teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 124111.40 km z czego 18795.05 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 4.70 km
  • czas 00:19
  • średnio 14.84 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Na Jordanek w rękawiczkach

Środa, 7 października 2015 · dodano: 08.10.2015 | Komentarze 0

Z rana trochę chłodno było (w cieniu, bo na słońcu całkiem przyjemnie), zwłaszcza że wiał zimny wiatr.Dlatego na drogę założyliśmy rękawiczki, ale na Jordanku je zdjęliśmy.



Oprócz standardowej rundki jordankowej, Kluska bawiła się z Klimkiem, chłopcem sporo młodszym od niej (raczkującym, chodzi tylko gdy się go trzyma za ręce). Zabawa była taka, że Klimek dotykał butów Kluski... jeśli zdążył, bo Kluska zabierała nogi. Ale czasem tykał w brzuszek, nosek, albo kapelusz. Jeszcze było podawanie szyszek.

Potem długo siedzieli w piaskownicy bawiąc się zabawakmi Kluski... a najlepiej Kluska bawiła się z mamą chłopca, zatrudniając ja do robienia babek.



A w drodze powrotnej też standardowo karmienie kaczek i gołębi




  • dystans 4.00 km
  • czas 00:17
  • średnio 14.12 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Do i po parku

Wtorek, 6 października 2015 · dodano: 08.10.2015 | Komentarze 0

Standardowo zaczynamy od łażenia po placu zabaw



A potem poszliśmy na spacer po parku... Kluska dwa razy podłączyła się do wycieczek przedszkolno-szkolnych do parku. Raz nawet wysunęła się na przód i prowadziła pokazując paluszkiem gdzie iść. Początkowo dreptali za nią, ale potem klasa poszła gdzie indziej... ich strata, a na taki fajny mostek prowadziła.

Trzeba poruszać wszystkimi kłódkami na moście



Karmimy kaczki i gołębie, a potem je ganiamy





Dobra, to cześć



Pobiegać po schodach też trzeba



O, cześć



ścieżka edukacyjna z drzewami... tata, nachyl mi gałąź bo nie sięgam do liści!



A potem zaczęła grzebać i siadać w kretowiskach, sprowadzając przy okazji na złą drogę dziewczynkę mniej więcej w jej wieku... co wzbudzało histeryczne okrzyki jej mamy:
- Nie wchodź na trawę bo jest mokra!
A potem:
- Nie chodź po ziemi, bo sobie buty pobrudzisz!

Krecika niestety nie było w domu.




Czy kamień robi patataj i ihaha?




  • dystans 4.20 km
  • czas 00:18
  • średnio 14.00 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Na dworzec po Klu

Poniedziałek, 5 października 2015 · dodano: 08.10.2015 | Komentarze 0



  • dystans 42.97 km
  • 9.50 km terenu
  • czas 02:43
  • średnio 15.82 km/h
  • rekord 35.30 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Lajcik podmszczonowski

Poniedziałek, 5 października 2015 · dodano: 08.10.2015 | Komentarze 0

Dzisiaj krótka pętelka po okolicy po to żeby sprawdzić parę skrzynek i znaleźć jedną czy dwie. Na początek do Radziejowic.




Kasztanowce zyskały żółte przepaski... pewnie ich celem jest wyłapywanie dorosłych szrotówków




Stamtąd do Mszczonowa szukać wieloetapowej skrzynki, oprowadza ona po mogiłach, pomnikach i tabliczkach z 1939. Najpierw jeden cmentarz, potem drugi, pomnik i tabliczka na ratuszu. Większość już była na blogu, ale tej tabliczki chyba nie.



A pomnik przy kościele... nie pamiętam czy był.




Obok, już na terenie kościoła mogiła rozstrzelanych mieszkańców (min. burmistrz i proboszcz), my bonusowo zaglądamy do kruchty (skoro drzwi kościoła otwarte), gdzie jest kolejna tabliczka upamiętniająca zabitego księdza.



Obok lista proboszczów (min. jest ten rozstrzelany w 1939)




Reper w postaci tabliczki na murze kościoła



Po uporaniu się z zadaniem, ruszamy na eSeŁkę



Mazowiecka droga patchworkowa 1-ego stopnia... znaczy łat jak na razie jest tylko jedna warstwa.



