teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 125028.71 km z czego 18963.65 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.15 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 24.20 km
  • 15.50 km terenu
  • czas 01:15
  • średnio 19.36 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Przedupalnie, przedburzowo

Niedziela, 24 maja 2026 · dodano: 24.06.2026 | Komentarze 1

Świerk, młode szyszki (bo już chyba nie kwiatostany), młode pędy.





Wiosenny wysyp żółciaka siarkowego (wyrasta wiosną i  najwięcej go wyrasta właśnie jakoś w maju, ale można go spotkać potem przez całe lato, a nawet wczesną jesienią).

Pewnym problemem może być ustalenie, czy dany owocnik nadaje się jeszcze do jedzenia... nie to, że będzie trujący, tylko po prostu niesmaczny.  O ile bardzo stare i suche od razu widać że można sobie odpuścić, to takie już wyrośnięte mogą sprawić problem w ustaleniu czy jeszcze są dobre do gara.

To jest typowy żółciak nadający się do zebrania - końcówki są jeszcze gumiaste, w fazie wzrostu, ale większość kapelusza jest już twarda, ale jeszcze sprężysta.



A nad tym chwilę deliberowałem czy zbierać, czy nie. Zakończył już fazę wzrostu i nie miał gumiastych końcówek, ale jeszcze nie był suchy próbowałem ustalić czy jest jeszcze sprężysty, czy już kruchy (jak się zrobi kruchym, to jest już niezbyt smaczny,choć od biedy da się zjeść...wiem, próbowałem). Sprawa się wyjaśniła podczas testów, bo okazało się że nie nadaje się z innego powodu - jest robaczywy.



A ten uznałem za zbyt młody do zbioru, bo w większości jeszcze był gumiasty (może następnym razem podjadę).



A to jest żółciak dopiero co kiełkujący.



Kosaciec syberyjski



Kokoryczka. Przy czym kokoryczka, to nie jest "taka mała kokorycz", a to dlatego że jest dużo większa od kokoryczy (nie mówiąc już o tym , że zupełnie inna).




Sucha... obecnie dzięki bobrom nie była sucha, ale zamieniła się w stojące bajorko.



Dolina Suchej



Tam z kwiatków na przykład żywokost lekarski



Firletka poszarpana



Padalec, jedyna fotka jaką zdążyłem strzelić zanim zaczął uciekać. Wole spotkania z nimi przy niższej temperaturze, są mniej żwawe i można z nimi zrobić porządną sesję łącznie ze zdjęciami portretowymi do dowodu.





  • dystans 39.10 km
  • 8.00 km terenu
  • czas 02:02
  • średnio 19.23 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Nadpisiówka przedupalna

Sobota, 23 maja 2026 · dodano: 19.06.2026 | Komentarze 2

Z rana lampa i z każdym kilometrem musiałem zdejmować kolejne warstwy w miarę jak znikał poranny chłodek... na szczęście w połowie drogi nad Pisię przyszły chmury i  jechało się przyjemnie z rześkim podmuchem powietrza (tylko jak się zatrzymywałem, to robiło się duszno). Może bym dalej pojechał, ale było ryzyko, że wkrótce wyjdzie słońce i zrobi się rzeź... w drodze powrotnej faktycznie wyszło słońce i zrobiła się rzeź, ale  od początku byłem przygotowany na to, że się zmasakruję w słońcu po wyjeździe z lasu nad Pisią.

Łąkowe margerytki




Kozłek lekarski, czyli waleriana. Ma intensywny, przyjemny zapach, ale nie wiem, czy o właściwościach uspokajających- krople walerianowe robi się z korzeni i kłączy.



Żółciak siarkowy, ale odrobinę za młody na zbiór, więc zostawiłem by podrósł.




Największa huba w okolicznych lasach (a jesli być precyzyjnym gatunkowo - pniarek obrzeżony). W zasadzie może robić za siedzisko, ale szkoda by było takiej huby,  gdyby się zarwała - sam grzyb by wytrzymał, ale nie jestem pewien próchniejącego drewna.




Przetacznik ożankowy.




  • dystans 14.30 km
  • 5.50 km terenu
  • czas 00:47
  • średnio 18.26 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Przedupalna rundka konwalijkowa

Piątek, 22 maja 2026 · dodano: 17.06.2026 | Komentarze 2

Tytułowa konwalijka dwulistna



Przetacznik ożankowy



Dąbrówka rozłogowa



Żółciak siarkowy wyrastający do góry, a nie w bok jak zazwyczaj.





