teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 127720.31 km z czego 19594.65 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.20 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 44.04 km
  • 3.50 km terenu
  • czas 02:45
  • średnio 16.01 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Krótka wycieczka z keszowaniem

Niedziela, 26 maja 2019 · dodano: 10.07.2019 | Komentarze 0

W rejonie Czarnego Lasu zostały założone dwie nowe skrzynki, czyli niedaleko, akurat na krótką wycieczkę po okolicy. Przy obu są pomnikowe drzewa z tabliczkami informaqcyjnymi:
- Dąb "Pogranicznik" - tabliczka informacyjna.
- Dąb "Czarny Mak" - tabliczka informacyjna.

Ponadto przy jednej jest jeszcze kapliczka.




Zastanawialiśmy się, co może być pod tym dębem i kapliczką i efekt naszych przemyśleń umieściliśmy w logbooku.



Młyn Ogidel na Pisi Tucznej. Kedyś już wrzucałem zdjęcia z tego miejsca na bloga - wpis.









Rzeźba w metalu "Epitafium dla młyna"... to część maszynerii młyna, przetargana na pobliską polankę.



Z cyklu policz żabki (powiększenia po kliknięciu w fotki)




Zbliżenia, czyli podpowiedzi do liczenia żabek powyżej.












Ampleksus



Wierzby mazowieckie




Mała chatka w krzakach






  • dystans 89.10 km
  • 12.00 km terenu
  • czas 05:10
  • średnio 17.25 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Kampinos z bocznym wiatrem

Sobota, 25 maja 2019 · dodano: 21.06.2019 | Komentarze 5

Wypad do Kampinosu, a dokładniej do Granicy, sprawdzić czy są już komary, bo planujemy od jakiegoś czasu wypad z Klu (ale albo leje, albo upał, albo nie bardzo mamy czas). Komary owszem już sie pojawiły, ale jeszcze w niewielkiej ilości.

Ale najpierw, zanim jeszcze wyjechaliśmy z Żyrardowa, zahaczyliśmy o dawną bramę kolejową Polmosu (brama nieużywana, ba nawet bocznic już nie ma)... zahaczyliśmy, bo założona została nowa skrzynka i nawet byliśmy przy niej pierwsi.





Mijamy Pisię Tuczną



Łany firletki poszarpanej nad Pisią




Już prawie na miejscu - łąki w pradolinie Wisły.




Granica, tzw. Chata Kampinoska... jak zwykle zamknięta, to znaczy jak zwykle kiedy tu jesteśmy, bo co prawda weekend.



Kapliczka



Rozebrany budynek staje na nowo... to jeden z drewnianych budynków osady leśnej z okresu międzywojennego.



A tu obok nie pamiętam co było...



Leśniczówka, również część osady leśnej z międzywojnia



Ośrodek dydaktyczno-jakiś tam, j.w.



Zahaczamy o cmentarz wojenny z 1939, ale także z pochówkami z późniejszego okresu wojny.




Skansenu dziś nie zwiedzamy 9znaczy tych dwóch zagród co tam są), tylko się wbijamy na wieżę widokową na bagnach... no, teraz przynajmniej troszkę wody jest tuż przed ostatnim tarasem, bo jesienią nie było wcale. Może kiedyś trafimy jak większość będzie w wodzie.










Jeszcze trochę się kręcimy po okolicach podkampinoskich i znajdujemy dwie skrzynki z okazji okazałych drzew - dębu.



I brzozy





No i pora wracać, w drodze powrotnej postój przy kościele w Pawłowicach z widokiem na dolinę Utraty.



Nie pamiętałem dokładnie, ale mam wrażenie że jak przeglądałem okoliczne skrzynki, to tutaj było ostatnio jakieś nieznalezienie. Na miejscu okazało się, że mur jest rozebrany (może się zawalił), ale skrzynka była tam gdzie ją kiedyś znaleźliśmy, tyle że kompletnie przemoczona. Jako że słońce świeciło, a my mieliśmy miejscówkę na ławce w cieniu, to warunki do suszenia były idealne, toteż w tym celu przedłużyliśmy postój. Logbook był tak mokry, że trzeba było kartki rozdzielać ostrzem scyzoryka, ale gdy odkładaliśmy był już tylko trochę wilgotny.

