teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 124075.40 km z czego 18790.55 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 27.10 km
  • czas 01:15
  • średnio 21.68 km/h
  • temperatura 1.0°C
  • rower Zardzewiały Rower itp
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Do przedszkola i w śnieżycy

Piątek, 18 stycznia 2019 · dodano: 19.01.2019 | Komentarze 8

Dziś z rana były chyba ze trzy fale śniegu (przechodzące od prószenia do solidnej śnieżycy), do przedszkola zdążyliśmy przed pierwszą, która zaraz potem się zaczęła...

Temperatura wahała się cały czas w granicach 1-2°C , toteż na ulicach śnieg od razu topniał i zrobiły się zaraz mokre... liczyłem, że śnieg przynajmniej na trawnikach się utrzyma do jutra, bo ma złapać na jakiś czas mróz i będzie biało. Niestety, tam też zaraz topniał.

Tak wyglądał Bielnik ma początku pierwszej śnieżycy. Tej nocy nie było nawet przygruntowych przymrozków, bo mróz nic nie wyrzeźbił.



Liczyłem na to, że jak podjadę po śnieżycach znów na Bielnik, to staw się przybieli. Niestety, lód chyba też był zbyt mokry, bo nawet tu śnieg się nie utrzymał. Oto fotka z kulminacji trzeciej śnieżycy.



W ty, kadrze zawieję słabo było widać, ale jak się zwróciłem w drugą stronę, to już lepiej wyszła.



Tu trochę przyprószyło... ale chyba tylko dlatego, że tafla lodu wystawała pod kątem z kanałku i woda spływała z niego.



Gołębie lecą na Księżyc... a może z Księżyca?



Poza tym Klu bawiła się w doktora i taką receptę mi wypisała.



  • dystans 23.10 km
  • czas 01:22
  • średnio 16.90 km/h
  • temperatura 2.0°C
  • rower Zardzewiały Rower itp
  • Jazda na rowerze

Z Klu do przedszkola i biblioteki

Czwartek, 17 stycznia 2019 · dodano: 17.01.2019 | Komentarze 0

Co tam dziś na talerzu



Po drodze do biblioteki, zanim oddaliśmy Martynki... i wypożyczyliśmy nowe.




  • dystans 32.45 km
  • czas 01:39
  • średnio 19.67 km/h
  • temperatura 2.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Wyprawa na Przylądek Igielny

Czwartek, 17 stycznia 2019 · dodano: 17.01.2019 | Komentarze 1

Wczorajsza odwilż stopiła i spłynęła cały śnieg, który spadł przedwczoraj i przedprzedwczoraj... wczoraj było mokro i deszczowo, ale dziś już było w miarę sucho. Ale wszelkie gruntówy lepiej dziś było omijać, bo były mieszaniną lodu i błota.

Rzut okiem na lód na Bielniku... co prawda w nocy była dodatnia temperatura, ale musiał być też przygruntowy przymrozek, bo wyczarował cieniutkie noże w wodzie.



Zatoka Długich Noży



Przylądek Igielny



Wybrzeże Kości Słoniowej



Kanał Szablastozębny



Cieśnina Białej Opuncji



Tafle lodu jeszcze z poprzednich mrozów.




Niestety w ciągu dnia jeszcze bardziej się ociepliło i gdy dotarłem do Radziejowic, to nawet jeśli nocny przymrozek coś wyczarował, już dano się to rozpłynęło.




Bluszczowy Zaułek



Staw w Hamerni




  • dystans 17.25 km
  • 1.25 km terenu
  • czas 00:57
  • średnio 18.16 km/h
  • temperatura 0.5°C
  • rower Zardzewiały Rower itp
  • Jazda na rowerze

Wśród topniejącego śniegu po mieście

Wtorek, 15 stycznia 2019 · dodano: 15.01.2019 | Komentarze 3

Po wczorajszej huśtawce pogodowej (poranny deszcz, popołudniowe i wieczorne śnieżyce, lekki mróz, gołoledź, wiatr) został tylko topniejący śnieg i wiatr który cały czas przegania chmury... a jak już je przegoni i wyjdzie słońce, to zaraz nagania nowe.

