teczka bikera meteor2017
meteor2017 bs-profil
Poczet rowerów
Jakieś tam wykresy
Kalendarium
- 2026, Marzec24 - 23
- 2026, Luty6 - 10
- 2026, Styczeń4 - 10
- 2025, Grudzień20 - 8
- 2025, Listopad20 - 15
- 2025, Październik21 - 9
- 2025, Wrzesień25 - 28
- 2025, Sierpień28 - 18
- 2025, Lipiec30 - 64
- 2025, Czerwiec24 - 38
- 2025, Maj28 - 40
- 2025, Kwiecień12 - 25
- 2025, Marzec18 - 46
- 2025, Luty12 - 32
- 2025, Styczeń15 - 50
- 2024, Grudzień21 - 69
- 2024, Listopad13 - 25
- 2024, Październik22 - 58
- 2024, Wrzesień16 - 36
- 2024, Sierpień9 - 19
- 2024, Lipiec12 - 32
- 2024, Czerwiec18 - 74
- 2024, Maj12 - 44
- 2024, Kwiecień15 - 56
- 2024, Marzec15 - 43
- 2024, Luty8 - 35
- 2024, Styczeń5 - 14
- 2023, Grudzień9 - 41
- 2023, Listopad10 - 43
- 2023, Październik22 - 106
- 2023, Wrzesień21 - 102
- 2023, Sierpień18 - 81
- 2023, Lipiec14 - 47
- 2023, Czerwiec19 - 74
- 2023, Maj28 - 100
- 2023, Kwiecień23 - 127
- 2023, Marzec16 - 87
- 2023, Luty19 - 99
- 2023, Styczeń17 - 91
- 2022, Grudzień18 - 113
- 2022, Listopad26 - 112
- 2022, Październik31 - 91
- 2022, Wrzesień30 - 114
- 2022, Sierpień22 - 95
- 2022, Lipiec26 - 104
- 2022, Czerwiec30 - 68
- 2022, Maj34 - 136
- 2022, Kwiecień23 - 78
- 2022, Marzec25 - 91
- 2022, Luty20 - 88
- 2022, Styczeń25 - 123
- 2021, Grudzień15 - 110
- 2021, Listopad21 - 64
- 2021, Październik22 - 105
- 2021, Wrzesień18 - 86
- 2021, Sierpień18 - 110
- 2021, Lipiec13 - 62
- 2021, Czerwiec16 - 78
- 2021, Maj23 - 95
- 2021, Kwiecień22 - 124
- 2021, Marzec19 - 95
- 2021, Luty10 - 38
- 2021, Styczeń14 - 63
- 2020, Grudzień15 - 27
- 2020, Listopad15 - 17
- 2020, Październik23 - 19
- 2020, Wrzesień21 - 77
- 2020, Sierpień16 - 82
- 2020, Lipiec18 - 77
- 2020, Czerwiec21 - 84
- 2020, Maj25 - 102
- 2020, Kwiecień28 - 220
- 2020, Marzec27 - 77
- 2020, Luty18 - 40
- 2020, Styczeń9 - 11
- 2019, Grudzień13 - 15
- 2019, Listopad13 - 12
- 2019, Październik22 - 47
- 2019, Wrzesień21 - 46
- 2019, Sierpień21 - 19
- 2019, Lipiec26 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 17
- 2019, Maj35 - 48
- 2019, Kwiecień34 - 40
- 2019, Marzec34 - 49
- 2019, Luty29 - 44
- 2019, Styczeń36 - 162
- 2018, Grudzień16 - 22
- 2018, Listopad23 - 5
- 2018, Październik25 - 20
- 2018, Wrzesień21 - 24
- 2018, Sierpień25 - 57
- 2018, Lipiec26 - 59
- 2018, Czerwiec16 - 44
- 2018, Maj20 - 32
- 2018, Kwiecień23 - 66
- 2018, Marzec23 - 66
- 2018, Luty20 - 87
- 2018, Styczeń15 - 74
- 2017, Grudzień19 - 111
- 2017, Listopad12 - 46
- 2017, Październik24 - 49
- 2017, Wrzesień22 - 82
- 2017, Sierpień22 - 64
- 2017, Lipiec19 - 45
- 2017, Czerwiec21 - 60
- 2017, Maj24 - 171
- 2017, Kwiecień20 - 165
- 2017, Marzec17 - 73
- 2017, Luty11 - 46
- 2017, Styczeń17 - 84
- 2016, Grudzień14 - 48
- 2016, Listopad26 - 129
- 2016, Październik20 - 117
- 2016, Wrzesień26 - 103
- 2016, Sierpień37 - 179
- 2016, Lipiec32 - 278
- 2016, Czerwiec30 - 102
- 2016, Maj36 - 127
- 2016, Kwiecień36 - 139
- 2016, Marzec41 - 173
- 2016, Luty31 - 116
- 2016, Styczeń28 - 180
- 2015, Grudzień16 - 118
- 2015, Listopad21 - 82
- 2015, Październik32 - 98
- 2015, Wrzesień21 - 109
- 2015, Sierpień7 - 29
- 2015, Lipiec27 - 86
- 2015, Czerwiec32 - 71
- 2015, Maj25 - 168
- 2015, Kwiecień17 - 113
- 2015, Marzec16 - 88
- 2015, Luty9 - 90
- 2015, Styczeń4 - 22
- 2014, Grudzień19 - 192
- 2014, Listopad18 - 87
- 2014, Październik12 - 96
- 2014, Wrzesień20 - 85
- 2014, Sierpień13 - 26
- 2014, Lipiec12 - 78
- 2014, Czerwiec17 - 89
- 2014, Maj27 - 122
- 2014, Kwiecień17 - 122
- 2014, Marzec9 - 85
- 2014, Luty7 - 69
- 2014, Styczeń5 - 53
- 2013, Grudzień17 - 187
- 2013, Listopad15 - 117
- 2013, Październik20 - 137
- 2013, Wrzesień18 - 162
- 2013, Sierpień16 - 74
- 2013, Lipiec4 - 20
- 2013, Czerwiec12 - 98
- 2013, Maj15 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 76
- 2013, Marzec8 - 100
- 2013, Luty5 - 56
- 2013, Styczeń7 - 147
- 2012, Grudzień5 - 38
- 2012, Listopad5 - 127
- 2012, Październik4 - 23
- 2012, Wrzesień4 - 27
- 2012, Sierpień10 - 32
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec6 - 31
- 2012, Maj17 - 116
- 2012, Kwiecień19 - 106
- 2012, Marzec12 - 79
- 2012, Luty4 - 21
- 2012, Styczeń3 - 37
- 2011, Grudzień3 - 31
- 2011, Listopad13 - 135
- 2011, Październik15 - 121
- 2011, Wrzesień15 - 26
- 2011, Sierpień6 - 9
- 2011, Lipiec14 - 2
- 2011, Czerwiec13 - 83
- 2011, Maj12 - 78
- 2011, Kwiecień9 - 35
- 2011, Marzec2 - 3
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik13 - 14
- 2010, Wrzesień4 - 9
- 2010, Sierpień3 - 3
- 2010, Lipiec6 - 4
