teczka bikera meteor2017
meteor2017 bs-profil
Poczet rowerów
Jakieś tam wykresy
Kalendarium
- 2026, Marzec21 - 23
- 2026, Luty6 - 10
- 2026, Styczeń4 - 10
- 2025, Grudzień20 - 8
- 2025, Listopad20 - 15
- 2025, Październik21 - 9
- 2025, Wrzesień25 - 28
- 2025, Sierpień28 - 18
- 2025, Lipiec30 - 64
- 2025, Czerwiec24 - 38
- 2025, Maj28 - 40
- 2025, Kwiecień12 - 25
- 2025, Marzec18 - 46
- 2025, Luty12 - 32
- 2025, Styczeń15 - 50
- 2024, Grudzień21 - 69
- 2024, Listopad13 - 25
- 2024, Październik22 - 58
- 2024, Wrzesień16 - 36
- 2024, Sierpień9 - 19
- 2024, Lipiec12 - 32
- 2024, Czerwiec18 - 74
- 2024, Maj12 - 44
- 2024, Kwiecień15 - 56
- 2024, Marzec15 - 43
- 2024, Luty8 - 35
- 2024, Styczeń5 - 14
- 2023, Grudzień9 - 41
- 2023, Listopad10 - 43
- 2023, Październik22 - 106
- 2023, Wrzesień21 - 102
- 2023, Sierpień18 - 81
- 2023, Lipiec14 - 47
- 2023, Czerwiec19 - 74
- 2023, Maj28 - 100
- 2023, Kwiecień23 - 127
- 2023, Marzec16 - 87
- 2023, Luty19 - 99
- 2023, Styczeń17 - 91
- 2022, Grudzień18 - 113
- 2022, Listopad26 - 112
- 2022, Październik31 - 91
- 2022, Wrzesień30 - 114
- 2022, Sierpień22 - 95
- 2022, Lipiec26 - 104
- 2022, Czerwiec30 - 68
- 2022, Maj34 - 136
- 2022, Kwiecień23 - 78
- 2022, Marzec25 - 91
- 2022, Luty20 - 88
- 2022, Styczeń25 - 123
- 2021, Grudzień15 - 110
- 2021, Listopad21 - 64
- 2021, Październik22 - 105
- 2021, Wrzesień18 - 86
- 2021, Sierpień18 - 110
- 2021, Lipiec13 - 62
- 2021, Czerwiec16 - 78
- 2021, Maj23 - 95
- 2021, Kwiecień22 - 124
- 2021, Marzec19 - 95
- 2021, Luty10 - 38
- 2021, Styczeń14 - 63
- 2020, Grudzień15 - 27
- 2020, Listopad15 - 17
- 2020, Październik23 - 19
- 2020, Wrzesień21 - 77
- 2020, Sierpień16 - 82
- 2020, Lipiec18 - 77
- 2020, Czerwiec21 - 84
- 2020, Maj25 - 102
- 2020, Kwiecień28 - 220
- 2020, Marzec27 - 77
- 2020, Luty18 - 40
- 2020, Styczeń9 - 11
- 2019, Grudzień13 - 15
- 2019, Listopad13 - 12
- 2019, Październik22 - 47
- 2019, Wrzesień21 - 46
- 2019, Sierpień21 - 19
- 2019, Lipiec26 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 17
- 2019, Maj35 - 48
- 2019, Kwiecień34 - 40
- 2019, Marzec34 - 49
- 2019, Luty29 - 44
- 2019, Styczeń36 - 162
- 2018, Grudzień16 - 22
- 2018, Listopad23 - 5
- 2018, Październik25 - 20
- 2018, Wrzesień21 - 24
- 2018, Sierpień25 - 57
- 2018, Lipiec26 - 59
- 2018, Czerwiec16 - 44
- 2018, Maj20 - 32
- 2018, Kwiecień23 - 66
- 2018, Marzec23 - 66
- 2018, Luty20 - 87
- 2018, Styczeń15 - 74
- 2017, Grudzień19 - 111
- 2017, Listopad12 - 46
- 2017, Październik24 - 49
- 2017, Wrzesień22 - 82
- 2017, Sierpień22 - 64
- 2017, Lipiec19 - 45
- 2017, Czerwiec21 - 60
- 2017, Maj24 - 171
- 2017, Kwiecień20 - 165
- 2017, Marzec17 - 73
- 2017, Luty11 - 46
- 2017, Styczeń17 - 84
- 2016, Grudzień14 - 48
- 2016, Listopad26 - 129
- 2016, Październik20 - 117
- 2016, Wrzesień26 - 103
- 2016, Sierpień37 - 179
- 2016, Lipiec32 - 278
- 2016, Czerwiec30 - 102
- 2016, Maj36 - 127
- 2016, Kwiecień36 - 139
- 2016, Marzec41 - 173
- 2016, Luty31 - 116
- 2016, Styczeń28 - 180
- 2015, Grudzień16 - 118
- 2015, Listopad21 - 82
- 2015, Październik32 - 98
- 2015, Wrzesień21 - 109
- 2015, Sierpień7 - 29
- 2015, Lipiec27 - 86
- 2015, Czerwiec32 - 71
- 2015, Maj25 - 168
