teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 124075.40 km z czego 18790.55 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 34.65 km
  • 6.25 km terenu
  • czas 01:49
  • średnio 19.07 km/h
  • rekord 25.30 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Do Bud

Piątek, 20 grudnia 2013 · dodano: 20.12.2013 | Komentarze 13

Zrobić parę fotek lavince, na dzisiejszy wpis blogowy. oto obszar operacyjny... chciałem dać link w obrazku, ale z nowym edytorem bikestatsa nie udało mi się, a ręcznie w htmlu nie chce mi się grzebać.. Link jest tutaj.

Stare Budy Radziejowskie vel Radziejewskie, vel tak jak jest na mapie... w tym miejscu lavinka po raz pierwszy przekroczyła rowerową setkę.

Nadal Stare Budy R, ale przy granicy z Nowymi Budami

Budy Józefowskie

A przy CMK Północ, bobry zrobiły tamę

Kategoria mazowieckie


  • dystans 67.06 km
  • 10.50 km terenu
  • czas 03:37
  • średnio 18.54 km/h
  • rekord 30.50 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

6789 km

Środa, 18 grudnia 2013 · dodano: 18.12.2013 | Komentarze 27

Trener huann jakiś czas temu wyznaczył próg do osiągnięcia w tym roku - 6666km... wczoraj go osiągnąłem i pojechałem dalej bez zatrzymywania. No to kolejny wyznaczony cel to 6789km - dzisiaj dobiłem. Poproszę o kolejną cyferkę :-)



Tabliczka na granicy województw ;-) Tak przerdzewiała, że aż musiałem sprawdzić warszawskiego z jakim... no ze skierniewickim. Na usprawiedliwienie niewiedzy, dodam że to w okolicy najdalej na wschód wysunięty punkt skierniewickiego, a ledwie 5km na południe stąd, zaczynało się radomskie. Zresztą według mapy tabliczka jest źle postawiona, granica była bowiem jakieś 300-400m na zachód (chyba że były jakieś korekty).



Przejażdżka dnem rowy przeciwczołgowego



Aż do żwirownia, która pochłonęła fragment rowu



A tak logbook z koparką (na koparki!) i Łódź Design 2009... no proszę, jeszcze te kafelki co je w 2009/2010 rozrzucaliśmy, krążą po skrzynkach.


Kategoria mazowieckie


  • dystans 72.52 km
  • 3.70 km terenu
  • czas 03:50
  • średnio 18.92 km/h
  • rekord 38.30 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Cyklogrobbing okołobłoński

Wtorek, 17 grudnia 2013 · dodano: 17.12.2013 | Komentarze 6

Cyklogrobbing zaczynam od cmentarza w Błoniu kwatery z września 19139 i stycznia 1945





Niedaleko jest mogiła ofiar cywilnych



A tutaj na skraju była taka sama tablica informująca że spoczywają tutaj żołnierze Armii Radzieckiej (link), ale wandale ją zniszczyli.



Za kwaterą z 1939 jest tajemniczy placyk-wzgórek... może jakaś mogiła zbiorowa np. z I wojny? Może ofiar epidemii (np. cywilnych)? Według przepisów na mogiłach zmarłych trzeba było nadsypać ziemi na 1,5 arszyna (czyli nieco ponad metr).




A skąd takie akurat gdybanie? A bo mi się skojarzyło trochę z mogiłą w Szymanowie, a poza tym w lewo od pierwszego kadru jest coś, co wygląda na pozostałość po cmentarzu ewangelickim pochłoniętym przez katolicki, a na nim dwie mogiły (oficersko-podoficerskie) z wojny.





Nie podejmuję się ich odczytać, tutaj są te napisy odcyfrowane... aczkolwiek ten marzec 1915 bardziej mi na 1916 wygląda.



Jest też grób poległego w 1920 (kilk w drugi obrazek po powiększenie).




