teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 127792.61 km z czego 19614.05 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.20 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 133.41 km
  • 11.00 km terenu
  • czas 07:14
  • średnio 18.44 km/h
  • rekord 35.60 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Cyklogrobbing oficjalnie już wiosenny

Sobota, 22 marca 2014 · dodano: 23.03.2014 | Komentarze 25

Jak pod Teresinem jechałem śmieszką rowerową, to w pobliżu tego znaku jakiś koleś wymusił na mnie pierwszeństwo... no przecież miał zielone i ma pierwszeństwo jak skręca, czyli syndrom zielonej strzałki. A poza tym nie po to kupił samochód żeby przepuszczać pieszych i rowerzystów.



Dalej chałupka, której ostatnio nie zeksplorowaliśmy, a okazała się bardzo ciekawa, bo co najmniej dwupoziomowa na skarpie utraty i można się było w środku zgubić.



No i wreszcie cyklogrobbing, mogiłą pierwszowojenna na skarpie Bzury pod Brochowem.



Bzzz bzzz



Tradycyjne wypalanie traw :-/



Brochów



A czego tam nie ma przy tym kościele - tyle żelastwa i kamoli wszelakich wmurowanych w mury, tudzież umieszczonych na terenie - repery, pociski wszelakich kalibrów, bomby, strzemiona, gąsienice, orzełki, Poznań (armia taka), kotwice, a kamole od Jagiełły przez konfederatów barskich po Żeromskiego ;-P






Po drodze jeszcze Szopen w gablotce



A po drugiej stronie Bzury kapliczka z wakatem dla świątka




No to myk na drugą stronę Wisły



A na moście, jak robiłem zdjęcia, zaczepił mnie jakiś lokalny rowerzysta i opowiadał że w czasie budowy, zanim jeszcze barierkę zamontowali, to jakiś koleś się zagapił, spadł do wody i zginął... chciał mi pokazać tabliczkę go upamiętniającą, ale okazało się że to tabliczka budowy mostu. Krzyż jest i owszem, ale po drugiej stronie drogi.



W Wyszogrodzie odwiedziłem namierzony poprzedni cmentarz ewangelicki




A poniższy nagrobek jest o tyle ciekawy, że w środkowej części inskrypcja jest po niemiecku, a w dolnej po rosyjsku... może to było mieszane małżeństwo?





Kirkut... pomnik z 1989 (chyba, w każdym razie tabliczki z tego roku), na których jest o hitlerowcach którzy zniszczyli cmentarz. A co powiedzieć o złomiarzach którzy ukradli łańcuchy otaczające pomnik, a także bramę i furtkę wejściową? (słupy bramne wyglądały na nowe, oraz były w nich resztki zawiasów) Oraz o śmieciach rzucanych na cmentarz i zostawianych tu flaszkach z popijawy?




A tymczasem nad Wisłą zwalone drzewo z niespodzianką



Próbuję się przebić na wschód dróżkami nad Wisłą, co częściowo się udaje... od Wyszogrodu jest ok, potem znajduję ścieżkę z kładką przez jar, dalej gruntówa gorsza ale jest. Kolejnego jaru nie da się już pokonać, muszę zjechać na koszmarną DK 62. Koszmarną bo wąską - dwa TIRy ledwie się mijają, asfaltowego pobocza nie ma (choć mogłoby być, wysypali je niestety żwirem), ruch niestety duży... TIRowców z Zachodu poznaje się po tym, że czekają z wyprzedzeniem aż samochody z naprzeciwka przejadą, po czym mijają mnie zjeżdżając całkowicie na drugi pas. Nasi różnie, ale ogólnie nie jest źle. Najgorsi są ci ze Wschodu, Litwini mijają mnie o włos i jeszcze czasem obtrąbią. Ogólnie lepiej tę drogę omijać, problem w tym, że jak chce jechać wzdłuż północnej strony Wisły, to często nie bardzo jest jak (a już asfaltem to w ogóle).

A przy wspomnianej kładce.




