teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 127250.26 km z czego 19480.85 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.19 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 45.60 km
  • 15.80 km terenu
  • czas 02:23
  • średnio 19.13 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kanie na śniadanio-kolację (kontra patogrzybiarz)

Piątek, 28 sierpnia 2026 · dodano: 06.10.2026 | Komentarze 1

Grzybstats:
- 19 kań
- 34 kurki
- 7 kozaków
- 6 prawdziwków

Oprócz fungi, była też fauna - oprócz śniętego padalca, były też szerszenie... postawiłem rower, zrobiłem rundkę za grzybami po krzakach, wracam, a tu latają ze 2-3 szerszenie. Może miały gniazdo w drzewie, o które oparłem, albo gdzieś obok... szybko więc się ewakuowałem.




Z fauny był też patogrzybiarz, zresztą  obok padalca i szerszeni. Łażę sobie po krzakach za kaniami, a tu leśną dróżką ( na zakazie i bardzo boczną) pcha się jakiś śmierdzący grat... musiałem przeczekać, aż wiatr przewieje spaliny nim mogłem ruszyć tą drogą dalej. Kilkaset metrów dalej natknąłem się na niego ponownie - zaparkował na środku drog,i chodził za grzybami po jakimś zagajniku i właśnie wychodził z lasu z pustymi rękami (nie licząc nożyka). Wsiadł do puszki i pojechał dalej... już kiedyś widziałem jednego patogrzybiarza, który jeździł blachosmrodem od jednej miejscówki do drugiej i robił rundki po lesie nawet nie wyłączając silnika.

Kiedyś może bym się zdziwił, ale po tym co widywałem w mieście, jak samochodziarze wpychali się wszędzie gdzie się dało wjechać i gdzie się nie dało, to już nic mnie chyba nie zaskoczy.

A dróżka którą się pchał, wyglądała tak:



I oto jedna z zalet roweru, gdzie ma przewagę nad blachosmrodem - samochodziarze przejechał tą dróżką nic nie zbierając, a ja spostrzegłem w jej pobliżu kanie (które da się dostrzec ze sporej odległości) i dlatego się zatrzymałem i zrobiłem kilka rundek po lesie.




Kań było ze dwa razy więcej niż w grzybstatsie, ale dużo było robaczywych.

A oto cykl życia kani w czterech kadrach:






A obok kań - czubajka czerwieniejąca (obecna nazwa to czubajnik czerwieniejący). To chyba najbardziej podobny do czubajki kani grzyb jaki widziałem, choć da się odróżnić już na pierwszy rzut wprawnego oka... dla niewprawnego są różne cechy pozwalające identyfikację, w szczególności to, że w miejscach uszkodzenia (np. przecięcia) przebarwia się na czerwonawo (stąd czerwieniejąca).

Z nią jest niezłe zamieszanie, po pierwsze, ponieważ należy do innego rodzaju niż czubajka kania, zmieniono jej nazwę rodzajową na czubajnik... ale to jeszcze nic, bo sporo grzybów tak teraz ma. Po drugie w starszych atlasach znajdziemy tylko jeden grzyb tego rodzaju, a w nowszych już trzy... no bo tak, czubajnik ogrodowy był dawniej oznaczany jako odmiana (czubajka czerwieniejąca odmiana ogrodowa), zaś czubajnika jadowitego nie było w wykazie grzybów Polski jeszcze w 2003 (nie miał też polskiej nazwy). Zmiana nazwy rodzajowej na czubajnik czerwieniejący i wprowadzenie nazw polskich dal czubajnik ogrodowego i ponurego zaproponowano w 2015. Zostały one zatwierdzone jako rekomendowane w 2021.

Grzyb jadalny, jednak nie tak smaczny jak kania. Ponoć zdarzały się zatrucia (choć nie śmiertelne), różne informacje można znaleźć na ten temat - a to że dolegliwości dotyczą niektórych wrażliwych osób, inna że chodzi o odmianę ogrodową, albo że dotyczy egzemplarzy rosnących w terenie mocno zanieczyszczonym (w mieście, czy wręcz na śmietnikach), przez co kumulowały dużą ilość szkodliwych związków.

