teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 127792.61 km z czego 19614.05 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.20 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 45.11 km
  • 4.00 km terenu
  • czas 02:26
  • średnio 18.54 km/h
  • rekord 35.20 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Tradycyjny Cyklogrobbing Liściopadowy

Czwartek, 21 listopada 2013 · dodano: 22.11.2013 | Komentarze 7

Zacząłem od przelotu przez Wiskitki... mały stopik, Grabarka już była na bikestatsie? Pewnie była, ale dawno i pewnie nikt nie pamięta ;-)





Zdziwił mnie także nie-żółty kolor kaplicy cmentarnej... okazało się, że właśnie jest w remoncie.



Ale brama cmentarna to trochę ogryzek przypomina



A potem myk do Guzowa... oto budynek dawnego szpitala.




Tak to wygląda na starych mapach... ta pierwsza to przedwojenna, a ta druga to jeszcze niemiecka mniej więcej z czasu jeszcze poprzedniej wojny - niestety nie wiem co oznacza ten "Hrankenlis" czy co to jest (no i wariag w try miga rozwiązał zagadkę niemieckiego skrótu: Krankenhs. = Krankenhaus = Szpital). Inna sprawa, że o tym szpitalu nie udało mi się znaleźć żadnych informacji poza oznaczeniem na mapie. Z Guzowem i I wojną trafia się tylko na info o szpitalu polowym urządzonym w pałacu... moim zdaniem nie ma tu sprzeczności, takich szpitali w pobliżu frontu musiało trochę być, więc mogły wtedy istnieć jednocześnie obydwa.




Aha, przypomnę że wariag kiedyś znalazł takie cuś ze szpitala w Guzowie (kliknij obrazek by powiększyć), niejaki Walerian Siergiewicz Łagoda, raniony w lewe cośtam, 8 lutego między Borzymowem a folwarkiem Dołowatka... szczegóły to musi chyba wariag odczytać, bo się nie podejmuję :-)



Mieliśmy problem by zlokalizować Borzymów i Folwark Dołowatka... odnalazła się tylko Borzymówka. Okazuje się jednak, że Borzymów to obecnie Borzymówka, a Dołowatka to Humin Dobra Ziemskie.



Posiłkując się nowo nabytą książką na ten temat, mogę dodać że front w tym miejscu przebiegał a wschód od linii Rawki i biegł od Mogił (wtedy Joachimów i Mogiły były dwiema wsiami), Wolę Szydłowiecką, Humin, Dołowatkę, Borzymów, a do Bzury dobijał nieco na zachód od ujścia Suchej.

Taki przebieg wynikał ponoć z gorszych warunków terenowych, gdzie indziej Rosjanie usadowili się na skarpie Rawki, a tu ze względu na niższy brzeg, wysoki poziom wód gruntowych, główne pozycje przygotowali odsunięte od rzek.

Wróćmy do tego 8 lutego... na froncie wtedy tak się nic nie działo, że stryjek huann nie przeczytałby w Gazecie Łódzkiej, że na wschodzie bez zmian. Za to dziadek wariag, jeśli prenumeruje krakowski Czas, codziennie by się o tych bezzmianach dowiadywał, a nawet 9 lutego przeczytałby że:



Niestety ja w Kuryerze Warszawskim nie przeczytałbym nic, bo prenumerata nie doszła, widać niemieccy lotnicy znów zbombardowali drogę żelazną i bomba trafiła w wagon pocztowy.

Dopisek... ale dałem się zrobić tym ruskim dokumentem, dopiero wariag mi przyponiał, że to przecież kalendarz juliański! No to zarówno huann i wariag przeczytają że na południe od Wisły nic się nie działo, a do mnie nadal prenumerata nie dochodzi.




Wracając do Guzowa, przy cmentarzu nie ma już niestety tabliczki o zagazowanych. Stoi nowy głaz (od roku bodajże), podjechałem sprawdzić czy przybyła jakaś tabliczka, albo co... ale w Guzowie też bez zmian.




Przypomnę, że wcześniej wyglądało to tak:



Na pobliskiej mogile też bez zmian.




No to pociąłem na Szymanów, po krzakach na cmentarzu wojenny za cmentarzem parafialnym już się kiedyś włóczyłem (link). Tutaj w klasztorze też był szpital... tym razem odwiedziłem mogiłę w północno-zachodnim narożniku cmentarza parafialnego.






