teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 124075.40 km z czego 18790.55 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 17.29 km
  • czas 00:58
  • średnio 17.89 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Zupa kalafiorowa

Poniedziałek, 24 kwietnia 2017 · dodano: 25.04.2017 | Komentarze 8

Jakoś tak ułożyło na początku roku przedszkolnego, że lavinka wozi Kluskę do przedszkola, czasem razem podjeżdżaliśmy żeby ją odebrać. Dla odmiany rok wcześniej to ja głównie chodziłem i jeździłem z Klu na place zabaw. Ale teraz lavinka się rozchorowała i w zastępstwie jeżdżę ja... aż Kluska się pytała dlaczego ja a nie mama i czy często będę z nią jeździł.
- Duzo?
- No, tak średnio.
- Pięć lazy?
- Może być.
- A potem mama... sto tysięcy!

Niby rano słońce świeciło, ale powietrze chłodne, stąd Kluska tak dobrze opatulona, żeby jej nie przewiało.



Co dziś na tapecie? Znaczy... na talerzu.



Kasztanowce przy przedszkolu już kwitną... no, kwitną to chyba za dużo powiedziane, znalazłem tylko jeden kwiatek.



Zajęcia z tańca (dodatkowe) na sali kolumnowej... akurat końcówka i zabawa, gdy muzyka ustanie, dzieci mają stanąć bez ruchu, a kto się ruszy odpada. Kluska wygrała, no cóż często trenuje to na nas w domu.



Szatnia - kulcacki robione przez grupę Kluski.



Kluskowy jest ten u dołu z prawej.



Obowiązkowe poprzedszkolne dobawianie się na placu zabaw... potem jeszcze utknęła na placu zabaw koło domu.




  • dystans 24.26 km
  • 8.00 km terenu
  • czas 01:41
  • średnio 14.41 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kwiatkowycieczka nad Pisię Gągolinę

Niedziela, 23 kwietnia 2017 · dodano: 23.04.2017 | Komentarze 13

Nad Pisią coraz bardziej zielono, niedługo utonie w tej zieleni.




A bobry nie próżnują



No dobra, a co tu kwitnie? Ziarnopłon wiosenny



szczawik zajęczy




śledziennica skrętolistna



kokorycz



bluszczyk kurdybanek




jasnota



zawilec żółty



fiołek



czosnek niedźwiedzi jeszcze nie kwitnie, ale już ma pączki





Tak więc całe łany czosnku szykują się do kwitnięcia






Jeszcze trochę po lesie nieco w bok od Pisi - dywan zawilców gajowych (nad Pisią też kwitną, ale nie w takiej ilości).






Kurczę, chyba w coś wdepnąłem, trzeba będzie czyścić buty...



A nie, to tylko piestrzenica kasztanowata




Piestrzenicę, czy galasa? Do wyboru, do koloru.



A poza tym przylaszczka pospolita




gwiazdnica wielkokwiatowa



czeremcha


Nie kwitnie jeszcze kokoryczka



i konwalijka dwulistna... ale już niedługo, bo mają pączki



Na koniec kotki brzozowe



  • dystans 145.12 km
  • 8.00 km terenu
  • czas 07:55
  • średnio 18.33 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

5 razy pudło i jedno trafienie

Sobota, 22 kwietnia 2017 · dodano: 24.04.2017 | Komentarze 9

Na dziś zapowiadali silny, zachodni wiatr... no to może znów na Piaseczno? Przynajmniej na początek, obejrzeć dwa kościoły, co się nie udało dwa tygodnie temu, z powodu Niedzieli Palmowej. A potem jeszcze cztery za Piasecznem... oczywiście w poszukiwaniu pocisków, zwłaszcza że to rejon gdzie toczyły się walki w 1914 i trochę w 1915 (o czym świadczą choćby cmentarze z I wojny). Jeden z nich to pewniak, bo wypatrzyłem coś jakby pocisk w jego murze, ale w pięciu pozostałych nic nie zauważyłem, jednak oglądając zdjęcia (swoje lub z internetu), można takowe przegapić, zwłaszcza jeśli jest w takim miejscu że go zasłania np. szkarpa, albo w takiej ścianie, która jest bardziej zasłonięta drzewami, krzakami, lub zacieniona i przez to rzadko się ją fotografuje. Nie ma to jak, dokładne obejrzenie murów na miejscu, tutaj okazało się że nic nowego nie znalazłem, tylko ten co już wcześniej namierzyłem.

