teczka bikera meteor2017
meteor2017 bs-profil
Poczet rowerów
Jakieś tam wykresy
Kalendarium
- 2026, Kwiecień1 - 0
- 2026, Marzec24 - 23
- 2026, Luty6 - 10
- 2026, Styczeń4 - 10
- 2025, Grudzień20 - 8
- 2025, Listopad20 - 15
- 2025, Październik21 - 9
- 2025, Wrzesień25 - 28
- 2025, Sierpień28 - 18
- 2025, Lipiec30 - 64
- 2025, Czerwiec24 - 38
- 2025, Maj28 - 40
- 2025, Kwiecień12 - 25
- 2025, Marzec18 - 46
- 2025, Luty12 - 32
- 2025, Styczeń15 - 50
- 2024, Grudzień21 - 69
- 2024, Listopad13 - 25
- 2024, Październik22 - 58
- 2024, Wrzesień16 - 36
- 2024, Sierpień9 - 19
- 2024, Lipiec12 - 32
- 2024, Czerwiec18 - 74
- 2024, Maj12 - 44
- 2024, Kwiecień15 - 56
- 2024, Marzec15 - 43
- 2024, Luty8 - 35
- 2024, Styczeń5 - 14
- 2023, Grudzień9 - 41
- 2023, Listopad10 - 43
- 2023, Październik22 - 106
- 2023, Wrzesień21 - 102
- 2023, Sierpień18 - 81
- 2023, Lipiec14 - 47
- 2023, Czerwiec19 - 74
- 2023, Maj28 - 100
- 2023, Kwiecień23 - 127
- 2023, Marzec16 - 87
- 2023, Luty19 - 99
- 2023, Styczeń17 - 91
- 2022, Grudzień18 - 113
- 2022, Listopad26 - 112
- 2022, Październik31 - 91
- 2022, Wrzesień30 - 114
- 2022, Sierpień22 - 95
- 2022, Lipiec26 - 104
- 2022, Czerwiec30 - 68
- 2022, Maj34 - 136
- 2022, Kwiecień23 - 78
- 2022, Marzec25 - 91
- 2022, Luty20 - 88
- 2022, Styczeń25 - 123
- 2021, Grudzień15 - 110
- 2021, Listopad21 - 64
- 2021, Październik22 - 105
- 2021, Wrzesień18 - 86
- 2021, Sierpień18 - 110
- 2021, Lipiec13 - 62
- 2021, Czerwiec16 - 78
- 2021, Maj23 - 95
- 2021, Kwiecień22 - 124
- 2021, Marzec19 - 95
- 2021, Luty10 - 38
- 2021, Styczeń14 - 63
- 2020, Grudzień15 - 27
- 2020, Listopad15 - 17
- 2020, Październik23 - 19
- 2020, Wrzesień21 - 77
- 2020, Sierpień16 - 82
- 2020, Lipiec18 - 77
- 2020, Czerwiec21 - 84
- 2020, Maj25 - 102
- 2020, Kwiecień28 - 220
- 2020, Marzec27 - 77
- 2020, Luty18 - 40
- 2020, Styczeń9 - 11
- 2019, Grudzień13 - 15
- 2019, Listopad13 - 12
- 2019, Październik22 - 47
- 2019, Wrzesień21 - 46
- 2019, Sierpień21 - 19
- 2019, Lipiec26 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 17
- 2019, Maj35 - 48
- 2019, Kwiecień34 - 40
- 2019, Marzec34 - 49
- 2019, Luty29 - 44
- 2019, Styczeń36 - 162
- 2018, Grudzień16 - 22
- 2018, Listopad23 - 5
- 2018, Październik25 - 20
- 2018, Wrzesień21 - 24
- 2018, Sierpień25 - 57
- 2018, Lipiec26 - 59
- 2018, Czerwiec16 - 44
- 2018, Maj20 - 32
- 2018, Kwiecień23 - 66
- 2018, Marzec23 - 66
- 2018, Luty20 - 87
- 2018, Styczeń15 - 74
- 2017, Grudzień19 - 111
- 2017, Listopad12 - 46
- 2017, Październik24 - 49
- 2017, Wrzesień22 - 82
- 2017, Sierpień22 - 64
- 2017, Lipiec19 - 45
- 2017, Czerwiec21 - 60
- 2017, Maj24 - 171
- 2017, Kwiecień20 - 165
- 2017, Marzec17 - 73
- 2017, Luty11 - 46
- 2017, Styczeń17 - 84
- 2016, Grudzień14 - 48
- 2016, Listopad26 - 129
- 2016, Październik20 - 117
- 2016, Wrzesień26 - 103
- 2016, Sierpień37 - 179
- 2016, Lipiec32 - 278
- 2016, Czerwiec30 - 102
- 2016, Maj36 - 127
- 2016, Kwiecień36 - 139
- 2016, Marzec41 - 173
- 2016, Luty31 - 116
- 2016, Styczeń28 - 180
- 2015, Grudzień16 - 118
- 2015, Listopad21 - 82
- 2015, Październik32 - 98
- 2015, Wrzesień21 - 109
- 2015, Sierpień7 - 29
- 2015, Lipiec27 - 86
- 2015, Czerwiec32 - 71
- 2015, Maj25 - 168
- 2015, Kwiecień17 - 113
- 2015, Marzec16 - 88
- 2015, Luty9 - 90
- 2015, Styczeń4 - 22
- 2014, Grudzień19 - 192
- 2014, Listopad18 - 87
- 2014, Październik12 - 96
- 2014, Wrzesień20 - 85
- 2014, Sierpień13 - 26
- 2014, Lipiec12 - 78
- 2014, Czerwiec17 - 89
- 2014, Maj27 - 122
- 2014, Kwiecień17 - 122
- 2014, Marzec9 - 85
- 2014, Luty7 - 69
- 2014, Styczeń5 - 53
- 2013, Grudzień17 - 187
- 2013, Listopad15 - 117
- 2013, Październik20 - 137
- 2013, Wrzesień18 - 162
- 2013, Sierpień16 - 74
- 2013, Lipiec4 - 20
- 2013, Czerwiec12 - 98
- 2013, Maj15 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 76
- 2013, Marzec8 - 100
- 2013, Luty5 - 56
- 2013, Styczeń7 - 147
