teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 127656.91 km z czego 19581.35 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.20 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 28.50 km
  • 0.40 km terenu
  • czas 01:29
  • średnio 19.21 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Zupa z elfów i cebuli (po mieście i opłotkach)

Wtorek, 20 października 2026 · dodano: 20.10.2026 | Komentarze 0

Krasnoludzki przepis wegetariański (znaczy bez elfów).

Zupa z elfów i cebuli jest potrawą kojarzoną zazwyczaj z kuchnią trolli, jednak przysmak ten znajdziemy także w książkach kucharskich goblinów, krasnoludów, czy mrocznych elfów, przy czym każda z tych ras ma swój własny, unikalny przepis. Tutaj przedstawiam recepturę z kuchni krasnoludzkiej, przy czym jest to potrawa wegetariańska, bo krasnoludy już od dawna nie jedzą elfów.* Zamiast podrobów z elfa dodaje się grzyby i w tej postaci jest bardzo popularnym daniem dostępnym w większości karczm.

*) - przynajmniej oficjalnie, bo ponoć w co bardziej podejrzanych spelunkach, stali bywalcy ponoć mogą zamówić tę zupę

Zupa z elfów i cebuli

Składniki dla przepisu podstawowego:
(na 4 porcje dla bardzo głodnych krasnoludów... zresztą inne w przyrodzie nie występują)

- podroby z elfa
- grzyby ok. 500g
       - podgrzybki brunatne
       - panienki vel czubajki (muchomor rdzawobrązowy) - ze dwie garście łepków
- cebula ok. 100g
- ziemniaki ok. 750g
- marchewka ok. 150g
- elf suszony w kostce*
- kostka rosołowa (warzywna, w końcu przepis wegetariański) 2 sztuki
- przyprawy (pieprz, krasnoludzkie ziele**, liść bobkowy, więcej pieprzu, jałowiec, papryka słodka, jeszcze trochę pieprzu, oregano, bazylia, pieprz bo było trochę mało, majeranek, lubczyk i na koniec najważniejsze - pieprz!)

- trochę oleju do podsmażania
- chleb do podania

Dodatkowe dodatki:
- inne grzyby jadalne (jakie się znajdą w lesie)
- inne warzywa (por, seler, pietruszka, kapusta, brokuł, kalafior, cukinia, dynia...)
- borówki brusznice (jak się trafią z grzybami w lesie)


Powyższe ilości są orientacyjne, bowiem każdy karczmarz wrzuca do gara nieco inne ilości i stosuje przyprawy w nieco innych proporcjach. Zresztą i tak zazwyczaj przygotowuje zupę "na oko", a do tego "na winie" (co się pod rękę w spiżarce nawinie), więc nawet w tej samej karczmie nigdy nie trafimy na idealnie taką samą zupę.

Ale podstawowe zasady są takie same - zupa powinna być gęsta (dużo grzybów, dużo warzyw, dużo przypraw), a nie jakaś tam wodnista - to nie jest potrawa dla fircyków dbających o linię, po tej zupie krasnolud powinien mieć siłę wyfedrować w sztolni kilka metrów sześciennych urobku. Musi też być pieprzna, krasnolud ma po niej zionąć ogniem tak, by móc sobie oświetlić drogę w ciemnych korytarzach kopalni.


*) - podobno można jeszcze czasem dostać na czarnym rynku
**) - zwane też, nie wiedzieć czemu, angielskim

Zupa z elfów i cebuli

Przygotowanie:

Przepis jest prosty i ugotowanie tej zupy nie zajmuje dużo czasu. W sam raz na sytuację, gdy na chatę wbija nam się kompania krasnoludów i trzeba podać coś na stół. Szybko i dużo.

Najpierw wysyłamy gnoma do lasu po grzyby, a gościom podajemy jakieś przekąski (może być chleb krasnoludów). Jeśli zaczną się niecierpliwić, można powiedzieć że posłaliśmy już po panienki, to powinno ich na chwilę uspokoić.