Ja nie zbieram, zresztą nieczęsto ją spotykam, za to będąc następnym razem w tym miejscu widziałem, że ktoś je wyzbierał. Ciekawe, czy wiedział że zbiera czubajki czerwieniejące, czy pomylił z kaniami... jeśli to drugie, to może się zdziwić, że jakieś mniej smaczne te kanie.




Niektóre czubajki kanie są bardzo podobne, zwłaszcza od góry fotka poniżej.



Olszówka (krowiak podwinięty), dawniej uważany za jadalny i zbierany (mój dziadek zbierał), jednak obecnie uznaje się za trujący. Grzyb jest o tyle zdradliwy, że zatrucia występowały przy którymś z kolei spożyciu i to nie zawsze. Do tego nie jakieś dolegliwości żołądkowe, tylko śmiertelne zatrucia.



Młode zajączki (suchogrzybki) a już robaczywe.




Było trochę prawdziwków-robaczywków, tyle że czasem kapelusz był dobry, albo trzeba było wykroić środek, a brzego były ok.



Także trochę koźlarzy.






Było też nieco kurek



Czubajka - muchomor rdzawobrązowy, tym razem nie zbierałem.



Purchawki też jadalne, ale też nie zbierałem.



Był wysyp gąsek, mógłbym ich tu nazbierać naprawdę dużo... tylko że jest to gąska siarkowa, trująca niestety.



Nie wiem co to za grzybek, ale ładny.



Kolejny muchomor, na tym etapie ciężko stwierdzić który.



A ten to prawie na pewno trujący.



Miejscami jest sporo mrowisk.



Fauna w drodze powrotnej, tym razem motylki - w postaci larwalnej i imago.

Gąsienica rusałki pawik



Rusałka kratkowiec w letniej formie barwnej (wiosną jest głównie pomarańczowa).




  • dystans 53.25 km
  • 6.00 km terenu
  • czas 02:37
  • średnio 20.35 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Półupalna rundka biblioteczna z modliszką, cytrynkiem, chruścikiem, prawdziwkiem i pojawiającymi się na łąkach łepkami kań

Czwartek, 27 sierpnia 2026 · dodano: 01.10.2026 | Komentarze 6

Widziałem kilka razy takie długaśne tytuły mang (dłuższe nawet), które w zasadzie są streszczeniem pierwszego rozdziału, a może nawet i tomu... więc stwierdziłem, że też walnę taki tytuł na bikestatsie. Tytuł ma tutaj limit znaków, który wykorzystałem prawie do maksimum, więc dłuższego już nie będzie.

No to po kolei - modliszka, a konkretnie samica. To już druga modliszka spotkana w tym roku, pierwszą (samca) spotkałem na początku sierpnia.



Gdy szła, lekko się kołysała na boki, co ma chyba jeszcze bardziej ją upodobnić do kołyszących sie na wietrze listków.




Jak do tej pory prawie wszystkie modliszki spotkałem na jakimś asfalcie, betonie lub innej ścianie (z wyjątkiem jednej na ściółce leśnej jesienią, ale i tam wyróżniała się zielenią na tle brązów). Jak wlezie w roślinność, to świetnie się maskuje i trudno ją wypatrzeć.



Kolejny punkt z tytułu - prawdziwek... robaczywek.



Latolistek cytrynek prześwietlony przez słońce. Samiec, bo jest intensywnie żółty samice są bladożółte, z daleka w locie wyglądają prawie jak bielinki).



Chruścik na kwiatostanie sadźca.



No i wyskakujące jak po deszczu kanie. Może bym po nie wrócił następnego dnia, ale miejscówka taka sobie - między drogą a polem. Jak nie spływający z drogi cały syf, to opryski z pola. Ale do zdjęcia w sam raz.





  • dystans 42.60 km
  • 13.50 km terenu
  • czas 02:08
  • średnio 19.97 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kanie na czwarte śniadanie

Środa, 26 sierpnia 2026 · dodano: 29.09.2026 | Komentarze 2

Grzybstats:
- 7 kań
- 60 kurek
- 4 kozaki
- 1 podgrzybek
- 1 suchogrzybek

Kilka kań na kolejny posiłek, tak samo trochę  trochę kurek, rurkowych trochę mało, ale miałem z poprzedniego zbioru, do któryh mogłem dorzucić.

