teczka bikera meteor2017
meteor2017 bs-profil
Poczet rowerów
Jakieś tam wykresy
Kalendarium
- 2026, Wrzesień8 - 14
- 2026, Sierpień28 - 48
- 2026, Lipiec19 - 13
- 2026, Czerwiec17 - 10
- 2026, Maj15 - 11
- 2026, Kwiecień18 - 18
- 2026, Marzec25 - 25
- 2026, Luty6 - 10
- 2026, Styczeń4 - 10
- 2025, Grudzień20 - 8
- 2025, Listopad20 - 15
- 2025, Październik21 - 9
- 2025, Wrzesień25 - 28
- 2025, Sierpień28 - 18
- 2025, Lipiec30 - 64
- 2025, Czerwiec24 - 38
- 2025, Maj28 - 40
- 2025, Kwiecień12 - 25
- 2025, Marzec18 - 46
- 2025, Luty12 - 32
- 2025, Styczeń15 - 50
- 2024, Grudzień21 - 69
- 2024, Listopad13 - 25
- 2024, Październik22 - 58
- 2024, Wrzesień16 - 36
- 2024, Sierpień9 - 19
- 2024, Lipiec12 - 32
- 2024, Czerwiec18 - 74
- 2024, Maj12 - 44
- 2024, Kwiecień15 - 56
- 2024, Marzec15 - 43
- 2024, Luty8 - 35
- 2024, Styczeń5 - 14
- 2023, Grudzień9 - 41
- 2023, Listopad10 - 43
- 2023, Październik22 - 106
- 2023, Wrzesień21 - 102
- 2023, Sierpień18 - 81
- 2023, Lipiec14 - 47
- 2023, Czerwiec19 - 74
- 2023, Maj28 - 100
- 2023, Kwiecień23 - 127
- 2023, Marzec16 - 87
- 2023, Luty19 - 99
- 2023, Styczeń17 - 91
- 2022, Grudzień18 - 113
- 2022, Listopad26 - 112
- 2022, Październik31 - 91
- 2022, Wrzesień30 - 114
- 2022, Sierpień22 - 95
- 2022, Lipiec26 - 104
- 2022, Czerwiec30 - 68
- 2022, Maj34 - 136
- 2022, Kwiecień23 - 78
- 2022, Marzec25 - 91
- 2022, Luty20 - 88
- 2022, Styczeń25 - 123
- 2021, Grudzień15 - 110
- 2021, Listopad21 - 64
- 2021, Październik22 - 105
- 2021, Wrzesień18 - 86
- 2021, Sierpień18 - 110
- 2021, Lipiec13 - 62
- 2021, Czerwiec16 - 78
- 2021, Maj23 - 95
- 2021, Kwiecień22 - 124
- 2021, Marzec19 - 95
- 2021, Luty10 - 38
- 2021, Styczeń14 - 63
- 2020, Grudzień15 - 27
- 2020, Listopad15 - 17
- 2020, Październik23 - 19
- 2020, Wrzesień21 - 77
- 2020, Sierpień16 - 82
- 2020, Lipiec18 - 77
- 2020, Czerwiec21 - 84
- 2020, Maj25 - 102
- 2020, Kwiecień28 - 220
- 2020, Marzec27 - 77
- 2020, Luty18 - 40
- 2020, Styczeń9 - 11
- 2019, Grudzień13 - 15
- 2019, Listopad13 - 12
- 2019, Październik22 - 47
- 2019, Wrzesień21 - 46
- 2019, Sierpień21 - 19
- 2019, Lipiec26 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 17
- 2019, Maj35 - 48
- 2019, Kwiecień34 - 40
- 2019, Marzec34 - 49
- 2019, Luty29 - 44
- 2019, Styczeń36 - 162
- 2018, Grudzień16 - 22
- 2018, Listopad23 - 5
- 2018, Październik25 - 20
- 2018, Wrzesień21 - 24
- 2018, Sierpień25 - 57
- 2018, Lipiec26 - 59
- 2018, Czerwiec16 - 44
- 2018, Maj20 - 32
- 2018, Kwiecień23 - 66
- 2018, Marzec23 - 66
- 2018, Luty20 - 87
- 2018, Styczeń15 - 74
- 2017, Grudzień19 - 112
- 2017, Listopad12 - 46
- 2017, Październik24 - 49
- 2017, Wrzesień22 - 82
- 2017, Sierpień22 - 64
- 2017, Lipiec19 - 45
- 2017, Czerwiec21 - 60
- 2017, Maj24 - 171
- 2017, Kwiecień20 - 165
- 2017, Marzec17 - 73
- 2017, Luty11 - 46
- 2017, Styczeń17 - 84
- 2016, Grudzień14 - 48
