teczka bikera meteor2017
meteor2017 bs-profil
Poczet rowerów
Jakieś tam wykresy
Kalendarium
- 2026, Marzec24 - 23
- 2026, Luty6 - 10
- 2026, Styczeń4 - 10
- 2025, Grudzień20 - 8
- 2025, Listopad20 - 15
- 2025, Październik21 - 9
- 2025, Wrzesień25 - 28
- 2025, Sierpień28 - 18
- 2025, Lipiec30 - 64
- 2025, Czerwiec24 - 38
- 2025, Maj28 - 40
- 2025, Kwiecień12 - 25
- 2025, Marzec18 - 46
- 2025, Luty12 - 32
- 2025, Styczeń15 - 50
- 2024, Grudzień21 - 69
- 2024, Listopad13 - 25
- 2024, Październik22 - 58
- 2024, Wrzesień16 - 36
- 2024, Sierpień9 - 19
- 2024, Lipiec12 - 32
- 2024, Czerwiec18 - 74
- 2024, Maj12 - 44
- 2024, Kwiecień15 - 56
- 2024, Marzec15 - 43
- 2024, Luty8 - 35
- 2024, Styczeń5 - 14
- 2023, Grudzień9 - 41
- 2023, Listopad10 - 43
- 2023, Październik22 - 106
- 2023, Wrzesień21 - 102
- 2023, Sierpień18 - 81
- 2023, Lipiec14 - 47
- 2023, Czerwiec19 - 74
- 2023, Maj28 - 100
- 2023, Kwiecień23 - 127
- 2023, Marzec16 - 87
- 2023, Luty19 - 99
- 2023, Styczeń17 - 91
- 2022, Grudzień18 - 113
- 2022, Listopad26 - 112
- 2022, Październik31 - 91
- 2022, Wrzesień30 - 114
- 2022, Sierpień22 - 95
- 2022, Lipiec26 - 104
- 2022, Czerwiec30 - 68
- 2022, Maj34 - 136
- 2022, Kwiecień23 - 78
- 2022, Marzec25 - 91
- 2022, Luty20 - 88
- 2022, Styczeń25 - 123
- 2021, Grudzień15 - 110
- 2021, Listopad21 - 64
- 2021, Październik22 - 105
- 2021, Wrzesień18 - 86
- 2021, Sierpień18 - 110
- 2021, Lipiec13 - 62
- 2021, Czerwiec16 - 78
- 2021, Maj23 - 95
- 2021, Kwiecień22 - 124
- 2021, Marzec19 - 95
- 2021, Luty10 - 38
- 2021, Styczeń14 - 63
- 2020, Grudzień15 - 27
- 2020, Listopad15 - 17
- 2020, Październik23 - 19
- 2020, Wrzesień21 - 77
- 2020, Sierpień16 - 82
- 2020, Lipiec18 - 77
- 2020, Czerwiec21 - 84
- 2020, Maj25 - 102
- 2020, Kwiecień28 - 220
- 2020, Marzec27 - 77
- 2020, Luty18 - 40
- 2020, Styczeń9 - 11
- 2019, Grudzień13 - 15
- 2019, Listopad13 - 12
- 2019, Październik22 - 47
- 2019, Wrzesień21 - 46
- 2019, Sierpień21 - 19
- 2019, Lipiec26 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 17
- 2019, Maj35 - 48
- 2019, Kwiecień34 - 40
- 2019, Marzec34 - 49
- 2019, Luty29 - 44
- 2019, Styczeń36 - 162
- 2018, Grudzień16 - 22
- 2018, Listopad23 - 5
- 2018, Październik25 - 20
- 2018, Wrzesień21 - 24
- 2018, Sierpień25 - 57
- 2018, Lipiec26 - 59
- 2018, Czerwiec16 - 44
- 2018, Maj20 - 32
- 2018, Kwiecień23 - 66
- 2018, Marzec23 - 66
- 2018, Luty20 - 87
- 2018, Styczeń15 - 74
- 2017, Grudzień19 - 111
- 2017, Listopad12 - 46
- 2017, Październik24 - 49
- 2017, Wrzesień22 - 82
- 2017, Sierpień22 - 64
- 2017, Lipiec19 - 45
- 2017, Czerwiec21 - 60
- 2017, Maj24 - 171
- 2017, Kwiecień20 - 165
- 2017, Marzec17 - 73
- 2017, Luty11 - 46
- 2017, Styczeń17 - 84
- 2016, Grudzień14 - 48
- 2016, Listopad26 - 129
- 2016, Październik20 - 117
- 2016, Wrzesień26 - 103
- 2016, Sierpień37 - 179
- 2016, Lipiec32 - 278
- 2016, Czerwiec30 - 102
- 2016, Maj36 - 127
- 2016, Kwiecień36 - 139
- 2016, Marzec41 - 173
- 2016, Luty31 - 116
- 2016, Styczeń28 - 180
- 2015, Grudzień16 - 118
- 2015, Listopad21 - 82
- 2015, Październik32 - 98
- 2015, Wrzesień21 - 109
- 2015, Sierpień7 - 29
- 2015, Lipiec27 - 86
- 2015, Czerwiec32 - 71
- 2015, Maj25 - 168
- 2015, Kwiecień17 - 113
- 2015, Marzec16 - 88
- 2015, Luty9 - 90
- 2015, Styczeń4 - 22
- 2014, Grudzień19 - 192
- 2014, Listopad18 - 87
- 2014, Październik12 - 96
- 2014, Wrzesień20 - 85
- 2014, Sierpień13 - 26
- 2014, Lipiec12 - 78
