teczka bikera meteor2017
meteor2017 bs-profil
Poczet rowerów
Jakieś tam wykresy
Kalendarium
- 2026, Sierpień8 - 9
- 2026, Lipiec19 - 13
- 2026, Czerwiec17 - 8
- 2026, Maj15 - 11
- 2026, Kwiecień18 - 18
- 2026, Marzec25 - 25
- 2026, Luty6 - 10
- 2026, Styczeń4 - 10
- 2025, Grudzień20 - 8
- 2025, Listopad20 - 15
- 2025, Październik21 - 9
- 2025, Wrzesień25 - 28
- 2025, Sierpień28 - 18
- 2025, Lipiec30 - 64
- 2025, Czerwiec24 - 38
- 2025, Maj28 - 40
- 2025, Kwiecień12 - 25
- 2025, Marzec18 - 46
- 2025, Luty12 - 32
- 2025, Styczeń15 - 50
- 2024, Grudzień21 - 69
- 2024, Listopad13 - 25
- 2024, Październik22 - 58
- 2024, Wrzesień16 - 36
- 2024, Sierpień9 - 19
- 2024, Lipiec12 - 32
- 2024, Czerwiec18 - 74
- 2024, Maj12 - 44
- 2024, Kwiecień15 - 56
- 2024, Marzec15 - 43
- 2024, Luty8 - 35
- 2024, Styczeń5 - 14
- 2023, Grudzień9 - 41
- 2023, Listopad10 - 43
- 2023, Październik22 - 106
- 2023, Wrzesień21 - 102
- 2023, Sierpień18 - 81
- 2023, Lipiec14 - 47
- 2023, Czerwiec19 - 74
- 2023, Maj28 - 100
- 2023, Kwiecień23 - 127
- 2023, Marzec16 - 87
- 2023, Luty19 - 99
- 2023, Styczeń17 - 91
- 2022, Grudzień18 - 113
- 2022, Listopad26 - 112
- 2022, Październik31 - 91
- 2022, Wrzesień30 - 114
- 2022, Sierpień22 - 95
- 2022, Lipiec26 - 104
- 2022, Czerwiec30 - 68
- 2022, Maj34 - 136
- 2022, Kwiecień23 - 78
- 2022, Marzec25 - 91
- 2022, Luty20 - 88
- 2022, Styczeń25 - 123
- 2021, Grudzień15 - 110
- 2021, Listopad21 - 64
- 2021, Październik22 - 105
- 2021, Wrzesień18 - 86
- 2021, Sierpień18 - 110
- 2021, Lipiec13 - 62
- 2021, Czerwiec16 - 78
- 2021, Maj23 - 95
- 2021, Kwiecień22 - 124
- 2021, Marzec19 - 95
- 2021, Luty10 - 38
- 2021, Styczeń14 - 63
- 2020, Grudzień15 - 27
- 2020, Listopad15 - 17
- 2020, Październik23 - 19
- 2020, Wrzesień21 - 77
- 2020, Sierpień16 - 82
- 2020, Lipiec18 - 77
- 2020, Czerwiec21 - 84
- 2020, Maj25 - 102
- 2020, Kwiecień28 - 220
- 2020, Marzec27 - 77
- 2020, Luty18 - 40
- 2020, Styczeń9 - 11
- 2019, Grudzień13 - 15
- 2019, Listopad13 - 12
- 2019, Październik22 - 47
- 2019, Wrzesień21 - 46
- 2019, Sierpień21 - 19
- 2019, Lipiec26 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 17
- 2019, Maj35 - 48
- 2019, Kwiecień34 - 40
- 2019, Marzec34 - 49
- 2019, Luty29 - 44
- 2019, Styczeń36 - 162
- 2018, Grudzień16 - 22
- 2018, Listopad23 - 5
- 2018, Październik25 - 20
- 2018, Wrzesień21 - 24
- 2018, Sierpień25 - 57
- 2018, Lipiec26 - 59
- 2018, Czerwiec16 - 44
- 2018, Maj20 - 32
- 2018, Kwiecień23 - 66
- 2018, Marzec23 - 66
- 2018, Luty20 - 87
- 2018, Styczeń15 - 74
- 2017, Grudzień19 - 111
- 2017, Listopad12 - 46
- 2017, Październik24 - 49
- 2017, Wrzesień22 - 82
- 2017, Sierpień22 - 64
- 2017, Lipiec19 - 45
- 2017, Czerwiec21 - 60
- 2017, Maj24 - 171
- 2017, Kwiecień20 - 165
- 2017, Marzec17 - 73
- 2017, Luty11 - 46
- 2017, Styczeń17 - 84
- 2016, Grudzień14 - 48
- 2016, Listopad26 - 129
- 2016, Październik20 - 117
- 2016, Wrzesień26 - 103
- 2016, Sierpień37 - 179
- 2016, Lipiec32 - 278
- 2016, Czerwiec30 - 102
- 2016, Maj36 - 127
- 2016, Kwiecień36 - 139