Dziś Bielnik wyglądał tak:



Znów do biblioteki, bo książki tak szybko się czytają... a pod biblioteką, świetnie odbite ślady jakiegoś ptaka (gołebia? kawki?) i bodajże kota.





Na dziś Martynka. Kluska nie jest jakąś wielką miłośniczką Martynki, jak sama mów "lubi, ale nie bardzo, tylko średnio"... bardzo lubi Kostka, Krowę Matyldę, Mądrą Mysz itp. Jednak Martynka jest tematycznie na prawie każdą okazję i teraz bardzo Klu się spodobało, że Martynka też jest chora tak jak i ona.



Co ciekawe, dzisiaj wypożyczona "Martynka jest chora" jest w zasadzie treściowo taka sama jak wypożyczona wcześniej "Martynka. Wizyta doktora", jest to w zasadzie znacznie skrócona wersja tej drugiej i ilustracje są te same.




Poza tym podskoczyłem ewakuować skrzynkę bałwankową. Rowerem drogą gruntową i ścieżką dokąd się dało, dalej rower w krzaki i przypiąłem do drzewka, a dalej z buta przez łąki.



Niestety z bałwanka prawie nic nie zostało. Miałem nadzieję że będzie go więcej i miałem zamiar go ciut wzmocnić, podlepić z nadzieją że przetrwa jutrzejszą odwilż, by mieć podstawę do ulepienia następnego jak znów złapie mróz... ale nici z tego.




  • dystans 13.80 km
  • czas 00:44
  • średnio 18.82 km/h
  • temperatura 2.5°C
  • rower Zardzewiały Rower itp
  • Jazda na rowerze

Z wichurą po mieście

Poniedziałek, 14 stycznia 2019 · dodano: 14.01.2019 | Komentarze 4

Od wczoraj calutki śnieg spłynął, zostało tylko kilka kupek w miejscach gdzie stały bałwany, lub były większe zwały śniegu. W nocy i rano padało... potem na szczęście przeszło, tylko wiał silny wiatr, który przeganiał chmury. Chwilami nawet wyglądało słońce. No to cóż, szybki myk na miasto załatwić najniezbędniejsze rzeczy - nabyć świeże pieczywo, przywieźć świeże książki z biblioteki...

(Edit: potem wiatr przywiał dwie niezłe śnieżyce, złapał lekki mróz i gołoledź... dawno nie widziałem tak wolno jeżdżących samochodów, żaden nie przekraczał dozwolonej prędkości!)



Trenażer w EkoParku kusił, ale nie skorzystałem, miałem dosyć po wczorajszym, chyba się przetrenowałem.



A tak w Żyrardowie wozi się dzieci na rowerze...




Odwilżowy lód na Bielniku, oba zdjęcia dzieli jakieś pół godziny.




Strumyczek parkowy, aktualnie woda płynie po lodowym korycie.



Trochę lodu na brzegach kanałku






Z książki ostatnio czytanej Klusce, o chłopcach którzy ciągle spotykają kosmitów. Oto w sam raz na deszczowy poranek  - opowiadanie Remis - strona 1, strona 2, strona 3.

A poniżej ze stron tytułowych, które Klusce najbardziej się chyba z książki podobały i lekturą zaczynaliśmy zawsze od nich podkładając dźwięki lecącego spodka, nadawanych sygnałów (choć świetlne, to my nadawaliśmy dźwiękowe), no i na koniec nucenie motywu z Gwiezdnych Wojen.




Teraz zupełnie inaczej patrzę na gołębie... z pewną taką podejrzliwością.




  • dystans 0.32 km
  • czas 00:02
  • średnio 9.60 km/h
  • temperatura 3.0°C
  • rower Zardzewiały Rower itp
  • Jazda na rowerze

Po osie w błocie na trenażerze

Niedziela, 13 stycznia 2019 · dodano: 13.01.2019 | Komentarze 2

Dziś pogoda taka, że aż żal Azorka za drzwi wystawić, a co dopiero rower... deszcz, wiatr i upał taki, że bałwanki się topią, krótko mówiąc - galopująca odwilż.