- 2014, Czerwiec17 - 89
- 2014, Maj27 - 122
- 2014, Kwiecień17 - 122
- 2014, Marzec9 - 85
- 2014, Luty7 - 69
- 2014, Styczeń5 - 53
- 2013, Grudzień17 - 187
- 2013, Listopad15 - 117
- 2013, Październik20 - 137
- 2013, Wrzesień18 - 162
- 2013, Sierpień16 - 74
- 2013, Lipiec4 - 20
- 2013, Czerwiec12 - 98
- 2013, Maj15 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 76
- 2013, Marzec8 - 100
- 2013, Luty5 - 56
- 2013, Styczeń7 - 147
- 2012, Grudzień5 - 38
- 2012, Listopad5 - 127
- 2012, Październik4 - 23
- 2012, Wrzesień4 - 27
- 2012, Sierpień10 - 32
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec6 - 31
- 2012, Maj17 - 116
- 2012, Kwiecień19 - 106
- 2012, Marzec12 - 79
- 2012, Luty4 - 21
- 2012, Styczeń3 - 37
- 2011, Grudzień3 - 31
- 2011, Listopad13 - 135
- 2011, Październik15 - 121
- 2011, Wrzesień15 - 26
- 2011, Sierpień6 - 9
- 2011, Lipiec14 - 2
- 2011, Czerwiec13 - 83
- 2011, Maj12 - 78
- 2011, Kwiecień9 - 35
- 2011, Marzec2 - 3
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik13 - 14
- 2010, Wrzesień4 - 9
- 2010, Sierpień3 - 3
- 2010, Lipiec6 - 4
- 2010, Czerwiec7 - 3
- 2010, Maj8 - 5
- 2010, Kwiecień9 - 10
- 2010, Marzec1 - 0
- 2009, Grudzień7 - 13
- 2009, Listopad8 - 16
- 2009, Październik11 - 5
- 2009, Wrzesień19 - 21
- 2009, Sierpień18 - 14
- 2009, Lipiec25 - 11
- 2009, Czerwiec7 - 16
- 2009, Maj5 - 12
- 2009, Kwiecień10 - 22
- 2009, Marzec10 - 10
- 2009, Luty5 - 0
- 2009, Styczeń5 - 12
- dystans 48.01 km
- 15.00 km terenu
- czas 02:57
- średnio 16.27 km/h
- rekord 36.70 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Dwieście kurek, trzysta grzybów
Sobota, 22 lipca 2017 · dodano: 11.08.2017 | Komentarze 0
kurki - 230czubajki - 48
podgrzybki - 15
prawdziwki - 6
zajączki - 4,5
- dystans 95.73 km
- 0.50 km terenu
- czas 05:24
- średnio 17.73 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
po mieście x12
Czwartek, 20 lipca 2017 · dodano: 11.08.2017 | Komentarze 0
Latolistek cytrynek (Gonepteryx rhamni)przeczytaj o motylu na stronach:
- Insektarium
- Wikipedia
- Medianauka
- Świat Makro
- Przyroda świętokrzyska
- Lepidoptera.eu
- LepiWiki
Latolistek cytrynek
styczeń - wybudzony cytrynek
styczeń
styczeń
marzec - z lewej samiczka, z prawej samczyk
Znów taką poczwarkę zebrałem z jagodami, wydaje się, że to cytrynek, a to dlatego że...
... trafiłem cytrynka świeżo po przepoczwarzeniu obok skórki poczwarki.
- dystans 145.16 km
- 8.30 km terenu
- czas 07:26
- średnio 19.53 km/h
- rekord 41.30 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Nowe Miasto i stare pociski
Wtorek, 18 lipca 2017 · dodano: 11.08.2017 | Komentarze 12
Jako że ostatnio jakoś nie było pocisków, to wybrałem się w rejon, gdzie miałem kilka miejscówek do sprawdzenia, a mianowicie do Nowego Miasta nad Pilicą.Po drodze mały postój w Białej Rawskiej.
A może gruszeczkę?
Rzuciłem jeszcze okiem na kościół, ale tutaj żadnych pocisków nie ma.
W tej figurze ciekawostką są klucze.
A tutaj by można napisać nową powieść o Szwejku... oczywiście nie o Józefie, tylko jego bracie i o tym jak brał udział w operacji Warszawsko-Dęblińskiej, Bitwie pod Łodzią i wojnie pozycyjnej nad Rawką, Bzurą i Pilicą. Co prawda C.K. wojaków tu było nie za dużo, ale jakaś kawaleria się tam plątała (Paweł Hulka-Laskowski pisał o kawalerzystach z Małopolski, co w Żyrardowie mieli postój cofając się od Warszawy), a nad Rawką i Bzurą była bateria moździerzy 305mm.
