teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 123087.05 km z czego 18625.85 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.13 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 21.90 km
  • 11.20 km terenu
  • czas 01:08
  • średnio 19.32 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Grzybowe dożynki

Sobota, 22 listopada 2025 · dodano: 21.12.2025 | Komentarze 2

Grzybstats:
- 39 wodnich
- 5 podgrzybków
- 1 kania

Podjechałem do lasu zobaczyć, czy da się  jeszcze dozbierać grzybów przed zapowiadanymi całodniowymi przymrozkami (bo mrozem ciężko taką popierdółkę nazwać) i opadami śniegu (też nieprzesadnymi). Niedużo, ale zawsze coś tam wpadło.

Pięknoróg




Na tym samym pieńku rosła galaretnica mięsista



A do koszyka najpierw wpadła kania



A potem trochę wodnych








A między nimi kilka podgrzybków




Takiego podgrzybka ciężko wypatrzeć (tu już w innym miejscu, gdzie nie było wodnich, bo nie było sosen).



Jeszcze takie coś trafiłem




No i rozszczepka pospolita





Cytrynek... one zimują w ściółce, a wyglądał na takiego, co już nie ma siły znaleźć sobie przytulnej kryjówki, więc przysypałem go liśćmi.





  • dystans 13.90 km
  • 7.70 km terenu
  • czas 00:42
  • średnio 19.86 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Pierwsze zimowe płomiennicobranie

Piątek, 21 listopada 2025 · dodano: 20.12.2025 | Komentarze 2

Grzybstats:
- 3 kubki płomiennic
- 1 pieniek boczniaka
- 14 owocników opieniek
- 4 kapelusze kani

W zasadzie jeszcze listopad, ale aura taka trochę zimowa (przymrozki), oraz typowo zimowe grzyby (płomiennice). Płomiennica zimowa jest bardzo ładnym grzybem, a że pora roku taka z małą ilością kolorów, to nie mogłem obiektywu od nich oderwać.




Kapelusze płomiennic są pokryte śluzem, toteż są dosyć śliskie gdy są wilgotne.





Takie płomiennice dosyć dobrze się zbiera, bo występują całymi wiązkami, często masowo na pniakach. Wystarczy się przejść po lesie oglądając pniaki, a takie brązowo-pomarańczowe grupy grzybów rzucają się w oczy, większe skupiska większych kapeluszy widać naprawdę z daleka, choć mniejsze mogą się ukrywać pod liśćmi.




Grzybek jest smaczny o zdrowy (zaliczany do grzybów leczniczych), mówi się że mają owocowy smak... no może rzeczywiście ten posmak można tak określić, w każdym razie jest dosyć charakterystyczny, choć dosyć delikatny i mało grzybowy. Ja najczęściej je duszę - po umyciu i bez obgotowania wrzucam na patelnię, śluz z kapeluszy razem z wodą z mycia sprawiają, że po kilku minutach na ogniu grzybki wyglądają jakby je zalać kisielem... takie płomiennice w sosie własnym. Przyprawiam bardzo delikatnie by nie zdominować tego delikatnego smaku - trochę soli, pieprzu, angielskiego ziela i papryki słodkiej. I liść laurowy.

Generalnie można się śluzu pozbyć jeśli komuś kisielowata konsystencja sosu nie odpowiada, wystarczy przed duszenie, dosłownie na chwilę wrzucić do wrzątku, po takiej operacji duszą się bardziej na sucho i dodać jakiegoś oleju i wody by się nie przypalały (w przypadku sosu śluzowatego nie trzeba nic dodawać).





Powyżej nieco młodsze egzemplarze mające jasne nóżki, a poniżej ciut starsze (choć nadal względnie młode) ze stopniowo czerniejącymi od dołu trzonkami. Można przeczytać, że trzonki należy odkroić, bo są łykowate... te czarne to może rzeczywiście, bo w dotyku zwykle są trochę twarde, więc je odkrajam, ale dopóki nie ściemnieją są miękkie, więc je ładuję na patelnię i nie stwierdziłem w potrawie łykowatości.



A te może podrosną do następnego razu.




