teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 127529.36 km z czego 19563.75 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.19 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 42.10 km
  • 12.70 km terenu
  • czas 02:08
  • średnio 19.73 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Wiatr, wiatr, mżawka, grzyby, wiatr...

Niedziela, 6 września 2026 · dodano: 16.10.2026 | Komentarze 1

Grzybstats:
- 37 prawdziwków
- 84 kurki
- 15 kań
- 14 kozaków
- 10 podgrzybków
- 2 zajączki
- 1 kolczak obłączasty

Głównym zbiorek były prawdziwki (objętościowo), kurki i (ilościowo), oraz kanie (powierzchniowo, czyli trzy najbardziej cenione w naszym domu gatunki grzybów. Przy czym każdy był do osobnego gotowania - borowiki do duszenia, kurki do smażenia na maśle, a kanie do smażenia w panierce. Reszta grzybów jako mieszanka do duszenia... gdy borowików jest za mało na osobą potrawę, to zmieszane z nimi, ale teraz było wystarczająco dużo, by prawdziwki dusić osobno, a mieszankę pozostałych osobno (jak się dodało grzyby zebrane w sąsiednich dniach).

Prawdziwki - robaczywki. Praktycznie wszystkie były z robalami, kilka kapeluszy było dobrych po odkrojeniu nóżki, z resztki większe lub mniejsze okrawki kapeluszy po wykrojeniu środka... dużo też było kompletnie robaczywych.





Te mają bardzo jasny kapelusz, aż sprawdzałem czy nie jest jeden z pokrewnych gatunków (też zaliczanych kiedyś do borowików), ale nie.



Natomiast tutaj mam zgryz. Te grzyby roboczo zaliczyłem do borowików/prawdziwków w grzybstatsie, natomiast zastanawiam się, czy nie jest to aby złotoborowik wysmukły (też jadalny i smaczny, więc kulinarnie żadna różnica).

Złotoborowik wysmukły (nazwę tę nosi od 2021), dawniej nazywany borowikiem/złotakiem wysmukłym, borowikiem wrzosowym, albo borowikiem amerykańskim. Grzyby te potocznie nazywa się amerykanami, gdyż jest to gatunek obcy, inwazyjny pochodzący z Ameryki Północnej.

Szczególnie podejrzane są te wyżłobienia na trzonku, jakby krasnoludek ostro przy nim pracował z dłutem. Przy czym złotoborowik miewa te wyżłobienia jeszcze głębsze. W tym miejscu widziałem podejrzane egzemplarze już w sierpniu, tego roku ze trzy razy zbierałem tu takie "borowiki". To punktowe występowanie też jest podejrzane, tak jakby tutaj właśnie trafił jakiś zarodnik z czyjegoś koszyka.





 A dalej już klasycznie - kurki



Kanie





Koźlarze





Podgrzybki



Zajączki suchogrzybki




Kolczak obłączasty się trafił - ani rurkowy, ani blaszkowy, tylko kolczasty... i jadalny.




Ozorek dębowy (faktycznie wygląda jakby pniak wystawił język), jadalny ale moim zdaniem niezbyt smaczny.



A to myślałem że jest kozak przeciskający się przez korę, ale nie... też ozorek dębowy, tylko młody.



Purchawki, też jadalne



Klejówka świerkowa... przynajmniej tak sądzę. W tym miejscu spotykałem młodsze egzemplarze, które są bardziej charakterystyczne. Jadalna.




Być może jakieś zasłonaki, których jest pierdyliard gatunków. Ta druga trochę podobna do płachetk ((jadalna)i, która teraz też jest zaliczana do zasłonaków.




Mleczaj chrząstka, całkiem spore bydlę. Uważany za niejadalny z powodu piekącego smaku, ale ponoć da się go pozbyć poprzez kilkukrotne gotowanie, więc bywa jadany... ale ponoć taki se.



Koralówka






  • dystans 24.50 km
  • 8.60 km terenu
  • czas 01:16
  • średnio 19.34 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Podgrzybkobranie krótkodystansowe

Sobota, 5 września 2026 · dodano: 16.10.2026 | Komentarze 1

Grzybstats:
- 76 podgrzybków
- 1 maślak pstry
- 15 czubajek (muchomor rdzawobrązowy)

Korzystając z tego, że były podgrzybki w lesie żyrardowskim, zrobiłem kolejną szybką i krótką rundkę tamże, dozbierałem też czubajek.