- 2016, Listopad26 - 129
- 2016, Październik20 - 117
- 2016, Wrzesień26 - 103
- 2016, Sierpień37 - 179
- 2016, Lipiec32 - 278
- 2016, Czerwiec30 - 102
- 2016, Maj36 - 127
- 2016, Kwiecień36 - 139
- 2016, Marzec41 - 173
- 2016, Luty31 - 116
- 2016, Styczeń28 - 180
- 2015, Grudzień16 - 118
- 2015, Listopad21 - 82
- 2015, Październik32 - 98
- 2015, Wrzesień21 - 109
- 2015, Sierpień7 - 29
- 2015, Lipiec27 - 86
- 2015, Czerwiec32 - 71
- 2015, Maj25 - 168
- 2015, Kwiecień17 - 113
- 2015, Marzec16 - 88
- 2015, Luty9 - 90
- 2015, Styczeń4 - 22
- 2014, Grudzień19 - 192
- 2014, Listopad18 - 87
- 2014, Październik12 - 96
- 2014, Wrzesień20 - 85
- 2014, Sierpień13 - 26
- 2014, Lipiec12 - 78
- 2014, Czerwiec17 - 89
- 2014, Maj27 - 122
- 2014, Kwiecień17 - 122
- 2014, Marzec9 - 85
- 2014, Luty7 - 69
- 2014, Styczeń5 - 53
- 2013, Grudzień17 - 187
- 2013, Listopad15 - 117
- 2013, Październik20 - 137
- 2013, Wrzesień18 - 162
- 2013, Sierpień16 - 74
- 2013, Lipiec4 - 20
- 2013, Czerwiec12 - 98
- 2013, Maj15 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 76
- 2013, Marzec8 - 100
- 2013, Luty5 - 56
- 2013, Styczeń7 - 147
- 2012, Grudzień5 - 38
- 2012, Listopad5 - 127
- 2012, Październik4 - 23
- 2012, Wrzesień4 - 27
- 2012, Sierpień10 - 32
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec6 - 31
- 2012, Maj17 - 116
- 2012, Kwiecień19 - 106
- 2012, Marzec12 - 79
- 2012, Luty4 - 21
- 2012, Styczeń3 - 37
- 2011, Grudzień3 - 31
- 2011, Listopad13 - 135
- 2011, Październik15 - 121
- 2011, Wrzesień15 - 26
- 2011, Sierpień6 - 9
- 2011, Lipiec14 - 2
- 2011, Czerwiec13 - 83
- 2011, Maj12 - 78
- 2011, Kwiecień9 - 35
- 2011, Marzec2 - 3
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik13 - 14
- 2010, Wrzesień4 - 9
- 2010, Sierpień3 - 3
- 2010, Lipiec6 - 4
- 2010, Czerwiec7 - 3
- 2010, Maj8 - 5
- 2010, Kwiecień9 - 10
- 2010, Marzec1 - 0
- 2009, Grudzień7 - 13
- 2009, Listopad8 - 16
- 2009, Październik11 - 5
- 2009, Wrzesień19 - 21
- 2009, Sierpień18 - 14
- 2009, Lipiec25 - 11
- 2009, Czerwiec7 - 16
- 2009, Maj5 - 12
- 2009, Kwiecień10 - 22
- 2009, Marzec10 - 10
- 2009, Luty5 - 0
- 2009, Styczeń5 - 12
- dystans 16.30 km
- 0.70 km terenu
- czas 00:53
- średnio 18.45 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Poranna pętelka przedupalna
Środa, 18 września 2024 · dodano: 06.11.2024 | Komentarze 5
Ostatnio w paru miejscach widuję taki oto krzak o białych kwiatach. Miałem pewien problem z jego identyfikacją, bo w moim starym atlasie, którego używam do wstępnego oznaczenia przynajmniej rodzaju, nie znalazłem tej rośliny. Widocznie jakiś nowy gatunek obcy... może inwazyjny. Zacząłem przeglądać listy gatunków inwazyjnych i...bingo! Jest to rdestowiec, może być ostrokończysty, sachaliński, ewentualnie czeski, który jest mieszańcem tamtych dwóch.Spore bydlę, tutaj fotka ze znakiem, żeby było widać wielkość krzaka.