- 2016, Marzec41 - 173
- 2016, Luty31 - 116
- 2016, Styczeń28 - 180
- 2015, Grudzień16 - 118
- 2015, Listopad21 - 82
- 2015, Październik32 - 98
- 2015, Wrzesień21 - 109
- 2015, Sierpień7 - 29
- 2015, Lipiec27 - 86
- 2015, Czerwiec32 - 71
- 2015, Maj25 - 168
- 2015, Kwiecień17 - 113
- 2015, Marzec16 - 88
- 2015, Luty9 - 90
- 2015, Styczeń4 - 22
- 2014, Grudzień19 - 192
- 2014, Listopad18 - 87
- 2014, Październik12 - 96
- 2014, Wrzesień20 - 85
- 2014, Sierpień13 - 26
- 2014, Lipiec12 - 78
- 2014, Czerwiec17 - 89
- 2014, Maj27 - 122
- 2014, Kwiecień17 - 122
- 2014, Marzec9 - 85
- 2014, Luty7 - 69
- 2014, Styczeń5 - 53
- 2013, Grudzień17 - 187
- 2013, Listopad15 - 117
- 2013, Październik20 - 137
- 2013, Wrzesień18 - 162
- 2013, Sierpień16 - 74
- 2013, Lipiec4 - 20
- 2013, Czerwiec12 - 98
- 2013, Maj15 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 76
- 2013, Marzec8 - 100
- 2013, Luty5 - 56
- 2013, Styczeń7 - 147
- 2012, Grudzień5 - 38
- 2012, Listopad5 - 127
- 2012, Październik4 - 23
- 2012, Wrzesień4 - 27
- 2012, Sierpień10 - 32
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec6 - 31
- 2012, Maj17 - 116
- 2012, Kwiecień19 - 106
- 2012, Marzec12 - 79
- 2012, Luty4 - 21
- 2012, Styczeń3 - 37
- 2011, Grudzień3 - 31
- 2011, Listopad13 - 135
- 2011, Październik15 - 121
- 2011, Wrzesień15 - 26
- 2011, Sierpień6 - 9
- 2011, Lipiec14 - 2
- 2011, Czerwiec13 - 83
- 2011, Maj12 - 78
- 2011, Kwiecień9 - 35
- 2011, Marzec2 - 3
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik13 - 14
- 2010, Wrzesień4 - 9
- 2010, Sierpień3 - 3
- 2010, Lipiec6 - 4
- 2010, Czerwiec7 - 3
- 2010, Maj8 - 5
- 2010, Kwiecień9 - 10
- 2010, Marzec1 - 0
- 2009, Grudzień7 - 13
- 2009, Listopad8 - 16
- 2009, Październik11 - 5
- 2009, Wrzesień19 - 21
- 2009, Sierpień18 - 14
- 2009, Lipiec25 - 11
- 2009, Czerwiec7 - 16
- 2009, Maj5 - 12
- 2009, Kwiecień10 - 22
- 2009, Marzec10 - 10
- 2009, Luty5 - 0
- 2009, Styczeń5 - 12
- dystans 47.30 km
- 16.20 km terenu
- czas 02:29
- średnio 19.05 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Zdążyć przed weekendem
Piątek, 11 października 2024 · dodano: 05.12.2024 | Komentarze 3
Grzybstats:- 330 podgrzybków
- 1 prawdziwek
- 1 zajączek
- 1 surojadka
- 6 kań
W tygodniu dużo ludzi w lesie i nie wyobrażam sobie co się dzieje w weekend, dlatego weekendowe wizyty w lesie sobie odpuściłem (zresztą kiedyś te grzyby trzeba ugotować). Rozmawiałem ze starszą panią (była z rowerem), która była w poprzedni weekend w lesie i potwierdziła że dużo ludzi.
A poza tym, tutaj staruszka na grzyby jeździ rowerem, a dużo młodsi najchętniej to by blachosmrodem pod samego grzyba podjechali... i tutaj poniżej mokry sen samochodziarza, bo prawdziwek którego zebrałem w czasie jazdy. Może nie bez zsiadania z roweru (choć tak też się zdarza), bo musiałem kilka kroków od dróżki odejść. I oto wyższość roweru nad samochodem - da się zbierać grzyby podczas jazdy rowerem, czasem nawet prosto z roweru, a często coś tam kątem oka wypatrzę. Natomiast z puszki jest to niemożliwe.