- 2012, Grudzień5 - 38
- 2012, Listopad5 - 127
- 2012, Październik4 - 23
- 2012, Wrzesień4 - 27
- 2012, Sierpień10 - 32
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec6 - 31
- 2012, Maj17 - 116
- 2012, Kwiecień19 - 106
- 2012, Marzec12 - 79
- 2012, Luty4 - 21
- 2012, Styczeń3 - 37
- 2011, Grudzień3 - 31
- 2011, Listopad13 - 135
- 2011, Październik15 - 121
- 2011, Wrzesień15 - 26
- 2011, Sierpień6 - 9
- 2011, Lipiec14 - 2
- 2011, Czerwiec13 - 83
- 2011, Maj12 - 78
- 2011, Kwiecień9 - 35
- 2011, Marzec2 - 3
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik13 - 14
- 2010, Wrzesień4 - 9
- 2010, Sierpień3 - 3
- 2010, Lipiec6 - 4
- 2010, Czerwiec7 - 3
- 2010, Maj8 - 5
- 2010, Kwiecień9 - 10
- 2010, Marzec1 - 0
- 2009, Grudzień7 - 13
- 2009, Listopad8 - 16
- 2009, Październik11 - 5
- 2009, Wrzesień19 - 21
- 2009, Sierpień18 - 14
- 2009, Lipiec25 - 11
- 2009, Czerwiec7 - 16
- 2009, Maj5 - 12
- 2009, Kwiecień10 - 22
- 2009, Marzec10 - 10
- 2009, Luty5 - 0
- 2009, Styczeń5 - 12
- dystans 8.58 km
- czas 00:34
- średnio 15.14 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Do parku, a potem na dworzec
Piątek, 11 września 2015 · dodano: 15.09.2015 | Komentarze 3
Po drodze były otwarte garaże remizy strażackiej i zajrzeliśmy gdzie śpią wozy strażackie. Dalej jechaliśmy na sygnale, Kluska robiła "Ijo ijo ijo!"... niedawno zobaczyła w książeczce wóz strażacki i pokazała że chce taki. A ja wyciągnąłem z dna szafy moje stare klocki Lego (jak to dobrze że ich nie wyrzuciłem) i złożyłem wóz strażacki na baterie, który błyska światełkami i robi "ijo ijo" na dwa sposoby. Klusce bardzo się spodobał i prawie codziennie się nim bawi.Mieliśmy jechać do Jordanka, ale na mostku usłyszałem protesty "eee, eeee!" i odwróciwszy się zobaczyłem że Kluska paluszkiem wskazuje w kierunku placu w parku. No dobra, jak sobie panienka życzy.
Malu malu
Te drewniane urządzenia mają już kilka ładnych lat i co chwila coś się rozwala... co prawda są naprawiane, ale nie bardzo na bieżąco, mija kilka miesięcy (a huśtawki to chyba rok naprawiali)
Kluska trochę się bawiła z dwiema dziewczynkami... w pewnym momencie usiadły na moście wiszącym i udawały że jadą autobusem. Jeszcze wołały na Kluskę żeby wsiadała, bo zaraz odjeżdża. Nie dała się namówić. W końcu dziewczynki wysiadły i ona wsiadła... złąpała następny kurs ;-)
A teraz ciężarówa!
Było też puszczanie z domku piórka... w zasadzie był to prawie puch.
A poza tym w porównaniu z urządzeniami w parku, ścieżka zdrowia w lasku może się schować! Bardziej karkołomnych wyczynów nie ma na zdjęciach, bo trzymałem Kluskę, lub przynajmniej asekurowałem by się nie spierdzieliła z wysokości.
Wieczorem zaś na dworzec odstawić Kluskę do pociągu. Paluszki podróżne są, no to w drogę!
Zachuchamy szybę i będzie można rysować paluszkiem
Niedawno postawili stojaki przed dworcem... wyrwikółka.
Hmm, a może by na grzyby? Pamiętam że któregoś roku było bardzo suche lato, grzybów w ogóle nie było, a we wrześniu jak popadało to był taki wysyp, jakiego jeszcze nie widziałem. Muszę sprawdzić na rynku czy już sprzedają grzyby. Może i w tym roku tak będzie? Według aktualnej mapy występowania, grzybów jeszcze u nas nie ma.
.
- dystans 50.01 km
- czas 02:52
- średnio 17.45 km/h
- rekord 31.60 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Do Parku Bajka
Czwartek, 10 września 2015 · dodano: 15.09.2015 | Komentarze 5
Latem było za gorąco lub zbyt deszczowo żeby tam znów pojechać... albo jedno i drugie. Ale jesień za pasem, więc znów myk do Błonia.Paluszki podróżne są, pirat za pazuchą jest... not o pedałujemy!
Tym razem wigwamy zignorowała i bawiła się w igloo (krzywe lustra pomiędzy nimi nadal ignoruje).
Hej, co macie do żarcia? Może jakąś fokę z rożna, albo kiełbasę z dźwiedzia polarnego?
Którędy do lodówki? Co? Lodówka jest wszędzie na zewnątrz? Wow, przeprowadzam się tu!
