teczka bikera meteor2017
meteor2017 bs-profil
Poczet rowerów
Jakieś tam wykresy
Kalendarium
- 2026, Październik1 - 4
- 2026, Wrzesień13 - 18
- 2026, Sierpień28 - 51
- 2026, Lipiec19 - 13
- 2026, Czerwiec17 - 10
- 2026, Maj15 - 11
- 2026, Kwiecień18 - 18
- 2026, Marzec25 - 25
- 2026, Luty6 - 10
- 2026, Styczeń4 - 10
- 2025, Grudzień20 - 8
- 2025, Listopad20 - 15
- 2025, Październik21 - 9
- 2025, Wrzesień25 - 28
- 2025, Sierpień28 - 18
- 2025, Lipiec30 - 64
- 2025, Czerwiec24 - 38
- 2025, Maj28 - 40
- 2025, Kwiecień12 - 25
- 2025, Marzec18 - 46
- 2025, Luty12 - 32
- 2025, Styczeń15 - 50
- 2024, Grudzień21 - 69
- 2024, Listopad13 - 25
- 2024, Październik22 - 58
- 2024, Wrzesień16 - 36
- 2024, Sierpień9 - 19
- 2024, Lipiec12 - 32
- 2024, Czerwiec18 - 74
- 2024, Maj12 - 44
- 2024, Kwiecień15 - 56
- 2024, Marzec15 - 43
- 2024, Luty8 - 35
- 2024, Styczeń5 - 14
- 2023, Grudzień9 - 41
- 2023, Listopad10 - 43
- 2023, Październik22 - 106
- 2023, Wrzesień21 - 102
- 2023, Sierpień18 - 81
- 2023, Lipiec14 - 47
- 2023, Czerwiec19 - 74
- 2023, Maj28 - 100
- 2023, Kwiecień23 - 127
- 2023, Marzec16 - 87
- 2023, Luty19 - 99
- 2023, Styczeń17 - 91
- 2022, Grudzień18 - 113
- 2022, Listopad26 - 112
- 2022, Październik31 - 91
- 2022, Wrzesień30 - 114
- 2022, Sierpień22 - 95
- 2022, Lipiec26 - 104
- 2022, Czerwiec30 - 68
- 2022, Maj34 - 136
- 2022, Kwiecień23 - 78
- 2022, Marzec25 - 91
- 2022, Luty20 - 88
- 2022, Styczeń25 - 123
- 2021, Grudzień15 - 110
- 2021, Listopad21 - 64
- 2021, Październik22 - 105
- 2021, Wrzesień18 - 86
- 2021, Sierpień18 - 110
- 2021, Lipiec13 - 62
- 2021, Czerwiec16 - 78
- 2021, Maj23 - 95
- 2021, Kwiecień22 - 124
- 2021, Marzec19 - 95
- 2021, Luty10 - 38
- 2021, Styczeń14 - 63
- 2020, Grudzień15 - 27
- 2020, Listopad15 - 17
- 2020, Październik23 - 19
- 2020, Wrzesień21 - 77
- 2020, Sierpień16 - 82
- 2020, Lipiec18 - 77
- 2020, Czerwiec21 - 84
- 2020, Maj25 - 102
- 2020, Kwiecień28 - 220
- 2020, Marzec27 - 77
- 2020, Luty18 - 40
- 2020, Styczeń9 - 11
- 2019, Grudzień13 - 15
- 2019, Listopad13 - 12
- 2019, Październik22 - 47
- 2019, Wrzesień21 - 46
- 2019, Sierpień21 - 19
- 2019, Lipiec26 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 17
- 2019, Maj35 - 48
- 2019, Kwiecień34 - 40
- 2019, Marzec34 - 49
- 2019, Luty29 - 44
- 2019, Styczeń36 - 162
- 2018, Grudzień16 - 22
- 2018, Listopad23 - 5
- 2018, Październik25 - 20
- 2018, Wrzesień21 - 24
- 2018, Sierpień25 - 57
- 2018, Lipiec26 - 59
- 2018, Czerwiec16 - 44
- 2018, Maj20 - 32
- 2018, Kwiecień23 - 66
- 2018, Marzec23 - 66
- 2018, Luty20 - 87