  • dystans 23.00 km
  • 3.10 km terenu
  • czas 01:12
  • średnio 19.17 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście i opłotkach

Czwartek, 21 maja 2026 · dodano: 16.06.2026 | Komentarze 0

Lemoniada świerkowa z płatkami róży japońskiej.

Jest to najlepsza lemoniada fermentowana, jaką udało mi się uzyskać (metodą prób i błędów). Spośród lemoniad z iglakami właśnie ta świerkowa mi najbardziej dopasowała, bo sosnowa mi mniej smakuje, a jodły u nas nie rosną. Natomiast pomysł dodania płatków róży okazał się strzałem w dziesiątkę - raz że daje różany posmak, dwa że lemoniada robi się różowa (na fotkach świeżo po nastawieniu, więc jeszcze się nie zabarwiła). Taka lemoniada stała się obowiązkową zawartością naszej lodówki na upalne dni.



Przepis na lemoniadę leśną świerkową (z płatkami róży)


 składniki:
- 1 litr wody (4 szklanki)
- 5 buteleczek 200ml
- gałązki świerka- kilka na buteleczkę
- płatki róży - też kilka na buteleczkę
- 4 łyżki cukru (ani płaskie, ani czubate)
- nieduża cytryna lub kwasek cytrynowy (od 1/2 do 1 łyżeczki)
- drożdże suszone



przygotowanie:

Wodę gotujemy, rozpuszczamy w niej cukier (i ewentualnie kwasek cytrynowy) i studzimy. W zużywam do zalania tylko 3,5 szklanki, a resztę odlewam osobno na dolewkę, bo jeszcze dochodzi sok z cytryny i gałązki w butelce, więc idealnie nie da się wymierzyć na tym etapie... Gdy woda wystygnie dodajemy do niej sok wyciśnięty z cytryny (na tę ilość zużywam jedną niedużą, ale można więcej, zależy jak bardzo kwaskową lemoniadę ktoś lubi, można też zastąpić lub uzupełnić kwaskiem cytrynowym), dosypujemy też drożdże, odmierzając miniszczyptę (kilka-kilkanaście ziarenek) na każdą buteleczkę, czekamy aż napęcznieją i mieszamy. Czekam jeszcze kwadrans lub dwa przed rozlaniem do butelek (albo i nawet dłużej, czasem do następnego dnia).

Jeśli chodzi o buteleczki, to stosuję takie 200ml, bo jest to idealna porcja do wypicia na raz (najlepsza jest zaraz po otwarciu). Natomiast w przypadku gałązek świerku zrywam pędy z ostatniego przyrostu, chyba że jest wiosna i są młode pędy (jak na zdjęciach), to wtedy z aktualnego i zeszłorocznego przyrostu. Żeby nie ogołocić jednego drzewka i gałęzi, staram się skubnąć trochę tu, trochę tam z różnych drzewek (omijam też główny, środkowy pęd wzrostu). Do każdej buteleczki upychamy po kilka gałązek świerka, ile kto chce, w zależności od ich wielkości zwykle zużywam po 3-8. Lemoniadę z gałązek świerka można robić przez cały rok, tylko że poza sezonem ciepłym już bez róży.

Właśnie - róża. Jeszcze przed upchnięciem świerka do buteleczek wkładam po kilka płatków róży. Ile? W pełni kwitnienia jakieś 7-8, a później ile mam, chociażby 2-4. Używam płatków róży japońskiej/pomarszczonej, bo ma większe płatki niż dzika róża, intensywniej wybarwione i do tego dłużej kwitnie, nie tylko w drugiej połowie maja i w czerwcu, ale też przez całe lato (choć mniej intensywnie),  aż do września (już tylko pojedyncze kwiatki). Nie zrywam całych kwiatków, tylko same kwiatki, koszyczek zostawiam dla owadów i do wykształcenia owoców.

Na koniec zostaje równo ponalewać (jak płynu jest za mało, to uzupełnić zapasową wodą), zakręcić i zostawić do fermentacji. Następnego dnia jeszcze warto zabełtać, już wtedy powinna być lekko różowa. Lemoniada jest gotowa po kilku dniach... trudno określić dokładnie ilu, bo latem gdy jest cieplej to może być już po 4, a zimą lub w chłodniejszym miejscu zajmie to ponad tydzień. Warto sprawdzać lekko odkręcając nakrętkę, by sprawdzić czy już i jak bardzo bąbelkuje, przy czym proces może zachodzić z różną szybkością w poszczególnych buteleczkach i różnica może być rzędu jednego-dwóch dni. Gdy jest gotowa wstawiamy do lodówki i w niej możemy przez jakiś czas przechowywać, przy czym proces fermentacji nie zostaje całkowicie zatrzymany, tylko spowolniony, toteż im dłużej lemoniada będzie stać w lodówce, tym bardziej nagazowana i wytrawna się stanie.