Coraz więcej oznak jesieni, no cóż wjechałem w druga połowę września.
Ale lata jeszcze też - lata i przysiada czerwończyk żarek.. i rzeczywiście, nadal żar z nieba się leje.
- dystans 45.80 km
- 1.50 km terenu
- czas 02:32
- średnio 18.08 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Rundka modliszkowo-bocianowa
Wtorek, 17 września 2024 · dodano: 04.11.2024 | Komentarze 4
W tym roku znów spotkałem modliszkę. Pierwszy raz udało mi się dwie przyuważyć zeszłego września, ale ooteki, czyli taki jakby kokon z jajami, znajduję od kilku lat (tutaj link do fotek sprzed roku).Czasem warto się zainteresować takim "listkiem" leżącym na drodze, czy chodniku, prawdopodobnie minąłem takich wiele, nim w zeszłym roku zatrzymałem się i cofnąłem żeby jeden sprawdzić, bo wydał mi się podejrzany.
No, w zieleni lepiej się maskuje niż na betonie.
Bocian? W połowie września? Aż sprawdziłem terminy odlotu bocianów i okazuje się, że choć zasadniczo odlatują rzeczywiście w sierpniu, to bywa że część rusza dopiero we wrześniu, w wyjątkowych wyjątkach nawet pod koniec września.
Stopik w cieniu jesiona nad stawem w Chylicach.
Dożynka się trafiła po drodze
A także śluzowiec - samotek zmienny
Także symboliczny grzybek.
- dystans 23.40 km
- 0.50 km terenu
- czas 01:23
- średnio 16.92 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Alisa w krainie psot - Na grzyby
Czwartek, 12 września 2024 · dodano: 01.12.2024 | Komentarze 0
.
Alisa w krainie psot - Na grzyby
tekst: meteor2017, rysunki: lavinka
- Duszone podgrzybki z jajkiem - rozmarzył się tata.
- Kurki smażone na maśle - westchnęła mama.
- Zupa grzybowa.
- Kanie. Kanie na śniadanie.
- I maślaki w śmietanie.
- Kotlet z opieniek...
- ... i kanapka z dżemem - wtrąciłam znienacka.
Zapadła cisza i rodzice popatrzyli na mnie jak na kosmitę.
- Dziecko, co ty bredzisz? - tata jako pierwszy odzyskał głos - Jak z grzybów chcesz zrobić dżem?
- Hmm, ale gdybyśmy znaleźli jeżyny, albo... - mama miała dobry pomysł, ale mi chodziło o co innego.
- Piknik! W czasie grzybobrania musi być piknik, a wtedy zawsze robicie mi kanapki z dżemem - im zawsze trzeba wszystko tłumaczyć jak małym dzieciom.
- A zatem postanowione, jutro jedziemy na grzyby! - zdecydował tata.
Taaak! Grzybobranie jest fajne!
W sobotę rano pojechaliśmy autobusem za miasto i wysiedliśmy Pod Dębem. Tak się nazywa przystanek - Wieś Jakaś Tam Pod Dębem, oczywiście podana jest nazwa wsi, ale nigdy nie mogę zapamiętać, czy jest to Franciszków, Feliksów, Ferdynandów, czy Aleksandria. Wieś jest długa i autobus zatrzymuje się na trzech przystankach: Wieś Jakaś Tam Młyn, Wieś Jakaś Tam Szkoła i Wieś Jakaś Tam Pod Dębem przy dużym, starym dębie z zieloną tabliczką "pomnik przyrody", pod którym już czekała na nas babcia. Mama spojrzała na mnie i się zdziwiła:
- Co? Już masz patyk? Przecież nie minęło nawet dziesięć sekund od wyjścia z autobusu!
