teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 114418.80 km z czego 16645.15 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 16.99 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009
Profile for meteor2017

Pocztówki zza miedzy

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 53.90 km
  • 7.10 km terenu
  • czas 02:48
  • średnio 19.25 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Powrót do przedwiośnia (+walka z żyłką)

Sobota, 15 marca 2025 · dodano: 15.03.2025 | Komentarze 3

Po nagłym ataku lata wróciło przedwiośnie... i bardzo dobrze, lato w końcu przyjdzie i tak da nam w kość, że będziemy mieć go dosyć. Dziś nad ranem przymrozek, w dzień temperatura nominalna jednocyfrowa, ale pogoda ładna i jak wyszło słońce, to dosyć ciepło było. W ostatnich dniach (i nocach) trochę popadało i to też dobrze, bo przyroda bardzo tego deszczu potrzebowała. Jedyny minus, że motylki poszły spać... ale kwiatki zostały.

Dziś standarcik z ostatnich dni - złoć żółta. Aha, wyjątkowo wpis bieżący a nie zaległy, rzadka sytuacja na moim bikestatsie.



Podbiał pospolity




Kotków wierzby też nie zabrakło



Z nowości udało mi się wypatrzeć kosmatkę, jeszcze nie kwitnie, ale już wysuwa znamiona z pączków.




Ratunku! Rekin! ... Aaa!!! Trzy rekiny!!! ... A nie... to tylko kosaciec.



Są już pierwsze listki na kanapki - ziarnopłon wiosenny.



Gdy przejeżdżałem obok zalanych wyrobisk dawnej żwirowni we wręczy, zobaczyłem że jest pusto. Trochę się zdziwiłem, bo tydzień temu były obstawione samochodami i ludźmi, a do tego śmierdziało grillami, no ale dziś temperatura poniżej 10 stopni, a nie powyżej 20 i dot ego chłodny wiatr. Nie planowałem tu postoju, ale skorzystałem z okazji, bo przy ładnej pogodzie to albo imprezowicze, albo wędkarze.

Po poprzednim weekendzie przybyło śmieci, w ogóle ta miejscówka jest strasznie zaśmiecona, trzeba znaleźć jakiś fragment bez śmieci lub z małą ilością, które da się wyzbierać i nie oglądać się za siebie, tylko gapić na wodę. W ogóle w miejscach gdzie bywają ludzie to zawsze jest syf jeśli te miejsca nie są sprzątane, wszelkie parki parki i inne zagospodarowane miejsca też by tak wyglądały bez sprzątania.



O wędkarzach to mam jak najgorsze zdanie, zazwyczaj muszą podjechać jak najbliżej wody, tak na kilka metrów. Kiedyś widziałem gościa łowiącego z fotela w samochodzie. Do tego zostawiają straszny syf. Skąd wiadomo, że te śmieci zostawili wędkarze? A pudełka po przynęcie, to niby kto wyrzuca? To niesamowite, że tak uwielbiają ten syf, przecież potem sami będą w nim siedzieć. Owszem, pewnie znajdzie się kilku ogarniętych, sam mam kolegę jeszcze z podstawówki, który jest wędkarzem, uczestniczył w akcjach sprzątania Pisi i psioczył na tych syfiarzy co śmieci nad wodą zostawiają.

Tego miejsca nie sprzątam, za dużo tam śmieci, trzeba by śmieciarką po nie przyjechać. Ale kłębek żyłki z krzaków zabrałem, bo to niebezpieczne dla ptaków i innych zwierzaków (wydr, rzęsorków i  co tam się trafi). I ta żyłka to była zapowiedź... otóż ze dwadzieścia kilometrów dalej, jadąc przez las zacząłem mieć problemy z napędem. Początkowo myślałem, że jakaś gałązka,  patrzę - a cały napęd jest opleciony żyłką i jeszcze duuużo się ciągnie za rowerem.



