teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 125316.61 km z czego 19036.45 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.16 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 26.80 km
  • 11.20 km terenu
  • czas 01:22
  • średnio 19.61 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście i opłotkach (przedupalnie)

Poniedziałek, 1 czerwca 2026 · dodano: 10.07.2026 | Komentarze 0

No i nie dogoniłem czerwca...nim do niego dobiłem, to mi uciekł i zmienił się w lipiec. Ale nic to, pędzę dalej, jestem tylko 1 i 1/3 miesiąca w plecy.

Kosaciec syberyjski.Nie jest to kolejny przywleczony gatunek obcy, tym razem z Syberii... gatunek jest rodzimy, występuje od Francji, właśnie do Syberii, gdzie jest granica jego zasięgu.





Glinianki pod Wiskitkami w późnowiosennej szacie (roślinnej, rzecz jasna).





  • dystans 54.30 km
  • 17.50 km terenu
  • czas 02:48
  • średnio 19.39 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Przyjemnie - pochmurny dzień, herbatka fermentowana

Niedziela, 31 maja 2026 · dodano: 09.07.2026 | Komentarze 0

Nie było upału, nie było lampy... niestety jak są chmury, to często jest deszcz, albo ryzyko deszczu, ale tym razem nawet tego nie było. Było idealnie, toteż zrobiłem sobie nieco większą rundkę po okolicy. Dystans może nie jest duży, ale dodatkowo połaziłem to tu, to tam.

Pierwszy większy stopik nad (Suchą Żyrardowską).

Ponownie trafił się krabek (na żywokoście lekarskim).




Z motyli niedźwiedziówka jastrzębica. Rzadko spotykałem tego motyla, raz udało mi się porobić zdjęcia i to w miarę sensowne, tym razem tylko takie nim mi uciekł na dobre.



I jeszcze chrząszcz




A jeśli chodzi o kwiatki, to zakwitły baldaszkowate. Na przykład podagrycznik.



A to inny baldaszkowiec.



Bodziszek




Żywokost lekarski (tym razem bez krabka)



Niezapominajka



A to sama Sucha. Rzeczywiście jest już sucha, to znaczy jeszcze jakieś kałuże i błoto są, ale już nie płynie, a tak zarosła, że ciężko ją znaleźć (najprościej w nią wpadając).



Poza tym nazbierałem trochę liści malin i jeżyn.

Jak najłatwiej rozróżnić jeżyny od malin, gdy nie ma owoców? Pomijając pierwszy listek, u jeżyny cztery kolejne wyrastają prawie z jednego punktu.



A u maliny dwa ostatnie wyrastają na łodyżce wyraźnie niżej.



Jak są trzy listki, to jest trudniej.



Nazbierałem liści mali i jeżyn, jednak nie byłem w stanie określić nawet z grubsza proporcji, bo większość była trzylistkowa. A po co? Żeby zrobić herbatkę fermentowaną (więcej o niej na koniec).



A to jabłoń, z liści jabłoni jeszcze nie robiłem herbatki, więc nazbierałem i tych żeby spróbować.




Naokoło rośnie w większości podagrycznik (też poddawałem go fermentacji herbacianej)



A to grusza, tej też jeszcze nie próbowałem fermentować, ale to może następnym razem.



Śluzowiec jakiś




A to już  Sucha (Mariańska), w niej jest woda dzięki systemowi tam zbudowanych przez bobry, ale już nie płynie, jest taką dużą, długą kałużą... no bajorkiem.



Z Suchej wystają kwiatki, jest to okrężnica bagienna.




A tego motylka często spotykam latem w lasach - łada dwukropka



Grabinka jest suchsza niż wszystkie Suche razem i każda z osobna. W tym roku chyba ani przez chwilę nie płynęła.



No dobra, to pora przejść do robienia herbatki. Cała zabawa polega na tym, żeby przeprowadzić tzw. fermentację herbacianą (jest to nazwa tradycyjna, ale według obecnej nomenklatury nie jest to żadna fermentacja, bo ta z definicji jest procesem beztlenowym, a tutaj wręcz przeciwnie - zachodzi utlenianie), jak można się domyślić, procesowi temu poddawane są liście herbaty - otrzymuje wtedy czarną herbatę (zieloną herbatę otrzymamy zaś tylko susząc liście). Generalnie czarną herbatę robi się mniej więcej tak jak poniżej robię herbatkę malinowo-jeżynową.