Docieram do celu, mianowicie do dwóch cmentarzy na skarpie Wisły, które wypatrzyłem na starych mapach.



Zachodni jest w kształcie... grodziska. Kopiec otoczony fosą, a na szczycie jest jeszcze jedna fosa. W Wałach jest przerwa od północy - wejście.





Drugi to już klasyczny prostokąt, jest nawet jeden nagrobek (niestety napisami do ziemi), oraz kilka kamieni.... może któryś też skrywa pod ziemią nagrobkowe napisy.




Na skarpie są też ślady okopów



Czerwińsk sobie odpuszczam, bo chcę mieć już jak najmniej do czynienia z 62-ką  no i robi się już późno, więc jadę prosto do domu.
Kategoria mazowieckie


  • dystans 13.52 km
  • 4.80 km terenu
  • czas 00:54
  • średnio 15.02 km/h
  • rekord 25.80 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

10. dowodów na to, że Kluska jest SKPBolem

Poniedziałek, 10 marca 2014 · dodano: 10.03.2014 | Komentarze 6

1. Kompasy tatusia to jedne z fajniejszych zabawek, a jak dorwę mapę to zabawa jest jeszcze lepsza,
2. Potrafię już zdejmować przewodniki z górnej półki, a Rewasza dawno przeczytałam od deski do deski,
3. Gar ogniskowy doskonale nadaje się do siadania na nim, wspinania po nim na stolik, oraz wkładania do niego zabawek,
4. Jak na osiedlu wyłączą prąd, to bardzo fajnie się biega po ciemnym mieszkaniu w czołówce,
5. Po co iść chodnikiem, skoro można obok krzalem... znaczy przez żywopłot,
6. Osiedlowy Wierch zdobyłam z piskiem radości... cztery razy po kolei,
7. Beton, topser i rybki to moje przysmaki... mielonki mi jeszcze nie dali,
8. Sprzączki są super, umiem już zapinać pas biodrowy, ale do rozpięcia potrzebuję jeszcze pomocy,
9. Uwielbiam zakładać i chodzić w górskich butach mamy i taty, oraz wkładam im do tych butów żarcie na drogę,
10. W lesie uczę się układać patyczki na ognisko... metrówki też,

Edit: zapomnieliśmy o termosach...
11. Uwielbiam termosy, zwłaszcza kubeczki i koreczki.

Metrówka... a właściwie półmetrówka, ale w przeliczeniu na rozmiar kluskowy to tak jakby półtorametrówka ;-)

Ćwiczenie układania ogniska... na sucho, znaczy na postumencie ćwiczebnym.



Ooo! Kwiatki!



  • dystans 64.91 km
  • 4.00 km terenu
  • czas 03:37
  • średnio 17.95 km/h
  • rekord 34.40 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Aaaby wymyślić tytuł...

Niedziela, 9 marca 2014 · dodano: 10.03.2014 | Komentarze 6

Pogoda taka, że żal by było się gdzieś nie wypuścić... wyszła wycieczka z madonnami, które są u lavinki (link) więc ich tu nie wrzucam by się nie dublować.


Nawiedziliśmy ten sam urbexik, co ja sam wczoraj... tyle że wczoraj całości nie mogłem zwiedzić, bo w części imprezowała jakaś ekipa lokalsów.



Ponieważ jest astronomiczna zima, to lavinka zaliczyła jazdę po śniegu.

Kościół w Pawłowicach na skarpie doliny Utraty, ostatnia większa rozwałka na trasie, zresztą nie tylko my się tam wygrzewaliśmy na słońcu.


Jeszcze opuszczona chałupka w drodze powrotnej.




Kategoria mazowieckie


  • dystans 111.10 km
  • 11.00 km terenu
  • czas 06:02
  • średnio 18.41 km/h
  • rekord 34.60 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Wiosna śmierdzi!

Sobota, 8 marca 2014 · dodano: 09.03.2014 | Komentarze 14

Ano śmierdzi... na wsi wywożony jest obornik na pola i wali gnojówką.
A tymczasem w rowach pierwsze podbiały :-)

Cennik u pasamoników

Urbexik jakis popegieerowski, albo cuś,




Dwór w Strzyżewie.. obecnie jakieś centrum konferencyjne.

