teczka bikera meteor2017
meteor2017 bs-profil
Poczet rowerów
Jakieś tam wykresy
Kalendarium
- 2026, Sierpień9 - 9
- 2026, Lipiec19 - 13
- 2026, Czerwiec17 - 8
- 2026, Maj15 - 11
- 2026, Kwiecień18 - 18
- 2026, Marzec25 - 25
- 2026, Luty6 - 10
- 2026, Styczeń4 - 10
- 2025, Grudzień20 - 8
- 2025, Listopad20 - 15
- 2025, Październik21 - 9
- 2025, Wrzesień25 - 28
- 2025, Sierpień28 - 18
- 2025, Lipiec30 - 64
- 2025, Czerwiec24 - 38
- 2025, Maj28 - 40
- 2025, Kwiecień12 - 25
- 2025, Marzec18 - 46
- 2025, Luty12 - 32
- 2025, Styczeń15 - 50
- 2024, Grudzień21 - 69
- 2024, Listopad13 - 25
- 2024, Październik22 - 58
- 2024, Wrzesień16 - 36
- 2024, Sierpień9 - 19
- 2024, Lipiec12 - 32
- 2024, Czerwiec18 - 74
- 2024, Maj12 - 44
- 2024, Kwiecień15 - 56
- 2024, Marzec15 - 43
- 2024, Luty8 - 35
- 2024, Styczeń5 - 14
- 2023, Grudzień9 - 41
- 2023, Listopad10 - 43
- 2023, Październik22 - 106
- 2023, Wrzesień21 - 102
- 2023, Sierpień18 - 81
- 2023, Lipiec14 - 47
- 2023, Czerwiec19 - 74
- 2023, Maj28 - 100
- 2023, Kwiecień23 - 127
- 2023, Marzec16 - 87
- 2023, Luty19 - 99
- 2023, Styczeń17 - 91
- 2022, Grudzień18 - 113
- 2022, Listopad26 - 112
- 2022, Październik31 - 91
- 2022, Wrzesień30 - 114
- 2022, Sierpień22 - 95
- 2022, Lipiec26 - 104
- 2022, Czerwiec30 - 68
- 2022, Maj34 - 136
- 2022, Kwiecień23 - 78
- 2022, Marzec25 - 91
- 2022, Luty20 - 88
- 2022, Styczeń25 - 123
- 2021, Grudzień15 - 110
- 2021, Listopad21 - 64
- 2021, Październik22 - 105
- 2021, Wrzesień18 - 86
- 2021, Sierpień18 - 110
- 2021, Lipiec13 - 62
- 2021, Czerwiec16 - 78
- 2021, Maj23 - 95
- 2021, Kwiecień22 - 124
- 2021, Marzec19 - 95
- 2021, Luty10 - 38
- 2021, Styczeń14 - 63
- 2020, Grudzień15 - 27
- 2020, Listopad15 - 17
- 2020, Październik23 - 19
- 2020, Wrzesień21 - 77
- 2020, Sierpień16 - 82
- 2020, Lipiec18 - 77
- 2020, Czerwiec21 - 84
- 2020, Maj25 - 102
- 2020, Kwiecień28 - 220
- 2020, Marzec27 - 77
- 2020, Luty18 - 40
- 2020, Styczeń9 - 11
- 2019, Grudzień13 - 15
- 2019, Listopad13 - 12
- 2019, Październik22 - 47
- 2019, Wrzesień21 - 46
- 2019, Sierpień21 - 19
- 2019, Lipiec26 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 17
- 2019, Maj35 - 48
- 2019, Kwiecień34 - 40
- 2019, Marzec34 - 49
- 2019, Luty29 - 44
- 2019, Styczeń36 - 162
- 2018, Grudzień16 - 22
- 2018, Listopad23 - 5
- 2018, Październik25 - 20
- 2018, Wrzesień21 - 24
- 2018, Sierpień25 - 57
- 2018, Lipiec26 - 59
- 2018, Czerwiec16 - 44
- 2018, Maj20 - 32
- 2018, Kwiecień23 - 66
- 2018, Marzec23 - 66
- 2018, Luty20 - 87
- 2018, Styczeń15 - 74
- 2017, Grudzień19 - 111
- 2017, Listopad12 - 46
- 2017, Październik24 - 49
- 2017, Wrzesień22 - 82
- 2017, Sierpień22 - 64
- 2017, Lipiec19 - 45
- 2017, Czerwiec21 - 60
- 2017, Maj24 - 171
- 2017, Kwiecień20 - 165
- 2017, Marzec17 - 73
- 2017, Luty11 - 46
- 2017, Styczeń17 - 84
- 2016, Grudzień14 - 48
- 2016, Listopad26 - 129
- 2016, Październik20 - 117
- 2016, Wrzesień26 - 103
- 2016, Sierpień37 - 179
- 2016, Lipiec32 - 278
- 2016, Czerwiec30 - 102
- 2016, Maj36 - 127
- 2016, Kwiecień36 - 139
- 2016, Marzec41 - 173
- 2016, Luty31 - 116
- 2016, Styczeń28 - 180
- 2015, Grudzień16 - 118
- 2015, Listopad21 - 82
- 2015, Październik32 - 98
- 2015, Wrzesień21 - 109
- 2015, Sierpień7 - 29
- 2015, Lipiec27 - 86
- 2015, Czerwiec32 - 71
- 2015, Maj25 - 168
- 2015, Kwiecień17 - 113
- 2015, Marzec16 - 88
- 2015, Luty9 - 90
- 2015, Styczeń4 - 22
- 2014, Grudzień19 - 192
- 2014, Listopad18 - 87