Można też z drugiej strony opisać dzieje w wojsku rosyjskim jakiegoś dalszego kuzyna Józefa Szwejka, który mógł pochodzić od Braci Czeskich którzy emigrowali do Polski i ich potomkowie mieszkali min. w Żyrardowie (tak jak Paweł Hulka-Laskowski, który właśnie Szwejka tłumaczył z czeskiego).
Mam nawet pomysł na początek, jak to zamykają Jana Szwejka za pędzenie bimbru i jak się tłumaczy, że nie łamie ukazu carskiego o prohibicji, bo on szykuje zapas trunku na rychłe oblewanie wielkiego zwycięstwa, bo wg. gazet za dwa miesiące wojska rosyjskie wkroczą do Berlina... temat jest rozwojowy.
Gmina sadów i jabłek
Resztki jakiegoś gongu pożarowego... ciekawe cod czego jest to u góry (tylko pałeczki do uderzania już nie ma).
Kościół w Sadkowicach, tutaj pocisków nie namierzyłem wcześniej i na miejscu się okazuje, że faktycznie nie ma.
Kapliczka zaraz za Sadkowicami (pod Lutoborami).
Powiększenie poniższej tabliczki po kliknięciu w fotkę.
I pierwszy cel wycieczki - wieś Żdżary.
Kaplica grobowa na cmentarzu
Nepomuk usytuowany strategicznie na niewielkim wzgórzu w centrum wsi - całą wieś zaleje, a do niego woda nie dojdzie. Zresztą wieś jeszcze nie nad samą Pilicą, co najwyżej pomniejsze rzeczki mogły tu powylewać.
No i właściwy cel - kościół w Żdżarach. Wcześniej ze zdjęć namierzyłem te trzy pociski.
Na frocie największy - o średnicy ok. 15cm, a boczne ok. 11 i 7 cm. Niestety otynkowane podczas ostatniego remontu, jeszcze całkiem niedawno nie były ani otynkowane, ani pomalowane, co widać na zdjęciach które można w jęternecie znaleźć.
Prawdziwa niespodzianka czekała jednak w północnej ścianie kościoła (która jest gorzej obfocona online), gdzie w równych rzędach tkwi 9 pocisków o średnicy ok. 18cm.
Jeszcze taki artefakt średnicy ok. 12cm trafiłem... tylko do czego to służyło? W Kozłowicach skorupa z podobnie rozklepanym kołnierzem służy jako gong pożarowy, a tutaj tkwi w drzewie. Może pierwotnie też to był gong, albo coś innego i w drzewie umieszczony został wtórnie?
Jadę dalej, a na horyzoncie widać Górkę Zgody (vel Przeprośną) z kościołem św. Rocha.
Powstanie kościoła wiąże się się z Rokoszem Lubomirskiego, bowiem 31 lipca 1666 zawarto ugodę w Łęgonicach kończącą rokosz, a na tej górce na pamiątkę zbudowano kaplicę. Kaplica została uszkodzona w czasie pierwszej wojny (ponoć artyleria ostrzelała ją zza Pilicy), a po wojnie zbudowano w tym miejscu kościół. Obecnie przy wejściu są portrety króla Jana Kazimierza i Jerzego Sebastiana Lubomirskiego.
Te kamienne elementy, to chyba pozostałości po kaplicy.
Tutaj projekt budowy kościoła i fotka kaplicy z 1919 roku (lepsza jakość na fotopolska - kaplica)
Widoczek stąd ładny.
A teraz pora na pociski - co prawda miałem zdjęcia kościoła, ale nie z tej strony z pociskami... udało mi się wypatrzeć trzy, ale chciałem na miejscu policzyć dokładnie ile ich jest.
Kościół został co prawda wybudowany po I wojnie, ale na pamiątkę zniszczenia kaplicy, wmurowano w południową ścianę (od strony Pilica, która jest stąd ładnych parę kilometrów) pociski - jest ich 9 co najmniej dwóch różnych kalibrów, ale jest też chyba dziura w którym mógł być dziesiąty.
Mam zagwodkę jeśli chodzi o te okrągłe na płask... wydaje mi się że to raczej ciemna cegła w tym kształcie, ale ten z lewej u góry wygląda bardziej jak pocisk. Tak więc kwestię pozostawiam otwartą.
I dziura w której prawdopodobnie też był pocisk.
Rekonstrukcja pustelni za kościołem
Cmentarz wojenny
Grób ostatniego pustelnika - Ignacego Piotrowskiego, który zmarł w 1970 roku. Tak wyglądał kilka lat temu, ale ostatnio niestety postawiono nowy nagrobek i wygląda tak... no tak, trzeba było walnąć taki katafalk, jakby nie możnaskromnej mogiły ziemnej z drewnianym krzyżem.
Na cmentarzu wojennym jest też zachowany jeden głaz nagrobny.
Ponieważ lavinka dopytywała o jeżyny, to zrobiłem fotkę jak wygląda sytuacja (ponieważ wpis pojawia się z opóźnieniem, śpieszę donieść że na początku sierpnia jeżyny już u nas były).
