teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 126568.71 km z czego 19304.55 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.18 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 12.80 km
  • 5.00 km terenu
  • czas 00:41
  • średnio 18.73 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście

Sobota, 23 grudnia 2023 · dodano: 29.12.2023 | Komentarze 1

W domu zakwitł nam grubosz jajowaty (nazywany też drzewkiem szczęścia). Jest to dosyć popularna roślina doniczkowa, bo jest łatwa w uprawie (mało wymagająca i odporna), jednak nigdy nie widziałem jej kwitnącej, ani u nas, ani gdzie indziej. Nasz grubosz jest wyhodowany ze szczepki, którą pobrałem z rośliny rosnącej w mojej szkole, jeszcze w latach 90. To jest już kolejne wcielenie tej roślinki, bo gdy za bardzo wyrastała i robiła się brzydka, pobieraliśmy z niej szczepki i hodowaliśmy kolejne pokolenie.








  • dystans 49.05 km
  • 1.00 km terenu
  • czas 02:38
  • średnio 18.63 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Skrajem granatowej dziury

Piątek, 22 grudnia 2023 · dodano: 28.12.2023 | Komentarze 2

A ta granatowa dziura, to nawet nazwę miała - Cyklon Zoltan. W zasadzie miałem zamiar się z nią zmierzyć już dzień wcześniej, ale kontrolnie zerknąłem na radary i zobaczywszy co się zbliża, postanowiłem zrobić sobie drugą kawę i zostać w domu... i słusznie, nawałnica była naprawdę konkretna, prawdziwa burza śnieżna, bo pioruny waliły.



Przez noc śnieg stopniał, więc ponowiłem próbę i wyskoczyłem na rundkę biblioteczną. Do Grodziska leciałem z wiatrem, tylko na niektórych odcinkach miałem trochę boczny i mogłem poczuć co mnie popycha.





Powrót to już ciężka orka pod wiatr. Wybrałem wariant nieco bardziej osłonięty przez krzaki, zagajniki i wiadukt kolejowy, ale i tak musiałem pokonać tereny otwarte przed Jaktorowem, gdzie są duże powierzchnie łąk i pól, przez co w wietrzne dni zawsze jest tam ciężko (w przypadku mordewindu). Przez większość drogi powrotnej prószył śnieg, ale ledwie ledwie, a że temperatura minimalnie powyżej zera, to śnieg był zwiewany z asfaltu i drogi pozostawały suche. Dopiero w Jaktorowie mocniej przez chwilę sypnęło i drogi zawilgły.

O ile w jedną stronę nie chciało mi się hamować na fotostopy, to z powrotem nie miałem na to siły, zresztą nic ciekawego się nie trafiło. Tak więc tylko porost na korze z odsapki na mostku w Jaktorowie.



Natomiast w Międzyborowie zaczęło porządnie sypać i już nie przestawało, a nawet się wzmagało. Zamieć zrobiła się konkretna, choć nadal brakowało jej trochę do tej z dnia poprzedniego.





A w Żyrardowie jeszcze mocniej sypnęło. Poniższa fotka została wykonana pięć minut później niż powyższa.



Jak bym się zebrał z pół godziny wcześniej, to bym zdążył przed tą zawieją... ale cóż, w sumie to trudno zaliczyć zimę, jeśli choć raz nie trafiła się jazda w śnieżycy.



  • dystans 41.20 km
  • 3.00 km terenu
  • czas 02:13
  • średnio 18.59 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Zimowe motylki

Wtorek, 19 grudnia 2023 · dodano: 27.12.2023 | Komentarze 11

Trochę sobie plułem w brodę, że zanim spadł śnieg i temperatura poniżej zera, nie rozejrzałem się za piędzikami.  Dopiero w czasie mrozów przypadkiem na jednego trafiłem, ale już martwego. Jednak po odwilży i kilku dniach dodatnich temperatur udało mi się spotkać nowe piędziki. Piędziki to motyle, które możemy spotkać od października do grudnia, a nawet stycznia.



Kolejny





Były też grzybki - opieńki, które chyba wyrosły jeszcze przed śniegami i mróz je zaskoczył. Te trzymają się nieźle, ale spotkałem też kanie, z których zostały tylko placki leżące na ściółce.



