teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 124111.40 km z czego 18795.05 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 4.70 km
  • czas 00:19
  • średnio 14.84 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Piasek na Jordanku

Wtorek, 20 października 2015 · dodano: 21.10.2015 | Komentarze 6

Rano mżawka... a może po prostu mgła. Potem mgła się rozwiała i opad zanikł. Myślałem że dziś na Jordanku nie będzie dzieciaków i początkowo faktycznie nie było, ale potem się pojawiły (w wieku Kluski aż trzy). Ale i tak Kluska była najdłużej, jak odchodziła znów nikogo nie było.

Kluska demoralizowała dzieciaki. "Nie zjeżdżaj tą zjeżdżalnią, bo jest mokrą. Tą możesz zjeżdżać". A po chwili Kluska zjechała właśnie tą mokrą zjeżdżalnią... zresztą ta pierwsza była sucha, bo Kluska już tamtą zjeżdżała.

A tu ćwiczymy kontrolowany upadek z konika.




Albo "Nie wchodź do piaskownicy,. bo piasek jest mokry!"




A oto piasek jordankowy pod mikroskopem (powiększenie x4). Niestety okular do zrzutu ekranu daje obraz słabej jakości, normalnie dużo lepiej widać te ziarenka... ale dobre i to.








  • dystans 4.19 km
  • czas 00:17
  • średnio 14.79 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Wieczorny myk na dworzec po Klu

Poniedziałek, 19 października 2015 · dodano: 21.10.2015 | Komentarze 0



  • dystans 61.02 km
  • 2.50 km terenu
  • czas 03:27
  • średnio 17.69 km/h
  • rekord 33.60 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Wyprawka po Grodziskie Murale

Poniedziałek, 19 października 2015 · dodano: 19.10.2015 | Komentarze 10

Myk do Grodziska w celu obfocenia murali. W zasadzie mieliśmy jechać w weekend, który zapowiadał się taki sobie, ale mieliśmy nadzieję na pół dnia bez deszczu... stąd krótka traska z możliwością powrotu pociągiem, na wypadek gdyby deszcze jednak nas dopadły. Jednak pogoda okazała się gorsza niż to zapowiadały prognozy przedweekendowe.

Ale dziś było całkiem ładnie... na szczęście Kluska wraca z babcią wieczorem, więc mogliśmy wygospodarować sporą część dnia i wyskoczyć do Grodziska.

Zaczynamy od murala przy Bałtykiej Życie Bałtyku, który obfociłem poprzednio (więcej zdjęć na blogu pocztówkowym). świeży, jeszcze ciepły, bo wymalowany miesiąc temu. A przy okazji zrobiłem mapę z muralami w Grodzisku, może się przyda innym miłośnikom street artu, bo obecnie nie ma żadnej listy co i gdzie powstało (tylko lista co wygrało w konkursie i gdzie miało powstać).



Przejeżdżamy obok aresztu śledczego, krótki stopik by sfocić tabliczkę upamiętniającą konspiracyjną drukarnię.



Stop przy kolejnym tegorocznym muralu (obok dworca) z okazji 170-lecia uruchomienia pierwszego odcinka  Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej... ostatnio nie mogłem zrobić zdjęcia całości, ze względu na stojące tam rowery. Dzisiaj więc uzupełniam.



Gdy fociłem drogowskazy, jakiś koleś (pewnie kolejarz) zaczął gadać że obiektów kolejowych nie wolno fotografować, zignorowałem go, więc z tym samym tekstem wystartował do lavinki... więc go poinformowaliśmy, że to nie jest obiekt kolejowy, a poza tym opiera się na przepisach z PRLu, które zostały zniesione.

Aha, na drogowskazach są oprócz Wiednia i Warszawy, także miasta partnerskie Grodziska i inne z którymi współpracuje (info 1, info2)



Z drugiej strony dworca natrafiliśmy jeszcze na taki pomniczek kolejarza... ale nie mówił nic o tym, że jest obiektem kolejowym i go fotografować nie wolno. Może to kolejarz przedwojenny?




