teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 124075.40 km z czego 18790.55 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 31.65 km
  • 4.50 km terenu
  • czas 01:48
  • średnio 17.58 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Rundka po okolicy

Środa, 27 grudnia 2017 · dodano: 29.12.2017 | Komentarze 9

Ot, taka krótka rundka po okolicy... postanowiłem sprawdzić kilka dróg, żeby zobaczyć czy się nie wyasfaltowały, zwłaszcza że ostatnio widziałem na jednej z nich asfalt. Dziś się okazało, że owszem jest, ale niewiele i  zaraz się kończy, a dalej błoto, albo droga utwardzona gruzem. Przebiłem się, ale dalej już poleciałem asfaltami.

To nie jeziorko, to łąka.




Zahaczyłem o cmentarz ewangelicki w Aleksandrii, skoro byłem w okolicy (+ze 200m błota).











A to chyba kuźnia dzięcioła - wydziobane przez niego szyszki świerkowe. Obok faktycznie są świerki, ale te szyszki leżały kawałek w bok pod innymi drzewami. Ta jedna jest chyba "na potem".




Tu stacja Sucha Żyrardowska. Z regulaminu stacji:
- stacja nie posiada baru, kawiarni, restauracji, czy innego punktu sprzedaży napojów,
- na stacji wagony Warsu nie zatrzymują się,
- przy stacji brak hydrantu, studni, czy innego ujęcia wody,
- w płyny należy się zaopatrzyć wcześniej we własnym zakresie




  • dystans 5.48 km
  • czas 00:21
  • średnio 15.66 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Z klu na dworzec

Wtorek, 26 grudnia 2017 · dodano: 29.12.2017 | Komentarze 8

Jako że jeszcze trwały święta, to mały ruch na ulicach, ale po świętach i poprzedzającym je weekendzie strasznie dużo szkła z potłuczonych flaszek... trzeba bardzo uważać jadąc, żeby omijać takie miejsa.





A tak na marginesie, w okresie przedświątecznym robiliśmy z Kluską różne eksperymenty z wodą, lodem, świeczkami, także z sodą oczyszczoną i kwaskiem cytrynowym, olejem itp.

Oto przypadkiem wyszedł nam lodowy grzybek (nóżka też z lodu).



Podgrzewacze pływające dookoła bryły lodu.




Olej, woda i różne dodatki.




Zamieszkało u nas zwierzątko (a właściwie grzybek), wabi się Burek. Są to drożdże, które pływają w wodzie, żrą cukier i napełniają balonik dwutlenkiem węgla.



W święta obowiązkowo robienie pierniczków... Kluska już od tygodnia suszyła nam o nie głowę, zwłaszcza że w przedszkolu też robili.




  • dystans 30.39 km
  • czas 02:11
  • średnio 13.92 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście x3

Środa, 20 grudnia 2017 · dodano: 28.12.2017 | Komentarze 2

Dzięki zamarznięciu (częściowemu) stawu na Bielniku, weszliśmy w sezon monitorowania pokrywy lodowej na nim... ale szybko się skończyło wraz z końcem mrozów (i tak niewielkich). Trochę śniegu spadło, to zbielał.





Żabie Oczko w parku.



I następnego dnia wraz z początkiem odwilży.





Choinka na tle Nowej Przędzalni.



W bibliotece awaria serwerów (panie coś mówiły o wirusie) i wszystkie filie będą nieczynne do połowy stycznia. No cóż, katalog komputerowy jest bardzo wygodny, ale pojawiają się problemy z tą nowoczesnością... przy starym katalogu karteczkowym, to nawet jakby prąd wyłączyli, to można by pracować przy latarkach (przy świeczkach w takiej placówce lepiej nie).



Dawna biblioteka fabryczna ma  dobry adres. Komisja dekomunizacyjna chciała nam 1 Maja zdekomunizować i zamienić na 3 Maja (dowcip polega na tym, że ulica 3 Maja już jest w Żyrardowie, więc ja trzeba by było zmienić na jeszcze inną... bajzel na kółkach), ale to nie przeszło,  bo ulicę Wiskicką na 1 Maja zmieniono jeszcze w okresie międzywojennym.



  • dystans 14.68 km
  • 4.50 km terenu
  • czas 00:57
  • średnio 15.45 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Po lesie z lekkim mrozem

Wtorek, 19 grudnia 2017 · dodano: 27.12.2017 | Komentarze 5

Mróz odrobinę większy, staw na Bielniku coraz bardziej zamarznięty.