Cały dowcip polega na tym, że fermentacji herbacianej można poddać różne liście (w szczególności drzew i krzewów owocowych), a nawet kwiaty (np. bez lilak) i otrzymamy czasem ciekawe smaki. Nam najbardziej smakują herbatki malinowe, jeżynowe i czereśniowe, inne z tych które robilłem są często trochę nijakie w smaku, a jak mają wyrazisty smak, to raczej pasują nam by napić się z rzadka, a nie w miarę często.


Zaczynamy od zerwania liści, potem muszą nieco podwiędnąć (ale ja ten etap pomijam, bo nim wrócę do domu i się ogarnę, to już są podwiędnięte), a następnie ugniatamy. Techniki są różne, można na przykład w kulki, ja na przykład je roluję w takie oto skręty, malina i jeżyna dobrze się tak zwijają, ale zwitki z niektórych liści bardziej się rozpadają.



Upychamy do słoika, zamykamy i stawiamy w ciepłe miejsce. Jeśli będzie w temperaturze nieco wyższej niż pokojowa, to trzeba rzymać dłużej, nawet dobę, można ten proces przyśpieszyć i ludzie różnie kombinują - ja wkładam pod pierzynę razem z buteleczką gorącej wody (gdy wyparzam te po lemoniadzie), to trwać będzie już kilka godzin.



Ruloniki zmienią kolor i zapach. Te ściemniały, ale jabłkowe np. zrobiły się brązowe.



Następnie tnę je nożyczkami na drobniejsze kawałki, suszę i gotowe.









  • dystans 28.50 km
  • 10.70 km terenu
  • czas 01:32
  • średnio 18.59 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Międzydeszczowo i ciut upalnie

Sobota, 30 maja 2026 · dodano: 07.07.2026 | Komentarze 0

Początkowo przyjemnie po deszczu, ale potem zaczęło wychodzić słońce i zrobił się gorąc, co mnie zniechęciło do dalszej jazdy.



Kropelkowo




Stopik w lesie, a tam fałdówka siostrzyczka



i inne motyle




Oraz błonkówka jakowaś



To chyba sitowie leśne... ale że w lesie, to by się zgadzało.



Kolejny stopik, to dolina Suchszego Dopływu Suchej



Tu znalazłem storczyki



niezapominajka



firletka poszarpana



Z motyli trafiła się tutaj szczękalica, ale nie wnikam który dokładnie gatunek, bo jest kilka bardzo podobnych do siebie.




- Co to jest? Zielone na zielonym.
- Żołnierz na poligonie?
- Nie, krabek na turzycy.




A nawet dwa, ten drugi prawie bez charakterystycznego wzoru na odwłoku




Inne pająki też były



Żółciak siarkowy





  • dystans 50.40 km
  • 5.50 km terenu
  • czas 02:34
  • średnio 19.64 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Po kwiaty akacji do placków

Piątek, 29 maja 2026 · dodano: 05.07.2026 | Komentarze 2

Może bym zrobił krótką traskę po opłotkach i szybciej wrócił, bo od rana lampa i szybko zaczęło się robić gorąco, ale chciałem nazbierać kwiatów akacji. No cóż, jak jest dobry cel, to człowiek się jakoś przemęczy i wytrzyma.  Teoretycznie najbliższe akacje mam 2 minuty piechotą od domu, ale zależało mi na kwiatkach spoza miasta... z tym też nie jest prosto, bo w większości akacją obsadzone są drogi, ale mam upatrzoną miejscówkę przy bocznej drodze ze znikomym ruchem.



A kwiatki zbierałem, by dorzucić je do placków (ot, normalny przepis na placki, tylko dorzucam akację). Poniżej kwiaty wyskubane z zielonych koszyczków, można je zostawić, ale ja wolę bez nich (choć ze skubaniem jest trochę roboty).



Skoro w tytule są kwiaty, to i wpis będzie głównie kwiatowy.

Czarny bez



Dzika róża



Chaber bławatek



Przetacznik na mostku nad Pisią. Tak, ten pioch to jest mostek, naniesiony został z piaszczystej dróżki.



Kosaciec żółty




Ale nie tylko - symbolicznie będzie  jeden chrząszcz i jeden motyl.

Ogniczek większy




Fałdówka siostrzyczka




  • dystans 62.80 km
  • 17.00 km terenu
  • czas 03:11
  • średnio 19.73 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Wysyp żółciaka siarkowego

Czwartek, 28 maja 2026 · dodano: 03.07.2026 | Komentarze 0

Skoro trwał wiosenny wysyp żółciaka siarkowego, to wyskoczyłem w rejony gdzie zwykle udawało mi się mniej lub więcej go nazbierać.