Przeszliśmy peronem i przetestowaliśmy pochylnie z drugiej strony



Tam powinien być mural, ale nie było... potem okazało się, że z 9 konkursowych murali powstało tylko 5... niestety nie wiem z jakich powodów nie powstały 4, może zabrakło środków, albo właściciele budynków nie wyrazili zgody na namalowanie? Co ciekawe, w tym roku powstał mural niekonkursowy (tego na 170-lecie nie liczę) w zupełnie innym miejscu, więc może raczej ta druga przyczyna?

Poniżej podaję listę  tych, które nie powstały, wraz z linkami do projektów murali (zaczerpnięte z tej strony)
- ścianka przy dworcu PKP
- Stawy Goliana
- Stawy Walczewskiego
- budynek przy ul. Żyrardowskiej



Kolejny mural Bezmiar zdobi garaże na roku ul. 3 Maja i ul. Teligi. Nawiązuje on do rejsu dookoła świata Leonida Teligi pochodzącego z Grodziska (projekt).



Poprzednio obfociłem tylko garaże, nie wiedząc że trafo z tyłu (już przy ul. Szczerkowskiego) też miało być tak pomalowane. Podjechaliśmy tam w zasadzie tylko z kronikarskiego obowiązku i okazało się ze owszem mural jest, ale zupełnie inny!




Przez chwilę zastanawialiśmy się, że może świeżo go wymalowali... ale nie, zdążyli w międzyczasie wymienić tabliczki, więc jakiś czas już tu jest. Wyguglałem w domu, że też powstał w 2014 jak te konkursowe.



Dlaczego warto czasem powłóczyć się bocznymi uliczkami? Ano dlatego że można trafić na coś takiego.







lavinka próbowała sprawdzić czy uda jej się wypożyczyć rower miejski (ma konto na Veturilo, ale Grodziski Rower Miejski jest w systemie tej samej firmy - nextbike, toteż można wypożyczać na to samo konto).



Okazało się, że stacja próbuje się zrestartować ale jej się nie udaje... poza tym płytka pęknięta, ktoś przywalił, więc może  z tego powodu nie działa.



Z cyklu: grodziskie slogany rowerowe.



A pod szkołą taki widoczek




Tak docieramy do garaży przy ul. Okulickiego i kolejnego murala Orkiestra. Na projekcie wyglądał tak sobie... ale w realu prezentuje się dużo lepiej, po pierwsze jest dużo więcej muzykantów (którzy różnią się instrumentami i różnymi detalami), oraz przybyło tło.




Stawy Goliana i postój na kawę, kanapki i placki z jabłkiem. Tu też miał być mural, ale nie ma.






Przy Stawach Walczewskiego murala Podróż Opty też nie ma... lavinka znów podejmuje próbę wypożyczenia roweru miejskiego.




I udaje jej się! Robi rundkę honorową i w ten sposób nabija licznik wypożyczeń.



Być przy stacji końcowej WKD i nie sfocić stojących pociągów...




Kawałek dalej przy Radońskiej jest kolejny mural Pędząca WKDka, dziś już nie podjeżdżaliśmy tam, ale wrzucę fotkę z poprzedniej wizyty tutaj. Według projektu miał wyglądać tak.

Więcej zdjęć murala na blogu pocztówkowym (link).



A między stacją roweru miejskiego, a WuKaDką zlikwidowano przejście dla pieszych (zostały obniżenia krawężnika i widać świeżo zamalowane pasy)... teraz trzeba zamiast przez jedno przechodzić przez dwa, ale ludzie i tak to olewają i idą na wprost (widzieliśmy). Tak to jest, jak się projektuje miasto z siedzenia samochodu, nie wiem czy poprawiła się Przepustowość, ale Bezpieczeństwo się pogorszyło.



Jedziemy dalej, jeszcze trzy murale z listy i zastanawiamy się ile z nich rzeczywiście powstało. Trafo na rogu Sadowej i Grunwaldzkiej... jest! Oto Szyk transformatora (projekt)




Kolejny mural (Tajemniczy zakątek) na garażach przy Wólczyńskiej ... też jest. Tyle że według projektu miał być na dwóch ściankach, ale jest tylko na jednej (tej od strony ulicy, przyoszczędzili na tym od osiedla).



Natomiast kolejnego między Wólczyńską  a Żyrardowską (Dawny Grodzisk ze szkicownika) nie ma.