- 2015, Kwiecień17 - 113
- 2015, Marzec16 - 88
- 2015, Luty9 - 90
- 2015, Styczeń4 - 22
- 2014, Grudzień19 - 192
- 2014, Listopad18 - 87
- 2014, Październik12 - 96
- 2014, Wrzesień20 - 85
- 2014, Sierpień13 - 26
- 2014, Lipiec12 - 78
- 2014, Czerwiec17 - 89
- 2014, Maj27 - 122
- 2014, Kwiecień17 - 122
- 2014, Marzec9 - 85
- 2014, Luty7 - 69
- 2014, Styczeń5 - 53
- 2013, Grudzień17 - 187
- 2013, Listopad15 - 117
- 2013, Październik20 - 137
- 2013, Wrzesień18 - 162
- 2013, Sierpień16 - 74
- 2013, Lipiec4 - 20
- 2013, Czerwiec12 - 98
- 2013, Maj15 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 76
- 2013, Marzec8 - 100
- 2013, Luty5 - 56
- 2013, Styczeń7 - 147
- 2012, Grudzień5 - 38
- 2012, Listopad5 - 127
- 2012, Październik4 - 23
- 2012, Wrzesień4 - 27
- 2012, Sierpień10 - 32
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec6 - 31
- 2012, Maj17 - 116
- 2012, Kwiecień19 - 106
- 2012, Marzec12 - 79
- 2012, Luty4 - 21
- 2012, Styczeń3 - 37
- 2011, Grudzień3 - 31
- 2011, Listopad13 - 135
- 2011, Październik15 - 121
- 2011, Wrzesień15 - 26
- 2011, Sierpień6 - 9
- 2011, Lipiec14 - 2
- 2011, Czerwiec13 - 83
- 2011, Maj12 - 78
- 2011, Kwiecień9 - 35
- 2011, Marzec2 - 3
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik13 - 14
- 2010, Wrzesień4 - 9
- 2010, Sierpień3 - 3
- 2010, Lipiec6 - 4
- 2010, Czerwiec7 - 3
- 2010, Maj8 - 5
- 2010, Kwiecień9 - 10
- 2010, Marzec1 - 0
- 2009, Grudzień7 - 13
- 2009, Listopad8 - 16
- 2009, Październik11 - 5
- 2009, Wrzesień19 - 21
- 2009, Sierpień18 - 14
- 2009, Lipiec25 - 11
- 2009, Czerwiec7 - 16
- 2009, Maj5 - 12
- 2009, Kwiecień10 - 22
- 2009, Marzec10 - 10
- 2009, Luty5 - 0
- 2009, Styczeń5 - 12
- dystans 47.90 km
- 19.00 km terenu
- czas 02:31
- średnio 19.03 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Deszcz Schroedingera
Sobota, 12 lipca 2025 · dodano: 24.07.2025 | Komentarze 4
Ostatnie dni były temperaturowo bardzo przyjemne, to pewnym problemem był deszcz, a to wszystko przez wędrujący dookoła Polski niż genueński, który otrzymał nawet imię - Gabriel. O ile w środę wiadomo było, że będzie cały dzień lać, to w następnym dniach prognozy były takie, że mogło padać, ale mogło i nie padać... taki deszcz Schrödingera, dopiero na rowerze człowiek się dowiadywał, czy ten deszcz był, czy też nie. Poprzednie dwa dni mi się udało, po analizie map pogodowych i sprawdzeniu radarów tuż przed wyjściem, stwierdzałem że warto zaryzykować i rzeczywiście deszczu nie było (u nas), co najwyżej przelotne mżawki, które jednak nie przekraczały błędu pomiaru. Dziś jednak ten deszcz jednak był.Zaczęło padać, choć niezbyt intensywnie jeszcze przed wyjściem, ale szybko przeszło, poza tym tam gdzie jechałem ta chmura nie sięgała, więc mogłem liczyć na suche jagodziny, Ruszyłem więc jakiś czas po deszczu, ale wkrótce zaczęło mżyć, a stopniowo intensywność rosła, postanowiłem więc zatrzymać się pod nową wiatką przy gliniankach, gdzie przeczekałem najintensywniejszy moment, a potem ruszyłem dalej. W mniejszej lub większej mżawce dojechałem do samego lasu, a tam trudno było dokładnie stwierdzić kiedy przestało padać, choć potem kilka razy jeszcze przelotnie pokapało.
