teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 126777.11 km z czego 19345.65 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.18 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 27.98 km
  • 1.50 km terenu
  • czas 01:27
  • średnio 19.30 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Szybki myk do biblioteki w Jaktorowie

Poniedziałek, 13 maja 2019 · dodano: 30.05.2019 | Komentarze 0

Po deszczu jeszcze niektóre drogi były mokre, zwłaszcza te w laskach i zagajnikach, na jednym odcinkiem spotkałem przechodzące winniczki, przeprowadziłęm je przez ulicę (sześć sztuk), bo co prawda tamtędy mało co jeździ, ale zawsze jakieś ryzyko było, że któryś nie zdąży.



Być w Jaktorowie i nie odwiedzić tura? Oto tur w jarzębinach.



Gong ppoż przed remizą




Parking rowerowy pod biblioteką... a właściwie bardziej pod gimnazjum





Hmmm, mój rower ma kierownicę, ale może jak będę powoli i w ponurym nastroju nucąc marsz pogrzebowy, to będę mógł tędy przejechać? Mogę nawet obiecać, że z wiaduktu rzucę okiem na cmentarz.



Oto książka dla nas



Poniżej stadia bałaganu... faktycznie Bałagan I stopnia da się osiągnąć tylko chwilowo zaraz po porządkach... i to lokalnie. Żeby cały pokój do tego stanu doprowadzić, jest to niemożliwe, nawet jeśli znaczną część się uporządkuje, to przy robieniu porządków w jednym kącie, zabałagania się kąt wcześniej uporządkowany. Zwykle mamy w domu Bałagan V-VI stopnia.

Powiększenie poniższych fragmentów po kliknięciu w fotki.




Nagle stała się rzecz straszna, znienacka pojawił się porządek!




  • dystans 31.52 km
  • 5.50 km terenu
  • czas 01:43
  • średnio 18.36 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Polowanie na kukułki i po glony dla kijanek

Niedziela, 12 maja 2019 · dodano: 29.05.2019 | Komentarze 3

Najpierw nad bobrze jeziorko uzupełnić zapas glonów, bo kijanki na wyczyściły improwizowane akwarium z zieleniny.



Poproszę tę paczkę glonów po lewej... nie, tę większą. I jeszcze tą obok, oraz szczyptę rzęsy.




Świeży transport glonów



Głodno i kupy na dnie



Po zmianie wody i dołożeniu glonów



Dzień później, gdy wymiotły ogonkami bieżnię dookoła pojemnika (a może i trochę wyżarły).



A wracając w teren - spotkanie z jaszczurką




Konwalia majowa



Konwalijka dwulistna



Następnie podjechałem na pewną łąkę poszukać storczyków, tudzież kukułek, tudzież stoplamek... jak zwał, tak zwał. Generalnie trafiałem na nie również na innych łąkach, ale nie pamiętam gdzie, a z roweru praktycznie nie da się ich wyhaczyć, trzeba poszwędać się po łące. Tej łąki jestem pewien, więc jechałem na pewniaka.

Tydzień temu jeszcze nie było, dziś już kwitną:






Ta łąka ma tę zaletę, że można tu spotkać też skalnicę ziarenkowatą





Przerwa na motylka



A skoro już byłem na łące, to obfociłem co tam było

Jaskry






Kuklik zwisły




Firletka poszarpana



Przetacznik



Takie coś



Trzmielina pospolita



Mazowieckie krajobrazy I



Mazowieckie krajobrazy II




I chodu przed burzą


  • dystans 84.78 km
  • 15.50 km terenu
  • czas 04:44
  • średnio 17.91 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Żabia Wola i eSeŁka pod Tarczynem

Sobota, 11 maja 2019 · dodano: 28.05.2019 | Komentarze 8

Kuklówka - głaz-pomnik Chełmońskiego. Fotka w wiosennych okolicznościach przyrody.



Cisy przy głazie już przekwitły... oto pozostałości po żeńskich kwiatach, te zielone to chyba zawiązujące się owoce (póki co jeszcze trochę jak szyszki wyglądają). No i młode pędy.




Pierwszy cel wycieczki, czyli biblioteka w dworku w Żabiej Woli, podjechałem oddać książki.




Akurat jakieś przedstawienie dla dzieci się odbywało w salce domu kultury... skończyły się miejsca w wyrwikółce, to przypiąłem się do tablicy.