- 2010, Czerwiec7 - 3
- 2010, Maj8 - 5
- 2010, Kwiecień9 - 10
- 2010, Marzec1 - 0
- 2009, Grudzień7 - 13
- 2009, Listopad8 - 16
- 2009, Październik11 - 5
- 2009, Wrzesień19 - 21
- 2009, Sierpień18 - 14
- 2009, Lipiec25 - 11
- 2009, Czerwiec7 - 16
- 2009, Maj5 - 12
- 2009, Kwiecień10 - 22
- 2009, Marzec10 - 10
- 2009, Luty5 - 0
- 2009, Styczeń5 - 12
- dystans 62.25 km
- 6.50 km terenu
- czas 04:23
- średnio 14.20 km/h
- rekord 34.40 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Myk na Modlin
Poniedziałek, 26 marca 2018 · dodano: 03.04.2018 | Komentarze 1
Z rana kierujemy się w kierunku Mostu Północnego. Korzystamy z ddr-ki wzdłuż Powstańców Śląskich, która jest jednak nieciągła... tam gdzie nie ma, musimy jechać płytówą robiącą za parking. Jest to pozostałość po wojskowym Lotnisku Bemowo, obecnie w większości zabudowane (ale na starych mapach topograficznych jest w tym miejscu wielka dziura... od razu widać, że jakieś tereny wojskowe).Obecne Lotnisko Bemowo, to pozostałość po lotnisku sportowym (czy jakim tam) obok. To tam za płotem, o nawet coś ląduje.
Górka Śmieciowa w oddali.
Sto drzew na stulecie.
Milion drzew na milionlecie.
Krokusy kwitną na pasach zieleni (nie tylko żółte, między nimi chowają się białe i fioletowe).
Węzeł Młociny obok końcowej stacji metra - perony autobusowe.
Perony tramwajowe.
I tramwaj dwukierunkowy/dwustronny, te tramwaje zostały zakupione do obsługi trasy przez Most Północny na Tarchomin. Trasa budowana etapami i nie miała pętli, dlatego skierowano na nią tramwaje, w których maszynista przesiada się z jednego końca na drugi i do obsługi jazdy w dwóch kierunkach drzwi są po obu stronach (czyli generalnie tak jak w pociągach podmiejskich). Obecnie jest tam jakaś pętla do zawracania na Tarchominie, ale tory biegną dalej i tam zawrotki już nie ma.
Tutaj miał jazdę techniczną i jeździł w kółko.
Pomnik upamiętniający bitwę z września 1939 na przedpolach Warszawy, tzw. Warszawskie Termopile (tabliczka - powiększenie)
Docieramy do Mostu Północnego, gdzie mamy zamiar nową trasą nadwiślańską podjechać do Łomianek (dla mnie nową, bo lavinka fragmentami już nią jechała).
Najpierw zjazd na ostrogę, która ukrywa nieczynną już na szczęście rurę ściekową.Dziś tylko dwóch wędkarzy grzecznie parkujących na brzegu, ale ponoć w sezonie jest więcej i jeszcze wjeżdżają na ostrogę (choć wjazd jest zablokowany, to jednak da się objechać).
Rzut okiem na most i jedziemy dalej.
Trasa nadwiślańskimi łęgami... okresowo może być zalewana.
Starorzecze
A tu zrobiono przystać, całkiem przyjemne miejsce więc zrobiliśmy sobie postój.
Docieramy do Łomianek, jak lavinka się dowiedziała że chcę przez nie jechać, to aż jęknęła i ostrzegała że tam są fatalne chodnikowe ddr-y. Okazało się że nie jest źle, bo w sporej części jest nowy asfaltowy ddr, choć miejscami jeszcze robiony... no i jeszcze trzeba było omijać parkujące na nim samochody.
A oto cmentarz w Kiełpinie, a konkretnie kwatera wojenna. Głównie z 1939, ale są też pochowani polegli i rozstrzelani w dalszej części II wojny.
Pomnik zestrzelonych lotników (tablica - powiększenie)
A na cmentarzu cywilnym - kwatera de Pothsów, czyli właścicieli dóbr Łomianki i Młociny.
Przykładowy nagrobek (powiększenie)
Obok tej kwatery znajdzie się też grób wojskowego - b. porucznika b. wojsk polskich(powiększenie)
Jezioro Dziekanowskie, to jedno z kilku jezior w starorzeczach w okolicy (inne to Kiełpińskie, Cząstkowskie). Zdaje się, że na obecny ich wygląd miało usypanie wałów przeciwpowodziowych, które częściowo odcięły starorzecza od Wisły.
A oto i wał
Który to kilometr Wisły?
Dawny majątek Trębickich - park podworski w Łomnej... zdjęcie o tyle dobre, że nie widać ile tam śmieci (jest tu ich wyjątkowo dużo, to pewnie wpływ popegeerowskiego sąsiedztwa).
Ale spomiędzy śmieci udało się wypatrzeć ziarnopłona wiosennego.
Smętne pozostałości oficyny dworskiej (drewniany dwór ponoć uszkodzony w 1939, został rozebrany po wojnie).
Mogiła zbiorowa żołnierzy poległych w 1939 na cmentarzu w Łomnej.
Kierujemy się na maszt - tabliczkę i strzałkę z bocznej alejki znajdujemy później.
Nie opuszczamy jeszcze Łomnej - oto kaplica grobowa Trębickich.
Obok znajdujemy też praktycznie nieczytelny nagrobek.
Mazowiecki krajobraz... na fotce nie widać, ale tam w oddali kicają sarenki.
Kościół ufundowany przez Trębickich (projektu Henryka Marconiego), zniszczony w czasie I wojny, ale pocisków w nim brak.
Jedziemy dalej, niestety coraz bardziej pod wiatr, który zresztą jakby się wzmaga.
