teczka bikera meteor2017
meteor2017 bs-profil
Poczet rowerów
Jakieś tam wykresy
Kalendarium
- 2026, Marzec24 - 23
- 2026, Luty6 - 10
- 2026, Styczeń4 - 10
- 2025, Grudzień20 - 8
- 2025, Listopad20 - 15
- 2025, Październik21 - 9
- 2025, Wrzesień25 - 28
- 2025, Sierpień28 - 18
- 2025, Lipiec30 - 64
- 2025, Czerwiec24 - 38
- 2025, Maj28 - 40
- 2025, Kwiecień12 - 25
- 2025, Marzec18 - 46
- 2025, Luty12 - 32
- 2025, Styczeń15 - 50
- 2024, Grudzień21 - 69
- 2024, Listopad13 - 25
- 2024, Październik22 - 58
- 2024, Wrzesień16 - 36
- 2024, Sierpień9 - 19
- 2024, Lipiec12 - 32
- 2024, Czerwiec18 - 74
- 2024, Maj12 - 44
- 2024, Kwiecień15 - 56
- 2024, Marzec15 - 43
- 2024, Luty8 - 35
- 2024, Styczeń5 - 14
- 2023, Grudzień9 - 41
- 2023, Listopad10 - 43
- 2023, Październik22 - 106
- 2023, Wrzesień21 - 102
- 2023, Sierpień18 - 81
- 2023, Lipiec14 - 47
- 2023, Czerwiec19 - 74
- 2023, Maj28 - 100
- 2023, Kwiecień23 - 127
- 2023, Marzec16 - 87
- 2023, Luty19 - 99
- 2023, Styczeń17 - 91
- 2022, Grudzień18 - 113
- 2022, Listopad26 - 112
- 2022, Październik31 - 91
- 2022, Wrzesień30 - 114
- 2022, Sierpień22 - 95
- 2022, Lipiec26 - 104
- 2022, Czerwiec30 - 68
- 2022, Maj34 - 136
- 2022, Kwiecień23 - 78
- 2022, Marzec25 - 91
- 2022, Luty20 - 88
- 2022, Styczeń25 - 123
- 2021, Grudzień15 - 110
- 2021, Listopad21 - 64
- 2021, Październik22 - 105
- 2021, Wrzesień18 - 86
- 2021, Sierpień18 - 110
- 2021, Lipiec13 - 62
- 2021, Czerwiec16 - 78
- 2021, Maj23 - 95
- 2021, Kwiecień22 - 124
- 2021, Marzec19 - 95
- 2021, Luty10 - 38
- 2021, Styczeń14 - 63
- 2020, Grudzień15 - 27
- 2020, Listopad15 - 17
- 2020, Październik23 - 19
- 2020, Wrzesień21 - 77
- 2020, Sierpień16 - 82
- 2020, Lipiec18 - 77
- 2020, Czerwiec21 - 84
- 2020, Maj25 - 102
- 2020, Kwiecień28 - 220
- 2020, Marzec27 - 77
- 2020, Luty18 - 40
- 2020, Styczeń9 - 11
- 2019, Grudzień13 - 15
- 2019, Listopad13 - 12
- 2019, Październik22 - 47
- 2019, Wrzesień21 - 46
- 2019, Sierpień21 - 19
- 2019, Lipiec26 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 17
- 2019, Maj35 - 48
- 2019, Kwiecień34 - 40
- 2019, Marzec34 - 49
- 2019, Luty29 - 44
- 2019, Styczeń36 - 162
- 2018, Grudzień16 - 22
- 2018, Listopad23 - 5
- 2018, Październik25 - 20
- 2018, Wrzesień21 - 24
- 2018, Sierpień25 - 57
- 2018, Lipiec26 - 59
- 2018, Czerwiec16 - 44
- 2018, Maj20 - 32
- 2018, Kwiecień23 - 66
- 2018, Marzec23 - 66
- 2018, Luty20 - 87
- 2018, Styczeń15 - 74
- 2017, Grudzień19 - 111
- 2017, Listopad12 - 46
- 2017, Październik24 - 49
- 2017, Wrzesień22 - 82
- 2017, Sierpień22 - 64
- 2017, Lipiec19 - 45
- 2017, Czerwiec21 - 60
- 2017, Maj24 - 171
- 2017, Kwiecień20 - 165
- 2017, Marzec17 - 73
- 2017, Luty11 - 46
- 2017, Styczeń17 - 84
- 2016, Grudzień14 - 48
- 2016, Listopad26 - 129
- 2016, Październik20 - 117
- 2016, Wrzesień26 - 103
- 2016, Sierpień37 - 179
- 2016, Lipiec32 - 278
- 2016, Czerwiec30 - 102
- 2016, Maj36 - 127
- 2016, Kwiecień36 - 139
- 2016, Marzec41 - 173
- 2016, Luty31 - 116
- 2016, Styczeń28 - 180
- 2015, Grudzień16 - 118
- 2015, Listopad21 - 82
- 2015, Październik32 - 98
- 2015, Wrzesień21 - 109
- 2015, Sierpień7 - 29
- 2015, Lipiec27 - 86
- 2015, Czerwiec32 - 71
- 2015, Maj25 - 168
- 2015, Kwiecień17 - 113
- 2015, Marzec16 - 88
- 2015, Luty9 - 90
- 2015, Styczeń4 - 22
