teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 126796.81 km z czego 19354.65 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.18 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 19.70 km
  • 9.00 km terenu
  • czas 01:02
  • średnio 19.06 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Przedupalna motylkowycieczka

Niedziela, 16 sierpnia 2026 · dodano: 27.08.2026 | Komentarze 0

Tym razem nawet nie próbowałem wstawać skoroświt i jechać ciut dalej, tylko postawiłem na krótką poranną rundkę przedupalną na luzie. Zebrałem się i wyjechałem  ok. 8-ej, a już dobijało do 20  stopni. Postanowiłem pojechać na motylki...  dawno nie robiłem motylkowycieczki (to co wstawiałem, to trafiło mi się przy okazji po drodze), a to dlatego że za gorąco, a motylki najłatwiej znaleźć na słonecznych łąkach... no, nie miałem zamiaru się katować lataniem po łąkach w taki upał.

Pojechałem do lasu w miejsce gdzie rósł sadziec konopiasty, na którym ostatnio znajdowałem nowe  (dla mnie) motylki - ładę różowicę i fałdówkę porostnicę. Liczyłem że znajdę kolejną ładę, tym razem z nieuszkodzonym skrzydełkiem i może jeszcze jakieś motylki. No i udało się - były łady, były fałdówki, były inne motylki, były pająki...

Potem pojechałem w inne miejsce, gdzie wczesnym latem znalazłem sporo robali, okazało się, że teraz też kwitnie tam sadziec i znów utknąłem na dłużej. I tak nie wiadomo kiedy zrobiła się godzina 10. Co prawda lesie w cieniu było całkiem przyjemnie, ale w miejscach ze słońcem czuć było już gorąc, co informowało że w świecie na zewnątrz jest już upalnie. Pora więc ruszać dalej, bo byłem dopiero w 1/3 dystansu minimum (o tej porze i w tej temperaturze zrezygnowałem z jego wydłużania), jeszcze po drodze zatrzymało mnie kilka motylków i kolejna kępa sadźca, ale jakoś się doturlałem do 11-ej.


Łada różowica - nie wiem ile ich w końcu widziałem, kilka ich był, może nawet dziesięć lub kilkanaście. Tym razem skrzydełka w dobrym stanie, nie były sponiewierane żadnymi burzami, czy innymi wichrami.






Rewers



A tutaj z fałdówką porostówką



Fałdówek spotkałem kilka, z tym że z nimi czasami jest trudność w identyfikacji, bo w przypadku części gatunków jest pewna zmienność kolorystyczna i zdarza się, że drugi gatunek wygląda niemal identycznie (przynajmniej w przypadku części kolorów).

Z tą akurat nie mam problemów - fałdówka mokrzyca




Ta, to być może fałdówka płaszczynka





A ta?



A tu martwa fałdówka - wygląda na zwężynkę, ale może być też porostówka.




Z tym motylem był problem, bo siadał na liściach... od spodu (nie on jeden). Na szczęście latało tam kilka sztuk tego gatunku i jeden w końcu przysiadł od góry. Początkowo zastanawiałem się, czy to nie jakaś przezierka, bo niektóre mają właśnie półprzezroczyste skrzydełka, ale nie - okazało się, że to boczanka brązowianka, jednak z tej samej rodziny.





Miernik zieleniak, co prawda jest więcej zielonych miernikowców i  to o podobnym wzorku, ale inne są istotnie mniejsze, to był chyba największy z miernikowców jakie widziałem, albo jeden z większych.



Witalnik borowiak, ta dolna przepaska ma złocisty połysk.



Metoda na ucieczkę - spadam z łodyżki i udaję martwego motyla.



Jakiś namiotnik, jest kilka gatunkó namiotników i są one dosyć trudne do odróżnienia.




I jeszcze jedna brązowa ciemka.



Jeszcze jakiś miernikowiec, tym razem mniejszy, czyli w typowym dla rodziny rozmiarze, może jakiś ciemnokres?



Zmorsznik czerwony,



Tarczówka rudonoga




No dobra,były motylki, był chrząszcz, był nawet pluskwiak... a teraz pająki. Martwe motylki na kwiatkach sugerowały, że gdzieś tam czają się pająki... i rzeczywiście, jak się dokładniej przyjrzeć, to dało się je znaleźć i to dużo.

Na przykład krabek - pajączek naprawdę malutki, a te co tutaj były, to osobniki juwenilne (czyli mówiąc po polsku - młodociane).



Były też nieco większe - kwietniki, również egzemplarze juwenilne.




Znalazłem też jeszcze większego, był to dorosły osobnik, samica konkretnie.