My tymczasem czekając na powrót gnoma, zajmujemy się przygotowaniem warzyw - ziemniaki kroimy na grube kawałki, marchewkę na grube plastry, a cebulę jak kto chce (na pióra, talarki, albo siekamy na drobną kostkę). Podczas krojenia cebuli musimy zalać się rzewnymi łzami jak bóbr, jeśli cebula nie wyciska łez jak szmirowaty melodramat, to należy ją wyrzucić, bo jest do luftu i sięgnąć po następną.

Gdy już wróci gnom, musimy przebrać grzyby, bo gnomy mają to do siebie, że zbierają wszystko jak leci - grzyb nie grzyb, jadalny nie jadalny, ładują wszystko do kosza. Wybieramy podgrzybki i panienki, ale jak kto chce może też zostawić inne jadalne grzyby i owoce lasu - np. kurki, gąski, gołąbki, lisy. Wszystko to możemy władować na patelnię i do gara, aczkolwiek pewne wątpliwości może budzić lis - czy to nadal będzie potrawa wegetariańska? Otóż tak! Albowiem w kuchni krasnoludzkiej lisy zaliczane są do warzyw.

Wstawiamy wodę do zagotowania, a tymczasem podsmażamy cebulę na patelni, gdy się zeszkli dorzucamy grubo pokrojone grzyby i smażymy dalej, czekając aż woda się zagotuje. Wrzątkiem zalewamy kostkę rosołową w garze, a następnie ładujemy do niego grzyby, warzywa, przyprawy i wstawiamy na ogień. Czekamy aż się zagotuje i od tego momentu gotujemy jakieś 15 minut (aż ziemniaki zmiękną).

Zupa jest gotowa do podania, możemy ją dodatkowo zabielić śmietaną lub zakrwawić sosem pomidorowym. Serwujemy z pajdą chleba... zwykłego, ale możecie podać też chleb krasnoludów, jeśli macie piłę mechaniczną* by go pokroić . Chleb służy nie tylko do zagryzania, ale też do wytarcia miski na koniec (w mniemaniu krasnoludów savoir vivre to gatunek skorupiaka... też można dorzucić do zupy).

*) - jedna piła starcza zazwyczaj na pokrojenie 5-6 bochenków.


Poniżej zupa przed i po zabieleniu śmietaną. Chciałem jeszcze zrobić zdjęcie zupy zakrwawionej przecierem pomidorowym, ale miałem tylko jedną zupę i nie udało mi się jej odbielić.

Zupa z elfa i cebuli
Zupa z elfów i cebuli

Grzyby co w zupie

Podgrzybek brunatny, co ciekawe większość ras tak mówi na tego grzyba, tylko gobliny mówią na niego Dobry jeść grzyb, a trolle po prostu Grzyb.

Podgrzybek brunatny

Panienka, Czubajka (a w języku naukowym jest to muchomor rdzawobrązowy), tak przynajmniej nazywają ten grzybek ludzie, bo krasnoludy mówią na niego Elfie uszka. Elfy w ogóle nie nazywają tego grzyba, bo nie zniżają się do zbierania i jedzenia takich psiaków. Gobliny też nie, bo jest bardzo łamliwy i wymaga delikatnego traktowania. Trolle zaś w ogóle nie zauważają takich popierdółek.

Doskonale nadaje się do zupy jako imitacja podrobów z elfa, szczególnie rozwijające się łepki (jak ten mały na zdjęciu - to są te "uszka" w zupie na pierwszej fotce)

Panienka, Czubajka, Elfie uszka

Muchomor sromotnikowy/zielonawy (krasn.: Zemsta trolla, elf.: Zielonawy żniwiarz, gobl,: Zgon grzyb, trol.: Grzyb*)

Jest to grzyb śmiertelnie trujący, więc zebranych przez gnoma egzemplarzy nie dodajemy do zupy... chyba, że na chatę akurat wbiła nam się banda goblinów, albo troll, wtedy nawet zaleca się dorzucenie tego muchomora do gara - gobliny będą padać jak muchy, ale trollowi tylko się odbije, na drugie danie zje gospodarza, a potem zagryzie kotem na deser.