- 2014, Październik12 - 96
- 2014, Wrzesień20 - 85
- 2014, Sierpień13 - 26
- 2014, Lipiec12 - 78
- 2014, Czerwiec17 - 89
- 2014, Maj27 - 122
- 2014, Kwiecień17 - 122
- 2014, Marzec9 - 85
- 2014, Luty7 - 69
- 2014, Styczeń5 - 53
- 2013, Grudzień17 - 187
- 2013, Listopad15 - 117
- 2013, Październik20 - 137
- 2013, Wrzesień18 - 162
- 2013, Sierpień16 - 74
- 2013, Lipiec4 - 20
- 2013, Czerwiec12 - 98
- 2013, Maj15 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 76
- 2013, Marzec8 - 100
- 2013, Luty5 - 56
- 2013, Styczeń7 - 147
- 2012, Grudzień5 - 38
- 2012, Listopad5 - 127
- 2012, Październik4 - 23
- 2012, Wrzesień4 - 27
- 2012, Sierpień10 - 32
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec6 - 31
- 2012, Maj17 - 116
- 2012, Kwiecień19 - 106
- 2012, Marzec12 - 79
- 2012, Luty4 - 21
- 2012, Styczeń3 - 37
- 2011, Grudzień3 - 31
- 2011, Listopad13 - 135
- 2011, Październik15 - 121
- 2011, Wrzesień15 - 26
- 2011, Sierpień6 - 9
- 2011, Lipiec14 - 2
- 2011, Czerwiec13 - 83
- 2011, Maj12 - 78
- 2011, Kwiecień9 - 35
- 2011, Marzec2 - 3
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik13 - 14
- 2010, Wrzesień4 - 9
- 2010, Sierpień3 - 3
- 2010, Lipiec6 - 4
- 2010, Czerwiec7 - 3
- 2010, Maj8 - 5
- 2010, Kwiecień9 - 10
- 2010, Marzec1 - 0
- 2009, Grudzień7 - 13
- 2009, Listopad8 - 16
- 2009, Październik11 - 5
- 2009, Wrzesień19 - 21
- 2009, Sierpień18 - 14
- 2009, Lipiec25 - 11
- 2009, Czerwiec7 - 16
- 2009, Maj5 - 12
- 2009, Kwiecień10 - 22
- 2009, Marzec10 - 10
- 2009, Luty5 - 0
- 2009, Styczeń5 - 12
- dystans 18.88 km
- 0.50 km terenu
- czas 01:01
- średnio 18.57 km/h
- rekord 40.40 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Bazowanie w Regetowie 2: Nowe drogi na Rotundę
Sobota, 3 września 2022 · dodano: 18.09.2022 | Komentarze 1
Baza namiotowa w Regetowie leży u stóp Rotundy, toteż naturalne jest, że najczęściej się wchodzi tutaj właśnie na tę górę. W sierpniu byliśmy tylko raz na Rotundzie (we trójkę), teraz ja byłem raz, lavinka raz, a Kluska dwa razy (jako że bazowaliśmy, nie mogliśmy wejść wszyscy naraz, ktoś musiał pełnić dyżur na bazie).Najczęściej wchodzi się na Rotundę czerwonym szlakiem, osoby lepiej znające teren mogą pójść stokówami. My z Kluską postanowiliśmy wejść jarem.
Jar jest niezbyt głęboki i zazwyczaj suchy i w pierwszej połowie ma charakter drogopotoku.
Coraz wyżej - rzut okiem wstecz.
Żabka jarowa
Koniec właściwego jara - w górnej części było nawet prawie źródełko, z którego sączyła się wilgoć (bo strumieniem ciężko to było nazwać), toteż w górnej części jara były nawet małe kałuże między kamieniami, które niżej zanikały.
No dobra, to dalej na azymut - sprawa jest prosta, można ruszyć dokładnie na wschód i iść cały czas pod górę, aż się trafi na czerwony szlak. Jeśli zniesie nas za bardzo w prawo, to i tak w końcu dojdziemy do szlaku, a jak w lewo i będziemy trzymać się zasady, że nie idziemy w dól, tylko cały czas pod górkę, to w końcu trafimy albo na szlak, albo na sam wierzchołek.
Rzut okiem, na zagłębienie terenu ponad górnym końcem jaru.
- Krzal, jeżynokrzal! Mogłabyś wybierać lepsze "na azymut".
- Nie ja wybieram, lecz kompas.
No tak, moglibyśmy pójść nieco bokiem i ominąć ten krzal, ale Kluska się uparła iść dokładnie na azymut.
Metody pokonywania krzala.
Jeżynokrzal o tej porze roku bardzo spowalnia marsz, nie tylko dlatego że jest teraz najwyższy, ale też z powodu owoców, obok których ciężko przejść obojętnie.
