teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 124075.40 km z czego 18790.55 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 5.28 km
  • czas 00:21
  • średnio 15.09 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Siódemka

Czwartek, 6 lipca 2017 · dodano: 07.07.2017 | Komentarze 0

Dziś na plac zabaw przy szkole nr 7, Kluska ostatnio życzy sobie każdego dnia by jechać na nowy plac zabaw... no, akceptuje takie na których dawno nie byliśmy, no to dziś pojechaliśmy na Siódemkę (a potem jeszcze odwiedziliśmy Jordanek).

Ten plac zabaw ma tę zaletę, że ma wyyysoką rurę. A nie o to chodzi by szybko z tej rury zjechać, lecz by sobie powisieć na górze.




Przerwa na kawę, z odbiciem słońca od ścianek kubka.



I jaworowe noski, które służyły do spuszczania z góry domku.



  • dystans 5.18 km
  • 2.20 km terenu
  • czas 00:30
  • średnio 10.36 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Ścieżka Zdrowia i Leśny Plac Zabaw

Poniedziałek, 3 lipca 2017 · dodano: 06.07.2017 | Komentarze 2

Dzisiaj na ścieżkę zdrowa. Przy tablicy planujemy marszrutę
- ... a potem idziemy do 3.



- 3 na mapie jest tutaj.



Zaczynamy po kolei, czyli najpierw 1.



Potem 2.



A potem... Leśny Plac Zabaw. Niedawno postawili przy 3. Najwięcej czasu spędziliśmy na tyrolce.



Ale oczywiście przetestowaliśmy wszystkie zabawki.



No i siłownię plenerową. Swoją drogą, tutaj były i dzieciaki i młodzież i dorośli i starsi ludzie, większość pieszo lub rowerowo... była też młodzież w samochodzie - przyjechali do lasu, zaparkowali obok siłowni, otworzyli drzwi i siedzieli nawet nie wychodząc z samochodu. I nie wysiedli, po dłuższym czasie pojechali dalej (może żeby posiedzieć w samochodzie przy kolejnych stacjach ścieżki zdrowia). Normalnie spacer do lasu.



Na 3 też poćwiczyliśmy.



Po dłuższym czasie poszliśmy do 4



A potem do... 7. Nie po kolei, bo widać ją było z 3.



Potem cofnęliśmy się do 6.



Oraz 5.




Stamtąd podjechaliśmy jeszcze do 8... pierwsze wizyty kończyły się tutaj na 7, bo Klu była zmęczona i wracaliśmy do domu.  Raz tylko z lavinką chyba dotarła do 8 i 9.



Kwitnące rozchodniki, ale te chyba nie są tutaj naturalną roślinnością, podejrzewam że przyjęły wyrzucone z ogródka.



O, jaki duży patyk!



A ten jeszcze większy!



A teraz zbieramy chrust.



Obok 9 tylko przejechaliśmy, bo to najmniej ciekawe urządzenie, zwłaszcza na koniec trasy. Jeszcze zahaczyliśmy o plac zabaw i do domu.



  • dystans 4.92 km
  • czas 00:19
  • średnio 15.54 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Wakacyjny Jordanek

Sobota, 1 lipca 2017 · dodano: 06.07.2017 | Komentarze 0

Hmmm, gdzie by tu dziś pojechać? Może na Jordanek.



Droga nie jest zbyt łatwa, a to drzewa w parku zwalone przez Pisię.



A to strażacy przycinający jakieś drzewo.



Na miejscu trzeba poćwiczyć, żeby mieć krzepę na powrót przez ten tor przeszkód



Te drabinki mogły tu już stać za moich czasów... a teraz Kluska już do nich dorosła i nie potrzebuje na nich mojej pomocy.




Kapelusz jak sama nazwa wskazuje służy do zbierania... szyszek.



Przerwa śniadaniowa. Kluska nie chciała czerwonego mini kubeczka, który dostała od stryjka huanna, tylko zabrała mój z kaczuszką.. czerwony dostałem zaś ja. W tematach kulinarnych było też robienie lodów... niestety nie było w ofercie rybkowych, co najwyżej szyszkowe, sosnowe i kwiatkowe.