Z innych pajęczaków czaił się nawet kosarz.



Przy takim nasyceniu miejscówki pająkami, nic dziwnego, że często trafiały się takie scenki - młody krabek, co upolował fałdówkę zwężynkę.




Kolejny z inną fałdówką



Martwa łada różowica - pająk skrył się między kwiatkami z lewej, też chyba krabek.



Boczanka brązowianka, na dole zdjęcia, tuz pod motylem widać odwłok pająka, chyba kwietnik.



A na koniec inne kwiatki, żeby nie było, że tylko sadziec i sadziec.






 


  • dystans 45.20 km
  • 15.50 km terenu
  • czas 02:19
  • średnio 19.51 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Półupalnie na grzyby

Sobota, 15 sierpnia 2026 · dodano: 26.08.2026 | Komentarze 0

Grzybstats:
- 35 prawdziwków
- 45 kurek
- 1 czubajka (muchomor rdzawobrązowy)

W zasadzie chciałem jechać przed weekendem, bo było ciut chłodniej, ale nie miałem tyle czasu. Nawet zastanawiałem się, czy by sobie ze względu na zapowiadany upał nie odpuścić, ale zew grzybni był mocniejszy. Postanowiłem że w w świąteczną sobotę wstanę wcześnie rano, by skorzystać z chłodu poranka, na miejscu zrobię szybki rekonesans i jak się okaże że z grzybami słabo, to szybko wrócę nim nastaną największe upały.

Wstałem zaraz po 6-ej i już o 7:15 wyruszyłem (wyjątkowo sprawnie się zebrałem, normalnie jak tak rano wstaję, to ciężko mi się pozbierać i udaje mi się wyjść kwadrans prze 8-ą albo i po). Rano było przyjemnie, ale słońce już przygrzewało, w lesie jeszcze przez jakiś czas temperatury były znośne. Okazało się, że trafiają się prawdziwki, więc zrezygnowałem z szybkiego powrotu. Może nie było jakiegoś wysypu, ale tu się jeden prawdziwek, tam kilka i mimo że prawie wszystkie były częściowo robaczywe (ogonek do wyrzucenia i często środek kapelusza też), to masowo było ich tyle ile podczas dwóch ostatnich wypadów razem wziętych.

Do tego trochę kurek, czubajka na domieszkę, aż zrobiło się naprawdę gorąco... w sumie może lepiej było poczekać do wieczora, ale nie byłem na to przygotowany (trzeba było wziąć jakąś książkę, więcej płynów i jedzenia). Powrót już w totalnym skwarze, trochę się zmasakrowałem, ale cóż... zebrane grzyby to wyngradzały.


Borowiko-prawdziwki



Kurko-pieprzniki



Więcej prawdziwków - tym razem były większe, stąd i więcej objętościowo i masowo się uzbierało (ilościowo też, ale nie aż tak)




Ładny, duży i kompletnie robaczywy... szkoda, ale nie aż tak bardzo, bo mimo że takich nienadających się do zbioru było więcej, to i  tak zbiór przyzwoity.



Wysyp muchomora sromotnikowego-zielonawego trwa.




Koralówki... to Puszcza Bolimowska, czy może Bolimowska Rafa Koralowa?






Stułka piaskowa, też trochę do Bolimowskiej Rafy Koralowej pasuje.





Gdy wróciłem do domu, to wyglądąłem chyba jak Pan Marian na ostatnim kadrze, po świętowaniu krótkiego Długiego Weekendu.





  • dystans 38.80 km
  • 4.20 km terenu
  • czas 02:02
  • średnio 19.08 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Narastający przed weekendem gorąc

Piątek, 14 sierpnia 2026 · dodano: 26.08.2026 | Komentarze 0

Lecicha jakaś



Świerzbnica polna



Jasieniec piaskowy



Jakaś podróba składa Wigry - rower Sebex, wersja Beta.



/


  • dystans 28.80 km
  • 7.00 km terenu
  • czas 01:29
  • średnio 19.42 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Rundka opłotkowo-leśna

Czwartek, 13 sierpnia 2026 · dodano: 25.08.2026 | Komentarze 0

Fałdówka porostówka, na sadźcu konopiastym. Zatrzymałem się żeby cyknąć rusałkę admirał, ale mi uciekła... za to zauważyłem na kwiatkach dwie fałdówki.





Kilka dni wcześniej w tym samym miejscu - martwe motyle prawdopodobnie tego samego gatunku, ewentualnie jakies inne fałdówki.