Rodzice się śmieją, a czasem denerwują, że mam umiejętność natychmiastowego znajdywania patyków, gdziekolwiek się udamy. Mama mówi, że je chyba wyczarowuję z powietrza. No, tutaj czary nie były potrzebne, las w zasadzie składa się głównie z patyków. Tymczasem tata półżartem przywitał się z babcią:
- Niech mama nie sterczy pod tym drzewem, bo dostanie żołędziem w głowę.
- Dziś nie spadają, bo nie ma wiatru.
- Auuu! - krzyknął tata, który w tym momencie oberwał spadającym żołędziem - A co mama powie na to?
- Na taką kapuścianą głowę, to nawet w drewnianym kościele spadłaby cegła.
- Dobrze, dosyć tych sprzeczek - przerwała mama - chodźmy lepiej do lasu.
- A myślicie, że tam nie ma żołędzi na drzewach?
Zanim jednak weszliśmy między drzewa, tata zwrócił się do mnie.
- W lesie łatwo się zgubić, dlatego pilnuj się mnie i staraj się nie stracić z oczu. Co prawda w lesie należy zachować ciszę i nie wolno się wydzierać, ale jak już się zgubisz, to krzyknij do mnie - po czym wręczył mi koszyk i nożyk.
- Nie wiem, czy to jest dobry pomysł - odezwała się mama - a jak się potknie i sobie ten nóż gdzieś wbije?
- Och daj spokój, ma zaokrągloną końcówkę, a poza tym w ogóle nie jest ostry.
Mamy to nie uspokoiło, zmarszczyła brwi, ale już nie kontynuowała tematu. Temat pochwyciłam ja, bo co to ma być do jasnej Anielki, jak mam tępym nożem zbierać grzyby? To niesprawiedliwe! I rozpłakałam się.
- Ja nie chcęęę tępegooo noooża! Ja chcęęę ostryyy nóóóż na grzyyybyyyy!
- Spokojnie, spokojnie. Nożyk nie jest ostry, ale grzyby są mięciutkie, i zobaczysz że wchodzi w nie jak w masełko.
Nie byłam do końca przekonana, ale przestałam płakać, zaś tata dawał mi kolejne dobre rady:
- Jak znajdziesz grzybek, to odetnij go tuż przy ziemi i...
- Nie, nie, nie! - zawołała babcia - Nie można obcinać, trzeba wykręcić.
- Ależ mamo, w ten sposób niszczysz grzybnię.
- Nie niszczę, bo wykręcam delikatnie.
- Ja tam i tak zawsze wycinam.
- Bo znasz się na grzybobraniu jak żyrafa na fizyce kwantowej - burknęła babcia i ruszyła w las.
Tata chwilę stał zakłopotany, ale potem powiedział żebym się nie przejmowała, a jak coś znajdę to mam mu pokazać, a on mi powie czy to grzyb jadalny. Po czym poszliśmy za babcią. Grzybów żadnych nie znaleźliśmy, za to mnóstwo śmieci.
- O, owoc butelkowca - zaśmiał się tata na widok pierwszej butelki, ale później humor mu się popsuł i coś mamrotał o śmieciarzach i flejtuchach, dodając kilka brzydkich słów.
Co chwila wpadaliśmy na innych grzybiarzy, którzy też mieli puste koszyki, a dookoła słychać było pohukiwania.
- Hop, hop, Stasiuuuu! Gdzie jesteś!?
- Tuuutaj! A ty!?
Zaś z innej strony dobiegło nas:
- Zocha! Zooochaaa!
- Coooo!
- Chodź no tu! Bo znalazłem takiego drania i nie wiem czy jadalny!
Przez chwilę była cisza, aż zachrypnięty głos zaintonował fałszując potężnie:
- Hej, hej, heeej soookoooołyyyy!
- Dosyć tego, to nie ma sensu, trzeba iść głębiej w las - zdecydowała mama, gdy zebraliśmy się razem z pustymi koszykami. Poszliśmy więc ścieżką, po dłuższym spacerze dotarliśmy na polankę i tam spróbowaliśmy szczęścia. Trzymałam się taty, który co i raz znajdował grzyby i wkładał je do koszyka, ale ja nic nie mogłam znaleźć... to znaczy owszem, znajdowałam jakieś grzyby, ale wszystkie mi wyglądały na niejadalne.