Widzę chmurę! Czarną! Zbliża się...

Na szczęście przeszła bokiem, symbolicznie tylko pokropiło. A przed następną zdążyliśmy wrócić do domu.



  • dystans 15.02 km
  • czas 01:00
  • średnio 15.02 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Zupa ziemniaczna, czyli przeminęło z wiatrem

Piątek, 30 czerwca 2017 · dodano: 05.07.2017 | Komentarze 3

Dosyć wietrzny, ostatni dzień w przedszkolu.



Za dobrze ją w tym przedszkolu karmią. Żegnamy przedszkole i przedszkolne posiłki. Na naszym wikcie co chwila mówi że jest głodna, chce jeść w zasadzie non stop i żąda dwóch obiadów...



Trudno się wydostać z przedszkola, najpierw tradycyjnie na przyprzedszkonym placu zabaw, potem jeszcze na murku przy fontannie z Kubą. Ale w końcu musieliśmy uciekać przed chmurą, ledwie zdążyliśmy przed kolejną ulewą.



Ostatnie nawałnice przewróciły drzewo obok naszego domu, a jedna z wierzb straciła spory konar... Dla dzieciaków to frajda, bo można zrobić "sukienkę dla roweru".



Za każdym okrążeniem trzeba było dołożyć kolejnych gałązek








  • dystans 65.94 km
  • 0.50 km terenu
  • czas 03:25
  • średnio 19.30 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Szybki myk do Sochaczewa

Poniedziałek, 26 czerwca 2017 · dodano: 04.07.2017 | Komentarze 1

Dziś szybki myk do Sochaczewa po skrzynkę mobilną... droga Oryszew-Szymanów zyskała nowe łaty typu "placek" tudzież "kupa". Wertepiastość tego odcinka wzrosła.



Wizyta na cmentarzu wojennym.










Miejsce poświętne (pierwszy raz spotykam się z takim zwrotem) kościoła i klasztoru... swoją droga jest poprawiony błąd w nazwie zakonu. Miejsce śmierci Bolesława Krzywoustego. Powiększenie po kliknięciu w fotkę.



W Sochaczewie przeczekałem deszcz przy drugiej ze skrzynek... później popołudniu miało więcej padać, więc trzeba było się spieszyć z powrotem, ale bez przesady, żeby nie władować się ponownie w chmurę która już przeszła przez Sochaczew. Stąd też min. fotostopy przy łubinie, czy makach.







I jeszcze most po dawnej wąskotorówce guzowskiej (z cukrowni Guzów do linii kolejowej w Teresinie, przez okoliczne majątki). Tutaj jej przebieg.






  • dystans 8.48 km
  • czas 00:38
  • średnio 13.39 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

W czasie deszczu dzieci się nudzą

Piątek, 23 czerwca 2017 · dodano: 03.07.2017 | Komentarze 7

Jako że ostatnio oglądaliśmy piosenki Kabaretu Starszych Panów, to gdy jechaliśmy do przedszkola w deszczu, to Kluska podśpiewywała sobie "W czasie deszczu dzieci się nudzą".




- To jest taka masina.



- A to jest masina, co lobi sary piasek z patycków.



W EkoParku kluska już jest w stanie prawie tędy sama przejść (choć przy ostatnich szczebelkach jednak odpadła).



A to, to mały pikuś.




  • dystans 48.49 km
  • czas 02:45
  • średnio 17.63 km/h
  • rekord 37.80 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Do Parku Bajka

Czwartek, 22 czerwca 2017 · dodano: 02.07.2017 | Komentarze 12

Jako że zapowiadało się niezbyt upalnie, to zrobiliśmy Klusce wagary i wreszcie pierwszy raz w tym roku pojechaliśmy do Parku Bajka w Błoniu. Niestety chmur było znacznie mniej niż w prognozach, a gdy latem świeci słońce, to robi się gorąco... ale i tak nie było takiego skwaru jak w niektóre dni ostatnio, zwłaszcza że czasem jednak jakieś chmury się pojawiało.