Ttrafił się maślak pstry



Pięknoróg



Jakieś inne grzybki



Z robali - pająk kwietnik na sadźcu konopiastym.





  • dystans 49.60 km
  • 13.00 km terenu
  • czas 02:33
  • średnio 19.45 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Świezy transport kań (bo się skończyły)

Piątek, 4 września 2026 · dodano: 15.10.2026 | Komentarze 0

Grzybstats:
- 19 kań
- 34 kurki
- 14 kozaków
- 11 prawdziwków
- 6 podgrzybków
- 3 zajączki (suchogrzybki)

A po drodze jakaś rośliniarka, prawdopodobnie szczerbatek zielony (lub inny podobny szczerbatek), lub pilarz oliwkowy, ewentualnie coś podobnego. Zauważyłem ją na zeschłym liściu, a dopiero potem mi uciekła na mech. Na mchu bym jej nie zauważył.




Łąka z lnicą pospolitą, ja na nią mówię "lwia paszcza miniaturka"... chodź lwia paszcza to już inny rodzaj - wyżlin (wyżlin większy).




Rynnica




Żuk wchodzi na grzybka i w ten sposób dochodzimy do grzybów.



Tytułowe kanie





Było też trochę kurek



Innych grzybów mniej, ale kilkanaście kozaków się trafiło



A także prawdziwków... w większości okrawki kapeluszy, bo prawdziwki, to cały czas robaczywki.




Kilka podgrzybków



Oraz zajączków (suchogrzybki), Tych było więcej, ale w większości robaczywe, większych to nawet nie było co sprawdzać, tylko te mniejsze i młodsze rokowały jakieś nadzieje.




Lejkowiec dęty, w poprzednich latach kilka razy trafił się wysyp lejkowca, za każdym razem w innym miejscu. Jadalny, ma bardzo delikatny smak, ale ze względu na barwę lepiej gotować osobno.



Gołąbek, na własne potrzeby nazywam go gołąbkiem denaturatowym.




To chyba jakiś śluzowiec (ale głowy nie dam, może być też i grzyb), takiego jeszcze nie widziałem.






 


  • dystans 25.30 km
  • 2.00 km terenu
  • czas 01:17
  • średnio 19.71 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Wyjątkowo bez grzybów

Czwartek, 3 września 2026 · dodano: 13.10.2026 | Komentarze 0

Za to spotkanie ze szlaczkoniem. Długo nie mogłem się natknąć na tego przedstawiciela rodziny bielinkowatych, ale w końcu się udało... ciągle mi uciekał, aż w końcu odleciał zupełnie, więc nie za bardzo udało mi się porobić zdjęć, ale coś tam udało się cyknąć.

Jest to najpewniej szlaczkoń siarecznik, który jest najpospolitszym szlaczkoniem w kraju, w grę wchodzi jeszcze bardzo podobny szlaczkoń sylwetnik, który jest rzadszy i migruje do naszego kraju z południa, czy szlaczkoń, erate, jeszcze rzadszy przybysz z południa. W sumie w Polsce można spotkać 6 gatunków szlaczkoni, ale pozostałe są bardzo rzadkie i/lub mniej podobne.




"Mimozami jesień się zaczyna" - nawłoć pospolita, czyli tzw, polska mimoza. Przy czym czasami błędnie jest ten cytat odnoszony do innych gatunków nawłoci (kanadyjska, późna), które nie są gatunkami rodzimymi, a nie dosyć że obce, to jeszcze inwazyjne... poza tym kwitną wcześniej, bo często już na początku sierpnia.



Mimozowa łąka.



To nie ja rosnę krzywo, to krzywizna Ziemi.



Czarny bez wreszcie jest czarny




  • dystans 27.70 km
  • 11.00 km terenu
  • czas 01:27
  • średnio 19.10 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Po mieście, opłotkach i grzybach

Środa, 2 września 2026 · dodano: 12.10.2026 | Komentarze 2

Grzybstats:
- 72 podgrzybki
- 14 maslaków zwyczajnych
- 10 maslaków żółtych
- 3 gołąbki
- 2 kozaki
- 9 muchomorów rdzawobrązowych
- 2 prawdziwki (okrawki)

Znów zrobiłem krótką rundkę po żyrardowskim lesie, tyle że tym razem planowo zajrzałem w kolejną miejscówkę podgrzybkową.