- 2014, Grudzień19 - 192
- 2014, Listopad18 - 87
- 2014, Październik12 - 96
- 2014, Wrzesień20 - 85
- 2014, Sierpień13 - 26
- 2014, Lipiec12 - 78
- 2014, Czerwiec17 - 89
- 2014, Maj27 - 122
- 2014, Kwiecień17 - 122
- 2014, Marzec9 - 85
- 2014, Luty7 - 69
- 2014, Styczeń5 - 53
- 2013, Grudzień17 - 187
- 2013, Listopad15 - 117
- 2013, Październik20 - 137
- 2013, Wrzesień18 - 162
- 2013, Sierpień16 - 74
- 2013, Lipiec4 - 20
- 2013, Czerwiec12 - 98
- 2013, Maj15 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 76
- 2013, Marzec8 - 100
- 2013, Luty5 - 56
- 2013, Styczeń7 - 147
- 2012, Grudzień5 - 38
- 2012, Listopad5 - 127
- 2012, Październik4 - 23
- 2012, Wrzesień4 - 27
- 2012, Sierpień10 - 32
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec6 - 31
- 2012, Maj17 - 116
- 2012, Kwiecień19 - 106
- 2012, Marzec12 - 79
- 2012, Luty4 - 21
- 2012, Styczeń3 - 37
- 2011, Grudzień3 - 31
- 2011, Listopad13 - 135
- 2011, Październik15 - 121
- 2011, Wrzesień15 - 26
- 2011, Sierpień6 - 9
- 2011, Lipiec14 - 2
- 2011, Czerwiec13 - 83
- 2011, Maj12 - 78
- 2011, Kwiecień9 - 35
- 2011, Marzec2 - 3
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik13 - 14
- 2010, Wrzesień4 - 9
- 2010, Sierpień3 - 3
- 2010, Lipiec6 - 4
- 2010, Czerwiec7 - 3
- 2010, Maj8 - 5
- 2010, Kwiecień9 - 10
- 2010, Marzec1 - 0
- 2009, Grudzień7 - 13
- 2009, Listopad8 - 16
- 2009, Październik11 - 5
- 2009, Wrzesień19 - 21
- 2009, Sierpień18 - 14
- 2009, Lipiec25 - 11
- 2009, Czerwiec7 - 16
- 2009, Maj5 - 12
- 2009, Kwiecień10 - 22
- 2009, Marzec10 - 10
- 2009, Luty5 - 0
- 2009, Styczeń5 - 12
- dystans 80.86 km
- 3.00 km terenu
- czas 04:34
- średnio 17.71 km/h
- rekord 25.80 km/h
- temperatura -8.0°C
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Cmentarze za Rawką których nie ma
Niedziela, 28 grudnia 2014 · dodano: 29.12.2014 | Komentarze 10
Ponieważ na południu warunki na drogach takie sobie, tym razem pojechałem na północny-zachód... przy czym nieco bardziej na zachód niż północny. Ze strefy śniegu nie wyjechałem, ale warunki na drogach raczej dobre.Mały stopik w Miedniewicach, w mur wmurowane są tablice z 1914... Być może pochodzą z kurhanów pod Miedniewicami? Osoby te zmarły/ginęły na samym początku walk nad Rawką i Bzurą
Akurat trwała msza, więc było trochę zaparkowanych w krużgankach rowerów
Jadę dalej, a na mojej ulubionej jabłonce nadal są jabłka... choć chyba trochę podfermentowały w czasie ostatniego ocieplenia
Nieborów rozdroże...
Nie wiesz gdzie jechać? Spytaj Kluski na rowerze
Mapa rowerowych wędrówek Pyzy (większy rozmiar tutaj)
Takie tam po drodze
Rawka river
Bridge on the Rawka river
A teraz cmentarze wojenne. W Sokołowie był cmentarz, jest zaznaczony na mapie z 1924 roku, jednak na mapach z lat 30. już go nie ma... natomiast jest cmentarz na polach po Jasionną (następna wieś na północ przy tej drodze), który też już nie istnieje.
Co ciekawe, podobnie było w przypadku niektórych cmentarzy po drugiej stronie Rawki, po wojnie były one niemal w każdej wsi, a potem jakaś połowa znika... za to pojawiają się dwa nowe w oddaleniu od zabudowań w Bolimowskiej Wsi i Borzymówce (te dwa istnieją do dzisiaj). Później poznikała i reszta tych wiejskich cmentarzy (z wyjątkiem Humina) i obecnie ich nie ma.