Przerwa na małą przekąskę i kawę... tylko że oblazły mnie biedronki, a jedna próbowała mi wyżłopać kawę!


Dwór w Tułowicach... i kapliczka... i pomnik po drogij stronie drogi.



Wilcze Tułowskie - obecnie ostatnia stacja kolejki sochaczewskiej... dalej się nie da.


Górki



A zapłotkiem chałupa... chwilowo ze zdjętą strzechą

Debile na quadach też już się obudzili i nie ma weekendu żeby takiego nie spotkać, albo gdzieś z daleka słychać. Ten na biedaquadzie, który mu co chwila gasł. Dodam, że tymczasem po wale jakaś babcia ostro popylała z kijkami NW po wale nad Kanałem Kromnowskim i Bzurą... no ale ten koleś pewnie by nie wytrzymał tempa i odpadł z wywieszonym jęzorem na pierwszym zakręcie.

Widoczki z wału



Gdzieś tam jest ujście Kanału Kromnowskiego do Bzury... no ale na koniec kanał przekształca się w jakiś meander, albo jakieś starorzecze, a i Bzura się rozdziela i diabli wiedzą gdzie co wpada i płynie, zwłaszcza że woda w kanale stała i w ogóle był w nim niski poziom i waliło szlamem jak przy stawie ze spuszczoną wodą. A może to bardziej z Bzury teraz woda do kanału wpadała? A z bliska trudno teraz zbadać ze względu na podmokłości.

A przyjechałem tutaj tropić kolejne ślady rowów przeciwczołgowych.



Na koniec okienko pewnego spichlerza z drogi powrotnej

Kategoria mazowieckie


  • dystans 101.36 km
  • 10.50 km terenu
  • czas 05:46
  • średnio 17.58 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Przystanek Łowicz

Niedziela, 2 marca 2014 · dodano: 03.03.2014 | Komentarze 16

Poranek był mglisty, mokry, ale przynajmniej nie padało... wiał wiatr z SE, a więc w plecy, dlatego jechało się jak na skrzydłach, jedynie gdy miałem jeden krótki odcinek, gdzie musiałem wykręcić na E, poczułem że wiatr jest upierdliwy i dosyć zimny. ICM prognozował na dziś dwie górki wiatrowe, a pomiędzy nimi dołki... nie zupełnie bezwietrzne, ale jednak wiatr miał być nieco lżejszy. Miałem nadzieję że w drodze powrotnej trafię na taki właśnie dołek.

Zahaczyłem o cmentarz ewangelicki w Karolewie. Kiedy już tu byłem, ale wtedy był zakrzaczony i niełatwo było go znaleźć... po analizie napisów na nagrobkach, stwierdziłem że jest to cmentarz ewangelicki, ale z kilkoma nagrobkami z pierwszej wojny (okazało się, że słusznie). Ale potem zapomniałem gdzie natrafiłem na ten cmentarz i próbowałem go odnaleźć.. w Mistrzewicach miejscówka prawie pasowała, ale okazało się że to nie to. A tutaj jakoś ciągle nie było okazji podjechać, albo o tym zupełnie zapominałem. Dziś się udało, okazało się że cmentarz został ostatnio częściowo uporządkowany, nagrobki zebrane w jednym miejscu i ogrodzone.



Kapliczka po drodze



Dalej postanowiłem spróbować się przeprawić mostkiem na Bzurze, który znalazłem na mapach i satelicie. Zastanawiałem się czy jest przejazd i czy nie trzeba będzie się cofać do mostu drogowego... ale okazało się, że most jest, dojazd jest z obu stron i że wędkarze licznie tu zjeżdżają. Zakątek ładny, ale ze względu na obecność ludzi, zaśmiecony. A przejazd okazał się rozjeżdżony wertepiasto-błotnisty... jako klimatyczny skrócik niestety taki sobie.