Poczet kozaków. Nie bawię się w identyfikację koźlarzy, bo poszczególne gatunki są bardzo podobne.







Suchogrzybek, czyli tzw. zajkączek.



Wiązka pieprzników jadalnych



No i tytułowe kanie






Gołąbki vsl surojadki. Te które czasem zbieram (znaczy żółte i zielone) były kompletnie robaczywe.




Toto jest chyba nawet jadalne



Sromotnik bezwstydny



Wielka Rafa Koralowa, czyli kolekcja koralówek.











Walgina rdestniak, mam wyjątkowe szczęście w tym roku do tych motylków, spotkałem ich więcej niż przez wszystkie poprzednie lata.




Kępa chmielu z szyszkami, w sam raz by dorzucić do herbatki.






  • dystans 47.10 km
  • 14.00 km terenu
  • czas 02:27
  • średnio 19.22 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kanie na trzecie śniadanie

Wtorek, 25 sierpnia 2026 · dodano: 08.09.2026 | Komentarze 1

Grzybstats:
- 5 kań

Po drodze spotkanie ze zmrocznikiem gładyszem, a konkretnie z gąsienicą tego motyla.
 




Wcześniej dwa razy spotkałem taką gąsienicę, ale w innej formie barwnej... wstawię fotkę dla porównania:



Co? Jaka opuszczona chata? Ja tu mieszkam!




Zakrwawnikowana łąka. Dosyć łatwo zapamiętać łacińską nazwę rodzajową krwawnika - Achillea, ponieważ pochodzi od Achillesa, który miał krwawnikiem leczyć rany.



Czasem zdarzają się różowo-fioletowe kwiaty krwawnika.




Nie tylko łąki kwitną, zalew też. Na szczęście to raczej glony, a nie jakieś sinice.




A tytułowe kanie? Były tu i tam, udało się zebrać kilka na kolejny posiłek.



Marmurkowy trzonek - jedna z charakterystycznych cech kani ułatwiająca jej odróżnienie od min. od czubajki czerwieniejącej   muchomorów (np. też czerwieniejących).






  • dystans 45.85 km
  • 17.70 km terenu
  • czas 02:20
  • średnio 19.65 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Jeden podgrzybek wysypu nie czyni...

Poniedziałek, 24 sierpnia 2026 · dodano: 07.09.2026 | Komentarze 0

a dwa?... a pięć?... a siedemnaście?

Grzybstats:
- 17 podgrzybków
- 27 kurek
- 3 prawdziwki
- 80 czubajek (muchomorów rdzawobrązowych)



W zasadzie pojechałem na jagody, w związku z tym, że tego lata było trochę deszczy, to nie poopadały i jeszcze dało się nazbierać.




Ale wbijając się w krzaki trafiłem na podgrzybka, a nawet dwa. To w międzyczasie połaziłem i uzbierałem kilkanaście.





Jeden z tych grzybów to podgrzybek brunatny, a drugi goryczak żółciowy (scenka zaimprowizowana,zebranego  podgrzybka wetknąłem w mech obok goryczaka).



Goryczaki, zwane u nas szatami, to grzyby niejadalne, są bardzo gorzkie i ponoć jeden taki może zepsuć smak całej potrawy... nie wiem, bo zawsze udało mi się unikać ich zebrania. Mimo że podobne do podgrzybków, borowików, koźlarzy, to zwykle łatwo je rozpoznać - po pierwsze mają białe rurki (u starszych egzemplarzy lekko różowawe), a podgrzybki i prawdziwki żółty, choć u młodych bardzo jasny, prawie biały (takie najłatwiej pomylić), kozaki mają co prawda rurki białe (starze zaś szare), za to  wysmukły trzonek z czarnymi kosmkami... to tak na pierwszy rzut oka.