*) - trolle to wszystkie grzyby nazywają Grzyb... a przynajmniej tak to się zazwyczaj tłumaczy na inne języki, jednak dokładne tłumaczenie trollowego określenia brzmiałoby: Gąbczaste jedzenia rosnące w lesie

Zemsta trolla, zielonawy żniwiarz

Następnym razem zaprezentuję kolejne wegetariańskie przepisy kuchni krasnoludzkiej:
1) Flaczki z flaków elfa (jako flaki elfa gotuje się pokrojony w paski boczniak ostrygowaty)
2) Mózg/móżdżek* elfa duszony w elfiej krwi (czyli siedzuń sosnowy w przecierze pomidorowym)

Szmaciak (nauk,: Siedzuń sosnowy, krasn.: Mózg elfa, elf.: Mózg lasu, gobl,: Mózg grzyb, trol.: Grzyb). Duży siedzuń jest nazywany mózgiem, a mały móżdżkiem* (oba na zdjęciach)


*) - panuje powszechna opinia, że elfy nie posiadają móżdżku, ale to tzw. rural legend

Mózg elfa
Móżdżek elfa

Na koniec cytat dla tych,  którzy do tej pory nie znali takiego specjału jak chleb krasnoludów.


- Och, rodzinę przywiało tu z Nictofiordu, kiedy byłem dzieciakiem – wyjaśnił Mad. – Chcieliśmy przepłynąć tylko kawałek wzdłuż brzegu, rozpętał się sztorm, a potem ani się obejrzeliśmy, a byliśmy rozbitkami (...) No to żeśmy się osiedlili. A potem tato założył sieć piekarni w Rospyepsh.
– Chleb krasnoludów? – domyślił się Rincewind.
– Jasna sprawa! On ocalił nam życie na tysiącach mil rojącego się od rekinów oceanu – odparł Mad. – Gdybyśmy nie mieli ze sobą worka chleba krasnoludów...
– ...nie mielibyście czym tłuc rekinów na śmierć?
– Widzę, że z ciebie ziom, który zna się na chlebie.


Terry Pratchett, Ostatni kontynent
dialog Rincewinda z krasnoludem Maxem... znaczy Madem


Zupa z elfów i cebuli także na blogu pocztówkowym


  • dystans 52.85 km
  • 7.70 km terenu
  • czas 02:41
  • średnio 19.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Rundka biblioteczna

Czwartek, 10 września 2026 · dodano: 20.10.2026 | Komentarze 0

Jak zobaczyłem tego grzybka w lesie (bo nie w bibliotece), to się lekko zdziwiłem. Wyglądał na jakiegoś suchogrzybka (tzw. zajączki), które często mają popękaną skórkę kapelusza... ale w zupełnie inne wzorki, takiego jeszcze nie widziałem.

Po dokładnym obejrzeniu, okazało się że to podgrzybek brunatny... pierwszy raz takiego widziałem. Owszem, skórka na kapeluszu im czasem pęka, ale w bardzo drobniutką (drobniejszą niż u suchogrzybków), prawie niewidoczną siateczkę.




Zmokła kania





  • dystans 25.50 km
  • 1.30 km terenu
  • czas 01:20
  • średnio 19.12 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście

Środa, 9 września 2026 · dodano: 19.10.2026 | Komentarze 0

Ćma bukszpanowa na bukiecie lnicy pospolitej, czyli czasem nie trzeba wychodzić z domu, by porobić zdjęcia motylkom.