Z rana było trochę mokro, ale potem zrobiło się suszej, co widać choćby po fotkach podgrzybków.
Podjechałem znów w tę samą miejscówkę. W sumie to niesamowite, że codziennie chyba jest ona czesana przez kilka osób, w weekend nie wiadomo jakie watahy tam docierają, ja jeżdżę dwa razy w tygodniu i do tej pory już ponad 1000 podgrzybków tu uzbierałem, a grzyby nadal można znaleźć. Tym razem prawie 300 się udało zebrać, nadal głównie maluchy, ale też więcej średniaczków niż poprzednio, za do dużych praktycznie nie ma... widać że miejscówka regularnie czesana.
- Panie, kapelusz się panu podwinął.
W towarzystwie z olszówką.
- Te, nie pchaj się tak na mnie, rośnij w drugą stronę.
Podgrzybek w borówkach, to prawie jak nazwa gotowego dania.
Jeszcze zajrzałem do drugiej miejscówki, w której ostatnio znalazłem kilka grzybów. Tym razem udało się znaleźć 45 sztuk, ale w większości nadal tam pusto, zanim wreszcie trafiłem na rejon z podgrzybkami, to się nachodziłem z mizernym skutkiem i znów by się kilkoma skończyło gdybym szybciej odpuścił.
Z innych grzybków były czubajki, znaczy muchomory rdzawobrązowe.
Gołąbek-surojadka, ale to nie ta którą zebrałem.
A poza tym coraz bardziej jesiennie.
Następnie znów się przemieściłem w inny rejon lasu, by poszukać innych grzybów.
Po drodze czernidłak kołpakowaty, ale chyba już się nie nadaje do zbioru, bo u dołu widać, że czernieje.
Symboliczny zajączek się trafił.
Oraz kilka kań.
Zajrzałem do opieniek, które widziałem cztery dni wcześniej, by zobaczyć jak wyrosły... no wyrosły. No i nikt nie zebrał, znaczy w tygodniu nikt tu nie dotarł.
Porównanie pniaka w poniedziałek i piątek.
Ale wracając do piątkowych opieniek.
Odwiedziłem też miejsce, gdzie poprzednio dopiero wychodziły z ziemi tajemnicze, żółte grzyby. Tym razem udało mi się zidentyfikować, jest to prawdopodobnie zasłonak zawoalowany, czyli grzyb jadalny.
Taki cuś
Mleczaj chrząstka, uznawany u nas za niejadalny z powodu ostrego, piekącego smaku, jednak w niektórych regionach bywa jadany, trzeba go kilkukrotnie obgotować z odlewaniem wody, ale i tak jest ponoć łykowaty i niezbyt smaczny.
Muchomor cytrynowym z nóżką na koturnie.
Na koniec trafił się jeszcze taki borowik... szkoda, że kompletnie robaczywy.
- dystans 45.10 km
- 14.00 km terenu
- czas 02:25
- średnio 18.66 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Podgrzybkobranie na trzy termosy
Wtorek, 8 października 2024 · dodano: 04.12.2024 | Komentarze 2
grzybstats:- 443 podgrzybki
Jak jechałem to zaczęło mżyć i wzmagało się, ale potem przestało i się rozpogodziło, ociepliło i zaczęło się robić prawie gorąco. Aż żałowałem, że nie mam sandałków i krótkich spodenek na zmianę.
Sezon grzybowy w pełni, o pustym lesie można zapomnieć, nawet w środku tygodnia. Oprócz osób, które zostawią samochody pod lasem, czy na jakimś parkingu leśnym, są tęż blachosmrodziarze, którzy mimo zakazów wjazdu muszą się wpierdzielić w sam środek lasu. Nim dojechałem na docelową miejscówkę, ze trzy takie widziałem. Zdarzają się też blachosmrodziarze do kwadratu, czy sześcianu, wracając zajrzałem na jedną z miejscówek, tam też czasem wbijają się samochodami, ale zwykle zostawiają je przy główniejszej drodze leśnej, ale gdy wyjeżdżałem jeden taki musiał podjechać jeszcze 100-200m w las wjeżdżając w taką już zupełnie boczną, ledwie widoczną dróżkę, która zresztą dalej się kończy... miałem małą satysfakcję, bo chwilę wcześniej sprawdziłem że miejscówka zupełnie pusta, a był już wieczór i przed zmrokiem mogli nie mieć czasu podjechać do kolejnej.