No dobra, witamy w Łowiczu :-)


Podjechałem na cmentarz wojenny z 1939

A te wszystkie krzaki za nim to cmentarz prawosławny... na nim utknąłem na dłużej. Więcej zdjęć z niego w albumie, z dedykacją dla wariaga ;-)


Jadę na drugą stronę Bzury, aż tu nagle!


Park Błonie nad Bzurą

Pomnik... swoją drogą, przy pomniku są szeeerokie schody na wał, ale żadnej pochylni dla wózków nie zrobiono... no bo po co? Jak ktoś wlazł z wózkiem przy moście, to niech teraz sobie zapindala do jedynego wjazdu. Normalnie w dupach się  ludziom przewraca, chcieliby w kilku miejscach włazić i złazić z walu, myślą że to dla nich ten park zrobiliśmy.

Na wspomnianym wjeździe na wał wjeżdża szlak rowerowy i gdy dojeżdża się nim do szosy, jest kolejny zgrzyt... szlak biegnie dalej prosto wzdłuż Bzury, ale nie zrobiono nań jakiegokolwiek zjazdu... przez szosę się nie da, bo barierki, trzeba stromo w dół wałem, wyrąbaną na dziko ścieżką (ta wyrwa z prawej).

Mam też teorię odnośnie tego ślepego zakończenia, może tak jest specjalnie żeby utrudnić dostęp do ruin zamku? Bo z tymi ruinam toi jest niezły numer, sądząc z komentarzy, niewykluczone że to był lepszy przekręt (link) i lepiej o nich zapomnieć, a nie ułatwiać dojście.. Na terenie jakieś budy, jakieś budowle zrobione trochę po partyzancku, ogólnie dosyć słabo.


Wejście też jest w dosyć głupim miejscu zrobione  (to jest to po lewej)

Właściciel ustalił ceny z kosmosu (przypominam, że są to ruiny i może jakaś ekspozycja w nowowybudowanym budynku), chyba po to żeby nikt nieproszony mu się po terenie nie kręcił. No dobra, a o zamku poro informacji jest tutaj.

A teraz tytułowy Przystanek Łowicz (więcej zdjęć wrzucę wkrótce na blog pocztówkowy)

I inne łowickie klimaty





Takie coś na terenie zespołu szkół

A obok kościół klasztoru Dominikanów

Na ogrodzeniu JP... Jan Paweł II?

Nie! Józef Piłsudski ;-)

Kilka łowickich reperów itp.



Jeszcze trochę murali


A tymczasem od frontu


Udało mi się złapać jakiś uliczkowy kadr bez samochodów... ale mnie w Łowiczu na tych brukach wytrzęsło!



Upamiętnienie wizyty Kościuszki w Łowiczu


Stary Rynek jest cały zamieniony w parking :-/

Jeszcze poczta konna... czynna w wolne soboty


Pod basztę niestety nie dało się bezpośrednio podejść... bo plac zabaw na którego terenie się znajduje, jest zamknięty na cztery spusty i jedną kłódkę. Co z tego że w słoneczne dni jest teraz sporo dzieciaków na placach zabaw (a nawet w dni pochmurne, wietrzne i zimne pojedyncze się bawią)... jest zima i dzieci trzeba trzymać w domu, a nie po placach zabaw włóczyć.


Wyjeżdżając z Łowicza czuję klimat węzła kolejowego (stąd tory odchodzą w czterech kierunkach), przez lub pod torami przejeżdżam 4,5 raza (pół, bo ostatni przejazd był jeden, ale tory już się rozgałęziły)... na tym wiadukcie widać, że został zbudowany na linię dwutorową, mimo że obecnie jest jeden tor.



Szukam jeszcze cmentarza pod Arkadią, którego kiedy nie udało mi się zlokalizować... chyba dlatego że ten prześwit wziąłem za skraj lasu i zawróciłem. Okazuje się, że jest to mały, użytkowany do dziś cmentarzyk mariawicki, malowniczo położony w środku lasu. Ponoć najstarszy grób jest z 1916, ja znalazłem z lat 1920. (o cmentarzu).