Drugi kościół w Łęgonicach... za Pilicą jest jeszcze jeden drewniany w Łęgonicach Starych, ale trzeba tam jechać naokoło przez Nowe Miasto, a nie miałem na to czasu.
No i wjeżdżam do Nowego Miasta.
Kapliczki
Kościół i klasztor kapucynów - tutaj też miałem namierzony jeden pocisk, ale nie byłem pewiem czy to nie coś innego. Na miejscu okazało się że faktycznie jest dokładnie jeden (od południa, czyli od strony Pilicy), ale ze względu na to że nie ma dostępu do kościoła z tyłu, to nie mam pewności czy coś tam jeszcze nie tkwi.
Klimatyczna ruderka.
Przy kontenerze na makulaturę znalazłem taką książkę... w moim domu książek się nie wyrzuca, więc ją przygarnąłem, zwłaszcza że w dobrym stanie (tylko kawałek grzbietu trzeba podkleić).
Pomnik a dworcu autobusowym
Zajrzałem czy MiG jeszcze stoi... stoi, choć zastawiony dookoła samochodami.
No i drugi kościół w Nowym Mieście, gdzie też miałem podejrzane pypcie wyglądające na pociski... na miejscu stwierdziłem że faktycznie to pociski i jest ich 8 sztuk (głównie od południa).
Epitafia wmurowane w ścianą zewnętrzną (powiększenie po kliknięciu w zdjęcia)
Zjeżdżam ze skarpy na ulicę Bielińskiego, gdzie znajdował się zakład przyrodoleczniczy Bielińskiego (info).
Rzuciłem jeszcze okiem na pałac (bez zmian), a w parku pałacowym plac zabaw, który został zamknięty (jednak nie wiem z jakiego powodu).
Rzut okiem na końcową stację wąskotorowej kolejki grójeckiej. (obecnie kursy turystyczne tylko na trasie Piaseczno - Tarczyn, nawet do Grójca nie dojeżdża, tak więc obecnie nazywana jest piaseczyńską).
Na wyjeździe z Nowego Miasta jeszcze śmieszka rowerowa.
Nie jadę prosto z powrotem, tylko jeszcze odbijam do Lubani rzucić okiem na kolejny kościół. Ale najpierw kapliczka (powiększenie tabliczki po kliknięciu w fotkę).
A oto i kościół - pocisków brak.
Obok kilka starych nagrobków - min. b. majora b. wojsk polskich (klik by powiększyć).
Jeszcze kaplica cmentarna.
I to tyle - dalej do Sadkowic i powrót już tą samą trasą przez Białą Rawską. Podsumowując - znalazłem pociski w czterech kościołach, w których je już wcześniej namierzyłem (tyle że było ich więcej niż byłem w stanie stwierdzić online), w pozostałych kościołach nic nie było. No i jeszcze ten pocisk w drzewie trafiłem.
Kategoria >100, łódzkie, mazowieckie
- dystans 91.13 km
- 7.00 km terenu
- czas 05:10
- średnio 17.64 km/h
- rekord 39.00 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Odbiliśmy się od ściany komarów
Poniedziałek, 17 lipca 2017 · dodano: 20.07.2017 | Komentarze 3
Korzystając z tego, że chwilowo nie pada i nie ma skwaru, pojechaliśmy pod Kampinos (a właściwie pod Puszczę Kampinoską, ale pod Lesznem), odbiliśmy się od ściany komarów i wróciliśmy.Utrata... dawniej ponoć Mrowa lub Nrowa, a nazwa Utrata jest późniejsza i ponoć pochodzi od karczmy nad tą rzeką.
A propos rzek - w innych rejonach kraju mają przełomy rzeczne (np. z bardziej znanych - Przełom Dunajca), a my mamy przełomy drogowe (niewykorzystany potencjał turystyczny).
Asfalt na drodze faluje, pieni się, rozpada na kry... rzuca nami w te i we wte, ale jakoś udaje się pokonać ten odcinek bez większych strat.
Pole ziemniaków z prądem... Niedawno pisałem więcej na ich temat, więc nie będę się powtarzał.
To jest dobra pora na zbiór kwiatów... zaznaczę, że z tych fioletowych robi się denaturat.
Uwaga na spacerujących Marianów!!!
Leszno - pomnik pod szkołą. Furtka zamknięta, może da się dostać na teren gdzieś z boku, ale już sobie odpuściliśmy i fotki zza płotu. lavinka wyciągnęła z sakwy teleobiektyw by zrobić zbliżenie.
Pod urzędem gminy nie ma już wiklinowego łosia, jest za to gong z... jakiegoś bliżej nieokreślonego kawałka żelastwa (pałeczka do gongu niestety zniknęła z łańcuszka).
No i który szlak wybrać? Jako że to szlaki samochodowe (ktoś z nich w ogóle korzysta?), to jedziemy w prawo... ale najpierw stopik pod kościołem.
Oglądamy kościół - pocisków nie stwierdziliśmy.
Kawałek za Lesznem sklepu też nie stwierdziliśmy, ino tabliczkę.
Wbijamy się w las po skrzynkę - witają nas komary i zajączki.
