teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 124111.40 km z czego 18795.05 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 41.30 km
  • 11.00 km terenu
  • czas 02:27
  • średnio 16.86 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

pol lesie x3

Środa, 24 sierpnia 2016 · dodano: 01.09.2016 | Komentarze 9

- 4507 jagód
- 6 podgrzybków
- 1 zajączek
- 3 czubajki

Gołąbki dla wariaga - ten pierwszy w zasadzie nie szczypał, po jakimś czasie pojawiło się jedynie na końcu języka ledwie wyczuwalne mrowienie.




Sąsiedniego nie próbowałem.



A ten nie szczypał, ani nie mrowił (fotki z dwóch kolejnych dni)




Ten za to szczypał.aż (nie)miło




Zielony lekko mrowił, troszkę mocniej niż tamten żółty.




Tych nie sprawdzałem, podejrzewając scypawice







Czubajka i podgrzybek (te zbierałem i to bez próbowania)



 
A to mi wygląda na łuskwiaka ognistego




  • dystans 4.17 km
  • czas 00:21
  • średnio 11.91 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Do parku

Wtorek, 23 sierpnia 2016 · dodano: 31.08.2016 | Komentarze 3

Ja siama!



Wszystkie kucyki gotowe?



A Kuba miał książeczkę z dinozaurem i dał poczytać... Klu oczywiście twierdziła, że to Smok Wawelski.



Roarrr!



Fajrant na leniwca



Wracamy do zabawy




  • dystans 52.75 km
  • 12.00 km terenu
  • czas 02:54
  • średnio 18.19 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Kozaki ze świdośliwą w okopach

Poniedziałek, 22 sierpnia 2016 · dodano: 30.08.2016 | Komentarze 9

- 29,5 podgrzybka
- 23 kurki
- 18 zajączków
- 7 czubajek
- 5 kozaków
- 4 kanie
- 2 purchawki
- 1,25 prawdziwka

Zaczynam od zebrania kozaka, którego wczoraj (link) zostawiłem na dziś... trochę podrósł, ale bez przesady (porównanie na zdjęciach)



Kurki zaś urosły niezauważalnie



Za to kania pięknie się rozwinęła, a ulewa dodatkowo umyła kapelusz z części łusek



To tyle dożynek wczorajszych znalezisk, można zacząć zbiór na nowo. Ładnie prezentują się zajączki w wykopie archeo



A ten podgrzybek sprytnie się ukrył, tyle że kolor kapelusza trochę źle dobrał



A jak przebierałem na zwale ziemi zajączki (większość niestety robaczywa), nagle usłyszałem "cześć"... okazało się że to archeolodzy, którzy mieli dziś dzień przewodnicki i oprowadzali grupę niemieckich youtuberów.



Przez chwilę jeszcze robiłem za miejscowego dziada borowego zbierającego grzyby, ale potem przerwałem zbieranie i na chwilę dołączyłem do grupy, gdy sprytnie ukryta w krzakach transzeją (szło się jak w tunelu) przechodzili do rozbudowanej, głównej pozycji niemieckiej.







Przy okazji zamieniając kilka słów z jednym z archeologów na temat roślinności, usłyszałem od niego, że od pewnej pani z leśnictwa wiedzą, że rośnie tu jakaś śliwa syberyjska, która została tu przywleczona właśnie przez Rosjan w czasie wojny... chodzi oczywiście o świdośliwę, a dowcip polegał na tym że naokoło było pełno jej krzaków, a my staliśmy prawie pod jednym z nich.

Tak się składa, że ostatnio zainteresowałem się nią, gdy w lipcu zbierając grzyby w okopach, znalazłem jej owoce leżące w sporej ilości na ściółce (foto). Znalazłem też wzmiankę w przewodniku Lechosława Herza, że wg. miejscowych, rozsiała się tu w czasie wojny, gdy służyła za pasze dla rosyjskich koni.