Gdy ponownie spotkaliśmy się na polance, by zrobić piknik, każdy miał z pół koszyka grzybów, tylko mój był pusty. Grzybobranie jest do kitu. Mama miała kilka dużych parasoli, aż dziw że są takie duże grzyby.
- Znalazłam te kanie na skraju lasu, będą z nich pyszne kotlety - rzekła mama, a ja się zdziwiłam, bo do tej pory myślałam że kotlety robi się z mięsa, a nie grzybów.
Babcia nazbierała zajączki, kurki, gąski i gołąbki.
- A kaczuszek nie było?
Wszystkich rozbawiło to co powiedziałam, nie wiem czemu, czy to ja wymyśliłam takie zabawne nazwy? Gołąbki były śmieszne, bo każdy miał kapelusz w innym kolorze, a do tego babcia mówiła na nie surojadki i rzeczywiście tata zachowywał się jakby chciał je zjeść na surowo, ale po chwili okazało się że tylko próbuje ich językiem krzywiąc się przy tym niemiłosiernie.
- Po co mama nazbierała te szczypawice, co drugi jest do wyrzucenia.
- O co ci chodzi? Bardzo dobre surojadki.
- Dobre, to niech mama ich spróbuje, szczypią w język, a to znaczy że niejadalne.
- Znasz się na grzybach jak mrówka na biologii molekularnej. Zawsze takie zbierałam i było dobrze.
- Tak, a tata zawsze zbierał olszówki i teraz okazuje się, że są trujące...
- Nie kłóćcie się - przerwała mama - zobaczmy lepiej kochanie, co ty znalazłeś.
I tata zaczął z dumą prezentować zawartość koszyka, a miał co pokazywać - były tam podgrzybki, dwa rodzaje maślaków, kozaki w trzech kolorach, tłuściochy, opieńki...
- A to - powiedział tata, wyjmując z koszyka trzy małe łebki - to są...
- Czubajki - wtrąciła babcia.
- Jakie czubajki? - zdziwiła się mama - czubajki to ja nazbierałam, to są panienki.
- Ty masz czubajki kanie, my mówimy na nie po prostu kanie, by nie myliły się z czubajkami.
- My mówimy na nie panienki.
- A my czubajki i...
- Jak zwał, tak zwał - przerwał tata - to są muchomory.
W tym momencie wszyscy wytrzeszczyli na niego oczy.
- Tak, jadalne muchomory rdzawobrązowe. A wiecie, że to nie są jedyne jadalne muchomory? Na przykład muchomor czerwieniejący...
Tata wyraźnie się rozkręcał i pewnie dałby nam dłuższy wykład o muchomorach, ale nagle podskoczył i zaczął wymachiwać rękami i nogami. Zdziwieni patrzyliśmy co to za taniec i to tak bez muzyki. Jednak po chwili i my poczuliśmy nagłą chęć do dzikich pląsów. Mrówki nas oblazły. Okazało się, że koc rozłożyliśmy na mrowisku. Gdy już strząsnęliśmy z siebie wszystkie insekty, trzeba było przenieść się w inną część polany. Tym razem dokładnie sprawdziliśmy na czym siadamy.
po kliknięciu w negatyw można zobaczyć pozytyw
Po pikniku ponownie zagłębiliśmy się w las polując na grzyby. Tym razem, żeby nie przegapić żadnego jadalnego grzyba, zrywałam wszystkie.
- Tata, a co to za grzyb.
- Wyrzuć, to olszówka.
- Ale dziadek takie zbierał?
- Tak, jednak później okazało się że są szkodliwe.
- A ten grzyb?
- Maślanka.
- Trujący?
- Tak, wyrzuć.
Chwilę później znalazłam trzy grzybki. Niepozorne, ale ładne i każdy inny.
- Tata, a te?
- W krzaki.
- Co?
- Wyrzuć w krzaki.
- Ale co to za grzyby?
- Psiaki.
- Jakie psiaki?
- No, psie grzybki.
- Jadalne, czy nie?
- Niejadalne.
- Wszystkie?
- Tak.
- Ten fioletowy też?
