teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 124075.40 km z czego 18790.55 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.14 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 4.75 km
  • czas 00:18
  • średnio 15.83 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Na Jordanek + zwerzątka

Poniedziałek, 25 maja 2015 · dodano: 25.05.2015 | Komentarze 5

Dzisiaj na Jordanek z postojem na słuchanie żab w parku, co prawda Kluska zaczęła coś chrząkać gdy nie zjechaliśmy na plac zabaw w parku, ale powiedziałem jej że to dlatego, że jedziemy na Jordanek  i obyło się bez awantury. Nawet przy słoniu.

Oczywiście awantura była przy zabieraniu jej z placu zabaw i to mimo że wcześniej dostała croissanta... ale skończyła się po wsadzeniu jej do fotelika, tak wiec prawie się nie liczy ;-)

- No dobra, z lewej nikogo nie ma... z prawej też nikt nie czycha na rogalika.




- No to am!



W parku znów postój przy stawie z żabami. A jak robią żabki?
- E e (naśladowała chyba rechotanie)

Chwilę potem podszedł piesek i się kręcił koło roweru.
- Nu nu (paluszkiem - Pieski nie!

Obok pani karmiła kaczki i gołębie, więc podeszliśmy. A jak robią kaczki?
- A a (kwa kwa).
A jak robią gołębie? O tak:



Resztką croissanta Kluska nakarmiła gołębie i zażądała dalszego prowiantu... wygarnąłem więc z kieszeni okruszki wafla ryżowego



- Hmmm, sprawdzę czy aby nie mdłe



Ej, co mi skubie koło? No dobra, masz.



Żyrardowscy rowerzyści




  • dystans 84.09 km
  • 10.00 km terenu
  • czas 05:09
  • średnio 16.33 km/h
  • rekord 37.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Na granicy Xięztwa Łowickiego

Niedziela, 24 maja 2015 · dodano: 25.05.2015 | Komentarze 5

Jedziemy nad Bzurę, przez tereny które prawie 100 lat temu zostały objęte pierwszym i drugim atakiem gazowym (chlorem) nad Rawką i Bzurą. Później wjedziemy także w strefę drugiego ataku. Jak widać pierwsza linia okopów właśnie padła.



Cmentarz w Kozłowie Biskupim - dwie mogiły zbiorowe - jedna z I wojny (szczątki przeniesione z cmentarza w lesie pod Kozłowem), druga z 1939.





Obok jaszczurka... bez ogona, inwalidka ale chyba nie wojenna (zresztą, kto wie?)



Przekraczamy Bzurę, ale po rozwałce wracamy tym mostem z powrotem.




Rzeka Sucha



Kozłów Szlachecki - przejechaliśmy Bzurę nowym mostem... most całkiem fajny, ale dziś wyjątkowo bez zdjęć. Na fotkach kwatera z 1939




I pomnik AL kawałek w bok




Kawałek dalej, w lesie kolejny pomnik (w miejscu cmentarza z 1939)




Tutaj w skrzynce spotykamy Babcię Pana Mariana




Granica Xięztwa Łowickiego... Księstwo Łowickie (likn1, link2)początkowo nie miało księcia, co najwyżej księdza, bo była to nazwa dóbr łowickich należących do arcybiskupów gnieźnieńskich. Księcia miało od 1820, kiedy car nadał księstwo wielkiemu księciu Konstantemu, a od 1823 także księżną (gdy książę hajtnął się z hrabianką Joanną Grudzińską).

Długo to nie trwało, co prawda książę zwiał w przebraniu kobiety i nie zginął w ataku spiskowców na Belweder w 1830... ale i tak niecały rok później zmarł na cholerę. Chociaż inna wersja mówi o truciźnie podanej w poziomkach ze śmietaną. No tak, to pewnie te same poziomki, którymi jest obsadzona Linia Mołotowa (Sowieckie Poziomki Bojowe). Księżna zmarła na cholerę również w 1831.