No i trochę stanowisk żółciaka znalazłem.

 Czasem był za stary



Czasem za młody



A czasem w sam raz




Ten jest idealny do samego koniuszka kapelusza, bo zakończył fazę wzrostu i nie ma już gumiastych końcówek (na powyższych zdjęciach można je poznać po innej barwie)



A z tego trudno będzie wyciąć sznycle... co najwyżej nuggetsy.




Jak się trafi na taką kępę, to zapewnia ona obfity zbiór i już więcej nie trzeba szukać... tutaj zastanawiałem się, czy grzyb nadaje się jeszcze do zboru, ale gdy go dokładniej sprawdziłem, to dylemat sam się rozwiązał, bo kazało się, że ten żółciak jest już robaczywy.



To tyle jeśli chodzi o poczet żółciaków -znalazłem ich sporo więcej niż na zdjęciach i zbiór był przyzwoity.

Margerytki.


\\

Dzwonki



To jest gąsienica kuprówki rudnicy lub kuprówki złotnicy





A ta to nie wiem, ale ze względu na prace na wysokości ma asekurację.





  • dystans 34.40 km
  • 2.70 km terenu
  • czas 01:47
  • średnio 19.29 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Po zielsko do kotletów mielonych z żółciaka siarkowego

Poniedziałek, 25 maja 2026 · dodano: 26.06.2026 | Komentarze 1

Rundka przedupalna... normalnie to takie rundki są ledwie pół-przedupalne, bo w drodze powrotnej jest już skwar i wracam nieco ugotowany. Tym razem było lepiej, po ulewach dzień wcześniej w cieniu było naprawdę przyjemnie, nawet w drodze powrotnej. Ba, nawet odcinki nasłonecznione nie były takie straszne... no cóż, 20 °C przebiło dopiero ok. 11-ej (dzień wcześniej o 9-ej).

Najbardziej klasyczną i chyba najsmaczniejszą potrawą z żółciaka siarkowego są sznycle - ale gdy przykroimy grzyby w zgrabne kotlety, to pozostają okrawki. Jak mam dużo materiału, to się nie szczypię i niezbyt oszczędnie przykrawam, a resztki używam do zrobienia kotletów mielonych... wiosną dorzucam do nich zielsko.

Oto składniki - żółciak siarkowy, czosnek niedźwiedzi, pokrzywa, podagrycznik, bluszczyk kurdybanek.



od lewej - pokrzywa, czosnek niedźwiedzi, podagrycznik, bluszczyk kurdybanek:



Przepis jest prosty - obgotowujemy żółciaka, potem mielimy (robię to następnego dnia, jak poleży w lodówce i podeschnie, to "ciasto" jest mniej wodniste), dorzucam pokrojone zielsko, trochę solę, następnie formuję kotlety, obtaczam w bułce i smażę. Można dodać jajko, bułkę tartą, a także przyprawy (ale jak jest wiosna, to przyprawiam tylko solą i zielskiem).

Kotlety mogą być różne - kwadratowe i podłużne.




Wracając do lasu - do zebranych dzień wcześniej żółciaków dozbierałem jeszcze te:



Podrosły trochę, kilka dni wcześniej wyglądały tak:




Zbierając pokrzywę trzeba było uważać, żeby nie urwać takiej ze ślimakiem



albo takiej z zabielicą pokrzywową.







  • dystans 24.20 km
  • 15.50 km terenu
  • czas 01:15
  • średnio 19.36 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Przedupalnie, przedburzowo

Niedziela, 24 maja 2026 · dodano: 24.06.2026 | Komentarze 3

Świerk, młode szyszki (bo już chyba nie kwiatostany), młode pędy.





Wiosenny wysyp żółciaka siarkowego (wyrasta wiosną i  najwięcej go wyrasta właśnie jakoś w maju, ale można go spotkać potem przez całe lato, a nawet wczesną jesienią).

Pewnym problemem może być ustalenie, czy dany owocnik nadaje się jeszcze do jedzenia... nie to, że będzie trujący, tylko po prostu niesmaczny.  O ile bardzo stare i suche od razu widać że można sobie odpuścić, to takie już wyrośnięte mogą sprawić problem w ustaleniu czy jeszcze są dobre do gara.

To jest typowy żółciak nadający się do zebrania - końcówki są jeszcze gumiaste, w fazie wzrostu, ale większość kapelusza jest już twarda, ale jeszcze sprężysta.