W przypadku wątpliwości wystarczy delikatnie (!) polizać rurki - u goryczaka są gorzkie i jest to pewna cecha przy identyfikacji goryczaka. Delikatnie, bo gorzkie są straszliwie i jeśli liz będzie zbyt mocny, o przez chwilę będziemy wykrzywieni pluli na wszystkie strony. W razie wątpliwości, czyli braku goryczki, można polizać mocniej by się upewnić, bo pewnie jest to gatunek jadalny i nie będzie przykrej reakcji smakowej.

Przy odrobinie wprawy łatwo goryczaka odróżnić, ale trzeba zachować czujność, żeby przypadkiem z rozpędu nie wrzucić do koszyka, zwłaszcza przy dużych zbiorach. To jest doskonały przykład i przestroga, że grzyby trzeba dokładnie obejrzeć, a nie kosić bez zastanowienia, żeby przypadkiem nie zgarnąć takiego zdradliwego grzybka. Mi się to nigdy nie przytrafiło.




Powyżej były podgrzybki, a poniżej prawdziwki. Kozaka o brązowym łepku tego dnia nie spotkałem, żeby też dać do porównania.




Było dużo czubajek (muchomorów rdzawobrązowych), więc ich trochę też uzbierałem. Mogłem więcej, ale wybierałem tylko te najładniejsze. Zrobiło się trochę nostalgicznie, bo dawniej, gdy jeszcze na grzyby nie jeździłem dalej, tylko głównie do lasu żyrardowskiego, to często bywało że był to jedyny zbiór, a jak się poszczęściło, to z domieszką kilku podgrzybków.




Gołąbki (surojadki) zdarza mi się zbierać (te zielone i żółte), ale tym razem wszystkie robaczywe (to normalna sytuacja latem).




Czerwono-różowych nie zbieram.



Siedzuń sosnowy, kiedyś próbowałem, ale niespecjalnie przypadł mi do smaku. Może bym kiedyś się skusił, gdyby nie było żadnych innych grzybów i poeksperymentował z przyrządzaniem, ale zawsze go znajduję, gdy da się uzbierać mniej lub więcej innych grzybów.



Koralówka



Pięknoróg



Śluzowiec - wykwit piankowaty



Wrzosy kwitną



A teraz szybko wracać, by zdążyć przed deszczami.



Ale na fotostop trzeba się zatrzymać - bo a to kózka.



A to słoneczniki...



Ten jeden nieco się wyróżnia



Zapracowana pszczółka



Cofnik się czai... ale jak mnie zobaczył, to zaraz się wycofał.






  • dystans 42.80 km
  • 13.40 km terenu
  • czas 02:10
  • średnio 19.75 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Uwielbiam zapach grzybni o poranku

Niedziela, 23 sierpnia 2026 · dodano: 05.09.2026 | Komentarze 4

Grzybstats:
- 209 kurek
- 11 kań
- 15 kozaków
- 6 prawdziwków
- 2 podgrzybki zajączki
- 1 podgrzybek brunatny
- 12 muchomorów rdzawobrązowych

Do tej pory grzybstats był mniej rozbudowany, bo przede wszystkim kurki i podgrzybki, na domieszkę dorzucałem jedną albokilka czubajek (muchomorów rdzawobrązowych)... raz trafił się jeden podgrzybek i raz nierobaczywy gołąbek. Ale teraz się kozaki, a i inne domieszki się trafiły, a po za tym... kanie! Kanie to było główne danie, do tego porządny zbiór kurek, reszty w sumie niezbyt dużo, ale przyzwoita porcja się uzbierała.

No bo tak, w domu dzielimy grzyby (letnio-jesienne) na cztery główne kategorie (przy czym poza mną rodzina jada tylko pierwsze dwie kategorie):
1) kurki - do smażenia na maśle,
2) kanie - do smażenia w panierce jak kotlety,
4) łepki (głównie podgrzybkowe) - do marynowania,
3) reszta - do duszenia i ewentualnie innych potraw jak np.  do zupy, do suszenia. "kotlety mielone"...