W domu czekała nas niespodzianka. Otóż znaleźliśmy starą, pierwotną skrzynkę, a w międzyczasie była jakaś reaktywacja... po jakimś nieznalezieniu sam założyciel podjechał i jej nie znalazł (nieco zdemotywował go przewrócony mur), toteż zreaktywował w innym miejscu, a ostatnio było nieznalezienie tejże reaktywacji (czy jest, nie wiem, bo nie wiedząc o niej nie sprawdzaliśmy). Nie wiedząc o tym wszystkim, poszliśmy szukać w starej miejscówce i bez problemu znaleźliśmy ten pierwszy pojemnik.






  • dystans 13.00 km
  • czas 00:55
  • średnio 14.18 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z Klu do przedszkola i biblioteki i parku

Poniedziałek, 20 maja 2019 · dodano: 10.06.2019 | Komentarze 3

Kluska ostatnio zawsze znajdzie sobie jakiś patyk, im większy tym lepszy. A potem taszczy je do domu... ten też chciała i długo jej perswadowałem, że możemy go zostawić w krzakach i tak ukryjemy by nikt go nie znalazł.





Żabie Oczko



Iryska?





Kot...



...i gołębie



  • dystans 27.49 km
  • 2.50 km terenu
  • czas 01:30
  • średnio 18.33 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Do Radziejowic na jednym kole

Poniedziałek, 20 maja 2019 · dodano: 09.06.2019 | Komentarze 5

Nie, nie jechałem na monocyklu, ani nawet z przednim kołem w górze... na szybko... po prostu. Że to trochę bez sensu, bo na jednym kole jechałbym wolniej? No niby tak, ale na jednej nodze też jest wolniej niż na dwóch, a jednak...




Gdyby irysy jadły tygrysy... na wszelki wypadek nie zbliżałem się, zdjęcie robiłem na sporym zooomie, żeby ten drapieżny irys mnie nie zjadł... nooo, w całości może by nie dał rady, ale jakiś palec mógłby mi chapsnąć.



Utopiona orkiestra




Żuczek na dobrze zamaskowanej skrzynce




Kokoryczka




Konwalia z jajami





  • dystans 60.01 km
  • 8.00 km terenu
  • czas 03:25
  • średnio 17.56 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kolejna ruderalna wycieczka

Niedziela, 19 maja 2019 · dodano: 08.06.2019 | Komentarze 7

Chatki, chałupki, ruderki, ruinki...












A co w środku?





Pamiętacie jeszcze takie urządzenie? Wiecie do czego służy i jak się nazywa... moja babcia używała potocznej, minimalnie różniącej się od słownikowej nazwy.



A to? Przedmiot może nie używany na co dzień, ale efekty jego użycia można było spotkać często.



Głębina



Dworek w krzakach



Tym razem inna serwisówka, przy obwodnicy Mszczonowa. Do niedawna była nieciągłość z powodu braku mostka w tym miejscu i trzeba było rypać przez rejon magazynowy wertepiastym chodnikiem rowerowym. Ale widzę że przybyła kładeczka i można wreszcie objechać bokiem.



Na koniec symboliczny cyklogrobbing w Radziejowicach.






  • dystans 42.84 km
  • 5.50 km terenu
  • czas 02:42
  • średnio 15.87 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Rundka po ruderkach

Sobota, 18 maja 2019 · dodano: 02.06.2019 | Komentarze 4

Zaczynamy od "akcji jeż". Jedziemy prze wieś, a ja kątem oka widzę jeża na chodniku, który zmierza w kierunku jezdni. Zatrzymujemy się i zawracamy, jeż zawrócił i uciekł pod ogrodzenie, tylko że przez nie chyba w tym miejscu nie da rady przejść i pewnie zawróci na jezdnię. No to biorę kamizelkę i przez kamizelkę jeża w ręce (zwija się w kulkę) i przenoszę go do dziury w płocie i przez nią umieszczam go z powrotem na zarośniętej posesji.




Są też inne zwierzątka na trasie



Plantacja ślimaków, czyli wstężyki gajowe i ogrodowe.






Ślimacze przedszkole... tam było więcej ślimaczków, ale w sporym rozproszeniu i gdybym ich więcej ujął na zdjęciu, to byłoby tylko widać małe kropki.



No mały, rypiemy pod górę!




Margerytki



- Bez.
- Bez czego?
- Bez czarny.
- Ale dlaczego czarny, przecież jest biały.
- No dlatego mówię, że bez.