Patrząc na mapę, stwierdziłem że najlepiej by było przeprawić się w Gassach i pojechać do Otwocka na pociąg... tylko czy prom już kursuje? Trafiłem na fanpage promu, poczytałem dyskusje i co się okazało? Że pierwsze zapowiedzi były takie, że prom zacznie pływać jeszcze w marcu, ostatnie że po świętach. Pytanie co oznacza "po świętach"? Czy tydzień po świętach, czy też później? Równie dobrze to może być w maju, czerwcu , czy wrześniu, to też jest "po świętach". Poczytałem komentarze osób, które się nacięły próbując skorzystać z promu (ponoć w Otwocku były ogłoszenia o starcie już z początkiem kwietnia, a teraz właśnie że po świętach), wynikało też z tego że w tygodniu po świętach jeszcze nie kursuje, a ktoś ponoć od obsługi się dowiedział że ruszy w przyszłym tygodniu... uznałem że ryzyko że w weekend nadal nie będzie kursować jest zbyt duże i lepiej nie ryzykować (i słusznie, sądząc po komentarzach osób, które znów się nacięły). Swoją drogą, jest to doskonały przykład jak nie prowadzić fanpage'a - komunikaty podawane rzadko (raz na miesiąc, raz na pół) i nie aktualizowane, bez sprostowań itp., mnóstwo osób się dopytuje o czy już kursuje i zero odpowiedzi.

No cóż, mogłem pojechać do mostu w Górze Kalwarii, ale raz że to dużo większy dystans, a dwa że z bocznym wiatrem. Lepiej już wrócić do Piaseczna lub Zalesia na pociąg... ale linia radomska w remoncie, pociągi rzadko (w interesujących mnie porze co 2-3 godziny), taki naprawdę pasował tylko jeden ok. 19-ej (wcześniej był ok. 16), ale z niekorzystną przesiadkę, co dawało 2,5 godziny jazdy... plus duże ryzyko spóźnienia, jak to na remontowanych liniach. W sumie, skoro już i tak się wracam do Piaseczna, to mogę wrócić w ogóle do domu, będzie przynajmniej konkretna setka... dystans to akurat pikuś, tyle że pod wiatr, niby pod wieczór nieco miał być lżejszy, ale i tak szykował się ciężki powrót.

No dobra, to w drogę. Pierwszy fotostop i pierwszy kościół - Stara Iwiczna (ob. Piaseczno). To dawny kościół ewangelicki (ob. katolicki).



I pierwszy cmentarz zaraz obok... obecnie parafii katolickiej, dawniej ewangelicki o czym świadczą stare nagrobki



Kolejny kościół już w centrum Piaseczna





W murze przy kościele liczne tablice pamięci mieszkańców, księży, żołnierzy, partyzantów itp.




Dawny ratusz



W Piasecznie nie zatrzymuję się na długo - jadę dalej, mijam taki oto pomnik (to już Konstancin-Jeziorna)




Kościół w Skolimowie (ob. Konstancin-Jeziorna)






Nad Jeziorką



Kościół w Konstancinie (ob. Konstancin-Jeziorna)




Konstanciński Rower Miejski - stacja Park Zdrojowy... większość rowerów na stacji to jednak warszawskie Veturilo (niebieskie), z którymi KRM (zielone) jest kompatybilny. Na mapce stacji są nawet zaznaczone najbliższe warszawskie stacje na Kabatach.





Lokomobila, która stała przed pałacem w Oborach, ale Konstancin ją kupił i trafiła tutaj (sto w pobliżu stacji KRM).




