teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 123972.40 km z czego 18779.65 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 36.10 km
  • 3.00 km terenu
  • czas 01:54
  • średnio 19.00 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Pochmurna pętelka przedupalna

Środa, 4 czerwca 2025 · dodano: 01.07.2025 | Komentarze 1

Podeszczówka. Pojechałem sprawdzić miejscówkę kaniową - pusto. Niestety od rana lampa, w cieniu było przyjemnie, ale w terenie otwartym słońce smażyło, więc pewnie bym wrócił, ale przyszły chmury, które mnie uratowały i uradowały. Pojechałem więc dalej do lasu, sprawdzić miejscówkę kurkową - pusto. Zastanawiałem się, czy by nie sprawdzić jeszcze miejscówek prawdziwkowych, bo skoro już pojawiają się kanie i kurki, to borowik też jest takim grzybek, który często rośnie już latem.  Jednak zaczęło się rozpogadzać, więc zdecydowałem jednak wrócić, co prawda zaraz przyszła czarna chmura i obawiałem się, że zaraz mnie zleje, ale na szczęście nie padało, a jak przeszła, to zaraz zrobiła się lampa... ale byłem już blisko domu, uff.

Z braku grzybów parę fotek zielska.




Tutaj to nawet jakiś robal się załapał




  • dystans 26.30 km
  • 2.60 km terenu
  • czas 01:23
  • średnio 19.01 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Międzydeszczówka na sto kurek

Wtorek, 3 czerwca 2025 · dodano: 01.07.2025 | Komentarze 1

A dokładnie to na około 140.

Na szczęście po deszczu pochmurno, więc nie było skwaru, chociaż w chwilach, gdy słońce przeświecało przez cieńsze chmury, momentalnie zaczynało robić się duszno. Deszcz, który szedł z zachodu wypadał się zanim do nas dotarł, no i dobrze, bo chyba bym nie zdążył przed nim wrócić, za to chmury już niedeszczowe zapewniały ochronę przed słońcem. Ostatecznie burza z ulewą przyszła dopiero późniejszym popołudniem, a w międzyczasie zdążyło się zrobić gorąco.

A oto i natrafione kurki, były dosłownie punktowo... no dobra, trochę jeszcze było w promieniu dwóch metrów od epicentrum.




Znalazłem też kilka kań, niestety w 100% robaczywych.




Jeszcze kozak... ale nie zbierałem, bo co ja z jednym kozakiem zrobię... zresztą może robaczywy?



Myślałem, że to mróweczka, a to pajączek wielkości mróweczki.



A ten był większy, zdaje się że kwadratnik.



Kosaciec żółty




Oraz babka lancetowata.





  • dystans 30.60 km
  • czas 01:34
  • średnio 19.53 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Poranna pętelka przedupalna

Poniedziałek, 2 czerwca 2025 · dodano: 30.06.2025 | Komentarze 1

Trochę kwiatków - maki, wyka, kozibród (także jako dmuchawiec).











  • dystans 18.40 km
  • 11.70 km terenu
  • czas 00:58
  • średnio 19.03 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Krótka pętelka przedupalna

Niedziela, 1 czerwca 2025 · dodano: 29.06.2025 | Komentarze 1

Głównie po lesie, żeby skorzystać ze zbawczego cienia, bo lampa od samego rana

Wąsateczka zawilczaneczka, a może raczej wąsateczek zawilczaneczek, bo to samiec, co można poznać po długich "wąsikach", samica ma znacznie krótsze.




Kulczanka kosaćcówka z rodziny ryjkowców.



Jeśli chodzi o kwiatki, to było na biało. Jakieś baldaszkowate.




Szakłak pospolity



Konwalijka dwulistna





  • dystans 74.20 km
  • 3.50 km terenu
  • czas 03:53
  • średnio 19.11 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kilka kilo żółciaka

Piątek, 30 maja 2025 · dodano: 27.06.2025 | Komentarze 1

Uff, dojechałem do końca maja. A kończę solidną kolonią żółciaka siarkowego, którą trafiłem zupełnym przypadkiem, bo nie był to rekonesans w miejscówkach żółciakowych, czy nawet ogólniej grzybowych. Tyle tego było, że mogłem przyszaleć i zrobiłem z tego zarówno sznycle jak i kotlety mielone, a nawet spróbowałem po raz pierwszy placków... tylko duszonego żółciaka nie robiłem (pokrojony w drobną kostkę i uduszony jest całkiem niezły).




Kotlety na pół dużego talerzu... i to po odkrojeniu miękkich brzegów.



Trzeba było eksmitować borzewkę (już wcześniej widywałem tego chrząszcza na żółciaku), początkowo myślałem, że to jakiś grabarz, bo one mają podobne przepaski, ale po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że borzewka.



Jak widać, już wcześniej żółciak wykształcał owocniki na tej wierzbie, dobrze że tym razem były nisko, bo by dostać się do tych z prawej, musiałbym wejść na rower oparty o drzewo, a i tak nie wiem czy dałbym radę sięgnąć tych wyższych.