Dalej chciałem przyskrótować z Szymanowa gruntówą dokładnie na wschód, ale za ostatnimi zabudowaniami gruntówa zmieniła się w błotówę kompletną... jakby było sucho, to może bym zaryzykował, ale pchać roweru po błocie mi się nie chciało, więc pojechałem standardowo naokoło przez Kaski.
Kategoria mazowieckie


  • dystans 71.41 km
  • 12.50 km terenu
  • czas 04:06
  • średnio 17.42 km/h
  • rekord 40.10 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Okrągła ćwierćsetna wycieczka na eSeŁkę

Wtorek, 19 listopada 2013 · dodano: 20.11.2013 | Komentarze 10

Z okrągłych liczb, to przekroczyłem dzisiaj 6000km w tym roku (mam obecnie jakieś 6040, ale na bikestatsie nie widać, bo nie wbiłem jeszcze całej Norwegii).

Zaczynamy grzybem dla wariaga, coby mieć to z głowy... może trochę wali padliną, ale jak to się mówi "darowanemu grzybu nie zagląda się w blaszki".



A teraz eSełKa w okolicach słupka 0 0 , który niestety chyba wyleciał w czasie remontu stacji... po lewej bordowy żółtek do Kaliskiej, a z prawej Tamara (TEM2).

Zamiast słupka 0 0, mam przynajmniej słup trakcyjny 0 1 i literką Ł... Ł jak kierunek Łuków zapewne ;-)



O, wjeżdża pociąg od strony Łukowa.



Wycieczka bez łażenia po krzakach, to wycieczka do d... nieudana. No to wbiłem się w bocznice i tam na pierwotnym torze eSeŁki ustrzeliłem pociąg w kierunku Łukowa, a chwilę potem wracając, kolejny czekający na swoją kolej (z czechosłowacką lokomotywą 181).




Przy okazji przeszedłem szybki kurs drukarski.



Ach i jeszcze kozioł na końcu bocznicy... ostatnio jak z lavinką oglądaliśmy szyny z których jest zrobiony, to ja widziałem szynę z 1901. Teraz obejrzałem dokładniej i okazało się że druga jest z 1935. Wracam do domu i mówię o odkryciu lavince, a okazało się że ona wtedy widziała tę z 1935, ja tę z 1901 i myśleliśmy że oboje mówimy o tej samej... my to się zawsze dogadamy. A Huta Królewska, to zapewne ta z Chorzowa: link





A tymczasem nad Rawką





I na koniec takie cuś... nie wiem co to, może jakiś chrobotek, bo chrobotał jak się po tym chodziło. Sądząc natomiast po łopatach, to z pewnością nie reniferowy, łosiowy raczej.


Kategoria łódzkie


  • dystans 82.97 km
  • 17.00 km terenu
  • czas 05:01
  • średnio 16.54 km/h
  • rekord 36.00 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Tradycyjny Kampinos Liściopadowy

Niedziela, 17 listopada 2013 · dodano: 18.11.2013 | Komentarze 1

- Dokąd by tu pojechać?
- Może na eSeŁkę?
- Znowu?
- No to gdzie?
- Hmmm, to może do Kampinosu?
- Dobra!

Pogoda taka sobie, wiatr zachodni wiięc pojechaliśmy do Leszna, w ten sposób mieliśmy wiatr mniej więcej w plecy, tylko na odcinkach na północ upierdliwie boczny. Oto pozostałości mostu kolejki wąskotorowej Błonie - Leszno.



A za Lesznem wbiliśmy się w Kampinos.







Kompot z szerszenia.



Jedziemy dalej




Kolejna ruderka... z własnym dębem






piwniczka solo




lavinka zakopała się w Kampinosie



a potem zabagniła





następnie nastąpiła orogeneza




głównym szczytem Karpat okazało się głodzisko... był tak wybitny, że aż schodki trzeba było wybudować na samą górę, bardzo ładnie butwieją i chodzenie po nich dostarcza dreszczyku emocji




nietoperzowa piwniczka



a potem długi powrót do domu, wiatr faktycznie zelżał, ale gdy byliśmy jeszcze w lesie zaczęła się paskudna mżawa... i tak dobrze, że nie lało
Kategoria mazowieckie


