż zaraz po przyjechaniu Kluska pogłaskała go, nakarmiła i już można było na nim jeździć.



Ojej, ile tu mirabelek! Zbieramy - dla taty, dla mamy, dla babci, dla wujka, dla Ali... a potem wszystkie wepchnęła mi do kieszeni.



Jednak króliczki najbardziej lubią marchewki



Wizyta u orzeszka, żeby sprawdzić ile urósł. O, jaki duży!



A teraz na drabinki





Czytamy regulamin



Jeść czy tańczyć, oto jest pytanie. jedno i drugie! Samojooot!



Spieszony, rowerowy patrol Straży Miejskiej



Nauka alfabetu (pisania, bo z mówienia już zna) - tata pisał literę na piasku, ścierał i Kluska sama rysowała. Wychodziło jej naprawdę swietnie.




I ma taaaką kropę!




M to jedna z najtrudniejszych liter



Pod koniec już się trochę znudziła i zaczęła wygłupiać, stąd też R ma taką nóżkę z wihajstrem



A T to taki grzybek (akurat na czasie), tylko z taaaaakim kapeluszem!



W, to od razu WWW




  • dystans 10.04 km
  • 0.45 km terenu
  • czas 00:43
  • średnio 14.01 km/h
  • rekord 25.70 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Park i trampolina u cioci

Środa, 27 lipca 2016 · dodano: 03.08.2016 | Komentarze 0

Do parku, bo skwar... niestety przy placu zabaw w parku wycinali dwa drzewa i trochę gałęzi z innych. Jeśli chore i łamliwe, to kwestia bezpieczeństwa, wiem, ale to oznacza mniej cienia na placu zabaw :-/

No to pogapiliśmy się na pana siedzącego na drzewie i spadające gałęzie, a potem na skałki.



Robimy ziupę.



Inwentaryzacja kłódek na mostku.



Każdy kwiatek dostanie całuska od Kluski.




A wieczorem do cioci Werrony w odwiedziny, pod hasłem "na trampolinę". Musieliśmy objechać naokoło, żeby narwać bukiet polnych kwiatów... tym razem to był jej pomysł, bo zawsze jak jedziemy do jakiejś cioci, albo wujka, to z bukietem polnych kwiatów.




A oset to fajna kizia-mizia... gdy już się oczyści z kolców.



Piłka na miarę naszych możliwości.



Gdzie jest Kluska?






  • dystans 3.61 km
  • czas 00:16
  • średnio 13.54 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Po parku na trzech kółkach

Wtorek, 26 lipca 2016 · dodano: 02.08.2016 | Komentarze 14

Wycieczkę tradycyjnie zaczynamy od jedzenia



Tak się wozili na zmianę, tutaj kolej Kluski na siedzenie w rowerku... chyba pora na nową kategorię rowerów u Klu na bikestatsie - "pożyczone rowerki"