teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 125316.61 km z czego 19036.45 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.16 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 54.30 km
  • 17.50 km terenu
  • czas 02:48
  • średnio 19.39 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Przyjemnie - pochmurny dzień, herbatka fermentowana

Niedziela, 31 maja 2026 · dodano: 09.07.2026 | Komentarze 0

Nie było upału, nie było lampy... niestety jak są chmury, to często jest deszcz, albo ryzyko deszczu, ale tym razem nawet tego nie było. Było idealnie, toteż zrobiłem sobie nieco większą rundkę po okolicy. Dystans może nie jest duży, ale dodatkowo połaziłem to tu, to tam.

Pierwszy większy stopik nad (Suchą Żyrardowską).

Ponownie trafił się krabek (na żywokoście lekarskim).




Z motyli niedźwiedziówka jastrzębica. Rzadko spotykałem tego motyla, raz udało mi się porobić zdjęcia i to w miarę sensowne, tym razem tylko takie nim mi uciekł na dobre.



I jeszcze chrząszcz




A jeśli chodzi o kwiatki, to zakwitły baldaszkowate. Na przykład podagrycznik.



A to inny baldaszkowiec.



Bodziszek




Żywokost lekarski (tym razem bez krabka)



Niezapominajka



A to sama Sucha. Rzeczywiście jest już sucha, to znaczy jeszcze jakieś kałuże i błoto są, ale już nie płynie, a tak zarosła, że ciężko ją znaleźć (najprościej w nią wpadając).



Poza tym nazbierałem trochę liści malin i jeżyn.

Jak najłatwiej rozróżnić jeżyny od malin, gdy nie ma owoców? Pomijając pierwszy listek, u jeżyny cztery kolejne wyrastają prawie z jednego punktu.



A u maliny dwa ostatnie wyrastają na łodyżce wyraźnie niżej.



Jak są trzy listki, to jest trudniej.



Nazbierałem liści mali i jeżyn, jednak nie byłem w stanie określić nawet z grubsza proporcji, bo większość była trzylistkowa. A po co? Żeby zrobić herbatkę fermentowaną (więcej o niej na koniec).



A to jabłoń, z liści jabłoni jeszcze nie robiłem herbatki, więc nazbierałem i tych żeby spróbować.




Naokoło rośnie w większości podagrycznik (też poddawałem go fermentacji herbacianej)



A to grusza, tej też jeszcze nie próbowałem fermentować, ale to może następnym razem.



Śluzowiec jakiś




A to już  Sucha (Mariańska), w niej jest woda dzięki systemowi tam zbudowanych przez bobry, ale już nie płynie, jest taką dużą, długą kałużą... no bajorkiem.



Z Suchej wystają kwiatki, jest to okrężnica bagienna.




A tego motylka często spotykam latem w lasach - łada dwukropka



Grabinka jest suchsza niż wszystkie Suche razem i każda z osobna. W tym roku chyba ani przez chwilę nie płynęła.



No dobra, to pora przejść do robienia herbatki. Cała zabawa polega na tym, żeby przeprowadzić tzw. fermentację herbacianą (jest to nazwa tradycyjna, ale według obecnej nomenklatury nie jest to żadna fermentacja, bo ta z definicji jest procesem beztlenowym, a tutaj wręcz przeciwnie - zachodzi utlenianie), jak można się domyślić, procesowi temu poddawane są liście herbaty - otrzymuje wtedy czarną herbatę (zieloną herbatę otrzymamy zaś tylko susząc liście). Generalnie czarną herbatę robi się mniej więcej tak jak poniżej robię herbatkę malinowo-jeżynową.

Cały dowcip polega na tym, że fermentacji herbacianej można poddać różne liście (w szczególności drzew i krzewów owocowych), a nawet kwiaty (np. bez lilak) i otrzymamy czasem ciekawe smaki. Nam najbardziej smakują herbatki malinowe, jeżynowe i czereśniowe, inne z tych które robilłem są często trochę nijakie w smaku, a jak mają wyrazisty smak, to raczej pasują nam by napić się z rzadka, a nie w miarę często.


Zaczynamy od zerwania liści, potem muszą nieco podwiędnąć (ale ja ten etap pomijam, bo nim wrócę do domu i się ogarnę, to już są podwiędnięte), a następnie ugniatamy. Techniki są różne, można na przykład w kulki, ja na przykład je roluję w takie oto skręty, malina i jeżyna dobrze się tak zwijają, ale zwitki z niektórych liści bardziej się rozpadają.



Upychamy do słoika, zamykamy i stawiamy w ciepłe miejsce. Jeśli będzie w temperaturze nieco wyższej niż pokojowa, to trzeba rzymać dłużej, nawet dobę, można ten proces przyśpieszyć i ludzie różnie kombinują - ja wkładam pod pierzynę razem z buteleczką gorącej wody (gdy wyparzam te po lemoniadzie), to trwać będzie już kilka godzin.



Ruloniki zmienią kolor i zapach. Te ściemniały, ale jabłkowe np. zrobiły się brązowe.



Następnie tnę je nożyczkami na drobniejsze kawałki, suszę i gotowe.










Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa arzws
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]