teczka bikera meteor2017

meteor2017 bs-profil

Poczet rowerów
Jakieś tam wykresy

Kalendarium
- 2025, Marzec13 - 37
- 2025, Luty12 - 32
- 2025, Styczeń15 - 50
- 2024, Grudzień21 - 69
- 2024, Listopad13 - 25
- 2024, Październik22 - 58
- 2024, Wrzesień16 - 36
- 2024, Sierpień9 - 19
- 2024, Lipiec12 - 32
- 2024, Czerwiec18 - 74
- 2024, Maj12 - 44
- 2024, Kwiecień15 - 56
- 2024, Marzec15 - 43
- 2024, Luty8 - 35
- 2024, Styczeń5 - 14
- 2023, Grudzień9 - 41
- 2023, Listopad10 - 43
- 2023, Październik22 - 106
- 2023, Wrzesień21 - 102
- 2023, Sierpień18 - 81
- 2023, Lipiec14 - 47
- 2023, Czerwiec19 - 74
- 2023, Maj28 - 100
- 2023, Kwiecień23 - 127
- 2023, Marzec16 - 87
- 2023, Luty19 - 99
- 2023, Styczeń17 - 91
- 2022, Grudzień18 - 113
- 2022, Listopad26 - 112
- 2022, Październik31 - 91
- 2022, Wrzesień30 - 114
- 2022, Sierpień22 - 95
- 2022, Lipiec26 - 104
- 2022, Czerwiec30 - 68
- 2022, Maj34 - 136
- 2022, Kwiecień23 - 78
- 2022, Marzec25 - 91
- 2022, Luty20 - 88
- 2022, Styczeń25 - 123
- 2021, Grudzień15 - 110
- 2021, Listopad21 - 64
- 2021, Październik22 - 105
- 2021, Wrzesień18 - 86
- 2021, Sierpień18 - 110
- 2021, Lipiec13 - 62
- 2021, Czerwiec16 - 78
- 2021, Maj23 - 95
- 2021, Kwiecień22 - 124
- 2021, Marzec19 - 95
- 2021, Luty10 - 38
- 2021, Styczeń14 - 63
- 2020, Grudzień15 - 27
- 2020, Listopad15 - 17
- 2020, Październik23 - 19
- 2020, Wrzesień21 - 77
- 2020, Sierpień16 - 82
- 2020, Lipiec18 - 77
- 2020, Czerwiec21 - 84
- 2020, Maj25 - 102
- 2020, Kwiecień28 - 220
- 2020, Marzec27 - 77
- 2020, Luty18 - 40
- 2020, Styczeń9 - 11
- 2019, Grudzień13 - 15
- 2019, Listopad13 - 12
- 2019, Październik22 - 47
- 2019, Wrzesień21 - 46
- 2019, Sierpień21 - 19
- 2019, Lipiec26 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 17
- 2019, Maj35 - 48
- 2019, Kwiecień34 - 40
- 2019, Marzec34 - 49
- 2019, Luty29 - 44
- 2019, Styczeń36 - 162
- 2018, Grudzień16 - 22
- 2018, Listopad23 - 5
- 2018, Październik25 - 20
- 2018, Wrzesień21 - 24
- 2018, Sierpień25 - 57
- 2018, Lipiec26 - 59
- 2018, Czerwiec16 - 44
- 2018, Maj20 - 32
- 2018, Kwiecień23 - 66
- 2018, Marzec23 - 66
- 2018, Luty20 - 87
- 2018, Styczeń15 - 74
- 2017, Grudzień19 - 111
- 2017, Listopad12 - 46
- 2017, Październik24 - 49
- 2017, Wrzesień22 - 82
- 2017, Sierpień22 - 64
- 2017, Lipiec19 - 45
- 2017, Czerwiec21 - 60
- 2017, Maj24 - 171
- 2017, Kwiecień20 - 165
- 2017, Marzec17 - 73
- 2017, Luty11 - 46
- 2017, Styczeń17 - 84
- 2016, Grudzień14 - 48
- 2016, Listopad26 - 129
- 2016, Październik20 - 117
- 2016, Wrzesień26 - 103
- 2016, Sierpień37 - 179
- 2016, Lipiec32 - 278
- 2016, Czerwiec30 - 102
- 2016, Maj36 - 127
- 2016, Kwiecień36 - 139
- 2016, Marzec41 - 173