Za to tym grzybkom mróz niestraszny - to chyba próchnile gałęzisty






  • dystans 45.30 km
  • 1.50 km terenu
  • czas 02:23
  • średnio 19.01 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Zdążyć przed śnieżycami

Sobota, 2 grudnia 2023 · dodano: 26.12.2023 | Komentarze 3

Trzeba było korzystać dopóki drogi czyste, bo już na horyzoncie pogodynek pojawiły się śnieżyce.

Łącznica eSeŁki i CMK.



W większości szadź już niestety opadła, ale w niektórych miejscach jeszcze się trzymała.





Już myślałem, że śnieżyce przyszły wcześniej i mnie dorwały, a po prostu wjechałem w rejon, gdzie coś lokalnie wcześniej przeszło, ale wróciłem na czyste drogi.




eSeŁka





Fotostop i przerwa na kawę przy zalanej żwirowni. Gdyby było słonecznie, to pewnie fajnie fotki krajobrazowe by wyszły z tą taflą lodu.. a tak widoczki dosyć szare.



Ale i tak warto było tu zajechać, ze względu na mrozo-lodowe różności.














  • dystans 44.80 km
  • 1.00 km terenu
  • czas 02:23
  • średnio 18.80 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Mgła i szadź

Piątek, 1 grudnia 2023 · dodano: 25.12.2023 | Komentarze 3

Grudzień zaczął się mgłą, a do tego był mróz. Są to idealne warunki do powstania szadzi i rzeczywiście, gdy mgła ustąpiła, okazało się że drzewa są pobielone.

Gdy robiłem sobie kawę, za oknem było mleko, ale nim ruszyłem, to mgła zrzedła, a po kilku kilometrach całkowicie opadła (albo się podniosła).




Pajęczyna... mocno uszkodzona, ale nie było komu naprawić, właściciel albo zamarzł, albo się gdzieś ukrył.




Po kilku dniach mrozów, stawy i jeziorka były ładnie pozamarzane.



Potem udało się załapać na mgłę, gdyż wjechałem w rejon jeszcze zamglony. Może nie była tak gęsta jak z samego rana, ale dobre i to.



Jakiś czas później wracałem tą samą trasą i mgła już ustąpiła. Zatem poniżej kilka kadrów z mgłą i bez.








Mgłę ładnie dało się uchwycić w dalekich kadrach.



A tutaj to nie mgła zrzedła, tylko ja podjechałem bliżej.



A tak wygląda bez mgły.



Jeszcze parę fotek krajobrazowych z trasy.






Gałązki głogu i nie tylko w szadzi.







Lodowe kwiaty







  • dystans 33.60 km
  • 2.50 km terenu
  • czas 01:49
  • średnio 18.50 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Co nowego nad Pisią Gągoliną?

Czwartek, 30 listopada 2023 · dodano: 23.12.2023 | Komentarze 2

Grudzień powoli zmierza ku końcowi, więc pora nadrobić zaległości na bikestatsie i dokończyć choćby listopad.

Korzystając ze słonecznego poranka wybrałem się obejrzeć nad Pisią Kładkę o długości ok. kilometra. Kładka jest już co prawda od wiosny i nawet wilokrotnie przejeżdżałem w pobliżu, widząc ja z drogi, ale często miałem ju dalsze plany (tak to jest, e rzeczy które są najbliżej, czasem najtrudniej odwiedzić),  a poza tym stwierdziłem że zajrzę tu, gdy będzie mała szansa na spotkanie spacerowiczów - lato przeczekałem, a jesienią ciągle zapominałem. Zresztą z tymi spacerowiczami słusznie kombinowałem, nawet przy mrozie i w dzień powszedni spotkałem 2x2 osoby. Tak w ogóle niedawno przybyła jeszcze kładka w centrum miasta - prawie naokoło jednego ze stawów fabrycznych.



Kładka zaczyna się przy skwerku nad rzeką, na poziomie ul. Kanałowej, zaraz obok progu wodnego. Ten próg może robić za kładkę, ale tylko wtedy gdy woda nie przelewa się górą, bo pomost jest tylko na środu.



Zaczyna się od mostku nad jakimś kanałkiem.





Jest trochę mniejszych i większych miejsc odpoczynku z ławkami i interaktywnymi tablicami edukacyjnymi (z doświadczenia wiem, że dzieciaki takie lubią).