Zahaczamy też o KPN, korzystamy z jednego ze szlaków w enklawie parku przed Zaborowem... po drodze kłody pod nogi, dodatkowo zaminowane (obok kupa konia), plus zmasowane, komarowe ataki z powietrza. Dobra, mamy ten swój Kampinos, można wracać.
Stopik pod Maryjką w Zaborowie.
Rzut okiem i obiektywem na kościół - pocisków brak.
Pomnik pod szkołą (
Zahaczamy też o cmentarz - kwatera wojenna z 1939, oraz kilka grobów w części cywilnej.
Trwa wykańczanie parkingu Park&Ride... dziwna trochę lokalizacja, do czego tu się można przesiąść? Do autobusu miejskiego, który jeździ co godzinę (w tygodniu w godzinach szczytu co 20-30min)? Jakoś wątpię w to zastosowanie, jak ktoś już wsiądzie w samochód, to raczej pojedzie do samej Warszawy... no może ta część rowerowa może ma sens. Raczej obstawiam, że to taki skok na kasę z funduszy unijnych, by wybudować parking pod szkołą.
Jeszcze kapliczka w Zaborowie.
I półkolonie dla łabądków w pobliżu pałacu.
Akurat trafiliśmy na porę obiadową.
- A teraz wszyscy siorbią zupkę (serio było słychać siorbanie!).
W drodze powrotnej postój na Pisią Tuczną (z wiadomą dedykacją).
Kategoria mazowieckie
- dystans 50.49 km
- 17.00 km terenu
- czas 03:08
- średnio 16.11 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Kurki, prawdziwki, jagody
Sobota, 15 lipca 2017 · dodano: 19.07.2017 | Komentarze 3
Czyli do lasu na grzyby i jagody - zebrano co następuje:- 60 kurek
- 12 prawdziwków
- 11 czubajek
- 1 zajączek
- 1,5 kubka jagód
Po drodze z cyklu "Do przewiezienia takiego bagażu niezbędny jest samochód":
Prawdziwek na dzień dobry
Prawdziwków trochę było, aczkolwiek te większe robaczywe, a te mniejsze prawie wszystkie miały robaczywe nóżki (a czasem i kawałek kapelusza trzeba było wykroić)
Były też kurki
A także zajączki, ale prawie wszystkie robaczywe
No i czubajki... tak się zbiera czubajki przy okazji zbierania jagód
Myślałem że trafię jakieś kozaki, bo widziałem już na rynku, ale nic nie było. Natomiast zadziwiający był tutaj brak podgrzybków, mimo że wczoraj w żyrardowskim lesie troszkę ich znalazłem, a tu ani jednego.
Poza tym sporo surojadek wszelkich kolorów... ale niewykluczone że w większości robaczywe, bo jak się zastanawiałem żeby jednego chlebowego, w miarę młodego zebrać, to okazało się że kompletnie przeżarty.
I takie cuś
To chyba korzeniówka pospolita
No, pora wracać, może się uda zdążyć przed deszczem
Nie udało się, ale tylko trochę mnie pokropiła, bo chmura trochę niemrawa i udało się spod niej uciec
Ale jest jeszcze szansa na zlewę, bo przede mną następna... ale potem jeszcze trochę w prawo jechałem i w końcu między tymi dwiema chmurami przejechałem.
Strażnicy chmur
- dystans 16.52 km
- 9.10 km terenu
- czas 01:13
- średnio 13.58 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Z Klu na dworzec, a potem do lasu
Piątek, 14 lipca 2017 · dodano: 16.07.2017 | Komentarze 0
A na dworcu ciekawie... a to Pendolino jadące objazdami (na CMK kolejny remont).
A to zabłąkany, samotny Byk powoli sunął przez stację.
A to piętrus się podstawiał.
A potem pojechałem do lasu na grzyby, zebrałem:
27 czubajek
12 podgrzybków
6 kurek
Na dzień dobry kilka podgrzybków, zapowiadało się więc świetne grzybobranie... ale potem było gorzej. Jednak nie marudzę, w żyrardowskim lesie każde grzybobranie, gdy uda się znaleźć coś więcej niż czubajki i dwa-trzy podgrzybki należy uznać za udane.
A na środku drogi rosła sobie surojadka
Na koniec jeszcze trochę jagód.
Takiego miałem sąsiada (obok miejsca, gdzie postawiłem rower).
- dystans 4.16 km
- czas 00:15
- średnio 16.64 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Małe laboratorium panny Kluski
Poniedziałek, 10 lipca 2017 · dodano: 14.07.2017 | Komentarze 4
W zasadzie wycieczka, to tylko odebranie Klu z dworca... ale wrzucam jeszcze kilka zdjęć z tygodnia.- Wróciłam! Cieszycie się?
Podwórkowa zgraja rowerowa
Małe laboratorium panny Kluski
Staramy się uzyskać stan równowagi na tej bujawce... nie jest to łatwe o tyle, że są one źle wyważone i same z siebie przechylają się na jedną stronę, ale udaje się to zrównoważyć przy pomocy kubełków z piaskiem.
Tutaj natomiast z pełnym zielonym kubełkiem... toteż z drugiej strony trzeba było dołożyć foremek z piaskiem.