Eee, lodówka duża ale pusta... to ja idę na plac zabaw na owoce morza
Poproszę ośmiorniczki i stek z wieloryba.
Tu się schowam w kanciapie pod domkiem. Nikt mi nie będzie wyżerał z talerza
My zainstalowaliśmy się na ławce z termosem i kanapkami. Kluska dostała przylepkę (przylepka niezbywalnym prawem dziecka!). Ale że tata jadł z serkiem, to musiałem jej posmarować przylepkę serkiem... mama jadła kanapkę z dżemem, to musiałem także nałożyć jej dżemu.
(tak na marginesie - w tle widać dziecko w czapce i kurtce)
Obowiązkowa wizyta w piaskownicy - ale czad, tutaj jest automat do robienia lodów!
Swoją drogą, przyszedł chłopiec do piaskownicy, a rodzice do niego żeby nie właził do piasku bo się pobrudzi. Oczywiście zignorował to i wlazł. Ale niedługo potem taka sama była sytuacja (ten sam tekst!) z dziewczynką, ale ją rodzice jednak namówili by nie wchodziła do piaskownicy. Mają tutaj jakąś fobie na punkcie piasku, czy co?
Lornetka! Bardzo jej się podobało gdy machałem jej przed lornetką rękami, albo podskakiwałem tak żeby mnie zauważyła (lornetka jest wysoko i nie przesuwa się w pionie). Ale potem jak mnie nie było pod ręką, to spryciula sama sobie machała ręką przed lornetką.
Konik obowiąkowo
- Mama pac, jak wysoko potlafię się lozbujać!
Mała karuzelka... niby taka popierdółka, ale Klusce tak się spodobała, że najwięcej czasu tutaj właśnie spędziła... i na stojąco i na siedząco.
Dobra lavinka, teraz Twoja zmiana, a ja odpocznę na ławce. Wielka bujawa.
Muzyczny plac zabaw, wy grajcie a ja potańczę.
Albo ponapierdzielam w te cusie
Kurczę, nie mogę się przecisnąć...
O, prawie się udało
Jakieś dzieci idą, to ja się schowam i zajmę strategiczną pozycję pod cymbałkami
Tor przeszkód!
Szachy to jednak ciężka gra
A kuku!
Wlazła nawet do takiego kolorowego ustrojstwa przy wejściu
Ziuuu! To dla starszych dzieci, ale kto by tam czekał kilka lat.
Obowiązkowa wizyta na siłowni
Wreszcie odkryłem co to są te dziwne drewniane ustrojstwa do łażenia... to ogony ryb! Albo innych wielorybów. Górki to ciało, a tunele to oczy. lavinka się zdziwiła, że dopiero teraz to zauważyłem.
A temu ogon ujeb... eee, urwało
Tradycyjne łażenie pod stojakami rowerowymi
Powrót standardowo, trochę nam jak zwykle Kluska przysnęła, więc obłożyliśmy ją kocykami, a lavinka dodatkowo obmotała chustą.
Kategoria mazowieckie
- dystans 10.59 km
- 2.20 km terenu
- czas 00:59
- średnio 10.77 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Jordankowe Lotnisko i Trasa Zdrowia PZU w lasku
Środa, 9 września 2015 · dodano: 10.09.2015 | Komentarze 3
Najpierw tradycyjny wypad na Jordanek. A tak otwieramy lotnisko!Z artykułów pierwszej potrzeby na lotnisku najważniejsze są lody. Za chwilę otwieramy sklepik z lodami, ale najpierw trzeba powstawiać foremki.
A oto ląduje pierwszy samolot
Kawaleria powietrzna
Poza tym dzisiaj chłodnawy poranek, więc dzieci w zimowych czapkach i kurtkach, a na Jordanku pusto (to także zasługa roku szkolnego), była tylko jedna dziewczynka, potem przyszła druga - Ania, którą Kluska ostatnio ugryzła w palec.Ania za nami cały czas łazi, nawet jak Kluska jej gdzieś ucieknie (np. na Górkę), to Ania zaraz za nią biegnie. Ale poza tym parę razy ładnie się bawiły (poza tradycyjną awanturą o foremki), np. jak w małym domku podawały sobie szyszki przez dziurki, albo bujały się razem na bujawce poziomej.
Aha, jeszcze Kluska poćwiczyła na wszystkich (czterech) przyrządach siłowni plenerowej... fotka tylko z jednego, bo na innych musiałem ją trzymać, a na wiosełkach, to ja siadałem, ona na mnie i wiosłowaliśmy.
Co mi nasunęło pomysł, żeby zajechać do tzw. Parku Procnera (ee tam park, na to się zawsze mówiło lasek pod Międzyborowem albo jakoś tak). przetestować Trasę Zdrowia PZU, która ostatnio tam powstała. Urządzenia nie takie fajne jak na Jordanku, ale zawsze to odmiana, no i w lesie.
Nie wiedzieliśmy gdzie się to zaczyna, więc zaczęliśmy od środka, nr 7 - Ławeczka (ćwiczenia 1, ćwiczenia 2)
Tata, co się z tym robi?
Kluska nie skorzystała z sugestii ćwiczeń i wymyśliła własne
Piaskownica! Tata, daj łopatkę!
Idziemy dalej
6 - Poręcze (ćw. 1, ćw. 2)
Eee, a to do czego?
To może tak?
5 - Płotki równoległe (ćw.1, ćw. 2)
Hmm, z czym to się je?
Cyferki!!!
A, dobra wiem... to tak jak na tym w parku, tata pomoż!
4 - Drążki (ćw.1, ćw.2) - zamknięte z powodu że jest nieczynne
3 - Pachołki slalom (ćw.1, ćw.2)
Słupki! Słupki są najfajniejsze... było skakanie z nich, bieganie między nimi, a na koniec tańczenie obok nich, na nich, spadanie z nich (tata i mam musieli przy okazji dużo machać rękami i nogami).