Gatunek obcy, inwazyjny, żerujący na bukszpanach (też gatunki obce, tyle że hodowlane i nieinwazyjne). W Polsce notowana od 2012 i w kolejnych latach jej gąsienice stały się plagą na bukszpanach. U mnie najwięcej motyli było w 2019, wtedy nie raz taka ciemka wpadała mi do domu, od tamtego roku jest to pierwsza, która zawitała mi w domu.

Tym razem trafiła się forma brązowa, bo wcześniej były to ciemki z białym środkiem skrzydła i tylko brązową obwódką.




Jeszcze kot z parku




  • dystans 20.70 km
  • 8.20 km terenu
  • czas 01:04
  • średnio 19.41 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście i lesie

Poniedziałek, 7 września 2026 · dodano: 17.10.2026 | Komentarze 4

Grzybstats:
- 40 podgrzybków
- 6 czubajek
- 3 zajączki

Czubajka (wł. muchomor rdzawobrązowy) we wrzosach. Zasadniczo nie zbieram jadalnych muchomorów (np. czerwieniejącego), bo są moim zdaniem zbyt podobne do trujących i niejadalnych muchomorów. Wyjątkiem jest ten, raz że jest dosyć charakterystyczny, a dwa że zbieram go od dziecka, wtedy jeszcze nie wiedziałem że to jest muchomor, nie miał obecnej nazwy i na próżno go było szukać w atlasach.




Ale czubajki zebrałem jako domieszkę, główny zbiór to podgrzybki brunatne.



 
Trafiło się też kilka o dziwo nierobaczywych zajączków - suchogrzybków, dawniej zaliczane do podgrzybków.






  • dystans 42.10 km
  • 12.70 km terenu
  • czas 02:08
  • średnio 19.73 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Wiatr, wiatr, mżawka, grzyby, wiatr...

Niedziela, 6 września 2026 · dodano: 16.10.2026 | Komentarze 4

Grzybstats:
- 37 prawdziwków
- 84 kurki
- 15 kań
- 14 kozaków
- 10 podgrzybków
- 2 zajączki
- 1 kolczak obłączasty

Głównym zbiorek były prawdziwki (objętościowo), kurki i (ilościowo), oraz kanie (powierzchniowo, czyli trzy najbardziej cenione w naszym domu gatunki grzybów. Przy czym każdy był do osobnego gotowania - borowiki do duszenia, kurki do smażenia na maśle, a kanie do smażenia w panierce. Reszta grzybów jako mieszanka do duszenia... gdy borowików jest za mało na osobą potrawę, to zmieszane z nimi, ale teraz było wystarczająco dużo, by prawdziwki dusić osobno, a mieszankę pozostałych osobno (jak się dodało grzyby zebrane w sąsiednich dniach).

Prawdziwki - robaczywki. Praktycznie wszystkie były z robalami, kilka kapeluszy było dobrych po odkrojeniu nóżki, z resztki większe lub mniejsze okrawki kapeluszy po wykrojeniu środka... dużo też było kompletnie robaczywych.





Te mają bardzo jasny kapelusz, aż sprawdzałem czy nie jest jeden z pokrewnych gatunków (też zaliczanych kiedyś do borowików), ale nie.



Natomiast tutaj mam zgryz. Te grzyby roboczo zaliczyłem do borowików/prawdziwków w grzybstatsie, natomiast zastanawiam się, czy nie jest to aby złotoborowik wysmukły (też jadalny i smaczny, więc kulinarnie żadna różnica).

Złotoborowik wysmukły (nazwę tę nosi od 2021), dawniej nazywany borowikiem/złotakiem wysmukłym, borowikiem wrzosowym, albo borowikiem amerykańskim. Grzyby te potocznie nazywa się amerykanami, gdyż jest to gatunek obcy, inwazyjny pochodzący z Ameryki Północnej.