Cmentarz mennonicki w Nowym Kazuniu (o osadnictwie olęnderskim tamże... tam też o cmentarzu i zborze).
Nagrobek z zachowanymi inskrypcjami ( powiększenie 1, powiększenie 2)
I drugi ( powiększenie 1, powiększenie 2)
Ale topole to niezłe tam rosną.
Dawny zbór mennonicki, obecnie dom mieszkalny. Pierwotnie znajdowały się w nim: sala modlitw, szkoła i mieszkanie nauczyciela, a po II wojnie mieściły się tu urząd gminy, posterunek milicji, szkoła.
Krajobraz mazowiecki - krzaki
W Kazuniu oglądamy jeszcze pomnik z 1957, w którym jest urna ze szczątkami 10 żołnierzy poległych w 1939 i pierwotnie pochowanych w mogiłach w okolicy. Historia budowy tego pomnika jest dosyć ciekawa - tutaj artykuł o nim, warto dodać że pomnik częściowo powstał z kamieni z przedwojennego pomnika Piłsudskiego, że początkowo orzeł był żeliwny, a i obecna tablica nie jest ta pierwotna, tylko nowa.
O tutaj, za tym jasnoszarym granitem jest krypta z urną.
Obok jeszcze jakiś kopiec ze schronem (niestety nie wiem czy to była pierwotna funkcja tego obiektu), po schodkach można wejść na górę.
A stamtąd zapuścić żurawia na tereny wojskowe przedmościa kazuńskiego.
Przeprawiamy się przez Wisłę... oczywiście nie wpław, tylko mostem S7, przy czym nie jezdnią (nie jesteśmy samobójcami) tylko purchlowatym chodniczkiem obok.
Modliński witacz.
Ruszamy na poszukiwanie polskich schronów z 1939 w pobliżu lotniska. Oto strona ze schronami.
Numer 1 znajdujemy, ale okazuje się że nieco się spóźniliśmy, do niedawna był dostępny w krzakach, a obecnie znajduje się już na terenie ogrodzonym.
Numeru 2 nie udało się namierzyć... mamy wrażenie że kropka na mapce jest nieco niedokładna, co może utrudniać zlokalizowanie go. 3 i 4 znaleźliśmy na mapach satelitarnych i lotniczych, są na ogrodzonym terenie lotniska, ale mieliśmy nadzieję zrobić im fotki z daleka. Niestety, dróżkami technicznymi przy lotnisku dojazdu tam nie ma, trzeba było rypać szosą... a ruch coraz większy, my już i tak byliśmy zmęczeni ruchliwymi szosami w rejonie Kazunia i Modlina, więc sobie odpuszczamy.
Postanawiamy więc jeszcze zahaczyć o inne obiekty twierdzy.
A konkretnie połazić po tunelach kontrminowe.
O, chyba znaleźliśmy zaginioną kompanię kolarzy
I jeszcze jeden... a właściwie dwa - w lewo i prawo.
Odcinek w obrębie fortyfikacji (lity tunel)
A tu już wychodzimy na przedpole, po bokach są "wyjścia" w których można wykonać ziemne tunele i podłożyć kontrminę.
Sala końcowa z takimi właśnie wyjściami. Tu wyjątkowo sucho, pył który wzbiliśmy utrudnia robienie zdjęć z fleszem.
Już po nocy przejeżdżamy przez twierdzę na dworzec. lavinka była trochę zrypana jazdą pod wiatr i ruchliwymi odcinkami drogi, więc ja przenosiłem rowery kładką na peron. Wniosłem swój rower i wracając po rower lavinki mijam ją na schodach. Wyciągnęła rękę i przybiła mi piątkę.
- Praca zespołowa - ty wnosisz rower, a ja wchodzę.
Oto szynobus z Sierpca do Tłuszcza... my zaś wsiadamy do Elfa lotniskowego i jedziemy na Wschodnią się przesiąść.
Gdy nasz pociąg dojeżdżał do Wschodniej, lavinka ustawiając się na pomoście z rowerem zastanawiała się z której strony będzie peron. Wpadłem na dobre rozwiązanie:
- To ty ustaw się w jedną stronę, ja w drugą to zawsze jedno z nas trafi.
Pociąg służbowy na rozkładzie jazdy... no dobra, ale opóźnienie? Pociągu służbowego? Eeee???
To chyba ten służbowy kibel.
A to drugi służbowy kibel... a tak na marginesie, korzystając z dwóch zdjęć niezmodernizowanych EN57 obok siebie, ponieważ te jednostki były produkowane przez ponad 30 lat, a wyprodukowano ich ponad 1400 sztuk, na przestrzeni lat wprowadzano zmiany i jednostki z różnych lat różnią się między sobą różnymi elementami. Na przykład jedna z lepiej widocznych różnic - ten górny ma pionowe łamania czoła i trzy szybki, a ten dolny łamanie poziome i dwie szyby .
I to by było na tyle. Jeszcze tutaj galeria zdjęć z całej trzydniówki.
Aha i jeszcze Kluska dorwała mi się do komputera i przerobiła fotkę służbowego EN57
Kategoria weekendówki, mazowieckie
- dystans 61.82 km
- 2.30 km terenu
- czas 04:27
- średnio 13.89 km/h
- rekord 33.50 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Włochy i Bródno...
Niedziela, 25 marca 2018 · dodano: 02.04.2018 | Komentarze 2
Jak to było w tym dowcipie? Że z przodu jest Wola i Ochota, a potem się okazuje że Włochy i Bródno? No to my dziś jechaliśmy najpierw przez Ochotę, Wolę, a nawet chyba zahaczyliśmy o Czyste... na koniec było Bródno i Włochy.Na początek skrzynka, do której znalezienia potrzebny jest rower... czyli w sam raz dla nas! Oczywiście przy keszowaniu rower wykorzystujemy jako środek transportu, ale też czasami jako narzędzie... zwykle gdy skrzynka jest wysoko, gdy się przystawi rower i na niego wejdzie, nierzadko można dosięgnąć (albo żeby gdzieś wleźć i pokonać dolny, trudny odcinek wspinaczki). A że keszujemy najczęściej w trybie GPS Free, to rower i licznik wykorzystujemy też do odmierzania odległości. Ale w ten sposób, jak w tej skrzynce roweru jako narzędzia jeszcze nie używaliśmy... fotki nie bardzo publicznie możemy wrzucić, żeby nie psuć innym zabawy, zainteresowani niech obadają OP8KSP (niekeszującym możemy ewentualnie na priv podesłać fotkę i opis).