- 2016, Luty31 - 116
- 2016, Styczeń28 - 180
- 2015, Grudzień16 - 118
- 2015, Listopad21 - 82
- 2015, Październik32 - 98
- 2015, Wrzesień21 - 109
- 2015, Sierpień7 - 29
- 2015, Lipiec27 - 86
- 2015, Czerwiec32 - 71
- 2015, Maj25 - 168
- 2015, Kwiecień17 - 113
- 2015, Marzec16 - 88
- 2015, Luty9 - 90
- 2015, Styczeń4 - 22
- 2014, Grudzień19 - 192
- 2014, Listopad18 - 87
- 2014, Październik12 - 96
- 2014, Wrzesień20 - 85
- 2014, Sierpień13 - 26
- 2014, Lipiec12 - 78
- 2014, Czerwiec17 - 89
- 2014, Maj27 - 122
- 2014, Kwiecień17 - 122
- 2014, Marzec9 - 85
- 2014, Luty7 - 69
- 2014, Styczeń5 - 53
- 2013, Grudzień17 - 187
- 2013, Listopad15 - 117
- 2013, Październik20 - 137
- 2013, Wrzesień18 - 162
- 2013, Sierpień16 - 74
- 2013, Lipiec4 - 20
- 2013, Czerwiec12 - 98
- 2013, Maj15 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 76
- 2013, Marzec8 - 100
- 2013, Luty5 - 56
- 2013, Styczeń7 - 147
- 2012, Grudzień5 - 38
- 2012, Listopad5 - 127
- 2012, Październik4 - 23
- 2012, Wrzesień4 - 27
- 2012, Sierpień10 - 32
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec6 - 31
- 2012, Maj17 - 116
- 2012, Kwiecień19 - 106
- 2012, Marzec12 - 79
- 2012, Luty4 - 21
- 2012, Styczeń3 - 37
- 2011, Grudzień3 - 31
- 2011, Listopad13 - 135
- 2011, Październik15 - 121
- 2011, Wrzesień15 - 26
- 2011, Sierpień6 - 9
- 2011, Lipiec14 - 2
- 2011, Czerwiec13 - 83
- 2011, Maj12 - 78
- 2011, Kwiecień9 - 35
- 2011, Marzec2 - 3
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik13 - 14
- 2010, Wrzesień4 - 9
- 2010, Sierpień3 - 3
- 2010, Lipiec6 - 4
- 2010, Czerwiec7 - 3
- 2010, Maj8 - 5
- 2010, Kwiecień9 - 10
- 2010, Marzec1 - 0
- 2009, Grudzień7 - 13
- 2009, Listopad8 - 16
- 2009, Październik11 - 5
- 2009, Wrzesień19 - 21
- 2009, Sierpień18 - 14
- 2009, Lipiec25 - 11
- 2009, Czerwiec7 - 16
- 2009, Maj5 - 12
- 2009, Kwiecień10 - 22
- 2009, Marzec10 - 10
- 2009, Luty5 - 0
- 2009, Styczeń5 - 12
- dystans 90.06 km
- 4.50 km terenu
- czas 05:12
- średnio 17.32 km/h
- rekord 49.20 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
szKielecczyzna Północna 2 - upał w sosie komarowym
Niedziela, 16 czerwca 2013 · dodano: 18.06.2013 | Komentarze 31
biwak leśny - Ciekoty - Święta Katarzyna - Wzorki - Bodzentyn - Tarczek - Świętomarz - Szerzawy - Jadowniki - Rzepin - Styków - Zalew Brodzki - Adamów - Starachowice - Wąchock - Marcinków - Górki - Skarżysko-Kamienna >>> Radom >>> Warszawa Zachodnia >>> Żyrardów- 6 skrzynek znalezionych - 5xOC (w tym jedna wirtualna), 1xGC i 4 niepodjęte z powodów różnych
- 1 skrzynka założona
- +6 gmin
O ile wieczorem komarów nie było, to rano były ich całe chmary. Wyjechaliśmy jakiś kwadrans po 8-ej.
Matka Boska Świętokrzyska.