W tych okolicznościach przyrody, postanowiłem "pojeździć" na trenażerze. Do osiedlowych kręciołków daleko nie mam, widzę je z okna.  Rzecz jasna na siłkę pojechałem rowerem. Zaopatrzyłem się w ręcznik do wycierania siedzeń i oparć (wzorem miejscowych babć i dziadków, którzy już 5 minut po deszczu ostro napierają na tych urządzeniach), potem okazało się, że przydałby się też parasol. I wodery, bo wsiąść na rowerek i się nie utopić było niezłą sztuką.

Oto sprzęt, na którym dziś jeździłem i "jeździłem":



No to do roboty - mżawka zalewała mi okulary, że nie widziałem gdzie jechałem, wiatr zwiewał mnie ze śliskiego siedzenia, więc musiałem się mocno trzymać, żeby nie spaść w głęboką kałużę, albo mokrą zaspę.



Potem się przesiadłem na stacjonarny tandem poprzeczny. W sumie, tak na moje oko, wykręciłem ze 200 kilometrów, no może 250... a co mi tam, bez kozery powiem czysta! Jechałem ostro z górki, miałem zarąbiste przełożenie, toteż kilometry stukały w zatrważającym tempie, szczególnie gdy nastawiłem nachylenie na całkowicie pionowe (100%) i zaczął się spadek swobodny.



Na koniec miałem nie lada dylemat, które kilometry wrzucić na bikestatsa - te z dojazdu do rowerka stacjonarnego na prawdziwym rowerze, czy też z samego rowerka... ostatecznie zdecydował rzut monetą.

Tak w ogóle wykręciłbym więcej kaemów, ale trzeba było wrócić na popołudniową kawę. Mój błąd, że nie zabrałem zestawu piknikowo-wyprawowego, znaczy termosu z kawą, kubka, zagrychy i obrusika. Następnym razem, tak przygotowany wykręcę najmarniej pincet.


  • dystans 15.20 km
  • czas 00:49
  • średnio 18.61 km/h
  • temperatura 0.5°C
  • rower Zardzewiały Rower itp
  • Jazda na rowerze

A niech to nagła odwilż kopnie!

Sobota, 12 stycznia 2019 · dodano: 12.01.2019 | Komentarze 3

W nocy dopadało śniegu, który zaraz zaczął się rozpuszczać, bo dziś temperatura szorowała brzuchem o 0°C i to od góry... tak więc dziś była chlapa, ciapa, breja, jak zwał tak zwał, może być nawet zimna solanka w sosie benzynowym przystrojona grudką piachu. A jutro będzie jeszcze weselej, bo ma być jeszcze cieplej i padać deszcz.

Jako że temperatura na plusie, to niektórzy żyrardowscy rowerzyści jeździli bez rękawiczek, a większość miała czapki niezakrywające uszu (rowerzystki jednakowoż wszystkie w rękawiczkach i kryjących uszy czapkach). Tytuł rowerzystki dnia zdobyła pani z sześcioma siatkami zakupów na kierownicy.

Z perspektywy namakającego Żabiego Oczka.




Hmmm, ale i tak już nieaktualne, chociaż... nie napisali przecież którego roku.



Jako że Klu nam się rozchorowała, wczoraj przeczytaliśmy większość wypożyczonych książek... toteż podskoczyłem dziś do biblioteki uzupełnić zapasy. Do poniedziałku powinno starczyć.



A poza tym ostatnio Klu pojechała do Włoch do... biblioteki. Z babcią i wujkiem odwiedziła Bibliotekę Dziecięcą nr 22 przy Wypożyczalni dla Dorosłych nr 30. Tak więc chyba przyszła pora na zwiedzanie warszawskich bibliotek.

Poczet stempelków z książek i innych naklejek:




I jeszcze ślad ptasich skrzydeł z wczorajszego wieczora.




  • dystans 36.55 km
  • 3.20 km terenu
  • czas 02:06
  • średnio 17.40 km/h
  • temperatura -9.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Mroźne zeropasmówki

Piątek, 11 stycznia 2019 · dodano: 11.01.2019 | Komentarze 4

Korzystając z korzystnych warunków mrozowych, wyskoczyłem do lasu skitrać jedną skrzynkę. Najpierw trzeba się jednak przebić przez miasto.