A nad tym chwilę deliberowałem czy zbierać, czy nie. Zakończył już fazę wzrostu i nie miał gumiastych końcówek, ale jeszcze nie był suchy próbowałem ustalić czy jest jeszcze sprężysty, czy już kruchy (jak się zrobi kruchym, to jest już niezbyt smaczny,choć od biedy da się zjeść...wiem, próbowałem). Sprawa się wyjaśniła podczas testów, bo okazało się że nie nadaje się z innego powodu - jest robaczywy.



A ten uznałem za zbyt młody do zbioru, bo w większości jeszcze był gumiasty (może następnym razem podjadę).



A to jest żółciak dopiero co kiełkujący.



Kosaciec syberyjski



Kokoryczka. Przy czym kokoryczka, to nie jest "taka mała kokorycz", a to dlatego że jest dużo większa od kokoryczy (nie mówiąc już o tym , że zupełnie inna).




Sucha... obecnie dzięki bobrom nie była sucha, ale zamieniła się w stojące bajorko.



Dolina Suchej



Tam z kwiatków na przykład żywokost lekarski



Firletka poszarpana



Padalec, jedyna fotka jaką zdążyłem strzelić zanim zaczął uciekać. Wole spotkania z nimi przy niższej temperaturze, są mniej żwawe i można z nimi zrobić porządną sesję łącznie ze zdjęciami portretowymi do dowodu.





  • dystans 39.10 km
  • 8.00 km terenu
  • czas 02:02
  • średnio 19.23 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Nadpisiówka przedupalna

Sobota, 23 maja 2026 · dodano: 19.06.2026 | Komentarze 2

Z rana lampa i z każdym kilometrem musiałem zdejmować kolejne warstwy w miarę jak znikał poranny chłodek... na szczęście w połowie drogi nad Pisię przyszły chmury i  jechało się przyjemnie z rześkim podmuchem powietrza (tylko jak się zatrzymywałem, to robiło się duszno). Może bym dalej pojechał, ale było ryzyko, że wkrótce wyjdzie słońce i zrobi się rzeź... w drodze powrotnej faktycznie wyszło słońce i zrobiła się rzeź, ale  od początku byłem przygotowany na to, że się zmasakruję w słońcu po wyjeździe z lasu nad Pisią.

Łąkowe margerytki




Kozłek lekarski, czyli waleriana. Ma intensywny, przyjemny zapach, ale nie wiem, czy o właściwościach uspokajających- krople walerianowe robi się z korzeni i kłączy.



Żółciak siarkowy, ale odrobinę za młody na zbiór, więc zostawiłem by podrósł.




Największa huba w okolicznych lasach (a jesli być precyzyjnym gatunkowo - pniarek obrzeżony). W zasadzie może robić za siedzisko, ale szkoda by było takiej huby,  gdyby się zarwała - sam grzyb by wytrzymał, ale nie jestem pewien próchniejącego drewna.




Przetacznik ożankowy.




  • dystans 14.30 km
  • 5.50 km terenu
  • czas 00:47
  • średnio 18.26 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Przedupalna rundka konwalijkowa

Piątek, 22 maja 2026 · dodano: 17.06.2026 | Komentarze 2

Tytułowa konwalijka dwulistna



Przetacznik ożankowy



Dąbrówka rozłogowa



Żółciak siarkowy wyrastający do góry, a nie w bok jak zazwyczaj.





  • dystans 23.00 km
  • 3.10 km terenu
  • czas 01:12
  • średnio 19.17 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście i opłotkach

Czwartek, 21 maja 2026 · dodano: 16.06.2026 | Komentarze 0

Lemoniada świerkowa z płatkami róży japońskiej.

Jest to najlepsza lemoniada fermentowana, jaką udało mi się uzyskać (metodą prób i błędów). Spośród lemoniad z iglakami właśnie ta świerkowa mi najbardziej dopasowała, bo sosnowa mi mniej smakuje, a jodły u nas nie rosną. Natomiast pomysł dodania płatków róży okazał się strzałem w dziesiątkę - raz że daje różany posmak, dwa że lemoniada robi się różowa (na fotkach świeżo po nastawieniu, więc jeszcze się nie zabarwiła). Taka lemoniada stała się obowiązkową zawartością naszej lodówki na upalne dni.