- Też, wyrzuć wszystkie. I słuchaj, zostaw lepiej w spokoju te z blaszkami, rurkowe są łatwiejsze do nauczenia i rozpoznania, no i większość z nich jest jadalna.
Poszłam za radą taty i zaraz znalazłam takiego grzyba.
- Tata, mam grzyba z rurkami!
- Hmmm - tata wziął go ode mnie, dokładnie obejrzał, polizał, po czym strasznie się wykrzywił i zaczął pluć na wszystkie strony.
- Co się stało?
- Nic, znalazłaś szatana, łatwo go poznać bo strasznie gorzki - i wyrzucił mojego grzyba. Grzybobranie jest do bani. - Może lepiej nie zawracaj mi głowy z każdym grzybem, zbieraj do koszyka, a potem je przebierzemy.
No to ładowałam do koszyka wszystko jak leci, a gdy zajęłam się większym skupiskiem ładnych grzybów, tata zniknął mi gdzieś za krzakami. Gdy skończyłam poszłam za tatą, ale nigdzie go nie było widać. Krzyknęłam kilka razy, ale nikt się nie odezwał, więc postanowiłam wrócić na polanę.
Mama i babcia już tam były, gdy wyłoniłam się z zarośli.
- A gdzie tata, czyżby się zgubił - zapytała mama i zachichotała.
Babcia również się roześmiała, po czym przejrzały moje grzyby i ponad połowa okazała się niejadalna. Mimo że mama miała większe grzyby, a babcia więcej, to ja zostałam ogłoszona królową grzybobrania... przynajmniej dopóki nie wróci tata, bo jeśli miał więcej szczęścia, to mnie zdetronizuje. A koronowana zostałam dlatego, że jako jedyna znalazłam prawdziwka, co prawda był mały i tylko jeden, ale nikt inny nie znalazł takiego szlachetnego grzyba, a co borowik to borowik (tak mówi babcia). Byłam dumna jak paw. Grzybobranie jest super!
Minęło sporo czasu, a tata nie wracał. Mama przestała żartować z tego powodu i zaczęła się denerwować. W końcu babcia zarządziła:
- No dobrze, nie ma co na niego czekać, pora się zwijać bo nam ucieknie ostatni PeKaeS. Poza tym zanosi się na deszcz.
- Ale...
- Bez dyskusji. Jest już dużym chłopcem, da sobie radę.
No i wróciliśmy bez taty. Ledwie zdążyliśmy na autobus, a gdy wsiadałyśmy, już zaczynało lać.
Tata dotarł do domu dopiero rano, był zmęczony, przemoczony, przemarznięty i zły jak wielkie nieszczęście. Za to miał pełen koszyk grzybów. Zajrzałam do środka i na wierzchu znalazłam dużego prawdziwka. Wyjęłam go i powiedziałam tacie, by go pocieszyć:
- Tatusiu, zostałeś królem grzybobrania, nikt nie znalazł takiego pięknego prawdziwka jak ty!
Ale tata się nie ucieszył, popatrzył na mnie krzywo, otworzył usta jakby chciał powiedzieć, ale po chwili je zamknął i poszedł spać.
Nikt, nawet tata nie wie skąd się w tym koszyku wziął dorodny karasek. Po prostu znaleźliśmy go między grzybami. Spadł z chmury razem z deszczem, czy jak?
.
- dystans 6.80 km
- 1.50 km terenu
- czas 00:22
- średnio 18.55 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
Myk do lasu
Niedziela, 1 września 2024 · dodano: 02.11.2024 | Komentarze 3
Króciutko, bo mimo że doturlałem się do września, to cały czas gorąco.Owoce konwalii majowej
oraz konwalijki dwulistnej, ale jeszcze niedojrzałe, bo też powinny być czerwone
Robalowy tandemik
Nasiona grabu opadają
Nawłoć pospolita (czyli mimoza), w odróżnieniu od nawłoci późnej/olbrzymiej i kanadyjskiej, ta jest gatunkiem rodzimym.