Jest też sporo ładnych, starych grobów... by powiększych, klikaj w nie.



Aha, niedawno w mieście ustawiono tablice informacyjne przy zabytkach i innych obiektach - cmentarz, Poniatówka, fontanna mulimedialna, a na rynku... grodzisko ;-)




Tak się zastanawiałem, czy przy grodzisku też postawili, czy tylko na rynku... ale zaraz znalazłem mapkę ścieżki i wynika z niej, że przy grodzisku chyba też.




Na rynku przybył też pomnik (kliknij by powiększyć)



A także szachownica i gra w klasy... to może i od remontu rynku tam jest, ale przegapiłem. W każdym razie figur szachowych nie widziałem, może tak jak we Mszczonowie były tylko przez pierwszy rok?



A na wyjeździe jest nowy witacz



A potem myk na uporządkowane resztki cmentarza w Radzikowie





Łaźniew... ale to nie łaźnia, tylko jakieś pozostałości podworsko, popegieerowskie




Zgromadzenie zakonne księży orionistów...hmmm... a w pierwszym planie taka oto oryginalna kapliczka z mozaiką.



Krajowa Dwójka... nie lubię Dwójki, ruchliwa i bez asfaltowego pobocza. Do tego wertepiasty i zarastający ciąg pieszo-rowerowy.



Ale tylko odcinkami, miejscami i tego nie ma, ale zakaz jazdy rowerem jest.



W temacie gmin nic nowego, ale...



Tu stacja Płochocin

Kategoria mazowieckie


  • dystans 43.37 km
  • 1.50 km terenu
  • czas 02:12
  • średnio 19.71 km/h
  • rekord 31.90 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Test pechowości piątku 13-ego

Piątek, 13 grudnia 2013 · dodano: 13.12.2013 | Komentarze 2

Szczęśliwie nie zapomniałem dziś termosu, ani stuptutów jak na ostatnich wycieczkach. Ale pechowo zapomniałem karty do aparatu... szczęśliwie jednak dziś żadnych nowości na trasie nie było, więc strata niewielka.

Wracając postanowiłem z Baranowa skrótem, czyli nieco dłuższą drogą bokiem... rzadko tędy jeżdżę, i ostatnio źle skręciłem. A to dlatego, że stara droga jest przecięta autostradą i trzeba pojechać wiaduktem na drodze do Jaktorowa, za nim trzeba skręcić w serwisówkę/łącznik prowadzącą do właściwej drogi... a potem trzeba jeszcze we właściwym miejscu wbić się w nowiutki, wąziutki asfalt na bocznej i malowniczej drodze przez Holendry. Przez chwilę myślałem, że pechowo źle pojechałem, ale na szczęście po chwili okazało się że jednak nie :-)

A na koniec, zamiast fotki... taki artykulik o "feralnym piątku" z Kurjera Warszawskiego 22 grudnia 1914. Co ciekawe, w artykule wspominają tylko o feralnym piątku, dowolnym piątku, nie 13-tym. Hmmm.

Kategoria mazowieckie


  • dystans 55.71 km
  • 7.50 km terenu
  • czas 03:16
  • średnio 17.05 km/h
  • rekord 35.50 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Do folwarku Chawłowo

Wtorek, 10 grudnia 2013 · dodano: 10.12.2013 | Komentarze 36

Folwark Chawłowo... tak wygląda na przedwojennej mapie:



Leśna droga wiodąca wprost do bramy ma charakter alei



A oto i brama



Bramę znałem, dziś wyposażony w mapę szukałem innych pozostałości... ot kawałek za bramą jakieś wzgórki układające się z grubsza w plan budynku, a spod ziemi wystawały cegły.