- 2018, Styczeń15 - 74
- 2017, Grudzień19 - 112
- 2017, Listopad12 - 46
- 2017, Październik24 - 49
- 2017, Wrzesień22 - 82
- 2017, Sierpień22 - 64
- 2017, Lipiec19 - 45
- 2017, Czerwiec21 - 60
- 2017, Maj24 - 171
- 2017, Kwiecień20 - 165
- 2017, Marzec17 - 73
- 2017, Luty11 - 46
- 2017, Styczeń17 - 84
- 2016, Grudzień14 - 48
- 2016, Listopad26 - 129
- 2016, Październik20 - 117
- 2016, Wrzesień26 - 103
- 2016, Sierpień37 - 179
- 2016, Lipiec32 - 278
- 2016, Czerwiec30 - 102
- 2016, Maj36 - 127
- 2016, Kwiecień36 - 139
- 2016, Marzec41 - 173
- 2016, Luty31 - 116
- 2016, Styczeń28 - 180
- 2015, Grudzień16 - 118
- 2015, Listopad21 - 82
- 2015, Październik32 - 98
- 2015, Wrzesień21 - 109
- 2015, Sierpień7 - 29
- 2015, Lipiec27 - 86
- 2015, Czerwiec32 - 71
- 2015, Maj25 - 168
- 2015, Kwiecień17 - 113
- 2015, Marzec16 - 88
- 2015, Luty9 - 90
- 2015, Styczeń4 - 22
- 2014, Grudzień19 - 192
- 2014, Listopad18 - 87
- 2014, Październik12 - 96
- 2014, Wrzesień20 - 85
- 2014, Sierpień13 - 26
- 2014, Lipiec12 - 78
- 2014, Czerwiec17 - 89
- 2014, Maj27 - 122
- 2014, Kwiecień17 - 122
- 2014, Marzec9 - 85
- 2014, Luty7 - 69
- 2014, Styczeń5 - 53
- 2013, Grudzień17 - 187
- 2013, Listopad15 - 117
- 2013, Październik20 - 137
- 2013, Wrzesień18 - 162
- 2013, Sierpień16 - 74
- 2013, Lipiec4 - 20
- 2013, Czerwiec12 - 98
- 2013, Maj15 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 76
- 2013, Marzec8 - 100
- 2013, Luty5 - 56
- 2013, Styczeń7 - 147
- 2012, Grudzień5 - 38
- 2012, Listopad5 - 127
- 2012, Październik4 - 23
- 2012, Wrzesień4 - 27
- 2012, Sierpień10 - 32
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec6 - 31
- 2012, Maj17 - 116
- 2012, Kwiecień19 - 106
- 2012, Marzec12 - 79
- 2012, Luty4 - 21
- 2012, Styczeń3 - 37
- 2011, Grudzień3 - 31
- 2011, Listopad13 - 135
- 2011, Październik15 - 121
- 2011, Wrzesień15 - 26
- 2011, Sierpień6 - 9
- 2011, Lipiec14 - 2
- 2011, Czerwiec13 - 83
- 2011, Maj12 - 78
- 2011, Kwiecień9 - 35
- 2011, Marzec2 - 3
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik13 - 14
- 2010, Wrzesień4 - 9
- 2010, Sierpień3 - 3
- 2010, Lipiec6 - 4
- 2010, Czerwiec7 - 3
- 2010, Maj8 - 5
- 2010, Kwiecień9 - 10
- 2010, Marzec1 - 0
- 2009, Grudzień7 - 13
- 2009, Listopad8 - 16
- 2009, Październik11 - 5
- 2009, Wrzesień19 - 21
- 2009, Sierpień18 - 14
- 2009, Lipiec25 - 11
- 2009, Czerwiec7 - 16
- 2009, Maj5 - 12
- 2009, Kwiecień10 - 22
- 2009, Marzec10 - 10
- 2009, Luty5 - 0
- 2009, Styczeń5 - 12
- dystans 1.00 km
- czas 00:10
- średnio 6.00 km/h
- rower Miejski Rower
- Jazda na rowerze
Jak znaleźć rower Veturilo?