Ogólnie wygląda to na odludzie, ale z drugiej strony rzeki zabudowa dochodzi prawie do samego brzegu, jednak jak będą liście to stanie się chyba niewidoczna.





Mniej więcej w połowie jest ujście Okrzeszy do Pisi.



Tutaj była ścieżka i prowizoryczna kładka przez Pisię. W trakcie budowy zastanawiałem się, czy kładka nie stanie na przeszkodzie temu skrótowi, ale okazało się że nadal jest - nawet zrobili tutaj schodki na kładkę, dzięki czemu nie tylko skrót działa, ale też można w połowie wejść na kładkę.



A oto i wspomniana kładka, czyli cztery betonowe słupy przerzucone przez rzekę. Przy schodkach jest nawet pochylnia dla rowerów, ale najwygodniej chyba przejść pod mostem.



Mostek na Okrzeszy




Dalej trasa jest już mniej ciekawa, biegnie prosto i bez zygzaków, nie ma też rozlewisk, trzcinowisk i innych zarośli, tylko stajnia i jej pastwiska. Za to jeśli ktoś lubi, to może się pogapić na konie, a konie mogą się pogapić na niego.



Z innych zwierzaków - wrona. W centrum Żyrka prawie nie można jej spotkać, co najwyżej gdzieś na opłotkach, a i to rzadko. Co ciekawe, w takiej Warszawie wron jest całkiem sporo, w Grodzisku też je nierzadko widywałem w centrum.



Trafił się jeszcze taki ptak wodny (tak wiem, fotki słabe), nie jestem pewien co to, być może młoda kokoszka jeszcze bez wybarwionego dzioba, ale głowy nie dam.




Kładka kończy się przy tamie Zalewu Żyrardowskiego.



I tutaj też skorzystałem z okazji, by przejechać się śmieszką nad zalewem, która też powstała w tym roku. Co prawda jeżdżę tędy dosyć często wyjeżdżając z miasta, ale po drugiej stronie. Nawet trzeba przyznać, że niezła, lepsza niż to czym jeżdżę z tamtej strony, jednak musiałbym nadkładać drogi. Kiedyś by się przydała, bo omijałem dziurdziołowatą gruntówę obok stajni, ale odkąd się wyasfaltowała, to nie mam takiej potrzeby.  W każdym razie można się przejechać teraz dookoła zalewu.



Z drugiej strony nabrzeże wyglądało strasznie betonowo, ale okazało się że skarpa jest wyłożona płytami ażurowymi, a skraj nabrzeża płytami otworowymi, więc powinno się z czasem trochę zazielenić, zresztą jak widać już porasta.



Jak jeszcze byłem na kładce, to niestety przyszły chmury,  ale czasem na chwilę jeszcze wyglądało. Pakiet fotek wodno-lodowych.







Ze zwierzaków - kaczki i jaskółka.




Jeszcze widok na zalew




Pisia przy ujściu do zalewu




A to już nie zalew, tylko zwykła kałuża, czyli zbiornik wodny bez znaczenia strategicznego.




Pisię jeszcze odwiedziłem potem w lesie, bo kontynuowałem jazdę dalej. Zalew i kładka były na wyjeździe z miasta i choć musiałem przejechać przez cały Żyrardów, to gdybym zawrócił, to wyszłoby niewiele ponad 10km



Tu też mróz pokazał pazurki i jeszcze kły do tego.







  • dystans 28.20 km
  • 1.30 km terenu
  • czas 01:33
  • średnio 18.19 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Szukając ooteki

Środa, 29 listopada 2023 · dodano: 02.12.2023 | Komentarze 2

Celem wyjazdu było znalezienie ooteki,  to kapsułki jajowej, którą tworzą modliszki (a także karaczany). Chyba w zeszłym roku znalazłem ootekę modliszki zwyczajnej, choć wtedy jeszcze nie wiedziałem co to jest, dopiero w tym roku, gdy po spotkaniu modliszek poczytałem o nich, trafiłem na zdjęcie tego tajemniczego obiektu, który znalazłem wcześniej.

Pojechałem na łąkę, gdzie wcześniej już znalazłem ootekę, trochę się naszukałem, ale w końcu trafiłem na jedną, a potem druga. Te kapsułki są przyczepione do łodyg roślin nieco nad ziemią, ale niezbyt wysoko, toteż część z nich mogła być przykryta śniegiem. Taka ooteka zawiera ponoć 100-200 jaj.