Szczególnie podejrzane są te wyżłobienia na trzonku, jakby krasnoludek ostro przy nim pracował z dłutem. Przy czym złotoborowik miewa te wyżłobienia jeszcze głębsze. W tym miejscu widziałem podejrzane egzemplarze już w sierpniu, tego roku ze trzy razy zbierałem tu takie "borowiki". To punktowe występowanie też jest podejrzane, tak jakby tutaj właśnie trafił jakiś zarodnik z czyjegoś koszyka.





 A dalej już klasycznie - kurki



Kanie





Koźlarze





Podgrzybki



Zajączki suchogrzybki




Kolczak obłączasty się trafił - ani rurkowy, ani blaszkowy, tylko kolczasty... i jadalny.




Ozorek dębowy (faktycznie wygląda jakby pniak wystawił język), jadalny ale moim zdaniem niezbyt smaczny.



A to myślałem że jest kozak przeciskający się przez korę, ale nie... też ozorek dębowy, tylko młody.



Purchawki, też jadalne



Klejówka świerkowa... przynajmniej tak sądzę. W tym miejscu spotykałem młodsze egzemplarze, które są bardziej charakterystyczne. Jadalna.




Być może jakieś zasłonaki, których jest pierdyliard gatunków. Ta druga trochę podobna do płachetk ((jadalna)i, która teraz też jest zaliczana do zasłonaków.




Mleczaj chrząstka, całkiem spore bydlę. Uważany za niejadalny z powodu piekącego smaku, ale ponoć da się go pozbyć poprzez kilkukrotne gotowanie, więc bywa jadany... ale ponoć taki se.



Koralówka






  • dystans 24.50 km
  • 8.60 km terenu
  • czas 01:16
  • średnio 19.34 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Podgrzybkobranie krótkodystansowe

Sobota, 5 września 2026 · dodano: 16.10.2026 | Komentarze 1

Grzybstats:
- 76 podgrzybków
- 1 maślak pstry
- 15 czubajek (muchomor rdzawobrązowy)

Korzystając z tego, że były podgrzybki w lesie żyrardowskim, zrobiłem kolejną szybką i krótką rundkę tamże, dozbierałem też czubajek.




Ttrafił się maślak pstry



Pięknoróg



Jakieś inne grzybki



Z robali - pająk kwietnik na sadźcu konopiastym.





  • dystans 49.60 km
  • 13.00 km terenu
  • czas 02:33
  • średnio 19.45 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Świezy transport kań (bo się skończyły)

Piątek, 4 września 2026 · dodano: 15.10.2026 | Komentarze 0

Grzybstats:
- 19 kań
- 34 kurki
- 14 kozaków
- 11 prawdziwków
- 6 podgrzybków
- 3 zajączki (suchogrzybki)

A po drodze jakaś rośliniarka, prawdopodobnie szczerbatek zielony (lub inny podobny szczerbatek), lub pilarz oliwkowy, ewentualnie coś podobnego. Zauważyłem ją na zeschłym liściu, a dopiero potem mi uciekła na mech. Na mchu bym jej nie zauważył.




Łąka z lnicą pospolitą, ja na nią mówię "lwia paszcza miniaturka"... chodź lwia paszcza to już inny rodzaj - wyżlin (wyżlin większy).




Rynnica




Żuk wchodzi na grzybka i w ten sposób dochodzimy do grzybów.



Tytułowe kanie





Było też trochę kurek



Innych grzybów mniej, ale kilkanaście kozaków się trafiło



A także prawdziwków... w większości okrawki kapeluszy, bo prawdziwki, to cały czas robaczywki.




Kilka podgrzybków



Oraz zajączków (suchogrzybki), Tych było więcej, ale w większości robaczywe, większych to nawet nie było co sprawdzać, tylko te mniejsze i młodsze rokowały jakieś nadzieje.




Lejkowiec dęty, w poprzednich latach kilka razy trafił się wysyp lejkowca, za każdym razem w innym miejscu. Jadalny, ma bardzo delikatny smak, ale ze względu na barwę lepiej gotować osobno.