Można już chodzić po wodzie i taplać się w przeręblu.




W lesie błoto i kałuże zaczęły już krzepnąć, przynajmniej te mniejsze... większe błotko nadal dobrze się trzyma, zwłaszcza że jak jakiś samochód przejedzie od czasu do czasu, to rozmemle wszystko z powrotem.

Ale nieduże i nie niepokojone przez nikogo bajorka zaczęły się pokrywać lodem.





Z tej drogi nie skorzystałem.



Zimozielone towarzystwo... święta mi się pochrzaniły i narwałem bukiecik borówek (i to z z kilkoma owocami), ale nic to, będzie zamiast sianka.



Ktoś miał chyba jakiś drób na obiad... albo kolację. A może na śniadanie? Podwieczorek?




  • dystans 2.85 km
  • czas 00:11
  • średnio 15.55 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Po klu do przedszkola (+ o wizycie szacha)

Wtorek, 19 grudnia 2017 · dodano: 26.12.2017 | Komentarze 4

Na wystawie w szatni panują niepodzielnie świąteczne klimaty.




A to domowe dzieło - jest to nowy wzór róży wiatrów, zaprojektowany przez Kluskę.



Nasze przedszkole jest jak pałac
Dziwi się Europa cała
Pan Dittrich piękny zbudował gmach
Chwalił go nawet sam perski szach


(z wierszyka będącego hymnem przedszkola)



Faktycznie w 1889 do Żyrardowa przyjechał perski szach Nasr-ed-Din (Naser ad-Din Szah Kadżar - wiki), który zwiedzał ochronkę fabryczną, pisze o tym wydarzeniu np. Paweł Hulka-Laskowski w książce "Mój Żyrardów" (dostępna online w bibliotekach cyfrowych)



Wizyta szacha w Warszawie była na bieżąco relacjonowana w gazetach warszawskich. Szach Warszawę odwiedzał już drugi raz. Teraz, podczas trzeciej podróży po Europie, szach do Warszawy przyjechał na kilkanaście dni po drodze z Moskwy do Berlina. Nie siedział cały czas w mieści, tylko wyruszał na wycieczki i zawitał min. do Spały, Skierniewic, Modlina i właśnie do Żyrardowa.

Najdokładniejszą relację z wizyty w Żyrardowie znalazłem w Kurjerze Codziennym, poniżej wklejam tylko wybrane fragmenty, a cała relacja jest tutaj: Kurjer Codzienny 6 czerwca 1889r. Najpierw o zwiedzaniu ochronki:



Biust Dittricha znajduje się w sali kolumnowej, reprezentacyjnej sali przedszkola gdzie odbywają się wszelkie wydarzenia i tam niewątpliwie posadzono szacha. Fotki z popiersiem Dittricha i salą kolumnową możecie obejrzeć w tym wpisie.

Czym dziś nakarmiono dzieci:



A czym nakarmiono szacha (przy czym nie jadł w przedszkolu, a w resursie):



Wizyta szacha była szeroko opisywanym wydarzeniem w Warszawie, to jednak po ponad stu lat już prawie nikt nie pamięta o tej wizycie. Zresztą nic dziwnego, ileż to bowiem koronowanych głów odwiedzało Warszawę. Oto ciekawy przykład - księga pamiątkowa Filtrów warszawskich (wybudowanych w latach 1883-86), pierwszy wpis jest z 1889 roku po arabsku... Ponoć pracownicy kilka lat się głowili na zagadką kto jest jego autorem, dopiero w pamiętnikach prezydenta Starynkiewicza znaleźli wzmiankę o wizycie szacha w Filtrach (artykuł - daty w starym stylu). Dla Żyrardowa jednak było to bardzo ważne wydarzenie wydarzenie i bardziej pamiętane - uwiecznione choćby w przytoczonym wyżej  wierszyku, czy we wspomnieniach Pawła Hulki-Laskowskiego (będących dla Żyrardowiaka lekturą obowiązkową)


*) A tak na marginesie - czy wam też myli się prezydent Starynkiewicz z prezydentem Starzyńskim? Tak jak na przykład Krasicki z Krasińskim i Kraszewskim.