Żywokost lekarski



Babka




Jedziemy trochę serwisówkami przy A2... jest okazja przypomnieć sobie dlaczego z nich nie korzystamy, bo średnio na trzy odcinki (odcinek - kawałek między wiaduktami) tylko dwa są jakoś przejezdne, a co najwyżej jednym da się w miarę wygodnie jechać... z przejezdnością się poprawiło, bo na niektórych ciekach wodnych zostały zaimprowizowane kładki, a odcinki zagrodzone otwarte przez społeczne otwarcie bram (choć zawsze jest ryzyku, że z drugiej strony jest zamknięta), to jednak jakość drogi na tych odcinkach i tak zwykle jest fatalna. Dziś przebijaliśmy się błotnistymi gruntówami, tudzież utwardzonych różnymi tłuczniami i gruzem, betonkami z dziurami i innymi wynalazkami.

Nadprogramowa przeszkoda o wilgotności 100%.




Improwizowana kładka na Pisi Tucznej



Rozgrodzony kawałek... paskudnej betoonki.



Ale wracając, a właściwie docierając wreszcie po przydługim wstępie do ruderek...







Kawałek za tą ostatnią miejscówką z bocianim gniazdem. Jakiś drapieżnik krąży nad nami.



W pobliżu lata też bocian, może pilnuje by nie zbliżył się zbytnio do gniazda.



Kolejna ruderka





Mielony plastik




Ptasie gniazdo, ale chyba zeszłoroczne lub starsze.



-  Że co?
- Rze-pak.




Tablica informacyjna przy stawach (Uroczysko Rozłogi), powiększenia po kliknięciach w fotki.




Kolejne ruderki




Widok z piwniczki w której wykopał sobie norę jakiś lis, borsuk, czy inny zwierz.




  • dystans 2.64 km
  • czas 00:11
  • średnio 14.40 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Z Klu do przedszkola i gołębie

Wtorek, 14 maja 2019 · dodano: 31.05.2019 | Komentarze 1

Rano jedziemy do przedszkola... co prawda jesteśmy już spóźnieni, ale co tam, śniadanie nie zając, nie ucieknie, trzeba się pobawić perełkami.







Parking rowerowy Bzzzz



Kasztanowiec czerwony




Żabie Oczko



Pisia Gę Gą Gę Gin...



O gołębiach od jajka do pisklaka było już w tym wpisie, oraz w tym.  Co z nimi? Ano rosną, pierzą się itp. Skoro już się wykluły, Klu ustaliła że rodzice nazywają się Alicja i Alan.

11 maja




12 maja

tata: Nie wyłazić mi spod kupra, zimno jest!



13 maja



16 maja



18 maja



21 maja



22 maja



Klu podpisując to zdjęcie ustaliło które jest które, ponieważ mają upierzenie identyczne jak rodzice, to możemy ustalić płeć:
- Cappucino to samiczka, ma upierzenie jak mama - pióra na przemian ciemno- i jasnoszare
- Nango to samczyk - jasnoszary z ciemnoszarymi paskami



22 maja - w międzyczasie rodzice w drugim rogu balkonu, w szczelinie za donicą przygotowali drugie gniazdo i zaczęli składać jaja



23 maja





Trzeba było wymyślić nowe imiona - tym razem Dżanga i Mango




24 maja




27 maja



28 maja



29 maja

Od pewnego czas Cappuccino i Nango wychodzą ze swojego gniazda i łażą po sąsiednich donicach, gdzie sypiemy im ziarenka i mają wodę. Ale przede wszystkim do rodziców, którzy karmili ich ptasim mleczkiem. Takie karmienie to niezły spektakl, bowiem pisklaki natarczywie się dopominają się o jedzenie machając skrzydłami i rodzice nieraz w łeb dostaną. Poza tym chodząc cały czas lekko ruszają skrzydłami - mięśnie ćwiczą.

Ostatnio zwykle karmi je tata, bo mama siedzi na jajach. Ale już coraz częściej młode dziubią ziarenka (jednak ptasie mleczko na deser musi być!). Mam nawet jak podleci po ziarenka, to jak wypadnie dzieciarnia do niej, to woli sobie polecieć gdzie indziej coś zjeść, bo tu jej nie dadzą... Poza tym Nango ćwiczy latanie - siada na krawędzi doniczki i mocno macha skrzydłami, trochę podskakuke i na chwilę lekko się unosi.