Robimy sobie postój na ławeczce na deptaku, a że jest jeszcze wcześniej, to kręcimy się jeszcze trochę po Grodzisku. Oto kolejna tablica.



Szukamy też paru skrzynek... ale co zrobić gdy skrzynka zamiast na wysokości 2 metrów, okazuje się być na 3,5m?



Oczywiście nie poddajemy się, grunt to znaleźć odpowiednie narzędzie.




O, piętrusik zatrzymał się w Grodzisku.



Myknęliśmy jeszcze na grodzisko... wiedzieliśmy że tam były jakieś prace, że wycięto część drzewek, że postawiono jakieś tabliczki edukacyjne. Dziś była okazja sprawdzić co i jak.

Okazało się, ze częściowo wokół wałów ułożono takie pnie opatrzone w tabliczki.




A na pniach... grzybki dla wariaga :-) Nie wiem co to za grzybki, na razie nie wrzucamy też zdjęć mikroskopowych (ale może potem uzupełnimy wpis o nie).





Edit: umieszczam obiecane zdjęcie mikroskopowe zarodników. Wysyp jest brązowy.



Oto wspomniane tabliczki edukacyjne, niedawno ktoś je pourywał, ale teraz są na nowo zamontowane, a na szczęście nie uległy uszkodzeniu. Pytanie jak długo przetrwają, bo  miejscówka jest na odludziu i jest z gatunku tych "imprezowych" (zwłaszcza od kiedy są ławeczki i pnie do siedzenia).




Skoro je po kolei obfociliśmy, to załączam tu linki do kolejnych fotek (nie będę ich tu wstawiał), jeśli ktoś chce zobaczyć co tam napisali w tym temacie.
- Historia Chlebni
- Zespół grodowy w Chlebni i jego odkrycie
- Dzieje grodziska w Chlebni
- Historia wykopalisk
- Co to jest zabytek archeologiczny
- Osady
- Uprawa roli
- Hodowla
- Bogactwo lasów
- Jak polowano
- Wyrób tkanin 1
- Wyrób tkanin 2
- Rzemiosło

Kategoria mazowieckie


  • dystans 5.38 km
  • czas 00:24
  • średnio 13.45 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Odwieźć Kluskę na pociąg

Piątek, 16 października 2015 · dodano: 18.10.2015 | Komentarze 3

Najpierw myk na dworzec odstawić Kluskę do pociągu. Sama musi wejść do pociągu... albo wyjść, możemy jej pomagać, ale nie wnosić/znosić, bo jest awantura (kiedyś lavinka nieopatrznie wyniosła ją z pociągu, więc wiemy).




Zadaszenie tunelu ma już zamontowane oświetlenie (ale poręcze zewnętrzne i rynny jeszcze nie), pozostałe jeszcze nieoświetlone.



No i wolny weekend... szkoda tylko że taki deszczowy, co skutecznie zniechęciło nas do wycieczek. Ale przynajmniej się poleniliśmy, kiedyś też trzeba.


  • dystans 4.00 km
  • czas 00:17
  • średnio 14.12 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Zdążyć przed deszczem

Poniedziałek, 12 października 2015 · dodano: 13.10.2015 | Komentarze 10

Dzisiaj już nie było słońca, było jakieś 5 stopni, a do tego wiał wiatr. Klusce udało się włożyć czapkę i  w drogę.



Skoro słońca nie, to równie dobrze możemy jechać do parku, a nie na Jordanek jak zwykle. Zwłaszcza że w parku drzewa bardziej osłaniają od wiatru.

Zaczynamy spacer od wierzby i biegania między jej gałęziami... przy okazji wystraszyliśmy wędkarza znad Żabiego Oczka.




Za to Kluska zainstalowała się na brzegu Żabiego Oczka i karmiła kaczki





Hej, nie uciekać... ja tylko pogłaskać.



A potem już na plac zabaw....
- Tata, a dlacego psybili te stachetkii?
- Żeby się tam nie bawić, bo kilka desek odpadło.
- Aha, to ja tam włazę.



A potem pożyczyła od Mai rowerek (identyczny jak nasz, tylko żółty) i zrobiła parę rundek dookoła placu... i w poprzek. Chyba pora Klusce założyć w bikestatsie zakładkę "Pozycone Lowelki"




Dziewczynki sobie poszły, to Kluska też ruszyła na spacer - najpierw na mostki sprawdzić czy wszystkie kłódki są.