Kwadrans później byliśmy w Ciekotach przy "Szklanym Domu", który tak naprawdę powinien się nazywać "Betonowym Domem". Jak słusznie napisali na tablicy informacyjnej, "nazwą nawiązuje on do idei szklanych domów"... trochę słabo, bo teraz spokojnie dałoby się postawić taki prawdziwie szklany dom, a nie takie coś. Śmiesznie też wyglądają te 4 panele słoneczne na dachu, gdzie zmieściło by się ich ze 40 (i tak dobrze że są, na zdjęciach tuż po uruchomieniu nie było ich wcale). Poza tym od tyłu nie wygląda xle, ale od przodu... takie coś typowe dla lat 1990. nawet nie robiłem zdjęcia. Do środka zajrzeliśmy przez drzwi (bo otwierali dopiero o 11), podobały nam się wiszące książki. Myśleliśmy że to stały wystrój wnętrza, ale to tylko czasowa instalacja "Odlot".
Obok odbudowany drewniany dworek, nówka sztuka nieśmigany, na horyzoncie majaczy Łysica jak jakaś Fuji-san, a obok węzeł szlaków i skrzynka. Ogólnie miejscówka całkiem fajna, jak już człowiek pozbiera się po zobaczeniu co jest "Szklanym Domem".
Jedziemy przez Świętą Katarzynę, postanowiliśmy się nie pchać rowerami na Łysicę, tyle co rzuciliśmy okiem na kaplicę Żeromskiego (tabliczkę informacyjną postawili chyba na złość fotografom psując kadr boczny, a mogli kilka metrów w bok), mogiły obok, klasztor i ogólnie całokształt miejscowości.
A we wsi wzorki, gdy fociliśmy przydrożną kaplice, lavinka wypatrzyła po drugiej stronie drogi takie coś:
W lesie za Kaśką natrafiliśmy na krzyże stawiane przez pana Bidzińskiego, który rozwozi je na... rowerze (link1, link2). Na takie krzyże trafiliśmy potem jeszcze raz, a ten pan mieszka w gminie, przez którą też przejechaliśmy.
Oto i Bodzentyn, na wjeździe szukaliśmy skrzynki przy kirkucie, ale nie znaleźliśmy.
Największą atrakcją Bodzentyna są ruiny zamku (a obok skrzynka). Próbowaliśmy dojść do tego, która część kiedy została zbudowana lub przebudowana, ale... tablica informacyjna to takie bla bla bla przecież tego i tak nikt nie czyta bla bla bla. Nijak się nie dało dojść które to jest skrzydło południowe, albo wschodnie w sytuacji gdy część tych skrzydeł w ogóle nie istnieje... bez mapki tego tekstu o zamku nijak nie da się odnieść do tego co jest w terenie. Dopiero w domu wyguglałem jakieś mapki (np. tę).
Poza tym standard - zamek obsprejowany, przy ławeczkach wala się mnóstwo śmieci, mimo że kosz kilka metrów dalej, drzw od toi-toia urwane... a to Polska właśnie.
Poza tym rynek w remoncie... uliczki miasteczka urocze, szkoda tylko że zabudowa w większości nowa. Na rynku kolos wystawiony w roku 1807. Poza tym dziękujemy starszej pani, która nas poinstruowała jak uruchomić hydrant i wskazała drogę do Delikatesów Centrum (gdzie lavinka nabyła koparkę dla Kluski). Po drodze do sklepu trafiliśmy na austro-węgierski cmentarz z I wojny. Natomiast ruiny kościoła (które mieliśmy zaznaczone na mapie sprzed kilu lat) zostały niestety odbudowane w takie nijakie coś.
Jedziemy dalej - kościół romański w Tarczku (d. Nowy Tarczek) p.w. św. Idziego. Pierwszy, drewniany kościół w tym miejscu ufundował ponoć Władysław Herman w podzięce za urodziny syna (Bolka Krzywy Zgryz). lavinka nie mogła się powstrzymać i założyła skrzynkę.
Kawałek dalej kolejny postój - Świętomarz (d. Tarczek) i kościół gotycki... niestety przebudowany i otynkowany.
Jedziemy dalej terem bezleśnym, żar się z nieba leje... oj schlastało nas dziś słoneczko, oboje byliśmy na koniec dnia przypaleni. Jedziemy góra-dół, czasem miniemy jakąś ciekawostkę.
Aż za Rzepinem wyjeżdżamy na miejsce widokowe, z którego mamy piękny widok na Góry Świętokrzyskie. Dalej do Stykowa droga zamknięta, a dozwolony jest dojazd do posesji za zgodą kierownika budowy. Żywej duszy i koparki na budowie nie było, to sobie tej zgody udzieliliśmy.