Środa, 7 sierpnia 2013 · dodano: 08.08.2013 | Komentarze 4
W centrum ok. godz. 18? Rowery dla dwóch osób? Zadanie niewykonalne. O tej godzinie stacje są puste. A jeśli stoi rower czy dwa, to zazwyczaj jest popsuty - a to ma karteczkę, że do serwisu, a to złapał gumę, a to spadł łańcuch, a to elektrozamek nie zwalnia...Kolega na tym daleko nie pojedzie, bo rower ma spadnięty łańcuch.
A czasami stacje zupełnie puste.
I tak przemieszczaliśmy się na niewielkie odległości pieszo i stwierdziliśmy że skorzystamy z rowerów by było szybciej... nie udało się. Złapaliśmy jeden rower, na przemian nim podjechaliśmy do dwóch kolejnych stacji na trasie (przez chwilę jechałem z lavinką na bagażniku), a drugiego działającego roweru nie dało się znaleźć. Szybciej nie pokonaliśmy odległości, może nawet ciut wolniej, ale mieliśmy za to trochę zabawy przy okazji ;-)
Po 19-ej przejeżdżając Banacha widzieliśmy tam z 8 rowerów, a we Włochach jakieś 6-8 (nie liczyłem dokładnie). No cóż, największą wadą Veturilo w tej chwili jest jego popularność, nie można bowiem na 100% liczyć że uda się wypożyczyć rower tam, gdzie chcemy.
- dystans 5.70 km
- czas 00:30
- średnio 11.40 km/h
- rower Miejski Rower
- Jazda na rowerze
Z lavinką na Veturilo
Poniedziałek, 5 sierpnia 2013 · dodano: 06.08.2013 | Komentarze 6
Trochę keszowania, przed nami policjaI dwa przejazdy Veturilo... tutaj jeszcze idziemy, ale inni już jadą
Wchodząc schodami z Agrykoli na Zamek Ujazdowski, lavinka zgubiła klapkę od obiektywu... spadła ze schodów w najgorszym miejscu, w największe zarośla. lavinka musiała zejść i zamiast schodami weszła skarpą szukając po drodze klapki. Znalazła.
Takie tam w międzyczasie.
Ziuuu!
Z na przejściu przy Banacha tabuny rowerzystów...
Tablica ogłoszeń.
- dystans 58.64 km
- 7.00 km terenu
- czas 03:02
- średnio 19.33 km/h
- rekord 42.30 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Do serwisu
Poniedziałek, 5 sierpnia 2013 · dodano: 06.08.2013 | Komentarze 6
Gorąco... ale troszkę wiatru było, no i sucho, że człowiek szybko wysychał a nie spływał potem. Lepiej było na rowerze niż pieszo.Uwaga Pac-Man, zwolnij
Pole Mokotowskie jak żyrardowski Eko-Park... też zalane (skąd ta woda teraz? ciekawe jak tam jest po dłuższych ulewach?)
Walnęli rzeźbę Unity pod moją skrzynką
Kategoria mazowieckie
- dystans 63.76 km
- 9.00 km terenu
- czas 03:54
- średnio 16.35 km/h
- rekord 32.20 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Saturday Night Fever
Sobota, 3 sierpnia 2013 · dodano: 04.08.2013 | Komentarze 1
Upał... w dzień nie da się jeździć... to znaczy aj może bym ał radę trochę pojeździć, ale lavinka odpada, więc znów wybieramy się na Nocny Rower. Wyjazd po 20:00 bo przed zachodem słońca nadal za gorąco.W Kuklówce lavinka omal nie została rozjechana przez kombajn w czasie postoju przy Chełmońskim
Potem keszowanie z różnym skutkiem i co skrzynka, to impreza... a to jakieś pijackie karaoke (im głośniejsze darcie ryja tym lepiej), piosenki były tak masakrowane, że aż uszy więdły. Wydawało się, że to zaraz obok, ale impreza była dobre 500-600m stąd.