Kościół w Mirkowie (ob. Konstancin-Jeziorna)



Zabudowania dawnej papierni w Jeziornie w Mirkowie (ob. Konstancin-Jeziorna).



Krzyż tamże, który ponoć ma upamiętniać powstańców poległych tutaj w 1831 roku w potyczce z kozakami.




Podczas gdy ja się kręcę po Mirkowie, mijają mnie kolejne grupy z maratonu rowerowego o trudnej do zapamiętania nazwie, który startował z Wilanowa.



Dalej ruszam na cmentarz z I wojny w Maryninie, który leży w sąsiedztwie skarpy pradoliny Wisły (Skarpa Oborska). Z inskrypcji na tablicach wynika, że spoczywający tu żołnierze polegli w październiku 1914, gdy Niemcy próbowali zdobyć Warszawę (tzw. operacja warszawsko-dęblińska). Ale jest też przynajmniej kilku poległych na początku sierpnia 1915 (czyli tuż przed zajęciem Warszawy), kiedy to Rosjanie po opuszczeniu pozycji nad Rawką i Bzurą wycofywali się na wschód. Przeglądając listy strat znalazłem kilka błędów w nazwiskach (błędy najaprawdopodobniej na tablicach, choć też niewykluczone na listach). Na przykład Knop zamiast Knoop, albo Sticklorat zamiast Stucklorat. A tutaj lista strat 150 pułku, w którym służyło większość pochowanych (a przynajmniej tych z zachowanych płyt) - link.

Tutaj jest plan cmentarza: link (ten z lewej, ten po prawej to Cieciszew, który też dziś odwiedziłem), ponadto sam cmentarz jest opisany w opowiadaniu Stefana Żeromskiego "Pomyłki" (tekst tutaj, albo tutaj).






Przy cmentarzu kwitnie tarnina i porzeczka




Idę jeszcze na tyły cmentarza na skarpę, gdzie kwitnie miodunka plamista i ziarnopłon wiosenny.




Kościół w Słomczynie (ob. Słomczyn)




O Ptulickich będzie jeszcze za chwilę



Gdzieniegdzie magnolie już kwitną, ta jeszcze nie



O, a tam jest wmurowany kościół. Oglądam dokładnie mury kościoła i dzwonnicy, czy aby tam jeszcze jakichś nie ma, ale nie, tylko ten jeden.





Będąc pod kościołem, tłumaczyłem jakiemuś panu jak dojechać na cmentarz... a potem i ja tam się udałem, ale skrótem - za kościołem ścieżką w dół skarpy, jeszcze kawałek przez łąkę i już byłem na miejscu. W ten sposób zacząłem odcinek w pradolinie. Na stronie parafii jest opis cmentarza z zaznaczoną lokalizacją co ciekawszych grobów, co ułatwia zlokalizawanie np. kwater wojennych.

Pierwsza kwatera - z II wojny światowej jest zaraz przy wejściu. Pochowani są tu żołnierze polegli w 1939, AKowcy polegli w 1944, są też groby symboliczne zamordowanych w obozach koncentracyjnych, Katyniu... Groby symboliczne rozumiem, zastanawiam się co oznacza dopisek grób okolicznościowy.



Obok ławeczka zrobiona ze starego nagrobka.



Taki krzyż w głównej alejce.




Cegła w miejscu gdzie mur jest uszkodzony - wg. sygnatury z cegielni Obory.



Jedna z kaplic grobowych.



Na jednym z lokalnych blogów (link), można przeczytać o poszukiwaniach grobu powstańca styczniowego... który udało się autorowi w końcu znaleźć. Zdjęcia na blogu nie pomagają na jego dokładną lokalizację na cmentarzu, ale trafiłem też na fotorelację z jakiejś wycieczki szkolnej, gdzie widać było dwie kaplice grobowe - na miejscu zorientowałem się, że grobu należy szukać na północny-wschód od nich. Szukam, szukam i nic... w końcu postanowiłem dokładnie przeczesać okolice rządek po rządku i w końcu znalazłem, okazało się że zniknął ważny punkt orientacyjny, czyli drzewo rosnące między dwoma leżącymi płytami nagrobnymi.