Znalazłem album ze zdjęciami z 1915 w którym jest ten cmentarz w Sokołowie. Dziś odwiedziłem to miejsce - am gdzie wskazuje lokalizacja na mapie (czyli obok młyna) do dziś istnieje ten budynek za cmentarzem. A mniej więcej tam gdzie stał ten duży drewniany krzyż, stoi obecnie krzyż metalowy.

Kolejna ciekawostka, to dwa pomniki nad Rawką - na mapach jest zaznaczony jeden z nich pod Jasionną. Drugi był dalej na północ pod Kęszcami i wyglądał tak (więcej zdjęć tu)

Takich lub nieco innych kamiennych pomników było więcej - np. w Łowiczu, Bolimowie itp. Można więc przypuszczać, że ten pod Jasionną też wyglądał jakoś podobnie. I tu ciekawostka, na skrzyżowaniu w Jasionnie, jakieś 300-400m od miejsca gdzie stał pomnik jest kamienna kapliczka... być może do jej budowy użyto kamienia z pomnika?
Kategoria łódzkie, mazowieckie
- dystans 50.79 km
- 0.30 km terenu
- czas 02:50
- średnio 17.93 km/h
- rekord 25.30 km/h
- temperatura -7.0°C
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Tym razem w strefie śniegu
Sobota, 27 grudnia 2014 · dodano: 27.12.2014 | Komentarze 4
Mój termometr nie jest może zbyt dokładny, ale działa dobrze... sprawdziłem to dzisiaj. Najpierw spotkałem rowerzystę wiejskiego bez rękawiczek, ale z obiema rękami na kierownicy, a pod wieczór drugiego z obiema rękami w kieszeniach, a więc temperatura jakoś pomiędzy 0 a -10°C, czyli zgadza się.Najpierw trochę z lavinką za tory
Potm lavinka wróciła przez nieczynny tunel... niby mniej więcej gotowy, ale jeszcze nie otwarty. Ponieważ remont się przeciąga, a że ostatnio na stacji praktycznie żadnych prac nie ma, sytuacja zawisła w stanie nieukończenia (bo brak wiatek na peronie, brak przejścia pod torami itp.), to ludzie są wkurzeni i regularnie forsują zamknięcia, a te regularnie są stawiane na nowo.
A ja pojechałem dalej. W Żyrku od wczoraj warunki na drogach się poprawiły i jest czysty, suchy asfalt, to za miastem jest gorzej... tym razem pojechałem na południe od Żyrardowa gdzie padał śnieg... no i jest różnie, zwłaszcza na bocznych drogach. Bywa że są całkowicie oblodzone i jedzie się trudno, ale ani razu nie leżałem, choć kilka razy trochę wpadałem w poślizg.
Wizyta na eSeŁce :-)
Po powrocie do domu:
Kluska: Tata, a lowel w psedpokoju zlobił siku!
Kategoria mazowieckie
- dystans 67.62 km
- 0.30 km terenu
- czas 03:42
- średnio 18.28 km/h
- rekord 31.20 km/h
- temperatura -5.0°C
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Termometr rowerzysty wg wujka To Mi'ego
Piątek, 26 grudnia 2014 · dodano: 26.12.2014 | Komentarze 10
Z pewnością kojarzycie tekst ze skalą temperatur... za każdym razem jak sobie o niej przypomnę, to okazuje się, że krąży kolejna już mutacja. Dziś na trasie wymyśliłem coś podobnego o rowerzystach:Termometr rowerzysty wg wujka To Mi'ego (także na blogu pocztówkowym)
15°C
- rowerzyści weekendowi kończą sezon rowerowy
5°C
- rowerzyści sportowi jadą do sklepu kupić zimowe ciuchy
- rowerzyści miejscy zakładają jesienne rękawiczki
- szykowne rowerzystki zakładają rękawiczki w gwiazdki i nauszniki
- sakwiarze pakują termos z gorącą herbatą
0°C
- rowerzyści sportowi zakładają zimowe opony
- rowerzyści miejscy zakładają zimowe rękawiczki
- szykowne rowerzystki zakładają rękawiczki w renifery na rękawiczki w gwiazdki i czapkę z pomponem
- sakwiarze zakładają drugą parę skarpetek i planują wyprawę na Syberię
- zamarza smartfon na kierownicy
-5°C
- rowerzyści sportowi przesiadają się na trenażery
- rowerzyści miejscy zakładają jesienne i zimowe rękawiczki naraz
- szykowne rowerzystki zakładają rękawiczki w bałwanki na rękawiczki w renifery i gwiazdki oraz owijają się pięć razy szalikiem
- sakwiarze zakładają trzecią parę skarpetek i planują wyprawę na Biegun Północny
- rowerzyści wiejscy wkładają rękę do kieszeni
- zamarza GPS na kierownicy
-10°C
- rowerzyści miejscy przestają wozić dzieci w foteliku
- szykowne rowerzystki zakładają rękawiczki w śnieżynki na rękawiczki w bałwanki, renifery i gwiazdki, oraz ubierają rower we włóczkowe wdzianko