Aha, mieszkańców księstwa Księżakami zwano... to ci od pasiaków łowickich.




Kolejny most na Bzurze





Rozwałka przy ujściu Rawki do Bzury




Esy floresy Rawki



Bunkry nad Rawką -  Regelbau 668 z dostawionym Tobrukiem



Zamieniony w mogilnik, w ostatnich latach usunięto co prawda z niego 33 tony przeterminowanych pestycydów i zamurowano z powrotem, ale obecnie lokalsi przebijają się dośrodka. Z miesiąc czy dwa temu wybite było tylko wejście do Tobruka, ale wejście do Regelbau 668 było zaczopowane, dzisiaj i to drugie jest sforsowane. Oczywiście nie wchodziliśmy do środka, bo wnętrze może być nadal skażone tymi pstycydami



Przy okazji rzuciliśmy okiem na kilka Tobruków na polach... przy jednym z nich akurat przejeżdżało stado pociągów







No to rypiemy z powrotem do domu...




Po drodze widzieliśmy zagony truskawek z krzaczkami uginającymi się od zielonych owoców (szykuje się klęska urodzaju?), niektóre nawet już czerwieniały... na rynku faktycznie pojawiły się truskawki, ale na razie chyba drogie, bo nikt nie wystawił karteczki z ceną (stary numer).


.
Kategoria łódzkie


  • dystans 57.72 km
  • 9.00 km terenu
  • czas 03:23
  • średnio 17.06 km/h
  • rekord 32.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Siąpiradło mokradełko

Sobota, 23 maja 2015 · dodano: 23.05.2015 | Komentarze 7

Na wieczór ICM zapowiadał deszcze... niby w ciągu dnia też coś mogło wystąpić, ale przecież nie będziemy siedzieć w domu. A nuż nie będzie deszczu wcale. Zaplanowaliśmy więc niezbyt długą traskę, żeby w miarę wcześnie wrócić. Po drodze parę razy kropiło, ale zaraz przechodziło.

Nowa Huta - chatka z cegły i rudy darniowej



Eee... prehistoryczny nośnik dreblinek?



Z cyklu "Gdzie tym razem wlazła lavinka?" ;-)




Mała chałupka w krzakach




Ta skrzynka miała farta - obok został wykopany rów, obok bycięto część drzewa... a ona nadal siedzi w zmurszałym pniaku (to czarne cuś)



Niestety kropienie przeszło ze sporadycznego w ciągłe, a momentami przybierało na intensywności. Trzeba było więc wracać do domu, choć mieliśmy zajrzeć jeszcze może do dwóch skrzynek. Niestety po przeliczeniu przez ICM popołudniowe opady z płaskiej linii na granicy zauważalności przekształciły się w niewielką górkę.


.
Kategoria mazowieckie


  • dystans 79.64 km
  • 1.50 km terenu
  • czas 03:56
  • średnio 20.25 km/h
  • rekord 34.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Szybki cyklogrobbing

Piątek, 22 maja 2015 · dodano: 22.05.2015 | Komentarze 7

W sumie odwiedzone trzy cmentarze - ten ze zdjęć w Guzowie




Grzybki :-)



Most kolejowy na jakimś bezimiennym dopływie Bzury



  • dystans 2.55 km
  • czas 00:10
  • średnio 15.30 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

W parku bez czapki

Piątek, 22 maja 2015 · dodano: 22.05.2015 | Komentarze 7

Najpierw myk do parku... mały postój przy stawie by posłuchać koncertu żab. Na pytanie "jak robią żabki" Kluska całkiem udatnie naśladowała odgłos wydawany przez jedną z żab.A potem na plac zabaw.

Tutaj okazało się, że dzieci są w czapkach i dosyć grubych kurtkach (Kluska wyletniona, co widać na zdjęciach poniżej), to przez to że z babciami, jak przyszły dzieci z mamami, to były w miarę normalnie ubrane.