W końcu nie doszliśmy do szlaku, bo wcześniej trafiliśmy na drogę, która prowadziła we właściwym kierunku i postanowiliśmy z niej skorzystać. Okazało się, że bardzo ładnie zaprowadziła nas na szczyt. Parę fotem z pierwszowojennego cmentarza.
To prawdopodobnie pozostałość wieży obserwacyjnej, obok w krzakach są jeszcze ruiny wojskowego posterunku obserwacyjno-meldunkowego (takich posterunków było więcej na szczytach Beskidu, Bieszczadów itp.).
Po odpoczynku, uzupełnieniu kalorii i płynów ruszamy w dół. Postanowiliśmy skorzystać z drogi, którą odkryliśmy pod szczytem i sprawdzić dokąd dokładnie nas doprowadzi. Droga okazała się bardzo przyjemna, i doprowadziła nas do stokówy niedaleko od bazy.
Od pewnego momentu zaczęła się zamieniać w drogopotok, tylko nie potok którym jeździły pojazdy (jak jar), tylko drogę którą płynie potok... czasami (dalej opuszcza drogę i spływa w bok).
Napotkany śluzowiec.
A oto mapka z naszymi drogami na Rotundę
czerwony - czerwony szlak (Główny Szlak Beskidzki) i szlak cmentarny (czarno-białe kwadraciki). Miejscami bardzo stromo, a z drugiej strony szlak schodzi do Zdyni. Nim schodziliśmy do bazy w sierpniu.
niebieski - najpierw stokówą obiegającą Rotundę, prowadzi nią szlak konny (niebieskie kropki), który z drugiej strony łączy się z czerwonym szlakiem i schodzi do Zdyni. Koło jara jednak łapiemy inne stokówy, które doprowadzają nas na szczyt. Trasa łagodniejsza, ale dłuższa. Tędy szliśmy na szczyt w sierpniu.
zielony - trasa jarem a potem na azymut, czyli tak jak teraz wchodziliśmy (dojście niebieskie, a końcówka pomarańczowa).
pomarańczowy - droga, która odbija od stokówy (niebieskiej) niedaleko za bazą i prowadzi na szczyt, chyba optymalna trasa, bo podobnej długości co czerwony szlak, ale łagodniejsza i wydaje się że jest to optymalna droga na Rotundę. Tędy teraz schodziliśmy, a w następnych dniach tędy wchodziły i schodziły lavinka i Kluska.
To tyle jeśli chodzi o wejście na Rotundę. Dystans rowerowy z porannego wypadu do sklepu, koniki z tej fotki też.
Krzątanina na bazie przy ognisku.
Glut ze śliwkami (glut, czyli kisiel).
Kategoria małopolskie, wyprawki
- dystans 38.83 km
- 0.30 km terenu
- czas 02:59
- średnio 13.02 km/h
- rekord 49.50 km/h
- pod górkę 460 m
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Bazowanie w Regetowie 1: Kraina Ropą i dziegciem płynąca
Piątek, 2 września 2022 · dodano: 17.09.2022 | Komentarze 3
Stróże - Biała Niżna - Gródek - Ropa - Łosie - Klimkówka - Uście Gorlickie - Kwiatoń - Skwirtne - RegetówStartujemy przed siódmą... zieeeew! Ale za to jest ładnie o tej porze i rześko, wręcz zimno (muszę założyć jesienne rękawiczki), ale po upałach jest bardzo przyjemnie. Widoczki z mostku na Białej (dwa razy ją przekraczamy, a raz wchodzimy na środek kładki zrobić zdjęcia).
Kościół w Stróżach.
A potem podjazd przez Gródek (pierwsza górka na profilu wysokości - profil na dole wpisu). W trakcie pierwszy większ postój na przegryzkę i łyknięcie kawy... pojawiła się pierwsza osa w Beskidzie.
Przygotowywaliśmy się na inwazję os na bazie, tak jak w sierpniu, ale zdziwko - os prawie nie było (kilka os w słoneczne dni to praktycznie nic, latem było co najmniej dziesięć razy więcej). Co ciekawe, od turystów dowiedzieliśmy się, że w niektórych miejscach nadal jest plaga os - np. w pobliskiej Nieznajowej, czy w bazie namiotowej na Lubaniu (Gorce).
W końcu osiągamy Śliwkową Przełęcz. Chyba mieliśmy za lekkie sakwy, bo załadowaliśmy jeszcze dwie menażki pysznych śliwek.
Widoczek z przełęczy i chwilę potem morderczy zjazd na zaciśniętych hamulcach.
Do mostku na Ropie, pod którym tradycyjny postój, bo woda, strumyczek, jest zabawa w udrażnianie spływu, cczy puszczanie strumyczka nową drogą.
Dwa Łosie... no, nas są trzy łosie, ale dobra, jedziemy tam.
Poprzednio nie zahaczaliśmy o Łosie, ale teraz zrobiliśmy mały skok w bo nadrabiamy tylko ze 2-3km i praktycznie zero dodatkowego podjazdu.