Wielokrotnie przy przepisach na fermentowane napoje czytałem ostrzeżenie przed wybuchającymi szklanymi butelkami. Prawdę mówiąc nigdy coś takiego mi się nie zdarzyło, mimo że przygotowałem już kilkaset (a może nawet czterocyfrową liczbę) porcji, a czasami tak mi się lemoniada nagazowała, że był problem z otwarciem, by mi połowa nie wykipiała. Taki efekt był większy przy większych butelkach, otwieranie półlitrowych lub większych trwało dobre kilka-kilkanaście minut, bo szampan lemoniadowy nie przestawał gwałtownie buzować. Mam wrażenie że te historie o wybuchających butelkach mają po kilkadziesiąt lat i problemem były butelki z wadami fabrycznymi lub z cieńszego szkła.

W zasadzie można nie dodawać drożdży, a fermentacja też powinna zajść na dzikich drożdżach z gałązek świerka.



Róża japońska/pomarszczona



Dzika róża






  • dystans 32.90 km
  • 10.00 km terenu
  • czas 01:41
  • średnio 19.54 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Krótka rundka leśna

Wtorek, 19 maja 2026 · dodano: 07.06.2026 | Komentarze 0

Pochmurno, więc nie było skwaru i o dziwo nie padało, choć przez chwilę się zapowiadało i zaczęło kropić, ale szybko przeszło. Głównym celem były świerki w lesie, pojechałem nazbierać gałązek na lemoniadę, by nastawić kolejną porcję przed zbliżającą się kolejną falą upałów.

Gałązki świerkowe z młodymi pędami



Młode szyszki świerkowe



Siódmaczek leśny



Rozwijające się kwiaty... eee, znaczy liście paproci




Z bonusem, jakby była to roślina mięsożerna, to już by było po musze



Konwalijka dwulistna jeszcze często  w pączkach



Ale obok już kwitła



Zakwitła też konwalia majowa



A to są kwiaty czeremchy, ale tym razem już amerykańskiej




  • dystans 43.70 km
  • 2.50 km terenu
  • czas 02:17
  • średnio 19.14 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Mżawkowo

Piątek, 8 maja 2026 · dodano: 31.05.2026 | Komentarze 1

No i rzutem na taśmę dogoniłem maj... a nawet od razu wskoczyłem w drugi tydzień maja, bo majówkowe upały kompletnie mnie rozwaliły, dopiero pochmurny i chłodniejszy dzień sprawił, że się jakoś pozbierałem i dałem radę wybrać się na rower... co prawda przez sporą część trasy mżyło, ale niezbyt mocno, czasem w ogóle ledwie wyczuwalnie i było to nawet dosyć przyjemne (zwłaszcza po upałach).

Czosnek niedźwiedzi



Gwiazdnica wielkokwiatowe



Rzeżucha



A żeby nie było, że same białe kwiatki, to jeszcze bluszczyk kurdybanek



oraz jasnota gajowiec



Huba, a dokładniej dorodny pniarek obrzeżony



Być może żagiew łuskowata, lub cos podobnego.






  • dystans 36.00 km
  • 4.50 km terenu
  • czas 01:50
  • średnio 19.64 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Zimny poranek, chłodne przedpołudnie

Środa, 29 kwietnia 2026 · dodano: 29.05.2026 | Komentarze 0

Krótko mówiąc, bardzo przyjemnie - cały czas poniżej 10°C  (choć w słońcu pewnie było cieplej) ... ostatnie takie dni, bo zaraz zaczęły się majówkowe upały.

Z wizytą nad Pisią.