Gołąbek, na własne potrzeby nazywam go gołąbkiem denaturatowym.




To chyba jakiś śluzowiec (ale głowy nie dam, może być też i grzyb), takiego jeszcze nie widziałem.






 


  • dystans 25.30 km
  • 2.00 km terenu
  • czas 01:17
  • średnio 19.71 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Wyjątkowo bez grzybów

Czwartek, 3 września 2026 · dodano: 13.10.2026 | Komentarze 0

Za to spotkanie ze szlaczkoniem. Długo nie mogłem się natknąć na tego przedstawiciela rodziny bielinkowatych, ale w końcu się udało... ciągle mi uciekał, aż w końcu odleciał zupełnie, więc nie za bardzo udało mi się porobić zdjęć, ale coś tam udało się cyknąć.

Jest to najpewniej szlaczkoń siarecznik, który jest najpospolitszym szlaczkoniem w kraju, w grę wchodzi jeszcze bardzo podobny szlaczkoń sylwetnik, który jest rzadszy i migruje do naszego kraju z południa, czy szlaczkoń, erate, jeszcze rzadszy przybysz z południa. W sumie w Polsce można spotkać 6 gatunków szlaczkoni, ale pozostałe są bardzo rzadkie i/lub mniej podobne.




"Mimozami jesień się zaczyna" - nawłoć pospolita, czyli tzw, polska mimoza. Przy czym czasami błędnie jest ten cytat odnoszony do innych gatunków nawłoci (kanadyjska, późna), które nie są gatunkami rodzimymi, a nie dosyć że obce, to jeszcze inwazyjne... poza tym kwitną wcześniej, bo często już na początku sierpnia.



Mimozowa łąka.



To nie ja rosnę krzywo, to krzywizna Ziemi.



Czarny bez wreszcie jest czarny




  • dystans 27.70 km
  • 11.00 km terenu
  • czas 01:27
  • średnio 19.10 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Po mieście, opłotkach i grzybach

Środa, 2 września 2026 · dodano: 12.10.2026 | Komentarze 2

Grzybstats:
- 72 podgrzybki
- 14 maslaków zwyczajnych
- 10 maslaków żółtych
- 3 gołąbki
- 2 kozaki
- 9 muchomorów rdzawobrązowych
- 2 prawdziwki (okrawki)

Znów zrobiłem krótką rundkę po żyrardowskim lesie, tyle że tym razem planowo zajrzałem w kolejną miejscówkę podgrzybkową.

Trafił się biały kruk, a właściwie biały kozak... dzień wcześniej był czerwony kozak, to teraz jest biały, jakby się spotkały, to by się pobiły Jeszcze można spotkać brunatne kozaki, ale już chyba z czasów III Rzeszy.




Podgrzybki faktycznie były



Poza tym trafiło się trochę maślaków zwyczajnych



Trochę maślaków żółtych



I inne domieszki - jak na przykład gołąbki



Czy okrawki prawdziwków... bo były robaczywe, ale z niektórych udało się uratować część kapelusza po odkrojeniu nóżki i jej rejonu w kapeluszu.




No i czubajki, czyli muchomor rdzawobrązowy




Z innych grzybków, które wpadły pod obiektyw, ale nie do koszyka, były np. purchawki.



Muchomor sromotnikowy/zielonawy



Były też robale - taka ruda gąsienica (wierczernica klonówka).





Trociniarka czerwica



A przy tym krzyżu prawie spadłem z roweru, gdy zobaczyłem tabliczkę w kształcie słupka.



Jest na nim zdjęcie czapki wojskowej z czasów carskiej Rosji i napis:

"potem przejazd kolejowy. Na brzegu lasu jest mogiła żołnierza rosyjskiego. Kopczyk ziemi (...) z drewnianym próchniejącym krzyżem (...) Na grobie leży czapka. Okrągla z daszkiem, z przodu mały owalny bączek. Czapka leży dziesięć lat, od 1915 roku, bo wtedy Niemcy przełamali obronę na Rawce i dotarli do Żyrardowa."
fragment z książki Pawła Wiktorskiego pt. "Lot nad kołyską" (1984).