A tutaj trzeba dosypać piasku do niebieskiej foremki - jedna łopatka, druga, trzecia... o jest!
A dosypanie czwartej łopatki piasku nie przeważyło i nadal mamy stan równowagi.
Na zapleczu laboratorium.
Przerwa na kawę.
- dystans 70.95 km
- 1.30 km terenu
- czas 04:05
- średnio 17.38 km/h
- rekord 40.40 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Brwin-uff
Niedziela, 9 lipca 2017 · dodano: 13.07.2017 | Komentarze 5
Trochę dziś gorąco, ale nie aż tak żeby nie dało się jeździć... no to termos mrożonej kawy i butelka wody z zamrażalnika do sakwy i drogę. Ze względu na upał, jednak trasa niezbyt długa i niespieszna.Rano jeszcze nocny chłodek, jeszcze są chmury... ale z godziny na godzinę coraz mniej chmur i coraz goręcej. Dobrze że wiatr trochę chłodził, to w cieniu można było się ostudzić, tak więc pierwszy długi postój na skwerku w Izdebnie Kościelnym (najgorsze są letnie dni, gdy nawet w cieniu jest za gorąco).
A potem skrajem przecinamy Grodzisk Mazowiecki, po drodze oglądamy najnowszy grodziski mural, jako że całkiem niedaleko grodziskiego grodziska, to jako temat zostało wybrane życie Słowian.
W drodze do Milanówka jeszcze zahaczamy o nieukończoną willę pięknie schowaną we wschodnioeuropejskiej dżungli.
Hmmm, ciekawe co to za okopy? To już Milanówek.
Przejazd kładką na drugą stronę.
W Milanówku są takie oto znaki... tyle że niedawno jak chciałem im zrobić zdjęcie, to albo już ich nie było, albo zasrayowane i z resztkami wlepek... ten chyba nowo postawiony, bo niedawno w tym miejscu nie było.
Skoro zaczęliśmy od murala, to zatrzymujemy się sfocić mural upamiętniający założycieli Centralnej Doświadczalnej Stacji Jedwabniczej w Milanówku (tabliczka informacyjna)
A skoro już się zatrzymaliśmy, to rzuciliśmy też obiektywem na sąsiednią Willę Matulka (tabliczka)
Ze względu na dużą ilość drzew, przez Milanówek jedzie się dosyć przyjemnie, mimo wzmagającego się upału i tak docieramy do willi na Turczynku i tutaj kolejny długi postój. Strzelają korki od termosów i kawa mrożona leje się lodowatymi strumieniami.
Po czym ruszamy w Brwinów. Krótki postój (ale obowiązkowo z kawą mrożoną) pod takim oto domem.
A skoro dziś muralowo, to mimo że ten już na pewno był na bikestatsie, to jeszcze raz wrzucimy jego fotkę. Upamiętnia Wacława Kowalskiego (który mieszkał w Brwinowie) i kolej warszawsko-wiedeńską.
Rzut okiem na tabliczki na remizie obok.
Oraz na kościół z międzywojnia po drugiej stronie torów (pocisków brak).
Z cyklu tabliczki...
A tabliczek o kościele, dawnym proboszczu, itp jest tuaj sztuk trzy co najmniej (tabliczka 1, tabliczka 2, tabliczka 3). Jako że do ogrodzenia proszą żeby nie przypinać, jedna z nich służy jako stojak rowerowy.
Spacer dookoła
I kolejny długi postój, tym razem w parku, w rejonie bluszczowego zakątka. Ogólnie dziś było niespiesznie, z długimi postojami w cieniu... a stąd to już powrót... uff za gorąco.
- dystans 45.60 km
- 12.00 km terenu
- czas 02:45
- średnio 16.58 km/h
- rekord 37.80 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Kurki, świdośliwa, ziemniaki itp.
Sobota, 8 lipca 2017 · dodano: 10.07.2017 | Komentarze 11
55 kurek (pieprznik jadalny)3 prawdziwki (borowik taki, czy owaki)
2 zajączki (podgrzybek złotopory i/lub obciętozarodnikowy)
1 czubajka (muchomor rdzawobrązowy)
Ponieważ od jakiegoś czasu na rynku można kupić kurki, także u dornfelda na bikestatsie było sporo kurek... uznałem że pora wybrać się do lasu ich poszukać. Ale nie miałem kiedy. Wreszcie dziś się udało wyskoczyć.
Ale zanim dojechałem do lasu... pole ziemniaków z prądem.
Ziemniak z prądem, to taki regionalny produkt Mazowsza. To proste, wystarczy zasadzić ziemniaki (ewentualnie kartofle... no w ostateczności mogą też być pyry, albo inne psianki) na piaszczystej glebie, pod linią energetyczną, przy czym jeśli chcemy uzyskać ziemniaki wysokoprocentowe, należy je posadzić pod linią wysokiego napięcia. Ziemniaki wysokoprocentowe stosuje się do przygotowania mocniejszych trunków. Jako że mój dziadek zajmował się bimbrownictwem (zwłaszcza w czasie okupacji), podaję kilka rodzinnych przepisów:
Nalewka z kwiatów ziemniaka
Zebrać kwiaty, opłukać, następnie ułożyć w dużym słoju i zalać wodą, lub wodą z cukrem*. Odstawić na miesiąc do trzech** w ciemne, chłodne miejsce. Po wyjęciu odcedzić, rozlać do butelek i gotowe. Podawać z plasterkiem ziemniaka.