  • dystans 44.90 km
  • 6.70 km terenu
  • czas 02:17
  • średnio 19.66 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Poranek chłodny acz słoneczny

Środa, 12 sierpnia 2026 · dodano: 24.08.2026 | Komentarze 0

Ważka się trafiła, wygląda na jakąś łątkę.




Bylica piołun, po francusku Absinthe i jest jednym z trzech głównych ziół (obok kopru i anyżu) stosowanych przy produkcji absyntu (po polsku byłaby to po prostu piołunówka). Jeśli chodzi o rodzime trunki, to jest np. w składzie Żołądkowej Gorzkiej. Poza tym jest toksyczny i gorzki, ponoć nawet mleko i mięso zwierząt wypasanych na łąkach z piołunem robi się gorzkie.



Kocanki piaskowe



Wklejam fotki z zaćmienia, tym razem we właściwym wpisie



Jeśli chodzi o same zdjęcia Słońca, to mam rzut przez lornetkę na kartkę - wyszło takie Nike (znaczy to amerykańskie, a nie ta grecka), tylko w odbiciu lustrzanym (ale wszystko się zgadza, jeśli weźmiemy pod uwagę, że rzutowany obraz jest symetrycznie odwrócony). Miałem też rzuty okrągłe, ale wtedy Słońce na kartce było dużo mniejsze, taka nadgryziona kropeczka świetlna. Aha, ta plama to nie ta ze Słońca, tylko chmury.





  • dystans 50.70 km
  • 7.70 km terenu
  • czas 02:36
  • średnio 19.50 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Półprzyjemna rundka biblioteczna

Wtorek, 11 sierpnia 2026 · dodano: 23.08.2026 | Komentarze 0

Pół, bo w jedną stroną była przyjemna temperatura, ale z powrotem już za gorąco.

Bielinek rzepnik na starcu



Szablak jakiś



Wiesiołek



Trochę chmur popołudniu i pod wieczór





  • dystans 21.60 km
  • 1.00 km terenu
  • czas 01:08
  • średnio 19.06 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście i opłotkach

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 · dodano: 22.08.2026 | Komentarze 0

Czasem nie trzeba się ruszać z domu, by spotkać motylka. Nocami czasem wpada jakaś ciemką, a jesienią różne rusałki i cytrynki będą szukały miejsca na zimowania (szczególną popularnością cieszy się łazienka).

Tym razem naszym gościem była wycinka dwojaczka, pierwszy przedstawiciel rodziny wycinkowatych, jakiego udało mi się zidentyfikować. Wycinkowate to niezbyt liczna rodzina, liczy ona 16 krajowych gatunków, czyli niewiele w porównaniu z rodzinami liczacymi ponad 100. czy nawet ponad 400 gatunków (tylko w Polsce).




Rewers



Powyżej bez dodatkowych efektów, a poniżej z różnymi cieniami i odblaskami od szklanki, na ściankach której siedzi.





Czasem coś przyjedzie ze mną z wycieczki, jak na przykład ten malutki chrząszcz - biedronka mączniakówka.





  • dystans 44.30 km
  • 15.50 km terenu
  • czas 02:17
  • średnio 19.40 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kurko-borowiko-branie

Niedziela, 9 sierpnia 2026 · dodano: 21.08.2026 | Komentarze 0

Grzybstats:
- 89 kurek
- 11 prawdziwków
- 8 czubajek (muchomorów rdzawobrązowych)
- 1 gołąbek/surojadka

Znowu prawdziwki robaczywki, ale znowu udało się coś tam uzbierać i wykroić, choć mniej. Te 11 borowików, to nie w całości, tylko te z których choć część kapelusza po wykrojeniu była dobra. Zwykle trzonek robaczywy i jeszcze środek kapelusza trzeba było usunąć.





Za to kurek tym razem więcej. Nie trafią do jednego gara, bo kurki będą smażone na maśle, a borowiki duszone.



Jako domieszka do duszonych prawdziwków - czubajki, czyli muchomory rdzawobrązowe. Co prawda są drobne i mało masy grzybowej dają, ale zbieram, żeby zachować rodzinną tradycję (zbieram je od dzieciństwa), a poza tym żeby móc się nadal chwalić, że zbieram muchomory (choć w czasach młodości jeszcze nie wiedziałem, że są to muchomory). A ponadto każdy gatunek grzyba zawiera nieco inne ilości różnych mikroelementy i witaminy, toteż taką domieszką wzbogacam nie tylko smak, ale i wartości odżywce. jeszcze jeden gołąbek (surojadka) jako domieszka.