O co chodzi? Otóż niecałe 9 lat temu inspirowany min. tym fragmentem z książki Wiktorskiego zrobiłem rundkę po Llesie (relacja we wpisie Krzyże i mogiły lasu żyrardowskiego), docierając min innymi do tego krzyża i zamieściłem poniższy wycinek z książki ze stwierdzeniem, że to chyba właśnie ten krzyż.

Ktoś chyba dotarł do mojego bikestatsa i przeczytał ten wpis. Oczywiście jest możliwość, że samodzielnie zlokalizował ten krzyż na podstawie tego fragmentu książki, ale założyłbym się to jednak dzięki mojemu wskazaniu tego miejsca. Dlaczego? Bo naprawdę musiałem ciężko pogłówkować, żeby dopasować trasę w terenie do wspomnień autora. Trochę posiedziałem nad mapami z okresu międzywojennego, gdzie znalazłem odpowiedni przejazd kolejowy (obecnie go nie ma), domek dróżnika (też nie ma), oraz zaznaczony krzyż pasujący do opisu.

Oto fragment o krzyżu, a tutaj link do całego opisu przejazdu przez las.





  • dystans 24.00 km
  • 8.00 km terenu
  • czas 01:18
  • średnio 18.46 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Jeżdżenie między podgrzybkami wciąga

Wtorek, 1 września 2026 · dodano: 10.10.2026 | Komentarze 3

Z cyklu - pojechałem tylko do sklepu, a wróciłem z koszem grzybów.

Grzybstats: 
- 82 podgrzybki
- 2 kozaki
- 2 gołąbki
-1 maślak zwyczajny
- 6 muchomorów rdzawobrązowych

Bo to było tak - w zasadzie to taka rundka po mieście i opłotkach, bo pojechałem do sklepu i  postanowiłem wrócić przez las. Nie planowałem grzybobrania, ale skoro już przejeżdżałem przez las, to kontrolnie zerknąłem na jedną miejscówkę i... wpadłem w podgrzybki, które się pojawiły pod świerkami. Nie był to może wysyp z prawdziwego zdarzenia, bo spore obszary puste lub z pojedynczymi sztukami, ale punktowo trafiał się wysyp na kilkanaście lub więcej grzybów.

Poczet podgrzybków.







- Au! Coś mi na łepek spadło!



Z innych zebranych grzybów - muchomor rdzawobrązowy.



Czerwony kozak



Maślak zwyczajny



Gołąbek vel surojadka



Luszczak/łuskwiak zmienny. Też grzyb jadalny, ale bardzo podobna jest silnie trująca hełmówka jadowita.. Niby jestem na 100% pewien, że jest to łuskwiak, ale w przypadku blaszkowych wolę mieć 300% pewności, zwłaszcza jak trzeba odróżnić od trującego grzyba.



Czernidłak kołpakowaty, ten jest bardzo charakterystyczny i trudny do pomylenia z czymkolwiek, ale już zaczął czernieć od dołu, to znaczy że jest już za stary na zbiór.



Pięknoróg największy... ponoć też jadalny.

Zazwyczaj ten grzybek jest uznawany za niejadalny, bo choć nie jest trujący, to ponoć gumiasty, twardawy i o nijakim smaku (nie wiem, nie próbowałem), a poza tym jest bardzo mały Spotkałem się jednak z opiniami, że jest jadalny, a choć jest malutki, to ze względu na kolor można go użyć np. do ozdoby potrawy.



To tyle z królestwa fungi, jeszcze ze świata fauny i flory - czerwończyk żarek na kwiatostanie krwawnika...



mucha na listku...



i jakiś kwiatek, który został chyba przywleczony z ogródka.