W ogóle niektórzy to by chyba najchętniej zbierali grzyby nie wysiadając z samochodu, tak jak wędkarze łowią ryby (często siedzą kilka metrów od samochodu, ale raz autentycznie widziałem gościa łowiącego wprost z samochodu). Wymyśliłem nawet biznes "grzybobranie drive-in", otóż ustawia się baloty z grzybnią wzdłuż dróżki i wpuszcza za opłatą blachosmrodziarzy na grzybobranie. Znając życie, to Amerykanie, którzy są przodującą nacją drive-in, pewnie już to wymyślili.
Ale wracając do grzybów, najpierw pojechałem prosto na miejscówkę podgrzybkową, tę co zwykle ostatnio, bo w innych pusto. Ostatnio i tutaj się spotyka ludzi, w ciągu dnia przez miejscówkę przewinęło się kilka osób. No cóż, miałem do wyboru jechać gdzieś, gdzie nie ma ludzi, ale też nie ma grzybów, albo ruszyć tam gdzie są grzyby, ale też i ludzie.
Mimo, że sporo osób tu się kręci, znów udało się dużo uzbierać. Nieco mniej niż poprzednio, nie przebiłem 500 sztuk, ale masowo podobnie. Wracając jeszcze zerknąłem na inne miejscówki, w jednej coś tam się pojawia, znalazłem 7 podgrzybków, pozostałe puste.
Przerwa obiadowa - od lewej: zupa, kawa, herbata.
Zupa ze świeżych podgrzybków. Jak widać, lubię gęste zupy.
Żuczek też w czasie posiłku... ale straszny syf robi na stole.
Ale wracając do grzybobrania - podgrzybki już zupełnie podeschły.
Z jadalnych, to jeszcze czubajki się trafiały, znaczy muchomory rdzawobrązowe.
A z innych grzybków, dla urozmaicenia taki się nawinął pod obiektyw
Ponieważ zrobiło się słonecznie i ciepło, zaczęły latać różne motylki, widziałem cytrynki i rusałki, ale nie udało mi się ich sfocić, zresztą zbyt uporczywie na nie nie czatowałem.
Pojawiły się też gąsienice, trafiła się barczatka malinówka.
A także młoda barczatka dębówka
Gdy wracałem, było już zupełnie bezchmurnie. Jesienniejący jesion.
Rzepak kwitnie, czy inna gorczyca.
I inne kapustowate o białych kwiatach.
A gdy wróciłem, okazało się, że z grzybami zabrał się wtyk amerykański i postanowił dokonać inwazji mojego domu. Zresztą niedawno, pod koniec listopada, jednego takiego musiałem eksmitować z domu, może to ten sam postanowił ponowić próbę inwazji, chyba że jakiś inny zabrał się z lasu, albo jest już populacja na osiedlu.
Jest to gatunek inwazyjny, w Polsce obserwowany od 2007 roku.
- dystans 47.80 km
- 13.60 km terenu
- czas 02:31
- średnio 18.99 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Krajobraz po weekendzie
Poniedziałek, 7 października 2024 · dodano: 03.12.2024 | Komentarze 4
grzybstats:- 14 prawdziwków
- 5 kozaków
- 17 kań
- 10 podgrzybków
- 4 kurki
- 4 zajączki (suchogrzybki)
- 2 zajączki (podgrzybki)
- 2 maślaki żółte
Znów pojechałem w rejony koźlarzowo-borowikowe, ale tym razem nie na koniec grzybobrania obładowany podgrzybkami i spiesząc się by skorzystać z resztek dnia, tylko od razu ruszyłem w to miejsce. Miałem więc czas dokładniej obejść okolicę, a nie tylko zerknąć w jedno, czy dwa miejsca. Jak widać po grzybstatsie, efekty były lepsze, choć może nie jakieś rewelacyjne.
Kozaków znalazłem tylko pięć (gdzie te wysypy, gdy po kilkadziesiąt ich znajdywałem w tym miejscu), za to z przygodą. Otóż przy dróżce znalazłem jednego kozaka, zresztą w tym samym miejscu poprzednio znalazłem kilka. Postawiłem rower i chcę wejść w las w poszukiwaniu kolejnych... i zatrzymałem się wpół kroku, żeby nie wdepnąć w wygrzewającą się żmijkę (bardzo słonecznie nie było, ale słońce od czasu do czasu wyjrzało).
O, to jest ten przydrożny kozak.
W krzaki wlazłem więc nieco dalej, patrząc uważnie pod nogi... zresztą i tak bym to robił w poszukiwaniu grzybów. Żmije nie są jakieś chętne do atakowania, ale jakbym na taką nadepnął, to mogłaby się wkurzyć i przestraszyć. Co prawda to już nie lato i miałem na sobie pełne, solidne buty, oraz długie spodnie, ale wolałem nie sprawdzać czy uda jej się przebić przez materiał.