- sakwiarze zakładają śniegowce i planują wyprawę na Nordkapp
- rowerzyści wiejscy wkładają drugą rękę do kieszeni
- zamarza trenażer w garażu
-15°C
- rowerzyści miejscy przestają wozić psa w koszyku
- szykowne rowerzystki zakładają mufkę na kierownicę oraz kupują podgrzewane siodełko... w kwiatki
- sakwiarze wkładają ogrzewacze chemiczne do śniegowców i planują wyprawę na Suwalszczyznę
- rowerzyści wiejscy podwożą na ramie sąsiada, któremu nie zapalił samochód
- zamarzają przerzutki
-20°C
- rowerzyści miejscy używają roweru jako chodzika i torby na zakupy
- sakwiarze zakładają dziesiątą parę skarpetek i planują wyprawę dookoła Sahary
- rowerzyści wiejscy zakładają kufajki, walonki i czapki uszanki
- szykowne rowerzystki pytają wiejskich rowerzystów, gdzie kupili takie fajne ciuchy
- zamarzają liczniki rowerowe i lampki
-30°C
- rowerzyści przymarzają do rowerów... jeśli takiego spotkasz, wstaw go do ciepłego pomieszczenia by ottajał
-40°C
- Rosjanie wypijają szklankę wódki i idą na rower
Żeby nie było, dzisiaj przy -5°C spotkałem kilkoro rowerzystów miejskich i sześciu rowerzystów wiejskich... z których dwóch jechało bez rękawiczek (jeden chłopak trzymał kierownicę jedną ręką, w której dodatkowo trzymał butelkę coli, a w drugiej ręce trzymał drugą butelkę coli). Jak macie jakieś uwagi lub uzupełnienia, to chętnie poczytam, ale nie obiecują że uwzględnię ;-) Poniżej fotka rowerzysty z Błonia.
Zgodnie z prognozą w nocy złapał mróz, a deszcz przeszedł śnieg... dziś rano było biało, ale nie padało, a mróz się utrzymał. Zasadniczo wg map ICMuopady szły z północy i wraz ze spadkiem temperatury przeszły w deszcz ze śniegiem a potem śnieg. Dlatego też w Żyrardowie śnieg całkowicie przykrył trawniki, a pod Błoniem śniegu prawie nie było, im dalej na północ tym lepsze warunki drogowe.
W Żyrku sporo kałuż i trochę błota śniegowego, a za miastem drogi białe (jak na pierwszej fotce)... ale już przed A2 robiły się czarne, dalej były co najwyżej kałuże i oblodzenie. Jechało się znośnie, tyle że pod wiatr, a zatrzymując się trzeba było uważać stawiając nogę na drodze, żeby się nie poślizgnąć. Najgorsze były duże kałuże rozchlustane na boki i zamarznięte gruzłowato z kawałkami lodu z kałuży, na wąskiej drodze nie dało się ominąć, ale przejeżdżałem ostrożnie i nie wpadłem w żaden poślizg. Ani razu też nie leżałem.
Koło południa ruch niewielki, a jeździli chyba głównie niedzielni kierowcy, bo jechali wolno, ostrożnie i było dosyć bezpiecznie. Dopiero bliżej wieczora wytrzeźwieli miszczowie kierownicy i zrobiło się normalnie..
Pamiątka Wojny Europejskiej
Flisz mazowiecki
Pawie oczko
Podjechałem do Bożej Woli po skrzynkę i na peronie zrobiłem sobie rozwałkę z kawą i ciastem.
Pałac w Passie, jak widać, śniegu tu nie widać
The Loss River
Pomnik na rynku w Błoniu
Klasyczna fotka z cieniem
Rokitno, chciałem podjąć skrzynkę, której kiedyś nam się nie udało, ale dziś naprzeciwko niej znów był rozstawiony stragan ze zniczami. Brrr, to chyba jedna z "tych" skrzynek.
Retroprasówka, czyli sto lat temu w Rokitnie (cały artykuł w tym linku)

Na koniec krzyż z drogi powrotnej.
Kategoria mazowieckie
- dystans 49.02 km
- 9.00 km terenu
- czas 02:47
- średnio 17.61 km/h
- rekord 29.70 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Okno deszczowe
Czwartek, 25 grudnia 2014 · dodano: 25.12.2014 | Komentarze 7
W dzień była przerwa między deszczami, której żal było nie wykorzystać... padać zaczęło ponownie po 17ej. W nocy temperatura ma spaść poniżej zera, a deszcz zmienić się w śnieg, który ma troszkę prószyć także w ciągu dnia. Zobaczymy jakie warunki do jazdy będą jutro i w następnych dniach... potem ma być bez opadów, a mróz ma się utrzymać.Huann ostatnio na swojej Meridzie dwa razy okrążył Ziemię po równiku (a po równoleżniku do którego obaj mamy najbliżej, czyli 52° to nawet 3,25 razy). Natomiast dzisiaj okrążyłem Ziemie po równiku licząc od założenia bikestatsa... ale gdybym jechał po 52°, to bym wykonał jakieś 1,6 okrążenia.