  • dystans 27.78 km
  • 7.50 km terenu
  • czas 01:52
  • średnio 14.88 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Las, błoto, błoto, błoto, kałuże

Poniedziałek, 18 grudnia 2017 · dodano: 25.12.2017 | Komentarze 11

W nocy lekki przymrozek... niestety zbyt lekki. Owszem, stawy i kanałki w parku zaczęły zamarzać i  w związku z tym staw na Bielniku zmienił się w Kaczy Staw, bo zebrały się na nim wszystkie kaczki. Również w terenie otwartym kałuże trochę pozamarzały, ale w lesie ani trochę - kałuże, błoto ani odrobiny nie skrzepły.




Fotki z błotnistej Rudzkiej Drogi wrzucałem poprzednio, bo mi tematycznie pasowały, więc teraz już je sobie daruję i zacznę od mokrych okoliczności przyrody poza drogą.





Rudy kolor niewątpliwie wskazuje, że tutaj wytrąca się ruda darniowa. Biorąc to wszystko pod uwagę nie powinno dziwić, że nim powstał Żyrardów, w jego miejscu była wieś o nazwie Ruda Guzowska.




Dolina Suchszego Dopływu Suchej.



Tak się skupiałem na przebijaniu błotnistą drogą, że zapomniałem skręcić w boczną dróżkę. Zdecydowałem się, że nie będę wracał tym błotem (zwłaszcza że ostatni odcinek był jednym z najgorszych) i przebijałem się wzdłuż torów.




Różne rzeczy można znaleźć przy torach... pamiętam, że jak zamknęli Tunel średnicowy w Warszawie do remontu, to nim ruszył remont załapaliśmy się na wycieczkę tunelem i znajdowało się tam różne rzeczy, które nagromadziły się tam w czasie eksploatacji. Ludzie wychodzili na Śródmieście z różnymi trofeami - poręcz, śmietniczka i wiele innych, tabliczki też oczywiście były. Ja też mam śmietniczkę, a nawet chyba popielniczkę PKP jednak znalezione gdzie indziej podczas wędrówek przy torach lub torami.



I znowu Suchszy Dopływ Suchej, a bobry nie próżnują.




Powrót naobkoło, bo nie miałem najmniejszej ochoty znów przebijać się przez błotnistą drogę.




  • dystans 13.03 km
  • 7.50 km terenu
  • czas 00:52
  • średnio 15.03 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Krzyże i mogiły lasu żyrardowskiego

Środa, 13 grudnia 2017 · dodano: 23.12.2017 | Komentarze 7

W książce Pawła Wiktorskiego "Lot nad kołyską" znalazłem kolejny kawałek (oto on w całości, zaś poniżej krótsze fragmenty akurat pasujące do okoliczności). Przy tej okazji, postanowiłem się wybrać do żyrardowskiego lasu objechać mogiłki, krzyże i kapliczki. Miałem nadzieję na jakiś solidny, albo przynajmniej dłuższy mróz, który zetnie błoto, ale niestety się nie doczekałem... ostatecznie objazd odbył się na trzy raty (choć spokojnie można to zrobić za jednym zamachem), na początek krótki, mniej błotnisty odcinek, później po lekkich przymrozkach, które w lesie nie zmieniły sytuacji, najbardziej błotnisty fragment i za trzecim razem dokończenie tematu.

Oto jak Wiktorski pisze o Rudzkiej Drodze... istniała ona także przed wojną, więc wychodzi że nie została zbudowana od zera, tylko przygotowana pod ciężki sprzęt.



I ja mogę napisać prawie to samo, że kiedyś była równiejsza, ale teraz potworzyły się dziury i w dzień można jeździć sprawniej esami-floresami, ale po nocy ciężko. Paskudna droga.

Tak, kilkanaście lat temu od czasu do czasu nią jeździłem, także w nocy... teraz jednak bardzo rzadko na nią wjadę, tylko za dnia, a potem długo mam jej dosyć i omijam szerokim łukiem. Droga zniszczała wraz ze wzrostem ruchu samochodowego (a przy obecnym stanie już mało kto tędy jeździ i nie skrótem do Jesionki, tylko do lasu), poza tym ze zwiększoną ilością wycinek, także więcej ciężkiego sprzętu tędy jeździ.

Przez chwilę  znośny był odcinek od Żyrardowa do obwodnicy, który utwardzili tłuczniem.. Gdy już się ubił, to przez rok, czy dwa była to sensowna trasa, ale też sporo osób zaczęło tędy jeździć samochodami do lasu i już jest cała w dziurach. Za obwodnicą jest jednak gorzej.