Kategoria mazowieckie


  • dystans 80.32 km
  • 6.50 km terenu
  • czas 04:22
  • średnio 18.39 km/h
  • rekord 35.40 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

W sandałkach w Brwinowie... i w Podkowie

Niedziela, 4 października 2015 · dodano: 07.10.2015 | Komentarze 0

Pierwszy krótki stopik w Milanówku na cmentarzu, lavinka szuka skrzynki, odwiedzamy też kwaterę z 1939 a potem dalej na Brwinów. Tam zaczynamy od pałacu Wierusz-Kowalskich (w czasie bitwy pod Brwinowem w 1939 pełnił funkcję szpitala), ostatnio zajmowany przez SGGW, a obecnie miasto finalizuje jego zakup.




Koło cmentarza zafascynowała nas uliczka Zgoda na której ułożyli z kostki ni to kontrapas, ni to drogę dla rowerów... oznaczenia pionowe "nie dotyczy rowerów" na drodze jednokierunkowej są stosowane zazwyczaj przy dopuszczeniu ruchu rowerowego bez dodatkowej infrastruktury (brat znaków że to pasy, albo ddr), oznaczenia poziome sugerują dwukierunkową  ddr (brak strzałek, aczkolwiek rowerki malowane są w jedną stronę, co może zdradzać intencje), natomiast szerokość że jest to pas w jednym kierunku...

Co ciekawe droga jest z kostki fazowanej, a pas z kostki niefazowanej, przy założeniu więc że to jest jednak kontrapas, rowerzyści jadący pod prąd mają nieco wygodniej.

Miejscowi rowerzyści chyba też nie bardzo wiedzą jak tym jeździć i prezentowali szereg reakcji



Na przykład jechali ulicą



Niektórzy pasem



Ale też chodnikiem... dodam że w małych miasteczkach rowerzyści chodnikowi w większości jeżdżą dosyć wolno, grzecznie przepuszczają pieszych, a babcie nawet zsiadały z roweru żeby bezkolizyjnie minąć mnie z Kluską gdy było dosyć wąsko. Śmigaczy chodnikowych jest bardzo mało, a jeśli już to zwykle młodzież szkolna.




W czasie obserwacji przejechała tędy czwórka rowerzystów (nim zaczęliśmy obserwacje, jeszcze kilkoro) i ani jednego samochodu. Wszyscy rowerzyści jechali pod prąd, więc nie wiemy jak jeżdżą z prądem, ale idę o zakłąd że część jeździ pasem.

Ta pani zorientowała się że coś rowerowego jest obok i zjechała na pas.



A teraz lavinka prezentuje jak prawidłowo tędy przejechać... przy założeniu że jest to kontrapas.






Cmentarz w Brwinowie. Grób Pawlaka.,.. ale nie Waldemara tylko Wacława... znaczy Kowalskiego... znaczy tego od Kargula. Eeee, no to może od początku, oto grób Wacława Kowalskiego, aktóra znanego min. z roli Pawlaka w filmie "Sami swoi".



Ten sam cmentarz i kwatera z 1939



Drewniana kaplica na cmentarzu... ale nie jest to typowa kaplica cmentarna tylko kaplica grobowa rodziny Marylskich z XVIII wieku. Pierwotnie stała przy dworze w Książenicach, ale w 1857 została przeniesiona tutaj




Za Brwinowem wjeżdżamy na trasę rowerową Brwinów-Parzniew... dzisiaj jeżdżą tu tłumy rowerzystów, jest więcej rowerów niż na sąsiedniej drodze samochodów, oto jak dobra infrastruktura zachęca do jazdy na rowerze.

My zaś przypinamy rowery do barierki i myk w krzaki po skrzynkę... a przy okazji focimy pociągi - Piendolino, Kibel, Impuls.




Potem przemieszczamy się do Podkowy Leśnej i tam trochę keszujemy.





Wracamy do Milanówka, ale z drugiej strony torów i lavinka wsiada w pociąg, a ja jadę dalej.