Na dachu ćwierkały trzy wróbelki,



W zasadzie miałem tylko oddać książki, bo Żabia Wola jest troszkę daleko i nie po drodze, ale jak sobie zerknąłem jakie są książki i co można jeszcze wypożyczyć przy następnej wizycie z Klu, to w końcu się nie powstrzymałem i kilka książek wziąłem na wynos... znów żadna z żabą, ale znów w jednej była żaba.



Jadę dalej... rowem przeciwczołgowym, a w nim zapory przeciwrowerowe w postaci zwalonych drzew.



Jedna z kilku żwirowni w okolicy.



Twardziel



Nie tylko piochy i żwiry, ale też kamyki... no dobra, też żwir, ale gruby.




Mikroskamieniałości



Po i eSeŁka, przepust którym płynie Tarczynka




Norka



Fauna nie wyjrzała z norki, no to jakaś fotka flory - kościenica wodna



Trainspotting kawałek dalej na wiadukcie



I dalej na nasypie bez wiaduktów, czy przepustów.



Bzzz, bzzz, pszczoły i bzy




Pałac w Jeżewicach tak zarósł, że gdy drzewa i krzaki wypuszczają liście, to znika w zieleni. W 2012 nieco bardziej wystawał z dżungli - foto.





Od drugiej strony.



Tajna baza NATO?



Przez chwilę myślałem że to Werrona tam sterczy i łowi ryby. Niby jest zakaz, ale znając ją to pewnie strajlowała właściciela. Okazało się jednak, że to tylko strach na wróble... na ryby? na co w ogóle może to być strach?




Kolejna żwirownia, o tyle nie typowa, że drzewa na skarpie obgryzione przez bobry. Niecodzienny widok.





A tu chyba mieszkanko.



Petrykozy, przy swoim dworku Wojciech Siemion urządził mini skansen... niestety po jego śmierci miejsce zaczęło podupadać, zabrakło gospodarskiej ręki - skansen zaczął niszczeć, a dwór spłonął . Ostatnio byliśmy tu po pożarze, wtedy po całym terenie dało się łazić, łącznie z sąsiedztwem dworku, obiekty skansenowe w większości były jeszcze zamknięte, z wyjątkiem kuźni i szpitalika (tam już dach przeciekał). Obecnie zaś wszystkie są pootwierane, da się wejść, wiatraki jakoś się trzymają ale chałupy mają dziurawe dachy i woda się leje do środka... część terenu wokół została odgrodzona, więc nie da się dojść do kamiennego kręgu, jednej zagrody skansenowej, dworu itp. Sam dwór jest w trakcie odbudowy

 A tutaj zdjęcia sprzed 4 lat

Obecnie jest za to bardzo klimatycznie, taki urbex-skansen w dżungli, dopóki jeszcze stoi.





Karczma






Szpital dla ubogich





Kuźnia




Ule



Rzut obiektywem zza ogrodzenia na krąg



Jeszcze taki obiekt od strony drogi



I znów na eSeŁce



Bruk na wiadukcie



Winnica Dwórzno






Przy jednej ze skrzynek wypłoszyłem ptaszka... patrzę, a tam gniazdo z pisklakami, więc szybka fotka i chodu, żeby ich nie niepokoić.



Główni elektrycy




Kapliczka nad stawem św. Anny. Z tabliczki można odczytać, ze stała tu kapliczka z figurą św. Anny z XVIII wieku. Figura została skradziona w latach 60. XX wieku, a w latach 80. dokonano rekonstrukcji figury i kapliczki, jednak wkrótce została spalona, ale ponownie ją zrekonstruowano.




No tak, ale... dlaczego w środku jest standardowa Maryjka, a nie figura św. Anny? Teraz się wyjaśniło, bo na nowej tablicy informacyjnej jest wzmianka, że figura została ponownie skradziona.

Obok jest nowa kapliczka i figura, nawet całkiem ładne, ale nijak się nie mają do tych pierwotnych, ze zdjęć z okresu międzywojennego wynika, że faktycznie ta pochylona kapliczka była w miarę wierną rekonstrukcją, co do figury trudno stwierdzić bo jest tylko owa Maryjka (powiększenie: tablicy informacyjnej, raz zdjęć archiwalnych na tablicy)








  • dystans 9.24 km
  • czas 00:51
  • średnio 10.87 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Do Pruszkowa z Klu

Czwartek, 9 maja 2019 · dodano: 21.05.2019 | Komentarze 2

Wyrabiamy Klusce paszport... z tym, że obecnie nie da się tego zrobić w Żyrardowie, trzeba jechać do Warszawy lub Pruszkowa. Ponadto musimy się stawić w komplecie, znaczy we trójkę.