Piracka flaga już nie wystarcza, Kluska zażyczyła sobie biało-czerwoną flagę z orzełem białym... tak myślę, że trzeba wywiesić banderę, wtedy i Jolly Roger będzie na miejscu (foto).



Zawijamy do portu Baranów by uzupełnić zapasy prowiantu... słodkiej wody nie musimy jeszcze uzupełniać, bo mamy spore zapasy.



Na przejeździe tuż przed Błoniem.



No i jesteśmy - tradycyjnie dekujemy się w głębokim cieniu w pobliżu muzycznego placu zabaw, który już nieco jest zdezelowany... Ze względu na słońce, na zmianę jedno z nas lata z Kluską, a jedno stygnie w cieniu.



Rodzina krasnoludów



Kanapka z okienka



Wiklinowy tunel wreszcie się zieleni



Niestety fabryka piasku jest popsuta, parę elementów jest urwanych, a poza tym zdemontowane wagoniki.



Smuteczek z tego powodu



Nieczynna jest też połowa wielorybów (w tym ten ze zjeżdżalnią), z powodu rekultywacji zieleni.



A te kule to nieustająco jeden z elementów, które najbardziej mi się w tym parku podobają... można na nich siedzieć, chodzić, skakać, a poza tym jest to ciekawy element dekoracyjny.




Murek - tor przeszkód, to też jeden z fajniejszych pomysłów.








Z rozpędu, to i pac-manowe stojaki rowerowe do toru przeszkód się załapały.



Uff, przerwa na kawę.



Ponieważ zjeżdżalnia na wielorybie nieczynna, trzeba było skorzystać z tych na sieci... Kluska już prawie dorosła do nich, ale jeszcze trzeba jej trochę pilnować, żeby ostrożnie po niej chodziła i raczej łatwiejszymi trasami.





Gdzie jest Kluska?



Pora na trochę rozrywki umysłowej...



Ufff, ufff... szach mat! ufff... A pamiętacie szachy z Tytusa (link)? Można też zagrać tak jak w Fachowcach (youtube).



Uff, szachy to jednak ciężka gra, trzeba odpocząć i się zregenerować - pora więc na drugie danie trzeciego śniadania.



A potem sjesta!



Skoro jest gorąco, to i z fontanny skorzystaliśmy.



O, a jak się na tym stoi, to nie leci.



Cirrusy na niebie, pogoda się z... zepsuje.



No to jeszcze tyrolka i pora wracać, skoro słońce wreszcie schowało się za chmury... pod koniec nawet było ryzyko, że się władujemy w jakiś deszcz, ale poszedł bardziej północą. Kluska tradycyjnie w drodze powrotnej nam przysnęła zmęczona lataniem po parku.





  • dystans 2.84 km
  • czas 00:10
  • średnio 17.04 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Spaghetti!

Poniedziałek, 19 czerwca 2017 · dodano: 01.07.2017 | Komentarze 5



Na wystawie w szatni, w tym miesiącu są skrzaty.




Rurka oczywiście rządzi



A poza tym nauczyła się od koleżanki włazić na rurę... co za radość. W kolejnych dniach inne dzieci ją pytały jak wejść, to tłumaczyła i pokazywała. Co prawda jednej dziewczynce mama zabroniła wchodzić, ale Kuba wlazł... tyle że nie potrafił zejść i trzeba go było stamtąd ściągać.





Też się zastanawiałem, czy Kluska da radę zejść, ale jakość sobie poradziła.




A w domu dorwała skrzynkę mobilną, wpisała się sama do logbooka i narysowała kwiatuszek.





  • dystans 55.42 km
  • 10.00 km terenu
  • czas 03:59
  • średnio 13.91 km/h
  • rekord 37.80 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Upalna rura

Niedziela, 18 czerwca 2017 · dodano: 30.06.2017 | Komentarze 6

Dzień zapowiadał się gorący i faktycznie tak było. Ruszamy rano z Włoch - na początek rzut okiem na mural na ścianach tunelu pod torami (oczywiście już trochę pobazgrany)



Kolejny mural po drodze - przy ul. Banacha.