Te wzmianki wydają się o tyle prawdopodobne, że świdośliwa nie jest rośliną rodzimą i została tu jakoś przywleczona... a faktycznie występuje w sporej ilości właśnie w rejonie linii frontu między Joachimowem-Mogiły a Wolą Szydłowiecką (rośnie przy czołowych okopach rosyjskich i niemieckich), widziałem ją też np. po rosyjskiej stronie Rawki ( w rejonie skarpy) pod Samicami. Wcześniej nie sprawdzałem występowania tego krzaczka, myślę że którejś wiosny warto się tym zainteresować (wtedy najłatwiej z daleka ją zauważyć - kwitnącą), bo to może też dać odpowiedź na kilka pytań.

Póki co, zastanowiłem się jak mogła tu trafić, niby końcówka trwania frontu nad Rawką przypada na owocowanie świdośliwy, ale jakoś wątpię by transportowano świeże jej owoce z głębi Rosji. Znalazłem natomiast wzmiankę, że się je suszy i wtedy sa podobne do rodzynek. Zastanawiam się jednak, czy aby na pewno stosowano je jako pasze dla koni, czy może jedli je sami żołnierze (wariagu, może jest coś o tym w rosyjskich internetach?), zwłaszcza że widziałem je przy linii frontu, a nie na zapleczu (ale to jeszcze do sprawdzenia).




Podgrzybki pod świdośliwą i jakieś hubki na niej





Droga pośród krzaków świdośliwy, wiosną musi tu być bardzo malowniczo.



A wracając do grzybów - zajączek w szczawiku zajęczym.





Podgrzybki okopowe i inne








A tego liczyć jako jeden, czy dwa? Na szczęście problem liczenia rozwiązał się sam, bo grzybek (grzybki?) był robaczywy



Symboliczny prawdziwek na smaczek



Pół sotni kozaków w okopach







Kura syberyjska... też okopowa




Kanie (ta pierwsza też w okopie)




Purchawki... niestety ta większa miała już żółtawy i o gorszej konsystencji miąższ. Tak więc zostały dwie nieduże, zdecydowałem się usmażyć na słodko na deser (mniam!)




Miks szefa kuchni









  • dystans 49.30 km
  • 8.00 km terenu
  • czas 02:45
  • średnio 17.93 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Szybko do lasu z ucieczką przed ulewą

Niedziela, 21 sierpnia 2016 · dodano: 25.08.2016 | Komentarze 12

- 20 podgrzybków
- 10 zajączków
- 5 kurek (+kilka malusich niezebranych)
- 2 czubajki
- 0,5 prawdziwek
- 1 kozak (niezebrany)
- 1 kania (niezebrana)
- 2 purchawki (niezebrane)

Symboliczny, robaczywy (ale połowicznie) prawdziwek



Podgrzybki okopowe




Zajączki w szczawiku zajęczym






Nie zebrałem purchawek, bo były tylko dwie małe (co najwyżej na lekarstwo)




Nie zabrałem też kani, ładnie skryta w krzakach, więc miałem nadzieję że do jutra nikt nie znajdzie i postanowiłem poczekać aż się rozwinie



Nie zebrałem też kilku malusich kurek (część na środku drogi, ale część na uboczu), oraz kozaka... tuż przy drodze, ale bocznej odnodze bocznej drogi leśnej. Licząc na to że zbliżający się deszcz (już grzmiało) wystraszy resztę dzisiejszych grzybiarzy, a jutro poniedziałek i mniejsza szansa, że ktoś tu zajrzy. Zostawiłem więc do podrośnięcia.

A poza tym, to pierwszy kozak w tym roku




lavinkę uświadomiłem że gdy o czubajkach mówi czubajeczki, to mówi już o innych gatunkach. Oto jakaś czubajeczka (prawdopodobnie).




A toto nie wiem co to jest... grzyb? zagrzybiony lub spleśniały owoc? Miało dziwnie znajomy zapach, po dłuższym zastanowieniu przypomniałem co mi przypomina - czosnek!

Edit - a jednak grzyb, a dokładnie czarnobrzuszek. Niestety niejadalny.




I jeszcze  inne grzybki o niepokojących kształtach




Potem uciekałem przed frontem atmosferycznym z deszczami, miałem z wiatrem więc jeśli akurat asfalt nie był zbyt dziurawo-łaciato-wertepiasty (przynajmniej na środku, bo po bokach jest na całej długości), to mogłem rypać ponad 30km/h. Zdążyłem 20 min przed pierwszym deszczem.