Docieram do krzyżówki z Józefowską Drogą, tu stoi sobie starzy krzyż. Z lokalizacji - typowy krzyż na rozstajach. Zarówno ten, jak i większość pozostałych krzyży/kapliczek jest zaznaczona na przedwojennych mapach, a jeśli nie, to wyraźnie o tym napiszę.





Kiedyś miejsce było bardziej malownicze, gdy drogi nie były tak zryte jak teraz.



Kawałek dalej jest krzyż metalowy - kilka lat temu był trudny do zauważenia, bo pomiędzy drzewami był dobrze zamaskowany. Teraz stoi na skraju ścinki zupełniej, za to łatwiej go zauważyć. Ten krzyż upamiętnia miejsce pierwotnego pochówku Michała Smolińskiego, zamordowanego przez Niemców w 1942, po ataku dywersyjnym w rejonie przystanku Sucha Żyrardowksa. Po wojnie ciało zostało ekshumowane na cmentarz w Żyrardowie, a dokładny opis tego zdarzenia znajdziecie tutaj.




I jeszcze jedna, tajemnicza mogiła przy tej drodze. Niestety nic o niej nie wiem poza tym że jest... jako że najwięcej bezimiennych mogił jest z czasów wojen, to można podejrzewać że ta też jest z którejś wojny, ale nie na pewno.




Jeśli chodzi o mogiły, oto kolejny fragment z Wiktorskiego... już wcześniej myślałem o zrobieniu takiego objazdu (choć przy każdymz tych miejsc kiedyś już byłem), ale właśnie ta wzmianka o mogile rosyjskiego żołnierza, była bezpośrednim impulsem, by pojeździć teraz. Zwłaszcza że w miejscu, które najbardziej pasuje do opisu stoi krzyż.



I oto on, kiedyś otoczony lasem, teraz niestety na skraju lasu. Faktycznie stoi jakby na wzgórku mogilnym, ale to bywa mylne... ot z jednej strony podcięte przez drogę, z drugiej przez przygotowanie pod nasadzenia, ziemią z rowu podsypano teren pod krzyże i już wzgórek gotowy. Ale może ten wzgórek to jednak mogiła, skoro opis na to wskazuje? Teraz krzyż stoi na rozstajach, ale według starej mapy tych bocznych dróg nie było (albo były marne), a droga biegła do przejazdu którego już nie ma i faktycznie tu był skraj lasu.




Drugie ewentualne miejsce, które jednak nieco mniej pasuje do opisanej trasy, to ta kapliczka lub jej okolice.



Kolejny intrygujący krzyż jest przy torach kolejowych. Przed ostatnim remontem była tu ścieżka i dzikie przejście przez tory, ten kamienny, czy też betonowy krzyż stał  właśnie przy tej ścieżce, tuż przy torach, dopiero podczas remontu został przestawiony kilka-kilkanaście metrów dalej obok tego żeliwnego krzyża. Prawdopodobnie więc upamiętnia śmierć kogoś kto wpadł pod pociąg.

A ten drugi żeliwny? Przy torach w czasie wojen dużo się działo, więc może to pamiątka jakiegoś wydarzenia lub pochówku z tamtych czasów. Były różne transporty, w czasie I wojny funkcjonowały pociągi sanitarne z wagonami opatrunkowymi, nawet salkami operacyjnymi (wspomina o nich właśnie w tym rejonie angielska pielęgniarka Violetta Thurstan), w czasie II wojny były różne akcje dywersyjne, ucieczki więźniów z transportów (lub zakończone tragicznie próby ucieczek) itp. itd.




Niedaleko jest nietypowa i bardzo tajemnicza kapliczka, jest tam data 1942  (powiększenie metalowego serca)... tutaj można się domyślać właśnie jakiejś tragicznej historii z czasów II wojny. A jak było naprawdę? Oczywiście nie ma kapliczki na przedwojennej mapie, tego krzyża powyżej też nie.




Kolejny krzyż, tym razem w lesie przy drodze między Łubnem a Tomaszewem. Na ziemi leżą jeszcze omszałe resztki starego krzyża.