Trafił się biały kruk, a właściwie biały kozak... dzień wcześniej był czerwony kozak, to teraz jest biały, jakby się spotkały, to by się pobiły Jeszcze można spotkać brunatne kozaki, ale już chyba z czasów III Rzeszy.




Podgrzybki faktycznie były



Poza tym trafiło się trochę maślaków zwyczajnych



Trochę maślaków żółtych



I inne domieszki - jak na przykład gołąbki



Czy okrawki prawdziwków... bo były robaczywe, ale z niektórych udało się uratować część kapelusza po odkrojeniu nóżki i jej rejonu w kapeluszu.




No i czubajki, czyli muchomor rdzawobrązowy




Z innych grzybków, które wpadły pod obiektyw, ale nie do koszyka, były np. purchawki.



Muchomor sromotnikowy/zielonawy



Były też robale - taka ruda gąsienica (wierczernica klonówka).





Trociniarka czerwica



A przy tym krzyżu prawie spadłem z roweru, gdy zobaczyłem tabliczkę w kształcie słupka.



Jest na nim zdjęcie czapki wojskowej z czasów carskiej Rosji i napis:

"potem przejazd kolejowy. Na brzegu lasu jest mogiła żołnierza rosyjskiego. Kopczyk ziemi (...) z drewnianym próchniejącym krzyżem (...) Na grobie leży czapka. Okrągla z daszkiem, z przodu mały owalny bączek. Czapka leży dziesięć lat, od 1915 roku, bo wtedy Niemcy przełamali obronę na Rawce i dotarli do Żyrardowa."
fragment z książki Pawła Wiktorskiego pt. "Lot nad kołyską" (1984).



O co chodzi? Otóż niecałe 9 lat temu inspirowany min. tym fragmentem z książki Wiktorskiego zrobiłem rundkę po Llesie (relacja we wpisie Krzyże i mogiły lasu żyrardowskiego), docierając min innymi do tego krzyża i zamieściłem poniższy wycinek z książki ze stwierdzeniem, że to chyba właśnie ten krzyż.

Ktoś chyba dotarł do mojego bikestatsa i przeczytał ten wpis. Oczywiście jest możliwość, że samodzielnie zlokalizował ten krzyż na podstawie tego fragmentu książki, ale założyłbym się to jednak dzięki mojemu wskazaniu tego miejsca. Dlaczego? Bo naprawdę musiałem ciężko pogłówkować, żeby dopasować trasę w terenie do wspomnień autora. Trochę posiedziałem nad mapami z okresu międzywojennego, gdzie znalazłem odpowiedni przejazd kolejowy (obecnie go nie ma), domek dróżnika (też nie ma), oraz zaznaczony krzyż pasujący do opisu.

Oto fragment o krzyżu, a tutaj link do całego opisu przejazdu przez las.





  • dystans 24.00 km
  • 8.00 km terenu
  • czas 01:18
  • średnio 18.46 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Jeżdżenie między podgrzybkami wciąga

Wtorek, 1 września 2026 · dodano: 10.10.2026 | Komentarze 3

Z cyklu - pojechałem tylko do sklepu, a wróciłem z koszem grzybów.

Grzybstats: 
- 82 podgrzybki
- 2 kozaki
- 2 gołąbki
-1 maślak zwyczajny
- 6 muchomorów rdzawobrązowych

Bo to było tak - w zasadzie to taka rundka po mieście i opłotkach, bo pojechałem do sklepu i  postanowiłem wrócić przez las. Nie planowałem grzybobrania, ale skoro już przejeżdżałem przez las, to kontrolnie zerknąłem na jedną miejscówkę i... wpadłem w podgrzybki, które się pojawiły pod świerkami. Nie był to może wysyp z prawdziwego zdarzenia, bo spore obszary puste lub z pojedynczymi sztukami, ale punktowo trafiał się wysyp na kilkanaście lub więcej grzybów.

Poczet podgrzybków.







- Au! Coś mi na łepek spadło!



Z innych zebranych grzybów - muchomor rdzawobrązowy.



Czerwony kozak



Maślak zwyczajny



Gołąbek vel surojadka



Luszczak/łuskwiak zmienny. Też grzyb jadalny, ale bardzo podobna jest silnie trująca hełmówka jadowita.. Niby jestem na 100% pewien, że jest to łuskwiak, ale w przypadku blaszkowych wolę mieć 300% pewności, zwłaszcza jak trzeba odróżnić od trującego grzyba.