  • dystans 62.08 km
  • 7.30 km terenu
  • czas 03:34
  • średnio 17.41 km/h
  • rekord 34.10 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Jeśli dziś sobota, to jesteśmy w Wólce

Sobota, 20 sierpnia 2016 · dodano: 23.08.2016 | Komentarze 18

Tradycyjna trasa, tradycyjny krótki postój w Miedniewicach w krużgankach po 14km




I tradycyjnie cmentarz w Wólce Łasieckiej po 27km. Lejb-Gwardyjska Żyrardowska Kompania Rowerowa melduje przybycie na z góry upatrzone pozycje!

Ale pozycje trzeba było dopiero sobie wykopać - saperka lavinka w akcji. Po tym jak z wykopu wyjąłem tablice odsłonięte tydzień temu (link) i słupek, lavinka zajęła się wykopywaniem trzeciej tablicy.



A jak już się udało ją ruszyć, to zrobiłem taki ładny odcisk przy wyciąganiu (trzeba było zalać betonem, byłaby kopia).



W międzyczasie przybyła Werrona z Różowką i dziewczyny zajęły się pomiarami wału wzdłuż ogrodzenia i domierzaniem lokalizacji wykopanych płyt. Idea jest taka, żeby zaznaczyć miejsca znalezienia płyt, żeby zobaczyć jak były rozmieszczone i gdzie się skupić na szukaniu kolejnych. Początkowo myśleliśmy że chodziło o wzmocnienie wału, teraz wydaje się że mogły być użyte jako fundament do słupków (których znaleźliśmy 4, z czego co najmniej 3 stojące), które może stanowiły ogrodzenie?



Fajrant.



Hmmm, grzybki najbardziej mi wyglądały na jakiś gatunek koźlarzy (rurki szaremiąższ czerwieniał po przekrojeniu), ale 100% pewności nie miałem, więc dałem sobie z nimi spokój (zresztą i tak co najmniej w połowie robaczywe).





Mieliśmy tylko krótką kujkę i nie udało się namierzyć kolejnych płyt, ale za to ja zauważyłem kolejny wystający słupek. Widziałem go już wcześniej, ale zignorowałem, dopiero po ostatnich znalezieniach słupków się nim zainteresowałem. Tutaj chyba niestety tylko gruz, ale trzeba jeszcze będzie przeszukać ten dołek.




Wracamy do tej pierwszej dziury - narożny słupek był dobrze wzmocniony, wydobyliśmy trzy całe płyty i gruz (coś tam jeszcze siedzi w dziurze), w innym narożu wydobyliśmy cztery płyty, podczas gdy w dziurach bocznych było co najwyżej półtora płyty. tydzień temu (link)

Swoją drogą, trzeba by porównać te ułomki słupków z dziur z tymi stojącymi... założyłem że to inne, bo beton inny, bardziej chropawy, ale może po prostu bardziej zużyty bo stały na powietrzu, a te w ziemi lepiej się zachowały? Trzeb przymierzyć i porównać rozmiary, bo może i przy tych słupkach są płyty (dwa kolejne stoją przy wejściu)... jest co sprawdzać.



Z gruzu udało się tylko tyle wyłowić, ale w dziurze  tkwi  jeszcze co najmniej jeden średniej wielkości kawałek.



Pierwsze dwie płyty analizowałem, na listach strat udało się zlokalizować Karla Noiwckiego i Fr. Kirsteina (z dużym prawdopodobieństwem, że to oni). Na słońcu piasek ładnie wysechł i udało się go delikatnie usunąć z rowków (np. wydmuchując), dzięki czemu są czytelne i widać że faktycznie to był 226




A to ta trzecia płyta - Kulacka nie udało się znaleźć, ale leutnanta jak najbardziej, ale mieliśmy przy tym trochę farta.

LEUTN ROEDER V
DIESBURG DR R 20
O. KULACK 4/141
†  6/6 15




Oto wpisy z list strat, dwie z ogólnych i trzecia z pułkowej:

(link) Leib-Dragoner-Regiment Nr. 20.
Ltn. d. R. Eberhard Frhr. Roeder v. Diersburg (7. Komp.)
Ober Sasbach, Baden

schwer  verwundet

(link) Leib-Dragoner-Regiment Nr. 20.
Ltn. d. R. Eberhard Frhr. Roeder v. Diersburg
Ober Sasbach
bisher schwer verwundet, †


(link) 1. Badisches Leib-Dragoner-Regiment Nr. 20
Leutnant der Reserve
Eberhard Freiherr RÖDER VON DIERSBURG
11.03.1915 Feldlazarett Nieborow 
Inf. Rgt. 176, 35. Inf. Div.