2 - Drabinka pozioma (ćw.1, ćw.2)
Takie coś to jest w parku, więc Kluska wie co z tym robić (ale musiałem jej pomagać, więc brak zdjęć z ćwiczeń)
1 - Równoważnia zygzak
Równoważnia też jest w parku... tyle że prosta, ale ze środkowym elementem ruchomym
Może też służyć jako ławeczka
8 i 9 już nie testowaliśmy, bo wróciliśmy do 3... słupki są najfajniejsze!
Ogólnie Klusce się chyba podobało (a słupki na pewno), ponieważ urządzenia są w sporej odległości od siebie, to trochę pospacerowaliśmy.
- dystans 4.22 km
- czas 00:15
- średnio 16.88 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Z dworca w mżawie
Poniedziałek, 7 września 2015 · dodano: 10.09.2015 | Komentarze 0
My po Kluskę na dworzec.Kluska jak zwykle nie chciała wracać do domu i była awantura. Ale jakoś zapakowaliśmy ją do fotelika i na syrence ruszyliśmy do domu. Stada kawek i gawronów sprawiły, że na chwilę się uspokoiła, ale potem znowu zaczęła marudzić... mżawka nie poprawiała sytuacji.
Gdy czekaliśmy aż lavinka wniesie rower, dałem jej lampkę rowerową... najlepszą zabawą było świecenie tacie po oczach. No i dziecko znów szczęśliwe i rozchichrane.
- dystans 66.28 km
- czas 04:50
- średnio 13.71 km/h
- rekord 37.50 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Akcja Jesień dzień 2: nad Wisłą
Niedziela, 6 września 2015 · dodano: 09.09.2015 | Komentarze 3
Dzisiaj było chłodniej, wiało mocniej (ale głównie w plecy), słońce prawie nie wychodziło zza chmur, a później popołudniu zaczęły się mżawy przechodząc wieczorem w deszcz.Zebraliśmy się znad Wisły i wzdłuż wału p.pow. pojechaliśmy do mostu pod Wyszogrodem, którym przejechaliśmy na drugą stronę.
W Wyszogrodzie trochę czasu spędziliśmy na zwiedzaniu, ja to więcej miałem zwiedzone, ale jak byłem z lavinką, to tylko przelotem, więc dziś nadrabiamy.
Na początek tradycyjna fotka przy napisie (tablica informacyjna o moście, którego już nie ma)
A potem wbijamy się na Górę Zamkową, ostatnio były tu jakieś prace, oraz wykopki archeologiczne. Są nowe schodki, na szczycie odkopano i udostępniono dwa Tobruki (mamy jeszcze w Wyszogrodzie namierzony trzeci, ale to już kiedy indziej tam podjedziemy),
Tam w tle jest daszek z rurą sterczącą pośrodku. Czyżby tam na rurze miała być lornetka do obserwacji Wisły? Jeśli tak, to co z nią? Jeszcze nie zamontowano? A może ktoś ukradł, albo zepsuł? A jeśli nie, to co to za rura?
Oto jeden z Tobruków.
I drugi przylegający do wiatki "Ekomuzeum"... generalnie jest to zadaszony wykop archeologów, w którym odkryto ślady jednego z domów na terenie zamku. Przeczytałem opis i próbowałem zrozumieć co jest co, ale chyba jestem za głupi.
Tam ma być zarówno podłoga domu i fragment dziedzińca, ale co jest co?Wydaje się, że ta "drewniana podłoga" to miejsce gdzie był dziedziniec, a ten bruk to bruk podłogi domu. A która to jest ta "nabita podłużna deska" w miejscu dawnej belki podwalinowej? Przy lewej ścianie, czy po prawej? Bo logika nakazywałaby jej szukać jednak na skraju dziedzińca i podłogi chałupy.
Jejku, a mogliby dać rysunek i zaznaczyć gdzie co jest, bo opis też jest taki, że trudno wydedukać co gdzie jest. (powiększenie tablicy , powiększenie samego opisu)
W ogóle jeśli chodzi o tablicę informacyjną, to jest taka sobie... daliby mapkę z opisem, to by więcej powiedziało o tym jak wyglądał zamek, niż te kilka linijek tekstu. A skoro już udostępnili te bunkry, to mogliby parę słów o nich napisać, i że tu zaczynała się A-2 Stellung biegnącej wzdłuż Bzury i Rawki do Pilicy i dalej wzdłuż niej.
No dobra, obejrzeliśmy, schodzimy i jedziemy dalej.
Rynek (tablica informacyjna)
A to kościół Franciszkanów przy ulicy... klasztornej (historia klasztoru i kościoła - tablica 1, tablica 2)
Dzwonnika jak rakieta gotowa do startu
Potem myk do Biedronki po uzupełnienie zapasów wody, pieczywa, nabiału, owoców i wyrobów czekoladopodobnych... lavinka przy okaza zanabyła rękawiczki.
Gdy przejeżdżaliśmy obok targowiska zauważyliśmy że całe obklejone jest kartkami "zakaz handlu" i sto taki oto znak. Targowisko z zakazem handlu? Bo znak to tylko zakazuje układania jabłek, cytryn i kul armatnich w piramidki pod parasolem. Ale potem okazało się, że cała uliczka jest w znakach i napisach, ale pierwsze wrażenie było właśnie takie.
Potem cyklogrobbing, czyli mogiła zbiorowa z 1939. Boczne wejście jest bardzo wygodnie usytuowane tuż obok niej. Przy nim jest też trochę starych grobów, min. z ładnymi rzeźbami.
Jeszcze stopik przy pomniku na kirkucie.