Miałem nadzieję, że przynajmniej wyjadę z lasu na sucho, bo w międzyczasie krzaki nawet nieco podeschły, ale gdy się zbierałem, przeszedł krótki, ale średniointensywny deszcz, który przemoczył wszystko na nowo. Robale, które postanowiły się podsuszyć, też zostały zaskoczone przez ten deszcz.
W drodze powrotnej łańcuch zaczął się domagać natychmiastowego smarowania, musiałem mu to to wyperswadować i obiecałem, że jak tylko dorzęzimy razem do domu, zaaplikuję mu kropelki.
Susząca się rynnica topolowa zaskoczona przez deszcz... trafiła jak ze słońca pod rynnę.
Pajączek też nie zdążył się schować na rewersie źdźbła trawy.
Trochę mokra ta pajęczyna
Wtyk amerykański
To ta wiata, pod którą chwilę czekałem
No padało
Kwiatki też były
Ciężkie chmury z których co chwila coś się ulewa
Z robali jeszcze w drodze powrotnej odwiedziłem omomiłki na baldaszkowcu
Nostrzyk biały, bardzo ładnie i intensywnie pachnie... jako że często rośnie na poboczach, to jadąc drogą wśród nostrzyków, jedzie się wśród przyjemnego aromatu.
- dystans 40.90 km
- 4.00 km terenu
- czas 02:07
- średnio 19.32 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Mżawkowo nad Pisię
Piątek, 11 lipca 2025 · dodano: 23.07.2025 | Komentarze 3
Po porannym deszczu (w zasadzie takiej bardziej intensywnej mżawce) i analizie aktualnych prognoz i map radarowych, stwierdziłem że wbrew wcześniejszym prognozom jest szansa, że nie będzie padać... i rzeczywiście nie padało, pomijając parę przelotnych mżawek, ale to mały pikuś, przynajmniej był przyjemny chłodek 13-16 stopni. Jednak pewne ryzyko było, że lada moment pojawi się jednak jakaś konkretna zlewa... albo z prawa.Zajechałem nad Pisię na krótki postój... jest to straszliwie relaksujące miejsce, człowiek zatrzymuje się na chwilkę, no może na kwadrans napić się kawki, a siedzi godzinę albo dwie, bo się ruszyć stąd nie chce. A jak się ruszy cztery litery z kłody, to po to by połazić po krzakach, albo poszukać robali.
Normalnie to latem tu nie zaglądam, bo nie jest tak ładnie jak w inne pory roku, prawie nic nie kwitnie (wiczesną wiosną to najbardziej rozkwiecone miejsce w okolicy), do tego pokrzywy, komary że wysiedzieć się nie da ... w tym roku prawie nie ma komarów, więc przynajmniej posiedzieć tu można.
Z robalami też skromnie, ale coś tam się trafi- na przykład chyba największa krajowa biedronka, czyli oczatka.
Aaa, jak przeglądam zdjęcia, to widzę że spotkałem w czerwcu poczwarkę oczatki (na 90%), tylko wtedy jej nie zidentyfikowałem, ale można się nie zorientować, bo układ kropek zupełnie inny niż u imago. Oto ona z tego wpisu.