Na Polu Mokotowskim buduje się nowa droga rowerowa (i nawet kawałek jedziemy nieoddanym, ale ukończonym odcinkiem). Łąka kwietna...tablica jest, tylko gdzie ta łąka i te kwiaty?



Cel pierwszy to mozaika przy stacji metra Politechnika... jest to dar Turcji dla Polski z okazji 600 rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych w 1414 roku. Na mozaice są panoramy Warszawy i Stambułu.

Ta mozaika jest tam już ze 2 lata, ale jakoś do tej pory nie było okazji jej obejrzeć i obfocić. Nawet jak byłem w okolicy, to zapomniałem sprawdzić gdzie jej szukać, a nie za bardzo miałem ochotę szukać jej "na pałę" i słuszni, bowiem wydawało mi się że to jest na stacji Pole Mokotowskie, a nie Politechnika... w sumie prawie miałem rację, bo mozaika jest przy wejściu od strony Pola Mokotowskiego.




Przejście od Warszawy do Stambułu.




Pozdrowienia z Warszawy przesyła lavinka



Przejeżdżamy obok Łazieniek, rzut okiem na licznik naprzeciwko siedziby Kancelarii Premiera... a tak z ciekawostek, ponieważ dziś na trasie nie było żadnego pocisku, to dodam, że w 2007 w Kancelarii Premiera znaleziono pocisk wmurowany w sufit (info).




Mały odpoczynek na fosą Fortu X Augustówka (albo Siekierki) Twierdzy Warszawa - oto fosa, zachowane są też fragmenty wałów. Ze względu na to, że był zlokalizowany na terenach podmokłych i zalewowych, umocnienia były ziemno-wodne.



Mostem Siekierkowskim przeprawiamy się na drugą stronę Wisły



Klasyczna panoramka na centrum Warszawy z mostu



Kolejnym punktem zwiedzania są rzeźby na osiedlu przy Ostrobramskiej... w sumie oglądamy ich dziewięć, ale możliwe że jest ich tam więcej... zresztą na sąsiednich osiedlach może ich być jeszcze więcej, ot na przykład kiedyś trafiliśmy na taką (link)









Przebijamy się przez Węzeł Marsa, gdzie Trasa Siekierkowska krzyżuje się z Ostrobramską, Grochowską, Marsa i Płowiecką... szykujemy się na koszmar orientacyjny tunelami, przejazdami itp. ale nie jest aż tak źle - jak się chce się jechać w prawo, to zasadniczo trzeba skręcić w prawo. Dla porównania węzeł zaraz za Mostem Siekierkowskim jest trudniejszy i początkowo sprawiał sporo kłopotów, bo tam żeby skręcić w prawo, trzeba było najpierw skręcić w lewo, zawrócić, przejechać dwoma tunelami z kilkoma zakrętami, a potem człowiek gdzieś wyjeżdżał nie wiadomo gdzie i w którym kierunku... po czym okazywało się że trzeba jeszcze raz zawrócić.

A swoją drogą, gdyby zrobili chodnik i ddr po prawej stronie trasy, to by nie trzeba było się aż tak przebijać pod węzłem... no ale trasa biegnie skrajem chronionego terenu, co nie przeszkodziło walnąć jego skrajem wielkiej szosy i ogromniastego węzła, ale pewnie przeszkodziło budowie drogi rowerowej.



Stacja Wawer dawnej jabłonowskiej/karczewskiej wąskotorówki.



Krzyż powstańczy (wiki) upamiętniający I i II bitwę pod Wawrem w czasie Powstania Listopadowego (19 lutego i 31 marca 1831). Poza tym, ponoć w okresie międzywojennym, podczas prac melioracyjnych i drogowych trafiano na szczątki ludzkie (a także umundurowanie, broń itp.) które tu złożono.





Obok karczma wawerska (wiki)



Murowanka (wiki), czyli dawna szkoła w Wawrze, a przed nią pomnik Piłsudskiego i poległych w wojnie polsko-bolszewickiej (wiki). W ostatnich latach odtworzono ganek szkoły i położono tory (za płotem zaś jest wagonik).