Kluska trenowała w Małpim Gaju, bo chce być przyjęta do grupy Szafran., Zdjęcia z mniej karkołomnych wyczynów, przy których nie musiałem jej asekurować...







Wiszący most... wiszące mosty to ja zjadam na śniadanie!




A właśnie, pora coś przekąsic




A na deser może by tak gołąbka... tata! skocz po liść kapusty, a ja złapię nadzienie!




Proszę wsiadać, drzwi zamykać! Następna stacja - Słoń!



W piaskownicy przy słoniu był chłopiec z babcią... nawet niezbyt grubo ubrany, ale gdy zaszło słońce, babcia wcisnęła na niego czapkę i sweterek.

A my patataj



Powrót piechotą przez park... w sumie niecały kilometr tuptania, za to cały czas z żarciem, wybiegane dziecko zgłodniało. W końcu zapakowałem ją do fotelika i ostatni odcinek podjechaliśmy.

Jeszcze parę fotek z domu, jak Kluska znalazła menażkę mamy




O! Kubek!



O, a w nim ptaszek!
A jak robią ptaszki?




  • dystans 16.47 km
  • 9.00 km terenu
  • czas 01:20
  • średnio 12.35 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Leśna piłeczka i kwiatki

Wtorek, 19 maja 2015 · dodano: 19.05.2015 | Komentarze 5

Myk z Kluską do lasu... tradycyjnie musiała pod domem dostać kwiatka, tym razem biała koniczyna, którą pomyliła z dmuchawcem i próbowała zdmuchnąć. No to musiała zaraz dostać także dmuchawca. A za winklem białe kwiatki z drzewa.



Potem dostała gwiazdnicę i cały bukiet kuklików (a może to były jakieś jaskry?)... tak jej się podobały, że wzgardziła firletką poszarpaną. Dopiero jak w lesie dostała dąbrówkę rozłogową, to oddała kukliki/jaskry mamie.



- To ja se psykucnę w tlawie.



- O, kwiatek... jak tata to nazywał? Psetacnik chyba.



No to pora na kawę




- O! Piłka!



- Mama łap!



- Tata łap!



- O, a co to?




- To ceść.



Kolejna przerwa kawowa... z zagrychą marchewkową




Trzeba jeszcze trochę pobiegać z piłką... Do taty!



Otatnio mamy w domu taką zabawę, że lavinka ustawia się w pokoju, ja w kuchnie, a Kluska biega między nami. To znaczy taką zabawę mamy od dawna, ale ostatnio doszło rzucanie piłki tak, że Kluska się z nią w biegu mija. Tutaj właśnie  w coś takiego się bawiliśmy.



Gdy wracaliśmy do domu, zaczęło kropić... ale nim naprawdę lunęło, byliśmy już w domu.


.


  • dystans 102.70 km
  • 34.30 km terenu
  • czas 06:17
  • średnio 16.34 km/h
  • rekord 32.00 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Przefrunęło z wiatrem

Niedziela, 17 maja 2015 · dodano: 18.05.2015 | Komentarze 1

Wieje zdrowo... mieliśmy wyjechać rano, kiedy będzie nieco mniej wiać, ale trudno się zebrać (zwłaszcza budzenie lavinki jest osobną dyscypliną sportową).

Jedziemy przez las... mniej wieje, ale w miejscach ścinek zupełnych dostajemy jak obuchem w twarz. I jeszcze jeden wyjątkowo wertepiasty odcinek dał nam w kość, zwłaszcza że tam utworzył się korytarz powietrzny i bardziej wiało (efekt okolicznych wycinek i wycięcia drze przy drodze. Ale dopiero pod Arkadią jechaliśmy po otwartej przestrzeni pod wiatr, było ciężko.