Znów się trafił jeden symboliczny kozak.



Taa, zakręt z ograniczoną widocznością, czy jakiś samochodziarz mnie tam wyprzedzał? Głupie pytanie. Jak się po chwili okazało, na czołówkę, dobrze że ten z naprzeciwka jechał mniej więcej z przepisową prędkością, bo jakby zapitalał jak sporo innych, to mógłby być wypadek.



Badowo-Dańki, dworek w remoncie, a właściwie to wręcz w odbudowie, bo jak ostatnio tu byłem, to był opuszczony i kompletnie wypatroszony.



A na esełkowej bocznicy zza krzaków wygląda lokomotywa elektryczna 207E Edgar - jest to modernizacja radzieckiej spalinowej M62 (u nas ET44), modernizacja na tyle duża, że lokomotywa otrzymała nową nazwę. W tandemie ze spalinową SM42 ( z prawej), obie w barwach Rail Polska.



Świerszcz przebiegł mi drogę, wyperswadowałem mu łażenie po asfalcie i nakłoniłem do powrotu w krzaki.



Gąsieniczka wcinająca pokrzywę.



Samica świtezianki, również na pokrzywie





A na baldaszkowatych trafił się jakich bzyg (chyba).










  • dystans 47.35 km
  • 4.50 km terenu
  • czas 02:29
  • średnio 19.07 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Bez akacji

Środa, 28 maja 2025 · dodano: 26.06.2025 | Komentarze 1

Gorąco, żaby wiedzą co robią siedząc w wodzie. Ale trudno się jeździ na rowerze w wodzie, nawet jak się używa roweru wodnego, to jest on na wodzie, a nie w wodzie. Ale mam swoje sposoby - krótko mówiąc: poranna rundka przedupalna.

Jedna z żab zielonych: żaba śmieszka (hi, hi), żaba wodna (no to chlup), ewentualnie żaba jeziorkowa, czyli mieszaniec dwóch powyższych.



Zgodnie z tytułem był bez





I zgodnie z tytułem nie było akacji... "a na zdjęciach to co?" spytacie. Otóż na zdjęciach jest grochodrzew tudzież robinia akacjowa. 



Większość kwiatostanów już rozkwitła, ale w zacienionych miejscówkach były jeszcze w pączkach... wpis z końcówki maja, do tej pory akacje... znaczy robinie przekwitły. Za to bez zaczął kwitnąć przed akacjami... znaczy grochodrzewem, a jeszcze teraz pojedyncze kwitnące kwiatostany można znaleźć, a to dlatego że nie wszystkie kwiatostany rozkwitały naraz, tylko stopniowo kolejne.




Takich chrząszczy było tam sporo (zdaje się, że nierówienka listnik... chyba że jakiś podobny)(zarówno na akacjach... robiniach, jak i na bzie.





Do akacji ściągały też pszczółki



Tylko trzeba było uważać, bo kwietnik czaił się pod liściem.




A to nasz rodzimy storczyk, znaczy kukułka.




Jeszcze grzybek w kształcie czarki i pora kończyć.






  • dystans 60.10 km
  • 9.50 km terenu
  • czas 03:07
  • średnio 19.28 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Byle nie wyjeżdżać z cienia

Wtorek, 27 maja 2025 · dodano: 25.06.2025 | Komentarze 2

Od rana lampa i w miejscach słonecznych szybko zrobił się skwar, ale w lesie i ogólniej w cieniu cały czas utrzymywał się przyjemny chłodek, dlatego starałem się tak jechać,by jak najmniej wyjeżdżać z cienia.

Kuprówka złotnica



Biegowiec osowaty




Jakiś wątlak, kroczniik albo inny podobny z rodziny miernikowcowatych.



Kuklik zwisły



Konwalijka dwulistna



Wilczomlecze




Kania, niestety robaczywa




  • dystans 50.45 km
  • 18.00 km terenu
  • czas 02:36
  • średnio 19.40 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Duszno przeddeszczowo

Poniedziałek, 26 maja 2025 · dodano: 23.06.2025 | Komentarze 1

Jechało się tak sobie, ale za to wpadło parę robali. To jest chyba któryś gatunek złotki. Ta nie jest jakoś bardzo efektowna, bo dosyć stnowana kolorystycznie, niektóre są dużo ardziej kolorowe (przy czym zależy to też od osobnika, a nie tylko gatunku), oprócz koloru zielonego i żółtego dochodzi jeszcze pomarańczowy, czerwony, niebieski... zresztą były już parę razy na blogu.




Kolejny chrząszcz z tej samej rodziny, (znaczy stonkowatych) - moszenica czterokropka




Warto się przyglądać kwiatom, np. roślin baldaszkowatych, bo tam zwykle kwitnie (sic!) życie towarzyskie owadów. Tutaj bez scen dla dorosłych, ale jakieś robale się trafiły.