Kolejny to opuszczone zakłady, ale... w którymś z domów obok trwa impreza. Obadaliśmy możliwości wejścia - z rowerami się nie da, trzeba zostawić wcześniej w krzakach. Jednak odpuszczamy wbijanie się na teren, lokalsi mogliby zobaczyć świato latarek, a nie uśmiechało nam się spotkanie z pijaną młodzieżą (być może w wieku średnim).
Za to u mniszek cisza i spokój, być może i imprezują, ale nie słychać ich.
Milanówek, zegar słoneczny (o tej porze nieco rozregulowany, lavinka pokazywała jednocześnie kilka godzin). Byliśmy tu ok. 23:30, ale kontrolnie zajrzelliśmy i okazało się że skwerek jest otwarty mimo że teoretycznie zamykają go o 22:00. Całkiem przyjemne miejsce, nadal było ciepło więc poleżeliśmy na trawie, przekąsiliśmy kanapkami. A zegar ;-)
Na szczęście impreza tutaj odbywała się w innym końcu skwerku. Młodzież w miarę kulturalna, zbyt dużo hałasu nie robili i impreza skończyła się przed północą. lavinka stwierdziła, że to jakaś hipsterska impreza, bo każdy prowadził rower (ostre koło, bmxa, mieszczucha...). Co ciekawe, okazało się że ekipa przyjechała tymi rowerami... z parkingu spod Tesco, widzieliśmy bowiem jak wrócili na parking, zapakowali rowery do samochodu i pojechali dale. taaa... Chcieliąmy korzystać z okazji i kupić w Tesco klipsiaki na skrzynki, ale niestety okazało się że to jakieś biedaTesco, bo ich nie było.
Na koniec jeszcze jedna miejscówka, tutaj naprzeciwko w jakimś hotelu/zajeździe/saliweselnej jakaś impreza się odbywała, wesele cy cuś? Nawet Przez chwilę lavinka myślała że to w tej hali z tyłu, ale nie... to tylko od ścian się odbijało i wydawało się że z drugiej strony się niesie.
A potem dłuuuga prosta do domu i już o 2:00 byliśmy z powrotem.
Kategoria mazowieckie
- dystans 40.21 km
- 5.00 km terenu
- czas 02:14
- średnio 18.00 km/h
- rekord 34.00 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Wieczorne myk
Niedziela, 21 lipca 2013 · dodano: 21.07.2013 | Komentarze 3
Na początek lavinka reaktywowała skrzynkęA potem trochę się pokręciliśmy po okolicy
Kategoria mazowieckie
- dystans 36.79 km
- 12.00 km terenu
- czas 02:00
- średnio 18.39 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Polowanie na krety
Sobota, 20 lipca 2013 · dodano: 20.07.2013 | Komentarze 5
To było tak... najpierw wywieźliśmy trochę GeoKretów na Szkielecczyznę, ale tam była na krety posucha i nie przywieźliśmy ani jednego. Teraz resztę kretów wywieźliśmy w Bieszczady, ale stamtąd na szczęście udało się kilka przywieźć. Mimo to mamy mało kretów, a chcielibyśmy liczne towarzystwo zabrać w kolejną podróż. Noo to postanowiłem objechać okoliczne skrzynki i trochę kreciego towarzystwa zebrać.- pierwsza skrzynka zapewne zginęła i dwa krety są do zarchiwizowania
- kolejna prawie zginęła... została wywleczona przez zwierzaka z miejscówki i leżała ze dwa metry dalej, a w środku nie jeden, a dwa krety (bo jeden nie był zalogowany)
- następnie odwiedziłem Hotel Travel Bugów, gdzie wymieniłem GeoCoiny
- w jednej z następnych skrzynek nie było żadnego kreta... ktoś zabrał i nie zalogował
- po drodze jeszcze trzy skrzynki i w każdej GK
- na koniec odwiedziłem skrzynkę, która miała ostatnio nieznalezienie... skrzynka jest, kret w niej też, po prostu nasypało się na nią próchno... a może nie? może to nie zwykłe próchno a mrowisko? a ja wydobyłem gołymi "ręcami" skrzynkę z mrowiska i z powrotem ją tam wsadziłem, a w półmroku nie zauważyłem co to? dopiero po fakcie zorientowałem się że oblazły mnie mrówki (początkowo myślałem, że to po prostu więcej komarów mnie atakuje).