Postanowiliśmy sobie zrobić nieco dłuższy postój mad Zalewem Brodzkim (skrzynka), żeby odsapnąć, ostygnąć, odżywić się. Na dzień dobry powitał na quad, na całym dłuuugim brzegu koczowali smażący się i grillujący ludzie... na poziomie skrzynki nie udało się, ale jakieś 170m od niej znaleźliśmy pusty kawałek cienia. Tymczasem hałas permanentny - skutery wodne, motorówki, motolotnia. Zobaczyliśmy jak słoneczny weekend spędzają normalni ludzie, przez chwilę i my zażyliśmy tej wątpliwej przyjemności, a po odsapnięciu uciekliśmy.
Aha, skrzynki nie udało się podjąć. Co prawda była w lesie na górce, ale widać że miejsce imprezowe (straszliwe ilości szkła), a obok skrzynki zabawiała się jakaś parka.
Zaczęło się keszowanie w lesie na opłotkach Starachowic. Pierwsza skrzynka znaleziona w ruinach czegoś, co było chyba jakąś przepompownią lub inną stacją uzdatniania wody. Szybki wpis i fotki i chodu, bo opadły nas całe chmary komarów.
Próbowaliśmy się jeszcze dobić do nieczynnej kopalni żelaza (dwie skrzynki), ale ścieżki tam prowadzące były pozalewane, a błoto dodatkowo rozjeżdżone przez quady... spory kawałek pokonaliśmy i byśmy pewnie dali radę, ale zaczęło się robić późno i musieliśmy zrobić odwrót.
Szybki przejazd przez Starachowice, fotka pamiątkowa przy kotwicy gdzie jest skrzynka wirtualna, a lavinka zażyczyła sobie fotkę pod Misiem.
Szosą do Wąchocka, wbiliśmy się do Wąwozu Rocław, gdzie wstępu bronił byk... ale na szczęście skrzynkę dało się podjąć bo była na górze, a przy okazji ładny widok stamtąd na sam wąwóz.
Robi się naprawdę późno, ustaliłem że z Wąchocka chcemy wyjechać o 17:00, żeby spokojnie zdążyć na pociąg... wyjeżdżamy o 17:15, Wąchock pozwiedzamy kiedy indziej, teraz tylko szybka fotka pomnika sołtysa - otoczenie pomnika jest z kategorii "wszystko źle".
Po drodze jeszcze kilka górek do pokonania (i mam na myśli nie tylko wieś Górki). Mimo zmęczenia lavinka dzielnie trzymała niezłe tempo (tylko na większych podjazdach prowadziła rower), w Skarżysku znów jakiś remont, ale objazd sensowny i jesteśmy na stacji 20 minut przed odjazdem pociągu. Nasz pociąg już stoi, dziwnie pusty, ale komunikaty i wy świetlacze twierdzą że to ten, no to się ładujemy. Obserwujemy jeszcze króciutkiego Elfa (tylko dwa człony skrajne i żadnych środkowych!), który przyjeżdża z Kielc.
Pociąg powoli jednak się zapełnia, kolejny komunikat i zdziwko... bowiem ogłaszają że pociąg odjedzie o 18:36, a nie o 18:26 jak było w rozkładzie. Nic to, jestem przyzwyczajony, że czasem w internecie inaczej, na wywieszce na dworcu inaczej, a w rzeczywistości jeszcze inaczej. Wjeżdża pociąd do Lublina... z Krakowa... przez Radom??? Aha, przez Dęblin go puszczają i chyba musimy go przepuścić stąd odjazd 10 min. później. W końcu jedziemy, po drodze nawet nadrobiliśmy prawie 5 min., a w Radomiu prawie godzina do następnego pociągu.