Przepis na lemoniadę leśną świerkową (z płatkami róży)


 składniki:
- 1 litr wody (4 szklanki)
- 5 buteleczek 200ml
- gałązki świerka- kilka na buteleczkę
- płatki róży - też kilka na buteleczkę
- 4 łyżki cukru (ani płaskie, ani czubate)
- nieduża cytryna lub kwasek cytrynowy (od 1/2 do 1 łyżeczki)
- drożdże suszone



przygotowanie:

Wodę gotujemy, rozpuszczamy w niej cukier (i ewentualnie kwasek cytrynowy) i studzimy. W zużywam do zalania tylko 3,5 szklanki, a resztę odlewam osobno na dolewkę, bo jeszcze dochodzi sok z cytryny i gałązki w butelce, więc idealnie nie da się wymierzyć na tym etapie... Gdy woda wystygnie dodajemy do niej sok wyciśnięty z cytryny (na tę ilość zużywam jedną niedużą, ale można więcej, zależy jak bardzo kwaskową lemoniadę ktoś lubi, można też zastąpić lub uzupełnić kwaskiem cytrynowym), dosypujemy też drożdże, odmierzając miniszczyptę (kilka-kilkanaście ziarenek) na każdą buteleczkę, czekamy aż napęcznieją i mieszamy. Czekam jeszcze kwadrans lub dwa przed rozlaniem do butelek (albo i nawet dłużej, czasem do następnego dnia).

Jeśli chodzi o buteleczki, to stosuję takie 200ml, bo jest to idealna porcja do wypicia na raz (najlepsza jest zaraz po otwarciu). Natomiast w przypadku gałązek świerku zrywam pędy z ostatniego przyrostu, chyba że jest wiosna i są młode pędy (jak na zdjęciach), to wtedy z aktualnego i zeszłorocznego przyrostu. Żeby nie ogołocić jednego drzewka i gałęzi, staram się skubnąć trochę tu, trochę tam z różnych drzewek (omijam też główny, środkowy pęd wzrostu). Do każdej buteleczki upychamy po kilka gałązek świerka, ile kto chce, w zależności od ich wielkości zwykle zużywam po 3-8. Lemoniadę z gałązek świerka można robić przez cały rok, tylko że poza sezonem ciepłym już bez róży.

Właśnie - róża. Jeszcze przed upchnięciem świerka do buteleczek wkładam po kilka płatków róży. Ile? W pełni kwitnienia jakieś 7-8, a później ile mam, chociażby 2-4. Używam płatków róży japońskiej/pomarszczonej, bo ma większe płatki niż dzika róża, intensywniej wybarwione i do tego dłużej kwitnie, nie tylko w drugiej połowie maja i w czerwcu, ale też przez całe lato (choć mniej intensywnie),  aż do września (już tylko pojedyncze kwiatki). Nie zrywam całych kwiatków, tylko same kwiatki, koszyczek zostawiam dla owadów i do wykształcenia owoców.

Na koniec zostaje równo ponalewać (jak płynu jest za mało, to uzupełnić zapasową wodą), zakręcić i zostawić do fermentacji. Następnego dnia jeszcze warto zabełtać, już wtedy powinna być lekko różowa. Lemoniada jest gotowa po kilku dniach... trudno określić dokładnie ilu, bo latem gdy jest cieplej to może być już po 4, a zimą lub w chłodniejszym miejscu zajmie to ponad tydzień. Warto sprawdzać lekko odkręcając nakrętkę, by sprawdzić czy już i jak bardzo bąbelkuje, przy czym proces może zachodzić z różną szybkością w poszczególnych buteleczkach i różnica może być rzędu jednego-dwóch dni. Gdy jest gotowa wstawiamy do lodówki i w niej możemy przez jakiś czas przechowywać, przy czym proces fermentacji nie zostaje całkowicie zatrzymany, tylko spowolniony, toteż im dłużej lemoniada będzie stać w lodówce, tym bardziej nagazowana i wytrawna się stanie.

Wielokrotnie przy przepisach na fermentowane napoje czytałem ostrzeżenie przed wybuchającymi szklanymi butelkami. Prawdę mówiąc nigdy coś takiego mi się nie zdarzyło, mimo że przygotowałem już kilkaset (a może nawet czterocyfrową liczbę) porcji, a czasami tak mi się lemoniada nagazowała, że był problem z otwarciem, by mi połowa nie wykipiała. Taki efekt był większy przy większych butelkach, otwieranie półlitrowych lub większych trwało dobre kilka-kilkanaście minut, bo szampan lemoniadowy nie przestawał gwałtownie buzować. Mam wrażenie że te historie o wybuchających butelkach mają po kilkadziesiąt lat i problemem były butelki z wadami fabrycznymi lub z cieńszego szkła.

W zasadzie można nie dodawać drożdży, a fermentacja też powinna zajść na dzikich drożdżach z gałązek świerka.



Róża japońska/pomarszczona



Dzika róża