A potem sprzątała na skałkach, bo ktoś tu naniósł piachu i liści.




Na tych skałkach to jeszcze ja się w dziciństwie bawiłem, wtedy nie było jeszcze tego mostku z dachem, ten drugi chyba był drewniany (a przynajmniej barierka) i co jakiś czas zaczynał się rozpadać, zwłaszcza barierka. I zanim zrobili nową barierkę, albo zupełnie nowy mostek, to przez jakiś czas mostek nie miał barierki. Placu zabaw też wtedy nie było.




Potem zbieramy klonowe noski i idziemy do pałacyku by je zrzucać i patrzeć jak wirują.




Skończyły się, trzeba więc nazbierać nowych.



- A co tam będę się rozdrabniać.




Przed wami światowej klasy Kluska w pokazowym numerze!



Niedługo potem się zebraliśmy, w samą porę, bo jak wyjeżdżaliśmy z parku zaczął kropić deszcz. Najpierw ja mówiłem "kap, kap, kap", a potem Kluska za mną "Ap, ap, ap" (co oznacza także wycieczkę, "Hop, hop, hop" oraz "Kwa , kwa, kwa"). Zanim rozpadało się na dobre zdążyliśmy dojechać do domu.


  • dystans 4.70 km
  • czas 00:19
  • średnio 14.84 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z Kluską wśród gołębi

Niedziela, 11 października 2015 · dodano: 12.10.2015 | Komentarze 3

Dziś nadal słonecznie, ale silniejszy wiatr, więc było nieco chłodniej. Ale trzeba korzystać ze słońca, więc standardowo na Jordanek.



Co z tego, jak Kluska najchętniej bawiła się tam gdzie był cień, ech. Dziś Jordankowy Sklepik sprzedaje lody szyszkowe.



Wracając oczywiście zatrzymaliśmy się nakarmić kaczki i gołębie... gołębie już nas znają, bo się z nami bardzo fraternizowały.










  • dystans 4.70 km
  • czas 00:19
  • średnio 14.84 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Trzyosobowy Jordanek

Sobota, 10 października 2015 · dodano: 12.10.2015 | Komentarze 19

Standardowo pojechaliśmy z Kluską na Jordanek... trzeba korzystać ze słońca. Najpierw ugotowaliśmy ośmiodaniowy obiad, specjalność Kluski to babka piaskowa z kasztanami i szyszkami.



Tylko sześć miseczek jest pełnych? Bo reszta zjedzona, albo w trakcie jedzenia.



A potem przyjechała do nas lavinka i Kluska pokazywała jej po kolei wszystkie urządzenia i zabawy na Jordanku (zwykle sam jeżdżę z Kluską na Jordanek, lavinka dawno z nami tu  nie była), na każdym tylko chwila zabawy, bo jeszcze tyle do pokazania!






- A tak kręcę tatą!



- Bach! Znacy padnij i tazaj się na ziemi.



Potem pokazała jak korzystać z siłowni plenerowej







A na koniec zaprosiła wszystkich na wyżerkę.



Potem przyszedł Klimek i bawiliśmy się z nim i jego mamą w piaskownicy. Wykopaliśmy taki fajny dół, że dwaj więksi chłopcy też przyszli się z nami bawić. Potem wszyscy sobie poszli, ale przyszła Ola, która w torebce  miała swoje zabawki, które rozłożyła w domku... Kluska się przyłączyła i najbardziej je się podobały telefony. O dziwo nie było problemu by je oddać gdy Ola musiała iść  i Kluska pomagała je powkładać do torebki. Płakać zaczęła dopiero gdy Ola odchodziła... ciężkie jest życie dziecka.

A powrót standardowo wizyta w parku i karmienie kaczek.




  • dystans 4.70 km
  • czas 00:19
  • średnio 14.84 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Ciepło na Jordanku

Piątek, 9 października 2015 · dodano: 09.10.2015 | Komentarze 0

Te kotki na rękawiczkach to skarb... w tym roku nie ma awantur na początku sezonu przymrozkowego z ich zakładaniem.