Aha, po długim okresie, gdy remont linii kolejowej Skierniewice-Żyrardów stanął pod Radziwiłłowem, wreszcie zaczyna się coś dziać - zwinęli jeden tor w lesie pod Żyrardowem.
Kategoria mazowieckie
- dystans 56.86 km
- 5.50 km terenu
- czas 03:08
- średnio 18.15 km/h
- rekord 37.80 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Wieczorno-nocny rower ze świetlikami
Niedziela, 7 lipca 2013 · dodano: 08.07.2013 | Komentarze 8
Za dnia gorąco... co prawda dziś i tak było nieco lepiej niż w ostatnich dniach, ale i tak za gorąco. No pora na nocny rower... a właściwie wieczorno-nocny, bo nie jeździliśmy do białego rana, tylko do 0:30.Mały stopik fotograficzny jeszcze za dnia, bo po nocy i tak niewiele można sfocić.
Z wizytą u sołtysa
Kolejny stop na wiadukcie nad CMK, żeby sfocić pociąg. Wyciągam aparacik, a tu coś mi spada w dół na nasyp... na szczęście nie aparacik, tylko akumulatorek, bo klapka się otworzyła. No to zjechaliśmy na dół, akumulatorek szybko znaleziony, bo szczęśliwie nie wpadł w jakąś szczelinę między kamienie nasypu.
Mszczonów - niestety szachów miejskich na skwerku nie ma... a zatem zniknęły ze dwa lata temu nie dlatego że sprzątnęli je na zimę, tylko rozkradli.
Pierwsza skrzynka, niestety lavinka znalazła rozszabrowane resztki wokół pomnika... pół pudełka (ta część bez magnesu), ołówek, kartkę logbooka i kilka strzępów naklejki.
Potem jeszcze serwisowała swoją skrzynkę, szukała dwóch moich (a ja przy okazji zajrzałem co tam u nich), oraz szukała i przenosiła skrzynkę mobilną Spływ Pisią Gągoliną (też moja).
Chcieliśmy wykorzystać jej właściwości magnetyczne, ale mostek był niestety betonowy... została więc skitrana w drzewie, kawałek w bok, przy leśno-dżunglowym stawie, gdzie chmiel oplata ooliczne drzewa. O w tym drzewie:
Jeszcze jedna skrzynka w Radziejowicach (lavinka zaponiała sfocić hasło) i do domu. Wjazd do Żyrardowa i od razu temperatura z 5 stopni do góry... akurat na jazdę w krótkim rękawku, podczas gdy za miastem warto było założyć koszulę lub polar.
Kategoria mazowieckie
- dystans 65.85 km
- 12.00 km terenu
- czas 03:17
- średnio 20.06 km/h
- rekord 40.40 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Taka sobie wycieczka
Środa, 3 lipca 2013 · dodano: 04.07.2013 | Komentarze 4
Dlaczego nie lubię lata?- późne popołudnie, a tu nadal za gorąco
- w lesie nie da się zatrzymać, bo komary i inne insekty
- a we wsi opadły mnie upierdliwe muchy, a nie mogłem się rozpędzić i im uciec, bo droga utwardzona gruzem... dopiero dalej jak się rozpędziłem powyżej 20km/h to zostały z tyłu
W lesie oprócz komarów... cała droga mi skakała i trzeba było się naslalomować, by ich nie przejechać
Joachimów-Mogiły, ukradzione tablice zostały uzupełnione, niestety plastikowymi, ale przynajmniej nie będą kusić, ale za to łatwiej je uszkodzić. brak 4 tablic, pewnie zostały ukradzione później, być może już po instalacji tych zastępczych.
Dalej przejazd nad A2, trzeba zrobić kółeczko żeby wjechać na wiadukt, ale dojazd do cmentarza jest przyzwoicie oznaczony (a nie jest on taki oczywisty jak się ma starą mapę).