Po drodze trochę krzaków (choć w tej okolicy trochę mniej), jakieś graffiti z Benderem, czy inny street art z jakimś granatem.
Myk na Plac Baśniowy, gdzie niedawno odbyła się ochocka masakra piłą mechaniczną, której efektem są... drewniane rzeźby w miejsce drzew które zostały przeznaczone do wycięcia. Autorem rzeźb jest Andrzej Zawadzki z Mszczonowa... hmmm, Mszczonowa? No to chyba go kojarzymy, bo czasami obok przejeżdżamy (oto fotka z Olafem). A przy okazji, będąc w tym miejscu pozdrawiamy yurka.
Może komuś znak do postawienia? Zakazik? Nakazik?
Potem kolejny stopik na Rondzie Tybetu (tabliczka - powiększenie), a nieoficjalnie Wolnego Tybetu porobić zdjęcia Galerii Tybetańskiej, bo tutaj stale przybywa murali na podporach trasy, jeszcze kilka zostało pustych. Jak to miejsce wyglądało kilka lat temu, można zobaczyć u lavinki na blogu we wpisach z pierwszymi graffiti, oraz bramami-twarzami.
Obecnie wygląda tak, bram-twarzy już nie ma, za to są głazy (niektóre z jakimiś znakami, pewnie z pisma tybetańskiego), oraz wymalowaną krętą ścieżką, którą słaby dziś było widać, ze względu na prostą linią ostrego słońca ze szczeliny.
Postanowiliśmy podjechać pod przebudowę linii obwodowej zobaczyć, czy widać odkopane niemieckie schrony typu Tobruk (czyli Ringstand 58c). Owszem widać - akurat ten przy Górczewskiej i tak był dobrze widoczny wcześniej...
Ale ten po drugiej stronie ulicy został dopiero teraz odkopany (jego nie znaleźliśmy). Ponoć do chwili obecnej odkopali kilkanaście Tobruków, jednego już przesuwali i jeszcze jednego mają zamiar przesuwać.
Kolejne dwa zauważyliśmy kawałek dalej na północ (też ich nie znaliśmy).
O, a to ten przy Obozowej, to jest chyba ten który musieli przesuwać bo kolidował im z wiaduktem. Faktycznie tam był jeden tuż przy starym wiadukcie. Na razie został przestawiony jeszcze na teren budowy, ale docelowo ma trafić do Muzeum Wojska Polskiego, dodam że w Muzeum Powstania Warszawskiego jest już jeden odkopany i przeniesiony Tobruk (wpis o nim na blogu pocztówkowym).
I jeszcze jeden odkopany po północnej stronie ulicy... choć ostatnio był zakopany, to o nim wiedzieliśmy akurat.
Ruderki w rejonie Fortu Bema.
Park Olszyna, lavinka postuluje na środku tego rozlewiska zbudowanie szczurzej świątynki (ze względu na populacji tychże gryzoni tutaj).
Pszczoły w Parku Kaskada
O, widzę że i tutaj zamontowali słupki do biegów na orientację.
No i cuś kwitnie... na ogródkowych kwiatkach to ja się nie znam. Ni to zimowit, ni to krokus...
Takie tam z murów
Dziś również spory kawałek wzdłuż Trasy Toruńskiej... hałas, spaliny iw ogóle. Te odcinki wzdłuż tego "tunelu" były jeszcze w miarę znośne, bo rzeczywiście nieźle tłumi hałas, tylko jak przejeżdżali idioci bez tłumików, to bardziej przebijało.
Fragment muralu przy trasie.
Wisła, EC Żerań, a z lewej strony nawet widać nasz cel - Kładkę Żerańską, którą odwiedziliśmy już wczoraj.
Fragment mostu sprzed przebudowy.
No i jesteśmy przy kładce, tym razem za dnia, więc korzystamy z okazji żeby ją obfocić. A poza tym główna rozwałka tego dnia na jednym z miejsc do odpoczynku (tym bardziej w krzakach, ale za to mniej osób tu się zatrzymuje).
520 kilometr Wisły + czysta metrów.
No to jedziemy dalej - osiedle kontenerowe?
I znów klimaty bocznic... tą drogą wśród bocznic kiedyś jechaliśmy, sporo rowerzystów z niej korzystało. Mieliśmy pecha, bo akurat SOKiści nas zatrzymali, ale mieliśmy mapę na której tędy akurat była zaznaczona trasa rowerowa, więc pokazaliśmy że o, jedziemy szlakiem... no tak, bo kiedyś tu był wyznaczony, ale już nie jest itp. itd. a my stwierdziliśmy, że od tej pory koniecznie trzeba mieć ze sobą tę mapę, gdy będziemy tędy jechać.
Transport brzozy na... eee, nie będę ciągnąć myśli. No co ja zrobię, że teraz brzoza kojarzy mi się tylko z jednym? Zresztą, czy to moja wina?
No i co? Kto jest najwyższy w Warszawie?
Podjechaliśmy do Parku Bródnowskiego... no cóż, to był błąd - ciepły, słoneczny weekend, to i ludzi sporo, rzuciliśmy okiem na kilka rzeźb (lista rzeźb), ale potem sobie odpuściliśmy i reszty nie szukaliśmy (zresztą część mamy obfocone wcześniej) i ruszyliśmy dalej.
Oto pierwsza z rzeźb, tu akurat z identyfikacją nie było łatwo (tabliczka)
Dalej było trudnej... trzeba było zastosować sprawdzoną metodę odróżniania sztuki od niesztuki. Czy jest tabliczka tabliczka? Jest, nawet dwie, a zatem te wygięte drapaki i krzaki za nimi są sztuką.
Kolejnym punktem jest ślad po performęsie pewnej artystki, która zamieszkała na kilka tygodni w parku. Po ulotnej akcji Martin pozostały dwa materialne ślady: płaskorzeźba "Boga Małpy", wykonana przez artystkę i zainstalowana w miejscu gdzie stał jej namiot (...) oraz namalowane na chodnikach wiersze (...) lokalnego poety . Ja bym dodał, że jest jeszcze trzeci ślad - tabliczka.
Sztuka? Niesztuka? Chyba to drugie, bo nie udało się zlokalizować tabliczki.
Napis obsiadła młodzież w wieku różnym. Wiadomo - dziecko brudne, to dziecko szczęśliwe.
Uciekamy na długą kładkę przy przystanku kolejowym Warszawa Praga. Kładka w pewnym miejscu się rozdwaja na pieszą, oraz techniczną z rurami.