Dziś tematem przewodnim Chełmoński... przynajmniej w pierwszej połowie, czyli do Kuklówki z wiatrem.
Życzenia świąteczne od sołtysa
Ciekawe drogi, ciekawe czy są tabliczki... muszę kiedyś podjechać
Dalej pojechałem ulicą Jaktorowską w kierunku Jaktorowa, która zmieniła się w Chełmońskiego. Wiatr boczny, ale zabudowania i las nieźle chroniły przed podmuchami.
Jaktorów, przejazdu przy peronie nie ma, jest tylko tymczasowe przejście dla pieszych. Przejazdu chyba tutaj w ogóle nie będzie, natomiast buduje się przejście podziemne pod CMK, żeby nie zwalniać Pędolino. Natomiast nie widzę żeby przechodziło przez tory wiedenki, z peronu będzie chyba inne zejście.
Mimo że w Jaktorowie zaczęło trochę (z przerwami) mżyć, postanowiłem jeszcze poszukać Odlotowej Kapliczki, ale okazało się ze sprawdziłem drogę, którą już kiedyś z lavinką sprawdzaliśmy i trafiłem do ośrodka buddyjskiego (może zapamiętam , że tu nie ma i żeby już tej drogi nie sprawdzać).
Kolejny ważny punkt na trasie
Czyli wizyta u ichtio-tuczników w stawach na Pisi Tucznej...
A oto i Pisia we własnej osobie
Powrót głównie pod wiatr, albo z bocznym, bo zygzakami... ale też drzewa, krzaki i zabudowania trochę osłaniały, tylko na otwartych odcinkach bardziej przeszkadzał.
Kategoria mazowieckie
- dystans 50.78 km
- 0.30 km terenu
- czas 02:52
- średnio 17.71 km/h
- rekord 36.60 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Gdzie by tu dziś... może Polfa Grodzisk?
Niedziela, 21 grudnia 2014 · dodano: 22.12.2014 | Komentarze 10
Gdzie by tu dziś pojechać? Nie lubię jeździć zupełnie bez celu... owszem, jazda na rowerze jest przyjemnością sama w sobie, ale jazda po dobrze znanym terenie jest dosyć nudna i dla samej jazdy niezbyt mi się chce w ogóle wsiadać na rower. Ponadto padające od ponad tygodnia deszcze praktycznie dyskwalifikują większość odcinków terenowych, a zatem wykluczają też część możliwych celów podróży. Ostatecznie postanowiłem pojechać do Grodziska po dwie skrzynki.Izdebno Kościelne - dwór, niedawno postawiony głaz z zarysem historii na tablicy i kapliczka (a właściwie krzyż)
Jakiś cyklogrobbing też musi być - zajrzałem na cmentarz i odwiedziłem opisywaną kiedyś na blogu mogiłę.
No dobra, popylam dalej do tego Grodziska... wjazdy do tego miasta charakteryzują się w większości zakazem jazdy rowerem po ulicy i dosyć upierdliwymi ciągami pieszo-rowerowymi. Ten fragment i tak jest jeden z lepszych, ale przejazd rowerowy w lewo ma jeden z wyższych krawężników jakie ostatnio na przejazdach widziałem.
No cóż, polityka rowerowa jest lub była w polskich miasteczkach taka: "Rowerzyści won z ulicy na chodniki"... nie dziwi potem, że rowerzyści w Grodzisku jeżdżą po chodnikach (także tam, gdzieś śmieszek rowerowych nie ma). Jak potem siedziałem na przystanku popijając kawę, to z sześciorga rowerzystów którzy przejechali obok, pięcioro jechało chodnikiem (z czerwonej kostki, a jakże!)... i nie da się tego inaczej wytłumaczyć inaczej jak przyzwyczajeniem do takiej jazdy, bo uliczka boczna z ruchem niemal zerowym, nawierzchnia dosyć dobra, kałuż nie było.
No dobra, ale dojeżdżamy do Polfy. Powstała ona w 1885 jako fabryka octu itp. stąd znana była jako octówka. W międzywojniu jako Zakłady Chemiczne, fabryka produkowała dla wojska. A po kolejnej wojnie przekształcona została w Polfę Grodzisk. Niedawno znów zmieniła nazwę na Gedeon Richter, bo tak się nazywa właściciel - węgierski koncern farmaceutyczny.