Kawałek dalej jakieś dziury w ziemi, być może pozostałości piwnic? Obecnie można tam znaleźć mrożonkę grzybową (dla wariaga)





No i najlepiej widoczny fundament




Obok kilka okazałych świerków




A w głębi terenu jest nawet staw (jest też drugi, ale wyschnięty)



A teraz o folwarku, udało mi się w bibliotekach cyfrowych znaleźć kilka notek, artykułów, gdzie jest wspomniany ten majątek. Ot na przykład notka o licytacji folwarku w 1909 ( Głos Warszawski, 22 marca 1909)



W okresie międzywojennym właścicielem folwarku był Teodor Sztekker, mistrz świata w zapasach (Tutaj znajdziesz notkę biograficzną: link). Informację o zakupie folwarku znajdziemy z notce dotyczącej jego śmierci (Nowiny Codzienne, 8 listopada 1934). Żeby powiększyć, kliknij w obrazek.



Znalazłem też notkę dotyczącą sporu o majątek po śmierci Sztekkera ( Ilustrowana Republika, 28 listopada 1934 w pdf.ie).



Zobacz też wycieczki:
Do Folwarku Chawłowo 2
Do Folwarku Chawłowo 3

Kategoria mazowieckie


  • dystans 45.78 km
  • 0.50 km terenu
  • czas 02:22
  • średnio 19.34 km/h
  • rekord 37.60 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

w Głodzisku o suchym pysku

Czwartek, 5 grudnia 2013 · dodano: 05.12.2013 | Komentarze 1

Do Głodziska z wiatrem, niestety zapomniałem termosa z herbatą... został w kuchni. Kanapek też nie miałem, bo to szybkie myk, za to miałem żelazną rezerwę w postaci czekolady i herbatniczków.

Ostatnio Kluska słucha w kółko piosenek Kabaretu Potem, min. o brzydkim kaczym bobo.



No i co się gapi? Łabędzia nie widział? W dziób chce?



Powrót niestety pod wiatr... dobrze że Ksawery-Sven jeszcze przechodził odprawę celną, bo z takim silnym mordewindem to bym ze trzy dni wracał.

Kategoria mazowieckie


  • dystans 104.07 km
  • 10.00 km terenu
  • czas 05:20
  • średnio 19.51 km/h
  • rekord 36.20 km/h
  • temperatura -2.0°C
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Z przymrozkiem pod noskiem

Środa, 4 grudnia 2013 · dodano: 04.12.2013 | Komentarze 4

Żyrardów - Mrozy - Jesionka - Radziwiłłów - Skierniewice - Maków - Maków Kolonia - Wola Makowska - Sielce Lewe - Polesie - Parma - Bobrowniki - Arkadia - Nieborów - Bolimów - Miedniewice - Wiskitki - Kozłowice Nowe - Żyrardów

Rano pod wiatr, ale lekki. Według ICMu temperatura od -1 do 2°C, a według pogodynki od -2 do 0°C... wszystko solidnie zmrożone, to mogło być nawet mniej, ale na Słońcu przyjemnie ciepło, to pewnie więcej.

Nad Rawką





O, nowy witacz... tam na Maku jest Maków - kraina uśmiechu ;-)



Jeziorko w lesie Zwierzyniec było zamarznięte po całości



A oto i Maków



Hmmm...



W temacie grzybków dla wariaga...




No to pojechałem tam... kierunek północny, a wiatr tylno-boczny. Jak wykręcałem na zachód, to jakby teraz bardziej wiało (albo się wzmógł, albo tutaj na otwartych przestrzeniach bardziej się rozpędza) i od razu zimniej się robiło.