Jakiś sprężyk, wcina coś, co wygląda jakby już raz było jedzone.
Kwiatków mało, ale coś się zawsze trafi - na przykład czartawa pospolita.
Hmm, czyściec leśny?
Woda już trochę opadła.
Jak już ruszyłem d.. to odwiedziłem pobliski krzak oregano, kraśniki nadal tam były, tym razem naliczyłem aż siedem sztuk, trafiłem też na parkę. To chyba kraśnik rogalik.
Wten! Nagle przyleciał ciem... ćma... dorodny kawał ćma. Tyle, że był cały czas w ruchu, cudem udało mi się uchwycić wzór na skrzydełkach.
I jeszcze jakiś pasikonik, również amator oregano.
Zajrzałem też na pobliski baldaszkowiec, zmorsznik czerwony nadal tam był.
Poza tym trafił się jakiś prężec.
Oraz grzebyczak żółtawy.
Dozbierałem też czarnych malin po drodze.
Pszeniec gajowy
Tak było
Jeżyny do jedzenia, natomiast naleśniki z zebranymi wcześniej jagodami na dwa sposoby - jagody na ciepło z odrobiną mąki ziemniaczanej i drugie to twaróg z jagodami.
- dystans 81.60 km
- 8.20 km terenu
- czas 04:09
- średnio 19.66 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Poulewnie
Czwartek, 10 lipca 2025 · dodano: 22.07.2025 | Komentarze 3
Wreszcie, wreszcie przyszły deszcze i lało całą środę, czyli niż genueński dotarł do nas. Korzystając, że w czwartek już nie padało, ale nie było też słońca (choć kilka razy wyjrzało) i temperatura jest optymalna 14-20 stopni, trochę pojeździłem po okolicy nadrabiając nierowerową środę. Padać to właściwie nadal padało - ale na wschodzie, na południu, na zachodzie... te chmury deszczowe na wschodzie, to nawet widziałem gdy doszły gdzieś nad Wisłę.Krajobraz po ulewach, czyli Okrzesza wypełnia koryto do wrąbka (tutaj tuż przed ujściem do Pisi). Chciałem zrobić jej zdjęcie z kładki nad Pisią (widoczna w głębi kadru), ale nie udało mi się dojść, bo łąki i ścieżka na nich wiodąca były zalane. Teoretycznie mogłem się dostać na kładkę z któregoś końca i dojść nią w to miejsce, ale nie chciało mi się rypać z buta naokoło.
Pisia wyglądała tak.
Czasami jak mocniej przybierze, to ten mostek znajdje się pod wodą, ale teraz jeszcze aż tak dużo wody nie było, musiałoby popadać jeszcze z jeden dzień... no może pół.
Rzut okiem na wschód -0 gdzieś tam właśnie leje.
Łabędzie na stawach w Jaktorowie.
W tych krzakach jest łabędzie gniazdo, ostatnio jak tam byłem, to widać je było z drogi, ale od tej pory pałak wodna podrosła i je ładnie skryła.
Perły genueńskie od Gabriela.
Łoset
Dziewanna chyba pospolita
Dziewanna kutnerowata
A na niej bzygi
Bzyg prążkowany
Mszycznik jakiś
Tojeść pospolita. Nie wiem dlaczego tak się nazywa, skoro jej się zasadniczo nie jada, co najwyżej używa jako zioło.
Nawet grzybki momentalnie się pojawiły po deszczach.
- dystans 38.25 km
- 9.30 km terenu
- czas 01:59
- średnio 19.29 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Czarne maliny i trochę robali
Wtorek, 8 lipca 2025 · dodano: 21.07.2025 | Komentarze 3
Wybrałem się na jeżyny, które okazały się... "czarnymi malinami". Wiem, wiem, dla mnie określenie "czarna malina" też było definicją jeżyny, ale może po kolei.Już wcześniej podejrzewałem, że ten krzak to jakaś hodowlana odmiana jeżyn, być może nawet jakiś mieszaniec malinowo-jezynowy, bo owocuje wtedy gdy maliny, a nawet ciut wcześniej. Tym razem postanowiłem poszukać informacji o niej i chyba udało mi się ten krzak zidentyfikować, ale nie jako odmianę jeżyny, tylko jako malinę. I co ciekawe nie jest to jakaś odmiana maliny właściwej, tylko odrębny gatunek - pochodząca z Ameryki Północnej malina zachodnia, jeden z gatunków "czarnych malin", bo jak się okazuje, nie wszystko co czarne to jeżyna.