Kilka kozaków jeszcze udało się tam znaleźć.
A jak wychodziłem na drogę, to omal na skraju nie wlazłem w kolejną żmiję.
Zresztą tego dnia miałem szczęście do gadów. Później jak zauważyłem kątem oka jakiegoś grzyba i zatrzymałem się by sprawdzić co to, to roweru omal nie postawiłem na zaskrońcu.
Z ciekawych spotkań jeszcze takie coś. Nie byłem pewien, czy to gąsienica, czy może poczwarka, ale że znalazłem w miejscu gdzie zostawiałem rower, by pieszo pochodzić po okolicy, to gdy wróciłem okazało się, że robal się przemieścił, a zatem gąsienica.
Tak wygląda, gdy się ją przewróci na plecki.
A co z prawdziwkami? Początkowo widziałem tylko ślady po weekendzie, czyli na przykład jakieś skrawki robaczywych ogonków... aczkolwiek też niedużo. Dalej nie widziałem ani śladów zbierania, ani samych grzybów, w końcu z nudów zacząłem zbierać śmieci (zawsze staram się wywieźć jakiegoś śmiecia, albo kilka z lasu, aczkolwiek w czasie grzybobrania jest to co najwyżej jeden czy dwa śmieci wetknięte do kieszeni spodni, żeby mieć wolne ręce). I co? Jakby w nagrodę, dosłownie chwilę później znalazłem dwa prawdziwki, a niedługo potem trafiłem na miejsce gdzie zebrałem ok. 10 z tych 17 borowików.
Trafiły się nawet cztery kurki.
Kilka zajączków, znaczy kilka nierobaczywych.
Dwa maślaki żółte, już ewidentnie po wysypie maślakowym.
Trochę podgrzybków
No i kanie
Opieńki, które poprzednio tu widziałem, zostały zebrane - kolejne ślady weekendu. Ale znalazłem kolejny pieniek opieniek, aczkolwiek nie zbierałem.
Można też było trafić na opieńki wyrastające nie z pnia, lecz ze ściółki. Podobno jednak nie wyrastają one z samej ziemi, ile z gałązek i korzeni.
Innym grzybem, który wyrasta masowo z pni, jest maślanka wiązkowa. Ta jest grzybem trującym.
Inne grzyby wyrastające w podobnych wiązkach.
W tym roku był niesamowity wysyp muchomorów czerwonych, nie wiem czy kiedykolwiek tyle ich widziałem.
A tutaj jakiś grzybek pasożytniczy, wyrastający z resztek tęgoskóra, czy innego grzyba.
A to tajemnicze grzybki, dopiero kiełkujące z ziemi. Ciężko nawet było stwierdzić, czy są blaszkowe czy rurkowe... okazało się, że blaszkowe. Postanowiłem zapamiętać to miejsce i następnym razem sprawdzić je, gdy już podrosną.
- dystans 47.70 km
- 20.50 km terenu
- czas 02:33
- średnio 18.71 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Podgrzybki na mokro
Piątek, 4 października 2024 · dodano: 02.12.2024 | Komentarze 3
grzybstats:- 518 podgrzybków
- 5 kozaków
- 1 surojadka
Tym razem podeszczowo, więc było mokro.
Zmokłe krowy w przymglonym krajobrazie.
Zmokła sosenka.
Zmokłe podgrzybki, jedne bardziej, drugie mniej bo lepiej się schowały, a z czasem robiły się coraz suchsze. Wysyp się rozkręcił, choć cały czas w tej jednej miejscówce, inne nadal puste.
Podgrzybki syjamskie
Podgrzybki czasem lubią wyrastać tuż przy pniu drzewa lub wprost z niego, dotyczy to zarówno żywych sosen, jak i pniaków po ściętych drzewach. Bywa nawet tak, że w tym samym miejscu, w innym okresie pojawiają się podgrzybki przypniakowe, a kiedy indziej wyrastające normalnie ze ściółki.
Tutaj ekstremalne przypadki:
Ta jedna, symboliczna surojadka, znaczy gołąbek.
Zajączek, ale robaczywy
A tego grzybka zidentyfikowałem jako łuskwiak zmienny, jadalny ale nie zbierałem, w przypadku grzybów blaszkowych muszę mieć 300% pewności (a dla rurkowych tylko 200%), zresztą to było tylko kilka małych kapeluszy, a jakimś rarytasem, to on nie jest.
Inne małe grzybki
I taki cuś
Lisówka pomarańczowa, ta kępka młodych lisówek bardzo ładnie się prezentowała.