Kategoria mazowieckie
- dystans 19.93 km
- 1.20 km terenu
- czas 01:02
- średnio 19.29 km/h
- rekord 40.60 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Pętelka z Kluską
Środa, 19 czerwca 2013 · dodano: 19.06.2013 | Komentarze 11
Specjalnego entzjazmu Kluska nie przejawiała do tej jazdy, ale też specjalnie nie marudziła... dopiero na samej końcówce, na wertepiastym skrócie włączyła się syrenka.Joł! Piątka!
Wizyta w Wiskitkach
Uwaga fura o prędkości 30 km/h
Kategoria mazowieckie
- dystans 90.06 km
- 4.50 km terenu
- czas 05:12
- średnio 17.32 km/h
- rekord 49.20 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
szKielecczyzna Północna 2 - upał w sosie komarowym
Niedziela, 16 czerwca 2013 · dodano: 18.06.2013 | Komentarze 31
biwak leśny - Ciekoty - Święta Katarzyna - Wzorki - Bodzentyn - Tarczek - Świętomarz - Szerzawy - Jadowniki - Rzepin - Styków - Zalew Brodzki - Adamów - Starachowice - Wąchock - Marcinków - Górki - Skarżysko-Kamienna >>> Radom >>> Warszawa Zachodnia >>> Żyrardów- 6 skrzynek znalezionych - 5xOC (w tym jedna wirtualna), 1xGC i 4 niepodjęte z powodów różnych
- 1 skrzynka założona
- +6 gmin
O ile wieczorem komarów nie było, to rano były ich całe chmary. Wyjechaliśmy jakiś kwadrans po 8-ej.
Matka Boska Świętokrzyska.
Kwadrans później byliśmy w Ciekotach przy "Szklanym Domu", który tak naprawdę powinien się nazywać "Betonowym Domem". Jak słusznie napisali na tablicy informacyjnej, "nazwą nawiązuje on do idei szklanych domów"... trochę słabo, bo teraz spokojnie dałoby się postawić taki prawdziwie szklany dom, a nie takie coś. Śmiesznie też wyglądają te 4 panele słoneczne na dachu, gdzie zmieściło by się ich ze 40 (i tak dobrze że są, na zdjęciach tuż po uruchomieniu nie było ich wcale). Poza tym od tyłu nie wygląda xle, ale od przodu... takie coś typowe dla lat 1990. nawet nie robiłem zdjęcia. Do środka zajrzeliśmy przez drzwi (bo otwierali dopiero o 11), podobały nam się wiszące książki. Myśleliśmy że to stały wystrój wnętrza, ale to tylko czasowa instalacja "Odlot".
Obok odbudowany drewniany dworek, nówka sztuka nieśmigany, na horyzoncie majaczy Łysica jak jakaś Fuji-san, a obok węzeł szlaków i skrzynka. Ogólnie miejscówka całkiem fajna, jak już człowiek pozbiera się po zobaczeniu co jest "Szklanym Domem".
Jedziemy przez Świętą Katarzynę, postanowiliśmy się nie pchać rowerami na Łysicę, tyle co rzuciliśmy okiem na kaplicę Żeromskiego (tabliczkę informacyjną postawili chyba na złość fotografom psując kadr boczny, a mogli kilka metrów w bok), mogiły obok, klasztor i ogólnie całokształt miejscowości.
A we wsi wzorki, gdy fociliśmy przydrożną kaplice, lavinka wypatrzyła po drugiej stronie drogi takie coś:
W lesie za Kaśką natrafiliśmy na krzyże stawiane przez pana Bidzińskiego, który rozwozi je na... rowerze (link1, link2). Na takie krzyże trafiliśmy potem jeszcze raz, a ten pan mieszka w gminie, przez którą też przejechaliśmy.
Oto i Bodzentyn, na wjeździe szukaliśmy skrzynki przy kirkucie, ale nie znaleźliśmy.