Goryczak żółciowy, zwany u nas szatanem. Grzyb niejadalny, ponoć jego gorzki smak potrafi zepsuć całą potrawę... nie wiem, bo zawsze udało się w porę go rozpoznać, nim trafił do koszyka.



Muchomor czerwieniejący, w zasadzie jadalny, ale nie zbieram, moim zdaniem zbyt łatwo pomylić z trującymi muchomorami.



Poza tym był wysyp muchomorów zielonawych (sromotnikowych), chociaż je tutaj widywałem, to nigdy aż tyle. To ten grzyb jest odpowiedzialny za większość śmiertelnych zatruć w Polsce. W sumie przestaję się dziwić takim pomyłkom,  bo trafiłem jakiś czas na artykuł, w którym przy informacji o muchomorze sromotnikowym jest wstawione zdjęcie muchomora cytrynowego (podpisane jako sromotnikowy, żeby nie było), a przeczytać jeszcze można takie farmazony, że krowiaka podwiniętego (olszówkę) można pomylić z maślakiem... JAK? Jak można pomylić grzyb blaszkowy z rurkowym?





A z robali - rynnica






  • dystans 43.25 km
  • 15.20 km terenu
  • czas 02:16
  • średnio 19.08 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Rundka jagódkowa ze szczyptą kurek

Sobota, 8 sierpnia 2026 · dodano: 20.08.2026 | Komentarze 0

Wybrałem się na jagody... w zasadzie nie byłem pewien jak wyjdzie zbiór, bo jechałem zobaczyć czy jeszcze da się je zbierać, czy już nie zaczęły masowo opadać.Ale okazało się, że jest w porządku, na szczęście w lipcu więcej padało i  nie było non-stop upałów, dzięki czemu jagody nie zostały wysuszone i sezon jagodowy nadal trwał.

Razem z jagodami zebrała mi się taka gąsieniczka, toteż po wyeksmitowaniu jej z jagód, zrobiłem jej sesję zdjęciową. Nie byłem pewien, czy już ją kiedyś spotkałem, ale w domu okazało się, że kilka razy ją widziałem i jest to znamionówka starka.





Znalazłem też motylka - początkowo myślałem, ze jest martwy, ale okazało się że nie... taki pomięty był chyba, bo prawdopodobnie dopiero co wyszedł z poczwarki i dopiero rozprostowywał i suszył skrzydełka. Latał już na nich, ale dosyć słabo.

Gdy w domu sprawdziłem gąsienicę, okazało się że odpadła mi identyfikacja motyla, bo to jest ten imago tego samego gatunku, a zatem znamionówka starka. Jest to samiec, czego można się  domyślić po grzebykowatych czułkach, ale samica tego gatunku w ogóle nie ma skrzydeł (u nielicznych motyli to się zdarza).




Ale to nie koniec, jakaś gąsienica (być może ta ze zdjęć powyżej) wlazła mi do torby i znalazłem ją dopiero w domu. Prawdopodobnie szukała miejsca do przepoczwarzenia. Nie mogłem się zdecydować, czy wyrzucić ją za okno, czy może zawieźć z powrotem do lasu... tymczasowo włożyłem ja do słoiczka i dołożyłem kilka liści. A następnego dnia okazało się, że... zaczyna się przepoczwarzać.

Najpierw zaczęła się otaczać oprzędem, tworząc kokon.



Następnego dnia kokon był gotowy, a gąsienica zaczęła zmieniać się w poczwarkę. Na razie tyle, nadal jest w postaci poczwarki w kokonie.




Tytułowe jagody



Szczypta, czyli zebrane 23 kurki (z grzybów tylko to)



Muchomor rdzawobrązowy



Spory prawdziwek, niestety stary i robaczywy



Mięta nadwodna wzbogacona o jakiegoś chrząszcza



A poza tym rano rosa była





  • dystans 26.50 km
  • 2.80 km terenu
  • czas 01:24
  • średnio 18.93 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście i opłotkach

Czwartek, 6 sierpnia 2026 · dodano: 20.08.2026 | Komentarze 1

Pierwsza dożynka w tym roku. w Korytowie. W zeszłym roku chyba żadnej dożynki chyba tam nie stawiali, a we wcześniejszych latach widziałem z raz, a może dwa razy taką najbardziej klasyczną (chłop z babą). W Bolimowskiej Wsi jeszcze nie postawili, a przynajmniej wczoraj jak przejeżdżałem, to jeszcze nie było. zaś w  Baranowie to pewnie nadal stoi dożynka zombie sprzed 3-4 lat.

Zdziś, czyli 20 sierpnia, bo zanim dobiję bikelogiem do tej daty, to tej dożynki już pewnie nie będzie.