Wstawiam zdjęcie, które pomoże kolejnym poszukiwaczom w znalezieniu mogiły, dodam że znajduje się ona jakieś 5 rzędów grobów na północny-wschód (czyli wgłąb cmentarza) od widocznych kaplic grobowych (idąc główną alejką, będą one widoczne po prawej stronie).




Sąsiedni grób z tego samego okresu.



Niewątpliwą perełką cmentarza jest kaplica grobowa Potulickich i Mielżyńskich na końcu cmentarza... w ściany zewnętrzne jest wmurowanych 14 epitafiów (o ile się nie rąbnąłem w liczeniu). link - o kaplicy






Ale to nie koniec, po znalezieniu na prawo od kaplicy furtki, wychodzę poza teren cmentarza, gdzie jest kwatera z I wojny światowej.




To tyle na cmentarzu, ruszam dalej - widok na Skarpę Oborską z wystającymi zza drzew baniami słomczyńskiego kościoła.



Jedna z kapliczek po drodze.




I kolejny cmentarz z I wojny, tym razem w Cieciszewie.





Goździe - mogiła powstańców styczniowych.




Obory... hmmm, nie wiedziałem że w oborach trzyma się sarny. Ale co się dziwić, faktycznie jest tu gospodarstwo doświadczalne Wilanów-Obory.



Dziwne te sarny...



Jeszcze jeden pomniczek na trasie




I jeszcze jeden widoczek na skarpę przed wjazdem na nią... a potem cóż, rypanie pod wiatr.




Praca wre na linii radomskiej:
- Ej ty, mały!
(...)
- Ubijaczek, do ciebie mówimy!
- Słucham?
- Skończ już z tą robotą.
- Ale jest jeszcze dzień.
- No i co z tego? Fajrant jest!
- Eee... no dobra.
(kwadrans później)
- Eee, ale czym mam się zająć?
- Możesz poleżeć, możesz przyjść do nas i zapalić, napić się pograć w karty.
- Eee, to ja może jeszcze trochę poubijam.



Zrobiłem sobie po drodze mały skok w bok do cmentarza z I wojny Jesówka/Żabieniec. Byłem tu już parę razy, ale zawsze przyjemnie odwiedzić takie ładne miejsce,  a poza tym miejsce  osłonięte od wiatru (las), w sam raz na mały postój (postoje częste w drodze powrotnej, żeby się nie zrypać za bardzo). Patrzę, a tu postawili drewnianą kaplicę, cy cuś.




No i tyle... po drodze parę razy kropiło, jedno większe kropienie (prawie je można było nazwać deszczem) przeczekałem na przystanku, a drugie dorwało mnie kilka kilometrów od domu, to nawet nie opłacało się chować przed nim.
Kategoria >100


  • dystans 70.17 km
  • 21.00 km terenu
  • czas 04:11
  • średnio 16.77 km/h
  • rekord 35.80 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Nad Rawkę kwiatowo i grzybowo

Wtorek, 18 kwietnia 2017 · dodano: 18.04.2017 | Komentarze 19

- Stefan, no i na grzyba żeśmy tak wcześnie przylecieli, cały czas piździ jak w kieleckiem, dziś rano były przymrozki, a na jutro zapowiadają opady śniegu.
- Ale stryjek Janusz telegrafował, że jest ciepło, nawet powyżej 20 stopni.
- Tak ciepło, że się pod nosem skrzepło... może to było 20° Fahrenheita?
- No nie wiem...
- W każdym razie ja dzioba z gniazda nie wystawiam.



Podjechałem pod Wolę Szydłowiecką zobaczyć jak tam las po wiatrołomie z września zeszłego roku (tutaj fotorelacja), czy drogi są przejezdne itp. Główne drogi leśne są generalnie przejezdne, choć po przejeździe ciężkiego sprzętu w fatalnym stanie, no i cały czas są tabliczki zakazujące wstępu. A boczne drogi różnie.