I wyjeżdżamy z Wyszogrodu sensowną gruntówą nad Wisłą w kierunku Czerwińska. Pierwszy jar w skarpie Wisły udaje się pokonać ścieżką i kładką, które kiedyś odkryłem próbując znaleźć drogę do Czerwińska.
Za nim kapliczka na pocisku armatnim, która już też kiedyś była na blogu. Napis R. 1914 S 29 nadal pozostaje zagadką ;-)
Te łuski na dole są w miarę współczesne... tak przynajmniej wyszło nam, gdy przeanalizowaliśmy napisy.
Z dotarciem rowerem z Wyszogrodu do Czerwińska nad Wisłą jest pewien problem. Otóż można jechać drogą krajową nr 62... droga bez asfaltowego pobocza (choć w większości dałoby się je zrobić bez problemu), w miejscach gdzie przekracza jary jest kręta ze sporym spadkiem, a widok ograniczony, do tego koszmarny ruch w tym dużo TIRów (nawet w niedzielę)... a nasi kierowcy i ci zza wschodniej granicy jeżdżą jak jeżdżą. Wyprzedzają nas na zakrętach, na gazetę, o milimetry... spory procent jeździ za szybko, wyprzedzają inne samochody na podwójnej ciągłej itp. Najlepiej drogę ominąć ale...
Można próbować nad gruntówami nad Wisłą, za Wyszogrodem są znośne. Pierwszy jar przekraczamy rzeczoną ścieżką i kładką, ale przed drugim jarem musimy zjechać na krajówkę, a za jarem już ciągłości nie ma - czasem da się zjechać i chwilę pojechać gruntówą ale potem znów trzeba zjechać na krajówkę i nią rypać do Czerwińska.
A od północy żeby objechać to trzeba nadrobić dwa razy tyle drogi... przy wycieczce jednodniowej z Żyrka, kiedy i tak się robi zdrowo ponad stówę, te kilometry mają znaczenie.
Dlatego do tej pory nie dotarłem do Czerwińska i bardzo mnie męczył jego widok na mapie... tak blisko, a tak trudno dojechać. Dziś pojechaliśmy gruntówami nad Wisłą dokąd się da, a dalej krajówką (koszmar). Ale jest, w końcu udało się dotrzeć do Czerwińska!
Oczywiście główny punkt zwiedzania to bazylika.
Na dziedzińcu stoi Maryjka postawiona 8 grudnia 1915 "za ocalenie kościoła w d. 29 czerwca 1915 drugim roku Wojny Europejskiej"... . W Wikipedii o bitwie pod Przasnyszem można znaleźć mapkę przebiegu frontu na prawym brzegu Wisły, i okazuje się że na początku lipca front był daleko pod Płockiem... może rąbnęli się z datą i powinno być 29 lipca, co by jakoś pasowało (według mapki 22 lipca front przebiegał pod Wyszogrodem, a Rosjanie byli w trakcie Wielkiego Odwrotu).
No dobra, znalazłem w bibliotece cyfrowej (link) artykuł o sanktuarium i jest w nim, że 28 i 29 czerwca 1915 Niemcy zza Wisły ostrzeliwali Rosjan znajdujących się w klasztorze, ale mimo że w pobliżu spadło 39 pocisków, kościół ocalał... hmm wtedy Niemcy byli nie tylko za Wisłą, ale i za Bzurą. Nie znam się na artylerii, ale chyba mogli stamtąd ostrzeliwać Czerwińsk (jakieś 6km od frontu + odległość artylerii od frontu)... ale dlaczego tylko wtedy, a nie przez poprzednie pół roku? Może wtedy pod Kamionem ustawili te austro-węgierskie moździerze 235mm i przy okazji ostrzelali Czerwińsk? No cóż, każda odpowiedź rodzi kilka innych pytań, a z datami różnie to bywa, więc moim zdaniem obie opcje są możliwe, także ta że rąbnęli się z datami i ostrzelano klasztor 29 lipca zza Wisły (sprawdzić jeszcze kiedy Niemcy zajęli Czerwińsk).
Widok z dołu schodków.
Dwa nagie miecze, co to je otrzymaliśmy w darze od narodu niemieckiego... upamiętniają przeprawę wojsk Jagiełły pod Czerwińskiem w drodze na Grunwald (tutaj Długosz o przeprawie + kilka informacji). Drugi pomnik jest na placu Batorego (głaz narzutowy z tabliczką).
Anioł... napis pod nim prawie nieczytelny.
Jedziemy przez Czerwińsk.
Na Rynku (plac Batorego) odtworzono winkiel ratusza, a obok postawiono fontannę udającą studnię.
Tuż przed cmentarzem
Brama na cmentarz
Ta dzwonnica to pozostałość po kościele św. Wojciecha, który tu stał do XIX wieku (tabliczka informacyjna)
Mogiła zbiorowa z 1939
I takie tam...
Jedziemy dalej na wschód gruntówami nad Wisłą. Do Wychódźca jest w miarę sensownie.
Wilkówiec rondo
Tu był prom Wychódźc - Secymin (fotki z drugiej strony Wisły na blogu pocztówkowym), ale niestety już od dawna go nie ma. A szkoda, bo stąd byłby w miarę sensowy dojazd do Czerwińska.
Obok wodowskazów stoi kamerka napędzana panelami słonecznymi i wiatraczkiem. Dzisiaj tak pizgało (na szczęście głównie w plecy), że mieliśmy wrażenie że słup zaraz odleci z tym wiatraczkiem. A kamerka chyba po to, by wodowskazów nie zajumali.
- Wychódźc no z chałupy, jako i ja wychódźcę!
Zrobiliśmy skok w bok na północ z silnym bocznym wiatrem (uff) do kościółka w Chociszewie.