Stopik przy kościele w Nieborowie

Tu też wmurowali po wojnie łuski pocisków (podobnie jak w kościół w Bolimowie).

Natomiast zastanawia mnie tabliczka na ogrodzeniu kościoła... co zostało sfinansowane?

A wracając chyba jednak  załapałem się na górkę wiatrową (w Bolimowie flagi na rnku powiewały jakby bardziej niż rano). W pewnym momencie łapy tak mi zmarzły, że musiałem wyjąć z sakw i założyć zimowe, genderowe rękawiczki.


  • dystans 26.78 km
  • 5.75 km terenu
  • czas 01:48
  • średnio 14.88 km/h
  • rekord 26.60 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Leniwe popołudniowe kręcenie

Sobota, 1 marca 2014 · dodano: 01.03.2014 | Komentarze 6

Na początek orzełek dla wariaga, co by mógł pokombinować nad nim zanim zobaczy resztę (w dalszej części wpisu).

A teraz lecimy...jedziemy znaczy z krajobrazem mazowieckim


Mazowiecka droga... łaciata jak mazowieckie krowy

Kapliczka z wykuszami... a może młodymi pączkującymi kapliczkami?

Wycieczka bez cyklogrobbingu jest jak... no jak wycieczka bez cyklogrobbingu.



Mapka... kiedyś była też na cmentarza taka, ale z kamienia... ale ktoś ją rozwalił.

Kapliczka zamaskowana... latem to jej w ogóle nie będzie widać


Trochę wertepu... tu jest znośnie, ale dalej odcinki utwardzone gruzem lavinka trochę sklęła.

I jeszcze krzyż w akacji




  • dystans 51.84 km
  • 7.00 km terenu
  • czas 02:41
  • średnio 19.32 km/h
  • rekord 34.80 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Wycieczka na eSeŁkę nr 2

Środa, 26 lutego 2014 · dodano: 26.02.2014 | Komentarze 11

czyli akcja ratunkowa w scenerii wczesnowiosennej... dziś pojechałem na eSeŁkę na ratunek pozostawionemu tam Absolutnie Apolitycznemu Kubeczkowi z Kaczuszką

Ale najpierw na glinianki pod Wiskitkami, odłożyć skrzynkę którą ostatnio zabrałem do serwisu, tutaj też dopadły mnie pierwsze oznaki wiosny


Okazało się, że Suchszy Dopływ Suchej zyskał status użytku ekologicznego... jakoś chyba w ciągu ostatniego półrocza te tabliczki przybyły, ale przejeżdżając tędy nie wczytywałem się, myśląc że to tabliczka Bolimowskiego Parku Krajobrazowego


A na eSeŁce kubek grzecznie czekał tam gdzie go lavinka zostawiła

Zrobiłem sobie rozwałkę pod  suszącymi się pękami salami (kolejna oznaka wiosny), mając nadzieję że obok przejedzie jakiś pociąg... ale tory były puste



  • dystans 78.61 km
  • 4.00 km terenu
  • czas 04:14
  • średnio 18.57 km/h
  • rekord 33.60 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Ekspedycja do ujścia Pisi i Suchej

Niedziela, 23 lutego 2014 · dodano: 23.02.2014 | Komentarze 18

Pierwsze spotkanie z Pisią Gągoliną miałem jeszcze na trasie... a w niej wypatrzyłem... nie, nie wrotki mchożercze, tylko takie cuś :-)


Na wjeździe do Sochaczewa... nie skusiłem się

Dwór i park w Czerwonce (link), oraz zabudowania okołodworskie.