Kolejny drewniany krzyż jest na krzyżówce przy Sokólskiej Drodze biegnącej z Żyrardowa do Sokula, tutaj zaś odchodzi droga na Działki i Wiskitki. Wygląda na typowy krzyż na rozstajach i jest w mojej opinii jednym z najmniej podejrzanych krzyży jeśli chodzi o zapomniane pochówki.




Kawałek dalej też przy Sokulskiej drodze, w miejscu gdzie jest skrótowa droga z Sokula na Działki, mam na mapach topograficznych zaznaczony krzyż/kapliczkę. Na mapie przedwojennej nie ma, za to jest gajówka. Ze względu na obwodnicę, która odcięła tę drogę od Żyrardowa, dawno tędy nie jeździłem i nie pamiętałem czy coś tam było. Na miejscu okazało się, że owszem, była kapliczka skrzynkowa, ale zostały tylko ślady po niej. Pewnie zawieszona przez mieszkańców gajówki.




Zaglądam do zabudowań Sokula z dala od głównej części wsi, pod lasem w rejonie dawnej gajówki Sokule.



Tu dosyć dziwnie w bok od zabudowań stoi taki oto krzyż.




Przy drodze zaś, taki nieduży, mniej więcej na poziomie któregoś z gospodarstw. Mimo że dosyć niepozorny, to jest zaznaczony na mapach topo, ale na przedwojennej nie.



Pod Chrobotami przy drodze od strony lasu kolejny, dosyć wysoki krzyż. Na tabliczce fundator i data -1924.




No i jeszcze odwiedziłem  "mogiłkę Kluski" - tajemniczy prostokątny wzgórek, który znalazła w czasie jednej z wycieczek Kluska, włażąc na niego. Oceniliśmy że ma wygląd bardzo mogilny (regularny), a że dosyć duża, to może to być mogiła zbiorowa. Choć tego się trzymamy, to jednak nie można wykluczyć, wzgórek usypany w innych okolicznościach.



I to tyle, ile z tych krzyży skrywa mogiłę? Kto spoczywa w tych mogiłach o których wiadomo że są mogiłami i w tych nieznanych?  Kiedy zginęli? A ile jest tam jeszcze mogił nie oznaczonych w żaden sposób? I wreszcie jakie wydarzenia upamiętnia część z krzyży/kapliczek? Ten las skrywa jeszcze wiele tajemnic.


  • dystans 2.84 km
  • czas 00:10
  • średnio 17.04 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Po klu do przedszkola

Środa, 13 grudnia 2017 · dodano: 19.12.2017 | Komentarze 15

Dziś razem z lavinką byliśmy odebrać Klu z przedszkola, bo były występy przedświąteczne. Jako że z tej okazji trzeba było przebrać Klu w strój aniołka, to była okazja wytłumaczyć jej co to jest anioł... no więc anioł to jest... eee ten, no...

Stanęło na tym, że jest to mityczne stworzenie będące skrzyżowaniem człowieka i ptaka, tak jak inne hybrydy - syrenka, pegaz, czy gryf (gryfa ostatnio przerabialiśmy przy okazji oglądania herbów). A przy okazji aureolki (tudzież nimbu), była okazja wspomnieć o zajwiskach optycznych, np. Widmie Brockenu... swoją drogą Widmo Brockenu faktycznie wygląda jak anioł, zwłaszcza jak się macha rękami, to wtedy nawet skrzydła są.



Ponieważ występy były z sąsiednią grupą, Kluska dobrała się z psiapsiółką z podwórka, która do tamtej grupy chodzi. Świetnie się dobrały - Klu jest jedną z wyższych dziewczynek w roczniku, a Wiktorka jedną z niższych. Jakby planowały karierę jako duet komików, to lepiej by się dobrać nie mogły.

Impreza Klusce się podobała, tylko marudziła, że za krótka.



Poza tym w tym tygodniu Kluska dostała z przedszkola paczkę na święta - tym razem słodyczy niewiele, za to dwie gry z kartami edukacyjnymi. Część matematyczna jest w zasadzie dla Kluski zbyt łatwa, bo już to przerobiliśmy, ale zawsze nowy rekwizyt jest okazją do przypomnienia materiału i zajmie dziecko na kilka minut.

Kluska dodaje już nie tylko dwie proste liczby, ale też większą liczbę liczb do siebie, przerabiamy też przemienność dodawania. Niewiele też większej troski, przysparza jej orzech włoski... eee, znaczy chciałem powiedzieć odejmowanie. Rachuje na palcach aż miło.