A na Jordanku wielką miłością była kaczuszka na patyku... Kluska sobie pożyczyła. Gdy Maja zorientowała się, zgłosiła wątpliwości babci, a ta jej wytłumaczyła że Kluska tylko pożyczyła do zabawy. Grzeczne dziecko, nie to co nasza awanturka, takie tłumaczenie wystarczyło i nie było żadnych krzyków, wyrywania zabawki, gryzienia po palcach, rzucania czym popadnie itp. Awantura była, ale ze strony Kluski, ale później gdy kaczuszkę trzeba byłoj oddać, bo Maja szła do domu.

Ale robimy postępy - gdy Kluska w międzyczasie zorientowała się że Maja zaczęła się bawić jej zabawkami i zrobiła się smutna... zanim zrobiła się zła i pobiegła wyrywać dziewczynce zabawki, zaproponowałem żeby pobawiła się razem z Mają i zaprowadziłem do piaskownicy, a potem moderowałem interakcje społeczne i jakoś się udało... a nie zawsze idzie tak gładko, czasem mimo to kończy się awanturą.



A to chudy... mamy taką zabawkę, ale ciut mniejszą i bardziej szmacianą, generalnie lepszą na podróże na plac zabaw, choćby dlatego ze kapelusz przyszyty. Tutaj może zgubić kapelusz (no cóż, w Toy Story 2 Chudy też zgubił kapelusz), a poza tym gada jak się pociągnie za kółeczko na plecach. Takim gadającym Chudym Kluska bawiła się w Disneylandzie, a potem była trochę smutna gdy próbowała pocioągnąć za narysowane kółeczko na swoim Chudym i nie działało... taki gadający szeryf kosztuje sporo, ale wujek pękł i zamówił w internecie.




Awantura na cztery fajerki była za to na sam koniec, bo a to piasek z kubełka się wysypał, a jak doniosłem to też coś było nie tak... wyjąłem dmuchaną piłkę plażową by odwrócić jej uwage od piasku i kubełka i przez jakiś czas było ok, ale potem a to piłka poleciała w złym kierunku, ato Kluska nie trafiła, a to tata źle kopnął i była awantura za awanturą. Stwierdziłem że to nie ma sensu i pora się zbierać, więc zacząłem spuszczać powietrze z piłki... awantura była jeszcze większa. Wkładanie do fotelika też z wrzaskami i wyrywaniem się/ Bałem się że będziemy wracać na syrence, ale chyba zadziałały herbatniczki. Trochę marudziła po drodze do parku, ale nakarmiliśmy kaczki i było już w miarę dobrze.


  • dystans 4.70 km
  • czas 00:19
  • średnio 14.84 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Słoneczny Jordanek, ciatka Minionki i cieniasy sportowcy

Czwartek, 8 października 2015 · dodano: 09.10.2015 | Komentarze 6

To jest już ta pora roku, gdy człowiek nie ucieka ze słońca w cień, tylko z przyjemnością siada w nasłonecznionym miejscu... dlatego ostatnio najchętniej jeżdżę z Kluską na Jordanek. Rano jest chłodno, zwłaszcza w cieniu ,  a do tego wiatr... więc rękawiczki na łapki i w drogę. Ale na słoneczku jest bardzo przyjemnie, zwłaszcza że Jordanek jest trochę osłonięty od wiatru.

Dziś znowu był Klimek z mama i Kluska z nimi się bawiła... głównie w piaskownicy, ale nie tylko... także w domku w podawanie szyszek przez dziurki itp.

A poza tym jak zwykle... po jeździe na koniku trzeba mu podziękować i pogłaskać.



A normalna jazda na karuzeli jest nudna, dziś jeździmy na zewnątrz




Bach!



Tata ratuj!



A może tak?



Kluska karmiąca



A poza tym dziś wreszcie udało nam się zebrać i zrobić ciastka przy pomocy foremek, które lavinka jakiś czas temu kupiła. Początkowo wydawało się że przepis do d... po włożeniu do lodówki dłużej leżało, bo Kluska akurat spała, a przecież miała nam przeszka... pomagać w robieniu. Jak ruszyłem to rozpadło się na drobne kawałki i nijak nie dało się go rozwałkować. Ale jak ponownie rozrobiłem i ogrzałem to jakoś poszło. Oprócz minionków mamy Myszkę Miki, ale uszy ma za bardzo sterczące i się odłamują. Zresztą dobrze że nie próbowaliśmy wykroić minionkom stópek i dłoni, bo też by się mogły odłamywać.