Cmentarz-mogiła koło gajówki wygląda obecnie tak, tylko jeden duży konar się odłamał z drzew na niej rosnących.



A to cmentarz kawałek dalej, chyba kilka drzew na nim rosnących padło, a poza tym  był zawalony tymi co rosły obok i się wywróciły.




A tak wygląda krajobraz pół roku po huraganie... smutny widok, a jeszcze smutniejsze jest to, że i bez huraganu w wielu miejscach tak wygląda, na przykład fotka nr 2 - po drugiej stronie drogi przed wiatrołomem była ścinka i wygląda to podobnie (tylko teraz bardziej zakrzaczone i zielone).









Miejscami jeszcze trochę drzew leży tak jak padło.



Jakoś się przebiłem do Joachimow-Mogił, ale te 2,5 km trochę czasu mi zabrało. Zdziwiłem się co to kwitnie na biało na mauzoleum, po bliższym przyjrzeniu się, okazało się że jest ono obsadzone białym barwinkiem (niebieskim zresztą też).





Na skarpie Rawki




Bobry nie próżnują




Jeden z meandrów



Kiedyś sięgał głębiej, ale się skrócił (lecz nie całkowicie) i jego przedłużeniem jest starorzecze



Skarpa w miejscu gdzie była podcinana przez stary meander







Widok ze skarpy na dolinę Rawki w innym miejscu



Upadły szlak



Tablica informacyjna przy parkingu leśnym



Żeby utrzymać wysoki poziom absurdu, jadąc rozglądałem się czy jest pobliska tabliczka - jest!



A jaki to Bar?



Jar Rokita





Cmentarz z I wojny w Budach Grabskich



Podjechałem zobaczyć co tam z jedną z moich skrzynek, bo miałem zgłoszenie że charakterystyczne drzewo przy którym ją ukryłem, przewaliło się. Faktycznie, skrzynkę jednak udało mi się odnaleźć przysypaną ziemią z karpy i przeniosłem w okolice mniej charakterystycznego drzewo... żadna tam brzoza w sosnowym lesie, tym razem sosna!



Bartniki - kościół




Tajemniczy kopczyk za kościołem... mogiłka?



Kościół w Bartnikach był uszkodzony podczas I wojny - wg. kalendarium z broszury na 100-lecie kościoła: 1914-1915 - zniszczenie kościoła w czasie pierwszej wojny światowej - zniszczone były boczne wieże, lewa ściana kościoła, trzy sklepienia głównej wieży, dach, okna i witraże. Więcej informacji i zdjęcie kościoła z 1915 na blogu Grabianki.

Krótko mówiąc, był to jeden z kościołów, który miałem zamiar sprawdzić pod kątem wmurowanych pocisków... i nie było to sprawdzenie pro forma, bo liczyłem że są spore szanse na to że coś tam jest? I rzeczywiście są dwa w północno-zachodniej ścianie (kościół nie jest orientowany, stoi prostopadle do drogi) w miejscach mało eksponowanych:



Oto pierwszy z nich



Drugi pocisk jest mniej charakterystyczny i można mieć wątpliwości co to właściwie jest. Jednak biorąc pod uwagę sąsiedztwo tego pierwszego, oceniam że prawdopodobnie to też pocisk lub jakiś jego fragment. Ale i tak warto podjechać z porządnym aparatem i zrobić lepsze zbliżenie.



Na koniec pakiet kwiatków wiosennych itp.

Tarnina - ładnie wyglądają drogi z kwitnącymi przy nich drzewkami, krzakami... tylko nie należy patrzeć zbyt nisko, gdyż na poboczach i w rowach walają się straszliwe ilości śmieci, widoczne zwłaszcza teraz zanim trawa je częściowo skryje.



Czereśnia




Świdośliwa



A to nie wiem



Jarzębina jeszcze nie kwitnie



Czeremcha też nie




A jałowiec też nie kwitnie, tylko ... owocuje. Ech te iglaki, one zawsze na opak.