Nerwowi szachiści są w tym parku, po przegranej partii któryś wywrócił szachownicę.
Potem myk na kirkut


A potem do grobowca mułły vel baszty tatarskiej vel mahometańskiej kapliczki... czyli ostatnie pozostałości cmentarza muzułmańskiego (dla żołnierzy stacjonującej tu jednostki - link). Kiedyś już szukałem tego obiektu, ale w przewodniku Lechosława Herza Puszcza Kampinoska (2 wydanie z 2006 roku), jest zaznaczony błędnie przy ulicy... a jest tak naprawdę na tyłach liceum na skarpie tuż nad Bzurą i jest widoczny z rogu kirkutu. Teraz na tył kirkutu, czyli na skarpę Bzury (po drodze wypłoszyłem sarnę), myk przez dziurę w ogrodzeniu kirkutu, a potem myk pod ogrodzeniem szkolnym (przy okazji poparzyłem ręce pokrzywami... w lutym!!!).


Następny postój przy muzeum wąskotorówki... swoją drogą to trochę słabo, że jest nieczynne przez pół roku (listopad-marzec), mógłoby być otwarte przynajmniej w weekendy.



A na budynku znalazłem reper taki jak żyrardowskie, czy błońskie... przynajmniej tak mniej więcej, bo tak zamalowany, że nie widać było czy była tam jakaś literka. Na drugim końcu budynku znalazłem zwykły reper, a dalej na ogrodzeniu z literką A! No, to fajnie, teraz jeszcze sprawdzić czy są jeszcze takie w Sochaczewie, czy tylko na budynku kolejki. Jeśli tylko na stacji, to byłoby to dodatkowe potwierdzenie, że te repery, które widzieliśmy na stacyjkach kolejki jabłonowskiej/karczewskiej  też były z tej serii (tyle że były zupełnie nieczytelne). No i wyn ikałoby z tego, że nie są starsze niż z międzywojnia.

Potem myk na stację... tym razem normalnotorową, ale wąskotorowa ciuchcia też tu zajechała (reperów literkowych nie widziałem).



Pozostając w klimatach kolejowych - wieża ciśnień, która okazała się otwarta.


Następnie myk nad Bzurę, gdzie odkryłem podwieszaną kładkę... a żeby pozostać w klimatach kolejowych, do jej konstrukcji użyto śrub rzymskich o rodowodzie kolejowym.


Rozwałka nad Bzurą. W międzyczasie przelatywał kluczyk gęsi... sztuk tak ze 4-5.

Postanowiłem objechać Boryszew ścieżką nad Bzurą... a zakład strzeżony jak jednostka wojskowa, chyba żeby Borygo im nie uciekło (ale ponoć skumało się z bobrami i robią podkop z dwóch stron).


Było jakieś 145cm

Tak dojechałem do... ujścia Pisi (ta płynąca z dołu kadru) do Bzury (płynie od lewej do prawej)!

Starorzecze Pisi i chyba stare ujście... nie popełniłem błedu lavinki i sprawdziłem to żółte patykiem. To nie piaseczek mazowiecki, a lód głębinowy (jakieś 10cm pod wodą).

Dalej mosteczkiem (bo po stronie Boryszewa, skarpa podchodzi pod samo ogrodzenie i choć rzeka płynie nieco dalej, to ciężko byłoby się krzaczorami dna doliny przebić). Po drugiej stronie Pisi wybieram jedną z dwóch ścieżek, jednak trochę zanikała i musiałem na koniec ciąć na przełaj zatrawionym polem.

Wkład Polski w urządzanie przestrzeni publicznej... żeby nie było, to jest na totalnym zadupiu (kawałek dalej kończy się asfalt), do którego mało kto dojeżdża, a nie przy jakiejś szosie głównej.

No nie mogłem się powstrzymać. Zresztą jest to sfocone na Google Street View: link

Bzura i most w Kozłowie Biskupim

A tutaj Sucha... miałem nadzieję na most kolejowy, a to tylko podwójny przepust.

Ujście Suchej do Bzury

Kałuża wielkoobszarowa



  • dystans 35.24 km
  • 4.20 km terenu
  • czas 01:58
  • średnio 17.92 km/h
  • rekord 27.60 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

serwisowo i ćwierćłlavinkowo

Sobota, 22 lutego 2014 · dodano: 22.02.2014 | Komentarze 7

Pierwsza ćwiartka trasy, do glinianek pod Wiskitkami, z lavinką. Tam serwis skrzynki... a właściwie zabranie jej do serwisu.

lavinka ogrzewała sobie palce kubkiem z herbatą i ucieszyła się że znalazłem w swoich sakwach jej grubsze rękawiczki.... a to wszystko dlatego, że wsadziła rękę do przerębla... żeby sprawdzić grubość lodu.