- dystans 9.50 km
- 2.50 km terenu
- czas 00:32
- średnio 17.81 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
po mieście i opłotkach
Czwartek, 29 sierpnia 2024 · dodano: 01.11.2024 | Komentarze 3
O, kania się trafiła... ale jedna, to nawet nie zbierałem.- dystans 25.90 km
- 1.50 km terenu
- czas 01:25
- średnio 18.28 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Na chwilę nad Pisię
Poniedziałek, 12 sierpnia 2024 · dodano: 31.10.2024 | Komentarze 5
Trafił się taki pajączek, wygląda na to, że jest to młodociany osobnik z gatunku kwietnik, tych które żółte i białe były w poprzednich wpisach.W rzece natomiast zobaczyłem, że coś chowa się w cieniu i zastanowiło mnie co to. Rybki? Kijanki? Bo sprawdzeniu z bliska, okazało się, że są to nartniki. One też się chronią przed palącym słońce w cieniu tak ja ja, tyle że był to podłużny cień przewróconego drzewa.
Cień to to dolne, to górne to odbicie w wodzie, dlatego tam nartniki się nie grupują.
Był też żółciak, ale mały.
Z kwiatkami słabo, ale coś tam się trafiło.
- dystans 12.40 km
- 2.20 km terenu
- czas 00:40
- średnio 18.60 km/h
- rower Srebrny Rower
- Jazda na rowerze
po mieście i opłotkach
Piątek, 9 sierpnia 2024 · dodano: 31.10.2024 | Komentarze 5
Kolejna runka mini-minimum przy okazji sprawunków na mieście. Za gorąco na fotki, skupiałem się na przetrwaniu. Dlatego tym razem fotki z domu, a nie z terenu.Taka oska wpadła mi do domu, nic nowego, od czasu do czasu osy wlatują, więc je łapię w szklanke i talerzyk, po czym wyrzucam za okno. Talko ta, co ja wyrzuciłem, to zaraz wracała... nawet nie pomogło zamknięcie okna na kilka minut, bo gdy otworzyłem, to była z powrotem. Postanowiłem więc ją nakarmić, zostawiłem ją w szklance z odrobiną dżemu na talerzyku. I co? Gdy ją znów wyrzuciłem za okno, to już nie wróciła.
- dystans 37.20 km
- 1.50 km terenu
- czas 02:02
- średnio 18.30 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Na śliwki
Wtorek, 6 sierpnia 2024 · dodano: 30.10.2024 | Komentarze 6
W zasadzie miałem zamiar wcześniej pojechać na te śliwki, co je widziałem w drodze na mirabelki... ale wystarczyło z rana wyjrzeć za okno, by prażące słońce skutecznie zniechęciło do jakiejkolwiek aktywności. W końcu przyszły deszcze, a po deszczowym dniu trafił się jeszcze suchy, ale pochmurny dzień, to wykorzystałem poranek by wyskoczyć na śliwki.Tyle, że okazało się że przez te dwa tygodnie upałów i prażącego słońca, śliwki dojrzały i poopadały, zostały jakieś resztki. Coś tam nazbierałem, ale tyle co do bieżącej konsumpcji, na przetwory za mało.
Bylica piołun, zwyczajowo nazywana np., psią rutą, czy też absyntem, wermutem, co wskazuje na zastosowania tej roślinki.
Chaber
Skorupka pozostała po poczwarce
Jako, że wreszcie nie musiałem się spieszyć, zanim słońce nadmiernie podgotuje atmosferę, to w drodze powrotnej zahaczyłem jeszcze o Pisię. O ile wiosną są to najbardziej rozkwiecone okolice, to teraz gdy zamknął się liściasty strop jest... że tak powiem kwiatowo ubogo.
Ale coś tam się znalazło, trafił się taki niepozorny kwiatuszek, czyli czartawa pospolita.
Bluszczyk kurdybanek już nie kwitnie, tylko się płoży i prezentuje bardziej okazałe niż wiosną liście.
Z robalami też szału nie było, przynajmniej w tym bardziej zacienionych rejonach. To tutaj spotykam najwięcej zabielicy pokrzywnik. I co? Oczywiście były razem z nowym pokoleniem tych czerwców.
Trafił się też żuczek leśny stojący na straży.Normalnie tytuł strażnika lasu mu się należy, bo często go w takiej pozycji spotykam.
Z motylków tylko paśnik goździeniak, za to o dziwo na awersie, a nie rewersie liścia jak zazwyczaj.