Biała droga w las



Dolina Suchszego Dopływu Suchej



Aktualnie warunki śniegowe nie sprzyjają robieniu zdjęć tropów... starsze ślady zwierzęce zostały zasypane, w nowszych obsypuje się świeży śnieg. Natomiast na lodzie z cienką warstwą śniegu, ślady były dobrze widoczne.

Ślady myszek (czy innych gryzoni)






A także saren (kilka saren spotkałem na łąkach, ale nie zdążyłem strzelić fotki).





Być w Mrozach w mrozie i zrobić zdjęcia, to tak jakby być w Paryżu i nie widzieć Krzywej Wieży w Pizie (parafrazując Profesorka Nerwosolka).



Ostatnie interRegio w Polsce (relacji Warszawa - Łódź), tutaj skład EN57AL jeszcze w barwach łódzkich, a nie jedna z nowszych modernizacji w barwach Polregio.



Stacja Jesionka. Przy wielu, nawet małych stacjach, stawiane są teraz stojaki rowerowe (i to nawet U-kształtne). Tutaj ich nie ma, ale akurat w takich przypadkach przydają się licznie stawiane przy stacyjkach barierki.

Parki rowerowy pod Semaforem.



Parking rowerowy przy Pochylni. Dziś mało rowerów, bo nie sezon... ale w tzw. sezonie rowerowym jest ich dosyć dużo.




Sześć lat temu przeprowadziłem klasyfikację zimowych dróg - w tym wpisie... co prawda najlepiej ona wychodzi przy większej ilości śniegu, ale teraz też się dało(tylko czteropasmówek nie uświadczyłem). A oto co odnotowałem w terenie:

Jednopasmówki - na poniższym zdjęciu widać bardzo ciekawy przypadek z warstwowanym poboczem. Składa się ona z:
1) Suchego pasa głównego pośrodku
2) Kilku pasków pobocza, a mianowicie:
- mokre pobocze asfaltowe
- śnieżne pobocze na asfalcie
- śnieżne (rozjeżdżone) pobocze na gruncie
- śnieżne (nierozjeżdżone) pobocze na gruncie



Dwupasmówka



Trzypasmówka



Czteropasmówek przy aktualnych warunkach śniegowych nie stwierdziłem.

Zeropasmówka (która udaje dwupasmówkę). Zeropasmówki bywają nazywane Wybijaczami Zębów, albo Łamaczami Kości.



A gdy byłem na tej  Niewiadomojakiejpasmówce, wreszcie wyszło słońce.




Niestety na weekend zapowiada się odwilż :-(


.


  • dystans 31.40 km
  • 0.50 km terenu
  • czas 01:47
  • średnio 17.61 km/h
  • temperatura -7.0°C
  • rower Zardzewiały Rower itp
  • Jazda na rowerze

Do przedszkola we wszystkim

Czwartek, 10 stycznia 2019 · dodano: 10.01.2019 | Komentarze 5

Trzy dni temu jechaliśmy w mrozie, przedwczoraj w śnieżycy, a wczoraj w brei i solance... dziś było wszystkiego po trochu, ale żadna z tych rzeczy nie była tak duża jak w wymienione dni. W nocy popadał śnieg i nadal trochę prószył, mróz był, ale raczej taki średni (-5 do -6°C, pod wieczór było zimniej), no i przez to wszystko drogi posolone i rozjeżdżone były mokre, a miejscami i brejowate.



W parku



Staw na Bielniku



Stara Pisia



Wczoraj z łąk przyniosłem trochę suchego zielska i gdy wieczorem wracaliśmy z sanek, upgrade'owaliśmy nasze bałwanki pod domem (uzupełniliśmy o ręce i włosy).




Niektóre żyrardowskie śmieszki rowerowe wyglądają aktualnie tak:



inne natomiast tak:



Powyższa śmieszka to istne kuriozum - wydawałoby się, że gdy Żyrardów wyjdzie z epoki kostki gładzonej i odkryje asfalt, to komfort nowych śmieszek będzie wyższy. Nic bardziej mylnego. Lobby kostkowe trzyma się mocno i wyjazdy z posesji są zrobione z kostki i to fazowanej! Miejscami na tej "asfaltowej" śmieszce powierzchnia kostkowa stanowi z 50%.