Najpierw na pociąg w Żyrku, tu przy stacji obserwujemy sikorkę buszującą w sosenkach.




Stacja Pruszków... W zeszłym roku odcinek Grodzisk - Warszawa był zamknięty ze względu na remont, ponowne otwarcie linii było przesuwane, ale jesienią znów pojechały nią pociągi. Tyle, że remont nie został ukończony - perony, tunele, dworce są nadal w remoncie (normalka - wielomiesięczne opóźnienie), na perony prowadzą takie oto prowizoryczne przejścia.




Pruszkowski rower miejski.




Do urzędu jedziemy sobie bocznymi uliczkami, przy okazji szukamy skrzynek itp.






No i w urzędzie... Kliska instaluje się w kąciku dla dzieci, ale zabawki które tam są nie interesują ją, zabrała ze sobą klocki Lego. Co prawda się porozwalały, ale szybko naprawiamy helikopter. Dopiero Martynka* wygrywa z klockami.

*) - jedyna ciekawa pozycja na półce z książkami




Kolejki nie było, dało się w miarę szybko załatwić, to jedziemy do Muzeum Starożytnego Hutnictwa. Wybierałem się tu od dawna, ale zawsze coś... na starą wystawę się więc nie załapałem, potem był remont, a na nową też jakoś nie było okazji. Dziś nadrabiamy.

Zaczynamy od spaceru wokół budynku i obejrzenia ogrodu. Klu bardzo się interesuje rzeźbami, stawia na bezpośredni kontakt ze sztuką.







Głaz narzutowy... Klusce od razu się skojarzył z pomnikiem tura w Jaktorowie, jak rasowy tur pokazała rogi i  tak jak tam od razu chciała włazić na głaz. Właściwe odruchy! Ale że krok w krok za nami łaził ochroniarz, odwiedliśmy ją od tego, kierując jej uwagę na co innego. W ogóle ochroniarz był dosyć upierdliwy, bo ciągle wchodził w kadr i trzeba było nieźle się nagimnastykować, żeby nie mieć go na zdjęciu.




Tajemniczy budynek na tyłach.



Schodki do podziemi budynku, to białe to nie śnieg, tylko pylące topole.



Jest tu też trochę zebranych brył żużlu pozostałych po wytopie żelaza. Żużel zbierał się w dolnej, podziemnej części dymarki tzw. kotlince  (jak zwał, tak zwał, był to po prostu wykopany dołek). Takie żużle widzieliśmy kiedyś in situ w Brwinowie (link). Są to pozostałości po Mazowieckim Centrum Metalurgicznym (mniej znanym od świętokrzyskiego), gdzie do wytopu żelaza używano mojego ulubionego surowca, czyli rudy darniowiej.




Wbijamy się do środka:
- Ave Ziutek!

A pod stopami geologiczny salceson. Kluska widziała salceson w domu koleżanki, więc od niedawna wie co to jest, jak jej powiedziałem, to spojrzała pod nogi i rzuciłą:
- Fuuuuuj!!!



W ekspozycji jako tło prezentowanych eksponatów, użyto różnych naturalnych materiałów - piasek, drewno, skórę... mnie się najbardziej podobały te z użyciem piasku itp. czasem ta aranżacja dominowała gablotkę i ciężko było zlokalizować eksponaty. Ale i tak ładna.



"Denary rzymskie, srebro, Nowy Drzewicz" - czyli wykopane prawie u nas na podwórku... no troszkę przesadzam, ale blisko nas. Kiedyś znajomy nam mówił, że w Nowym Drzewiczu był wykopany skarb, to mieliśmy właśnie okazję go obejrzeć.




U góry: "fragmenty szybów pieców dymarskich"

U dołu: "cegły dmuchowe"



A tu żelastwo wyciągnięte z szopy przeworskiego złomiarza.



Kącik dla dzieci, czyli puzzle magnetyczne... niestety już ułożone, toteż w Klu nie wzbudziły zainteresowania (po co układać coś, co jest już ułożone?).



Wystawa stała jest nieduża - ot dwie salki na pięterku. Oblecieliśmy i zainstalowaliśmy się obok w parku na kawkę i kanapki... ale szybko zmieniliśmy park, bo tam grasowali z kosiarkami.

Tutaj zaczynamy od fontanny




Atrakcją parku, był słynny pruszkowski tańczący gołąb.




A zaraz potem na plac zabaw.




A my się instalujemy pod pergolą.





Tutaj siedzimy aż do momentu, gdy musimy się zbierać na pociąg... dobre miejsce na czekanie, bo blisko dworca.

Czekamy na prowizorycznym przejściu.