Cmentarz wojenny nr 71 (właściwie kwatera wojenna przy cmentarzu parafialnym), ten cmentarz należał do innego okręgu niż te w okolicach Regetowa, tam krzyże były drewniane, w tym okręgu spotkamy zaś zazwyczaj nieduże żeliwne na betonowym postumencie
Krzyże na grobach żołnierzy z armii aunstro-węgierskiej.
A takie są na grobach żołnierzy rosyjskich.
A tak wygląda dziecko na murku w Beskidzie
Stare nagrobki na cmentarzu cywilnym.
Cerkiew w Łosiu, zachodniołemkowska, tylko taka jakaś... szeroka. I faktycznie, jak poczytać to okazuje się, ze w 1928 została rozbudowana.
We wnętrzu widać, że nawa jest dużo szersza.
W dolnym rzędzie ikon (między wrotami carskimi i diakońskimi) są cztery ikony namiestne - od prawej jest to wezwanie cerkwi, Chrystus nauczający, Matka Boska z dzieciątkiem i ulubiony święty - w Beskidzie, czy ogólniej w Karpatach jest to prawie zawsze św. Mikołaj (fotka poniżej), czasem jest kto inny, ale w cerkwiach pod wezwaniem św. Mikołaja, wtedy jest na tej ikonie z prawej.
Sklepienie
Obok jest zagroda maziarska. Otóż w wielu wsiach oprócz pracy na roli, mieszkańcy zajmowali się jakimś rzemiosłem - wyrabiali łyżki (Nowica, Przysłup), zajmowali się drutowaniem garnków (Ruś Szlachtowska - stamtąd wędrowni druciarze docierali np. do Żyrardowa, o czym czytałem we wspomnieniach jednego z Żyrardowiaków), a w Łosiu zajmowali się wyrobem i handlem maziami.
Ogólnie chodzi o produkty suchej destylacji drewna - terpentyna, dziegieć (i to co się z nich wyrabiało), ale też destylaty ropy, tzw. oleju skalnego, który wydobywano tu w kopankach. Ponoć proces chałupniczej destylacji ropy był podobny do destylacji bimbru z zacieru. Później tymi wyrobami handlowano - wozy maziarzy docierały do różnych zakątków Austro-Węgier, Polski. Przy czym później destylaty ropy kupowali z rafinerii i nimi handlowali. Był to dochodowy interes, była to bodaj najbogatsza wieś Łemkowszczyzny, a maziarstwem zajmowali się wszyscy.
Kolejne frakcje ropy otrzymywane w trakcie destylacji. Przy czym maź otrzymywano zarówno z ropy, jak i drewna i były to smary do smarowania osi wozów.
Wóz maziarski
A tu pani pokazuje jak wyrabiano łyżki
Narzędzie trzeba naostrzyć
Pani dawała nam do powąchania buteleczki z różnymi płynami - dziegciem, terpentyną, ropą (przy czym ropa wrażenia na mnie nie robiła, bo mam w domu buteleczkę beskidzkiej ropy). Potem czułem zapach tego dziegciu jeszcze przez kilka kilometrów, dopiero jak porządnie wydmuchałem nos, to się go pozbyłem.
Klusce jednak chyba najbardziej podobał się kot
Ruszamy dalej, mostem na Ropie (w sumie to już piąty raz się przeprawiamy przez Ropę, a by dotrzeć do Regetowa, będziemy musieli pokonać jeszcze jeden most).
Jedziemy dalej - ciężkie podjazdy przy przejeździe przez Pieniny Gorlickie, znów tradycyjny postój na przystanku po pokonaniu najostrzejszego podjazdu, kolejny postój po pokonaniu tego fragmentu w Uściu (drobne zakupy w sklepie). Fotki już były, więc nowych nie robimy.
A dalej krótki postój pod cerkwią w Kwiatoniu i tutaj jest fotka.
A potem już podjazd przez Skwirtne do Regetowa, oczywiście fotostopy były, np. przy owcach.
No i jesteśmy
W końcu docieramy na pustą bazę i ją przejmujemy. Poprzedni bazowi musieli wcześniej wyjechać, turystów nie ma (no, jeden który sobie zrobił tylko kilkanaście minut postoju), cisza, spokój... po sierpniowych tłumach wreszcie zastajemy bazę, taką jaką znamy.
Tak więc trzeba ogarnąć bazę i się - zorientować się co, gdzie i jak i w jakim stanie, normalnie zmiany są w weekend i byśmy mieli czas na wyspanie się i odpoczęcie po podróży, ale tak wyszło, ze musimy zostać bazowymi z Marszu. Poza tym musimy się rozpakować się, wrzucić coś na ruszt itp.
Mamy dobrosąsiedzką wizytę bazowych z Teodorówki (w Teodorówce byliśmy wiosną na weekendzie remontowym - patrz fotorelacja). Poniżej drogowskaz do chatki w Teo.