Kartoflais nouveau
Zbieramy dojrzałe jagody ziemniaka, myjemy, kroimy i wrzucamy do gąsiora. Zalewamy wodą lub wodą z cukrem* i odstawiamy na 2-3 miesiące** w ciemne, ciepłe miejsce. Następnie zlewamy trunek, wlewamy ponownie do oczyszczonego gąsiora i odstawiamy na kilka miesięcy by wino stało się klarowne, a na koniec rozlewamy do butelek. Należy spożyć w przeciągu pół roku, ponieważ potem sinieje i traci swój szlachetny, piaskowy kolor.
Na początku możemy też dodać jabłka, lub sok jabłkowy, wtedy otrzymamy klasycznego jabola.
Bimber ziemniaczany
Bulwy ziemniaka wysokoprocentowego obieramy, myjemy i ścieramy na tarce. Odsączamy i płyn rozlewamy do butelek otrzymując bimber naturalnie mętny. Możemy też płyn odstawić na jeden dzień i gdy się odstoi, delikatnie zlać klarowny bimber. Tradycyjnie podaje się w musztardówce.
Odsączone tarte ziemniaki możemy użyć do smażenia placków ziemniaczanych, ale uwaga takie placki łatwo wchodzą, ale niezauważalnie zwalają z nóg (tym bardziej nie nadają się na zagrychę pod bimber, ani żaden z ww. trunków).
* - w zależności czy chcemy uzyskać trunek wytrawny, czy słodki
** - im dłużej, tym mocniejszy trunek, przy czym po trzech miesiącach proces przenikania procentów z kwiatów lub owoców w zasadzie się kończy (oczywiście na moc ma też wpływ to, czy mamy do czynienia z ziemniakami wysoko- czy niskoprocentowymi).
Gryka... fuj! ;-)
Pod Wolą Szydłowiecką okazuje się, że są już postawione nowe tablice (8-11) Przydrożnych Lekcji Historii (następnego dnia huann sprawdził, ze też... miesiąc temu jak tam byliśmy, to jeszcze nie było). Zbliżenie po kliknięciu w fotkę, ponadto zbliżenia dwóch fragmentów - treści i mapki.
No i w las... letnie grzybobrania nie są moimi ulubionymi, bo zwykle jest za gorąco. Wolę jesienne, ale wtedy kurek nie ma, zresztą nie wiadomo czy inne grzyby też będą. Tak i dziś było dosyć duszno, mimo że słońce niezbyt często wyglądało zza chmur.
Na miejscach kurkowych faktycznie były kurki, przy czym część była już za stara na zbiór, jakbym przyjechał z tydzień temu to mógłbym je zebrać, a dziś kolejne.
Były też niewielkie ilości innych grzybów - trzy prawdziwki, ale prawie same kapelusze, bo nóżki robaczywe... tylko pół nierobaczywej nóżki udało się zebrać.
Zajączków było trochę więcej, ale tradycyjnie zarobaczywione i zapleśniałe... tutaj udało się w sumie jeden kapelusz i dwie połówki.
Oraz jedna symboliczna czubajka.
Były też surojadki, ale tych nie zbieram... ta brązowa, to może ta wariagowa cukrówka?
Z innych grzybów, które nie zbierałem... toto w zeszłym roku identyfikowałem, ale nie pamiętam, musiałbym się przekopać przez wpisy.
Sromotnik bezwstydny, gdy podszedłem odleciało z niego stado much, został tylko żuczek.
Świdośliwa... podobno przywleczona tutaj w czasie I wojny przez wojsko rosyjskie, jedna z wersji mówi o tym że była stosowana jako pasza dla koni. Chociaż jeśli już, to raczej obstawiałbym że jednak suszona świdośliwa była przeznaczona dla zołnierzy (ponoć suszone owoce np. z paczek, były cenione gdyż na przykład parzono z nich herbatki).
O ile faktycznie świdośliwa jest gatunkiem obcym i do tego rośnie w rejonie, gdzie przebiegał front i są do tej pory okopy, to jednak zastanawiam się czy to nie jest przypadkowa zbieżność, a opowieści to nie kolejne lokalne miejskie legendy. W Polsce występuje kilka gatunków świdośliwy i np. w przypadku świdośliwy kłosowej można przeczytać coś takiego: Jest także rośliną inwazyjną, w pełni zadomowioną na niektórych terenach leśnych gdzie niegdyś była celowo wprowadzana jako domieszka biocenotyczna i czynnik fitomelioracyjny.
Tak czy inaczej, owoce są słodkie, smaczne, nazbierałem też niecały kubek, będą dla Kluski do kompotu.
Miałem jeszcze zamiar nazbierać jagód (od jakiegoś czasu na rynku są jagodzianki, znak że jagody się zaczęły), ale nie miałem czasu, bo chciałem zdążyć przed deszczami, sprawdziłem tylko że są i zebrałem garstkę do kompotu.