Trainspotting




Peron cały czas w budowie.



Dworzec jakiś tydzień po naszej wizycie został otwarty po remoncie (a przejście podziemne?).






Podróże Kolejami Mazowieckimi... dobrze że jest Impuls (dwie jednostki), bo tam jest więcej miejsca na rowery - w sumie sześć stojaków w jednostce, na początku składu cztery, a w środku dwa i stolik pod którym da się oprzeć jeden-dwa dodatkowo (czyli oprzeć w sumie 7-8 rowerów). W Elfie, czy Flircie są tylko trzy stojaki/wieszaki na jednostkę i nie ma za bardzo gdzie oprzeć dodatkowo.

Tu na zdjęciu jest 7 rowerów (6 w pierwszym planie i jeden na następnym pomoście), a były też oczywiście na stojakach na początku jednostki i gdzieniegdzie na pomostach... nie licząc drugiej jednostki.




  • dystans 11.82 km
  • czas 01:11
  • średnio 9.99 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Kijankowa wycieczka nad Żabie Oczko

Środa, 8 maja 2019 · dodano: 13.05.2019 | Komentarze 0

(Klu 4.63km  35min)

Dziś Klu na własnym rowerku do przedszkola.



A po przedszkolu na kijanki, znaczy nad Żabie Oczko do parku.







Wyłowiliśmy do słoiczka kilka kijanek... początkowo mieliśmy zamiar złapać ze trzy, ale ostatecznie skończyło się na ośmiu. Do tego jakieś roślinki, żeby miały co jeść.



A tu Klu zrobiła z trawy domek dla kijanek i żabek, a potem zepchnęła go na wodę. Tak w ogóle jest to ujście parkowego strumyka do Żabiego Oczka, ustaliliśmy że jest to Żabie Udko Pierwsze (bo udka są dwa, co oczywiste, drugie wpada na końcu stawu z lewej). O ile Żabie Oczko to nazwa, która powszechnie jest stosowana do tego stawu, to Żabie Udko jest naszym wymysłem, tak się nazywał strumyk w książce o Hani Humorek.




Oczywiście trzeba władować się w największy krzal... jakieś sitowie, cy cuś?




Topienie Marzanny na bis... tym razie w roli Marzanny wystąpił mlecz.



Wystarczy patyk, jakaś woda i jest taaaka zabawa! Można robić kręgi na wodzie, można nacisnąć patykiem muł na dnie i patrzeć jak bąbelkuje...



Kos.



A to chyba pani kos



Śpiąca kaczka, obeszliśmy ją szerokim łukiem, a Kluska cichutko zaśpiewała jej kołysankę.



Ponieważ dziś ich grupa miała wycieczkę (pieszą) do biblioteki pedagogicznej, to Klu oczywiście musiała mnie też tam zaciągnąć by pokazać gdzie byli.




To jest obok filii jej przedszkola, w dawnym Medyku (kiedyś tu była szkoła pielęgniarska) uruchomiono w zeszłym roku przedszkolnym tę filię, bo połowa przedszkola była w remoncie... a ze względu na zapotrzebowanie, w tym roku nadal filia funkcjonuje.



A to nasze zaimprowizowane kijankowe akwarium. Oprócz kijanek troszkę rzęsy, kilka roślinek i glony, a poza tym jakieś śmietki (suchy liść, trawy). Poza tym okazało się, że sporo zebrało nam się takich małych żyjątek, to dobrze, bo ponoć gdy kijankom wyrastają łapki, robią się mięsożerne. Oczywiście gdy już podrosną, wypuścimy je z powrotem, zanim nam się rozlezą po mieszkaniu.





  • dystans 14.39 km
  • 0.20 km terenu
  • czas 01:00
  • średnio 14.39 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Dmuchawce, gołębie, biblioteka

Wtorek, 7 maja 2019 · dodano: 10.05.2019 | Komentarze 0

(5,69km  26min Klu)

Dziś po przedszkolu do biblioteki, ale najpierw fotka przed przedszkolem z książeczką o Żyrardowie (tą co ostatnio).



- Kluka, kilka kroków do przodu, bo tutaj nie widać, że ten budynek na rysunku to twoje przedszkole.




Parking rowerowy pod bzem.




Plac zabaw pod kasztanami... tutaj trochę zasłoniętymi bzami.



Pomalowali i uruchomili fontannę, to fotka z fontanną, kościołem i moją szkołą... babiniec był tydzień temu zamiast szkoły.