I tak było do momentu, gdy postanowiliśmy zrobić obiad, gdy zacząłem przygotowywać spaghetti, zaczęli się zwalać turyści. W sumie nie było ich tak bardzo dużo, w sumie dziesiątka, ale że my trochę niedospani i zrypani po podróży trochę, to dla nas to było dużo. Nie była to jedna grupa, tylko 5+2+2+1. A dowcip
Z drogowskazów poniżej jest jeszcze Główny Szlak Beskidzki (GSB), czyli czerwony szlak, który biegnie przez całe Beskidy z Wołosatego do Ustronia. W czasie naszego bazowania odwiedziło nas trochę turystów idących GSB (tego dnia jeden nocował, a kilku przechodziło).
A na koniec profil trasy
Kategoria małopolskie, wyprawki
- dystans 1.84 km
- czas 00:09
- średnio 12.27 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Bazowanie w Regetowie 0: Wracamy!
Czwartek, 1 września 2022 · dodano: 16.09.2022 | Komentarze 4
W sierpniu byliśmy w Beskidzie niskim, a konkretnie na studenckiej bazie namiotowej w Regetowie. Klusce bardzo się podobało, postanowiliśmy więc, że w przyszłym roku znów tam pojedziemy, a poza tym Kluska mnie namawiała, bym się zgłosił na bazowanie. No i okazało się, że we wrześniu ktoś odpasł i poszukiwani są bazowi... to co, zgłaszamy się? Zgłaszamy i jedziemy. Zwłaszcza że w wakacje jak na mój gust za dużo ludzi i nie widziało mi się bazowanie i ogarnianie tego tłumu, ale we wrześniu oczekiwaliśmy, ze będzie tak w sam raz. Tylko że dzieci raczej nie będzie i czy Kluska nie będzie się za bardzo nudzić.Dojazd już opracowany, więc znów wbijamy się w pociąg nocny do Krynicy i Zakopanego. Pociąg był kilkanaście minut opóźniony, ale to i tak nic w porównaniu z pociągiem z Zielonej Góry, który zwiększył opóźnienie do 310 minut (może jeszcze stał na stacji poczatkowej?). Fajnie był zapowiadany nasz pociąg, bo automat czytał ukośnik oddzielający stacje i w czytaniu brzmiało to tak "Zakopane fles Kraków Główny plesz Krynica Zdrój".
Okazało się, że tym razem podstawili nieco inny wagon, jakaś nowsza modernizacja - nieco inny układ siedzeń, a w rowerowym nieco mniej wolnej przestrzeni, bo dobudowali kibel.
My z Kluską zajęliśmy miejsca leżące, a lavinka rozłożyła się na naszych siedzeniach z rezerwacji (ja zaraz ułożę swoją karimatę obok Kluski).
Po drodze przybył tylko jeden rower, chyba w Krakowie.
Świt z okna pociągu.
Zdecydowaliśmy się, że tym razem nie wysiadamy w Grybowie, tylko stację wcześniej w Stróżach Dzięki temu jesteśmy w stanie wcześniej wyjechać, bo co prawda stacje są blisko i jedzie tylko kilka minut, ale w Stróżach stoi kilkanaście mnut, bo linia jest jednotorowa i akurat na tej stacji mijają się dwa pociągi w różnych kierunkach (a jak tamten byłby opóźniony, to postój byłby jeszcze dłuższy).
Impuls Kolei Małopolskich na mijance w Stróżach.
Kategoria wyprawki
- dystans 25.82 km
- 6.00 km terenu
- czas 01:32
- średnio 16.84 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
po mieście i okolicy
Wtorek, 30 sierpnia 2022 · dodano: 16.09.2022 | Komentarze 1
Ostatnie kilometry jeszcze z sierpnia, ale że jest teraz pół miesiąca w plecy i zanim ukończę relację z Regetowa, to mnie tydzień, dwa, lub trzy, to wrzucam tutaj kilka świeżych zdjęć z września, na dowód, że wrzesień to jesień (a na pewno półówka września).W lesie zaczyna się wysyp podgrzybków i oby trwał jeszcze jakiś czas.
Oprócz podgrzybków jest też trochę kurek, znalazłem też po kilka prawdziwków, kozaków, maślaków, kanię, a nawet dwa nierobaczywe zajączki.
Poza tym zaczyna dojrzewać czeremcha - dorwałem jedną słodziutką, ale większość jest gorzka... nie wiem, czy to kwestia tego, że na tym krzaku owoce były bardziej dojrzałe, czy też kwestia samego krzaku (np. jego nasłonecznienia), w każdym razie zauważyłem, ze większe owoce są słodsze.
Poza tym zaczęły kwitnąć zimowity - oto fotki z parku.
No i kasztany, też już lecą.
- dystans 14.75 km
- 9.00 km terenu
- czas 01:12
- średnio 12.29 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
W lesie za gorąco
Sobota, 27 sierpnia 2022 · dodano: 15.09.2022 | Komentarze 2
Na szczęście to już była końcówka upałów, ale nawet w lesie nie szło wytrzymać.Ha, wreszcie trafił mi się siedzuń, wydaje mi się, ze sosnowy. Może nie wygląda na jadalny, a jednak jest to właśnie taki grzyb.