Przy okazji focę stojaki przy stacji, najpierwz jednej strony - kiedyś też tu były starsze niewyrwikółkowe i dodatkowo zadaszone, teraz oprócz tych jakieś wyrwikółka też stoją.




I ogrodzony parking rowerowy z drugiej strony. W pierwszym planie wyrwikółka, ale dalej takie stojaki jak na powyższych zdjęciach.



A tutaj przykład, że da się postawić zamiast wysokich obleśnych ekranów, niezbyt wysokie i bardziej estetyczne wyglądające jak płotek. Centrum Milanówka jest wpisane do rejsestru zabytków jako zespół urbanistyczno-krajobrazowy i może konserwator nie zgodził się na przecięcie go barierą z ekranów. Niestety tak jest tylko w Milanówku, dalej pociągiem jedzie się jak w tunelu.




Willa Leontynówka (tabliczka informacyjna)



A obok pomnik (tabliczka informacyjna)




Z Milanówka przejeżdżam do Grodziska i tam stopik przy jednym z grodziskich murali. Otóż w 2013 Grodzisk Mazowiecki zorganizował konkurs na projekty murali, a 2014 zostały one wymalowane (info o konkursie, wyniki konkursu). W tym roku zostały wykonane dwa kolejne, a miasto planuje wymalowanie jeszcze jednego czy dwóch (info).

Oto pierwszy który powstał, na garażach przy skrzyżowaniu ulicy 3 Maja i Teligi... mural nawiązuje do okrążenia  Ziemi podczas samotnego rejsu jachtem przez Leonida Teligę (który dzieciństwo i młodość spędził w Grodzisku).  Z tym muralem sprawa jest zabawna, bo jest na mojej trasie Grodzisk-Milanówek... a jest tak subtelny, że sam nie wiem ile razy tędy przejeżdżałem nim zorientowałem się że coś tu zostało namalowane.






Kolejny mura,l który mijam, powstał w tym roku przy stacji z okazji 170-lecia kolei warszawsko-wiedeńskiej




No i ostatni, najnowszy bo sprzed tygodnia. Życie Bałtyku przy ulicy Bałtyckiej. Więcej zdjęć tego murala u mnie na blogu pocztówkowym (link)





Kategoria mazowieckie


  • dystans 107.69 km
  • 6.70 km terenu
  • czas 06:23
  • średnio 16.87 km/h
  • rekord 33.20 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Za Sochaczew i Bzurę

Sobota, 3 października 2015 · dodano: 06.10.2015 | Komentarze 11

Dziś zaplanowałem uzupełnienie paliwa drożdżówkowo-pączkowego w Teresinie, ale  lavinka nie wiedząc o tym krzyknęła w Baranowie bym się zatrzymał i weszła do sklepu. Ten sklep nie awansuje na miano kultowego, bo była tylko jedna drożdżówka. Więc na właściwe zakupy zatrzymaliśmy się w Teresinie tuż przy torach (w sklepiku można też nabyć ciacha).

To że jesteśmy już prawie w Niepokalanowie poznajemy po zakonnicy na rowerze



Przejeżdżamy przez tory do Paprotni i wbijamy się na teren klasztoru i sanktuarium Niepokalanów.



Zaglądamy do muzeum papieskiego, które ma dokładnie dwa eksponaty - samochód-kaplicę i samochód-samochód. No jest jeszcze obecnie wystawka na ścianach o tematyce japońskiej.





W międzyczasie rozwałka na ławeczce - kawa, kanapki, drożdżówki, a potem zwiedzamy jeszcze muzeum pożarnictwa - do obydwu wstęp wolny, jest jeszcze bliżej kościoła muzeum M.M. Kolbego, ale tam najbardziej tłoczyły się wycieczki (tutaj tylko jedna nieliczna, a poza tym w innej sali niż my), może kiedyś...

Sekcja ułanów



Sekcja hoplitów



Sekcja piechoty przygotowanej na atak gazem musztardowym i jadem kiełbasianym



Sekcja zbójnicka (pasy i ciupaski)



Sekcja kolejowa



Sekcja przedszkolna



i poczet sztandarowy



Nie możemy tu przyjechać z Kluską, bo zaraz by chciała ten samochodzik i wracalibyśmy na syrence (pytanie tylko czy bez przerwy, czy z przerwami).