Trawy też kwitną po swojemu




Szlag... toto już rośnie.



Z klasycznych kwiatków wiosennych - fiołek, kokorycz, rzeżucha.






Owocnikuje też coś w sam raz na dedykację dla wariaga.

Piestrzenica kasztanowata - można spotkać nazwy zwyczajowe babie uszy, murchla, grzyb majowy... ja osobiście wymyśliłem po drodze dwie inne móżdżek wegetariański i leśne gówienko ;-) Grzyb trujący, choć kiedyś uważany za jadalny i jeszcze do dziś bywa przez niektórych zbierany... tylko trzeba długo gotować lub ususzyć żeby pozbyć się trujących substancji. Ponoć w Finlandii jest jeszcze dopuszczony do sprzedaży (suszony).

A poza tym polecam ciekawą dyskusję na jego temat na tym forum.






I jeszcze taki maluszek






  • dystans 64.17 km
  • czas 03:37
  • średnio 17.74 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście x7

Piątek, 14 kwietnia 2017 · dodano: 14.04.2017 | Komentarze 8

Jako że jest wiosna, to przy okazji trochę kwiatków - zawilce gajowe, forsycje, mirabelka.






I jakieś zwierzaki



Klon z gawronem i jego gniazdem, ze stawem i z chmura gradową (ta akurat nie zdążyła mnie dorwać).






  • dystans 123.51 km
  • 4.50 km terenu
  • czas 06:57
  • średnio 17.77 km/h
  • rekord 32.20 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Cyklogrobbing Napalmowy

Niedziela, 9 kwietnia 2017 · dodano: 10.04.2017 | Komentarze 3

Dziś na Piaseczno

Po drodze mały fotostop w Złotokłosie, przy cmentarzu z I wojny, który w zeszłym roku uporządkowano i postawiono ogrodzenie, oraz krzyże (info)




A to już Piaseczno, a dokładnie Zalesie Dolne które powstało jako miasto ogród, ale jest dziś częścią Piaseczna. Stacyjka przy wąskotorówce grójeckiej (zwanej obecnie piaseczyńską, bo kursy turystyczne są tylko do Tarczyna).



Taki tam głaz pamiątkowy




Willa Zawadzkich




Pomnik bitwy pod Gołkowem (w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej), tak się zastanawiałem czy ostatnio jak tu jeździliśmy to jego jeszcze nie było, czy też go przegapiliśmy... ale sprawa się wyjaśniła, gdy zobaczyliśmy że rondko jest gruntowe, a wiodą do niego tylko gruntówki.





Oczywiście jakiś debil musiał pobazgrać (żeby powiększyć kliknij w zdjęcie)



Obok kwitnie sobie barwinek



Jazda bocznymi uliczkami jest w miarę przyjemna, bo ruch znikomy, tylko trzeba trafić w asfalt, no ostatecznie kostkę , żeby nie tłuc się gruntówami... niestety jazdę "uprzyjemniają" śmieszki rowerowe, choć na tych uliczkach z uspokojonym ruchem (progi spowalniające) są zupełnie niepotrzebne. Oczywiście w większości kostkowe, do tego z udogodnieniami jak obniżenia na wyjazdy z posesji, czy koniec przy każdej bocznej uliczce... mieszkańcy dokładają swoje trzy grosze parkując na nich samochody, dobrze jak połowicznie, a nie zastawiając cały chodnik (jak w głębi kadru.

Jedna trafiła się asfaltowa, w miarę przyzwoita... tylko że zupełnie niepotrzebna, a do tego nadal ze zwałami piasku którym sypano zimą.




A skoro o drogach mowa, to jeszcze parę "innowacyjnych" utrudnień z właściwej części piaseczna - to co na zdjęciu to jest dwupasmowa droga jednokierunkowa (jest tego więcej), jest to w penym sensie przedłużenie Puławskiej, co sporo wyjaśnia (Puławska to nie ulica, to stan umysłu), zresztą pod tym względem Piaseczno jest takim przedłużeniem Puławskiej.