Dom kultury



Fabryka



Sezon dmuchawcowy w pełni




A tu cmentarz pod kasztanami... nie bez powodu jedna z uliczek przy cmentarzu nazwana jest Kasztanową (kiedyś kasztanowców było więcej, ale te przy ulicy zostały wycięte przy budowie parkingu, ostały się te na terenie cmentarza i ulicy Limanowskiego wiodącej do głównej bramy). Poza tym kiedyś funkcjonował w Żyrardowie zwrot "przenieść się pod kasztany".





A poza tym wspominałem już, że gołębie założyły nam na balkonie gniazdo (w tym wpisie). Pierwsze jajko odkrylśmy rano 14 kwietnia (ale złożone mogło być od wieczora 12. do ranka 14. kwietnia), zaś drugie 16. rano.

Jeszcze 29 kwietnia prezentowały się tak i jest to ostatnie zdjęcie jajek.



Później przez tydzień nie widzieliśmy jajek, staraliśmy się nie płoszyć ptaków, które też były mniej płochliwe (tata gołąb jako bardziej płochliwy miał swoją metodę - siedział tyłem i miał to wszystko w ... ).



6 maja odkryliśmy, że gołąbki się wykluły. Nie wiemy dokładnie kiedy, ale mam wrażenie, że jakoś w połowie tego tygodnia, mam wrażenie że rodzice bardziej dbali o dogrzanie świeżo wyklutych piskląt. Poza z tej okazji Kluska postanowiła nadać imiona rodzicom (jajka zostały nazwane - Nango i Cappuccino, przy czym C. to to starsze) i stanęło na tym, że są to Alicja i Alan.



7 maja



9 maja




  • dystans 50.59 km
  • 5.50 km terenu
  • czas 03:17
  • średnio 15.41 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Wyprawa na Marsa i Saharę...

Niedziela, 5 maja 2019 · dodano: 17.05.2019 | Komentarze 2

Dzisiaj jedziemy na Marsa



A może raczej na Saharę?




Hmmm, pustynnie jakoś... ale w zasadzie i Sahara i Mars to pustynie. Pytanie tylko, czy nie skalibrowałem źle kolorów (automatycznie mi robi niebo w ziemskich kolorach).









O, jest jakaś wegetacja roślinna



I ślady cywilizacji (ziemskiej czy marsjańskiej?)






No dobra, a tutaj szerszy plan górki.





Jak zakład górniczy, to może jednak Śląsk i hałda?



A może Mazury?




Dobra, dobra, tak czy inaczej pizga zdrowo i trzeba się schować za wydmą, czy inną górką przed wiatrem.



Ze żwirowni jedziemy na eSeŁkę...Nie, tu nie wychodzę z krzaków, tylko z tuneliku.



Pierwszy trainspotting na trasie



Widok z wiaduktu eSeŁki na CMK i wiadukt drogowy



O, EP09 w barwach narodowych na stulecie niepodległości.



Akacja  jeszcze się nie zdecydowała by zakwitnąć.



Ale głóg już tak




Jakiś starzec




Fijołek polny



Taki tam brzeziniak... pod linijkę



Z widokiem na CMK




Rzeźba pt. "Pomnik Pana Mariana"



Instalacja pt. "Toaleta między S-Ł a CMK"



Stacja Mszczonów i Vectron w barwach DB.



Mszczonowska wieża ciśnień





Baszta Cechu Elektryków




Młyn przy ulicy Młynarskiej




  • dystans 36.71 km
  • 7.50 km terenu
  • czas 02:18
  • średnio 15.96 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Dwory i inne ruinki pod Wręczą

Sobota, 4 maja 2019 · dodano: 12.05.2019 | Komentarze 1

Pierwszy odwiedzony obiekt, to ruiny dworu we Wręczy.









Zimujące komary powoli przygotowują się do rozpoczęcia sezonu.



Żaba też



Koleiny obiekt - dworek z folwarku Raczyn. Teraz już bez dachu, bez podłogi pierwszego piętra, część ścian się zawaliła, tak że nawet po parterze nie da się chodzić... a pamiętam gdy jeszcze na pięterko dało się wejść (i dach był).




Cegła z sygnaturą



Bobrza tamka na Okrzeszy poniżej dworu



Pędy płonne skrzypów




Ruiny młyna na Okrzeszy.






Pomnik przy szosie (dawna DK 50).





Tzw. Dąb Chełmońskiego przy tej samej szosie i przystanek autobusowy Korytów przy Dębie.



O, w lesie też ktoś się bawił w podchody.



Kwiaty sosny



Kwiaty... eee, już szyszeczki modrzewia.