Czernidłak kołpakowaty, ten jest bardzo charakterystyczny i trudny do pomylenia z czymkolwiek, ale już zaczął czernieć od dołu, to znaczy że jest już za stary na zbiór.



Pięknoróg największy... ponoć też jadalny.

Zazwyczaj ten grzybek jest uznawany za niejadalny, bo choć nie jest trujący, to ponoć gumiasty, twardawy i o nijakim smaku (nie wiem, nie próbowałem), a poza tym jest bardzo mały Spotkałem się jednak z opiniami, że jest jadalny, a choć jest malutki, to ze względu na kolor można go użyć np. do ozdoby potrawy.



To tyle z królestwa fungi, jeszcze ze świata fauny i flory - czerwończyk żarek na kwiatostanie krwawnika...



mucha na listku...



i jakiś kwiatek, który został chyba przywleczony z ogródka.






  • dystans 39.20 km
  • 10.30 km terenu
  • czas 02:01
  • średnio 19.44 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Rundka biblioteczno-maślakowa

Poniedziałek, 31 sierpnia 2026 · dodano: 08.10.2026 | Komentarze 9

Grzybstats:
- 150 maslaków ziarnistych
- 7 maślaków żółtych

Rundka przedupalna/przeddeszczowa, w zależności co przyjdzie wcześniej... pierwszy zaczął się skwar, pewną ulgę w końcówce przyniosły chmury, które zapowiadały nadejście deszczu, ale zdążyłem przed nim. Tak więc w sumie wyszła rundka półupalno-przeddeszczowa.

Tymczasem w Radziejowicach - dożynka. Ale się nakombinowałem, nim udało mi się wykadrować bez samochodów w tle i barierki przed dożynką. Początkowo myślałem, że obie duże to świnki, ale to łaciate to chyba jednak krowa.





A tu świnki z Korytowa. Już były, ale nie zauważyłem tego hasełka na tablicy z prawej - nie wiem o co chodzi z szynkami, ale się rymuje. Temat dożynkowy ten sam, bo ta sama gmina.



Dodatkowo baner imprezy dożynkowej w Radziejowicach.



Biblioteka w dawnym budynku stajni i powozowni (a właściwie w nowszej przybudówce po prawej) na terenie zespołu parkowo-pałacowego. Poza tym budynek zajmuje Gminne Centrum Kultury "Powozownia".



Kamyczki w bibliotece.



Dworek obok.



W zasadzie nie nastawiałem się na grzybobranie, ale przejeżdżając przez las, zerknąłem na jedną z miejscówek i trafiłem na punktowy wysyp maślaków ziarnistych. Miejscówka kilka, może kilkanaście metrów kwadratowych, gdzie te maslaki występują, czasem masowo i  tak też było tym razem, te 150 grzybków zebranych na kilku m2.






Jakbym miał wymyślić im jakąś nazwę zwyczajową, to bym je nazwał "chińczyki".



Nie można dać się ponieść i zbierać uważnie, bo obok rosło kilka sztuk grzybka w podobnej kolorystyce... łatwy do odróżnienia, ale z rozpędu może wpaść do koszyka (choć przy czyszczeniu zaraz by został zdekonspirowany, bo inny kolor nóżki, a do tego blaszkowy).



Zerknąłem też kontrolnie na miejscówkę z maślakami żółtymi, też tutaj punktowe wysypy się zdarzają, ale tym razem tylko kilka łepków.



Kania, ale przydrożna, to sobie darowałem.



Czubajeczka (grzyb trujący). Podobna do kani? No trochę podobna... przynajmniej na zdjęciu bez skali, bo grzybek jest maciupci.



Chyba sarniak, a jeśli tak, to też grzybjadalny.



Trochę kwiatków - dzwonek



Eee, sałata jakaś?




Niecierpek



Lnica pospolita



Wierzbówka kiprzyca



Podgrzybki siniejące po ucięnięciu






Różne kolory podgrzybków. To są te jaśniejsze, bo bywają takie ciemnobrązowe.





