teczka bikera meteor2017

avatar Miejsce robienia kawy do termosu: Żyrardów. Od 2009 nakręciłem 123087.05 km z czego 18625.85 wertepami i wyszła mi mordercza średnia 17.13 km/h
meteor2017 bs-profil

baton rowerowy bikestats.pl

Czerstwe batony

2025 2024 2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 Profile for meteor2017

Znajomi bikestatsowi

Jakieś tam wykresy

Wykres roczny blog rowerowy meteor2017.bikestats.pl

Kalendarium

  • dystans 42.30 km
  • 12.80 km terenu
  • czas 02:19
  • średnio 18.26 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Z wiatrem i trójpazurkowcami

Piątek, 14 kwietnia 2023 · dodano: 16.04.2023 | Komentarze 10

Od rana miało mocno wiać ze wschodu, przy czym wiatr miał się wzmagać osiągając pod wieczór poziom solidnej wichury. Wymyśliłem, więc, że najpierw ruszę pod wiatr, w miarę możliwości lasami lub jakimś mniej odsłoniętym terenem, a wrócę z wiatrem trasą bardziej w terenie otwartym. Patrząc na mapę stwierdziłem, że pojadę nad Zalew Grzymek na Pisi Tucznej.

Tyle teoria, ale takie kalkulacje z wiatrem różnie się kończą, teraz o dziwo wyszło zgodnie z planem. Wiatr wiał zgodnie z prognozą, i nawet nie zmienił się w ciągu dnia. Dojazd faktycznie drogami w miarę osłoniętymi, miałem - ciężkie odcinki rzędu km z hakiem każdy, z rypaniem pod wiatr. Na powrocie wiatr też bardziej pomagał niż przeszkadzał, a że mógł bardzo przeszkadzać, przekonałem się na kilometrowym odcinku z bocznym wiatrem.


Najciekawsze spotkanie przyrodnicze miało miejsce nie u celu, lecz na pierwszym postoju na kawę i fotki po ok. 13 km.  Otóż robię zdjęcia kwiatkom i nagle czuję, że coś mi oblazło rękę. Patrzę, a to trójpazurkowce... coś tak ze setka! Brzmi dramatycznie, ale trójpazurkowce są malusie, to pierwsze stadium larwalne oleicy, zaraz po wykluciu z jajeczek.

trójpazurkowiec - larwa - oleica krówka Meloe proscarabaeus

Oleice spotkałem w ostatni poniedziałek ( fotki w tym wpisie), a że przypomniałem sobie z tej okazji informacje o cyklu życiowym oleicy, to byłem na bieżąco i od razu poznałem jej larwy. Co ciekawe, dwie najczęściej spotykane w Polsce oleice - oleicę fioletową i oleicę krówkę - dosyć trudno odróżnić, ale tutaj nie było problemu, bo pomarańczowe trójpazurkowce, to larwy oleicy krówki (oleica fioletowa i pstra mają czarne).

Jak kiedyś czytałem o oleicy i jej larwach, to miałem wrażenie, że widziałem kiedyś te czarne na kwiatkach, ale pewności nie miałem. Od tej pory zachowywałem czujność przy foceniu kwiatków, mając nadzieję, że znów trafię jakieś... a tu proszę, same mnie znalazły,,



Podetknąłem rękę pod jeden kwiatek, drugi i część trójpazurkowców na nie przeszła, ale resztę musiałem strzepać, starając się nie robić im krzywdy, bo wyglądały na delikatne. Na zawilcu skupiły się zaraz na słupkach i pręcikach, mam wrażenie że były głodne i zaczęły od konsupcji pyłku i nektaru. Dopiero potem jeden trójpazurkowiec z drugim zaczęły robić wycieczki po płatkach.