A Maryjka z 1863 roku
Żeby się nie wracać, przekroczyliśmy na chwilę krajówkę i korzystając z pasującego nam asfaltu podjechaliśmy kawałek na wschód pod Goławin i tam myk z powrotem nad Wisłę (znów boczny wiatr).
Nad Wisłę wbiliśmy się z powrotem w rejonie Miączynka. W ten sposób ominęliśmy kolejny jar... niby na jednej z map jest tam zaznaczona ścieżka, ale na innych mapach nic tam nie ma. Więc może by i się dało tamtędy przejechać, ale jak nie to byśmy musieli nadrabiać drogi i kombinować.
A tutaj nad samą Wisłą jest skrzynka z okazji słupka kilometrowego... tylko jak się dostać nad samą Wisłę? Pierwsza droga w dół skończyła się bramą. Druga sąsiednia, to samo... tam nas obszczekały psy, wyszedł pan i spytał czy chcemy się dostać nad Wisłę, a potem wskazał nam ścieżkę. A po chwili drugi pan wyszedł z sąsiedniego domu i powiedział że co będziemy szli do ścieżki, zebyśmy przeszli koło jego szopy.
Na miejscu okazało się że do skrzynki nadal 80m, nas zmęczył boczny wiatr, wracanie pod górę piaszczystą drogą, do tego nagle zaczął padać deszcz (na szczęście tylko trochę siąpił) i wyszło słońce, a w rejonie skrzynki stał wędkarz. Stwierdziliśmy że odpuścimy sobie skrzynkę, tylko zrobimy postój. Dopiliśmy resztkę kawy, przekąsiliśmy i wola walki wróciła. W międzyczasie chmura poszła dalej i przestało padać (dostaliśmy jej skrajem), słońce zaszło, a wędkarz poszedł dalej. Skrzynkę znaleźliśmy, ale znaku kilometrowego nie widzieliśmy (jako że kilometr na tabliczce był hasłem zaliczającym, to wyznaczyliśmy. go w inny sposób)
Niestety odcinek gruntówy do Smoszewa okazał się strasznym wertepem... najlepiej by było ten odcinek ominąć, tylko jak? A oto kapliczka pod cmentarzem.
A ten mural jest na hostelu w Smoszewie, a może obok niego.
Za Smoszewem kolejny koszmarny odcinek gruntówy i początkowo wydawało się że nie ma drogi przez jar... ale okazało się że jest, tylko nic nią chyba nie jeździ (poza rowerami, po drodze minęliśmy lokalnego rowerzystę, co nas upewniło że gdzieś tu musi być przejazd) i zmieniła się w ścieżynkę, którą po chwili namierzyliśmy. Potem kawałek płaski z lepszą gruntówą i znów jary, przez które była elegancka droga.
W rejonie wsi Mochty - Smok dwa mostki... tajemniczy zarośnięty i drugi ten, którym jechaliśmy. Przy okazji sprawdziliśmy że cegielnia nadal stoi, ale już do niej nie zjeżdżaliśmy bo nie mieliśmy czasu.
Dalej droga w miarę sensowna, kolejny jar na skraju ogródków działkowych.
Ale dalej im bliżej Zakroczymia tym gorsza droga i pogoda, aż władowaliśmy się w zakroczymskie jary z koszmarną gruntówą. Ach te zakroczymskie jary, kiedyś już dały nam w kość. Aż w końcu wyjechaliśmy na rynek w Zakroczymiu, wtedy już prawie regularnie padało. Ze względu na pogodę i ogólne zmęczenie nie szwendaliśmy się po mieście (które już kiedyś jako tako zwiedziliśmy), tylko rypnęliśmy prosto do Modlina na stację. Niestety nie zdążyliśmy na Elfa lotniskowego Lotnisko Modlin - Lotnisko Okęcie (tu zaczynał trasę, więc byłby raczej pusty), ale złapaliśmy jadącego 10 minut później Elfa z Ciechanowa... niestety jedna jedna jednostka i był dosyć zatłoczony. Na szczęście rowerzyści nie szukali miejsca rowerowego i wsiadali tam gdzie stali, na pomostach widzieliśmy ze trzy rowery, dlatego nie mieliśmy problemu z upchnięciem swoich rowerów.
Na Zachodniej przesiadka i złapaliśmy Impuls do Skierniewic. Skoro już przetestowaliśmy wcześniej zakątek dla rowerów na krańcu jednostki, teraz sprawdziliśmy ten w środku.
Zaczepy na rowery są tu inne - te na skraju są składane i nie podnoszą koła nad ziemię. Te są zamontowane na sztywno i podnoszą koło... lekki rower to spoko, ale obładowany sakwami się przewraca, więc zrezygnowaliśmy z zaczepu.
Drugi rower upchnęliśmy naprzeciwko pod blatem barowym.
Wszystkie zdjęcia w albumie na Picasie.
.
Kategoria weekendówki
- dystans 78.16 km
- 3.00 km terenu
- czas 04:47
- średnio 16.34 km/h
- rekord 38.70 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Akcja Jesień dzień 1: nad Wisłę
Sobota, 5 września 2015 · dodano: 07.09.2015 | Komentarze 10
Jako że w sierpniu było zdecydowanie za gorąco postanowiliśmy zbojkotować końcówkę lata i uznaliśmy że teraz jest już jesień, ło! Dzień co prawda jeszcze ciepły, słoneczny, ale temperatury znośne i sensowne w okolicach 20°C (a nie ponad 30°C w cieniu) a do tego wiaterek który chłodził i chmury które od czasu do czasu trochę cienia dawały... takie lato to mogłoby być, a nie ten sierpniowy piekarnik.Skoro więc zrobiło się znośnie, wybraliśmy się na weekendówkę. Pierwszy postój pod sklepem w Czerwonej Niwie by nabyć chlebek i drożdżówki, a pierwsza rozwałka w Kozłowie Biskupim pod kościołem.. Trafiliśmy idealnie, bo kościół był otwarty przed pogrzebem, więc mogliśmy zajrzeć do środka, a ludzie zaczęli się schodzić gdy my już się zbieraliśmy, więc mieliśmy spokój przy kawie i kanapkach.