Wszystkie drogi prowadzą nad Pisię Gągolinę






Jakieś drzewko kiełkuje, młody jaworek?



Nadrzewna kolonia szczawika zajęczego



No dobra, a co tam kwitnie? Czosnek niedźwiedzi.




Gwiazdnica wielkokwiatowa



Gajowiec żółty



Dąbrówka rozłogowa



Przerwa na żuczka



Konwalie majowe już prawie, prawie...




No, dawaj, dawaj...



No i proszę - pierwsze już kwitną.



Jeszcze w mieście trafiłem na kwitnący jawor




I zatrzymałem się przy jarzębinie






  • dystans 74.88 km
  • 10.30 km terenu
  • czas 04:30
  • średnio 16.64 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Do Skierniewic sprawdzić co tam w garnizonie

Środa, 1 maja 2019 · dodano: 08.05.2019 | Komentarze 7

W Żyrku zalęgła się jakaś poczwara, więc postanowiliśmy uciec z miasta.



Irysy póki co są jeszcze tylko zielone



Ratujemy jaszczurkę przed przejechaniem, przeganiając ją z asfaltu



Rower miejski w Skierniewicach? Na to wychodzi, a właściwie to wojewódzki... zresztą jak zwał tak zwał. Ruszył w 10 miastach województwa (mapa stacji na stronie rowerowelodzkie.pl), przy czym prawie 20 w samej Łodzi. Z tym że rower wojewódzki nie jest kompatybilny z Łódzkim Rowerem Miejskim, ba! chyba nawet trzeba mieć nowe konto żeby z niego korzystać. Rowery sa tzw. czwartej generacji, znaczy można je zostawiać na stacjach, ale także poza (z tym że wiąże się to z dodatkową opłatą 5zł).





Mapka stacji w Skierniewicach - powiększenie po kliknięciu w fotkę.



To pola... a tamto jakieś topolowe krzaki.



Ogród różany. Czyli stopik w skierniewickim parku.





Pałac Ślubów, czy Willa kozłowskich. Po remoncie zyskał róziowy kolorek, przy czym dużo bardziej intensywny... teraz trochę zbladł i jest jeszcze znośny, ale kiedyś człowieka zęby bolały od samego patrzenia. A może go rzeczywiście przemalowali na jaśniejszy róż po protestach mieszkańców? Bo są jakieś wzmianki w necie na ten temat, ale żadna pewna.

Tak czy inaczej jest lepiej, ale najlepiej i tak byłoby na biało.



Jabłcuś na tropie (powiększenie tablicy po kliknięciu w fotkę).



Szlak wyznaczają metalowe jabłuszka na chodniku.



W miarę nowy skwerek nad Łupią (jak ostatnio przejeżdżaliśmy, to już chyba był) z widokiem na kościół



I z biustem Jana Kozietulskiego, pochodzącego ze Skierniewic pułkownika z czasów wojen napoleońskich (min. dowodził szwadronem podczas słynnej szarży pod Somosierrą).



Cuś w rodzaju walentynki



No i docieramy do bramy, która wiedzie do kotłowni, w której przez jakieś dwa lata działała Kulturownia.







Hmmm, postać literacka? Z jakiej książki, bo nie kojarzę... aha, pierwotnie stała tutaj buda, ale dawno jej już nie ma.



Prawie jak w oranżerii.



Widok z dachu na garnizon, a konkretnie na koszarowiec.



Jeden ze starych, ceglanych budynków. Mój ulubiony.



A ulubiony min. ze względu na listę obecności na murach (powiększenia poniższych fotek z cegłami po kliknięciach w fotki).





Godzinami mógłbym gapić się w te cegły i oglądać podpisy... dziś było wysoko, silne słońce, które dobrze oświetlało ścianę południową (nieźle też zachodnią) i dzięki cieniom w rowkach można było zrobić dobre zdjęcia większości napisów.





Tutaj zagadka z cyklu "który napis do którego?" Otóż 1903 nie może dotyczyć "26 P.A.P 8 B." (26 Pułk Artylerii Polowej 8 Bateria - od 1931 był to 26 PAL - Pułk Artylerii Lekkiej, faktycznie ten pułk tu stacjonował)., bowiem jest to jednostka z okresu międzywojennego. 1903 albo jest datą bez podpisu, ale dotyczy wpisu z niższej linii cegieł "Natan Farszt(?) Stał 16/VII". To mogą być trzy osobne wpisy, albo dwa... Natana bym raczej nie wiązał z 26 PAP, bo wtedy raczej literkiP i A były wykaligrafowane z zawijaskami, raczej 1903, bo trójka ma taki zawijasek jak N i S.