  • dystans 97.83 km
  • 13.00 km terenu
  • czas 05:48
  • średnio 16.87 km/h
  • rekord 32.40 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Wycieczka na eSeŁkę nr 24

Sobota, 16 listopada 2013 · dodano: 18.11.2013 | Komentarze 9

Żyrardów - Międzyborów - Stare Budy Radziejowski - Budy Józefowskie - Kuklówka Zarzeczna - Kaleń - Żelechów - Ojrzanów - Księżak - Tarczyn - Prace Małe - Prace Duże - most na Jeziorce - Gąski - Komorniki - Tarczyn - Many - Grzegorzewice - Mszczonów - Budy Mszczonowskie - Korytów - Żyrardów

Dzisiaj miało prawie nie wiać, dlatego się zdziwiłem, że mam dosyć konkretny wiatr w plecy... dobrze że nie w pysk. Myknąłem więc do Tarczyna dosyć szybko, a za miastem mały skok w bok na kolejkę grójecką i mostku na Tarczynce ze skrzynka lavinki.

Oprócz szyn głównych, są tam nieco mniejsze pośrodku... typowy układ dla mostów, chyba te środkowe szyby stanowią wzmocnienie konstrukcji, czy coś w tym stylu. A na tych środkowych szynach:





Poza tym, most zamienia się powoli w ogród.



Potem zanim jeszcze dojechałem do torów eSeŁki, pojechałem przez Prace Duże obejrzeć mostki na Tarczynce. Zanim dojechałem do rzeczki trafiłem na jakąś niezidentyfikowaną mogiłę przy drodze (lokalsów nie było w zasięgu wzroku, więc nie udało mi się zasięgnąć języka).




Jeden mostek na Tarczynce nieciekawy, bo zwykły drogowo-asfaltowy. Z drugim był problem, bo okazało się że stara droga do niego wiodąca prawie nie istnieje. Ale jakoś się tam dopchałem i oto mostek:




Poza tym po drodze trafiłem na tajemniczy kopiec-mogiłę.




Jako że nie udało się tędy przejechać, musiałem wrócić do poprzedniego mostu. W końcu dotarłem do eSeŁki i od razu trafiłem na pociąg... jakiś szczyt przewozowy akurat był, bo o ile na wycieczce nr 23 nie spotkałem żadnego pociągu, to teraz jeździły co chwilę.





Grzybki dla... no wiadomo ;-)



I wreszcie udało się dotrzeć do mostu na Jeziorce, a tu tradycyjna rozwałka... a pociągi jeździły i jeździły.








Wlazłem pod most... znaczy tam wyżej. Most początkowo był jednotorowy, ale potem dobudowano drugi tor, dlatego kratownice i blachownice nieco się różnią między sobą.





Jak byłem pod spodem, to przejechał kolejny pociąg, a jak chciałem wychodzić, to jeszcze jeden.



Ruszyłem dalej wzdłuż eSeŁki, toteż żadnemu pociągowi już nie przepuściłem :-)



Tu stacja Gąski.





W zatarczyńskich sadach nazbierałem z pół sakwy jabłek... zasadniczo jabłka zostały już zebrane, ale pojedyncze niezebrane jeszcze są na drzewkach.

Dotarłem do przecięcia S-Ł i kolejki grójeckiej, gdzie niestety rozkradziono w tym roku część torów. Chciałem przeserwisować, ewentualnie przenieść gdzie indziej... ale nagle rozległy się dzikie wrzaski i zaczęła się nawalanka painballowa.



Powrót był pod wiatr, bo ten jednak nie ustał... okazało się, że wcześniej przyszedł ten wiatr, co go ICM prognozował na jutro. Wjeżdżając do Żyrka miałem 94km, postanowiłem zrobić rundkę lub dwie dookoła miasta i dokręcić do setki, ale niestety złapałem gumę :-/

Jak wróciłem do domu, to zostałem skarcony przez Kluskę - "Tata, gdzie się szlajałeś cały dzień?!", mruknęła na mnie i pacnęła w nogę.
Kategoria mazowieckie


  • dystans 53.59 km
  • 5.00 km terenu
  • czas 02:42
  • średnio 19.85 km/h
  • rekord 35.00 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Wycieczka na eSeŁkę nr 23