O, Piendolino... dowcip polegał na tym, że zatrzymało się na stacji Warszawa Praga, zaś pociąg Kolei Mazowieckich przejeżdżający w tym samy czasie się nie zatrzymał (ostatnio pociągi KM na tej trasie od Legionowa zatrzymują się tylko na kilku stacjach).
Poza tym jeszcze trochę różnych pociągów... choć głównie Elfy w barwach SKM i KM.
Mostem Gdańskim przekraczamy Wisłę
Bulwar po remoncie
Oto i sam most.
Cytadela
Tu wyrąbują w wale nowy wjazd do Cytadeli.
- Panie sałata, pojedziesz pan S7?
- Co? Ja nie pojadę? Wsiadajcie!
No dobra, tutaj jeszcze nie S7 ani S8, ale są na dobrej drodze.
516 kilometr Wisły
Przejechaliśmy się i my wyremontowaną częścią bulwarów, korzystając że jeszcze nie jest pełnia sezonu i wieczór, więc choć sporo ludzi, to jeszcze do maksimum zatłoczenia daleko.
Aczkolwiek na ddr-ce robiło się już miejscami tłoczno
A potem myk na Tamkę, Świętokrzyską, skok w bok w Jerozlimskie... czyli powrót.
- dystans 73.94 km
- 6.50 km terenu
- czas 05:06
- średnio 14.50 km/h
- rekord 31.70 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Na łysej Kobyłce wiosna nie dojedzie
Sobota, 24 marca 2018 · dodano: 01.04.2018 | Komentarze 0
Rano skoroświt złapać jedyny o tej porze pociąg, na który nie musieliśmy lecieć ze Wschodniej na Wileńską (dawno tam się nie przesiadamy i nie wiemy czy nadal działa nasz skrót na perony). Na Zachodniej mieliśmy trochę czasu, stąd trainspotting na peronach obsługujących ruch podmiejski. Oczywiście jakiś koleś (pewnie stary kolejarz) przyczepił się, że na peronach zdjęć robić nie można... zbyliśmy go jakimś tekstem, że w PRLu może i tak było, ale od tej pory przepisy się zmieniły.Poniżej Elf eSKaeMki, któremu w ostatnim czasie przybyło kolejne logo na malaturze. Oraz EN97 (też od Pesy) WuKaDki.
Wjeżdża nasz pociąg - tradycyjnie przypomnę dowcip z taaaką brodą (z czasów gdy EN57 były nowoczesnym taborem prosto z fabryki i były pomalowane na niebiesko-żółto).
Wpada jakaś babinka na peron, a tam stoi już pociąg:
- Jaki to pociąg - pyta stojącego obok faceta.
- Żółty.
- Dokąd?
- Do połowy.
- Na Tłuszcz on?
- Nie, na elekstrykę.
Do Tłuszcza nie dojeżdżamy, wysiadamy w Wołominie. Wiaty są nowe, na nowowybudowanych peronach... ale stylem naśladują starą, wyburzoną razem peronem podczas przebudowy stacji w ostatnich latach.
Budynek Cechu Rzemiosł... czy jak to się teraz nazywa.
I jeszcze parę fotek z przejazdu przez Wołomin.
Pomnik przyrody Głaz Edmunda.
I jeszcze jeden głaz, ten wykopany niedawno i postawiony na sztorc, żeby robił wrażenie okazalszego - (opis. na tablicy obok, z fotorelacją wydobycia i ustawienia).
Opuszczona oczyszczalnia ścieków (więcej fotek z oczyszczalni w klimatach świątecznych - w tym wpisie na blogu pocztówkowym)
Wiosenne klimaty
A tu drogowskaz do nowej oczyszczalni - ciekawe, czy stara też nazywała się Krym?
A tu już jesteśmy w Ossowie.
Mamy tu upamiętnienie księdza Skorupki, który poległ w czasie Bitwy Warszawskiej 1920 roku. Kolejno - krzyż w miejscu śmierci, obelisk, oraz pomnik.
Mogiła zbiorowa żołnierzy bolszewickich... bardzo malowniczo położona na totalnym wygwizdowie na łąkach obok wsi.
Słup odległości z orłem w koronie i zegarem słoneczny.
Odczyt z zegara jest prosty - zawsze pokazuje godzinę szóstą, nawet gdy nie ma słońca (a właściwie zwłaszcza wtedy).
Cmentarz poległych w 1920r.
Pomnik z lista poległych (tablica - powiększenie)
Z tyłu za kaplicą i cmentarzem - pomnik katyński
A kawałek w bok... właściwie, to czy nie powinni posadzić brzóz zamiast dębów. Gdy byliśmy, to akurat jakiś pan kopał obok jakiś prostokątny dół... ekshumował, czy co? Bo na dołek pod nowy dąb nie wyglądało, chyba że pod nowe popiersie.
Stamtąd myk na Kobyłkę - zaczynamy od cmentarza i kwatery również z 1920 roku.
Tablice upamiętniające żołnierzy wojsk litewskich gen. Mokronowskiego, poległych w bitwie pod Kobyłką w 1794 roku (wiki i jeszcze taki artykuł o bitwie) pochowano ich w miejscu obecnego cmentarza, który został założony później, bo w 1803 roku. Sama mogiła i usypany na niej kurhan, nie nie zachowały się do dzisiaj. Ta tablica po litewsku jest nowsza, odsłonięta półtora roku temu (powiększenie tablic)
Kaplica grobowa
I mini-lapidarium pod jedną ze ścian.
Te i inne stare nagrobki sugerują, że był to cmentarz wielowyznaniowy (albo przynajmniej jego część).
Nagrobek po francusku (powiększenie 1, powiększenie 2)
Bazylika w Kobyłce
Różne kształty okien
Kaplica z tyłu
Trochę iluzjonizmu - przy czym te drzwi są prawdziwe... to znaczy niekoniecznie się otwierają i gdzieś prowadzą, ale nie są namalowane, tylko faktycznie w otwór są wprawione drewniane drzwi.
Zegar słoneczny z własnym, prywatnym słoneczkiem (w razie niedostęności tego publicznego).
Powiększenie poniższej fotki
Hmmm... chyba jestem mocno do tyłu, jeśli chodzi o nowości techniczne w tematyce ślubno-weselnej.
A to już opłotki Zielonki... tutaj się chyba poluje na pociągi. Ja poluję z aparatem, ale tutaj używają w tym celu sieci.
Chyba dlatego pociągi porzuciły tę bocznicę.
Glinianki w Zielonce.