A to śluzowiec - gładysz kruchy
Następnie pojechałem poszukać kozaków i prawdziwków, podobnie jak poprzednio. Miałem zamiar przejechać obok pieńków opieniek, zobaczyć jak wyrosły, ale ostatecznie wybrałem inną trasę, krótszą i mniej wertepiastą. Ale i tak trafiłem na opieńki, które już się rozwinęły.
Prawdziwków tym razem nie znalazłem w ogóle, ale dla odmiany wpadło pięć kozaków.
Tutaj też trafiłem na kilka kępek młodych opieniek, ale niewiele więcej jak na zdjęciach, więc nie zbierałem, zresztą i tak byłem załadowany podgrzybkami na sztywno, a jeszcze trzeba je potem obrobić.
Z nieco podobnych do opieniek grzybów, głównie przez fakt że wyrastają wiązkami z pniaków, znalazłem na przykład maślankę ceglastą. Podobna jest częściej występująca, tyle że bardziej żółtawa maślanka wiązkowa.
Trafiłem też na takiego. Niewykluczone, że jest to młoda maślanka łagodna, ale głowy nie dam. Jeśli tak, to jest ona jadalna, w odróżnieniu od dwóch wymienionych powyżej maślanek.
- dystans 48.30 km
- 15.60 km terenu
- czas 02:37
- średnio 18.46 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Narastający Wysyp Podgrzybków (i Opieniek)
Wtorek, 1 października 2024 · dodano: 01.12.2024 | Komentarze 2
Dobiłem do października, mam więc dzisiaj dokładnie dwa miesiące zaległości.grzybstats:
- 191 podgrzybków
- 2 kozaki
- 3 prawdziwki
- 16 kań
- 2 pieńki opieniek (ok. 550)
Zanim jednak przejdę do grzybków, zacznę od spotkania z modliszką zwyczajną. Było to moje pierwsze spotkanie modliszki poza asfaltami i chodnikami, w ogóle to spotykam je od zeszłego roku, ale to dlatego że w ogóle na Mazowszu jest obserwowana może od 10 lat i wcześniej po prostu ich tu nie było.
Zwiększanie zasięgu przez modliszkę, to jeden ze skutków ocieplania klimatu, innym zwierzakiem który się w tych okolicznościach pojawił w moich okolicach, to pająk tygrzyk paskowany.
Aczkolwiek tego dnia nastąpiło sezonowe, obserwowane corocznie ochłodzenie klimatu z porannymi przymrozkami.
Znalazłem też takie poroże, na sarnie za duże, więc zapewne daniela, bo jeleni nie widywałem, choć nie moge ich wykluczyć.
Jeszcze widoczek na las i jedziemy z tymi grzybami.
Tym razem królowały podgrzybki. Po drodze sprawdziłem parę miejscówek, ale tylko w jednej znalazłem dwa podgrzybki, pozostałe puste. Za to w tej miejscówce co ostatnio, wyskoczyło więcej grzybów. Widać, że wysyp zaczął się rozkręcać.
Jeszcze ze dwa kozaki się trafiły.
Olszówki zbierał mój dziadek, bo były uznawane za grzyb jadalny, ale potem okazało się, że bywają zatrucia i to nawet śmiertelne.
Czubajeczka. Nie wiem dokładnie który gatunek, ale zasadniczo czubajeczki są trujące, lub niejadalne.
Z miejscówki podgrzybkowej pojechałem jeszcze poszukać prawdziwków i kozaków, tudzież sprawdzić czy są jakieś kanie lub inne grzyby. Po drodze zaś trafiłem na opieńki i to takie ładne, które dopiero co wykiełkowały, idealnie nadające się do marynowania. Co prawda byłem już załadowany podgrzybkami, ale skusiłem się i zebrałem dwa pieńki, wyszło ok. 550 sztuk.
Takich pieńków widziałem pięć, a gdy ruszyłem dalej, to jeszcze dwa mi mignęły w krzakach, toteż sądzę że jakbym tam połaził, to jeszcze z kilka bym znalazł... gdybym zbierał do oporu, to pewnie przekroczyłbym liczbę 2000 grzybów.
Robiło się już późno, dzień zbliżał się do końca i choć takie opieńki szybko się zbiera, ale zawsze trochę czasu mi to jednak zajęło i jak dojechałem na miejsce, to już niezbyt dużo czasu mi zostało nim zrobi się zbyt ciemno. Toteż tylko trochę rekonesansu zrobiłem na miejscówce, znalazłszy zero kozaków i dwa prawdziwki.
Oraz kanie.