To grzybek z którym można ewentualnie pomylić, zdaje się że łuszczak/łuskwiak zmienny. Tutaj kępa łuskwiaka podmrożona i pokryta trochę lodem. To też cecha charakterystyczna, bo płomiennice nie miały pokrywy szronowo-lodowej, to chyba zasługa śluzu. Generalnie płomiennice mogą przetrwać mrozy bo dzięki zawartym w nich substancjom... różne rzeczy można przeczytać, a to że woda w nich nie zamarza, a to że może i zamarza ale nie tworzy kryształków lodu, które normalnie niszczą ściany komórkowe.

Tak czy siak, płomiennicom mróz nie szkodzi jak innym grzybom, które zamarzają, a po odmarznięciu zmieniają się mokrą szmatę... płomiennice zachowują swoją strukturę, choć z moich obserwacji wynika, że dłuższy i większy mróz zahamuje ich wzrost, jednak krótkie przymrozki im zwykle nie szkodzą



Porównanie blaszek i trzonka łuskwiaka i płomiennicy.



Od spodu jest łatwiej odróżnić, bo od góry czasem można się pomylić - poniżej fotki obydwu gatunków.




Generalnie trzeba uważać na grzyby rosnące na pniakach, nieco podobna jest maślanka. Tutaj maślanka wiązkowa (którą nie tylko na pniakach można spotkać).





A tu maślanka ceglasta.



A to już kolejny zimowy  grzybek - boczniak ostrygowaty. Tego za często jednak nie spotykam.




Jeszcze jakieś opieńki się trafiały



A nawet kanie.



Ale generalnie zima to głównie sezon na grzyby rosnąca na pniach drzew (i nie mam tu na myśli tylko jadalnych).

Próchnilec gałęzisty.



A to żylak promienisty



To chyba też.



Wrośniak różnobarwny.



A poza tym wysprzątałem jedną z dwóch miejscówek. Generalnie zeszłej zimy przez prawie trzy miesiące raz-dwa razy w tygodniu wywoziłem stąd co najmniej dwie foliówki śmieci (miejscówki są zbyt blisko miasta i wsi i zbyt dużo ludzi tu chodzi i śmieci). A gdy wydawało mi się że już rejon występowania grzybów wysprzątałem dokumentnie, to gdy przyjechałem w marcu po zejściu śniegu, ręce mi opadły... śnieg ubił liście, poza tym dziki i inne zwierzaki rozgrzebały ściółkę, przez co kolejne śmieci wyszły na wierzch i sprzątanie można było zacząć od nowa - fotki we wpisie z wiosennego sprzątania miejscówek.

Minęło osiem miesięcy i powitał mnie taki widok.



Na nowo wysprzątałem pierwszą miejscówkę (drugiej już nie miałem siły, zabrałem kilka śmieci, a resztę zostawiłem na następny raz) i oto co się nazbierało przez 2/3 roku ( większość to tegoroczne śmieci, choć kolejne kilka starych wyszło spod ściółki). A to nie jest bezpośrednio przy jakiejś ścieżce/dróżce, tylko co najmniej kilkadziesiąt metrów w las. Ale teraz i tak jest lepiej, jak rok temu zaczynałem jeździć w to miejsce, to dosłownie co chwila potykałem się o jakieś flaszki.

Zostawić to miejsce na kilka lat bez sprzątania i znów będzie zawalone syfem.





  • dystans 17.00 km
  • 10.50 km terenu
  • czas 00:53
  • średnio 19.25 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Wodnichobranie nim złapie mróz

Środa, 19 listopada 2025 · dodano: 18.12.2025 | Komentarze 6

Grzybstats:
- 308 wodnich
- 11 podgrzybków
- 11 opieniek
- 1 suchogrzybek

Krótki (w sensie dystansu) wypad do pobliskiego lasu by zdążyć dozbierać wodnich nim przyjdą zapowiadane przymrozki (ale teraz już nie tylko poranne, ale przez większość dnia). Zacząłem od miejscówki, z której mnie poprzednio wygonił zmrok, ale tam już większość wyzbierałem i okazało się, że niewiele zostało. Po drodze jeszcze trafiłem w jednym miejscu na niewielką ilość, jednak główny zbiór był w miejscówce, do której poprzednio nie zdążyłem zajrzeć. Tam było najobfitsze wodnichobranie i nazbierałem tam chyba tyle ile we wszystkich pozostałych miejscówkach (teraz i poprzednim razem), albo niewiele mniej.