Kruszyna pospolita... tego nie zbieram nie tylko dlatego, że owoce jeszcze niedojrzałe, ale także (przede wszystkim) że są trochę trujące.
A to to nie wiem... jakiś lichy bez koralowy, czy co?
A ten owoc to... eee, znaczy żuczek.
No i tyle, przed deszczami zdążyłem, choć przez chwilę kropiło... ale potem okazało się że pierwsza fala minęła mnie od południa (gdyby nie to, to bym jednak nie zdążył i by mnie zlało). A kolejne deszcze przyszły 2,5 godziny po moim powrocie.
- dystans 16.57 km
- czas 01:05
- średnio 15.30 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Galimatias
Piątek, 7 lipca 2017 · dodano: 09.07.2017 | Komentarze 5
Kluskę coś użarło pod okiem, spuchła i trzeba było do przychodni, bo opuchlizna sie utrzymywała od wczoraj... lekarka wysłała nas ze skierowanie do szpitala na zastrzyk i na obserwację. Tam lekarka zbadała, popatrzyła z politowaniem na skierowanie i stwierdziła że jeśli bardzo chcemy to może nas zatrzymać w szpitalu bo jest skierowanie, ale w zasadzie przemywanie i środki antyhistaminowe wystarczą. Nam też nie uśmiechało się zwiedzanie kolejnej części szpitala, więc zrezygnowaliśmy z tej atrakcji i zamiast tego pojechaliśmy do parku.A później na dworzec... mieliśmy rowerami jechać do Warszawy, przez plac zabaw w Grodzisku, ale wyszło jak wyszło. Ostatecznie więc lavinka pojechała z Klu pociągiem.
Jak widać mimo dostawienia stojaków pod dworcem, miejsc do przypięcia rowerów za mało i przypinane są do wszystkiego co się nie rusza.
W międzyczasie wjechał piętrus... to może dwa słowa o tych nowoczesnych piętrusach w Kolejach Mazowieckich.
To może parę słów o nich, ok. 10 lat temu Koleje Mazowieckie zamówiły wagony piętrowe typu push-pull, to znaczy że z jednej strony składu przyczepiana lokomotywa która je ciągnie, a z tyłu tzw. wagon sterowniczy. System push-pull polega na tym, że gdy pociąg wraca, to nie trzeba przeczepiać lokomotywy, wystarczy że maszynista przejdzie do wagonu sterowniczego, skąd będzie sterował lokomotywą, która tym razem będzie pchała skład.
Takie właśnie wagony Twindexx wyprodukowane przez bombardiera trafiły w 2008 do KM i co się okazało? Nie zamówiono lokomotyw. Tymczasowo eksploatowano lokomotywy EU07 wypożyczone od PKP Cargo, które jednak nie były przystosowane do systemu push-pull. Odpowiednie lokomotywy zamówiono również u Bombardiera i trafiły one do KM dopiero w 2011. Były to lokomotywy Traxx, które w Polsce otrzymały oznaczenie EU07, a Koleje Mazowieckie ogłosiły konkurs na nazwę i malaturą dla nich, stąd też nazywają się one Hetmanami, a ponadto każda ma innego hetmana jako swojego patrona. (były już na blogu pocztówkowym - Twindexx z EU07, oraz Hetman).
Ale znowu - zamówiono 11 wagonów sterowniczych (a potem do nich 11 lokomotyw), a tylko 26 wagonów doczepnych/środkowych. A więc gdyby wszystkie wagony i lokomotywy były trasie, to średnio byłyby dosyć krótkie - 3-4 wagony (1 sterowniczy i 2-3 środkowe). Dlatego w następnym przetargu na piętrusy zamówiono 2 lokomotywy, 2 wagony sterownicze i aż 20 wagonów środkowych... W efekcie średnio każdy z 13 składów mógł być o 1 wagon dłuższy. Tym razem tabor produkowała Pesa, zarówno wagony (Sundeck) jak i lokomotywy (Gama), przy czym warunkiem była kompatybilność z taborem Bombardiera. Na tory wyruszyły w 2016.
O ile nie ma problemów by rozróżnić lokomotywy, czy wagony sterownicze obu producentów, to na pierwszy rzut oka znacznie trudniej stwierdzić z którym wagonem środkowym mamy do czynienia... oczywiście różnic z zewnątrz jest sporo, zwłaszcza jeśli obok siebie są dwa wagony różnych serii - np wysokość na której są okna, drzwi itp.
Jak wjechał ten piętrus, to bez problemu rozpoznałem lokomotywę i wagon sterowniczy Bombardiera... co do wagonów sterowniczych, to coś mnie tknęło żeby sprawdzić dokładnie i rzeczywiście, okazało się że są to Sundecki od Pesy. A zatem skład mieszany.
Tu widać różnic w porównaniu wagonów środkowych i sterowniczego.
Ponieważ miała za kilka minut wjechać Wiedenka, która ostatnio zwykle jest piętrowym składem Pesy, to poczekałem jeszcze na peronie. I faktycznie wjechała Gama (malatura taka sama jak w Hetmanach) i Sundecki.