W ostatnich czasach nagminne jest likwidowanie jednego z przejść na skrzyżowaniu - trzy przecież wystarczą, przecież piesi mogą przejść trzy razy przez ulicę a nie raz (efekt taki, że przechodzą na dziko). Przy czym trik stosowany często na wielopasmowych arteriach, rozpełzł się i jest też stosowany na zwykłych jednopasmowych ulicach.

Piaseczno poszło dalej - tutaj są tylko dwa przejścia na skrzyżowaniu! Przy czym tam z lewej są obniżenia pod zlikwidowane przejście, które są zastawione teraz przez parkujące samochody.



Wracam do cyklogrobbingu - kamień nagrobny upamiętniający niemieckiego kapitana poległego w 1914. Szczątki ponoć ekshumowano i przewieziono do Niemiec, ale kamień pozostał (info)




Mogiła na cmentarzu komunalnym, do której przeniesiono szczątki żołnierzy ze zlikwidowanego  cmentarza wojennego przy ul. Puławskiej (info), też polegli w 1914.




Teraz stary cmentarz parafialny w centrum Piaseczna.

Najpierw kwatera z II wojny światowej.




Mogiła powstańców styczniowych.




I trochę starych grobów (powiększenie epitafiów, po kliknięciu w zdjęcia).







Jest też parę nagrobków oficerskich - jeden z Gwardii Koronnej i dwóch z kawalerii.






Kościół w Jazgarzewie wybudowany w okresie międzywojennym w miejscu drewnianego, który spłonął w 1915






Co powstanie ze skrzyżowania jastrzębia z żubrem?



Jastrzębiec Postępu! To chyba ten zielony, a ta czerwona to chyba pani Zosia, co DNA przycinała i kleiła.



A, skaranie z tym postępem, wyhodowali latające myszy i nawet z płotu nie da się ich złapać.



Co tam latające myszy, najgorzej że żaby mają teraz nowe wzory maskujące i za Chiny Ludowe ich nie da się znaleźć.


Kategoria >100, mazowieckie


  • dystans 83.42 km
  • 20.00 km terenu
  • czas 05:20
  • średnio 15.64 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Do Młochowa

Sobota, 8 kwietnia 2017 · dodano: 10.04.2017 | Komentarze 26

Granit narzutowy Chełmońskiego w Kuklówce... druga połówka stoi w ruinach folwarku Chawłowo i upamiętnia Teodora Sztekkera.



Tak na marginesie, dzięki przecięciu i wypolerowaniu cięcia, mamy ładne porównanie jak wygląda zwietrzała powierzchnia i oryginalna struktura wnętrza. Można tu zrealizować lekcję na kilka tematów - wietrzenie, skały głębinowe, magmowe, zlodowacenia. Huannie, jak Kluska będzie przerabiać to w szkole przerabiać, to zaprosimy cię na małą pogadankę edukacyjną ;-)




Jeden z naszych ulubionych rowów przeciwczołgowych




Jakieś łabędzie, czy inna dziczyzna pływająco-latająca.



W lesie pod Młochowem - tajemnicza mogiłka (kapliczka, czy cuś?)



No i jesteśmy w Młochowie - pałac. Od rewitalizacji parku kilka lat temu, zmian większych tutaj chyba już nie było.





Kapliczka, dwie oficyny i pałac




A w tle kościół w dawnej oranżerii pałacowej - ulokował się tam po II wojnie (najpierw jako kaplica).




I zbliżenie na pokazaną wyżej kapliczkę





Mostek, dwukrotnie odbudowywany - ostatnio w 2009, a wcześniej w latach 50.



A w parku dywany zawilców (gajowych i żółtych), poza tym sporo ziarnopłonów i stokrotek, nieliczne fiołki.








Czwórkącik tramwajowy



Aleją lipową wracamy w las



Jedna z rozwałek



I trochę lasu na koniec






  • dystans 6.14 km
  • czas 00:24
  • średnio 15.35 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z Klu na dworzec

Piątek, 7 kwietnia 2017 · dodano: 08.04.2017 | Komentarze 0

Uwaga! Głupie Miny!