Okazało się, że krzak jest wydajniejszy niż przypuszczałem, miałem ze sobą pojemnik 1,5 litra i zakręcany plastikowy kubek, co starczyło na nieco ponad połowę owoców. Ale może to i dobrze, bo gdybym jeszcze dłużej tam posiedział, to bym wracał w deszczu.
Bo generalnie miała być rundka przedupalno-przeddeszczowa, ale zarówno upał mnie dopadł, jak i deszcz... deszcz to tylko trochę na szczęście, końcówkę miałem w mżawce, a ostatnie 200m w regularnym deszczu, ale zdążyłem przed główną zlewą.
Śliwki nabierają kolorów. W zeszłym roku je przegapiłem, bo raz jak byłem, to co prawda już były niby dojrzałe, ale jeszcze kwaśne i stwierdziłem że poczekam... ale potem były koszmarne upały i nim się zebrałem na kolejną wizytę, to minęły prawie dwa tygodnie i prawie wszystkie śliwki opadły, została nędzna resztka na spróbowanie, na przetwory nie było co liczyć.
Tym razem mam nadzieję, że dzięki rundkom przedupalnym dam radę trzymać rękę na pulsie. Poza tym nie jest tak sucho i gorąco, to może nie będą miały tendencji do opadania tak szybko.
Co tam jeszcze... dziewanna, krzaki wielkości człowieka.
Dzień wcześniej po raz pierwszy spotkałem tego chrząszcza (barciel pszczołowiec), a tu proszę - następny dzień i kolejne spotkanie, tym razem siedział na krwawniku.
Jakieś strangalie lub zmorszniki też tam były.
Tutaj solo, ale na różowo-fioletowym krwawniku.
Kolejne ciekawe spotkanie miałem na kępie oregano, zatrzymałem się je obejrzeć, bo oregano rzadko u nas rośnie, znam może ze cztery stanowiska... a tu okazało się, że życie kwitnie, czego tam nie było. Parę ciekawszych robali udało mi się sfocić, choć kilka mi uciekło.
Jednym z ciekawszych żyjątek na oregano były kraśniki. Te motylki spotkałem do tej pory jedynie dwa razy (raz też spotkałem gąsienice), ale pojedyncze sztuki, a tutaj były co najmniej cztery. W Polsce występuje kilka gatunków kraśników, które różnią się czerwonymi plamkami, to prawdopodobnie jest kraśnik rogalik, a wcześniej spotkane należały chyba do innych gatunków.
Był też inny motyl, którego rzadko widuję, a tylko raz do tej pory udało mi się zrobić zdjęcie - ogończyk, ale który dokładnie gatunek, to trzeba dokładnie przeanalizować przepaski na skraju skrzydeł.
A z chrząszczy dosyć efektowny się trafił - to jest albo kruszczyca złotawka, albo kwietnica różówka (oba sa bardzo podobne).
Trafiła się spora, dosyć ciekawa błonkówka
A także muchówka
Jeszcze jedna błonkówka
O, a te gąsienice widzę po raz pierwszy. Żerowały na jednej roślince (starzec) i ją konkretnie obskubały... sam nie wiem ile ich tam było, może pięć, a może więcej. A konkretnie jest to proporzyca marzymłódka, imago jest nieco podobne do kraśników, o tyle że czarne z czerwonymi plamkami (jednak układ plamek na tyle charakterystyczny, że łatwo odróżnić).
A na kwiatku dzikiej róży - kwietnik, który upolował bzyga prążkowanego. Ale co tam robi ten chrząszcz, to nie wiem..
Jak się zorientował, że jest w ukrytej kamerze, to szybko zwiał pod kwiatka... ale nie ze mną te numery Kwietnik!
Obok na baldaszkowcu życie towarzyskie kwitło
To mi wygląda na samca zmorsznika czerwonego
A to chyba samica strangalii czarniawej.
Obydwa osobniki i jeszcze błonkówka.
Dwie muchówki, ta z prawej to jakaś zbójniczka (to nazwa rodzajowa, a nie opis charakteru).