Domy faryczne
Taka oto rzeźba z logo Polfa Grodzisk -to w środku to herb Grodziska (więcej zdjęć rzeźby na blogu pocztówkowym)
Pałacyk przyfabryczny
Trafo... wygląda jak wieża strażnicza przy obozie w Pruszkowie
Kolejny dom fabryczny, po wojnie siedziba UB
Dobra, to tyle jeśli chodzi o Polfę, jedziemy dalej
Rozpierducha na przejeździe kolejowym, buduje się wiadukt. Jest to obecnie dla mnie spore utrudnienie przy wjeździe do Grodziska, gdy nie jadę szosą główną, tylko bocznymi drogami przez Izdebno. Teraz żeby przedostać się do prawotorowej części Grodziska (czyli centrum), muszę przenosić rower kładką przy dworcu, albo jechać dalej do wiaduktu ruchliwej szosy na Błonie i A2... jeszcze trochę ta sytuacja się utrzyma.
A obok kapliczka z papieżykiem.
Płaskorzeźba może być tego samego autorstwa, co Odlotowa Kapliczka #2 (niestety ciągle nie udaje mi się zlokalizować ponownie Odlotowej Kapliczki #1)
W temacie kapliczek, jeszcze jeden stary kapliczko-krzyż
Na koniec w Kozłowicach kapliczka z odłamanym krzyżem (ale trzyma się jeszcze na krzaczorach, choć na zdjęciu słabo widać)
Kategoria mazowieckie
- dystans 53.20 km
- czas 03:22
- średnio 15.80 km/h
- rekord 32.80 km/h
- temperatura 5.0°C
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Cyklogrobbing z chaszczowaniem #3
Sobota, 20 grudnia 2014 · dodano: 20.12.2014 | Komentarze 15
W nocy padał deszcz, ale w dzień miało być w miarę bezdeszczowo (mnie więcej do 17-ej) i ciepło (ok 5C) ale wietrznie (10 m/s, a w porywach nawet 20m/s)... rypaliśmy niestety w większości na zachód, czyli pod wiatr, jedynie jak czasem wykręcaliśmy na npółnoc to mieliśmy boczno-tylny.Rano było słonecznie, ale potem naszły chmury i słońce tylko czasem zza nich wychodziło, a przez chwilę nawet jakaś mżawa wystąpiła.
W końcu dotarliśmy do celu, czyli na cmentarz z I wony w Borzymówce by uczestniczyć w sprzątaniu... ale okazało się, że tylko my się stawiliśmy, innych pewnie dopadła gorączka przedświąteczna, albo zniechęciła średnia pogoda. No nic, najpierw drugie śniadanie, rozejrzymy się, a potem zobaczymy (może ktoś spóźnialski dojedzie).
Posiliwszy się, postanowiliśmy przynajmniej trochę prac wykonać, skoro już tu przyjechaliśmy. Niestety nie dysponujemy dużym sekatorem, ani tym bardziej piłą spalinową, więc zakres możliwych prac był ograniczony. Nie wziąłem też mojego zestawu do rozpalania ogniska (zapalniczka + świeczka), toteż nie mogliśmy się zająć paleniem gałęzi. Ale na szczęście ostatnio była mocna ekipa i na dwie piły tak przyciachali krzaki, że daliśmy rady na bieżąco tego uprzątnąć... no to postanowiliśmy to zrobić dzisiaj - wyciągnąć i wyplątać z gęstwiny wycięte gałęzie, by oczyścić teren i zrobić miejsce na dalsze cięcie.
A więc tak - ja wyciągam gałęzie, lavinka przenosi je na kupkę... ale kto będzie je liczył?
Początkowo wydawało się, że roboty jest niewiele, ale okazało się że krzaki zostały naprawdę solidnie przycięte i większość tej gęstwiny którą widać za nami udało się zlikwidować, zostały tylko pojedyncze badyle.
Jak skończyliśmy, to miejsce wyglądało tak (porównanie mniej więcej podobnych kadrów przed i po)
Drewniany mega kamerton
Fajrant! Pora na trzecie śniadanie i kawę.
No tak... a ciekawe co dziś na obiad
Choinka krzalowa... bo prawdziwy eSKaPeBol ma choinkę z tarniny, jeszcze tylko ją przyozdobić jeżynami (zamiast łańcucha) i pokrzywami (zamiast anielskiego włosa), a charakterze bombek powiesić puszki mielonki i pasztetu :-) to ja dodam jeszcze, że kiedyś na wycieczce w Beskidzie w czasie Niedzieli Palmowej, zrobiliśmy palmę krzalową (z całego chojaka), która miała ze dwa metry i dwie osoby musiały ją nieść na cztery ręce.
A spod krzaków wyłoniła się prehistoryczna, podpróchniała kłoda... parę fotek z trofeum.
