teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 127250.26 km z czego 19480.85 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.19 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 45.60 km
  • 15.80 km terenu
  • czas 02:23
  • średnio 19.13 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kanie na śniadanio-kolację (kontra patogrzybiarz)

Piątek, 28 sierpnia 2026 · dodano: 06.10.2026 | Komentarze 1

Grzybstats:
- 19 kań
- 34 kurki
- 7 kozaków
- 6 prawdziwków

Oprócz fungi, była też fauna - oprócz śniętego padalca, były też szerszenie... postawiłem rower, zrobiłem rundkę za grzybami po krzakach, wracam, a tu latają ze 2-3 szerszenie. Może miały gniazdo w drzewie, o które oparłem, albo gdzieś obok... szybko więc się ewakuowałem.




Z fauny był też patogrzybiarz, zresztą  obok padalca i szerszeni. Łażę sobie po krzakach za kaniami, a tu leśną dróżką ( na zakazie i bardzo boczną) pcha się jakiś śmierdzący grat... musiałem przeczekać, aż wiatr przewieje spaliny nim mogłem ruszyć tą drogą dalej. Kilkaset metrów dalej natknąłem się na niego ponownie - zaparkował na środku drog,i chodził za grzybami po jakimś zagajniku i właśnie wychodził z lasu z pustymi rękami (nie licząc nożyka). Wsiadł do puszki i pojechał dalej... już kiedyś widziałem jednego patogrzybiarza, który jeździł blachosmrodem od jednej miejscówki do drugiej i robił rundki po lesie nawet nie wyłączając silnika.

Kiedyś może bym się zdziwił, ale po tym co widywałem w mieście, jak samochodziarze wpychali się wszędzie gdzie się dało wjechać i gdzie się nie dało, to już nic mnie chyba nie zaskoczy.

A dróżka którą się pchał, wyglądała tak:



I oto jedna z zalet roweru, gdzie ma przewagę nad blachosmrodem - samochodziarze przejechał tą dróżką nic nie zbierając, a ja spostrzegłem w jej pobliżu kanie (które da się dostrzec ze sporej odległości) i dlatego się zatrzymałem i zrobiłem kilka rundek po lesie.




Kań było ze dwa razy więcej niż w grzybstatsie, ale dużo było robaczywych.

A oto cykl życia kani w czterech kadrach:






A obok kań - czubajka czerwieniejąca (obecna nazwa to czubajnik czerwieniejący). To chyba najbardziej podobny do czubajki kani grzyb jaki widziałem, choć da się odróżnić już na pierwszy rzut wprawnego oka... dla niewprawnego są różne cechy pozwalające identyfikację, w szczególności to, że w miejscach uszkodzenia (np. przecięcia) przebarwia się na czerwonawo (stąd czerwieniejąca).

Z nią jest niezłe zamieszanie, po pierwsze, ponieważ należy do innego rodzaju niż czubajka kania, zmieniono jej nazwę rodzajową na czubajnik... ale to jeszcze nic, bo sporo grzybów tak teraz ma. Po drugie w starszych atlasach znajdziemy tylko jeden grzyb tego rodzaju, a w nowszych już trzy... no bo tak, czubajnik ogrodowy był dawniej oznaczany jako odmiana (czubajka czerwieniejąca odmiana ogrodowa), zaś czubajnika jadowitego nie było w wykazie grzybów Polski jeszcze w 2003 (nie miał też polskiej nazwy). Zmiana nazwy rodzajowej na czubajnik czerwieniejący i wprowadzenie nazw polskich dal czubajnik ogrodowego i ponurego zaproponowano w 2015. Zostały one zatwierdzone jako rekomendowane w 2021.

Grzyb jadalny, jednak nie tak smaczny jak kania. Ponoć zdarzały się zatrucia (choć nie śmiertelne), różne informacje można znaleźć na ten temat - a to że dolegliwości dotyczą niektórych wrażliwych osób, inna że chodzi o odmianę ogrodową, albo że dotyczy egzemplarzy rosnących w terenie mocno zanieczyszczonym (w mieście, czy wręcz na śmietnikach), przez co kumulowały dużą ilość szkodliwych związków.

Ja nie zbieram, zresztą nieczęsto ją spotykam, za to będąc następnym razem w tym miejscu widziałem, że ktoś je wyzbierał. Ciekawe, czy wiedział że zbiera czubajki czerwieniejące, czy pomylił z kaniami... jeśli to drugie, to może się zdziwić, że jakieś mniej smaczne te kanie.




Niektóre czubajki kanie są bardzo podobne, zwłaszcza od góry fotka poniżej.



Olszówka (krowiak podwinięty), dawniej uważany za jadalny i zbierany (mój dziadek zbierał), jednak obecnie uznaje się za trujący. Grzyb jest o tyle zdradliwy, że zatrucia występowały przy którymś z kolei spożyciu i to nie zawsze. Do tego nie jakieś dolegliwości żołądkowe, tylko śmiertelne zatrucia.



Młode zajączki (suchogrzybki) a już robaczywe.




Było trochę prawdziwków-robaczywków, tyle że czasem kapelusz był dobry, albo trzeba było wykroić środek, a brzego były ok.



Także trochę koźlarzy.






Było też nieco kurek



Czubajka - muchomor rdzawobrązowy, tym razem nie zbierałem.



Purchawki też jadalne, ale też nie zbierałem.



Był wysyp gąsek, mógłbym ich tu nazbierać naprawdę dużo... tylko że jest to gąska siarkowa, trująca niestety.



Nie wiem co to za grzybek, ale ładny.



Kolejny muchomor, na tym etapie ciężko stwierdzić który.



A ten to prawie na pewno trujący.



Miejscami jest sporo mrowisk.



Fauna w drodze powrotnej, tym razem motylki - w postaci larwalnej i imago.

Gąsienica rusałki pawik



Rusałka kratkowiec w letniej formie barwnej (wiosną jest głównie pomarańczowa).





Komentarze
yurek55
| 18:18 wtorek, 6 października 2026 | linkuj Z tymi olszówkami to jest dziwna sprawa. Całe pokolenia naszych przodków uznawały je za jadalne i raptem 20 czy 30 lat temu ludzkość odkryła, że są trujące. A ja sam przed wielu laty jadłem marynowane olszówki i uważam, że były bardzo, bardzo dobre. Co do suszenia, czy gotowania zupy się nie wypowiadam, ale do marynowania naprawdę były wyśmienite.
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa kokim
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]