Czwartek, 14 listopada 2013 · dodano: 14.11.2013 | Komentarze 8




Zamiast grzybków

Kategoria mazowieckie


  • dystans 71.45 km
  • 8.50 km terenu
  • czas 04:14
  • średnio 16.88 km/h
  • rekord 34.60 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Wycieczka na eSeŁkę nr 22

Wtorek, 12 listopada 2013 · dodano: 13.11.2013 | Komentarze 3

A dokładnie do Skierniewic... zwykle lądowaliśmy przy rurze po drugiej stronie torów i widzieliśmy z daleka ruinę i kapliczkę. Dzisiaj udaliśmy się za tą rurą i ło:




Niestety nie udało się na razie ustalić co to za dom... prawdopodobnie przez jakiś czas była tu jakaś instytucja państwowa - szkoła? Dom dziecka? Urząd jakiś? Świadczyłaby o tym owalna tabliczka nad wejściem (pewnie z orłem), oraz ślad po prostokątnej pod nią.










Szybki myk pod parowozownię... niestety ze zwiedzaniem jest problem, bo otwarta jest od okazji do okazji (najbliższy dzień otwarty jest 23 listopada), toteż nigdy nie udało nam się jej zwiedzić. Przy ulicy stoi lokomotywa, można też zapuścić obiektyw wgłąb terenu i coś tam widać.




Jeszcze rzut okiem na odsłoniętą już tablicę przy dworcu



I jedziemy na główną atrakcję dnia - Tora! Tora! Tora!... eee... znaczy chciałem powiedzieć Tory! Tory! Tory! czyli bocznice.











Grzyby rosnące na bocznicy, to boczniaki, nie? Oczywiście z dedykacją dla wariaga.



Kozioł kończący bocznicę... to znaczy tu się kończą tory, bo wkop i nasyp ciągną się dalej, ale już bez torów i podkładów... znaczy podkłady nawet jeszcze są, akurat żeby ukryć w nich skrzynkę. A kozioł wykonany z szyn z 1935 roku. Nie robiliśmy dokładnego rozpoznania, ale udało się znaleźć napis na jednej z szyn bocznicowych i była ona z 1964.





Jedziemy dalej, jeszcze tylko wdrapać się u i tam





Most na Rawce już w połowie wyremontowany, niestety zrobili go na szaro. A tutaj znalazłem ogłoszenie o przetargu na ten remont: link

Kategoria łódzkie


  • dystans 44.78 km
  • 13.00 km terenu
  • czas 02:33
  • średnio 17.56 km/h
  • rekord 31.30 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Wycieczka na eSeŁkę nr 21

Niedziela, 10 listopada 2013 · dodano: 13.11.2013 | Komentarze 10

W zasadzie miało być do lavinkowej skrzynki na bagieku, ale taki dystans aż wstyd wrzucać na bikestatsa, to skoczyłem jeszcze na eSeŁkę.







No i eSeŁka



Mosty na Korabiewce.



Kategoria mazowieckie


  • dystans 49.68 km
  • 8.50 km terenu
  • czas 02:39
  • średnio 18.75 km/h
  • rekord 40.60 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Wycieczka na eSeŁkę nr 20

Wtorek, 5 listopada 2013 · dodano: 05.11.2013 | Komentarze 15

A po drodze kolejne rudery




itp.



Z cyklu - śmieszki rowerowe. Zjazd z 50-tki na sąsiedni asfalt tuż przed początkiem obwodnicy... droga z której się zjeżdża asfaltowa, na którą się zjeżdża asfaltowa, a pieszo-rowerowy łącznik o długości kilku, a może kilkunastu metrów szutrowy, za to z kompletem znaków (dwa początku i dwa końca... i zakazy jazdy 50tką). Po drugiej stronie szosy podobnie.




Mostek eSeŁki w Zbiroży... zdziwko, bo dopiero co był remont! Na szczęście skrzynka nie zginęła :-)




A skoro byłem już w Zbiroży, to zajrzałem do żwirowni, ale nie byłem w stanie zweryfikować, czy te fotki sprzed 6 lat, to były tu.



Za to obejrzałem ruinki, które widać obok na satelicie i zebrałem kilka maślaczków.





Z pociągami na eSeŁce było dziś tak, że nadjeżdżały gdy byłem kawałek w bok i nie miałem szans zrobić im zdjęcia. Raz tylko z daleka udało się sieknąć.