"Dla mnie to łatwizna" - jak by powiedziała Kluska. No to zajęliśmy się dodawaniem kolorów. A potem wzięliśmy się za literki... same literki też zbyt łatwe, więc trzeba było zabawę urozmaicić i uzupełnic o nowe elementy.



A na koniec tygodnia Klusce wypadł pierwszy ząb... to pewnie przez to dodawanie, zęby mądrości stwierdziły że już czas i się pchają na zewnątrz.


.


  • dystans 53.76 km
  • czas 03:11
  • średnio 16.89 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Po mieście x6 (trylinka)

Wtorek, 12 grudnia 2017 · dodano: 17.12.2017 | Komentarze 14

Z cyklu - jak nie parkować roweru.



Trylinka. Dla rowerzysty trylinka to jedna z gorszych nawierzchni, dlatego gdy kiedyś trafiłem na odmianę trylinki, która była jeszcze gorsza, bo skrzyżowana z brukiem, byłem pełen podziwu dla pomysłowości tego kto to wymyśli i nie miałem wątpliwości, że było to wyjątkowy sadysta.



Aż tu nagle przy lekturze żyrardowskich wspomnień Pawła Wiktorskiego (książka "Lot nad kołyską"), trafiłem na taki oto fragment. Czyli że taka trylinka z kamieniami, to nie jest jakiś nowy wynalazek, lecz stosowano ją już w okresie międzywojennym i była to chyba pierwotna forma trylinki (co potwierdza wpis z Wikipedii - skąd dowiemy się min. że trylinkę opatentował Władysław Tryliński w 1933).  No cóż, w porównaniu z kocimi łbami, to może faktycznie to był postęp.



Takiej kamiennej trylinki w Żyrardowie już chyba nie ma, w każdym razie ja na nią nie trafiłem. Kocich łbów też już prawie nie ma.



Zamiast kamienno-betonowej trylinki, znalazłem jej bliską krewną - małe kwadratowe płytki. Upiorna uliczka jeśli chodzi o jazdę rowerem.



Zwykłej, betonowej trylinki jeszcze trochę jest, co prawda uliczek trylinkowych nie jest zbyt dużo i są one zwykle krótki, ale za to sporo jest trylinki na podjazdach, zatoczkach, parkingach, osiedlowych uliczkach czy na targowisku.

To że trylinka jest fatalną nawierzchnią nie wynika chyba z samych właściwości trylinki, tylko z tego te uliczki są stare, trylinka była układana kilkadziesiąt lat temu i od tej pory się zużyła - kostki porozjeżdżały się na w pionie i bki, przez co powstały szpary (może to też kwestia marnego ułożenia), powykruszała się popękała... Mam wrażenie że nie jest gorsza od kostki betonowej i sądzę że po tylu latach kostka byłaby w jeszcze gorszym stanie.



Tu przykład względnie nowej trylinki, która ma kilka, no może kilkanaście lat i komfort jazdy jest podobny do jazdy po niefazowanej kostce (a lepszy w porównaniu z kostką fazowaną).



A jak się mocniej wykruszy, to czasem widać że też jest oszczędnościowa, może nie wypełniona kamieniami polnymi, ale żwirem.



W Żyrardowie sporo ulic było trylinkowych, bo widać w wielu miejscach, że trylinka jest pod asfaltem. Kto wie, może jeszcze ta kamienno-betonowa gdzieś jest?




Zwłaszcza jak się wykrusza asfalt, ro można zobaczyć co było pod spodem - najczęściej trylinka, także kocie łby, rzadziej małe kwadratowe płytki, a na opłotkach także betonowe płyty.




Rozszerzony wpis o trylince powstał na blogu pocztówkowym: Nieśmiertelna trylinka. (edit: ponieważ znalazłem taką brukową trylinkę w Żyrku, zdjęcia wstawiam we wpisie z powyższego linku)




.


  • dystans 2.85 km
  • czas 00:11
  • średnio 15.55 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Po klu do przedszkola

Poniedziałek, 11 grudnia 2017 · dodano: 16.12.2017 | Komentarze 5

Czym mi dziś nakarmili dziecko



Grudzień poznajemy po tym, że wszystko przystrojone świątecznie - korytarz wejściowy do przedszkola też.



W szatni wystawa choinek




Coś dla huanna, choinka z makaronu (tylko trochę niewyraźna mi wyszła).