Tego chrząszcza z prawej już kiedyś identyfikowałem, ale podobnych jest sporo i teraz mi się trochę nie chce, a ten z lewej i na następnych fotkach to chyba jednorek kosaćcowy





Były też pająki - takie większe



Ale też kuleczka maluchów



Jajo, ale chyba ktoś wypił zawartość na śniadanie



Znalazłem dwie kanie, ale były całkowicie robaczywe



Ścieżka w las



Żywokost lekarski



Koniczyna




Znalazłem czterolistną koniczynę (ta z prawej), a nawet pięciolistną (z lewej). Nie są one takie ładne jak na rysunkach, te dodatkowe liście są mniejsze i jakoś tak krzywo z boku, czy od spodu wyrastają. Zresztą jak kiedyś znalazłem czterolistną koniczynkę (szczawik zajęczy), to dodatkowy listek też był mniejszy.



W tej pięciolistnej, dodatkowe listki wyrastają pod jednym z trzech regularnych.






  • dystans 52.45 km
  • 3.80 km terenu
  • czas 02:43
  • średnio 19.31 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Na głodniaka, bo gorąco

Niedziela, 25 maja 2025 · dodano: 22.06.2025 | Komentarze 1

Było gorąco, więc poranna rundka... a żeby nie zamarudzić na jakimś postoju, nie brałem suchego prowiantu, tylko mokre picie*, bo chciałem szybko wrócić nim się zrobi zbyt gorąco, a uznałem tost i kawa na śniadanie wystarczy mi jako paliwo, najwyżej coś tam z zapasów się spali.


*) - to nie jakąś kawę w termosie, która prowokuje by przysiąść na pniaku i sobie... no właśnie posiedzieć popijając kawę

Świerzbnik pierścieniak bardzo się ucieszyłem z tego motylka, bo jeszcze go nie spotkałem, a był dosyć charakterystyczny i wydawał się łatwy do zidentyfikowania, co okazało się prawdą, z tym że był jeden haczyk - motyl nie w pełni rozłożył skrzydełka, przez co widać kolejnych plamek-kółeczek na dolnych skrzydłach, to znaczy widać ale tylko kawałek.




A ten chrząszcz to kruszczyca złotawka lub bardzo podobna kwietnica różówka.




Zakwitły akacje... no, to jest wpis dokładnie sprzed czterech tygodni, w sumie i tak nieźle, z zaległościami nie przekraczam miesiąca.



A to pole facelii błękitnej, którą się uprawia na pasze, nawóz zielony lub dla pszczółek, gdyż jest dobrą rośliną miododajną.



Było kilka sporawych purchawek, ta nadawała się do zbioru



A ta była za stara (zbiera się te z białym miąższem, gdy zaczyna żółknąć, to już się nie nadaje).



Purchawki można np. smażyć, na słodko są całkiem nieźle. A gdy obierzemy ze skórki i pokroimy, to zanim zaczniemy smażyć, można kogoś strollować, że to deska serów... mi ten dowcip się udał.



Trainspotting na eSeŁce, trafił się EuroSprinter serii E189 z 2003 roku, w barwach Deutsche Bahn.





  • dystans 64.30 km
  • 18.60 km terenu
  • czas 03:22
  • średnio 19.10 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Grzybo-siarko-branie

Sobota, 24 maja 2025 · dodano: 21.06.2025 | Komentarze 1

Rekonesans grzybowy. Liczyłem na żółciaki siarkowe, dwa tygodnie wcześniej spotkałem jednego i miałem nadzieję, że teraz po deszczach coś się ruszy... ale nic nie znalazłem i kończąc obchód najbardziej obiecujących miejscówek (także w kontekście innych grzybów) wreszcie natrafiłem na solidną kolonię. Jeden pniak, a porządny zbiór.





Jeśli chodzi o inne grzyby, to dzień wcześniej natrafiłem na kozaka i miałem nadzieję, że i tu jakieś znajdę... a tu nic.Liczyłem też na kanie, bo ostatnio znajdowałem pojedyncze sztuki... a tu zero. Rozglądałem się, za innymi grzybami, które wcześnie potrafią się pojawić (choć może nie w maju, ale przy tak zwariowanej pogodzie wszystko jest możliwe), mianowicie prawdziwkami i kurkami, ale ich też nie było.

Z jadalnych, to jeszcze kilka purchawek  było.




Różne inne niejadalne, a być może jakieś jadalne też się trafiały.







Zrobiłem jeszcze rundkę pod Bolimów. Polska wieś jak wygląda każdy widzi, jak się jedzie to aż zęby bolą... ale czasem jakiś ładny domek jeszcze się trafi.



Ta łąka kwiatowa to cmentarz z I wojny światowej.





Jeszcze trochę kwiatów łąkowych, choć już nie z cmentarza





Samorzutna plantacja chmiulu.



Pojawiły się larwy kowala bezskrzydłego, czyli młode tramwaje.



Jakieś gąsieniczki też były.




Jeszcze tylko zdążyć wrócić przed deszczem. Z jednej strony było ładnie.



Ale z drugiej już się robiło niepokojąco.