Jakiś Flirt zabłądził do Żyrardowa:
- Przepraszam, którędy do Siedlec? Na Skierniewice? No kurcze, i to na S i to na S, łatwo się pomylić...




  • dystans 20.57 km
  • 2.20 km terenu
  • czas 01:21
  • średnio 15.24 km/h
  • rekord 26.10 km/h
  • temperatura 20.0°C
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Tradycyjnie z Kluską na Pisię Gągolinę

Wtorek, 4 kwietnia 2017 · dodano: 04.04.2017 | Komentarze 8

Mini parking rowerowy pod przedszkolem Kluski



Oba przedszkolne place zabaw są pod kasztanami, ten większy pod pięcioma (a może sześcioma), a ten mniejszy pod czterema.




Myk bocznymi drogami (co się wiązało niestety z wertepiastymi odcinkami) nad Pisię Gągolinę



Ta dziura w mostku jest taka ciekawa



A teraz wrzucamy patyczki do wody! Hmmm, trochę się chyba sfrajerzyliśmy, trzeba było tą metrówkę użyć do zrobienia palmy wielkanocnej (eskapebolskiej) na konkurs w przedszkolu.



A teraz ten patycek!



Smuteczek



Czosnek niedźwiedzi mniam.



A teraz pora podlać kwiatki



A tych kwiatków było mrowie,
Tata o nich wam opowie

Kokorycz, co  wabi fioletami
Z pełnymi lub pustymi bulwami



Zawilec gajowy czyli biały
Z żółtym pod jednym drzewem stały




Ziarnopłon to kwiatek wiosenny
Czy da się z niego zrobić środek nasenny?



Złoć żółta w zasadzie przekwitła już
Lecz się rozejrzyj -  spotkasz a nuż



Ta śledziennica skręto-listkami stała
A na mostku - kolonia mała




Rutewkowata obok rosła zdrojówka
Rozkwita kolejny kwiatek! Prawie nówka!


Łuskiewnik różowy wykwita spod ziemi
Pasożytniczego trybu życia nie zmieni



Czosnku niedźwiedziego zielona kępa
Jeszcze nie kwitnie, lecz już zapachem nęka



A co tak kwitnie na zielono?
Zamiast na biało, żółto lub czerwono




  • dystans 59.76 km
  • 8.00 km terenu
  • czas 03:31
  • średnio 16.99 km/h
  • rekord 31.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Sezon sandałkowy

Niedziela, 2 kwietnia 2017 · dodano: 04.04.2017 | Komentarze 1

Rano okazało się, że lavince zeszło powietrze z koła... więc trzeba było zmienić dętkę, a z opony wyciągnąłem ze 4 okruchy szkła (przy czym tylko jeden się przebił), a z drugiej kolejne 4. Teraz są takie ilości szkła na ulicach, śmieszkach rowerowych, chodnikach, że nie byłem nawet zdziwiony, co większe kawałki zwykle da się ominąć, ale takich drobin nawet nie widać.

Wczoraj zazdrościłem lavince sandałków, więc dzisiaj ja też je założyłem. Sezon sandałkowy uważam za otwarty!

Zawilce gajowe, tym razem prawdziwe leśne, a nie jakieś parkowe.




Bardzo ważny punkt hydrologiczny na mapie Mazowsza - ujście Suchej do Suchej... przy czym nie rozstrzygnięto do tej pory której Suchej do której Suchej.



Babski Borek, koło Babskich Bud... jeziorko, które nazywamy z tej okazji również Babskim Jeziorkiem (albo Babskim Bajorkiem).





Przerwa hamakowo-kawowo-plackowo-kanapkowo-bananowo-jabłkowow-jakaśtam.



Zahaczamy jeszcze o dawną bazę rakietową





A na koniec Zalew (a właściwie Wylew) Pisia Tuczna. Oczywiście z dedykacją.