Zresztą z przepisem mieliśmy kilka zagadek - masło rozetrzeć z czymś (np. cukrem), czy roztopić i dolać? Uznaliśmy że łatwiej i szybciej roztopić i tak zrobiliśmy. Ile czasu piec? W końcu p[iekliśmy jakieś pół godziny w temperaturze ok. 180°C

Poza tym lavinka pisze różne farmazony że u nas się nie jada słodkich rzeczy i że chyba te ciastka będą leżeć do końca miesiąca... kto nie jada to nie jada, od ust sobie odejmuję żeby nie zeżreć dziecku wszystkich od razu. A jak chcę jakiegoś chapnąć, to musze po kryjomu, bo mnie babcia goni. To ja się najbardziej przy tym cieście napracowałem (rozrobienie, wałkowanie i trochę wykrawanie), a teraz nawet jeść mi nie pozwalają, bu!



Ciastka Minionki - oficjalny przepis

- 300g mąki,
- 200g masła,
- 100g cukru pudru,
- 2 żółtka,
- 20g cukru waniliowego.

Ważne żeby nie dawać proszku do pieczenia ani innych spulchniaczy, wtedy wzór nie będzie zarastał w czasie pieczenia. Ciasto wyrobić, schłodzić w lodówce przez 30-60min., rozwałkować. Foremkę oprószyć dokładnie mąką (najlepiej zanurzyć całą w mące). Ciastka wykrawać stopniowo. Przyłożyć oprószoną foremkę do ciasta, odcisnąć trochę, ponownie oprószyć w mące, znów odcisnąć trochę, po 3 oprószeniu odcisnąć do końca.



A poza tym wieczorem poszliśmy z Kluską pokopać piłkę na boisko koło szkoły... już się ściemniało, ale liczyłem na to że jak zwykle włączą oświetlenie i będzie ok. Niestety, dziś nie było żadnej z grup trenujących... ci sportowcy to jakieś cieniasy, wieczorem był z 5 stopni na plusie a ci już nie trenują na świeżym powietrzu i Kluska sama musiała biegać po boisku. Długo tam nie siedzieliśmy, bo raz omal nie zgubiłem dziecka... była ubrana na ciemno i gdy spadł jej jasny kapelusz, a ona pobiegła w bok, to namierzałem ją na słuch po ledwie słyszalnym tupocie.


  • dystans 6.35 km
  • czas 00:20
  • średnio 19.05 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Po papier do głosowania

Środa, 7 października 2015 · dodano: 08.10.2015 | Komentarze 0

Tak popatrzyliśmy z  lavinką że w zasadzie nie mamy na kogo głosować u nas do Senatu i zdecydowaliśmy pobrać zaświadczenie do głosowania poza miejscem zamieszkania i zagłosować w Warszawie na Vaglę.

Dodatkowym argumentem żeby tak zrobić, jest fakt że w tamtym okręgu startuje koleś który złożył wniosek o odrzucenie nowelizacji PoRD dającej pieszemu pierwszeństwo zanim wejdzie na pasy. To jeden z tych mędrków którzy argumentują że to nie poprawi bezpieczeństwa a pogorszy (choć na Zachodzie gdzie ta zasada obowiązuje ginie nawet 10 razy mniej pieszych), oraż że to spowoduje większe zakorkowanie Warszawy (oczywiście, bo to nie samochody powodują korki, tylko piesi i rowerzyści). No cóż, w senackich JOWach trudno się przebić przez system dwupartyjny, trudno ocenić czy Vagla ma realne szanse, ale zawsze warto zagłosować przeciwko tamtemu kolesiowi.



Hmm, w którym okienku się to załatwa?



Stojaki pod magistratem... mało   i wyrwikółka. Na szczęście do tego modelu da się z tyłu przypiąć ze dwa rowery za ramę.



Wracając zajrzałem do EkoParku, z placem zabaw Nivea jest chyba obsów, ale coś tam się dzieje.




A wieczorem na placu zabaw przygotowaliśmy bukiet jesieni i zanieśliśmy do domu