Przez Zielonkę w zasadzie tylko przemknęliśmy (tylko rzut okiem na kościół, czy nie ma pocisków - nie ma). A to już Marki i ciuchcia nieistniejącej już kolejki mareckiej (która biegła z Warszawy nie tylko do Marek, ale i do Radzymina). Żal kolejki, teraz w jej miejscu jest koszmarna dwupasmowa szosa przez środek miasta.
Kościół w Markach
Ptaki w parku
A to pałacyk Briggsów, Anglików którzy w 1884 uruchomili tutaj przędzalnię wełny.
A oto i dawna fabryka braci Briggs.
Szkoła elementarna wybudowana przez fabrykantów.
I znajdujące się po obu stronach szosy osiedle robotnicze (pierwszy rząd domów od strony drogi otynkowany i wyremontowany, ale te ceglane są bardziej klimatyczne).
Wjeżdżamy do Warszawy - kościółek w Grodzisku (obecnie część Warszawy).
A tu inny wynalazek techniki slubnej jest zakazany.
Dobijamy do Trasy Toruńskiej i korzystamy z jedynej ciągłej ddr-ki od strony Marek. Trzeba się przebić przez parę wielopoziomowych węzłów trasy (od jej przebudowy praktycznie tu nie byliśmy), gdzie ddr-ka robi pętle, zawijasy, podjeżdża i zjeżdża różnymi kładkami... a i tak nie jest w 100% poprowadzona bezkolizyjnie, bo trzeba przekroczyć ulice na światłach.
Kolejowe klimaty
Ech, Kładka Żerańska... to był jeden z żelaznych punktów programu na ten weekend. Postanowiliśmy ją wreszcie odwiedzić po remoncie i przebudowie. Pamiętam jak jeszcze kiedyś dało się nią przejechać rowerem (z kilkanaście lat temu, choć z jednej strony zdaje się że ten rower trzeba było znieść po drabince), pamiętam jak już nawet piechotą ciężko było ją pokonać, bo rozkradli kraty stanowiące nawierzchnię (poniżej fotka z 2010)... no i teraz, gdy da się wygodnie jak nigdy przejechać rowerem.
Gdy pojawiła się inicjatywa przebudowy kładki technicznej na rowerową, to gorąco jej kibicowaliśmy (zwłaszcza że kiedyś pełniła już nieoficjalnie taką funkcję, choć w ograniczonym zakresie). Bardzo się ucieszyliśmy, gdy projekt udało się zrealizować. Zrobiliśmy sobie mały postój na ławeczkach za kładką (są miejsca wypoczynkowe po obu stronach kładki) i gdy wracaliśmy, to już można było obejrzeć efekty podświetlenia, choć nie w pełnej krasie, bo jeszcze pełnego mroku nie było.
A potem dalej wzdłuż Trasy Toruńskiej i mostem Grota Roweckiego...
- dystans 64.38 km
- 0.20 km terenu
- czas 03:50
- średnio 16.79 km/h
- temperatura -10.0°C
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Po mieście x8
Środa, 21 marca 2018 · dodano: 30.03.2018 | Komentarze 0
Na początek tradycyjnie staw na Bielniku w kolejnych mrozowych i odwilżowych odsłonachTrochę mrozowych różności z Pisi
Mewy śmieszki przyleciały na Bielnik. W szatach godowych (czarne łebki).
Pod koniec zeszłego roku zostaliśmy uszczęśliwieni kolejnym bublem udającym drogę rowerową. Najpierw fotka ze starego ciągu, do którego ten nowy został podłączony - ten zjazd (zwłaszcza jadąc z głębi kadru) najlepiej ominąć, raz że zwykle mniej lub bardziej zastawione przez samochody, a dwa że w najgorszym, najbardziej ruchliwym miejscu trzeba skręcić w lewo. Tutaj najlepiej i najbezpieczniej pojechać ulica i dopiero dalej zjechać na śmieszkę.
A to już nowa pseudoinfrastruktora rowerowa. Żeby pokonać skrzyżowanie, trzeba zrobić duuży zygzak z zakrętami prawie pod kątem 90 stopni. Następne przejazdy są nieco lepsze, ale dosyć niebezpieczne, bo widoczność bardzo ograniczona (lepiej jechało się ulicą, bo widziało się samochody i było widzianym z daleka, a poza tym z jednej strony na większości skrzyżowań nie było wlotu ulicy).
Poza tym oczywiście kostka - Żyrardów asfaltu jeszcze nie wynalazł i jest w erze kostki gładzonej (i tak dobrze, że już nie łupanej - fazowanej). Poza tym fatalnie ułożona, pod kołami klekoce i koleboce się na potęgę.
A poza tym, nie wiem co za ćwierćinteligent wymyślił takie odseparowanie chodnika od części rowerowej... sforsować się go nie da i jest uciążliwe, bo trudniej omijać pieszych. Jeśli miał on sprawić, że piesi nie będą chodzić po śmieszce rowerowej, to wolne żarty. Z moich obserwacji wynika, że ponad połowa pieszych chodzi częścią rowerową - raz że z przejść dla pieszych jest do niej bliżej, dwa że chodnik dosyć wąski, bo dużo na nich słupów i znaków, trzy że nierzadko zastawiony samochodami
Parkowanie na zakazie i zastawienie chodznika? Norma.
Z innych rzeczy, przypomniał mi się stary, żyrardowski mural murkowy... tak przez chwilę się zastanawiałem czy on jeszcze jest, tamtędy rzadko się przemieszczam, bo w tej uliczce błoto i dziurdzioły, a nawet jak tam byłem, to murala nie widać, bo zastawiony całkowicie przez parkujące samochody. Żeby dało się zrobić zdjęcia, trzeba się wybrać w niedzielę (i to najlepiej niehandlową), albo w święta.
Mural jest, te twarze na tle kół zębatych to Hielle, Dittrich i de Girarde.
- dystans 38.88 km
- 8.30 km terenu
- czas 02:34
- średnio 15.15 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Zimowy cyklogrobbing pod Puszczą Mariańską
Wtorek, 20 marca 2018 · dodano: 29.03.2018 | Komentarze 1
Suchszy Dopływ Suchej... jego fragmenty, jak też fragmenty innych terenów podmokłych w okolicach są użytkami ekologicznymi od 2005 roku,a le dopiero w ostatnich latach pojawiły się tabliczki.Stare koryto to to zamarznięte z lewej, ale bobry zbudowały tamę i teraz rzeczka popłynęła bokiem... w ten sposób dzięki bobrom uregulowana rzeczka szybko zmienia się w meandrującą.
