teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 124075.40 km z czego 18790.55 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 4.16 km
  • czas 00:16
  • średnio 15.60 km/h
  • temperatura -10.0°C
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Po Klu na dworzec

Niedziela, 25 lutego 2018 · dodano: 03.03.2018 | Komentarze 0

-10°C nam ie straszne





Kontynuujemy eksperyment z szyszkami - szyszki po 43 godzinach są już ładnie rozwinięte, można przechodzić do następnego etapu.



Szyszki moczymy i zaczynają się zwijać - po 10-15 minutach wyglądają tak:



Po 45 min. tak:



A po godzinie i kwadransie są już w zasadzie całkowicie złożone



Potem w miarę jak wysychały, rozkładały się z powrotem, nie dokumentowałem już etapów, dwa dni od zmoczenia były znów całkowicie rozwinięte:




  • dystans 34.65 km
  • 21.00 km terenu
  • czas 02:44
  • średnio 12.68 km/h
  • temperatura -10.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Trakt Kozacki po lodzie

Niedziela, 25 lutego 2018 · dodano: 02.03.2018 | Komentarze 5

Wreszcie ładnie przymroziło, co prawda spadł śnieg, ale mało, że nie utrudnia za bardzo jazdy (za to przyjemniej podbieliło okolice). 

Suchszy Dopływ Suchej



Sucha... ale nie ta do której wpada Suchszy Dopływ, tylko ta do której wpada Sucha (ta do której wpada Suchszy Dopływ).





O, to białe to lód na drodze... już prawie Kozacki Trakt, to i drogi podtopione.



Już na Kozackim Trakcie, teraz to się jedzie po lodzie... ale pół roku z lavinką przebijaliśmy się w porze mokrej (link do wpisu)



Fotka tyłem jak jadę po lodzie... bo okazało się, że mój obecny aparat nie robi serii zdjęć, tylko pojedyncze z samowyzwalacza. A w 10 sekund ciężko dobiec do roweru wgłąb kadru i zacząć jechać (i jeszcze nie poślizgnąć się na lodzie).



Korzystając z okazji, postanowiłem też sprawdzić w terenie przebieg szlaku - względnie niedawno nowszy przebieg wyznaczono, choć na jednej z map miałem go zaznaczonego nim jeszcze tu się znaczki pojawiły.



Latem tu było błoto i krzaki, a teraz jest podtopiony... ale tylko na początku, dalej już w normie.



Poszukałem jeszcze okopów.




Ślady zwierząt najlepiej widoczne na lodzie, bo poza tym śnieg nawet za bardzo liści nie przykrywał.

Zając i chyba jakaś myszka




I sama myszka




Stado zajęcy



Wiewiórka




Sarenki




Trochę się ślizgały na lodzie



To też chyba sarenka (ale głowy nie dam, nie pamiętam), tylko się rozkraczyła na lodzie



A to już dziki




Ptaszek jakiś - częstował się ziarenkami, które się sypały z olchowych szyszek



Machnął skrzydłami i poleciał (a może lądował?)



Tych łapek nie podejmuję się identyfikować - może lisek, może pies, może jeszcze cuś.







Tego dnia, jak i w kolejnych, udało mi się spotkać - zające, sarny, wiewiórkę (w lesie, nie w parku), oraz lisa.


.


  • dystans 18.49 km
  • 6.00 km terenu
  • czas 01:10
  • średnio 15.85 km/h
  • temperatura -4.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Miedzyborów - wydmy, szyszki, trainspotting

Piątek, 23 lutego 2018 · dodano: 27.02.2018 | Komentarze 1

Ponieważ znowu zaczęły się przyzwoite mrozy, przypominam Termometr Rowerzysty wg wujka To Mi'ego

Tego dnia mróz jeszcze niewielki, ale na tyle przyzwoity, że większość ścieżek i dróg gruntowych (z wyjątkiem tych z dużym ruchem) ładnie zamarznięte. No i śniegu jeszcze nie było, to dobrze się jeździło.

Sosny na międzyborowskich wydmach.