A że nasi wykonawcy nie potrafią połączyć równo dwóch nawierzchni, to jest dup-dup przy każdym takim czymś - a takich wyjazdów jest 31. Do tego z 6 przekroczeń bocznych uliczek (przekroczeń, bo nie wszędzie są zrobione przejazdy), gdzie są spore uskoki.



To jeszcze nic, ponieważ odcinki między wyjazdami z posesji są wyniesione, powstał tor muldowy. Ze względu na brak słońca, na zdjęciu powyżej tego nie widać, dlatego załączam fotkę z lata:



Tak wiec po czymś takim jedzie się GÓRA-DÓŁ DUP-DUP GÓRA-DÓŁ DUP-DUP...

A do jakich jeszcze absurdów dochodzi, widać poniżej, gdzie pasek asfaltu między wyjazdami nie ma nawet pół metra. Dodajmy do tego jeszcze te nieszczęsne listwy-separatory, które stały się żyrardowską specjalnością...



W ogóle można się zastanawiać, czy był sens budowania tu śmieszki... ulica nie jest jakoś bardziej ruchliwa, poza tym zamontowane sa na niej progi.





  • dystans 10.50 km
  • czas 00:35
  • średnio 18.00 km/h
  • temperatura -0.1°C
  • rower Zardzewiały Rower itp
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

W solankowej brei do przedszkola

Środa, 9 stycznia 2019 · dodano: 09.01.2019 | Komentarze 2

Myk do przedszkola, jak widać sekcja rowerowa nie odpuszcza. Dziś mieliśmy okazję minąć się z dwójką przedszkolaków jadących "po żyrardowsku" - dziewczynka siedziała na poduszce, ale chłopak jechał na hardkora siedząc na gołym bagażniku.





Warunki drogowe były lepsze niż wczoraj. Główniejsze i nowsze, czyli o równiejszej nawierzchni ulice były całkiem znośne - w miarę czyste i niezbyt mokre. Na dziurawych i nierównych dużo kałuż. Zaś na bocznych ulicach, w zależności od natężenie ruchu i posolenia - solanka i  breja śniegowa w różnych proporcjach.

Śmieszki rowerowe w Żyrardowie zasadniczo są w większości lepiej lub gorzej odśnieżane. Po poprzednim zaśnieżeniu (mniejszym) i zalodzeniu było w miarę ok, natomiast omijać je należało nie z powodu okresowego zalodzenia/zaśnieżenia, lecz niestety z powodu wad projektowo-konstrukcyjnych, które niestety fatalnie wpływają na jakość jazdy przez cały rok.

O, ta śmieszka była odśnieżona siedmiu rowerzystów temu. Co ciekawe część dla pieszych jest nieodśnieżona i tworzy tor saneczkowo-narciarski... w miejscu takim jak to, gdzie ruch pieszy i rowerowy jest zasadniczo niewielki, ta połówka ciągu wystarczy. Jako że śnieg w miarę świeży, to jechało się po tym w miarę dobrze.



Jeden z gorszych ciągów pieszo-rowerowych, a to z tych powodów, że jest w bardzo uczęszczanym przez pieszych miejscu i trzeba slalomować, do tego brak przejazdów i w zasadzie trzeba zsiadać z roweru by przeprowadzić przez przejścia dla pieszych (czego prawie nikt nie robi), do tego za wysokie krawężniki (to żyrardowska norma, ale tutaj są nawet większe).

Do tego widać, że odśnieżenie/posolenie w takich miejscach nie obejmuje całego ciągu, więc de facto z pieszym trzeba się mijać po śniegu, a jak złapie mróz (już w nocy), to po lodzie.



No i kolejny cpr... teoretycznie jest :odśnieżony".



Generalnie w trudnych warunkach pogodowych, rowerzysta może zamiast ulicą jechać chodnikiem. W takich przypadkach przydałaby się odwrotna możliwość, żeby nie trzeba jechać zalodzoną śmieszką, tylko czystą ulicą.


Wybrałem się też (ale nie rowerem, tylko uderzyłem z wibrama) na łąki, nad Wierzbiankę ulepić bałwanka skrzynkowego GeoBałwanek 7.0.




Jest i Wierzbianka



A oto kolejna edycja GeoBałwanka.




Wizyta w "Cafe u Boberów" i można wracać.