30 maja




Ale w konkursie czystości ich gniazdo nie wygra.


.



  • dystans 27.98 km
  • 1.50 km terenu
  • czas 01:27
  • średnio 19.30 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Szybki myk do biblioteki w Jaktorowie

Poniedziałek, 13 maja 2019 · dodano: 30.05.2019 | Komentarze 0

Po deszczu jeszcze niektóre drogi były mokre, zwłaszcza te w laskach i zagajnikach, na jednym odcinkiem spotkałem przechodzące winniczki, przeprowadziłęm je przez ulicę (sześć sztuk), bo co prawda tamtędy mało co jeździ, ale zawsze jakieś ryzyko było, że któryś nie zdąży.



Być w Jaktorowie i nie odwiedzić tura? Oto tur w jarzębinach.



Gong ppoż przed remizą




Parking rowerowy pod biblioteką... a właściwie bardziej pod gimnazjum





Hmmm, mój rower ma kierownicę, ale może jak będę powoli i w ponurym nastroju nucąc marsz pogrzebowy, to będę mógł tędy przejechać? Mogę nawet obiecać, że z wiaduktu rzucę okiem na cmentarz.



Oto książka dla nas



Poniżej stadia bałaganu... faktycznie Bałagan I stopnia da się osiągnąć tylko chwilowo zaraz po porządkach... i to lokalnie. Żeby cały pokój do tego stanu doprowadzić, jest to niemożliwe, nawet jeśli znaczną część się uporządkuje, to przy robieniu porządków w jednym kącie, zabałagania się kąt wcześniej uporządkowany. Zwykle mamy w domu Bałagan V-VI stopnia.

Powiększenie poniższych fragmentów po kliknięciu w fotki.




Nagle stała się rzecz straszna, znienacka pojawił się porządek!




  • dystans 31.52 km
  • 5.50 km terenu
  • czas 01:43
  • średnio 18.36 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Polowanie na kukułki i po glony dla kijanek

Niedziela, 12 maja 2019 · dodano: 29.05.2019 | Komentarze 3

Najpierw nad bobrze jeziorko uzupełnić zapas glonów, bo kijanki na wyczyściły improwizowane akwarium z zieleniny.



Poproszę tę paczkę glonów po lewej... nie, tę większą. I jeszcze tą obok, oraz szczyptę rzęsy.




Świeży transport glonów



Głodno i kupy na dnie



Po zmianie wody i dołożeniu glonów



Dzień później, gdy wymiotły ogonkami bieżnię dookoła pojemnika (a może i trochę wyżarły).



A wracając w teren - spotkanie z jaszczurką




Konwalia majowa



Konwalijka dwulistna



Następnie podjechałem na pewną łąkę poszukać storczyków, tudzież kukułek, tudzież stoplamek... jak zwał, tak zwał. Generalnie trafiałem na nie również na innych łąkach, ale nie pamiętam gdzie, a z roweru praktycznie nie da się ich wyhaczyć, trzeba poszwędać się po łące. Tej łąki jestem pewien, więc jechałem na pewniaka.

Tydzień temu jeszcze nie było, dziś już kwitną:






Ta łąka ma tę zaletę, że można tu spotkać też skalnicę ziarenkowatą





Przerwa na motylka



A skoro już byłem na łące, to obfociłem co tam było

Jaskry






Kuklik zwisły




Firletka poszarpana



Przetacznik



Takie coś



Trzmielina pospolita



Mazowieckie krajobrazy I



Mazowieckie krajobrazy II




I chodu przed burzą


  • dystans 84.78 km
  • 15.50 km terenu
  • czas 04:44
  • średnio 17.91 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Żabia Wola i eSeŁka pod Tarczynem

Sobota, 11 maja 2019 · dodano: 28.05.2019 | Komentarze 8

Kuklówka - głaz-pomnik Chełmońskiego. Fotka w wiosennych okolicznościach przyrody.



Cisy przy głazie już przekwitły... oto pozostałości po żeńskich kwiatach, te zielone to chyba zawiązujące się owoce (póki co jeszcze trochę jak szyszki wyglądają). No i młode pędy.




Pierwszy cel wycieczki, czyli biblioteka w dworku w Żabiej Woli, podjechałem oddać książki.