Największą atrakcją Bodzentyna są ruiny zamku (a obok skrzynka). Próbowaliśmy dojść do tego, która część kiedy została zbudowana lub przebudowana, ale... tablica informacyjna to takie bla bla bla przecież tego i tak nikt nie czyta bla bla bla. Nijak się nie dało dojść które to jest skrzydło południowe, albo wschodnie w sytuacji gdy część tych skrzydeł w ogóle nie istnieje... bez mapki tego tekstu o zamku nijak nie da się odnieść do tego co jest w terenie. Dopiero w domu wyguglałem jakieś mapki (np. tę).
Poza tym standard - zamek obsprejowany, przy ławeczkach wala się mnóstwo śmieci, mimo że kosz kilka metrów dalej, drzw od toi-toia urwane... a to Polska właśnie.
Poza tym rynek w remoncie... uliczki miasteczka urocze, szkoda tylko że zabudowa w większości nowa. Na rynku kolos wystawiony w roku 1807. Poza tym dziękujemy starszej pani, która nas poinstruowała jak uruchomić hydrant i wskazała drogę do Delikatesów Centrum (gdzie lavinka nabyła koparkę dla Kluski). Po drodze do sklepu trafiliśmy na austro-węgierski cmentarz z I wojny. Natomiast ruiny kościoła (które mieliśmy zaznaczone na mapie sprzed kilu lat) zostały niestety odbudowane w takie nijakie coś.
Jedziemy dalej - kościół romański w Tarczku (d. Nowy Tarczek) p.w. św. Idziego. Pierwszy, drewniany kościół w tym miejscu ufundował ponoć Władysław Herman w podzięce za urodziny syna (Bolka Krzywy Zgryz). lavinka nie mogła się powstrzymać i założyła skrzynkę.
Kawałek dalej kolejny postój - Świętomarz (d. Tarczek) i kościół gotycki... niestety przebudowany i otynkowany.
Jedziemy dalej terem bezleśnym, żar się z nieba leje... oj schlastało nas dziś słoneczko, oboje byliśmy na koniec dnia przypaleni. Jedziemy góra-dół, czasem miniemy jakąś ciekawostkę.
Aż za Rzepinem wyjeżdżamy na miejsce widokowe, z którego mamy piękny widok na Góry Świętokrzyskie. Dalej do Stykowa droga zamknięta, a dozwolony jest dojazd do posesji za zgodą kierownika budowy. Żywej duszy i koparki na budowie nie było, to sobie tej zgody udzieliliśmy.
Postanowiliśmy sobie zrobić nieco dłuższy postój mad Zalewem Brodzkim (skrzynka), żeby odsapnąć, ostygnąć, odżywić się. Na dzień dobry powitał na quad, na całym dłuuugim brzegu koczowali smażący się i grillujący ludzie... na poziomie skrzynki nie udało się, ale jakieś 170m od niej znaleźliśmy pusty kawałek cienia. Tymczasem hałas permanentny - skutery wodne, motorówki, motolotnia. Zobaczyliśmy jak słoneczny weekend spędzają normalni ludzie, przez chwilę i my zażyliśmy tej wątpliwej przyjemności, a po odsapnięciu uciekliśmy.
Aha, skrzynki nie udało się podjąć. Co prawda była w lesie na górce, ale widać że miejsce imprezowe (straszliwe ilości szkła), a obok skrzynki zabawiała się jakaś parka.
Zaczęło się keszowanie w lesie na opłotkach Starachowic. Pierwsza skrzynka znaleziona w ruinach czegoś, co było chyba jakąś przepompownią lub inną stacją uzdatniania wody. Szybki wpis i fotki i chodu, bo opadły nas całe chmary komarów.
Próbowaliśmy się jeszcze dobić do nieczynnej kopalni żelaza (dwie skrzynki), ale ścieżki tam prowadzące były pozalewane, a błoto dodatkowo rozjeżdżone przez quady... spory kawałek pokonaliśmy i byśmy pewnie dali radę, ale zaczęło się robić późno i musieliśmy zrobić odwrót.
Szybki przejazd przez Starachowice, fotka pamiątkowa przy kotwicy gdzie jest skrzynka wirtualna, a lavinka zażyczyła sobie fotkę pod Misiem.