Uff, trochę tego było... jakby tak codziennie za robalami latał, to teraz zmiast półtora tygodnia zaległości miałbym półtora miesiąca... albo półtora roku.
- dystans 56.50 km
- 11.50 km terenu
- czas 02:56
- średnio 19.26 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Międzydeszczówka mżawówka
Poniedziałek, 7 lipca 2025 · dodano: 20.07.2025 | Komentarze 1
Całkiem przyjemnie było, choć czasem kropiło, siąpiło i mżyło... ale w pewnym momencie zaczęło wyglądać słońce i zrobiło się gorąco... to już wolałem to siąpienie dla ochłody, zwłaszcza że mimo tych deszczy dzień był ciepły.Zatrzymałem się przy tych baldachach, bo zauważyłem na nich czarne plamy... myślałem, że to jakieś robale, a okazało się, że w środku kwiatostanów są kępki takich ciemnofioletowych kwiatków.
W pączkach i rozwijające się były w jaśniejszym odcieniu fioletu, dopiero rozwinięte były prawie czarne. I jeszcze te różowe na brzegach, które potem były w zasadzie całkiem białe.
Już samo to by wystarczyło by się zatrzymać, ale do tego robale też były,
Na przykład barciel pszczołowiec
Strangalia wysmukła
A to też jakaś strangalia lub zmorsznik... zarówno wśród strangalii jak i zmorszników są takie czarne z żółtymi przepaskami, jak i brązowe.
Prężec na cykorii
Kolejna muchówka na cykorii, tym razem kuliboda.
A tu dla odmiany cykoria w nietypowym kolorze, czasem jeszcze białe widuję.
Motylek też był, przeplatka atalia.
Dziewanna pospolita
Takie lejki przypisywałem larwom mrówkolwa... jednak gdy czasami rozkopywałem taki lejek-pułapkę, to nic tam nie znajdowałem. Dochodziłem więc do wniosku, że albo jest to coś innego, albo pułapka została opuszczona. Obstawiałem raczej to pierwsze, bo jakoś dziwne wydawało mi się, by wszystkie sprawdzone lejki były opuszczone. Przy czym kiedyś spotkałem imago mrówkolwa (tak jakby w zeszłym roku - ten wpis), więc miałem pewność że u nas się pojawiają.
Tym razem też nie mogłem się powstrzymać, ale znów żadnej larwy w środku nie znalazłem... już miałem się oddalić, gdy zobaczyłem kuleczkę oblepioną piaskiem. A jak pogrzebałem, to znalazłem następną i kilka innych (część wyglądała na pustą i miała z boku dziurkę). Wyglądało mi to jakieś jajo lub poczwarkę, zakopałem to z powrotem w piasku.
Gdy szukałem informacji co to, trafiłem na... mrówkolwa. Bo okazuje się, że tak wygląda właśnie poczwarka mrówkolwa i prawdopodobnie to ona. Czyli okazuje się, że jednak dobrze identyfikowałem te dołki, tylko było już za późno na larwę.
Zeszłoroczne szyszki są obecnie takie
- dystans 37.20 km
- 6.80 km terenu
- czas 01:56
- średnio 19.24 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Zadziwiająco przyjemna rundka przedupalna
Niedziela, 6 lipca 2025 · dodano: 19.07.2025 | Komentarze 0
Miało być jeszcze goręcej niż w poprzednich dniach, zresztą noc była ciepła, więc poranek choć nadal przyjemny, to jednak był zdecydowanie cieplejszy... ale od rana było pochmurno, toteż jechało się zadziwiająco przyjemnie, aż kusiło wykręcić jakiś większy dystans, ale wiedziałem że prognozy prawdopodobnie nie kłamią i wkrótce zrobi się gorzej. I rzeczywiście, już na końcówce zaczęło wychodzić słońce i momentalnie zrobił się skwar.Ten pajączek to chyba jakiś nalistnik.
Główny czas kwitnienia czarnych bzów już minął, ale zdarza się jeszcze na jakimś krzaku jeden lub kilka kwitnących kwiatostanów.
Choć w większości są już obsypane zielonymi owocami.