A to już prawie Łowicz



Pomnik Artura Zawiszy "Czarnego"... zanim jeszcze sprawdziłem tabliczkę, mówię lavince że widziałem też tabliczkę go upamiętniającą w jego rodzinnej miejscowości "to było koło Piątku... w Środzie? Nie, to za daleko. W Czwartku chyba... nie, też coś mi nie pasuje. O wiem, to była Sobota!""




Gdzieś tam po drodze



Eee?



No to dokąd dalej jedziemy?




Chyba muszę zmienić kawę, którą sypię do termosu, bo po tej znowu widziałem różowe pociągi... lavinka też




Skrzynkowa prognoza pogody... pizga



Na końcu bocznicy



Tym chyba spływały ścieki do Bzury



A poziom Bzury 1,7m




Ruiny rzeźni miejskiej w Łowiczu. Jeden z głównych celów wycieczki, przyjechaliśmy tu założyć skrzynkę, którą planujemy od roku, a która od pół roku prawie gotowa zalega w domu ;-)






O rzeźni niewiele wyguglaliśmy... ale jest na starych mapach. Przy okazji trafialiśmy informację o dokumentach dotyczących cechu rzeźników w Łowiczu, które są w mieście (ale samych dokumentów już nie było).




Bodaj jedyny konkret, to wzmianka u Józefeckiego "Mimo skąpego budżetu władze miejskie Łowicza musiały jeszcze poczynić pewne inwestycje na rzecz utrzymania garnizonu niemieckiego min. w 1916 r. na żądanie komendanta garnizonu w rzeźni zainstalowano urządzenia chłodnicze wraz z wytwórnią sztucznego lodu" źródło

Znaleźliśmy jeszcze w przewodniku po Łowiczu z 1927, taką reklamę.



Skrzynka założona, jedziemy dalej... pomnik rozstrzelanych w czasie II wojny



Cmentarz prawosławny




I obok z 1939



Powrót już z wiatrem .  Po drodze też cyklogrobbing, krótki postój na cmentarzu z I wojny w Bolimowskiej Wsi




O, macewa z kirkutu się chyba znalazła i trafiła tutaj


Kategoria >100, łódzkie


  • dystans 75.38 km
  • 24.00 km terenu
  • czas 04:30
  • średnio 16.75 km/h
  • rekord 39.60 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Chlup ! Marian

Sobota, 16 maja 2015 · dodano: 18.05.2015 | Komentarze 6

Dziś zaczęliśmy od łażenia po bagienku, z okazji skrzynki.






To kwitnące na biało zielsko, to okrężnica bagienna







A to pływające, to jakiś gatunek rzęśli (może nie jeden, a kilka)




Werrona włączyła skrzynkę bagienną do tematyki Marianowej, ale jakoś tak słabo zaakcentowała tą tematykę. Więc my w czynie społecznym dopisaliśmy pół rozdziału:

Chyba każdy mieszkaniec dorzecza Pisi Gągoliny, Suchej (Żyrardowskiej i Mariańskiej), Suchszego Dopływu Suchej, a nawet Utraty ma swoje ulubione bagienko, stąd też niemal każdy tutejszy geokeszer ma kesza na jakimś mokradle. Pan Marian też miał swoje ulubione bagno, właśnie to. Przez pewien czas nawet mieszkał na nim, unikając służby wojskowej. Żywił się żabimi udkami i karaskami, jednak raz w miesiącu musiał pójść do miasta po pączka i właśnie pod cukiernią capnęli go żandarmi

 (powiększenie fotki)



Następnie zrobiliśmy sesję zdjęciową pt. Pan Marian i Pani Jola w hamaku na bagnie. W rolę Pana Mariana wcieliłem się ja, w rolę Pani Joli lavinka.






No dobra, koniec tego dobrego, jedziemy. Tabliczka z kapliczki w Bartnikach



Droga Skierniewice - Bolimów, wyciachali spory pas lasu wzdłuż drogi, ponadto co 20m jest na asfalcie takie coś...  43km? Skąd oni to mierzyli?