Dalej zastanawiam się czy jechać kawałeczek szosą główną i potem gruntówą, czy nieco dłużej gruntówą, ale ominąć szosę główną... wybieramy to drugie i słusznie, bo to już nie gruntówa, tylko świeży, jeszcze ciepły asfalt (zastanawialiśmy się czy damy radę przejechać, bo na środku stał ciężki sprzęt... ale to tylko robili, asfalt już po całości położony).



Dojeżdżamy do cmentarza Orły-Cesin, a tu zdziwko - krzaki wycięte, pan na drabinie, zupełnie nowy pomnik (wcześniej nie było żadnego). Okazało się że trwają prace porządkowe na cmentarzu z inicjatywy okolicznych mieszkańców. Chwilę pogadaliśmy z panem, jak stwierdziłem że pomnik taki jak w Bielicach, to poinformował że właśnie stamtąd wzięto wymiary doi jego zrobienia i że może do końca roku uda się na nim zamontować tablice.





Dalej odwiedzamy dworek w Chodakowie (obecnie część Sochaczewa)



I kościółek nad Utratą.




Obok kościoła jest pomnik mieszkańców rozstrzelanych w 1939.



Ale jak mu się przyjrzeć bliżej:







Potem rozwałka na mostku wąskotorówki na Utracie... obok mostek, pozostałość po dawnej bocznicy normalnotorowej do zakładów chemicznych w Chodakowie (Chemitex)




Kładką dla rur i pieszych przeprawiamy się na drugą stronę Bzury




Przejeżdżamy obok dworku w Gawłowie, ale zza krzaków parku nic nie widać, możemy obejrzeć tylko bramę.



Kolejna rozwałka na moście na Bzurze w Mistrzewicach... jest obecnie zakaz wjazdu na most, bo w jednym miejscu jest prowizorycznie załatana dziura.



Kolejny cmentarz z I wojny w Lesie Stefanów.




A co to? Hiena cmentarna? Nie, to kura cmentarna! A tak na marginesie, gdy jedziemy przez wieś i Kluska widzi kury, to woła "okoko, okoko!"



Znów Bzura i most, tym razem w Witkowicach.



Niedawno, czyli w tym lub zeszłym roku pomalowali koła będące częścią pomnika upamiętniającego przeprawę przez Bzurę w 1939.



Tyle że jedno koło przegapili.



Otóż w 2008 roku wyglądało to tak... niewykluczone że tam niżej leżało jeszcze jedno koło, ale głowy nie dam, trzy były na pewno.



W 2013 tego leżącego nie było...albo ktoś stoczył niżej (tam gdzie leży zarośnięte teraz), albo ukradł lub wrzucił do Bzury 9wersja czterech kół, wtedy ostałoby się to czwarte).





Wracamy na drugą stronę Bzury i jedziemy do kościoła w Brochowie. ponieważ lavinka ziwedzała go kiedyś na samotnej wycieczce, to widziała gąsienicę czołgu przy wejściu i pociski wmurowane w kościół, ale przegapiła strzemiona i bombę, toteż jej te artefakty pokazuję... przechodzimy dalej, a za nami oglądać te obiekty rusza japońska wycieczka.



hmmm, dokąd prowadzi ten szlak.



Odwiedzamy jeszcze mogiłę z I wojny pod Brochowem i rypiemy do domu bo się ściemnia.


Kategoria >100, mazowieckie


  • dystans 24.55 km
  • czas 02:11
  • średnio 11.24 km/h
  • rekord 27.10 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Na rynek

Piątek, 2 października 2015 · dodano: 02.10.2015 | Komentarze 0

Szczękalica

najprawdopodobniej Szczękalica brodalica, Szczękalica nogopiórka, Szczękalica kleszczanka lub szczękalica nogobrzeżka








kolejna







na tym zdjęciu gorzej widać wzór, możliwe że inny gatunek szczękalicy, niż z powyższych zdjęć








Nieduża, prawdopodobnie szczękalica kleszczanka








  • dystans 4.70 km
  • czas 00:19
  • średnio 14.84 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Na Jordanek i na dworzec

Piątek, 2 października 2015 · dodano: 02.10.2015 | Komentarze 0

Z rana na Jordanek wybiegać Kluskę... bo jak się nie wybiega, to nie śpi w dzień, a jak nie śpi w dzień, to wcześnie wieczorem zasypia, a jak wcześnie zaśnie, to budzi się w nocy.