Akurat jakieś przedstawienie dla dzieci się odbywało w salce domu kultury... skończyły się miejsca w wyrwikółce, to przypiąłem się do tablicy.



Na dachu ćwierkały trzy wróbelki,



W zasadzie miałem tylko oddać książki, bo Żabia Wola jest troszkę daleko i nie po drodze, ale jak sobie zerknąłem jakie są książki i co można jeszcze wypożyczyć przy następnej wizycie z Klu, to w końcu się nie powstrzymałem i kilka książek wziąłem na wynos... znów żadna z żabą, ale znów w jednej była żaba.



Jadę dalej... rowem przeciwczołgowym, a w nim zapory przeciwrowerowe w postaci zwalonych drzew.



Jedna z kilku żwirowni w okolicy.



Twardziel



Nie tylko piochy i żwiry, ale też kamyki... no dobra, też żwir, ale gruby.




Mikroskamieniałości



Po i eSeŁka, przepust którym płynie Tarczynka




Norka



Fauna nie wyjrzała z norki, no to jakaś fotka flory - kościenica wodna



Trainspotting kawałek dalej na wiadukcie



I dalej na nasypie bez wiaduktów, czy przepustów.



Bzzz, bzzz, pszczoły i bzy




Pałac w Jeżewicach tak zarósł, że gdy drzewa i krzaki wypuszczają liście, to znika w zieleni. W 2012 nieco bardziej wystawał z dżungli - foto.





Od drugiej strony.



Tajna baza NATO?



Przez chwilę myślałem że to Werrona tam sterczy i łowi ryby. Niby jest zakaz, ale znając ją to pewnie strajlowała właściciela. Okazało się jednak, że to tylko strach na wróble... na ryby? na co w ogóle może to być strach?




Kolejna żwirownia, o tyle nie typowa, że drzewa na skarpie obgryzione przez bobry. Niecodzienny widok.





A tu chyba mieszkanko.



Petrykozy, przy swoim dworku Wojciech Siemion urządził mini skansen... niestety po jego śmierci miejsce zaczęło podupadać, zabrakło gospodarskiej ręki - skansen zaczął niszczeć, a dwór spłonął . Ostatnio byliśmy tu po pożarze, wtedy po całym terenie dało się łazić, łącznie z sąsiedztwem dworku, obiekty skansenowe w większości były jeszcze zamknięte, z wyjątkiem kuźni i szpitalika (tam już dach przeciekał). Obecnie zaś wszystkie są pootwierane, da się wejść, wiatraki jakoś się trzymają ale chałupy mają dziurawe dachy i woda się leje do środka... część terenu wokół została odgrodzona, więc nie da się dojść do kamiennego kręgu, jednej zagrody skansenowej, dworu itp. Sam dwór jest w trakcie odbudowy

 A tutaj zdjęcia sprzed 4 lat

Obecnie jest za to bardzo klimatycznie, taki urbex-skansen w dżungli, dopóki jeszcze stoi.





Karczma






Szpital dla ubogich





Kuźnia




Ule



Rzut obiektywem zza ogrodzenia na krąg



Jeszcze taki obiekt od strony drogi



I znów na eSeŁce



Bruk na wiadukcie



Winnica Dwórzno






Przy jednej ze skrzynek wypłoszyłem ptaszka... patrzę, a tam gniazdo z pisklakami, więc szybka fotka i chodu, żeby ich nie niepokoić.



Główni elektrycy




Kapliczka nad stawem św. Anny. Z tabliczki można odczytać, ze stała tu kapliczka z figurą św. Anny z XVIII wieku. Figura została skradziona w latach 60. XX wieku, a w latach 80. dokonano rekonstrukcji figury i kapliczki, jednak wkrótce została spalona, ale ponownie ją zrekonstruowano.




No tak, ale... dlaczego w środku jest standardowa Maryjka, a nie figura św. Anny? Teraz się wyjaśniło, bo na nowej tablicy informacyjnej jest wzmianka, że figura została ponownie skradziona.

Obok jest nowa kapliczka i figura, nawet całkiem ładne, ale nijak się nie mają do tych pierwotnych, ze zdjęć z okresu międzywojennego wynika, że faktycznie ta pochylona kapliczka była w miarę wierną rekonstrukcją, co do figury trudno stwierdzić bo jest tylko owa Maryjka (powiększenie: tablicy informacyjnej, raz zdjęć archiwalnych na tablicy)