I druga




Jeszcze stopik nad Pisią



Szałas-tipi jeszcze stoi. Relikty starorzecza były wypełnione wodą... zamarzniętą.



Tworząc bardzo ładną kompozycję ze świeżego lodu i znajdujących się pod nim liści.






Drogi i śmieszki były czyste, ale na jednym mostku trafił się śnieg.






  • dystans 34.50 km
  • 4.30 km terenu
  • czas 01:52
  • średnio 18.48 km/h
  • temperatura -1.5°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kolejna zimowa rundka

Poniedziałek, 27 listopada 2023 · dodano: 30.11.2023 | Komentarze 3

Od poprzedniego wpisu minęło kilka dni, w tym czasie była odwilż i nawet te niewielkie ilości śniegu stopniały, ale potem znów zaczęło śnieżyć i złapał mróz. Powtórzył się optymalny (z punktu widzenia rowerzysty) scenariusz zimowy - najpierw niezbyt duży opad śniegu przy lekko dodatnich temperaturach, które jeszcze jakiś czas się utrzymywały, a potem złapał lekki mróz - dzięki temu było nieco bieli, a jednocześnie drogi zrobiły się czyste i suche.

Tym razem jednak pochmurno, jedynie z niewielkimi przejaśnieniami.




Pendolino na CMK



Dzika róża



Kalina koralowa




Topole już czekają na wiosnę, by rozpocząć kwitnienie





  • dystans 44.60 km
  • 1.50 km terenu
  • czas 02:31
  • średnio 17.72 km/h
  • temperatura -4.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Mroźne okienko pogodowe

Środa, 22 listopada 2023 · dodano: 29.11.2023 | Komentarze 5

Pomiędzy opadami deszczu, śniegu i wichurami trafił się jeden dzień pogody niemal idealnej - było słonecznie, bezwietrznie i do tego lekki mróz. W poprzednich dniach, gdy padał śnieg, temperatura była dodatnia, dopiero później złapał mróz, dzięki temu drogi i śmieszki były czyste.

Pierwszy bałwanek w tym roku (ma na imię Yukimiś), zabrałem go do domu, ponieważ w Żyrku prawie nie było śniegu. Następne, odwilżowe dni spędził w zamrażalniku, a teraz mieszka na balkonie.



Stopik w zalanej żwirowni - tradycyjne fotki warstw nabrzeża.




Wiatru prawie nie było, ale czasem trafił się jakiś podmuch, co widać na wodzie na poniższych zdjęciach. Jednak przez większość czasu była jak lustro - tak ja na czwartej fotce.






Kwiat dziewanny



Klucz gęsi



O ile pod Żyrkiem prawie nie było śniegu, to tak gdzie pojechałem było już nieco więcej i pojawiło się też trochę lodu na drogach... na szczęście na śmiszcze go nie było, dopiero sama końcówka była zalodzona



Najbardziej trzeba było uważać na wiaduktach, bo na samej górze był lód i śnieg.



Wąwozik nad Pisią...  może nie tak spektakularny jak te w Kazimierzu, czy innym Sandomierzu, ale za to ledwie kilka kilometrów od domu.



Jesienny dywan z liści utrwalony w lodzie



Kałuże skute lodem




A to taka ciekawostka przyrodnicza - droga asfaltowa, z której wyłazi żwir... zdaje się, że to efekt upalnych dni i mięknącego asfaltu, bo w miejscach zacienionych ten żwir jest bardziej zagłębiony w asfalcie.




Na koniec trochę jesienno-zimowych krajobrazów.  Nutę jesienną zawdzięczają głównie brzozom, z których jeszcze nie opadły liście.








Tak jak wspominałem, pod samym Żyrkiem prawie nie było śniegu, nawet w zagajnikach i lasach ściólka była ledwie przybielona.





  • dystans 23.80 km
  • 0.50 km terenu
  • czas 01:21
  • średnio 17.63 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście

Piątek, 17 listopada 2023 · dodano: 22.11.2023 | Komentarze 4

Pierwszy śnieg. Długo nie poleżał, bo raz że było cały cza na plusie, a dwa że potem zaczął padać deszcz. Jednak parę zimowych widoczków udało się cyknąć.




Widoczki cmentarne




A te krzaki... to nawet nie wiem co to, ale faktycznie coś tutaj latem kwitło, bodajże na biało.