Żuczek
Żołędzie leca, na razie zielone
- dystans 8.18 km
- czas 00:40
- średnio 12.27 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Śpiewanki na Jazdowie
Czwartek, 25 sierpnia 2022 · dodano: 14.09.2022 | Komentarze 1
Na śpiewanki, w zasadzie mieliśmy jeszcze wpaść tu i tam, skoro wybieraliśmy się do Warszawy... ale było za gorąco, rany te upay mogły sobie już w końcówce sierpnia odpuścić. Tak więc tylko wieczorem na JazdówPrzygotowania
Zwiedzanie domku
Początek śpiewanek, fotka dopóki jest resztka światła, ale jeszcze mniej osób. Tym razem było 9 gitar akustycznych i klasycznych, 1 basowa, 1 bałałajka, 1 ukulele i 1 pianolka (plus parę drobniejszych instrumentów i przeszkadzajek).
- dystans 48.63 km
- 1.10 km terenu
- czas 02:24
- średnio 20.26 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Upalny kurs biblioteczny
Wtorek, 23 sierpnia 2022 · dodano: 13.09.2022 | Komentarze 2
Ufff, prawie połowa września, więc pora dokończyć sierpień na bikestatsie. I tak dobrze, że zdążyłem zrobić relacje z Regetowa, zanim znów tam pojechaliśmy, a teraz jeszcze parę rundek pomiędzy... niedużo, bo albo upał, albo lało, więc głównie krótkie dystanse po mieście.Oczywiście obowiązkowy kurs do Grodziska - to były momenty upałów, ale przed południem było znośnie ze względu na chmury (a nawet próbowało kropić, co powitałem jako miłe chłodzenie), niestety z powrotem zrobił się skwar, bo słońce wyszło. Dawno tu nie było motylków, więc postój na łące, ale niezbyt długi.
Samiczka (a nawet dwie) czerwończyka dukacika
Trafiła się też ciemka, która świetnie się maskowała na zeschłych liściach. Nie miałbym szans jej spostrzec, gdyby nie to, że zobaczyłem jak podlatuje, a i tak potem miałem problem, żeby zlokalizować ja siedzącą ze złożonymi skrzydełkami.
Z latających jeszcze mucha wpadła pod obiektyw.
Poza tym przekwitnięte kwiatostany jakiejś rośliny z baldaszkowatych wyglądały jakby to była roślina mięsożerna, która coś złapała. Zwłaszcza że owoce mają takie rzęski wyglądające jak jakieś nabijane kolcami morgenszterny.
Trafiły się też jedne z moich ulubionych pluskwiaków, a na pewno jedne z bardziej efektownych - strojnica baldaszkówka. Ta wygląda jakby wlazła do paszczy potwora.
Tak więc mała sesja tych eleganckich tarczówek w prążki i kropy.
A po drodze jeszcze jeden motyl się trafił - w formie gąsienicy.
- dystans 1.90 km
- czas 00:10
- średnio 11.40 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Reggae w Regetowie X: Czwarta nad ranem
Piątek, 19 sierpnia 2022 · dodano: 31.08.2022 | Komentarze 6
Czwarta nad ranemMoże sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz
Wsiadamy do pociągu, który jedzie do miejscowości Dynia Główna, ale wysiadamy w Żyrku faktycznie jakoś o czwartej nad ranem.
Jako, że nie jest jeszcze tak późno, to jeszcze nie idziemy spać, jeszcze pora na gadanie, czytanie, rysowanie, jedzenie.
W rowerowym pusto, opróćz nas tylko jeden rowerzysta jadący do Krakowa, a potem żadnych nowych rowerów. Do Krakowa jakoś tłoku nie było, ale od Krakowa się zapełnia i generalnie wszystkie miejsca są zajęte, poza tym jest chyba trochę osób bez miejscówek, które zajmują miejsca na które chwilowo są wolne, albo siadają na podłodze w rowerowym... toteż nie ma potem możliwości rozłożenia się przy rowerach jak poprzednio, No trudno.
No tak... oczywiście są to drzwi, przez które mieliśmy wsiadac, jak i wysiadać (tak wyszło). Jak wsiadaliśmy, to konduktor siłowo je otworzył. Gdy zaś wysiadaliśmy, zawczasu przenieśliśmy się do sąsiedniego wagonu.
Klusce się podobało, nawet powiedziała że następnym razem mam się zgłosić do bazowania. Na okazję nie było trzeba długo czekać, bo na wrzesień byli poszukiwani bazowi, więc się zgłosiliśmy i lada moment wracamy do Regetowa. Zobaczymy jak teraz spodoba się Klusce na bazie, bo prawdopodobnie w ogóle nie będzie dzieci i może się trochę nudzić.
Kategoria wyprawki
- dystans 37.41 km
- 0.40 km terenu
- czas 02:19
- średnio 16.15 km/h
- rekord 50.80 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Reggae w Regetowie 9: Żegnaj nam dostojny stary porcie
Czwartek, 18 sierpnia 2022 · dodano: 30.08.2022 | Komentarze 11
Żegnaj nam dostojny stary porcieRzeko Mersey żegnaj nam
Zaciągnąłem się na rejs do Kalifornii
Byłem tam już niejeden raz
A więc żegnaj mi kochana ma
Za chwilę wypłyniemy w długi rejs
Ile miesięcy Cię nie będę widział - nie wiem sam
Lecz pamiętać zawsze będę Cię
Ostatni poranek na bazie, toteż i "Pożegnanie Liverpoolu". Mogliśmy to przerobić jakoś np. tak "Żegnaj nam dostojna stara bazo / Regetówko żegnaj nam"... pewnie dalej dałoby się też coś ułożyć, ale nie chciało mi się rzeźbic.