Z tym poziomym konarem to ciekawa sprawa, bo ja usiadłem na nim bez problemu, a jak lavinka potem przysiadła to zaczął trzeszczeć i baliśmy że się pod nią złamie. Ale to pewnie dlatego, że ja siadałem jeszcze, gdy z jednej strony opierał się na gęstwinie gałęzi, a potem je uprzątnęliśmy i tego oparcia już nie było.
Co było wycięte, wyciągnęliśmy z krzaków, w sumie dwie godziny roboty (po odliczeniu przerwy śniadaniowej i fotostopów)... zastanawialiśmy się jeszcze nad zebraniem śmieci, które spod krzaków się wyłoniły, ale zaczęło siąpić, baliśmy się że na dobre się rozpada, więc postanowiliśmy wracać. Wkrótce faktycznie siąpienie się zagęściło, ale na szczęście potem przestało... jednak przez całą drogę od czasu do czasu jakaś mżawka się pojawiała (na dobre rozpadało się mniej więcej zgodnie z prognozą, czyli o 17:30). Na szczęście w tę stronę mieliśmy głównie wiatr tylno-boczny, ale były też odcinki bardziej pod wiatr.
A teraz małe podsumowanie i rzut okiem na krajobraz po pracy - krzaki po wyciągnięciu ze zbitej gęstwiny, zwiększają swoją objętość kilkakrotnie, toteż zalegają tam spore ilości chrustu. Część jeszcze z poprzedniego tygodnia, a nawet sprzed dwóch, bo moce przerobowe ognisk były mniejsze niż wydajność osób pracujących w krzakach. W tej chwili jest tam paliwa na kilkadziesiąt godzin podtrzymywania ognia.
Widok na postęp prac - przed początkiem prac na cmentarzu, tutaj była zwarta ściana krzaków - od samej polany (czyli tej jasnej plamy w środku kadru), a te krzaki na prawo przy pomniku i z lewej strony w drugim planie, to kupy chrustu.
O, nasi tu byli
A to jeszcze do wycięcia.
To by było na tyle, na koniec jeszcze retroprasówka, czyli okres przedświąteczny sto lat temu - jaki prezent wysłać żołnierzom do okopów? Kto wie, może coś z tej gorzelni trafiło nad Rawkę i Bzurę? Kurjer Poznański 20.12.1914

Brytyjski żołnierze otrzymali natomiast prezent od królewny Mary (wiki), zdjęcia tego pudełka udało mi się wyguglać (link1, link2, link3, link4), co ciekawe ołówek był opakowany w łuskę i imitował nabój karabinowy (kurczę, a myślałem , że wymysł geocachingu). Kurjer Warszawski, 28.12.1914.

Belgowie natomiast mieli otrzymać prezent od swojego króla Alberta I (wiki), ale z pewnym opóźnieniem, bo król chyba za późno zamówił.

Kategoria mazowieckie
- dystans 54.65 km
- 1.00 km terenu
- czas 03:08
- średnio 17.44 km/h
- rekord 26.00 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Cyklogrobbing z chaszczowaniem #2
Sobota, 13 grudnia 2014 · dodano: 13.12.2014 | Komentarze 15
Miałem zamiar wyjechać skoroświt i jeszcze sobie gdzieś pojeździć... ale wstałem, wyjrzałem za okno, a tam pada, więc sobie odpuściłem. Po dziewiątej już nie padało, więc pojechałem prosto na cmentarz w Borzymówce (zahaczając tylko o rynek w celu nabycia pączka i chleba).Babskie Budy.... nie, nie mam na myśli tej chałupki, to nazwa wsi w której ta chałupka stoi.
Dzisiaj, podobnie jak tydzień temu, trzebiliśmy gąszcz tarninowy w tylnej części cmentarza, czyli tuż przed pomnikiem. Zbita masa powoli się przerzedza, ale jeszcze trochę roboty zostało. Urobek trzeba potem jakoś zutylizować, padały propozycje by przerobić na papier toaletowy, albo upleść z tarniny płotek wokół cmentarza (skutecznością dorównujący zaporom z drutu kolczastego), stanęło jednak na tym że podgrzejemy atmosferę (bo jest trochę grobowa) emisją ciepła i CO2.
Jacek na stosie
Nie, to nie jest atak chlorem, fosgenem, ani nawet iperytem na Kiełbaskę ... zadymiamy dwutlenkiem węgla z parą wodną, oraz dodatkiem wielu innych gazów wędzarniczych. Wobec dużej ilości gałęzi do spalenia, najlepiej sprawdził się system kilku małych ognisk, paliwa zostało jeszcze na następne okazje.
Z rzeczy ważnych - wypito kilka termosów herbaty (oj sushi przy tej robocie), a ja osobiście obaliłem też mały termosik kawy (pod pączka - drugie danie trzeciego śniadania). Na obiad zupa grzybowa na prawdziwych grzybach (dla bardziej odpornych także wkładka muchomorowa), oraz nieco przypalona kiełbaska z ogniska.