  • dystans 46.70 km
  • 17.30 km terenu
  • czas 02:21
  • średnio 19.87 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kanie na... szóste śniadanie? (i maślaki na siódme)

Niedziela, 30 sierpnia 2026 · dodano: 07.10.2026 | Komentarze 0

Grzybstats:
- 32 kanie
- 74 maślaki ziarniste
- 4 prawdziwki
- 3 kozaki
- 3 kurki
- 2 podgrzybki

Kolejna porcja kań do smażenia





Przejeżdżając obok miejscówki na maślaki ziarniste, kontrolnie sprawdziłem i... musiałem się na jakiś czas zatrzymać. Maślak ten jest bardzo podobny do maślaka zwyczajnego, różni się tym że nie ma pierścienia na nóżce, a rurki młodych egzemplarzy nie są pokryte białą osłonką, za to pojawia się na nich czasem białe mleczko.




No i to był główny zbiór, poza tym trochę domieszek:

Borowik chylący się ku upadkowi



Koźlarze w różnym stadium rozwoju




Podgrzybki




Mikro-jeż, czyli purchawka jeżowata




Koralówka





  • dystans 45.60 km
  • 15.80 km terenu
  • czas 02:23
  • średnio 19.13 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kanie na śniadanio-kolację (kontra patogrzybiarz)

Piątek, 28 sierpnia 2026 · dodano: 06.10.2026 | Komentarze 4

Grzybstats:
- 19 kań
- 34 kurki
- 7 kozaków
- 6 prawdziwków

Oprócz fungi, była też fauna - oprócz śniętego padalca, były też szerszenie... postawiłem rower, zrobiłem rundkę za grzybami po krzakach, wracam, a tu latają ze 2-3 szerszenie. Może miały gniazdo w drzewie, o które oparłem, albo gdzieś obok... szybko więc się ewakuowałem.




Z fauny był też patogrzybiarz, zresztą  obok padalca i szerszeni. Łażę sobie po krzakach za kaniami, a tu leśną dróżką ( na zakazie i bardzo boczną) pcha się jakiś śmierdzący grat... musiałem przeczekać, aż wiatr przewieje spaliny nim mogłem ruszyć tą drogą dalej. Kilkaset metrów dalej natknąłem się na niego ponownie - zaparkował na środku drog,i chodził za grzybami po jakimś zagajniku i właśnie wychodził z lasu z pustymi rękami (nie licząc nożyka). Wsiadł do puszki i pojechał dalej... już kiedyś widziałem jednego patogrzybiarza, który jeździł blachosmrodem od jednej miejscówki do drugiej i robił rundki po lesie nawet nie wyłączając silnika.

Kiedyś może bym się zdziwił, ale po tym co widywałem w mieście, jak samochodziarze wpychali się wszędzie gdzie się dało wjechać i gdzie się nie dało, to już nic mnie chyba nie zaskoczy.

A dróżka którą się pchał, wyglądała tak:



I oto jedna z zalet roweru, gdzie ma przewagę nad blachosmrodem - samochodziarze przejechał tą dróżką nic nie zbierając, a ja spostrzegłem w jej pobliżu kanie (które da się dostrzec ze sporej odległości) i dlatego się zatrzymałem i zrobiłem kilka rundek po lesie.




Kań było ze dwa razy więcej niż w grzybstatsie, ale dużo było robaczywych.

A oto cykl życia kani w czterech kadrach:






A obok kań - czubajka czerwieniejąca (obecna nazwa to czubajnik czerwieniejący). To chyba najbardziej podobny do czubajki kani grzyb jaki widziałem, choć da się odróżnić już na pierwszy rzut wprawnego oka... dla niewprawnego są różne cechy pozwalające identyfikację, w szczególności to, że w miejscach uszkodzenia (np. przecięcia) przebarwia się na czerwonawo (stąd czerwieniejąca).

Z nią jest niezłe zamieszanie, po pierwsze, ponieważ należy do innego rodzaju niż czubajka kania, zmieniono jej nazwę rodzajową na czubajnik... ale to jeszcze nic, bo sporo grzybów tak teraz ma. Po drugie w starszych atlasach znajdziemy tylko jeden grzyb tego rodzaju, a w nowszych już trzy... no bo tak, czubajnik ogrodowy był dawniej oznaczany jako odmiana (czubajka czerwieniejąca odmiana ogrodowa), zaś czubajnika jadowitego nie było w wykazie grzybów Polski jeszcze w 2003 (nie miał też polskiej nazwy). Zmiana nazwy rodzajowej na czubajnik czerwieniejący i wprowadzenie nazw polskich dal czubajnik ogrodowego i ponurego zaproponowano w 2015. Zostały one zatwierdzone jako rekomendowane w 2021.