Skoro przy torach, to i trainspotting - lokomotywa towarowa ET22-R004 w barwach CTL Logistics.



Lokomotywa SM42, po modernizacji w Newagu nosząca oznaczenie 6Dg w barwach Trakcja PRKiI . Taki składzik techniczny, może pracujący przy remoncie linii do Grodziska, albo jedzie gdzieś do awarii? Na przykład niedawno na linii do Sochaczewa pociągi były poodwoływane ze względu na awarię trakcji.





A poza tym nazbierałem szyszek do eksperymentu. Niedawno też przywiozłem garść szyszek (a bo to się przydasdzą do zrobienia naszyjnika, albo czegoś) i potem okazało się że w domu się pootwierały. Jak je umyłem, to dosyć szybko zamknęły się z powrotem, a potem znów zaczęły się otwierać... tak wpadłem na pomysł przeprowadzenia z Kluską eksperymentu (ale potrzebowałem świeżych szyszek, bo tamte już tak ładnie nie reagowały, albo ja coś źle robiłem).



No to przeprowadzamy z Kluską eksperyment - na razie etap pierwszy, szyszki przyniesione z mrozu zaczynają schnąć. Fotki przedstawiają szyszki w momencie wstawienia do ciepłego pomieszczenia (z balkonu)



Teraz po 21 godzinach.



Szyszki po 43 godzinach



Szyszki moczymy i zaczynają się zwijać - po 10-15 minutach wyglądają tak:



Po 45 min. tak:



A po godzinie i kwadransie są już w zasadzie całkowicie złożone



Potem w miarę jak wysychały, rozkładały się z powrotem, nie dokumentowałem już etapów, dwa dni od zmoczenia były znów całkowicie rozwinięte:



  • dystans 3.84 km
  • czas 00:18
  • średnio 12.80 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Do parowozu bez ognia

Środa, 21 lutego 2018 · dodano: 26.02.2018 | Komentarze 1

Z wyjątkiem ryżu z jabłkami i jogurtem naturalny (fuj!) wszystko pozostałe mniam!



Jak wczoraj byliśmy obejrzeć ciuchcię na Bielniku, obiecałem jeszcze że obejrzymy jeszcze lokomotywę w centralnej części zakładów. Ze względu na dużą ilość materiałów łatwopalnych w fabryce, była to co prawda parowóz, ale bezogniowy, tzn. nie miał paleniska. Do zbiornika z wodą wtłaczano parę i potem dopóki się ona nie wyczerpała, lokomotywa jeździła nią napędzana.

Parowóz został wyprodukowany przed I wojną i był użytkowany na terenie żyrardowskich zakładów, niedawno trafił ponownie do
Żyrardowa już w obecnym stanie i 2,5 roku temu został ustawiony w obecnym miejscu.





Klu i parowozik




Klu na trylince



Podjechaliśmy jeszcze do parku nakarmić kaczki i popatrzeć jak się ślizgają na lodzie (szczególnie gdy lecą i lądują na nim z poślizgiem).



  • dystans 4.43 km
  • czas 00:23
  • średnio 11.56 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z Klu do parowo... spalinowozu

Wtorek, 20 lutego 2018 · dodano: 25.02.2018 | Komentarze 13

Dziś była zupa brokułowa, jedna z ulubionych zup Kluski, że aż wzięła dokładkę, ale potem przez cały dzień marudziła, że ją boli brzuszek z przeżarcia.



W szatni nowa wystawa prac przedszkolaków - kotki z okazji Dnia Kota.



Po drodze, w parku zaczęła opowiadać o czym uczyli się w przedszkolu przedszkolu.
- Jak się inacej nazywa lokomotywa.
- Ciuchcia.
- Nie. Inacej.
- To może parowóz?
- Tak! To dzisiaj było o palowozach.

Skoro się zgadało, to zaproponowałem że pojedziemy obejrzeć lokomotywę na Bielniku. Najpierw zrobiłem mały wykład jakie są lokomotywy - parowe, elektryczne, spalinowe, czym się różnią i że na bielniku stoi taka spalinowa.

- No ceść.