Potem lavinka wróciła do Żyrka (pojechalibyśmy razem dalej, ale zamordowałaby się na swojej holenderce jadąc większy dystans). Trochę pokluczyłem żeby dojechać do Guzowa - tam okazało się że park już kompletnie ogrodzony i nawet brama (poprzednio otwarta), zamknięta na cztery spusty i trzy kłódki. Ja zaś przeserwisowałem skrzynkę lavinki obok pierwszowojennej mogiły i do domu.





  • dystans 70.85 km
  • 1.00 km terenu
  • czas 03:41
  • średnio 19.24 km/h
  • rekord 36.20 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Rama rama

Wtorek, 18 lutego 2014 · dodano: 18.02.2014 | Komentarze 5

Lepiej późno niż, wcale, czyli dodałem relację z kolejnego dnia Longinady w Norwegii: Longinada 5: Przez góry nad fiord

Dzisiaj lavinka jechała do Brwinowa oddać ramę do malowania... to znaczy jechała na tej ramie... to znaczy nie na samej rami, bo jeszcze większość osprzętu miała niezdemontowane.

Zaczęliśmy od nawisów śnieżnych nad Pisią Tuczną. Tak sobie wyobraziłem krasnoludkowego alpinistę popylającego po tym nawisie... mam nadzieję, że się pod nim nie urwie, bo niechybnie by w tej Pisi utonął, mimo że poziom wody według łaty jest raczej niewysoki.


Przedwiośnie charakteryzuje się współwystępowaniem śniegów reliktowych i kałuż wielkoobszarowych.

m:O, nie ma liści to ładnie widać tę willę.
l: To ta w kształcie parowca?
m: Czego?
l: Ojej no, miałam na myśli parowóz!
Głodzisk, to i głodnemu chleb na myśli. lavinka myślała zapewne o rejsie po pojezierzu kałuż wielkoobszarowych, albo Pisią Tuczną aż do źródeł.

Skorzystaliśmy z tego, że w Milanówku powstała nowa skrzynka i ją znaleźliśmy. Jest ona w miejscu nieistniejącego przystanku WuKaDki Milanówek Graniczna, zlikwidowanego stosunkowo niedawno, bo w 1995. Dwa dalsze doprowadzające WKD do stacji PKP Milanówek, zostały zlikwidowane  w 1972. Zachował się tutaj słupek hektometrowy z trzeciego kilometra odnogi do Milanówka, a poza tym jest tu sympatyczny skrócik po trasie kolejki wciśnięty między domki.



Po drodze na skraju Podkowy Leśnej i Brwinowa, przed domem Iwaszkiewiczów lavinka znalazła skrzynkę którą ja już miałem, to obfociłem w międzyczasie co tam było wywieszone.


W Brwinowie postanowiłem wreszcie obfocić krzyż upamiętniający Powstanie Listopadowe, a który miałem obfocony fragmentarycznie... na miejscu wyjaśniło się dlaczego, po prostu zdjęcia całokształtu nie da się zrobić ze względu na samochody stojące wszędzie. Co prawda to nie jest parking tylko skwerek przed miejscem pamięci, ale co tam... sam trawnik w okolicy też obstawiony i rozjeżdżony, a parkin park&ride półpusty.


lavinka pożegnała się z rowerem na dwa (miejmy nadzieję, że niecałe) tygodnie i wróciła pieszo-pociągiem. A ja rowerem. Oto jeszcze resztki wiatraka w Karolinie.

P.S. na liczniku mam teraz tówniusieńkie 18 000 km... od ostatniego, mniej lub bardziej przypadkowego wyzerowania licznika (np. przy zmianie baterii).
Kategoria mazowieckie