Wyciąganie tego syfu kawałkami trwało 20 minut, a i tak zostawiłem tę ciasno nawiniętą między zębatkami w kasecie (widać trochę na poniższej fotce) bo już miałem dosyć, a ona w jeździe nie przeszkadzała. Potem jeszcze pracowicie pozbierać pourywane i poucinane kawałki. W sumie to bardzo się ucieszyłem, że zaplątałem się w tą żyłkę. Nie, nie jestem takim głupkiem, że mi to sprawia radość, po prostu lepiej że ja, niż jakiś zwierzak.

Kaseta była bardziej opleciona, ale fotkę zrobiłem dopiero po kilku minutach walki z żyłką.



Tak po prawdzie, to nie wiem czy ta żyłka, która mi zaatakowała napęd, to żyłka wędkarska. Nie znam się, ale takie żyłki są zwykle przezroczyste, a nie białe... ale może i białe też są. Poza tym dopiero po dwudziestu kilku kilometrach zacząłem mieć z nią problemy (z drugiej strony, żeby tak się zaplątać, to może i trzeba tylu kilometrów, kilkaset metrów przez las, to chyba trochę za mało na taki splot). Ale na na asfalcie jej chyba nie złapałem, są dwa potencjalne miejsca - albo te glinianki, a w lesie.

(Edit: po wyguglaniu okazało się, że białe żyłki też są, więc na 99% jest to żyłka wędkarska)

Ale to i tak nieistotne, nad wodą też znalazłem żyłkę i tamta była ewidentnie z wędki, równie dobrze w tamtą mógłbym się zaplątać, albo co gorsza jakiś ptak, czy inny zwierzak. Rany, jakim trzeba być ujem i bezmózgiem, żeby taki syf zostawiać w krzakach. Jak miałem bardzo złe zdanie o wędkarzach, to mam teraz sto razy gorsze.

Z lewej żyłka znad wody, pośrodku wyciągnięte z napędu, z prawej ta co się za mną ciągnęła.



A na koniec trainspotting i Vectron w barwach Deutsche Bahn





Komentarze
Trollking
| 21:09 niedziela, 23 marca 2025 | linkuj Ale masakra... :/

Ja ostatnio zrobiłem aferę na swoim portalu (https://www.facebook.com/photo/?fbid=1582344399166634&set=a.1025164294884650) w temacie... wyrzucania przez nich ryb do lasu. Oczywiście zostałem przez wędkarzy obsobaczony, że to nie moja sprawa, ale gównoburza o tyle się przydała, że część pozakopywali.
meteor2017
| 20:36 sobota, 15 marca 2025 | linkuj @Marecki - Bywa, że i dorośli drą się na równi z dzieciakami, a nawet bywają głośniejsi... Ja kiedyś próbowałem wyedukować nieco koleżankę Kluski z podwórka w kwestii śmiecenia. Bo aż mną zatrzęsło, gdy odwinęła cukierek i bach papierek na ziemię. Delikatnie zwróciłem uwagę, że ten papierek powinien trafić do kosza... ale nim zdążyłem zasugerować, żeby go tam zaniosła, to Kluska go podniosła i mówiąc że zaniesie, poleciała do kosza.

Przy czym nie była to jakaś patola, rodzice normalnie wyrzucali śmieci do kosza, ale chyba nie przykładali uwagi, żeby nauczyć tego córkę. No cóż, ta sytuacja sporo mi wyjaśniła jeśli chodzi o walające się wszędzie śmieci.
Marecki
| 19:10 sobota, 15 marca 2025 | linkuj Nieźle się "zaplątałeś"
Ja walczę z drącymi się dzieciakami na szlakach przyrodniczych, Regularnie tłumaczę rodzicom purchlaków, że nie jest to plac zabaw. Sam mam córkę, już dużą bo rocznikowo 16 letnią, ale ona się tak nie zachowywała będąc mniejszą.
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa wykow
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]