Tu sprawa raczej jasna - 10 pułk piechoty, III batalion... co prawda 10pp stacjonował w okresie międzywojennym w Łowiczu, ale właśnie z wyjątkiem 3 batalionu, który trafił do Skierniewic.



A tu kolejna zagadka - "3 B.P.P. Bateria  120(?)"

Zacznę od tego, co to za Bateria 120 (chyba 120). Na Wikipediii w "artyleria polska na froncie wschodnim" znalazłem wzminakę, że w skład pułku piechoty wchodziła bateria moździerzy 120mm.

Natomiast 3 B.P.P. odszyfrowałem dosyć karkołomnie jako 3 Berliński Pułk Piechoty... ta hipoteza jest o tyle cienka, że w Skierniewicach stacjonował nie 3. a 2. B.P.P.  Jednak zaraz po wojnie różne rzeczy się działy, więc przynajmniej część tej jednostki mogła zahaczyć o Skierniewice.

Nie przywiązuję się jednak za bardzo do tego rozszyfrowania napisu, poza tym B. może też oznaczać Batalion, drugie P. jest słabiej napisane, być może w pośpiechu, albo ktoś później dopisał, poza tym to mogą być dwa różne napisy - 3 BPP i Bateria 120 itp.



Taka ciekawostka, czyżby Izabella to była jakaś sanitariuszka z lazaretu, który być może w początku 1945 tu był ulokowany?



Skoro już dotarłem do 1945, to dwa wpisy które wykonał Stefan Dura z Wielunia w dwóch kolejnych dniach sierpnia.




1947 37 PAL... to żadna zagadka, bo ten pułk faktycznie przez jakiś czas po wojnie tu stacjonował.



Jeden z moich ulubionych napisów - REFERENDUM Dn. 30-6-1946 GŁOSUJ 3 RAZY TAK. Bardzo ciekawy jest częściowo zdrapany napis ALBO NIE...albo ALBO NIE JAK... albo ALBO NIE TAK... przy czym to nie musi być jeden napis, tylko kilka wpisów z wojny propagandowej na murze (raz dopisane NIE, raz TAk...).



Skoro jestem już przy różnych hasłach, tym razem antysemickie - PRECZ Z ŻYDAMI i na cegłach niżej ŻYD TO PASOŻYT. Ciekawe, czy jest to napis przedwojenny, czy powojenny.



Ściana północna jest o tyle ciekawa, że tam jest chyba najwięcej napisów cyrylicą, przy czym daty są zarówno przedwojenne jak i międzywoejenne.







To z lewej, to chyba zapis daty... ale może coś innego? To może być 9/3.2. albo 1913.G. albo 9/3.G. albo.... ?

Z prawej jakby 13 Sien. (sientiabria - aczkolwiek to bardzie się domyślam tego Sien,), wtedy może faktycznie 1913 jeśli to część tego samego napisu?



A tu z prawej u dołu? 1.3 NWR. a może 1.ZNWR...



Na koniec jeszcze nowotarski rodak wariaga... to raczej nie 1906, ale 1986 ;-)



Dobra, trzeba jeszcze połazić po jakichś dziurach i tunelach.

Wąchamy kwiatki od spodu




Jeden ze spleśniałych pająków



Tu jeden z budynków po remoncie, choć chyba nie jest użytkowany, a w każdym razie jest w części zamkniętej.



Hmmm? W każdym razie po dwóch nie widać żeby cokolwiek tu się działo.




Wchodzimy do schronu. Niestety te łatwiej dostępne schrony są kompletnie ogołocone z pierwotnego wyposażenia - wszystko wyniesione albo zniszczone. Ta tablica to jeden z ostatnich reliktów.




Dalej w garnizon.



Kolejny ceglany budynek, tu też są napisy na cegłach, ale mniej.




Lazaret. Po remoncie mieści się tu muzeum... aczkolwiek dziś, czyli 1 maja, muzeum było nieczynne i nie dało się zajrzeć do środka. Z doświadczenia wiemy, że w długi weekend majowy, czyli wtedy kiedy można sobie gdzieś pojechać i pozwiedzać, z muzeami różnie to bywa... kilka lat temu na przykład 1 maja zwiedziliśmy muzeum Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej, a następnego dnia obiliśmy się od muzeum Kościuszki w Maciejowicach (czy też bitwy pod Maciejowicami), a jak raz był Rok Kościuszki.