Na zakończenie zapodam jeszcze dwa kawałki retroprasówki z Gazety Łódzkiej 12.04.1915 (nieco większy rozmiar po kliknięciu w obrazek).

Kategoria mazowieckie
- dystans 38.72 km
- 2.50 km terenu
- czas 02:05
- średnio 18.59 km/h
- rekord 28.30 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Cyklogrobbing na biało
Środa, 10 grudnia 2014 · dodano: 10.12.2014 | Komentarze 12
Ta mgła, co wczoraj oszroniła mi licznik, w mroźną noc osiadła na wszystkich i rano było biało. Wszystko było w szadzi. Nawet kapliczki... a nie, ona chyba na biało pomalowana, ale za to sztuczna różna ma krawędzie białe od kryształków lodu.Mimozami zima się zaczyna... czy jakoś tak
Warunki na drodze były dosyć dobre
CMK i patyczek w wiórkach kokosowych... lodowych
I ten no... sweter
Mszczonów - tajemnicza kapliczka przy Skierniewickiej, która wygląda jak mogiła (a może to faktycznie jakaś mogiła?),
No to jeszcze wizyta na cmentarzu i kwaterze z 1939 (oprócz żołnierzy spoczywają tu cywile)... tylko strasznie tu łyso teraz, we wspomnieniach z dzieciństwa mam jednak to miejsce bardziej zadrzewione, no i chyba w ogóle ciut inaczej wyglądało (ale szczegółów nie pamiętam).
Kwatera z 1939 powstała ponoć na miejscu kwatery z I wojny... ten prawosławny krzyż już wcześniej mnie zastanawiał, a ponoć on właśnie z tamtego cmentarza pozostał i jest umieszczony za mogiłami pod płotem. Przy płocie jest też drugi krzyż - jednoramienny. (info)
A odnośnie I wojny we Mszczonowie - artykulik z 30.10.1914 (Kurjer Warszawski)
A skoro już byłem na cmentarzu, to jeszcze krzyż z kółeczkami :-) Nie szukałem, sam mi się rzucił w oczy
Pora wracać...
- dystans 55.64 km
- 4.65 km terenu
- czas 03:04
- średnio 18.14 km/h
- rekord 30.80 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Cyklogrobbing w kierunku południowym
Wtorek, 9 grudnia 2014 · dodano: 09.12.2014 | Komentarze 19
Mały stopik na kawę w Puszczy Mariańskiej... ponoć Sobieski też sobie tutaj zrobił rozwałkę pod lipą, kiedy jechał na Wiedeń. Co upamiętnia pomnik, przypomnę że ostatnio odwiedzaliśmy Sobieskiego pod Parkanami.Jest też lista Panów Marianów... ale tylko do 1864, bo potem pewnie zamknęli im melinę i przenieśli się do pobliskiego lasu Marianów.
Skrzynka z cyklu ruderki lavinki - Transparentna Stodoła
Droga do Jeruzala
Z cyklu Historia na szlaku
A szlak cyklogrobbingowy
Cmentarz... zaczynamy od kwatery z 1939
Obok kwatery
A naprzeciwko
Moje ulubione krzyże żeliwne z kółeczkami... początkowo miałem nadzieję że da się te krzyże jakoś jednoznacznie datować, ale chyba nie. Poza tym jest ich spora różnorodność, jakąś pracę spokojnie można by napisać z inwentaryzacji krzyży z kółeczkami ;-) A w Jeruzalu jest tych krzyży jeszcze więcej niż w Puszczy mariańskiej
Innych krzyży żeliwnych też tutaj sporo
A teraz garść starszych grobów
Powrót już po nocy w marznącej mgle... w Żyrku musiałem zetrzeć szron z licznika, by coś na nim zobaczyć
- dystans 46.24 km
- 6.00 km terenu
- czas 02:36
- średnio 17.78 km/h
- rekord 31.40 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Cyklogro... a nie, dziś tylko na eSeŁkę :-)
Niedziela, 7 grudnia 2014 · dodano: 07.12.2014 | Komentarze 6
Kopalnia kwarcu sypkiego Olszówka-WręczaU nas na Mazowszu jest taka anomalia pogodowa, nie padają płatki śniegu, tylko kostki lodu.
Pojechaliśmy założyć kolejną skrzynkę na eSeŁce (w miejsce jednej zniszczonej), oto rozwałka po założeniu skrzynki finałowej (jeszcze etap 1 do ogarnięcia), znaleźliśmy sobie najabardziej menelskie miejsce.
Jeszcze wizyta kurtuazyjna u mojej skrzynki mobilnej, która po wielu perypetiach wreszcie została skompletowana i rypiemy z powrotem do domu... ogólnie mglisto i mokro, ale nie było mżawy jak wczoraj. Szczęście nie wiał wiatr, ani nie złapał mróz (to by była dopiero szklanka!).
Kategoria mazowieckie