Czasami występują wręcz masowo, gdyby nie to, nie za bardzo opłacałoby się ich zbierać, bo są dosyć małe.



Rewers, czyli blaski - te prawie białe są młode, a pomarańczowe stare.





Jeden z nieco podobncyh grzybków, ale jest szereg cech wyróżniających - nie ma garbka pośrodku (u starych, owocników też nie ma, ale one są zwykle bardziej wywinięte i brązowe), nie ma śluzu (choć suche wodnichy też nie są za bardzośluzowate), najpewniejsza identyfikacja jest jednak po blaszkach, które mają zupełnie inny, nie wpadający w żółć odcień.




Oprócz wodnich trafiło się nieco podgrzybków



A także opieniek



Oraz zajączek (suchogrzybek).



Ponadto trzęsak pomarańczowożółty.



Pierścieniak grynszpanowy.



A te narośla (galasy) na liściu dębu, choć mogą się kojarzyć z grzybami, to efekt działalności owadów.






  • dystans 46.10 km
  • 18.30 km terenu
  • czas 02:22
  • średnio 19.48 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Pieprzniki na zimno

Wtorek, 18 listopada 2025 · dodano: 17.12.2025 | Komentarze 0

Grzybstats:
- 63 pieprzniki (lejkowce) trąbkowe
- 63 podgrzybki brunatne 
- 7 maślaków sitarzy
- 4 wodnichy późne

Pojechałem na podgrzybki, a znalazłem pieprzniki trąbkowe... no dobra, znalazłem też tyle samo (ilościowo) podgrzybków, a właściwie to nawet więcej (objętościowo i wagowo).

Prawdę mówiąc, po raz pierwszy widziałem pieprznika/lejkowca trąbkowego, ale już na pierwszy rzut oka widać, że to któryś z pieprzników, bo bardzo podobny do pieprznika jadalnego (kurki), więc wiedziałem że można zbierać  Jakbym miał go opisać, to właśnie że jest to taka przybrudzona kurka.



Wszystkie sztuki znalazłem w jednej miejscówce w promieniu kilku metrów, mimo że rozglądałem się potem za nimi, to w tym rejonie już więcej żadnego nie znalazłem. Tak więc można powiedzieć że występowały punktowo.




A dlaczego na zimno? A bo  był przymrozek, to jeszcze z tych co to występują krótko nad ranem w terenach otwartych, więc grzybów w lesie nie jeszcze nie przemrażają.



Lejkowce, lejkowcami, ale ja pojechałem na podgrzybki i znalazłem sensowną ilość, choć to już końcówka (nic dziwnego, w końcu zaczęła się druga połowa listopada). Oto poczet podgrzybków.






A w jednym miejscu rosło kilka maślakó sitarzy




Tutaj też rosły wodnichy późne, ale ledwie kilka sztuk się trafiło.





Inny grzybek - wielkością, pokrojem i kolorem kapelusza podobny do wodnichy, ale odróżnia się brakiem śluzu, no i od spodu ma zupełnie inną kolorystykę.




Łuskwiaki




Wiązka jakichś maluchów...wszelkie tego typu nieduże grzybki nazywa się u nas psiakami.



A żeby było bardziej kolorowo - gołąbek



W zasadzie można zbierać jeszcze jagody... w ilościach homeopatycznych.




  • dystans 18.10 km
  • 11.50 km terenu
  • czas 00:56
  • średnio 19.39 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Wodnicha na mokro

Poniedziałek, 17 listopada 2025 · dodano: 16.12.2025 | Komentarze 0

Grzybstats:
- 189 sztuk wodnichy później
- 98 egzemplarzy opieńki ciemnej
- 3 owocniki podgrzybka brunatnego
- 2 okazy maślaka zwyczajnego

Skoro już zidentyfikowałem znalezione grzybki jako jadalne (wodnicha późna), to postanowiłem znów odwiedzić miejscówki, w których je znalazłem i tym razem ich nazbierać... nie mogłem się doczekać, bo jeszcze nigdy nie zbierałem wodnich (poza kilkoma do identyfikacji).  W nocy padało, więc było na mokro... wolałbym na sucho, ale okno pogodowe krótkie, a chciałem jeszcze podjechać na podgrzybki i zdążyć przed zapowiadanymi przymrozkami. I tak nie ruszyłem z samego rana, bo poczekałem aż nieco podeschnie (drogi podeschły, las nie bardzo).