Co do pomnika, to natrafiałem na niego guglając w poszukiwaniu tablic o podobnej treści (tutaj o nich wpis na blogu pocztówkowym). Pomnik ustawiony w 1930 roku, został zniszczony po wojnie, a tablice ocalały zakopane przez jednego z mieszkańców.





Kolejny pomnik-mogiła Powstania Listopadowego - tym razem w Olszynce Grochowskiej (wiki), tutaj też szczątki żołnierzy odnalezione podczas prac melioracyjnych w 1936 roku.





A obok przy ul. Traczy od 1999 powstaje tzw. Aleja Chwały, tzn. głazy z tablicami upamiętniającymi uczestników Powstania Listopadowego, ale też JP II, twórców alei, Chopina i poetów - piewców powstania listopadowego. Głazów jest obecnie ponad 30, więc nie będę ich wstawiał po kolei do wpisu... tutaj jest lista - wiki, choć nie ma na niej jeszcze głazów poświęconych Chopinowi i Ordonowi.

Ale to nic, bo pojawiają się pomysły jeszcze bardziej... no tego,  ambitne: w 2012 roku wysunięto projekt usypania w tym miejscu 50-metrowego kopca, na szczycie którego proponowano ustawienie dawnych trzonów kolumny Zygmunta, leżących dziś przy Zamku Królewskim, na których miano by umieścić wyrzeźbione gniazdo z orłem zrywającym się do lotu. Od ulicy Chełmżyńskiej do kopca prowadzić miałaby Aleja Chwały z głazami upamiętniającymi historię Polski od potopu szwedzkiego do katastrofy smoleńskiej po bokach. Koszt realizacji projektu wynosiłby około 200 mln zł, co przesądza raczej kwestię ewentualnej możliwości urzeczywistnienia tego projektu.





Skoro już tu jesteśmy, to jedziemy trylinką... a właściwie obok niej na Dudziarską.



Na torach postojowych obok, mijamy tabor Kolei Mazowieckich... jest tu chyba wszystko oprócz szynobusów - są mniej lub bardziej zmodernizowane EN57, Flirty, Elfy, Impulsy, lokomotywy Hetman i Gama, oraz wagony piętrowe (aczkolwiek nie wiem czyte akurat stały  obydwu producentów).



Osiedle Dudziarska... te trzy bloki zostały wybudowane w latach 90. z przeznaczeniem dla osób eksmitowanych. Problem w tym, że stworzono getto odcięte od świata - od południa, zachodu i północy przez tereny kolejowe z licznymi, rozgałęziającymi się torowiskami... dojazd od wschodu ową trylinką. Ale na satelicie widać też wydeptaną też ścieżkę przez tory na północ, choć tam akurat trafia się na tereny fabryczne. Sąsiedztwo przyjemne - oprócz terenów kolejowych i fabrycznych, także areszt śledczy.

Jest to totalne zadupie, nawet gazu i centralnego ogrzewania nie opłacało się tu dociągnąć... autobus zaczął tu jeździć (choć rzadko) dopiero po kilkunastu latach. W ogóle z czasem trochę się poprawiało, min. powstało ognisko wychowawcze dla dzieci, plac zabaw. Szczyty bloków zostały ozdobione muralami nawiązującymi do dzieł sztuki, przy czym o ile te nawiązujące do kompozycji Mondriana prezentują się nieźle (wielokrotnie widzieliśmy je z pociągu, ale z bliska dopiero teraz, bo jakoś nigdy nie było nam po drodze... zresztą tutaj nigdy nie jest po drodze)), to Czarny kwadrat Malewicza jest chyba niezbyt dobrym wyborem (w ogóle początkowo nie byliśmy pewni, czy to też ma być mural), no szkoda że nie Białe na białym.

Ostatecznie po wielu latach zapadła decyzja o likwidacji osiedla (w planach do końca roku) i jest ono obecnie w trakcie wygaszania

Tutaj wywiad z panią prowadzącą ognisko, dla zachęty cytat: Czasami dzieci zasypiały w pociągach, które stały w hangarach, i znajdowano je gdzieś pod Skierniewicami.