- dystans 44.10 km
- 17.60 km terenu
- czas 02:19
- średnio 19.04 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Na jagody za gorąco
Sobota, 5 lipca 2025 · dodano: 19.07.2025 | Komentarze 1
Tym razem szybko zrobiło się za gorąco i nie przybyły żadne chmury z odsieczą, więc szybciej skończyłem i zarządziłem odwrót.Bzyg prążkowany na cykorii podróżnik
Więcej bzygów i więcej cykorii
Ten cień to łoś, tylko taką fotkę udało mi się cyknąć, ale chwilę wcześniej przedefilował przede mną przechodząc przez drogę.
Omięk powolny był zbyt wolny i został upolowany przez jakiegoś bokochoda
Jeszcze więcej os niż dzień wcześniej, pewnie dlatego że goręcej. Poza tym widać, że upał i susza dają się we znaki jagodom, kóre obsychały, bałem się że zaraz zaczną opadać i sezon jagodowy szybko się skończy, ale na szczęście zapowiadane były solidne opady.
Dziurawiec
- dystans 43.40 km
- 16.00 km terenu
- czas 02:16
- średnio 19.15 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Na jagody z osami
Piątek, 4 lipca 2025 · dodano: 18.07.2025 | Komentarze 2
Nieco chłodniej po totalnym piekarniku, choć dzień nadal ciepły, czy wręcz gorący (lato). Poranek przyjemny, ale po południu zaczęło się robić za gorąco i może bym wcześniej skończył zbiór, ale na szczęście przyszły chmury i zrobiło się lepiej.Tytułowe osy, które zaczęły się zlatywać do moich jagód, a jedna próbowała się utopić w herbacie, toteż musiałem robić za słoneczny patrol.
Znów taką poczwarkę zebrałem z jagodami, wydaje się, że to cytrynek, a to dlatego że...
... trafiłem cytrynka świeżo po przepoczwarzeniu obok skórki poczwarki.
To chyba żagnica południowa. Nad słoneczną droga leśną latały ze trzy takie, każda miała kawałek drogi jako swoje terytorium, choć czasem wlatywały do sąsiadki, ale były przeganiane.
Pierwsza malynka
A tymczasem na łące - przytulia biała
- dystans 40.25 km
- 8.50 km terenu
- czas 02:06
- średnio 19.17 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Poranna rundka przedkoszmarniejsza
Czwartek, 3 lipca 2025 · dodano: 17.07.2025 | Komentarze 1
Już noc była cieplejsza, toteż choć poranek przyjemny, to szybko zrobiło się za gorąco. Po 9-ej było już koszmarnie i z każdą minutą robiło się coraz gorzej... w cieniu jeszcze było znośnie, ale na słońcu miałem wrażenie, że zaczynam skwierczeć.Lipa nie narzeka, tylko sobie beztrosko kwitnie, pachnie - taka reklama bistro dla owadów.
Bzyg pospolity, albo jakiś mszycznik skusił się i wstąpił na przekąskę.
Owocujący krzak jeżyn... taki trochę dziwny, bo zaczyna owocować tuż przed malinami, generalnie mam wrażenie że trafiła tu jakaś odmiana hodowlana.
Zresztą nie tylko ta jeżyna, przy tej drodze leśnej można spotkać jeszcze inne roślinki, których nigdzie indziej nie widziałem, mam wrażenie że trafiły tutaj z tłuczniem i ziemią użytymi do utwardzania.
Na przykład ten dzwonek - zdaje się że dzwonek skupiony.
Jeszcze taki dzwonek
Naparstnica purpurowa, jeszcze naparstnicę pospolitą tu widuję (o żółtych kwiatach).
A nawet lilia złotogłów. Tym razem tyle, przy tej drodze jeszcze min.i orliki widywałem.
- dystans 40.10 km
- 17.20 km terenu
- czas 02:07
- średnio 18.94 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Rundka przedkoszmarna
Środa, 2 lipca 2025 · dodano: 16.07.2025 | Komentarze 1
...czyli w zasadzie przedupalna, ale przed takim koszmarnym upałem.Ja to się chowałem w cieniu, ale taki bodziszek łąkowy, który tam rósł, wystawiał swoje anteny w poszukiwaniu słońca.
Z prawej jeszcze jakiś robal się załapał, chyba jakiś ryjkowiec np. oskrobek towarzyski
Topornica pstra (vel cieciorka pstra).