Wysiadamy w Radomiu, a tu ogłaszają, że opóźniony pociąg przyspieszony do Warszawy odjedzie z peronu 1... jesteśmy na peronie 3, no to biegiem z obładowanymi rowerami po schodach, dobiegliśmy zanim odjechał, ale pociąg nieźle załadowany. Chwila wahania, ale to jednak być w domu o 23 a nie o 24... wbijamy się. Ludzie siedzą na podłodze na pomoście, koleś się nawet nie podniesie żeby mnie wpuścić, a ja muszę rower wtargać z niskiego peronu... a potem ma pretensje że go ubrudziłem. Łaskawie by wstał na chwilę, to bym nie musiał się przepychać. Upycham rower w bagażówce (było ich tu już 4), ktoś w tym czasie pomaga lavince wtargać rower na pomost... a ten koleś nadal siedzi utrudniając wejście i ryzykując kolejne ubabranie. Ponieważ w bagażówce wszystkie miejsca siedzące na siedzeniach i kaloryferach zajęte, siadamy na sakwach i opieramy się o rowery. Pociąg załadowany, choć nie na sztywno... na trasie do Żyrka to jest normalne obładowanie, ale z drugiej strony tu się jedzie ponad 2 godziny a nie niecałą jedną. Podróż jest wesoła, bo a to ktoś wysiada wcześniej mając rower upchnięty w głębi, a to ktoś inny z rowerem się dosiada, przetasowań jest kilka.
A co do pociągu, to okazuje się, że wyszukiwarka nie wyłapywała jednego pociągu na przesiadce, bo była na nią dokładnie JEDNA minuta... co prawda pociągi są skomunikowane, dlatego ten przyspieszony miał opóźnienie bo czekał na nas. Jednak według wyszukiwarki złapać mogliśmy pociąg dopiero o godzinę późniejszy. Jak to trzeba ręcznie sprawdzać odcinek po odcinku.
A jak czekaliśmy na pociąg do Żyrka, to na 3 peronie Zachodniej rypały komary! Nosz to już przegięcie, ja rozumiem w lesie, ale na dworcu w Warszawie!
MAPKA Z TRASĄ
.
.
Kategoria świętokrzyskie, weekendówki
Komentarze
wariag | 10:54 sobota, 22 czerwca 2013 | linkuj
@meteor - na str 2 powiadasz? Hmmm ...
@lavinka - nie z Mazowsza ba ino z Kujaw ;)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wenecja_(województwo_kujawsko-pomorskie)
A z tą powikińską flotą to nie było tak jak mniemasz ba ino tak: ona się nie zestarzała sama przez się, technologicznie. Mazowszany nie chciały płacić należnego trybutu królowi Węgier Laszlo I i ten wysłał ekspedycję karną kopijników spiskich ( szepes kopyas vitez) - moich przodków zresztą ;) Flota nawodna Mazowszan zamieniła się rychło w podwodną i nie pomogło nawet zatykanie dziur w kadłubach gaciami (skądinąd można to uznać za pierwsze zastosowanie tzw "plastrów) we flocie). Stąd też nazwa miejscowości Gać (vide str 23 pisemka od huanna)
@lavinka - nie z Mazowsza ba ino z Kujaw ;)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wenecja_(województwo_kujawsko-pomorskie)
A z tą powikińską flotą to nie było tak jak mniemasz ba ino tak: ona się nie zestarzała sama przez się, technologicznie. Mazowszany nie chciały płacić należnego trybutu królowi Węgier Laszlo I i ten wysłał ekspedycję karną kopijników spiskich ( szepes kopyas vitez) - moich przodków zresztą ;) Flota nawodna Mazowszan zamieniła się rychło w podwodną i nie pomogło nawet zatykanie dziur w kadłubach gaciami (skądinąd można to uznać za pierwsze zastosowanie tzw "plastrów) we flocie). Stąd też nazwa miejscowości Gać (vide str 23 pisemka od huanna)
wariag | 16:39 piątek, 21 czerwca 2013 | linkuj
@Eklerki - to "proste jak włos Mongoła" (było kiedyś takie powiedzenie). Templariusze -> templum = świątynia = kościół = ecclesiae -> eklerka. Paniał?
Bardzo mi nie pasuje ta wersja z gondolami weneckimi, bardzo. Może Gondolina stąd, że się gonili po jakiś nadptysiowych dolinach? Były kiedyś "gonne lasy" więc doliny zapewne też.
Bardzo mi nie pasuje ta wersja z gondolami weneckimi, bardzo. Może Gondolina stąd, że się gonili po jakiś nadptysiowych dolinach? Były kiedyś "gonne lasy" więc doliny zapewne też.
lavinka | 15:39 piątek, 21 czerwca 2013 | linkuj
Przez tę burzę Tomi się dziś zatrzasnął w pokoju, tak naprawdę to przeze mnie, bo nie zamknęłam okien w domu. Tylko jedno zdążyłam. Tak to jest, jak się dziecku grad pokazuje ( o popatrz Kluska, grad wielkości landrynek!) zamiast dom ratować ;)
wariag | 09:36 piątek, 21 czerwca 2013 | linkuj
@Lavinka - Ptysia Balbina albo Płysia Bulgulina (bo płytka i bulgotała) ;)
wariag | 08:57 piątek, 21 czerwca 2013 | linkuj
AAAAAAA ... tkwię w stuporze na poziomie 32 stopni w cieniu :(
To już wiem komu Bajaderki zawdzięczają nazwę:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bajdar
No a Eklerki to może taka zmyła, że niby jacyś Templariusze tam mają warownię i lepiej się w tamte okolice nie zapuszczać?