Ostatnia kawa na bazie.
Aha, taki oto ptaszek mieszka na bazie, widywaliśmy go wielokrotnie min. jak wydziobywał okruszki po wiatą. Czy nasi bikestatsowi ornitolodzy są w stanie go zidentyfikować po takich słabych fotkach?
Tak w ogóle początkowo plan był taki, żeby parę dni zostać na bazie, połazić/pojeździć po okolicy, potem przeskoczyć do sąsiedniej bazy namiotowej w Radocynie (na noc lub dwie, w zależności od tego jak tam będzie się nam tam podobać), a potem tu wrócić. Tylko że Kluski nie można było wyciągnąć, bo tutaj miała towarzystwo dzieciaków. Potem gdy większość wyjechała, a nowych jeszcze za bardzo nie znała, mogliśmy jednak wyskoczyć na jedną noc, ale dla odmiany zrobiło się słonecznie i gorąco (a tam jest straszna patelnia na bazie, nie tak jak tu), a poza tym było ryzyko burz które mogły nas dorwać po drodze... toteż zdecydowaliśmy się zostać w Regetowie do końca.
Ale w końcu i Regetów trzeba było opuścić i wrócić do domu. Trasa ta sama (tylko bez zjazdu nad Klimkówkę), tylko w druga stronę.
Korzystamy z tego że jest czwartek i cerkwie otwarte - znów zaglądamy na chwilę do środka w Kwiatoniu, a poza tym udaje się zwiedzić także cerkiew w Uściu Gorlickim - wtedy się nie załapaliśmy. Aha, znaleźliśmy orientacyjną rozpiskę otwartych obiektów architektury drewnianej w Małopolsce w tym roku (większość do 30 września, obiekty UNESCO cały rok) - pod tym linkiem.
Zjazd do Regetowa szybki i przyjemny, dalej do Uścia bez większych przewyższeń i zaczyna się robić gorąco, natomiast na Uściem zaczynają się podjazdy, bo musimy się przebić przez Pieniny Gorlickie. Ciężki kawałek, bo zrobiło się gorąco, to był najgorętszy dzień naszego wyjazdu. lavinka tradycyjnie podprowadzała rower na ostrzejszych podejściach, a ja musiałem dosyć często robić postoje w cieniu, bo się gotowałem.
Gdy pokonaliśmy podjazdy, to dłuższy postój na przystanku za Klimkówką, na granicy dawnej Łemkowszczyzny.
Kluska się znowu zderzyła z jakąś muzą po drodze (albo stadem muz), bo ją wzięło na rysowanie. Wzięła się za rysowanie cerkwi, Jaworzyny, krowy...
Oto Jaworzyna, najpierw ołówkiem, a niżej po nałożeniu kolorów.
Szybki zjazd i dalej doliną Ropy bez większych przewyższeń, tyle że coraz goręcej.
Kolejny dłuższy postój pod mostkiem nad Ropą.
Modraszki się trafiły.
A potem zaczyna się morderczy podjazd na przełęcz przed Gródkiem. lavinka od początku prowadzi, ja kawałek podjechałem, ale krótkim postoju nie mogłem ruszyć pod górę - za ostro... to znaczy bez Kluski dawałem radę, ale z Kluską na bagażniku już nie. Tak więc tuptamy sobie pod górę.
W rejonie przełęczy postój na przydrożne śliwki.
A potem zjazd przez Gródek, było po prostu super - droga dobra, nieprzesadnie kręta, a do tego.idealne nachylenie żeby dobrze się rozpędzić, ale bez przesady, zwłaszcza w środkowej części - początkowo tuż za przełęczą ciut za ostro, a końcówka dosyć łagodna.
Na przejeździe kolejowym musieliśmy przeczekać kibel, a zaraz potem w drugą stronę Impuls.
Przekraczamy rzekę Białą i wzdłuż niej do Grybowa.
Zastanawiam się, czy sprawdzać przejazd przez osuwisko, a że obok spotykam dwóch chłopaczków, to pytam czy damy radę przejechać, a oni nam mówią, że bez problemu, bo teraz jest dobrze, tylko czasem coś spada (!). W sumie okazało się że gdyby nie znaki, to nawet byśmy nic nie zauważyli, na kawałku jest zniszczona droga, ale to po prostu wygląda jak krótka przerwa w asfalcie.
Do Grybowa docieramy nieco ponad dwie godziny przed pociągiem. lavinka od razu znajduje przy przystanku autobusowym wiatkę ze stacją serwisową dla rowerzystów, a także portami USB, toteż instaluje się tam by podładować sobie power bank.
Tymczasem my z Kluską idziemy pozwiedzać Grybów i na zakupy przedwyjazdowe. Potem ja zostaje ż rowerami, a Kluska oprowadza lavinkę.
Grybowski rynek i kościół
Mural z rodziną żydowską wykonany wg starej fotografii (informacja o rodzinie z fotografii), z tyłu synagoga.