A potem pojechaliśmy poszukać kwiatków





  • dystans 70.64 km
  • 1.00 km terenu
  • czas 03:10
  • średnio 22.31 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Po mieście x7

Środa, 14 lutego 2018 · dodano: 24.02.2018 | Komentarze 0

Tradycyjna fotka z Bielnikiem (lód, ale nie na całej powierzchni, poza tym pokryty wodą odwilzową)



Staw po nocnych przymrozkach, znów w 100% zamarznięty, a potem popadało śniegu...







Ślady parkowych wiewiórek







To że miasta są zatkane samochodami, które zawalają chodniki, trawniki i każdą wolną przestrzeń, każdy widzi. To nie tylko dlatego, że jest dużo za dużo samochodów i nie ma na nie miejsca. Często miejsca parkingowe są, ale ludziom się nie chce iść kilkadziesiąt metrów (kilkaset metrów, to chyba dla statystycznego kierowcy sport ekstremalny grożący kalectwem)... na osiedlowym markecie jest bardzo duży parkin, który zwykle w połowie, lub w 3.4 stoi pusty, ale chodnik pod samym wejściem jest zawsze zastawiony. Co ja mówię kilkadziesiąt - kilkanaście nawet! Pod pobliską Żabką zwykle ktoś parkuje na chodniku pod samym wejściem, nawet jeżeli na parkingu nie ma żadnego samochodu.

A tutaj przykład, który sporo wyjaśnia jeśli chodzi o chodniki zawalone samochodami. Przykład, że polski kierowca, to jednak stan umysłu.





Żeby nie było, że to tylko raz coś takiego się zdarzyło.





  • dystans 4.24 km
  • czas 00:20
  • średnio 12.72 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z Klu do parku po mandarynki

Wtorek, 13 lutego 2018 · dodano: 22.02.2018 | Komentarze 6

Mniam, mniam!



Jedziemy, jedziemy, aż tu nagle Kluska zaczyna mi zza pleców wołać, że tam było, że coś tam... nie bardzo wiedziałem o co chodzi, czy chodziło o supermarket który zwiedzali podczas wycieczki z przedszkola, czy o resursę w której byliśmy kiedyś na wystawie... okazało się że zobaczyła plakat z Tytusem i poznała, bo akiś czas temu go razem czytaliśmy.

W ogóle wybieraliśmy się na to przedstawienie, ale ostatecznie musieliśmy sobie odpuścić, bo Klu się akurat rozchorowała.



Na ogrodzeniu parku obejrzeliśmy wystawę zdjęć z zeszłorocznego finału WOŚP.



- A ta dziewcynka ma taką samą kultkę jak ja!



Karmienie kaczek z mostku... bo normalnie, to zbyt blisko podchodziły i Kluska się bała że uszczypną... hmmm, tamte dwie jakieś dziwne.




Okazało się, że to mandarynki. Te kolorowe to samce, czy były samiczki nie wiem, bo za mało się odróżniają od krzyżówek i mogłem przegapić.



Mandarynka na Pisi Gągolinie... i krzyżówka.



Pamiętacie sortowanie liczb przy pomocy węgierskich tańców ludowych (link do wpisu na blogu). Klusce kiedyś bardzo się podobały te filmiki, a teraz dorosła żeby zrozumieć o co chodzi. Więc nauczyłem ją sortować tak, jak to robią komputery...

Najpierw najłatwiejszy algorytm - czyli Select Sort.



Potem Bubble Sort.



Znów Select Sort, ale przy użyciu kart (as zamiast jedynki).



I Quick Sort, na razie tyle przerobiliśmy.



Poza tym okazało się, że na ten profil zostały dosłownie w zeszłym miesiącu, po kilku latach przerwy, wgrane nowe filmy. Kolejny algorytm sortowania, poza tym dwa algorytmy wyszukiwania konkretnej liczby (w zbiorze nieposortowanym i posortowanym) przy pomocy flamenco. Dobre jako ilustracja po co nam w ogóle to sortowanie.