To już wiem komu Bajaderki zawdzięczają nazwę:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bajdar
No a Eklerki to może taka zmyła, że niby jacyś Templariusze tam mają warownię i lepiej się w tamte okolice nie zapuszczać?
lavinka | 08:35 piątek, 21 czerwca 2013 | linkuj
Już wiem! Bo to oryginalnie była Ptysia Gągolina! :)
wariag | 07:44 piątek, 21 czerwca 2013 | linkuj
Oj widzęż ja widzę że w Żyrku chyba jeszcze większe upały jak u nas ;) Jak powiązać krojenie krajanki z nazwą Pisia?
wariag | 20:16 czwartek, 20 czerwca 2013 | linkuj
No, trochę się ochłodziło więc to będzie tak: u nas w Ludźmierzu Mongołowie mierzyli ludzi i za wysokim ucinali głowy, w Krauszowie odcinali im (krajali uszy) a co mogli odcinać nad Pisią?
wariag | 09:21 czwartek, 20 czerwca 2013 | linkuj
Historyk Jerzy Maroń w swojej książce co nieco o tych gazach pisze, więc pocytuję trochę:
"napełniano nimi (czyli składnikami gazu) tuby papierowe nasączane olejami roślinnymi"
"Dzięki Chińczykom Mongołowie zapoznali się z wojskowym użyciem miechów. Używano ich wydmuchując na nieprzyjaciela dym z palącej gorczycy, siarki i roślin oleistych".
Myślę, że pod Tarczkiem jakiś mini ataczek gazowy mógł mieć miejsce. Mongołowie mieli doskonale zorganizowany zwiad i wiedzieli już, że na Śląsku książę Henryk organizuje obronę. Wiadomo było, że niebawem dojdzie do większego starcia. Każdy ordyniec więc się liczył i nie było sensu narażać ich życia w jakieś potyczce. Dowódcami w 1241 byli jeszcze wojownicy pamiętający Czyngiz-chana a on ludzi bez potrzeby nie narażał ( np podczas szturmu Pekinu rozdał wojownikom jedwabne koszule aby łatwiej było wyciągać wbite strzały z ciała).
Twojej rewelacyjnej koncepcji kampanii mongolsko-mazowieckiej skomentować na razie nie jestem w stanie z uwagi na 30-paro stopniowe upały ;)
"napełniano nimi (czyli składnikami gazu) tuby papierowe nasączane olejami roślinnymi"
"Dzięki Chińczykom Mongołowie zapoznali się z wojskowym użyciem miechów. Używano ich wydmuchując na nieprzyjaciela dym z palącej gorczycy, siarki i roślin oleistych".
Myślę, że pod Tarczkiem jakiś mini ataczek gazowy mógł mieć miejsce. Mongołowie mieli doskonale zorganizowany zwiad i wiedzieli już, że na Śląsku książę Henryk organizuje obronę. Wiadomo było, że niebawem dojdzie do większego starcia. Każdy ordyniec więc się liczył i nie było sensu narażać ich życia w jakieś potyczce. Dowódcami w 1241 byli jeszcze wojownicy pamiętający Czyngiz-chana a on ludzi bez potrzeby nie narażał ( np podczas szturmu Pekinu rozdał wojownikom jedwabne koszule aby łatwiej było wyciągać wbite strzały z ciała).