Kurka piętrowa




Prawdziwek... w ogóle po deszczu las był wilgotny i pięknie pachniało grzybnią, zwłaszcza w rejonie gdzie rosły prawdziwki i część kurek, normalnie jakby ktoś załadował grzyby do suszarki i ją włączył.



Tak się zastanawiam, czy to aby nie złotoborowik wysmukły (zanim otrzymał tę nazwę, był nazywany np. borowikiem amerykańskim, wrzosowym...). Już wcześniej niektóre egzemplarze w tym miejscu były podejrzane, ale pewności nie mam i nadal klasyfikuję jako prawdziwki. Zresztą wszystkie  borowiki też wrzucam do tej samej kategorii i nie wnikam, czy jest to borowik szlachetny, usiatkowany, czy sosnowy.




Kozaki zaczęły wychylać łepki ze ściółki.



Podgrzybek (brunatny)



Zebrałem garść czubajek (muchomorów rdzawobrązowych) na domieszkę.



Suchogrzybek...suchogrzybki oczywiście robaczywe.



Gołąbki też robaczywe.



No i kanie, leśne kanie są w większości małe lub średnie




Ale czasem trafił się większy egzemplarz.



- Na potęgę Posępnego Czerepu!



Sporo było gąsek, a do tego dorodne... nie skusiłem się,  bo były to gąski siarkowe, czyli trujące. Czasem przybierały interesuhące kształty.




Ta wygląda jakby wybuchła.



Nadal sporo muchomorów sromotnikowych (zielonawych).



Trafiły się tez muchomory jadowite.



Sromotnik bezwstydny, muchy już objadły galaretowatą masę z zarodnikami.



Stułka piaskowa



Koralówka



Pięknoróg





  • dystans 9.00 km
  • 0.20 km terenu
  • czas 00:28
  • średnio 19.29 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście i opłotkach

Sobota, 22 sierpnia 2026 · dodano: 04.09.2026 | Komentarze 2

Znamionówka starka, która wylęgła się u nas w domu.



A było to tak. Spotkałem jednego motylka świeżo po wyjściu z poczwarki (miał jeszcze pomięte skrzydełka), oraz jedną gąsienicę. Oto ona (a więcej zdjęć w tym wpisie):



To było zaraz obok roweru, więc pewnie właśnie ona wlazła mi do torby i zorientowałem się dopiero w domu (a ostatnio jakaś ciemka wleciała mi do sakwy, ale wyleciała gdy pakowałem do niej rzeczy przed powrotem.

Zastanawiałem się, czy wypuścić ją pod domem, czy odwieźć do lasu... a ona tymczasem:



Wkrótce wyglądała tak i zaczęła zmieniać się w poczwarkę.



Od tego momentu minęło ok 12 dni dni i objawił się taki oto motylek (samczyk, bo samiczki są nielotne - nie mają skrzydełek).






  • dystans 24.50 km
  • 11.60 km terenu
  • czas 01:18
  • średnio 18.85 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Półupalnie na motylki

Piątek, 21 sierpnia 2026 · dodano: 03.09.2026 | Komentarze 0

Ponowni odwiedził kilka leśnych kęp sadźca, by rzucić okiem na motylki, ale tym razem było ich tam niewiele (choć w okolicach trochę się trafiło), może dlatego że w sadźcu było pełno pająków, prawie na każdym kwiatostanie czaił się jakiś krabek lub kwietnik (zwykle osobniki młodociane).

Już poprzednio pająki czyniły spustoszenie w populacji motyli i chyba były na tyle skuteczne, że teraz musiały się zająć ziemiórkami lub innymi muchówkami.





Już myślałem, że udało mi się spotkać taką samą ciemkę jak poprzednio.



Ale okazało się, że zajął się nią już kwietnik.



A to już dorosły krabek, bo wszystkie inne były młodociane i wyraźnie mniejsze.



Ponowne spotkanie z bagnikiem przybrzeżnym.




Chyba ostatnie łada różowica, która się ostała na sadźcu, ale poprzednio spotkałem i obpstrykałem kilka sztuk, więc nie było żal.