Grzyby to potężna siła górotwórcza... przynajmniej jeśli chodzi o orogenezę mazowiecką i Góry Słomme



Z tym zdjęciem miałem problem... bo Google ostatnio wprowadziło autokorektę, której nie da się wyłączyć z poziomu Picasy. Ponoć da się z poziomu G+, ale toto wywaliłem, bo tam takich wynalazków psujących mi Picasę było więcej. No i trzeba kombinować naokoło :-/ Po autokorekcie wyglądało tak:





Jedziemy dalej



I grzybki dla wariaga... od razu w postaci mrożonki





Polesie






Parma




Bobrowniki




Młyn nad Skierniewko-Łupią





Arkadia



Płotek parku w Arkadii jest wymieniany, oraz część drzew przy drodze wycinane



Tu wbiłem się w las szukać cmentarza... nie znalazłem, ale teraz na mapie z geoportalu dokładnie go zlokalizowałem i następnym razem będę wiedział dokładnie gdzie szukać.

Ale za to znalazłm takie coś i do tego grzybki dla wariaga w kwasie mrówkowym





Odtąd wiatr w plecy, a Bolimów zyskał nowy witacz (albo wcześniej go nie zauważyłem)



Albo jakoś wiatr osłabł, albo po prostu go nie czuyłem... za to w Miedniewicach wyraźnie się wzmógł, a jego siłę odczułem, jak wykręciłem by wjechać do Żyrka i miałem wiatr w pysk.
Kategoria łódzkie, >100


  • dystans 10.04 km
  • 1.30 km terenu
  • czas 00:48
  • średnio 12.55 km/h
  • rekord 18.90 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Drzemka do lasu i z powrotem

Poniedziałek, 2 grudnia 2013 · dodano: 02.12.2013 | Komentarze 8

Popołudniowa wycieczka do lasu z Kluską... do lasu w trybie czuwania, ale pod lasem zaczął się włączać tryb drzemki. Nieco za późno się zebraliśmy, trochę dlatego że spacer poranny rozpoczął się trochę późno i był dosyć długi ze względu na ładną pogodę... no i po takim spacerze Kluska jest zawsze bardziej śpiąca.




  • dystans 24.86 km
  • 2.00 km terenu
  • czas 01:14
  • średnio 20.16 km/h
  • rekord 44.00 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Szybkie kółeczko z wiatrem

Niedziela, 1 grudnia 2013 · dodano: 01.12.2013 | Komentarze 3

Z wiatrem w plecy, z wiatrem bocznym (spychającym do rowu), a czasem z wiatrem w pysk (wtedy prędkość spadała do 10km/h)


  • dystans 4.66 km
  • czas 00:23
  • średnio 12.16 km/h
  • rekord 17.70 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Jak nie spotkaliśmy huanna

Środa, 27 listopada 2013 · dodano: 27.11.2013 | Komentarze 4

Dziś huann jechał do Warszawy, ale nie mieliśmy możliwości go przechwycić w locie jak zwykle... ale postanowiliśmy się z nim spotkać na stacji, jak będzie przejeżdżał.

Niestety przejeżdżać miał w okolicach +/- drzemki Kluski. Kluska obudziła się tak, że mieliśmy szansę zdążyć na dworzec, ale czasu było mało. Daliśmy jej jeść, w międzyczasie huann przysłał SMSa że jedzie pociągiem tym wcześniejszym, no to zaczęliśmy się szykować... a to trochę niestety o tej porze roku trwa, trzeba się i Kluskę w miarę szczelnie ubrać, znieść rowery, zapakować Kluskę i dojechać. A że zimno, to i za szybko jechać nie mogliśmy, żeby Kluska nam za bardzo nie zmarzła. Jeszcze tuż przed dworcem ktoś mnie zauważył i krzyknął "meteor!", zignorowałem bo już spóźnieni byliśmy. No i niestety okazało się że pociąg był w zasadzie punktualnie... żaden pociąg na który wychodziliśmy w tym roku nie był punktualnie!!! Widzieliśmy pociąg, ja nawet widziałem huanna w drzwiach.

Ech, chyba jeszcze nigdy nam się huanna w Żyrku na stacji nie udało przechwycić... albo wsiadł do złego pociągu, albo nie mógł znaleźć peronu, a jak już wszystko było ok, to pociąg był punktualnie i na niego nie zdążyliśmy.