Poniżej też są na pewno jakieś bobrze tamy, bo poziom wody dosyć wysoki.
Jeziorko Łabędzie.
Sucha (ale nie ta do której wpada Suchszy Dopływ Suchej, lecz ta druga Sucha).
Obok Nadleśnictwa Radziwiłłów jest, jak głosi tabliczka, pomnik przyrody - grupa drzew. Jakie że nadleśnictwo jest obok, to okoliczne pomnikowe drzewa są dosyć dobrze oznaczone.
Na przykład ten dąb - ma dwie tabliczki, jedną od strony drogi (choć nawet teraz jest z niej słabo widoczny, a co dopiero gdy są liście, a drugą od strony ścieżki ze szlakiem).
Cmentarz w Puszczy Mariańskiej. Będąc ostatnio tutaj (wpis na bikestatsie), odwiedziłem min. grób Józefa Rapackiego... dzisiaj ciąg dalszy. O rodzinie Rapackich jest sporo na stronie gminy.
Grób Józefa Rapackiego łatwo znaleźć, bo jest przy jednej z aleje, obok widocznego z daleka obelisku na grobie Zofii Kijewskiej.
Obok spoczywa jego żona - Gabriela z Popowskich Józefowa Rapacka (jak jest napisane na grobie).
Grobów ich dzieci nie ma, bo córka wyjechała, a syn... po pewnym czasie też wyruszył do Ameryki Południowej i już nie wrócił. Jest tylko grób synowej - Heleny Rapackiej z Mazińskich (rząd, czy dwa za grobem malarza).
Jeśli staniemy plecami do grobów Józefa i Heleny i pójdziemy przed siebie, to gdzieś tam trafimy na grób ich wnuków. Spoczywa tam Włodzimierz Józef Rapacki, zaś jego brat Jerzy Rapacki zginął w obozie koncentracyjnym i jest symbolicznie wspomniany na tablicy.
Wracając do głównej alejki, z drugiej strony Zofii Kijewskiej trafiamy na tabliczkę z informacją, że tutaj jest planowany grób Czesława Tańskiego. Poprzednio nie wiedziałem gdzie szukać jego obecnego grobu, teraz udało się namierzyć - stając twarzą do tabliczki, trzeba się skierować w prawo mniej więcej pod kątem 45 stopni i tam szukać.
Grób jest schowany w drugim rzędzie grobów od bocznej alejki.
To tyle jeśli chodzi o Puszczę Mariańską, ruszam dalej... udało się trafić na pociąg na eSeŁce (ciągnięty przez ET41).
A to cmentarz w Studzieńcu (spoczywają na nim zarówno mieszkańcy wsi, jak i wychowankowie oraz pracownicy zakładu poprawczego w Studzieńcu).
Oto i zakład w oddali.
No to co? No to wracamy.
- dystans 31.76 km
- 6.50 km terenu
- czas 02:07
- średnio 15.00 km/h
- rekord 31.70 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Taka zimowa rudka po okolicy
Poniedziałek, 19 marca 2018 · dodano: 28.03.2018 | Komentarze 9
Zdjęcia prawie sprzed półtora tygodnia, teraz śniegu już nawet w lesie nie ma, lód jeszcze gdzieniegdzie się ostał.Gdyby złapała mnie gwałtowna śnieżyca, miałbym się gdzie schować.
O, tak było
Pniaczek w białej czapeczce
Tu przeszło coś z kopytkami
A tu coś kicającego
A tu... coś innego
Glinianki pod Radziejowicami
Klasyczne kadry znad Pisi Gągoliny
Pisia Gągolina przy ujściu Okrzeszy
- dystans 23.99 km
- 9.00 km terenu
- czas 01:48
- średnio 13.33 km/h
- temperatura -5.0°C
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Zimowo-leśny trainspotting
Niedziela, 18 marca 2018 · dodano: 22.03.2018 | Komentarze 2
Z rana było -5, w ciągu dnia doszło chyba prawie 0. W lesie albo zamarznięte koleiny i dziury ukryte pod śniegiem, albo błoto... zdecydowałem się więc na trasę przy torach, bo była najsensowniejsza. A jak już coś przejeżdżało, to musiałbym być chyba chory, żeby nie strzelić foty.Kręcąc się w te i we wte przy torach, trafiłem na Zestawienie - 19 pociągów (15 pasażerskich i 4 towarowe) - liczę sztuki przejeżdżających pociągów, ale niektóre widziałem po dwa razy w tym samym, lub różnym zestawieniu (np. Flirty, a może i jakieś Impulsy). Poza tym trzech maszynistów pozdrowiło mnie trąbieniem (z Darta, Impulsa i Flirta - ten ostatni dwa razy, raz jak jechał do Wwy, a drugi raz jak wracał). W sumie było:
- 6 Flirtów ŁKA
- 4 Impulsy Kolei Mazowieckich
- 4 Darty PKP Intercity
- 1 EP09 PKP Intercity
- 2 EU07 PKP Cargo
- 1 M62 (Gagarin) Orion Kolej
- 1 lokomotywa serii 181 (ET23) w barwach STK
Oto i Flirty ŁKA, do Warszawy jeżdżą w większości zestawione po dwie jednostki (czyli w tzw. trakcji dwukrotnej), ponieważ są odne dosyć krótkie - dwuczłonowe. W podwójny, zestawieniu są one na przykład nadal o kilka metrów krótsze od jednej jednostki pięcioczłonowego Impulsa Kolei Mazowieckich.
Ta jednostka powyżej i poniżej w jakiejś reklamowej okleinie (powiększenie)
A to Marszałek w okazjonalnym malowaniu, o którym wspominałem już niedawno (powiększenie 1, powiększenie 2)
A poniżej Flirty w trakcji trzykrotnej.
A oto i Impulsy Kolei Mazowieckich... zwykle jeżdżą zestawione po dwie jednostki, ale czasem można trafić pojedyncze (dziś były takie ze dwa).
Spalinowy radziecki Gagarin, a z naprzeciwka Impuls... chciałem oba pociągi ustrzelić jednocześnie, toteż przekombinowałem i fotka wyszła taka sobie.
Dart solo
I Dart z EP09
Dwa EU07 ciągnące składy towarowe
I jeszcze czechosłowacka, pochodząca z zakładów Skody lokomotywa serii 181.
Okazałe dęby w pobliżu torów
- Jak ulosnę duzia, to tes zostanę wielkim dębem!
To chyba krecia robota
Trochę mokro, a lód nawet jesli jest, to zdradliwy.