Za Kozłowem wiatr zaczął się wzmagać, dziś miał być południowy ale potem przechodzący z S na SSW... a my jechaliśmy generalnie na WNW więc mieliśmy boczny i nam trochę przeszkadzał, w ogóle mieliśmy wrażenie że wieje bardziej z SW. Tak dojechaliśmy do Rybna, gdzie była kolejna rozwałka (mamy tam obczajone sympatyczne ławeczki rozwałkowe przy kwaterze z 1939, zaraz przy wejściu na cmentarz)
Pomnik w Rybnie z okresu międzywojennego. Identyczne tabliczki takie jak ta (powiększenie), widziałem w Łyszkowicach, Wysokim Kole i Grabowie nad Pilicą. Ten sam wzór, różnią się tylko przynitowanymi tabliczkami z nazwiskami... a jak poguglać, to można znaleźć jeszcze kilka.
Podjechaliśmy jeszcze pod pałac... brama zamknięta, ale właśnie wchodził pan na portiernię i wpuścił nas na teren, żebyśmy mogli fotnąć obiekt z bliska.
Polska w ruinie... za to po drugiej stronie drogi jest nowa siłownia plenerowa i właśnie buduje się boisko z bieżnią.
Za Rybnem w miarę z wiatrem, aż dojechaliśmy do wieży w Ruszkach.
Za każdym razem gdy tu jestem, mam wrażenie że jest więcej tablic informacyjno-edukacyjnych... obecnie są trzy. Oprócz ogólnej o atrakcjach gminy Młodzieszyn, też dwie o wieży i walkach pod Ruszkami w 1939 - jedna chyba już była (powiększenie), ale druga chyba jest nowa (powiększenie ogólne i samej relacji z bitwy)
Podjechaliśmy jeszcze za winkiel na cmentarz z I wojny
Z Rybna do Giżyc rypiemy znów z coraz silniejszym bocznym wiatrem. W temacie gmin... nic nowego nie zaliczamy, ale lubię takie stare witacze.
Mijamy Giżyce (nie zwiedzamy dziś, bo już kiedyś je sobie dokładnie obejrzeliśmy, a żadnych nowych skrzynek tu nie było) i wykręcamy tak że mamy wiatr tylno-boczny. Mijamy Iłów (też bez zwiedzania) i jedziemy na rozwałkę pod cmentarzem z I wojny. Przy okazji reaktywujemy tu skrzynkę.
Potem skok w bok na cmentarz w Oborach... jest on prawie identyczny jak ten pod Iłowem, tylko nie dorobiono schodków i jest bardziej zarośnięty
Mieliśmy dalej się wbić w gruntówy i poszukać cmentarzy olęderskich, jednak gdy skończył się bruk, droga stała się tak piaszczysta że musieliśmy prowadzić rowery, więc sobie tym razem odpuściliśmy. Wrócimy może z lżejszymi rowerami jakąś wiosną, gdy drogi nie będą tak wysuszone.
Ale żeby nie było, i tak zahaczyliśmy o cmentarz olęderski w Ładach. W zasadzie opis stąd się zgadza, poza tym że jednak parę nagrobków jest zachowanych. Jest kilka rozbitych, jeden z resztkami zdobień i trzy tablice z dobrze zachowanymi inskrypcjami (tylko oczyścić z mchu).
Krzyż przy drodze... na pniaczku
No i w końcu docieramy nad Wisłę w rejonie Kępy Sempławskiej. Jest to wyspa na Wiśle i dostęp na nią jest poprzez groblę, jednak da się przejść przez nią gdy poziom w Wiśle jest poniżej 3 metrów, zwłaszcza że grobla jest poważnie uszkodzona. My skorzystaliśmy z rekordowo niskiego stanu (235 cm) i bez problemu przeszliśmy przez groblę.
Uszkodzony fragment
Na wyspie jest skrzynka. Jednak droga na wprost nie jest najlepsza, poprzedni zdobywcy piszą o przedzieraniu się przez krzaki, osty o wysokości 2m itp. My postanowiliśmy znów wykorzystać niski stan wody i obejść wyspę brzegiem dookoła. Niestety brzed wyspy okazał się wysoki i stromy i u jego podnóża był czasami wąski pasek plaży, a czasami nie. Jednak na skraju wyspy rosły głównie trawy (a nie jakieś pokrzywy, osty, czy inne jeżyny), przez które były wydeptane zwierzęce ścieżki, toteż mimo wszystko trasa naokoło okazała się optymalna, mimo że dwa razy dłuższa od tej na azymut.
A to druga, mniejsza grobla po drodze.
Dotarliśmy do łachy przy głównym korycie Wisły... bardzo malownicze miejsce i mieliśmy nadzieję zanocować w tym miejscu, niestety przez brak dookoła wyspy nie mogliśmy tu przepchnąć rowerów, toteż musieliśmy zrezygnować z tej koncepcji. Minęliśmy winkiel wyspy, skręcamy w lewo i idziemy w kierunku skrzynki... po chwili jednak łacha się kończy i musimy znów wejść w trawy na wyspie.
A oto i cel... słup wysokiego napięcia, a obok niego wielkie, betonowe konstrukcje zabezpieczające przed krą.