Między aresztem, a osiedlem siedziba Teatru Akt.





Tutaj też pierwsze kontakty z rurą... niestety obecnie nie jest tak klimatyczna jak kiedyś, a to z powodu nowej blachy.



Na tym rurowym wiadukcie ostało się jeszcze trochę starej blachy z klimatyczną rdzą. A włażę tam, bo tam jest jedna z rurowych skrzynek... zresztą ładnych parę lat temu sam założyłem bodaj pierwszą ze skrzynek rurowych w okolicy (na innym wiadukcie).



 

W ogóle spory kawałek jechaliśmy wzdłuż rury... ma ona wygodną, choć gruntową serwisówkę.



Po przebiciu się przez krzaki wszelakie, trafiamy na Zalew Bardowskiego...to nowiutki obiekt, wykopany w miejscu gdzie wcześniej były krzaki, obok Kanałku Bródnowskiego. W upalną niedzielę jest to duzo osób i byśmy może go ominęli, ale chcieliśmy obejrzeć wieżę widokową (ze ścianką wspinaczkową).

To w temacie pocisków, w zeszłym już po wybudowaniu obiektu jakiś facet znalazł pod piaskiem trzy niewybuchy (info), a w czasie budowy W sumie w trakcie budowy wykopano 2 tys. pocisków do dział, moździerzy, amunicji karabinowej oraz granatów (info).







O, tak wyglądał cały teren przed budową zalewu... a w oddali widać rurę i najwyższą budowlę Warszawy.



Podkłady - ślady po jednej z bocznic... a ten mostek jest w miejscu dawnego, betonowego mostu bocznicy.




Warszawa Zacisze Wilno, to jedna z nowych stacji kolejowych w stolicy, wybudowana przez prywatnego inwestora (deweloper, który buduje obok Osiedle Wilno. Dojazd z jednej strony, z drugiej strony są działki i nie ma nawet dojścia. Ten budynek wygląda jak dworzec, a tak naprawdę to tylko zadaszenie schodów, windy i kawałka peronu, dołem leci tunel z pochylnią (ze względu na brak przebitki, prowadzi tylko na drugi peron).



Obsadzenie pochylni dziką różą, to chyba niezbyt dobry pomysł, osobiście wybrałbym jakąś mniej zaczepną roślinność.





A to wspomniane osiedle



Hmmm, kapliczka?



Las żurawi



A to już kapliczka po drodze (z rurą w tle).




Mural na rurze (czyli rural)... aktualnie po raz drugi został zniszczony, oprócz wysrayowania rasistowskich haseł, zostały zamalowane twarze ciemnoskórych dzieci.



Nawet robiąc zdjęcie samych białych dzieci, widać ślady pierwszego, częściowo tylko usuniętego wandalizmu.



A to drugi rural, również zniszczony, tym razem jest to zwykły wandalizm, bez jakiejkolwiek ideologii... po prostu jak jest coś ładne, zadbane, to musi być zaraz zniszczone - mural zabazgrany, szyby w przystanku wybite, kosz na śmieci przewrócony, śmieci oczywiście na trawę itp. itd.



W krzakach jest kilka niezasrayowanych postaci.




Stamtąd już lecimy na dworzec



Pomnik z dosyć nietypowym zapisem daty.




No to na Wschodniej w pociąg i do domu.


  • dystans 91.94 km
  • 10.30 km terenu
  • czas 05:44
  • średnio 16.04 km/h
  • rekord 36.50 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Podkampinos Wschodni z multakami

Sobota, 17 czerwca 2017 · dodano: 25.06.2017 | Komentarze 2

Dużo chmur, ciepło ale bez przesady... wiatr w plecy lub boczny, zależy od kierunku jazdy. Ruszamy na wschodnie opłotki Kampinoskiego Parku Narodowego, znaleźć kilka skrzynek związanych tematycznie z Grupą AK Kampinos.

Pola facelii błękitnej



Radzików - cmentarz z I wojny... jest tu 8 płyt nagrobnych, ale są one kompletnie nieczytelne. Wydaje się że to jeszcze niemieckie, takie jak np. na cmentarzu w Bolimowskiej Wsi, ale przy tym stanie zachowania trudno stwierdzić na 100%. W każdym razie najbardziej przypominają tamte.