Chociaż na tablicy była literówka w nazwisku, to znalazłem go po pierwszym członie... fart polegał na tym, że w listach poległych był pisany przez OE w nazwisku, a nie Ö jak w liście pułkowej. Pierwszy wpis to informacja o tym, że został cięzko raniony, drugi że zmarł, a w trzecim że zmarł 11.03.1915 w lazarecie polowym w Nieborowie. W Nieborowie był zdaje się jakiś cmentarz oficerski, to może i lazaret był dla oficerów.

Najbardziej zagadkowa jest ostatnia linijka... formalnie podporucznik jest na listach 20 przybocznego pułku dragonów (GenWiki), ale w jednostce zamiast informacji z którego szwadronu, albo czy ze sztabu, jest wpisany 176 pułk piechoty (GenWiki), 35 dywizja piechoty (GenWiki). No i teraz pytanie - ki diabeł? Generalnie patrząc po listach strat, pułki piechoty miały dużo większe straty niż pułki kawalerii, zwłaszcza nad Rawką gdzie obsadzały raczej spokojniejsze odcinki. Może tamten p.p. poniósł duże straty w kadrze oficerskiej i go tymczasowo do niego przydzielono?  Analizując pułkową listę strat, podobna sytuacja miała miejsce przy jeszcze kilku podporucznikach (Leutnant), porucznikach (Oberleutnant) i rotmistrzów (Rittmeister).

Ale dzięki temu wiadomo dlaczego mu tam wpisali 7 kompanię, a nie szwadron. To rozwiązuje nam też inny dylemat - skąd on tu się w ogóle wziął? Bowiem 6 dywizja kawalerii (GenWiki), w tym 20 pułk dragonów, walczyły na południe od Rawy (w rejonie Inowłodza, a potem na linii Mała Wieś - Świnice)... 176pp walczył natomiast właśnie w rejonie Bolimowa. A poza tym 141pp (jego sąsiad na tablicy) był w tej samej dywizji co 176pp.


  • dystans 14.16 km
  • 7.00 km terenu
  • czas 00:56
  • średnio 15.17 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Na dworzec i do lasu

Piątek, 19 sierpnia 2016 · dodano: 23.08.2016 | Komentarze 0

Buła! Bez trzymanki!






  • dystans 4.90 km
  • czas 00:19
  • średnio 15.47 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Jordanek z kucykami

Piątek, 19 sierpnia 2016 · dodano: 23.08.2016 | Komentarze 6

Ostatnio Klu jest na etapie kucyków (tych z bajki My Little Pony), tutaj dwa wyprowadza na spacer - właściwie jest to alikorn Cadance (krzyżówka jednorożca i pegaza), który leci i jednorożec Shining Armor, który podróżuje stojąc na foteliku. No i jeszcze jakiś kucyk jest przypięty z Kluską.



Dzisiaj wystąpi przed wami jordankowej sławy śpiewaczka - Kluuuska!



O, to też da się oderwać... no to psujemy!



A tu wzorem kucyków Kluska nie używa dłoni... bo kucyki mają kopytka i tak jak one trzyma sznurek w zębach.








  • dystans 3.90 km
  • czas 00:17
  • średnio 13.76 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Jordankowo-parkowa ferajna

Czwartek, 18 sierpnia 2016 · dodano: 23.08.2016 | Komentarze 4

Chciałem jechać do Jordanku, ale na mostku Kluska zaczęła mi marudzić i po chwili dogadałem się, że chce do parku, No dobra, może być.

Dziewczynka z ogórkiem... swoją drogą, jak ostatnio jadła dwa ogórki nara, to w domku stała trójka dzieci, które się na nią patrzyły jakby pierwszy raz widziały dziecko jedzące ogórka... Kluska jadła, dzieci się patrzyły, Kluska jadła, dzieci się patrzyły... może bym się zdziwił, ale jakiś czas temu, chłopiec w wieku wczesnoszkolnym spytał się mnie co ona je (a to był właśnie ogórek).