- dystans 47.80 km
- 7.80 km terenu
- czas 02:34
- średnio 18.62 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
W pogoni za maślakami
Poniedziałek, 30 września 2024 · dodano: 30.11.2024 | Komentarze 4
grzybstats:- 91 maślaków zwyczajnych
- 76 maślaków żółtych
- 4 maślaki szarych/lepkich
- 7 zajączków
- 3 małe kanie
- 8 podgrzybków
- 2 prawdziwki
na poniższej fotce - maślak żółty
A teraz po kolei. Jeśli chodzi o maślaki, to nie mam swoich ulubionych, dobrych miejscówek. Owszem, w lesie czasem spotkam tu i ówdzie niewielkie, dosłownie punktowe skupiska i ostatnio większość z nich odwiedziłem. Poza tym kojarzę jeszcze parę miejsc, gdzie miałem przyjemność kiedyś napotkać maślaki, a skoro jest wysyp, to postanowiłem je odwiedzić.
Zacząłem od miejscówki, którą kilka dni wcześniej odwiedziłem, tym razem kań tam nie udało się nazbierać, bo już wyrosły i zarobaczywiały, a nowe przestały wyskakiwać... zmartwiło mnie to, bo miałem nadzieję, że wysyp będzie trwał dłużej, ale wygląda na to, że wszystko w jednym momencie wyrosło.
Maślaków 21 udało się znaleźć.
- Jakie te maślaki?
- Jak to jakie? Zwyczajne.
Następnie pojechałem do lasu, gdzie parę razy udało mi się uzbierać jakieś maślaki, na oku miałem dwie miejscówki. Na wzjeździe sporo samochodów, co nie wróżyło dobrze i rzeczywiście, jak dotarłem do pierwszej miejscówki, to z lewej strony widziałem jakichś ludzi, a z prawej słyszałem nawoływania. Stwierdziłem, że nie ma sensu tu szukać i zarządziłem odwrót, na dróżce wiodącej do miejscówki spotkałem jeszcze jakąś babcię, która tam szła. Jeśli tak to wygląda w poniedziałek, to aż nie chcę myśleć, co tam się działo w weekend. Stwierdziłem, że nie ma sensu jechać do drugiej miejscówki, bo tamta chyba jeszcze bardziej jest uczęszczana, w każdym razie widywałem tam kiedyś grzybiarzy.
Pojechałem więc do mojej tajnej miejscówki na maślaki żółte. Dlaczego tajna? Bo w trudno dostępnych krzakach i do tego nie da się zbyt blisko podjechać samochodem, trzeba jednak kawałek lasu przejść. I co? Sukces - 76 maślaków żółtych, kilka maślaków szarych, a jeszcze kania i kilka zajączków się trafiło.
żółte
szare
kania
zajączki
A to nie koniec, jeszcze taki bonus.
Po wyjechaniu z lasu, postanowiłem pojechać w pewne sosenki, gdzie kiedyś też trafiłem na wysyp maślaków, jednak nie za bardzo udało się wtedy uzbierać, bo prawie wszystkie były robaczywe. Zastanawiałem się, czy gdzieś po drodze nie wbić się kontrolnie w jakieś sosenki, ale wszędzie poparkowane samochody i ludzie łażący po krzakach, widać że sezon grzybowy zaczął się na dobre.
W docelowej miejscówce też jakiś samochód i ludzie w krzakach, ale tutaj obszar dosyć duży, więc spróbowałem pójść spróbować szczęścia dalej, mając nadzieję że tam ludzie nie docierali. Początkowo jednak szczęście mi nie dopisywało, poza dwiema kaniami, to mógłbym se tylko muchomorów nazbierać.
Ale w końcu trafiłem rejon, gdzie udało się jakieś 70 maślaków zwyczajnych uzbierać.
A poza tym dwa prawdziwki i kilka podgrzybków się trafiło.
- dystans 49.90 km
- 17.50 km terenu
- czas 02:37
- średnio 19.07 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Nagły Wysyp Maślaczków
Piątek, 27 września 2024 · dodano: 28.11.2024 | Komentarze 2
grzybstats:- 83 maślaki żółte
- 73 maślaki ziarniste
- 12 maślaków zwyczajnych
- 72 podgrzybki brunatne
- 3 kozaki
- 2 zajączki
Tym razem rundka leśna, co prawda nie mam tam dobrych miejscówek maślakowych, ale są miejsca gdzie znajduję czasem niewielką ilość maślaków. Teraz prawie w każdym z takim miejsc były maślaki i do tego w większości więcej niż kiedykolwiek tam widziałem. Na wjeździe do lasu trochę samochodów, ale w samym lesie pusto, z tego co widziałem ludzie ruszyli w młode sosenki pod lasem w poszukiwaniu maślaków.