Progi na Białej
Kasa i poczekalnia zamknięte z powodu, że są nieczynne. Ohoho, wiosną była ładna, okrągła rocznica.
Na bocznicy trochę pojazdów technicznych, które można obejrzeć czekając na pociąg.
Kategoria małopolskie, wyprawki
- dystans 16.51 km
- 7.90 km terenu
- czas 01:36
- średnio 10.32 km/h
- rekord 38.10 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Reggae w Regetowie 8: Krzyczę, krzyczę, krzyczę, krzyczę wniebogłosy
Środa, 17 sierpnia 2022 · dodano: 29.08.2022 | Komentarze 3
Krzyczę, krzyczę, krzyczę, krzyczę wniebogłosy!A! Zatykam uszy swe!
Smugi w powietrzu i mój bieg
Jak prądy niewidzialnych rzek
Mój własny krzyk, mój własny krzyk ogłusza mnie!
"Krzyk" Kaczmarskiego, a dlaczego akurat ta piosenka? To się okaże dalej we wpisie. Natomiast gdy któregoś wieczoru towarzystwo ogniskowe wybrało ze śpiewnika jakiś kawałek Kaczmarskiego, gitarzysta zarządził:
- Ponieważ jest dosyć późno, zaśpiewajmy tę piosenkę tak bardziej balladowo.
- Znaczy, mamy nie drzeć ryja?
- Dobrze i zwięźle to ująłeś.
Znów poranna przejażdżka w górę doliny. Było wyjątkowo pięknie, po części dlatego że wcześniej się zebrałem.
Te dwa zdjęcia dzieli 8 minut, wykonane z różnych miejsc trochę przypadkowo, dlatego kadry nie są idealnie takie same.
A tutaj odstęp 7 minut
Jeszcze trochę zdjęć z doliny
A tu perełki beskidzkie. Poławiaczem pereł jest krzyżak ogrodowy - rozpina sieć wieczorem i jeśli pogoda jest korzystna, to rano ma liczne sznury pereł.
Cmentarz wojenny nr 48 pod Jaworzynką. Też gdy ostatnio tu byłem, to był częściowo wyremontowany, a remont nadal trwał. Choć gdy pierwszy raz tu dotarłem, to był częścią lasu i było to bardzo malownicze.
To jedno z miejsc, które sprawiło, że zainteresowałem się cmentarzami wojennymi (zwłaszcza z I wojny). Wtedy nie było tak łatwo je znaleźć, zwłaszcza te gdzieś w górach - nie było szlaków cmentarnych, nie było drogowskazów, czasem były zaznaczone na mapach. Tego szukaliśmy ponad 20 lat temu na rajdzie studenckim - ustawiliśmy się pod szczytem Jaworzynki w tyralierę (ponad 30 osób) i ruszyliśmy w dół czesząc las. Ja stwierdziłem, że cmentarz powinien być bardziej z lewej i nas za bardzo ciągnie w prawo, toteż ustawiłem się na lewym krańcu i oddaliłem się dużo bardziej od skrajnej osoby, a i tak cmentarz dostrzegłem daleko na lewo.
Ostatnio jak byłem, to brama jeszcze nie była zrekonstruowana, jak i spora część ogrodzenia (znaczy były kamienne słupy w różnym stanie, ale zasadniczo bez drewnianych części).
Na tablicy mapka pokazująca przebieg frontu w tym rejonie (powiększenie mapki)
Widoczek ze skraju lasu
Później zaś już we trójkę wybraliśmy się do jara. Chcieliśmy rano, żeby nie było jeszcze zbyt gorąco, ale oczywiście nie udało się zbyt szybko zebrać. Wycieczka też niebyt ambitna, ot do tego jara którego dziewczyny nie mogły parę dni temu porządnie zwiedzić, a tam zaleganie w cieniu, tudzież wyciczki w górę i w dół jara.
Jar może nie jest zbyt głęboki (bu dosyć nisko na stokach góry), ale i tak całkiem przyjemny.
Szczególnie miły był buczynowy cień w gorący dzień.
No i wbudowane były krzesełka
Grzybek jarowy
Krzyk
O, tak go znaleźliśmy
Poza tym Kluska w tym jarze wpadła chyba na jakąś muzę, bo ułożyła piosenkę (a raczej refren), a potem siedziała z zeszytem, zapisywała tekst, układała melodię, dobierała chwyty, a potem to grała.
Niestety musieliśmy się przedwcześnie zmywać, bo jakieś burze i ulewy zaczęły krążyć po okolicy,. Jak się potem okazało, przeszły bokiem i mogliśmy spokojnie siedzieć w jarze... ale kto to mógł wiedzieć.
Parę zdjęć przyrodniczych z okolic jara, jak i bazy.
Tygrzyk - rewers. Miałem pewne wątpliwości, bo nie chciała pokazać awersu, ale raczej tak.
Śluzowiec
Dziecko po tygodniu na bazie nawet nie używa talerzy. Kluska się załapała na naleśniki, które akurat jakieś studentki smażyły (my się zrewanżowaliśmy jeżynami do tych naleśników),
Kategoria małopolskie, wyprawki