Wrażenia z obejrzenia lazaretu po remoncie? Łyso tak jakoś... pamiętamy jak był wtopiony w zieleń, zwłaszcza że częściowo winobluszcz obrastał mury. Efekt ten był pogłębiony przez to, że właśnie wyszliśmy z opuszczonej części garnizonu, która jest zieloną dżunglą, a także przez to że obok wybudowano nową drogę, więc zieleń została zastąpiona przez asfalt i beton.




Po drugiej stronie ten nowej drogi jest dawny budynek kuchni i jadalni, w którym teraz jest jakieś przedszkole, czy coś... w każdym razie przed budynkiem jest skwerek z placem zabaw. Z tej strony za ogrodzeniem, ale od strony uczelni w koszarowcach już nie. ma ogrodzenia




Mural tuż obok




Jabłcuś tym razem przy koszarach, powiększenie po kliknięciu w fotkę, warto przeczytać żeby zobaczyć jak jest gumkowany okres PRLu... Nie chodzi mi nawet o to, że nic o tym nie napisano w takiej skrótowej notce (choć wystarczyłoby pół zdania że po wojnie, czy do początki XXI wieku koszary były zajęte przez wojsko... nie trzeba zaraz pisać że ludowe, jeśli ktoś bardzo nie chce), ale obecne sformułowanie wprowadza po prostu w błąd - czytamy bowiem, że w okresie międzywojennym stacjonowało tu polskie wojsko, które walczyło w kampanii wrześniowej, a potem zamieniono koszary w kompleks akademicki. Tak to jest sformułowane, że choć osoba zorientowana będzie wiedziała o co chodzi, to niezorientowana pomyśli że zaraz po II wojnie ulokowała się tu Wyższa Szkoła Czegośtam.



MiG od du... rugiej strony.



Obecnie kokpit pełni chyba funkcję gołębnika... i tylko zastanawiałem się, czy to wiatr ruszał sterem na stateczniku, czy gołębie ruszały jakąś wajchą co im z gniazda sterczała.

Kliknij w fotkę by zobaczyć powiększenie i policz gołębie na zdjęciu.



A tu? Ile ich jest?



Willa pułkownikowska w dżungli



Bodziszek pułkownikowski




Bażanty na polu... tam w sumie co najmniej pięć ich naliczyliśmy (z czego dwie samiczki, ale mogło być więcej, bo nieźle się maskowały).



Kirku, pięknie kwitną na nim narcyzy






No to co? Rypiemy z powrotem.


  • dystans 33.33 km
  • 9.50 km terenu
  • czas 02:15
  • średnio 14.81 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Las, Pisia, Radziejowice

Wtorek, 30 kwietnia 2019 · dodano: 03.05.2019 | Komentarze 1

Najpierw do lasu... ależ zielono się zrobiło.





I przez las do Radziejowic, do parku.








Pisia Gągolina (ale tu jeszcze w parku).



To samo miejsce prawie miesiąc temu.



Zakątek parku z czosnkiem niedźwiedzim



Są już pączki, a na wet kilka kwiatów (w lesie jeszcze nie kwitnie).






A oto i jesteśmy na Pisią, ale w lesie







Jaworowy żłobek



Jaworowe przedszkole




Jawory już kwitną, ale nie mogłem trafić na drzewo odpowiednie do zrobienia zdjęć kwiatów - w lesie korona za wysoko, a w okolicach domu poprzycinali niższe gałęzie i też ciut za wysoko na zdjęcie. W zamian kilka innych kwitnących drzew.

Jesion





Dąb czerwony





Dąb szypułkowy (albo bez-)





Sosna nadzwyczaj zwyczajna



A co to tak skrzypi? To chyba jakiś skrzyp tak skrzypi i jego pędy zadnionośne




Przechodzimy do kwiatków - gwiazdnica wielkokwiatowa




Dąbrówka rozłogowa




Bzzz, bzzz... trzmiel




Konwalijka dwulistna jeszcze nie kwitnie, ale już wkrótce



Konwalia majowa też dopiero wytwarza spiralki ( a tu możesz zobaczyć zeszłoroczną galerię konwaliowych spiralek)



Z których gdzieniegdzie wymykają się pączki



kokoryczka wielokwiatowa też jeszcze w stanie tuż przed kwitnieniem



Fijoł



A to jest ta... ja jej tam... no... pionowka!



Jaskier jakiś




Siódmaczek leśny




Jasnota gajowiec (gajowiec żółty)




 
Jakaś fioletowa jasnota




Jasnota biała (ale nie z lasu, tylko z parku)



Rzeżucha łąkowa



Czosnaczek pospolity



Szczyr