Grzyb jadalny, jednak nie tak smaczny jak kania. Ponoć zdarzały się zatrucia (choć nie śmiertelne), różne informacje można znaleźć na ten temat - a to że dolegliwości dotyczą niektórych wrażliwych osób, inna że chodzi o odmianę ogrodową, albo że dotyczy egzemplarzy rosnących w terenie mocno zanieczyszczonym (w mieście, czy wręcz na śmietnikach), przez co kumulowały dużą ilość szkodliwych związków.

Ja nie zbieram, zresztą nieczęsto ją spotykam, za to będąc następnym razem w tym miejscu widziałem, że ktoś je wyzbierał. Ciekawe, czy wiedział że zbiera czubajki czerwieniejące, czy pomylił z kaniami... jeśli to drugie, to może się zdziwić, że jakieś mniej smaczne te kanie.




Niektóre czubajki kanie są bardzo podobne, zwłaszcza od góry fotka poniżej.



Olszówka (krowiak podwinięty), dawniej uważany za jadalny i zbierany (mój dziadek zbierał), jednak obecnie uznaje się za trujący. Grzyb jest o tyle zdradliwy, że zatrucia występowały przy którymś z kolei spożyciu i to nie zawsze. Do tego nie jakieś dolegliwości żołądkowe, tylko śmiertelne zatrucia.



Młode zajączki (suchogrzybki) a już robaczywe.




Było trochę prawdziwków-robaczywków, tyle że czasem kapelusz był dobry, albo trzeba było wykroić środek, a brzego były ok.



Także trochę koźlarzy.






Było też nieco kurek



Czubajka - muchomor rdzawobrązowy, tym razem nie zbierałem.



Purchawki też jadalne, ale też nie zbierałem.



Był wysyp gąsek, mógłbym ich tu nazbierać naprawdę dużo... tylko że jest to gąska siarkowa, trująca niestety.



Nie wiem co to za grzybek, ale ładny.



Kolejny muchomor, na tym etapie ciężko stwierdzić który.



A ten to prawie na pewno trujący.



Miejscami jest sporo mrowisk.



Fauna w drodze powrotnej, tym razem motylki - w postaci larwalnej i imago.

Gąsienica rusałki pawik



Rusałka kratkowiec w letniej formie barwnej (wiosną jest głównie pomarańczowa).




  • dystans 53.25 km
  • 6.00 km terenu
  • czas 02:37
  • średnio 20.35 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Półupalna rundka biblioteczna z modliszką, cytrynkiem, chruścikiem, prawdziwkiem i pojawiającymi się na łąkach łepkami kań

Czwartek, 27 sierpnia 2026 · dodano: 01.10.2026 | Komentarze 6

Widziałem kilka razy takie długaśne tytuły mang (dłuższe nawet), które w zasadzie są streszczeniem pierwszego rozdziału, a może nawet i tomu... więc stwierdziłem, że też walnę taki tytuł na bikestatsie. Tytuł ma tutaj limit znaków, który wykorzystałem prawie do maksimum, więc dłuższego już nie będzie.

No to po kolei - modliszka, a konkretnie samica. To już druga modliszka spotkana w tym roku, pierwszą (samca) spotkałem na początku sierpnia.



Gdy szła, lekko się kołysała na boki, co ma chyba jeszcze bardziej ją upodobnić do kołyszących sie na wietrze listków.




Jak do tej pory prawie wszystkie modliszki spotkałem na jakimś asfalcie, betonie lub innej ścianie (z wyjątkiem jednej na ściółce leśnej jesienią, ale i tam wyróżniała się zielenią na tle brązów). Jak wlezie w roślinność, to świetnie się maskuje i trudno ją wypatrzeć.



Kolejny punkt z tytułu - prawdziwek... robaczywek.



Latolistek cytrynek prześwietlony przez słońce. Samiec, bo jest intensywnie żółty samice są bladożółte, z daleka w locie wyglądają prawie jak bielinki).



Chruścik na kwiatostanie sadźca.



No i wyskakujące jak po deszczu kanie. Może bym po nie wrócił następnego dnia, ale miejscówka taka sobie - między drogą a polem. Jak nie spływający z drogi cały syf, to opryski z pola. Ale do zdjęcia w sam raz.