Najwięcej wpadło maslaków żółtych, w sumie z trzech miejscówek. Podobno występuje tylko pod modrzewiami i o ile w dwóch miejscach przynajmniej jakieś pojedyncze modrzewie można spotkać, to w jednym nie udało mi się znaleźć jakiegokolwiek.
Maślaków zwyczajnych niewiele i tylko z jednego miejsca, ale jakieś tam były.
A maślaki ziarniste spotkałem dokładnie w tym samym miejscu, w którym udało mi śię kilkanaście zebrać w połowie czerwca. Wtedy większość była robaczywa, teraz też ponad połowa, ale było ich w jednym miejscu ze 150-200, to te siedemdziesiąt udało się uzbierać.
Odwiedziłem też miejsce, gdzie poprzednio spotkałem dwa łepki podgrzybkowe, lecz ich nie zbierałem, bo poza tym tylko jednego podgrzybka udało mi się znaleźć... przez ten tydzień ładnie wyrosły i obok jeszcze trzeci wyskoczył.
Tym razem trochę podgrzybków udało się zebrać, może nie jakoś bardzo dużo, ale przyzwoitą ilość, w końcu i tu się ruszyło. Ale tylko w jednej miejscówce podgrzybkowej, pozostałe nadal puste.
Poza tym pojedyncze zajączki
kozaki
oraz kanie
Jakby mi bardzo zależało, to mógłbym dorzucić jeszcze kilka czubajek (muchomor rdzawobrązowy)
czy purchawek.
Poza tym trafił się żółciak siarkowy, ale już ciut za stary. W zasadzie da się zjeść, ale bez przyjemności, bo jest średnio smaczny.
Z grzybów niejadalnych - lisówki pomarańczowe.
Żeby nie było, że same grzyby, to jeszcze żuczek i poranny, prześwietlony las.
- dystans 20.10 km
- 1.10 km terenu
- czas 01:06
- średnio 18.27 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Nagły Wysyp Kań 3 (i Maślaczków)
Czwartek, 26 września 2024 · dodano: 27.11.2024 | Komentarze 3
grzybstats:- 84 maślaki zwyczajne
- kilka kań
Po poprzednich zbiorach w zasadzie nie miałem potrzeby znów jechać na kanie, ale wreszcie skończyła się letnia posucha, więc trzeba korzystać. Pojechałem w miejscówkę, do której poprzednio nie dotarłem, bo utknąłem we wcześniejszej.
A tutaj oprócz kań, także maślaczki. Wokół grupy trzech sosenek zebrałem ok. 50 sztuk, a większość pozostałych koło kolejnych dwóch, plusk kilka tu i tam.
Kanie też zebrałem, ale tylko kilka, ot tyle by uzupełnić zapas.
Purchawka. Jadalna. Ale nie zbierałem.
Na koniec jeszcze owoce głogu (i liście), żeby nie było że same grzyby.
- dystans 46.90 km
- 1.00 km terenu
- czas 02:29
- średnio 18.89 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Nagły Wysyp Kań 2
Środa, 25 września 2024 · dodano: 26.11.2024 | Komentarze 4
Tym razem pojechałem już docelowo na miejscówki kaniowe... przynajmniej taki miałem zamiar, bo już w pierwszej nazbierałem wystarczająco grzybów i jeszcze zostało, toteż do następnych nie było co jechać. No, wysyp zaczął się na całego.Czernidłak kołpakowaty, w sumie też jadalny, przynajmniej młode egzemplarze jak te, tyle że zazwyczaj rośnie na poboczach dróg i tak było właśnie tutaj... a grzyby mają ten felerek, że wyciągają z gleby wszelkie metale ciężkie i diabli wiedzą jaki jeszcze syf, a gdzie jak gdzie, lecz na poboczach to można się spodziewać całej tablicy Mendelejewa.
- dystans 28.10 km
- 2.20 km terenu
- czas 01:31
- średnio 18.53 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Nagły Wysyp Kań 1
Wtorek, 24 września 2024 · dodano: 25.11.2024 | Komentarze 1
Jakoś doturlałem się do początku sezonu grzybowego, czyli jestem aktualnie dwa miesiące do tyłu.Wiosną miałem szczęście do żółciaków siarkowych i trochę się najadłem sznycli i kotletów mielonych z żółciaka... ale potem nastąpiło gorące i suche lato, toteż z grzybami było generalnie słabo. Ale wraz z nastaniem astronomicznej jesieni, wreszcie coś zaczęło się dziać w grzybni. Pętelka z założenia była niegrzybowa i dosyć krótka, bo nadal gorąco. Ot, tak żeby się z rana przejechać, by mięśnie nie zanikły... WTEM! Kanie na łące. Wreszcie!