Jest i skrzynka. Ogólnie czytając logi to w porównaniu z poprzednikami mieliśmy lajcik - przeprawiliśmy się suchą groblą (niektórzy przez uszkodzony fragment musieli brodzić po kolana), marszem naokoło wyspy ominęliśmy prawdziwą dżunglę w jej środku, odpadło też żmudne odkopywanie skrzynki... poprzednik który był 1 3/4 roku po wcześniejszej ekipie, musiał się przebić przez darń i korzenie krzaczka który wyrósł przy skrzynce, a tu się okazało że kilka dni temu założyciel był i świeżo przekopał się do skrzynki ;-)
No i droga powrotna, do grobli dotarliśmy o zachodzie słońca.
Zdecydowaliśmy się na nocleg na plaży przy grobli. ślady ognisk i trochę śmieci świadczyło że miejsce jest uczęszczane przez lokalsów, ale na szczęście nikt się do tej pory nie pojawił, więc mieliśmy nadzieję że po nocy już nikt nie przybędzie.
Zapodaję jeszcze poranne fotki z biwaku... oczywiście mieliśmy po nim sporo piachu w różnych miejscach (np. w kubku od termosu, kieszeniach itp), ale to i tak pikuś w porównianiu z parodniową wędrówką plażą. To był raczej taki przedsmak :-)
Rozbiliśmy się w zaroślach, a nie na piasku, żeby nie spać pod linią wysokiego napięcia.
Jeszcze nie wiem co to za zielsko, ale w wolnej chwili sprawdzę :-)
Edit: no dobra, zidentyfikowałem to zielsko, jest to łączeń baldaszkowy, w kontekście krów które rano wyszły na brzeg Wisły, mogła to być zła wróżba, dlatego szybko się zwinęliśmy o poranku (więcej o tym zielsku na blogu pocztówkowym)
Galeria na Picasie - tutaj więcej zdjęć z weekendówki
.
Kategoria weekendówki, mazowieckie
- dystans 5.82 km
- czas 00:23
- średnio 15.18 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Na peron
Piątek, 4 września 2015 · dodano: 07.09.2015 | Komentarze 0
Odstawić dziecko do pociągu- dystans 4.70 km
- czas 00:19
- średnio 14.84 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Wielki powrót sklepiku jordankowego
Czwartek, 3 września 2015 · dodano: 03.09.2015 | Komentarze 3
W sierpniu była za gorąco, więc nie jeździliśmy na Jordanek... co najwyżej wieczorem odwiedzaliśmy osiedlowy plac zabaw na który jednak Kluska jechała na rowerku biegowym, bo jest blisko... nawet jak jechaliśmy na ten dalszy plac. Dziś było chłodniej, chociaż gdy wyszło słońce to i tak zrobiło się za gorąco (jednak gdzie tam do sierpniowych upałów), później jednak przyszły chmury i zrobiło się przyjemnie.Eee, chyba przegapiliśmy
Minęły fale upałów, można z powrotem otworzyć sklepik z lodami. Że co? Że w upały llody by szły jak ciepłe bułeczki? Może by szły, jeśli by się wcześniej nie roztopiły.
Zaczął się rok szkolny i dzieci było mniej, ale i tak nie zabrakło interakcji... jeden chłopiec zaopiekował się lodami pod nieobecność Kluski i gdy zaczęła się z nimi po przerwie bawić, chciał jej zabrać. A jak rysowaliśmy kredą, to pewna dziewczynka zabrała kubek z kredą i gdy Klusce udało się wydobyć z niego kawałek kredy, to dziewczynka próbowała go Klusce wyrwać, ale po chwili uciekła z płaczem... bo Kluska ugryzła ją w palec. Ale jak mam ją pocieszyła, to wróciła i już grzecznie dalej się bawiły.
A tu tańce na cyferkach. Osiem!
Dziewięć!
Dziesięć!!!
No i tradycyjne karmienie kaczek, gołębi i ... Kluski. Z tyłu Maszyna Turinga (turing 2), czyli rower pana który też karmił kaczki. Nie obyło się bez małej awantury, bo Kluska chciała jeszcze na plac zabaw w parku, ale było już dosyć późno.
- dystans 29.73 km
- czas 03:20
- średnio 8.92 km/h
- rekord 26.00 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
po mieście
Środa, 2 września 2015 · dodano: 04.09.2015 | Komentarze 0
Walgina rdestniak (Timandra comae)przeczytaj o motylu na stronach:
- Insektarium
- Wikipedia
- Medianauka
- Lepidoptera.eu
- LepiWiki
- dystans 8.40 km
- 2.00 km terenu
- czas 00:32
- średnio 15.75 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Ulubiona wydma w Międzyborku
Środa, 2 września 2015 · dodano: 03.09.2015 | Komentarze 20
Uff, wreszcie zrobiło się chłodniej, więc pojechaliśmy do lasu. Niby w lesie zawsze jest cień, ale żeby do niego dotrzeć trzeba było się przebić przez skwar. Poza tym miejscówka z głębokim cieniem lasu liściastego i bez krzaków jest dosyć daleko, bliżej to takie sosnowe gdzie słońce się przebija i nadal mocno przypieka.Ale dziś chmury i chłodek, toteż podskoczyliśmy wieczorem na naszą ulubioną ostatnio wydmę w Międzyborowie.
Kluska się chowa
A kuku!
Tulimy
Fajrant... kawunia musi być
Jest tam nawet piaskownica
Poza tym graliśmy w piłkę w okopach (był chyba rozejm bożonarodzeniowy... tak wiem, pomyliłem fronty ;-)), Kluska swskakiwała do hamaka, zbiegała z górki, a raz nawet obeszliśmy wydmę srogą dookoła i od tyłu zaszliśmy mamę w hamaku.