A wieczorem odwieźć Kluskę na dworzec. Otworzyli przejście podziemne (to przebudowane stare ze schodami), ale jeszcze nie zamknęli tego tymczasowego przejścia przez tory, to z niego skorzystaliśmy. Tunel z pochylniami na wjeździe i windą na peron jeszcze nie otworzyli. Zadaszenia już częściowo gotowe, tam jest spora szpara przy rynnie i zastanawiamy się czy przy dużej ulewie nie będzie ściekać przy rynnie... poza tym szklany dach ma jedną wadę - nie chroni w upalny dzień przed słońcem.



W ogóle trafiliśmy na jakąś kumulację pociągów. Jak dojeżdżaliśmy przyjechało TLK do Łodzi, potem KM do Skierniewic, TLK do warszawy, InterRegio do Warszawy, podstawiła się wahadłówka KM do Skierniewic i odjechał nasz KM do Warszawy.






  • dystans 48.25 km
  • czas 02:48
  • średnio 17.23 km/h
  • rekord 32.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Do Grodziska na plac zabaw

Czwartek, 1 października 2015 · dodano: 02.10.2015 | Komentarze 1

Pomysł żeby pojechać do Grodziska miałem już w zeszłym tygodniu... ale że babcia wyjechała, a my sami z Kluską, to byliśmy tak zrypani, że nie mieliśmy siły nawet żeby się zebrać na prawie całodniową wycieczkę z Klu. Babcia wróciła, to i my się zebraliśmy.

Zaczynamy sezon rękawiczkowy. Z rana powietrze chłodne, zwłaszcza w cieniu, sam od jakiegoś czasu szukam jesiennych rękawiczek które mi gdzieś wcięło, dlatego opatuliliśmy ją jak na Syberię - sztormiaczek podbity polarem (oj, był bój żeby Kluskę wbić w jakąkolwiek kurtkę), rękawiczki z doszytymi kotkami, o dziwo w tym roku z rękawiczkami poszło bezboleśnie (na fotce Kluska głaszcze kotka)



Jestem złym piratem!... i mam wafla



Po drodze postój w sklepie w Baranowie by zakupić pieczywo i drożdżówki... drożdżówek nie było, chyba trzeba zmienić sklepić na trasie - w Baranowie jest jeszcze jeden, a w Izdebnie kolejny (tyle że ten nie po drodze nam gdy jedziemy do Błonia). Kluska dostała bułkę poznańską i do Głodziska prawie całą ją zeżarła.

Na początek Kluska zaczęła biegać od urządzenia do urządzenia, w każdym bawiła się krótko, a potem myk do następnego... wszystko trzeba oblecieć!

Najpierw bujaczki i  bujawki (było tego ze dwa razy więcej niż na fotkach), a na bujawkach trzeba było się pobujać z jednej strony, z drugiej i pośrodku.









Kącik małego astronoma



Hej! Odkryłam obcą cywilizację! A nie... to moja ręka.



Hopla! A propos, Kluska teraz momentalnie łapie różne rzeczy naśladując nas - np. wczoraj tego Krakowiaka, a dziś nauczyłem ją przybijać piątki tym dłoniom na podłożu. A potem przechodząc przybijała im piątki.




Rok temu była Kluska za mała na większość tych domków... jeden był akurat dla niej, że nie baliśmy się gdy wchodziła do środka, w innych było sporo wyjść na różne drabinki, ścianki, liny gdzie mogła po prostu spaść. Teraz spokojnie może się bawić w pozostałych domkach, bez obaw że wyleci tam gdzie nie ma barierki.