Takie małe grzybki najlepiej zbiera się do kubka.



Pierwsza miejscówka - dużo ich było, ale mało się nadawało się do zbioru, bo większość niestety robaczywa, a to dlatego że to były nieco starsza osobniki (te młodsze w większości były dobre).



Młode mają prawie białe blaszki, potem robią się żółte i z wiekiem ta żółć jest coraz ciemniejsza, aż zaczyna przechodzić w pomarańcz.




Starsze osobniki mają wierzch kapeluszy raczej bardziej brązowy.



Młodsze zaś nieco zielonkawy.





Tutaj jest ze 30 grzybków, w pierwszej miejscówce zebrałem może ze 60. Nóżki też można zbierać i nadają się do gotowania, ale tutaj odkrawałem tuż przy kapeluszach, by zobaczyćczy zdrowe.



W drugiej miejscówce było lepiej, bo owocniki były statystycznie młodsze i znacznie mniejszy odsetek był robaczywy.



Wodnicha ma biały wysyp zarodników - tutaj rósł na górze drugi grzybek i zrobił się taki oto wysp.



Zasadniczo są okrągłe, ale jak to z grzybami, zdarzają się bardziej zwichrowane osobniki.



W sumie zebrałem jakoś 2-3 pełne kubki i pewnie dobiłbym do setki, ale zaczęło się robić ciemno i musiałem wracać, bo już coraz trudniej było dostrzec grzyby. Niby daleko nie jechałem, bo to pobliski las, ale wyruszyłem późno i czas mi się skończył. Do trzeciej miejscówki już nie zdążyłem podskoczyć.



Poza tym trafiły się opieńki, a także kilka podgrzybków i maślaków.



Rozszczepka pospolita, u nas uznawana za grzyb niejadalny, ale w niektórych krajach jest jak najbardziej jadany, a nawet jest oficjalnie uznany za grzyb leczniczy.






  • dystans 18.40 km
  • 12.00 km terenu
  • czas 00:56
  • średnio 19.71 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Krótka rundka leśna

Sobota, 15 listopada 2025 · dodano: 14.12.2025 | Komentarze 0

Grzybstats:
- 14 podgrzybków
- 11 opieniek
- 4 kanie
- 8 wodnich

Rano było mokro po nocnych deszczach, a i pogoda niepewna... ale jak już się ustaliła i nieco podeschło, to machnąłem się do pobliskiego lasu zobaczyć co tam w grzybni.

To akurat niejadalne, ale całkiem ładne.



Z jadalnych grzybów były opieńki, podgrzybki i kanie w niewielkich ilościach.






Trafiłem coś, co wstępnie zidentyfikowałem jako wodnichę późną (to kolejny późnojesienno-zimowy grzybek), ale pewności nie miałem, bo jeszcze jej nie zbierałem. Co prawda w zeszłym roku znalazłem parę sztuk, ale za mało na zbiór. Tym razem zidentyfikowałem trzy miejscówki i to w lesie najbliżej domu.




Powyżej był nieco starszy egzemplarz, a poniżej bardzo młody.



Zerwałem kilka sztuk do dokładniejszej identyfikacji w domu, w tym do zrobienia wysypu. I co? Rzeczywiście okazało się, że to wodnicha późna, postanowiłem więc wrócić na pierwsze w życiu wodnichobranie (tylko trzeba poczekać na bezdeszczowy dzień).




Gołąbek denaturatowy... to znaczy nie nosi on takiego epitetu gatunkowego, ale ja go tak nazywam.



Na koniec coś hubowatego z karbowanym brzegiem.




  • dystans 35.30 km
  • 8.20 km terenu
  • czas 01:50
  • średnio 19.25 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Pierwsze zimówki

Piątek, 14 listopada 2025 · dodano: 13.12.2025 | Komentarze 2

Taka tam rundka leśna, zajrzałem na miejscówkę gdzie w zeszłym roku znajdowałem płomiennice zimową (dawna nazwa zimówka aksamitnotrzonowa)  i okazało się, że już jest. Znalazłem tylko jeden pieniek, ale dalej nie szukałem, większość kapeluszy jeszcze za mała na zbiór, ciachnąłem tylko kilka największych na domieszkę do innych grzybów.