Więcej było fałdówek - trafiły się trzy fałdówki porostówki. Ta miara tak rozłożone skrzydełka, że nie byłem pewien, który to gatunek, bo są dwa bardzo podobne, które różnią się głównie sposobem składania skrzydełek. Dopiero jak dokonała ucieczki, poprzez spadnięcie na niższe liście, mogłem zidentyfikowac ją jako porostówkę.





Za to spotkania z walginą rdestniak były najliczniejsze jak do tej pory. Wcześniej spotkałem ją tylko kilka razy i zawsze pojedyncze sztuki, a teraz naraz (choć w odstępach kilku metrów) spotkałem ich więcej niż w ogóle do tej pory (choć nadal kilka).





A poza tym bielinek bytomkowiec na marcinku



Paśnik jakiś



Również



Ale ten okazał się mieć poważnie uszkodzone skrzydełko



Perłowiec malinowec - samica i samiec.




Modraszek



Larwa jakiegoś pluskwiaka z rodziny tarczówkowatych.



To też pluskwiak, a dokładniej żółwinek (żółwinek żółwik lub żółwinek zbożowy) z rodziny o podobnej nazwie -  tarczkownicowatych.




Też wygląda na jakiegoś pluskwiaka



Złotka






  • dystans 26.90 km
  • 2.50 km terenu
  • czas 01:23
  • średnio 19.45 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Podeszczowo, przedupalnie

Czwartek, 20 sierpnia 2026 · dodano: 01.09.2026 | Komentarze 0

Krótka rundka z wizytą przy kępie sadźca, gdzie rozejrzałem się za motylkami.

Był pająk - bagnik przybrzeżny. Bagniki (przybrzeżny i nadwodny), to największe rodzime pająki. Związany ze środowiskiem wodnym (spotkałem kiedyś takiego poruszającego się po wodzie) i rzeczywiście pod drugiej stronie jest mokradło, jednak obecnie wyschnięte (w ostatnich latach jest zazwyczaj suche, a jeśli już, to pojawią się jakieś mikre kałuże, dawno nie było tu głębokiej wody).






Ale były też mikropajączki, jak ten krabek.



Ziemiórka żółtobrzucha lub nakwietna, taka oto muchówka się trafiła.





A, motyle! Miały być motyle... no były. Na przykład rusałka admirał.



Albo bielinek bytomkowiec... zaczęły się pojawiać te bielinki, bo wcześniej to wyłącznie rzepniki.



A z bardziej niepozornych - fałdówka zwężynka.




Marcinek



Po drodze jeszcze ważki siedzące na nagrzanych barierkach.






  • dystans 60.20 km
  • 22.00 km terenu
  • czas 03:05
  • średnio 19.52 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Leśno-wodna rundka półupalna

Środa, 19 sierpnia 2026 · dodano: 31.08.2026 | Komentarze 4

Na początku aura bardzo przyjemna, bo poniżej 20 stopni i chmury, niestety później zrobiło się cieplej i wyszło słońce... jakoś bardzo gorąco może nie było, ale jak dla mnie powyżej 20°C, zwłaszcza ze słońcem to już za gorąco, a 25°C i słońce to już upał. No cóż - lato, dzisiaj nie padało, to dla odmiany był skwar.

Skoro rundka min. -wodna, to tym razem trochę zielska nadwodnego, albo wręcz wodnego.

A w zielsku nadwodnym - złotka, być może tęczowa, ale może też być jasnotowa, czy miętówka.




i druga



Żabiściek pływający



Żabiściek i... chyba jeżogłówka



A tu już na pewno jeżogłówka



Mięta nadwodna



Psianka słodkogórz



Być może jakiś przetacznik



Jasnota lub coś podobnego



Nieco dalej od wody - macierzanka piaskowa



Goździk... ale nie piaskowy, tylko polny lub kropkowany.



Błotniarka stawowa



Jadę dalej, odcinek polny.

Gryka jak śnieg biała, co panieńskim rumieńcem pała... czy jakoś tak.



A teraz leśny

Czubajka, czyli muchomor rdzawobrązowy



Gołąbek (tzw. surojadka), czasem zbieram żółte i zielone, ale latem są prawie w 100% robaczywe.





.