Mszczonów - takie betonowe elementy, jak te w Puszczy Mariańskiej, gdzie była moja skrzynka pocztówkowa.



I budynek mieszkalny, jakich ostatnio kilka z eSeŁki wrzucałem.



Na horyzoncie jakaś łuna, pewnie coś się pali... a, to na pewno wyciek gazu w Żyrardowie.


Kategoria mazowieckie


  • dystans 52.98 km
  • 10.00 km terenu
  • czas 02:48
  • średnio 18.92 km/h
  • rekord 36.80 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Wycieczka na eSeŁkę nr 19

Niedziela, 3 listopada 2013 · dodano: 03.11.2013 | Komentarze 3

O, widzę że w Studzieńcu stoją nowe krzyże w miejsce tych z których ktoś kiedyś zrobił ognisko na cmentarzu.



Potem w poszukiwaniu domków z rudy darniowej w Nowej Hucie










A potem założyć skrzynkę, dziś nikogo tu nie było




Taka duża wygódka



A tymczasem w Puszczy Mariańskiej





Jedziemy dalej




Glinianki pod Wiskitkami



W żyrardowskim lesie



Pod 16ej miało zacząć lać... ale starałem się wrócić nieco wcześniej, dotarłem do domu tuż przez 15 i dobrze, bo ICM przeliczył i zaczęło lać o 15ej.
Kategoria mazowieckie


  • dystans 64.22 km
  • 15.00 km terenu
  • czas 04:06
  • średnio 15.66 km/h
  • rekord 31.50 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Stypa u Werrony

Sobota, 2 listopada 2013 · dodano: 03.11.2013 | Komentarze 13

Dzisiaj było mocno ruderalnie... pojechaliśmy w takie okolice, a oprócz zwiedzania napotkanych obiektów, do kilku podjechaliśmy specjalnie by założyć skrzynkę.













A skoro już jedziemy na jakąś stypę, to skorzystaliśmy z okazji żeby narwać denatce bukiet marcinków (których łan tu rósł) przekładanych suchą trawą (rosła obok marcinków). Głównym prezentem był trunek z zapasów naszego barku (rocznik 2003)... bo Werrona narzekała przy jednej skrzynek, że znalazła pustą butelkę i ma tylko certyfikat-etykietkę (podobieństwo z zieloną flaszką kilka wpisów wcześniej nieprzypadkowe).




lavinka dzielnie wiozła bukiet na bagażniku przez jakieś 20km (z czego część wertepami Puszczy bolimowskiej... po nocy).



Na końcówce zauważyliśmy, że na przejeździe przez linię kolejową Warszawa-Łódź zamontowali szlaban... i kamery.... i domofon. Podszedłem do domofonu i chciałem powiedzieć "Dzień dobry, czy zastałem Pana Mariana", zdążyłem powiedzieć tylko "Dzie..." a tu nagle włącza się sygnał "PING! PING! PING!" Odskoczyłem z okrzykiem "To nie ja!"... i faktycznie, tym razem to nie ja, bo jechał InterRegio z Łodzi.



A stypa bardzo udana, grobowiec przytulny, denatka nader jeszcze żwawa (stężenie pośmiertne widać jeszcze nie daje się we znaki). Odbywało się ruderalnie, znaczy w ruinach młyna nad Rawką w Samicach. Werrona z Piotrkiem wysprzątali środek (za młynem stało ze 20 worów ze śmieciami), tylko parter, bo wyżej strach wchodzić. Zawiesili kotarę na wejściu, oświetlili podrzewaczami, nakryli do stołu (pośrodku był taki podest), a za zaplecze kuchenne robił epigaz.

Dotarliśmy pierwsi i jako jednostki aspołeczne zerwaliśmy się wcześniej, ale i tak byliśmy aż dwie godziny (to chyba nasz rekord imprezowy), nie wszyscy jeszcze dotarli... zresztą i tak mieliśmy jeszcze 2 godziny do domu po nocy, udało nam się nawet prawie zdążyć przed deszczem, w Żyrardowie nas tylko trochę skropiło.

P.S. impreza była o charakterze krasno-ludkowym, obowiązywał strój czerwony. Zapraszali Marudek i Gburek, a my przybyliśmy jako Smrodek i Bałaganek.