Barszcz Sosnowskiego w Łaźniewie. Jest tam tego znacznie więcej, ten egzemplarz przykładowo jest wyższy od człowieka.



Kolejny cmentarz wojenny, tym razem z 1939 w Pilaszkowie.




Hmmm, dziwne... przykleili nową płytę, czy co?




Muzeum w Pilaszkowie... to jedno z tych, które bardzo trudno zwiedzić, bo rzadko kiedy jest czynne dla turystów indywidualnych. Według strony internetowej (a nie wiem czy są tam aktualne informacje)w niedziele, a wejść można tylko o 12 i 15. Zresztą do końca czerwca i tak teraz nieczynne.




Jeszcze kapliczka po drodze




Plakat zachęcający do udziału w referendum sprzed dwóch tygodni. To jedno z tych referendów odnośnie włączenia do Warszawy (tutaj informacje o wszystkich referendach w tym temacie). Referendum było ważne 35,67%, a  95,58% głosujących opowiedziało się przeciw zmianom z projektu ustawy.



Borzęcin Duży - kościół i kapliczka obok






Szlak kapliczkowy, następna kapliczka w Wojcieszynie



Lipków - kościół. Tylna część dachu pokryta gontem, a przód blachą.






I dwór obok.





Jesteśmy już na opłotkach KPNu, a ten witacz oficjalnie nas wita w granicach parku.



Po drodze w Izabelinie i Sierakowie odwiedzamy kilka miejsc (upamiętnionych pomnikami, tablicami itp.) związanych z okupacją, konspiracją, represjami i Grupą AK Kampinos, szukając kilku wieloetapowych skrzynek.






Droga Łączniczek - z prawej strony typowa dla szlaków i dróg KPNu ścieżka rowerowa, bo co prawda sama droga jest tylko trochę piaszczysta (jak na standardy Kampinosu), ale dodatkowo zryta przez konie i trudno przejezdna.




Zbliżamy się do Ośrodka dla Dzieci Niewidomych w Laskach.



Cmentarz na terenie ośrodka, jest on stosunkowo nowy, bo z okresu międzywojennego, ale jaki ładny... charakter cmentarza pozwala zachować regulamin, który zakazuje stawiania wypasionych grobowców. Znajdzie się kilka typowych współczesnych grobowców postawionych chyba przed wprowadzeniem tego regulaminu, ale jest na szczęście tak mało, że giną w lesie krzyży.







Ze znanych osób pochowany jest tu Tadeusz Mazowiecki, zresztą znanych osób jest tu pochowanych więcej (info)




Kaplica na terenie ośrodka, a przy niej kilka tablic






Budynek w którym był szpital w czasie wojny.





Odwiedzamy jeszcze cmentarz wojenny w Laskach (ale już poza ośrodkiem)






Kościół w Starych Babicach, a w nim trzy pociski. Dwa mniejsze, zaś trzeci jest większy i rozłupany.





Przed urzędem gminy stoi pomniczek, model masztu  Transatlantyckiej Centrali Radiotelegraficznej (patrz wiki)... stacja nadawacza  składała się z 10 takich masztów, których fundamenty można do dziś znaleźć w Lesie Bemowskim.



Na skwerku za urzędem grał zespół, który jak twierdzi lavinka, udawał Bony M. Ja tam niewiem, zespołu nie znam... to znaczy owszem, nazwa obiła mi się o uszy, ale nie znam ich piosenek... to znaczy jedną kojarzyłem, ale w wykonaniu jugosłowiańskiego zespołu po serbsku. Zresztą muzyki mało słuchałem, a jeśli już to starannie dobranej... radia nie słuchałem, bo tam właśnie najłatwiej naciąć się na taką sieczkę, parę razy tylko próbowałem i to  tych ponoć lepszych stacji.



Szyszkowo-kasztanowa ekspozycja na przystanku autobusowym



No i już w Warszawie, jeszcze myk do Włoch, gdzie nocujemy u brata.