Jakiś chrząszcz na olszy np. hurmak olchowiec, ale może być jakiś inny




A poza tym tradycyjnie trochę kwiatków znad Pisi

Bluszczyk kurdybanek




Jasnota gajowiec



Czosnaczek pospolity



Dąbrówka rozłogowa



Jeszcze świdośliwa w lesie po drodze





  • dystans 9.09 km
  • 4.00 km terenu
  • czas 00:41
  • średnio 13.30 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Krótki wypad do lasu

Piątek, 24 kwietnia 2026 · dodano: 29.05.2026 | Komentarze 0

Młode liście grabowe





Ścieżka przez grabowy las



Konwaliowe zwitki




Ślimaczek na grabie... w drugim planie załapała się przebiegająca mrówka



Hmm, a to to nie wiem jakie to drzewko kwitnie




  • dystans 29.80 km
  • 4.30 km terenu
  • czas 01:33
  • średnio 19.23 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Krótka wizyta nad Pisią

Środa, 22 kwietnia 2026 · dodano: 28.05.2026 | Komentarze 0

A po drodze kwitnące drzewka

Świdośliwa



Grusza





Czeremcha zwyczajna




No i wreszcie nad Pisią




Szczawik zajęczy




  • dystans 74.20 km
  • 20.00 km terenu
  • czas 03:53
  • średnio 19.11 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Sucha, Sucha i Suchszy Dopływ Suchej

Sobota, 18 kwietnia 2026 · dodano: 27.05.2026 | Komentarze 4

W okolicy są dwie rzeczki o nazwie Sucha i właśnie je odwiedziłem, a także dopływ jednej z nich. To, jest tak:

- Sucha (Żyrardowska) - to rzeczka bliżej miasta, przepływa w pobliżu stacji we wsi Jesionka, a że jest już jedna stacyjka o tej nazwie na drugim końcu wsi, to ta nazywa się Sucha Żyrardowska, ewidentnie od rzeczki i od tego że jest pod Żyrardowem. Dlatego roboczo nazywam tę rzeczkę Suchą Żyrardowską.

- Suchszy Dopływ Suchej - to bezimienny dopływ Suchej Żyrardowskiej, więc mu nadałem taką opisową nazwę.

- Sucha (Mariańska) - ta Sucha płynie przez las pod Puszczą Mariańską i rezerwat Puszcza Mariańska, stąd robocza nazwa/

- Sucha (Obojga Wód) - żeby było weselej, jedna Sucha wpada do drugiej (albo odwrotnie i dalej płyną jako... Sucha, więc czasem tak ją opisuję.


Pierwszy stopik był nad Suchą Żyrardowską, tradycyjnie robię tam postój, bo ma upatrzone zwalone drzewa, na których można usiąść, a i miejsce dosyć przyjemne.



W tym miejscu równie dobrze mogłaby się nazywać Zielona, bo bardziej niż rzeczka wygląda teraz jak podwodny ogródek.




Na łączce trochę motyli i udało się kilka cyknąć, na mniszku na przykład przydybałem rusałkę pawik (z mocno uszkodzonymi tylnymi skrzydełkami).



A także bielinka bytomkowca



Inne motylki uciekały, toteż takie sobie fotki w biegu.

Osadnik egeria



Zorzynek rzeżuchowiec



No i jeszcze kilka kwiatków - jasnota



Kępa zawilców żółtych



Podbiał pospolity, to już chyba ostatnie sztuki



bo sporo zamieniło się już w dmuchawce


 
A to już Sucha Mariańska




Bobrze Jeziorko na Suchej



Takie widoczki... od razu widać, że to polski las. Tych opon jest ze 200, zgłaszałem to miejsce przez Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa jako dzikie wysypisko śmieci... jakieś 1 1/3 roku temu... i nic A już wcześniej leżały to ze 2-3 lata. Leśnicy są zbyt zajęci wyrzynaniem lasów w pień, że nie mają czasu na jakieś pierdoły typu śmieci w lesie. Dla porównania na terenach zarządzanych przez inne instytucje państwowe, po takim zgłoszeniu śmieci są zwykle sprzątane nim miną 3 miesiące (nierzadko nawet w miesiąc).



Nad tą Suchą  też motylki - zieleńczyk ostrężyniec



Modraszek



A ta parka umówiła się na randkę w kawiarni... znaczy wpadła mi do kubka z kawą i po wyłowieniu zrobiłem im sesję zdjęciową.



Sucha Mariańska w rejonie rezerwatu Puszcza Mariańska... tutaj rzeczywiście jest sucha.




W tej okolicy jest sporo dzięciołowych dziupli.




Jeziorko Łabędzie, skoro Sucha wyschła, to ono też.



Tym razem kwiatki - fiołek



Szczawik zajęczy



Widoczki w drodze powrotnej



No i na koniec Suchszy Dopływ Suchej, jest mokra tylko dzięki bobrom, sam nie wiem ile tam na niej jest, żeremia też się znajdą.



Kaczeńce




A na koniec trafiły się nawet jakieś grzybki