Jeszcze trochę kropelek wody na potem zostało po opadach deszczu.
To są ryzomorfy, czyli takie sznury zbitej grzybni, którymi niektóre grzyby (np. opieńki) rozrastają się na spore odległości. Tutaj chyba rosły pod korą, zanim ta odpadła. To białe to też chyba jakiś grzyb/grzybnia, pytanie czy to wyrasta z ryzomorfów, czy coś te ryzomorfy atakuje?
- dystans 45.80 km
- 3.70 km terenu
- czas 02:28
- średnio 18.57 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Na mirabelki
Czwartek, 25 lipca 2024 · dodano: 29.10.2024 | Komentarze 6
Straszna nędza w tym roku z jagodami, za mało na jakieś przetwory typu dżem. Dlatego stwierdziłem, że spróbuję z mirabelkami, z nich jeszcze dżemu nie robiłem.Mirabelek pełno rośnie tu i tam, ale mi zależało żeby to nie były mirabelki przydrożne, toteż udałem się w ustronną miejscówkę mirabelkową.
Oprócz żółtych, rosną tam też takie, ale niewiele.
Zbiór przedstawiał się następująco. A dżem? Strasznie kwaśny, trzeba dużo cukru dosypać, by nadawał się do jedzenia, a ja staram się zbyt dużo cukru do przetworów nie dodawać. Trudno dodać odpowiednią ilość cukru, żeby dżem nie był zbyt kwaśny, a jednocześnie żeby cukru nie było zbyt dużo... zwłaszcza że na ciepło nieco inaczej smakuje. Robiłem go na dwa razy i w pierwszej partii dodałem za mało cukru, ale jak się po otwarciu słoiczka posłodzi dżem i wymiesza, to da się go uratować. Sam dżem oczywiście kwaskowy, ale całkiem smaczny.
Razem z mirabelkami zebrał się też pająk - podłużnik długonogi.
To czerwone z boku, to jakieś przyczepione do niego roztocza. W sumie na różnych zwierzątkach można obserwować jakieś roztocza, na przykład często widuję na żukach, które ponoć są zupełnie nieszkodliwe, bo wykorzystują żuka tylko do przemieszczania się. Jak obejrzeć takiego żuka od spodu, to często można zaobserwować malutkie roztocza. Również często obserwuję roztocza na jaszczurkach, te już chyba są bardziej pasożytnicze, jak kleszcze (które też są roztoczami). Jaszczurka pozbywa się ich podczas wylinki razem ze starą skórą.
A te? Ciężko powiedzieć.
Na mirabelkach był doskonale widoczny, ale na suchej trawie dosyć dobrze się maskuje.
Po drodze trafiłem też na śliwki, ale jeszcze były zbyt kwaśne. Może wrócę nazbierać i też zrobię jakiś dżem?
Czeremcha amerykańska w różnym stadium dojrzewania.
Żółciak siarkowy też się trafił, nieduży ale trochę "kotletów" z niego wyszło... mielonych, bo na sznycle nie miałem akurat ochoty.
Jadąc wzdłuż eSeŁki
Brzeziniak sadzony pod linijkę.
Trzmiel na świerzbnicy
- dystans 45.50 km
- 14.40 km terenu
- czas 02:33
- średnio 17.84 km/h
- rower Wrześniowy Rower
- Jazda na rowerze
Międzyupalnie na jeżyny
Wtorek, 23 lipca 2024 · dodano: 28.10.2024 | Komentarze 4
Czyli myk do lasu. Z robali - zabielica pokrzywnik, którą już obserwowałem wiosną. Jest to samica, pokryta białym, woskowym pancerzykiem, przy dolna połówka to komora jajowa, która jak widać jest już otarta.A to dlatego, że wykluły się małe zabieliczki.
A jeżyny? No były, aczkolwiek muszę poszukać chyba nowych miejscówek, bo dotychczasowe jakoś się zepsuły i niezbyt dużo udało się uzbierać.
Mięta polna
Borówki brusznice już czerwone
A orzechy laskowe nadal zielone
Dobrze obsuszona kurka
Zacząłem robalami, to i nimi skończę, a dokładniej nimfą jakiejś tarczówki, czyli też pluskwiaka tak jak zabielica.