Twojej rewelacyjnej koncepcji kampanii mongolsko-mazowieckiej skomentować na razie nie jestem w stanie z uwagi na 30-paro stopniowe upały ;)
lavinka | 21:42 środa, 19 czerwca 2013 | linkuj
Niezły był konduktor, gdy się zapytał czy przyjmiemy jeszcze jedną rowerzystkę, bo tamuje przejście w głębi pociągu ;)
wariag | 18:50 środa, 19 czerwca 2013 | linkuj
Ależ ja jedynie prostuję to co sam nieopatrznie (link na wiki) Ci podsunąłem i nie odgryzam się bynajmniej za "podhalańską popierdółkę" ;)
No tak, Tarczek to rzeczywiście klimatyczne miejsce i zasługuje na skrzynkę. Tym bardziej, że (jak się z linka dowiedziałem) ten zbereźnik biskup Paweł z Przemankowa tam ducha wyzionął. Ciekawy artykuł. Ja też nieraz się zastanawiałem dokąd sięgało Księstwo Wielkiej Morawy na północy.
No tak, Tarczek to rzeczywiście klimatyczne miejsce i zasługuje na skrzynkę. Tym bardziej, że (jak się z linka dowiedziałem) ten zbereźnik biskup Paweł z Przemankowa tam ducha wyzionął. Ciekawy artykuł. Ja też nieraz się zastanawiałem dokąd sięgało Księstwo Wielkiej Morawy na północy.
wariag | 16:26 środa, 19 czerwca 2013 | linkuj
Kajdu, nie Kajdan i nie dywizja tylko tumen ;)
Wzmianek o użyciu gazów pod Tarczkiem nie ma. Pewnie by były gdyby tam poległ ktoś znaczący tak jak Henryk Pobożny pod Legnicą. A że była ta bitwa największa spośród kampanii 1241 roku toteż doczekała się opisu w miarę dokładnego. Stosowanie gazów przez Mongołów było stałym elementem ich taktyki, podobnie jak strzał ze świszczącymi grotami. Właśnie poszperałem trochę w moich knigach i mam w miarę dokładny skład gazu: proch, tojad, krocień (biegulec), siarczek arsenu.
A propos bitwy nad Pisią G. -trzeba by przestudiować tajny załącznik do "Tajnej historii Mongołów" i kto wie, kto wie? Choć ja obstawiałbym raczej Łupię i Utratę bo chyba nad Łupią Mazowszany łupnia dostały, a uciekających dożynali nad Utratą (hufców znaczy się).
Wzmianek o użyciu gazów pod Tarczkiem nie ma. Pewnie by były gdyby tam poległ ktoś znaczący tak jak Henryk Pobożny pod Legnicą. A że była ta bitwa największa spośród kampanii 1241 roku toteż doczekała się opisu w miarę dokładnego. Stosowanie gazów przez Mongołów było stałym elementem ich taktyki, podobnie jak strzał ze świszczącymi grotami. Właśnie poszperałem trochę w moich knigach i mam w miarę dokładny skład gazu: proch, tojad, krocień (biegulec), siarczek arsenu.
A propos bitwy nad Pisią G. -trzeba by przestudiować tajny załącznik do "Tajnej historii Mongołów" i kto wie, kto wie? Choć ja obstawiałbym raczej Łupię i Utratę bo chyba nad Łupią Mazowszany łupnia dostały, a uciekających dożynali nad Utratą (hufców znaczy się).
wariag | 08:19 środa, 19 czerwca 2013 | linkuj
Przed Tarczkiem była bitwa pod Chmielnikiem więc chyba tam po raz pierwszy je zastosowano.
wariag | 07:08 środa, 19 czerwca 2013 | linkuj
A propos bitwy - Mongołowie zastosowali tam (a później pod Legnicą) jakiś "gaz bojowy". Prawdopodobnie jego składnikiem był trujący tojad + siarka + jakieś inne paskudztwa. Wydmuchiwali go z zatkniętej na włóczni jakiejś szkaradnej maski.
wariag | 05:35 środa, 19 czerwca 2013 | linkuj
@meteor - manto my dostali :(
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Tarczkiem
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Tarczkiem
wariag | 15:58 wtorek, 18 czerwca 2013 | linkuj
Oj, Tarczek :) Tam bitwa z Mongołami była.
Te surowe krzyże nawet mi się podobają i idea ich wzniesienia też. Szkoda, że są tak ućkane.
Te surowe krzyże nawet mi się podobają i idea ich wzniesienia też. Szkoda, że są tak ućkane.
surf-removed | 15:00 wtorek, 18 czerwca 2013 | linkuj
Fajna wyprawa, w trudnym terenie nakręcić 90 km z sakwami to jest wyczyn. Bardzo lubię kościół w Tarczku, może nawet kiedyś uda mi się odnaleźć przy nim kesza Lavinki, jeżeli go bardzo nie zakitrała ;)
Komentuj