No i na koniec chyba najlepszy z tych nowych - zagadnienie czterech królowych (jako uproszczona wersja zagadnienia ośmiu królowych -wiki). Po obejrzeniu oczywiście z Kluską rozwiązaliśmy je przy pomocy tego algorytmu na prawdziwej szachownicy



.


  • dystans 19.13 km
  • 7.50 km terenu
  • czas 01:28
  • średnio 13.04 km/h
  • temperatura 0.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Po mobilniaki i do lasu

Niedziela, 11 lutego 2018 · dodano: 21.02.2018 | Komentarze 6

Eto wołk?



A eto wołk?




A tut wołk?



A eto szto? Zajczik?



Oczywiście nawiązuję do odcinka Maszy ze śladami zwierząt.



W dolinie Suchszego Dopływu Suchej.




W Tomaszewie przy drodze trafiłem na dąbek... oznaczony tabliczką "okaz przyrody". Czyżby ktoś ją powiesił, żeby go wycięli?




Nie mam pojęcia co to jest Tomaszewska Alternatywa Kulturalnam wyszukiwanie daje tylko jeden wynik (Ogólnopolski Zjazd Smolarzy).




  • dystans 32.38 km
  • 5.50 km terenu
  • czas 02:10
  • średnio 14.94 km/h
  • temperatura -3.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Międzyborów o smaku dymu

Sobota, 10 lutego 2018 · dodano: 16.02.2018 | Komentarze 5

Jadę, patrzę, a tam słupki łańcuchowe skoszone... tiaa, znów ktoś się na zakręcie nie wyrobił. Mógłby już do końca te słupki wykosić, byłoby łatwiej zjechać z tego beznadziejnego cpr-u (i wjechać nań).



Lekki mrozek (a do tego bezwietrznie), to i w tym Międzyborowie wszędzie czuć było dymem... a niektórzy sami potrafili zadymić całą okolicę.



Ten na szczęście już nie nasmrodzi.



W zasadzie miałem trzymać się asfaltów, ale gdy się okazało że cały czas temperatura utrzymuje się ładnie poniżej zera i po stwierdzeniu że ścieżki leśne są w miarę ok, to skorzystałem i zrobiłem skok w bok na wydmy, apotem głębiej w las na postój w miejscu z mniejszą ilością dymu.

Ech, szkoda tej malowniczo położonej brzozy, jest już chyba całkiem martwa i niedługo chyba padnie.




Pokrywa śnieżna w dniu dzisiejszym jest poniżej poziomu borówki.



Tylko patrzeć jak sosny wyciągną z piasku korzenie do końca i sobie pójsą.






A jak to z tym Międzyborowem było? Otóż część z tych lasów kupił Avrom (czyli Abram) Zyskind, oprócz eksploatowania lasu (miał tartaki, zakłady stolarskie), ale oprócz tego wybudował  też wille, a żeby warszawiacy mogli przyjeżdżać na letniaki, załatwił też budowę stacji kolejowej, którą nazwano Międzyborów (od niej wzięła potem nazwę miejscowość, którą wtedy zwano Czarnym Borkiem).

Ciekawą inicjatywę zorganizował Abram Zyskind. Wraz z Izraelem Płockerem i Jehielem Libermanem wykupił część wydmową Czarnego Borku. Wybudowali sobie wille wzorując się na willach ze Świdra. Na niewielkim strumyku Wierzbiance zbudowano zaporę tworząc mini zalew. Wybudowano przystanek kolejowy Międzyborów. Niestety na nim pęd powietrza przejeżdżającego bez zatrzymania ekspresu zabił A. Zyskinda. Odtąd Międzyborów był uznawany przez bardziej zabobonnych Żydów za miejsce fatalne. (źródło)

Z ciekawostek - w Żyrardowie (tez blisko torów) do tej pory stoi drewniana Willa Zyskinda. O Zyskindzie jeszcze trochę można przeczytać tutaj. A poniżej dwie mapy - sprzed I wojny i z okresu międzywojennego.