Co prawda jest trochę podobnych grzybków rosnących na pniakach i spotykanych późną jesienią, ale przy odrobinie opatrzenia da się rozpoznać płomiennicę bez pudła. Przykładowo, blaszki są jasne, prawie białe, dopiero w bardzo starych egzemplarzach brązowieją, ale ich nie warto zbierać... w ostateczności można zrobić wysyp zarodników, jest biały, a wszelkie łuskwiaki, hełmówki, czy maslanki mają brązowy, czy jakiś szaro-czarny.

O, tutaj przykład.





A to maślanka wiązkowa, w zasadzie trudno ją pomylić z płomiennica... chyba że owocniki są młode. A raz widziałem oba te gatunki rosnące z dwóch stron jednego pieńka i były to właśnie takie młode grzybki.



Starsza maślanka ma sine, niezbyt apetycznie wyglądające blaszki, ale młoda ma jasnożółte... płomiennica ma jasnokremowe, więc da się rozpoznać, ale tutaj różnica już nie jest taka duża.


Były pierwsze zimówki, a to jedne z ostatnich opieniek, zresztą jedną z nazw płomiennicy była też opieńka aksamitnotrzonowa.



Galaretnica mięsista, to kolejny ze spotykanych zimą grzybków, ale jak widać zaczyna owocnikować już w listopadzie.



Wrośniak różnobarwny, jak to wyrośnie, to potem jest przez całą zimę, tak to jest z wardymi grzybkami hubopodobnymi.



A poza lasem... lipa owocuje.



Koniczyna kwitnie



A dmuchawce... się dmucha.





  • dystans 48.10 km
  • 20.30 km terenu
  • czas 02:34
  • średnio 18.74 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Jeszcze jedno podgrzybkobranie na sto...

Czwartek, 13 listopada 2025 · dodano: 07.12.2025 | Komentarze 1

... siedem.

Grzybstats:
- 107 podgrzybków
- 12 opieniek
- 14 kań

Leszczyna już się szykuje do kwitnienia.



Podgrzybki były





Trochę kań się jeszcze trafiło (aczkolwiek małych).




A to nie czubajka kania, tylko czubajka czerwieniejąca... aczkolwiek należy do innego rodzaju niż kania i od niedawna nosi nazwę czubajnik czerwieniejący. Zasadniczo grzyb jadalny (choć ponoć taki sobie), ale pojawiały się niepokojące doniesienia o zatruciach... informacje, które znalazłem były... oględnie mówiąc niejasne. Z tego co się doczytałem, możliwości jest kilka:
- dolegliwości powoduje u niektórych osób,
- zatrucia powoduje odmiana ogrodowa, obecnie wyodrębniona jako osobny gatunek - czubajnik ogrodowy.
- jest jeszcze niemal identyczny czubajnik ponury, który też czasem może powodować zatrucia,
- za zatrucia odpowiedzialne są osobniki rosnące w terenach zanieczyszczonych i kumulujące toksyczne składniki.



Choć na pierwszy rzut oka można pomylić z czubajką kanią (zwłaszcza jak ktoś nie jest opatrzony z obydwoma gatunkami), to przy odrobinie wprawy nie ma problemu z odróżnieniem obu gatunków. Już same łuski na kapeluszu są dosyć charakterystyczne, poza tym uszkodzony grzyb się przebarwia (stąd epitet gatunkowy - czerwieniejący).




No i trzon jest nieco inny - nie ma takiego marmurkowego wzoru jak kania.



A tu opieńki, choć dużo ich nie było.



Taka tam drobnica.



Pięknoróg największy



Pieniek z wrośniakiem różnobarwnym



I jeszcze jeden pieniek z jeszcze większą ilością jeszcze bardziej różnobarwnego wrośniaka różnobarwnego.




A tu rurki wrośniaka.



Kolejny pieniek z dwoma lub więcej gatunkami.  Te dwa bardziej z lewej to raczej wrośniak różnobarwny.



Ten z prawej to też możliwe że jakiś wrośniak (ale inny np. szorstki), zaś zielony jest dlatego, że rosną na nim glony.



To chyba ten sam gatunek, ale bez glonów.



A ten mały brązowo-żółty to skórnik. Tutaj fotki z innych pniaków.