No, wyjątkiem jest ten jeden dla starszych dzieci - raz że bardzo wysoko, dwa że wejście po drabinkach sznurowych, albo po takiem metalowej łukowej. Raz się nam wpakowała tam na górę, to musieliśmy za nią - jedną ręką trzymać się samemu, drugą podtrzymywać Kluskę. A tam taka fajna zjeżdżalnia, więc później była awantura gdy jej nie pozwoliliśmy znów tam wejść... a gdy spadłą z drabinki (na szczęście ją trzymaliśmy, więc nie rąbnęła, tylko zawisła), to awantura była jeszcze większa.




Na sieci obowiązkowo też, ale tutaj da się bawić tuż nad ziemią bez konieczności włażenia wyżej.



Uff, przerwa obiadowa. Kawa zbożowa mniam! I kanapka z dżemem... ostatnio jak w domu robiłem sobie tosty z dżemem, to Kluska jak je zobaczyła, to zapomniała że nie umie mówić i podbiegła wołając moje, moje, moje!




A teraz tundka po karuzelach i karuzelkach




Te małe takie małe, a jakie fajne





A potem Kluska poszła na spacer zwiedzać park i wąchać kwiatki



O, a co to?



No, a le roboczogodziny w piaskownicy trzeba wyrobić! Taki domik w piaskownicy to niby nic, ale genialna rzecz.





A potem przyszła dziewczynka do domku, więc Kluska się ewakuowała... razem z kubełkami i foremkami. Swoją drogą nawet nie wiecie jak ciężko być dzieckiem, ile trzeba się narobić żeby ponapełniać te wszystkie foremki piaskiem!



A na koniec bierzemy kubełek i kilka foremek z piaskiem (to takie filiżanki z kawą) i idziemy na górę do domku na przyjęcie.




A potem wprosił się tata... za to przyniósł kubeczek zbożówki, mniam!





Jeszcze rundka honorowa dookoła placu zabaw i do domu... oczywiście była awantura, przy zabieraniu Kluski i pakowaniu jej do fotelika. Nigdzie nie jadę, ja tu mieszkam, buuuu! Odjazd z parku i przejazd przez pół Grodziska na syrence, ale potem jakoś doszło do normy, tylko trzeba się co jakiś czas zatrzymać i uzupełnić paliwo - dać w garść wzbogacone pręty paliwowe, 76% graham (paluszki podróżne... ostatnio ulubiona przegryzka podróżna Kluski - paluszki graham nie obsolone).



Trochę nam zaczęła odlatywać, więc ją otuliliśmy kocykami, ale w końcu nie zasnęła. Może tylko na chwilę się zdrzemnęła ale nic więcej. A w domu jeszcze tańczenie Krakowiaka do upadłego.




  • dystans 4.70 km
  • czas 00:19
  • średnio 14.84 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Pod-wieczorny Jordanek

Środa, 30 września 2015 · dodano: 01.10.2015 | Komentarze 0

Wieczorny standarcik na Jordanek... zwykłe kręcenie się na karuzeli jest nuuudne!





Dzisiaj wyjście z placu zabaw było bezbolesne, bo tata nauczył tańczyć Krakowiaka i pojechała do domu pokazać babci... a wieczorem było tańczenie i śpiewanie. Krakowiaka rzecz jasna , a właściwie Krakowiaczka. Tańczenie i śpiewanie było zresztą już  w drodze powrotnej w foteliku, aż mi rowerem bujało... nawet trochę tekstu sobie przypomniałem - Krakowiaczek jeden, miał czegoś tam siedem, lala la la la la, lala la la la la

Poza tym z ciekawostek z ostatnich dni... ekspedycja na kałuże.



Dziecko wróciło całe mokre, z kaloszków wylaliśmy wodę... nic dziwnego skoro Kluska usiadła, uklękła, a nawet położyła się w kałuży.



Jeden z wieczornych wypadów na boisko przy mojej dawnej szkole (a właściwie dwóch) - trener Kluska siedzi na piłce i trenuje dzieciaki (widoczne w tle:
- Ej, szybciej biegać za tą piłką! Wy dwaj, nie śpimy, moja prababcia pod kasztanami ma więcej życia! Jak podajesz, no jak podajesz!???