Ze starej zabudowy Czarnego Borku niewiele zostało - przy torach stała kiedyś okazała, drewniana willa (być może jednego z trzech wymienionych wyżej Żydów, może też jest zaznaczona na mapie powyżej). Jednak jakieś kilka, może kilkanaście lat temu się zawaliła (chyba... a może spaliła, bo nie pamiętam dokładnie). Ostał się tylko słupek przystanku ścieżki dydaktycznej, który wskazywał tę willę.




Jeszcze tu i tam jest kilka mniej okazałych drewniaków.



Jest jeszcze drewniana stacyjka. Teraz po przebudowie stacji, trudno jej zrobić ładne zdjęcie, tak jest obarierkowana.



Też względnie niedawno postawiono dobrze zadaszony parking rowerowy, szkoda tylko że stojaki-wyrwikółka. A  tak na marginesie, czy tutaj na znaczku Park&Ride, który umieścili na szybce nie powinni zamiast samochodu namalować roweru? Jeszcze jakiś inteligent pomyli z parkingiem i zaparkuje samochód (jak ostatnio jakiś koleś przy Łodzi Kaliskiej wjechał do przejścia podziemnego, bo twierdził że pomylił schody z wjazdem do parkingu).




A właściwie dwa, bo po drugiej stronie torów jest kolejny.



Skoro jestem przy torach, to trochę trainspottingu - trafiłem na ET22 w barwach CTL Logistic.



W sumie widziałem też (choć czasem z większej odległości) trzy Impulsy Kolei Mazowieckich i trzy Darty PKP Intercity. Za krzakami przemknął mi też skład ŁKA (złożony z trzech połączonych Flirtów).




Ot, taka kapliczka gdzieś po drodze.





A to najładniejsza kapliczka w Międzyborowie





Osada składa się z dwóch miejscowości które zrosły się w jedną i trudno stwierdzić gdzie się kończy Międzyborów, a gdzie zaczynają Sade-Budy. Mniej więcej można je odróżnić po tym, że Międzyborów ma leśny charakter i choć tu i tam drzew część wycięto, to nadal widać że był budowany w lesie (na większości działek jest sporo drzew, a puste działki to w większości skrawki lasu). Natomiast Sade-Budy to wieś, która powstała w szczerym polu... jadąc nią z daleka widać ścianę lasu - o tam zaczyna się Międzyborów.

Tu też trudno już trafić na wiejscie drewniaczki.



Dawna ścieżka przy torach w kierunku Jaktorowa... Kiedyś można było przejechać mostkiem, teraz po przebudowie torów i mostku jest to niemożliwe (nawet pieszo jest to bardzo trudne), dlatego obok powstała kładka. Jednak jako skrót nijak się już nie nadaje, kiedyś była to pieszo-rowerowa ścieżka biegnąca wzdłuż torów, teraz biegnie głównie gruntówami służącymi jako drogi techniczne i dojazdy do domów - strasznie rozjeżdżone, po odwilży błoto musi być okropne.






  • dystans 29.86 km
  • czas 01:35
  • średnio 18.86 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Po żołędzie

Niedziela, 4 lutego 2018 · dodano: 09.02.2018 | Komentarze 12

Podskoczyłem w miejsce gdzie ostatnio widziałem dużo żołędzi pod dębem czerwonym... nawet miałem nazbierać w drodze powrotnej, ale jakoś tak zapomniałem. No to teraz podjechałem żeby trochę ich napchać do kieszeni.



A po co? Ano na naszyjnik dla Kluski, ostatnio robiliśmy taki jesienny... wiem, wiem, jest zima, ale dopiero teraz przeglądaliśmy książeczkę w której był jesienny naszyjnik - z jarzębiny i nosków klonowych, ale o te w ogóle ciężko, w domu znalazło się tylko kilka szyszek i kasztanów, a których coś tam zrobiliśmy. A teraz po dozbieraniu żołędzi wyszło nam coś takiego.



Miło też po drodze zatrzymać się na kawę z termosu w jakichś ruinkach.




Skalny ogród mchów i porostów - obiektywu od niego nie mogłem oderwać.





A obok  kotki olchowe... i tyle tego przedwiośnia, bo na horyzoncie ICMu już się czaiły opady śniegu i przymrozki.