Ten nie ma rurek, tylko gładki hymenofor.



A to młode egzemplarze.



I jeszcze jeden nadrzewny grzyb.



Jeden z ostatnich podgrzybków, tu jest prawie wszystko, bo oprócz grzybka, także porosty, borówka brusznica, sosemka, a na skraju kadru także mchy.





  • dystans 45.80 km
  • 18.60 km terenu
  • czas 02:21
  • średnio 19.49 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Pusty las

Środa, 12 listopada 2025 · dodano: 05.12.2025 | Komentarze 0

Grzybstats:
- 94 podgrzybki
- 2 suchogrzybki
- 11 opieniek
- 4 kanie

Las pusty nie dlatego, że nie było grzybów (patrz grzybstats), tylko dlatego że nie było ludzi. Po grzybiarzach nie było śladu, a po patogrzybiarzach pozostały śmieci - w szczególności opakowania po petach, czy papierki po cukierkach (nazywam ich papierkowymi dziadygami)... ale  nie aż tak dużo, zebrałem tylko kilka papierków, a rok temu co najmniej kilkanaście w miejscówkach podgrzybkowych (wysyp zaczął się wcześniej, dłużej trwał i był znacznie obfitszy), przy czym nie liczę tych przy drogach leśnych, a te co walały się w środku lasu.

W zasadzie bym pojechał dzień później, bo po nocnych deszczach było jeszcze dosyć mokro, ale według prognoz okno pogodowe miało być krótkie, więc trzeba było korzystać że nie pada.

Z grzybków wpadła min. garść opieniek - ta ze zdjęć już się szykowała na zimę, bo założyła futrzany kołnierz. Ogólnie w tym roku tak sobie było z opieńkami, dwa razy udało się uzbierać nieco więcej (choć też bez przesady), a tak to garstkę lub dwie.




A tak to głównie podgrzybki. Dobiłbym może do setki, ale dzień już za krótki.




Symbolicznie jako domieszka jakieś suchogrzybki też się trafiły



Jeszcze pojedyncze kanie można znaleźć.



Lakówki (nie wiem które, bo kilka gatunków jest dosyć podobnych do siebie), też w sumie jadalne.



Wrośniak różnobarwny



Grzybek, który ma kapelusz będący skrzyżowanie pikielhauby z hełmem Brodiego.




Gdy wracałem, podnosiła się mgła





  • dystans 47.70 km
  • 18.20 km terenu
  • czas 02:27
  • średnio 19.47 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Kaniowe dożynki

Sobota, 8 listopada 2025 · dodano: 03.12.2025 | Komentarze 0

Grzybstats:
- ok. 20 kań
- 110 opieniek
- 7 podgrzybków
- 2 zajączki



Zimno, mokro, listopadowo...




Główny zbiór to kanie



Trochę opieniek też się trafiło.




Poza tym jakieś suchogrzybki (dwie sztuki, bo choć było więcej, to robaczywe) i podgrzybki. Na fotkach suchogrzybki/zajączki.




Poza tym spotkałem takie grzybki.





Układ blaszek (to, że część nie dochodzi do tronu) skojarzył mi się z gąską, więc pomyślałem że to jakiś jej gatunek. Jednak jak sprawdziłem, to nie jestem pewien co to za gatunek, faktycznie może być jakaś gąska, ale tez gąsówka, lejkówka, czy jeszcze coś innego.




A to są blaszki gąski siarkowej (trująca), z którą mi się skojarzyły. Podobna jest gaska zielonka, ale ma gęstsze blaszki, poza tym rośnie pod sosnami, a te tutaj są z lasu liściastego.





Lejkówka szarawa, w tym okresie jest jej sporo i często występuje gromadnie, a czasem nawet tworzy czarcie kręgi. Ta ma właśnie takie gęstsze blaszki.




Lejkówka szarawa, a z prawej strony dla zmyłki...



...kania i muchomor cytrynowy.



Mleczaj jakiś, ale nie rydz, bo ma białe mleczko - rydzów tutaj jeszcze nie spotkałem.





Całkiem ładny grzybek, rzuca się w oko... chyba jakiś zasłonak.




Fioletowe gołąbki, które nazywam denaturatowymi.



Wrośniak różnobarwny



Scypawka, chyba jedno z ostatnich stadiów larwalnych.