Zimowe różności
Wiał silny wiatr, z rana śnieg jeszcze sypki... po półgodzinie moje ślady wyglądały tak:
Pustynne formacje
- dystans 1.30 km
- czas 00:05
- średnio 15.60 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Po Klu do przedszkola
Wtorek, 13 marca 2018 · dodano: 19.03.2018 | Komentarze 6
Wszystko mniam, poza pomarańczami do chałki... bo za kwaśne.Nowa wystawa szatniowa.
Dystans mały, po powrót z buta - odprowadzaliśmy przyjaciółkę Kluski do domu (mieszcze zaraz obok nas). Przy okazji zaprosiła nas do siebie.
No to teraz idziemy w odwiedziny do tej przyjaciółki...trzeba się spakować - zabieramy poduszkę w kwiatki, dwa koty w klatce, misia pod pachę, talię kart z Kubusiem, mnóstwo zwierzaczków do plecaka, stonogę do kieszonki, drugą do drugiej. Ja dostałem dużego kota pod pachę, a do plecaka żółwia. Nie, Kluska się nie przeprowadza, to tylko krótka wizyta.
Wiktorka wyjęła zestaw małego lekarza i otworzyły klinikę weterynaryjną. Badały po kolei wszystkie zwierzaczki, opatrywały przy pomocy papieru toaletowego. Głównie były jakieś złamania, przeziębienia, ale nawet jeden poród (Klu tłumaczyła kotkowi, obsłuchując brzuszek stetoskopem - "Będzies mieć dzidziusia", chyba było cesarskie cięcie, bo szukała w zestawie nożyka). Potem układały je spać i czytały im bajki.
I jeszcze powrót z zajęć plastycznych
- dystans 24.39 km
- 3.60 km terenu
- czas 01:35
- średnio 15.40 km/h
- temperatura 15.0°C
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Za cytrynkiem w przedwiośnie
Niedziela, 11 marca 2018 · dodano: 18.03.2018 | Komentarze 2
Przedwiośnie pełną gębą, widzieliśmy kilka cytrynków, a lavinka znalazła nawet kota-cytrynka.Grzybek dla wariaga (jeszcze chyba z jesieni)
I oto jesteśmy nad Pisią Gągoliną
Wyjście z jej doliny nie jest takie łatwe
Podjechaliśmy też do bobrzej tamy
Tak po roztopach wygląda jeziorko powstałe przez zalanie doliny. Gdzie jest koryto rzeki poznaje się po braku krzaków, drzewek itp. Tutaj ładnie widać, ale dalej są pozwalane drzewa i nie jest to taki oczywiste.
Trochę lodu jeszcze jest
No i tradycyjnie hamakowanie
Fajne drzewo, ze stolikiem na termosy, kubki, placki itp.
Dziś gramy w kości. W domu znalazłem bloczek z zapisem (z którego korzystaliśmy w domu, gdy byłem jeszcze małY0, kubek (ale tylko jeden, drugi Kluska gdzieś wywlokła... ale może się znajdzie), kości są względnie nowe, bo stare się pogubiły.
Ponieważ okazało się, że lavinka nie grała w kości, to graliśmy szkoleniowo - znaczy wypełnialiśmy rubryki po kolei, a nie z wyboru. Zaś w drugiej partii w szkółce wpisywaliśmy już jak kto chce, ale dalej figury już po kolei (lavinka stwierdziła, że nie jeszcze nie spamięta tego wszystkiego).
Poker z ręki... szkoda że nie można go było wpisać jako pokera.
Pamiętam, że na Wydziale była mocna ekipa grających w kości. Pełna rozgrywka trwała naprawdę długo (zwłaszcza gdy więcej osób się zebrało), bo jedno wypełnienie tabelki było tylko jedną rundą, a tych rund było kilka. A każda tabelka była wypełniana według różnych zasad, pierwsza kolejka normalnie jak kto chce, druga wypełniana od góry po kolei, trzecia od dołu, w czwartej to chyba były premiowane rzuty z małą ilością oczek (malusie - nie pamiętam, czy punktacja była odwrotna np. 1 oczko - 6pkt, 2 oczka -5pkt.... 6 oczek - pkt. czy też jakoś inaczej) i jeszcze kilka których nie pamiętam.
W sumie z raz z nimi zagrałem pełną rozgrywkę (no może dwa, ale głowy nie dam). Najczęściej grali przy stoliku obok bocznych schodów i turlanie słychać było na całej klatce schodowej... możliwe że ktoś im zwrócił uwagę, albo były jakieś skargi, bo potem zainwestowali w zielone sukno na stół i gdy na nim grali, rzeczywiście było znacznie ciszej. Tak czy inaczej od pewnego momentu w Kubusiu był zakaz gry w kości (Kubuś - wydziałowy bar).
- dystans 20.30 km
- 1.60 km terenu
- czas 01:15
- średnio 16.24 km/h
- temperatura 10.0°C
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Do Mariana na Piknik
Sobota, 10 marca 2018 · dodano: 16.03.2018 | Komentarze 0
I znowu wycieczka sprzed tygodnia, a pogoda zupełnie nieaktualna...Korzystając z tego że ciepło, wybraliśmy się na wycieczkę na skraj doliny Suchszego Dopływu Suchej po nową skrzynkę marianową. Pogoda okazała się wyjątkowo idiotyczna - wyszło słońce, to człowiek zaczął się gotować, zdjął z siebie to i owo, to przyszły chmury, to zaczynało ciągnąć po nerach itp. po prostu marzec. Ponieważ gruntówy rozmarzły i potworne na nich błoto, staraliśmy się jak najmniej jechać terenem i wybierać ten na którym nic lub prawie nic nie jeździ.
A oto i podmokłe łąki nad Suchszym Dopływem Suchej, jak podjechaliśmy to jakieś żurawie, czaple, czy inne takie darły ryje.
Na miejscu spotkaliśmy Pana Mariana, który układał pasjansa (a nie jest to łatwe, jak się dysponuje tylko talią do Czarnego Piotrusia). Bardzo się z naszej wizyty ucieszył i skoczył do bajorka z lodem gdzie chłodziła się flaszka. Po czym rozstawił na kamuflażowym obrusiku komplet aluminiowych kielonków turystycznych i wprawną ręką polał... zimny kefir prosto od krowy. Następnie rozwiesiliśmy hamak i zasiedliśmy do gry.
Graliśmy lesochroniarską talią (o tą) w Piotrusia
No i pora wracać.