Szosą do Wąchocka, wbiliśmy się do Wąwozu Rocław, gdzie wstępu bronił byk... ale na szczęście skrzynkę dało się podjąć bo była na górze, a przy okazji ładny widok stamtąd na sam wąwóz.
Robi się naprawdę późno, ustaliłem że z Wąchocka chcemy wyjechać o 17:00, żeby spokojnie zdążyć na pociąg... wyjeżdżamy o 17:15, Wąchock pozwiedzamy kiedy indziej, teraz tylko szybka fotka pomnika sołtysa - otoczenie pomnika jest z kategorii "wszystko źle".
Po drodze jeszcze kilka górek do pokonania (i mam na myśli nie tylko wieś Górki). Mimo zmęczenia lavinka dzielnie trzymała niezłe tempo (tylko na większych podjazdach prowadziła rower), w Skarżysku znów jakiś remont, ale objazd sensowny i jesteśmy na stacji 20 minut przed odjazdem pociągu. Nasz pociąg już stoi, dziwnie pusty, ale komunikaty i wy świetlacze twierdzą że to ten, no to się ładujemy. Obserwujemy jeszcze króciutkiego Elfa (tylko dwa człony skrajne i żadnych środkowych!), który przyjeżdża z Kielc.
Pociąg powoli jednak się zapełnia, kolejny komunikat i zdziwko... bowiem ogłaszają że pociąg odjedzie o 18:36, a nie o 18:26 jak było w rozkładzie. Nic to, jestem przyzwyczajony, że czasem w internecie inaczej, na wywieszce na dworcu inaczej, a w rzeczywistości jeszcze inaczej. Wjeżdża pociąd do Lublina... z Krakowa... przez Radom??? Aha, przez Dęblin go puszczają i chyba musimy go przepuścić stąd odjazd 10 min. później. W końcu jedziemy, po drodze nawet nadrobiliśmy prawie 5 min., a w Radomiu prawie godzina do następnego pociągu.
Wysiadamy w Radomiu, a tu ogłaszają, że opóźniony pociąg przyspieszony do Warszawy odjedzie z peronu 1... jesteśmy na peronie 3, no to biegiem z obładowanymi rowerami po schodach, dobiegliśmy zanim odjechał, ale pociąg nieźle załadowany. Chwila wahania, ale to jednak być w domu o 23 a nie o 24... wbijamy się. Ludzie siedzą na podłodze na pomoście, koleś się nawet nie podniesie żeby mnie wpuścić, a ja muszę rower wtargać z niskiego peronu... a potem ma pretensje że go ubrudziłem. Łaskawie by wstał na chwilę, to bym nie musiał się przepychać. Upycham rower w bagażówce (było ich tu już 4), ktoś w tym czasie pomaga lavince wtargać rower na pomost... a ten koleś nadal siedzi utrudniając wejście i ryzykując kolejne ubabranie. Ponieważ w bagażówce wszystkie miejsca siedzące na siedzeniach i kaloryferach zajęte, siadamy na sakwach i opieramy się o rowery. Pociąg załadowany, choć nie na sztywno... na trasie do Żyrka to jest normalne obładowanie, ale z drugiej strony tu się jedzie ponad 2 godziny a nie niecałą jedną. Podróż jest wesoła, bo a to ktoś wysiada wcześniej mając rower upchnięty w głębi, a to ktoś inny z rowerem się dosiada, przetasowań jest kilka.
A co do pociągu, to okazuje się, że wyszukiwarka nie wyłapywała jednego pociągu na przesiadce, bo była na nią dokładnie JEDNA minuta... co prawda pociągi są skomunikowane, dlatego ten przyspieszony miał opóźnienie bo czekał na nas. Jednak według wyszukiwarki złapać mogliśmy pociąg dopiero o godzinę późniejszy. Jak to trzeba ręcznie sprawdzać odcinek po odcinku.
A jak czekaliśmy na pociąg do Żyrka, to na 3 peronie Zachodniej rypały komary! Nosz to już przegięcie, ja rozumiem w lesie, ale na dworcu w Warszawie!
MAPKA Z TRASĄ
.
.
Kategoria świętokrzyskie, weekendówki