Rozwałka nad Rawką





Cyklogrobbing jakiś musi być - wizyta w Wólce Łasieckiej





i w Huminie




Po drodze, przy opuszczonej chałupce



Guzów - kościół jakoś chyba spomarańczowiał, czy mamy omamy? Rzut okiem z boku - faktycznie go przemalowali



Obejrzeliśmy też stan prac przy remoncie pałacu

Chcieliśmy wyjechać z drugiej strony, ale okazało się że brama jest zamknięta z powodu ogrodzenia parku... ta droga to właściwie tak obok parku biegła, ale cóż. Za to okazało się, że za kościołem da się wejść do parku, który poza tym jest ogrodzony ze wszystkich stron (no z wyjątkiem jeszcze jednej luki przy 50-tce, bo jakiś samochód wypadł i skasował siatkę).






Naokoło podjechaliśmy  do cmentarza z I wojny, zobaczyć czy na głazie zamontowali wreszcie jakąś tablicę (nie zamontowali... wcześniej była na takim betonowym pomniczku, ale go usunęli).



Pomniczek katyński, bo go chyba dawno na blogu nie było




A  w którejś wsi za Wiskitkami...  to ja wymienię tuzin palet na dwie dudy i trochę tarcicy.




  • dystans 4.87 km
  • czas 00:20
  • średnio 14.61 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze
współrowerzyści ma wycieczce:

Na dworzec

Piątek, 15 maja 2015 · dodano: 17.05.2015 | Komentarze 1

Kluska jechała dziś z babcią do Warszawy, więc trzeba było ją podrzucić na dworzec. A tu prawie wszystko xle - dziecko nie chce się ubierać i awantura na cztery fajerki/ Trzeba było Kl;uskę złapać, ubrać na zwracając na wyrywanie się i krzyki... marchewka pomogła, ale tylko połowicznie. Na dole znów awanturka przy wkładaniu do fotelika i większa o zakładanie kasku.

W końcu się udało, nawet nie było awantury w trakcie czekania na lavinkę, która poszła po rower, bo Klu zajęła się zdmuchiwaniem dmuchawców.



No, ale te awantury zajęły nam za dużo czasu i trzeba było się spieszyć... jeszcze pod dworcem jakiś koleś nas omal nie rozjechał samochodem, bo wjechał na pasyt, zatrzymał się i zaczął cofać nie patrząc do tyłu. Potem jeszcze przejść prowizorycznym przejściem przez tory, a tu pociąg jedzie... nibypowinien się zatrzymać przy peronie, a co jeśli nie, bo jakiś przelotowy i nas rozjedzie? Zatrzymał się... a tu z drugiej strony już nadjeżdża nasz - lavinka z babcią zdążyły przejść, ale ja już nie ryzykowałem. Dopiero potem pobiegłem gonić nasz pociąg, a babcia zagadywała konduktora by nie odjeżdżał... w końcu Kluskę zapakowaliśmy i pojechały.

A dlaczego PRAWIE wszystko źle? Bo 10 minut przed naszym wychodzeniem była ulewa, gdyby było WSZYSTKO źle, to by nas dorwała zaraz po wyjściu z domu.



Wracając obfociliśmy jeszcze wozy straży pożarnej chyba z całego powiatu, chyba jakąś imprezę mieli.







  • dystans 6.90 km
  • czas 00:20
  • średnio 20.70 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście

Piątek, 15 maja 2015 · dodano: 17.05.2015 | Komentarze 0

Rusałka admirał (Vanessa atalanta)

przeczytaj o motylu na stronach:
- Insektarium
- Wikipedia
- Medianauka
- Świat Makro
- Przyroda świętokrzyska
- Lepidoptera.eu
- LepiWiki

zimujący admirał spotkany 8 marca 2025
























Z tego motyla zostało tylko skrzydełko