Ulubiona zabawa w parku




Przerwa na kakałko



O, to się odrywać... super, no to psujemy!



Parkowo-jordankowa ferajna... spotkają się w tym samym przedszkolu, ciekawe czy w grupie też.




A wieczorem inna koleżanka Kluski  opowiadała w której będzie grupie (niewykluczone że będzie w tym samym przedszkolu co Klu ;-)):

Lenka: Ja byłam w Misiach, ale teraz będę w Motylkach.
meteor2017: A ty w jakiej grupie chciałabyś być?
Kluska: W Pilatach!



  • dystans 5.42 km
  • 1.50 km terenu
  • czas 00:30
  • średnio 10.84 km/h
  • rekord 23.70 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Ocinamy o tego siedem

Środa, 17 sierpnia 2016 · dodano: 22.08.2016 | Komentarze 2

"Ocinamy" to ostatnio takie słowo wytrych, nawet nie wiemy skąd się to wzięło, może bardziej od "zaczynamu" niż od "obcinamy"? Jak Klu nie wie jak nazwać daną czynność, to mówi "ocinamy o tego", czyli "robimy to". Na przykład "ćwiczymy to", "jedziemy do tego", "czytamy to", "rysujemy to", "bawimy się tym"...

Oczywiście "o tego" też używa jak nie wie jak dany przedmiot się nazywa. Siódemka, to numer urządzenia-przystanku na ścieżce zdrowia, czyli tytuł oznacza "Idziemy do siódemki", Ćwiczymy na siódemce" bo chyba w obydwu znaczeniach był użyty.



Pojechaliśmy do lasku pod Międzyborowem (teraz to tzw. Park Procnera), gdzie jest ścieżka zdrowia. Na każdym urządzeniu musieliśmy przećwiczyć wszystkie propozycje ćwiczeń... niektóre po kilka razy, bo były zestawy ćwiczeń dla dorosłych (tak koło 9) i po trzy dla seniorów i juniorów... i często to były te łatwiejsze ćwiczenia z zestawu dla dorosłych. No, jak jej nie wychodziło, to robiła po swojemu i wymyślała własne zestawy.





"Ocinamy o tego"




Trójka - tutaj poprzednio spędziliśmy najwięcej czasu




"Ocinamy o tego cztery"




Ćwiczenia na piątce





Szóstka... ja ledwie mogłem tak wysoko zadrzeć nogę, trochę poćwiczy, to wyżej głowy zadrze




Ponieważ nie chciała iść dalej, a tutaj takie średnie miejsce na odpoczynek (a przy Siódemce fajny sosnowy las bez krzaków), to Kluska pojechała dalej po żyrardowsku. Na razie lavinka tylko prowadziła rower, ale jak poćwiczymy, to pojedzie ;-)







Do Siódemki nie tak łatwo dotrzeć, bo po drodze jest piaseczek



Jest i Siódemka - tu rozłożyliśmy kocyk i zrobiliśmy piknik. Poza tym Kluska po przećwiczeniu propozycji z tablicy, wymyślała własne układy/serie ćwiczeń i co gorsza kazała nam je powtarzać... niestety, bo jak coś zrobiliśmy troszkę inaczej, to była awantura.



Czwórka z oddali




Do Ósemki i Dziewiątki nie dotarliśmy, bo Kluska była już zmęczona i zrobiła się marudna. Trzeba ją było z rykiem zapakować doi fotelika (coś w stylu: Nigdzie nie jaaadę! Ja tu mieszkam!), ale tradycyjnie w czasie jazdy się uspokoiła.


  • dystans 4.62 km
  • czas 00:16
  • średnio 17.32 km/h
  • rekord 30.30 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

EkoParkowy standarcik

Wtorek, 16 sierpnia 2016 · dodano: 21.08.2016 | Komentarze 4

Zaczynamy tradycyjnie od robienia ciasta ze żwirku



A potem tradycyjnie ćwiczymy




Następnie zaś na nowy plac zabaw



Bawimy się zgodnie z instrukcjami









Stoi tu niecały miesiąc, a już się linki przecierają (chyba, że ktoś im pomógł?)