Swoją drogą, te pomarańczowe trudniej zaobserwować niż czarne, zwłaszcza na żółtych kwiatkach, ale nawet tutaj  nie rzucają się w oczy.


trójpazurkowce - larwa - oleica krówka Meloe proscarabaeus

Jak obejrzałem dokładnie ściółkę w okolicach miejsca, gdzie mnie oblazły, to znalazłem duże ilości larw na roślinkach. Ta duża ilość nie powinna dziwić, bo oleica składa kilka tysięcy jaj (dlatego samica ma taki duży odwłok), a to dlatego że jej cykl życiowy jest dosyć skomplikowany i spory odsiew jej właśnie na etapie trójpazurkowców.





Opiszę więc pokrótce cykl życiowy oleicy fioletowej (jest on prawie, albo i całkiem taki sam jak oleicy krówki). Otóż samica wykopuje dołek i składa jaja. Z nich wykluwają sie larwy pierwszego stadium - trójpazurkowce, które usadawiają się na kwiatach, gdzie czekają na owady, do których się przyczepiają. Jeśli była to pszczoła, to bingo!  o to chodziło. A jeśli jakiś motyl, chrząszcz lub co innego, to game over.

Z pszczołą larwa trafia do jej gniazda, gdzie zjada jej jaja i po linieniu przekształca się larwę drugiego stadium, podobną do pędraka. Ta larwa odżywia się nektarem i pyłkiem, kilkakrotnie linieje nie zmieniając jednak za bardzo wyglądu, aż w końcu przekształca się w pseudopoczwarkę (nibypoczwarkę). Dlaczego pseudo? Bo nie przekształca się jeszcze w owada dorosłego, lecz w poczwarkę kolejnego stadium, też pędrakopodobną, która jednak nie pobiera już pokarmu, tylko znajduje sobie miejsce gdzie przekształca się w poczwarkę, w której przeobraża się w imago.

Taki skomplikowany cykl rozwojowy z dwiema poczwarkami to tzw. nadprzeobrażenie (hiperprzeobrażenie)




A jakim kwiatkom robiłem zdjęcia, gdy znalazły mnie trójpazurkowce? Szczawikowi zajęczemu, który właśnie zaczął kwitnienie




Znalazłem też takie maleństwo, początkowo miałem problem ze stwierdzeniem co to, ale po chwili zorientowałem się, że to przecież piżmaczek wiosenny, tylko że jeszcze całkowicie nie rozkwitł. Kwitnie jedynie górny kwiat, ewentualnie zaczynają boczne. W ogóle fajnie, że znalazłem miejsce gdzie jest dużo piżmaczka, bo do tej pory miałem problem go znajdywać, gdyż trafiałem na niewielkie grupki.




A tu w ogóle jeszcze nie kwitnie



A tu pełne kwitnienie.



Jak rozkwitnie, to kwiatostan ma charakterystyczny kształ przypominający kostkę sześcienną - a to dlatego, że jest jeden kwiat od góry i cztery po bokach.



W końcu dotarłem nad Zalew Grzymek, w górnej części to bardziej mokradło



A z lewej wpływa Pisia Tuczna



Ale bliżej tamy już faktycznie przypomina zalew



- Mniam, mniam, dobra ale twarda, korę można sobie na niej połamać



A to taki śluzowiec, jak ten nad Pisią Gągoliną... chyba że to jednak grzyb.



Pierwszy w tym roku modraszek





Łabędzie w czasie toalety



Z kwiatków, to oprócz standardu - zawilce, ziarnopłony, bluszczyk kurdybanek, kokorycz itp. To takźe był szczawik i piżmaczek.

A poza tym jasnota




A po drodze jeszcze taki łąkowy drobiazg



A na koniec grzybek





  • dystans 37.10 km
  • 11.80 km terenu
  • czas 02:01
  • średnio 18.40 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

W Kraju Kwitnącej Mirabelki

Czwartek, 13 kwietnia 2023 · dodano: 15.04.2023 | Komentarze 6

Może i Polska jest Krajem Kwitnącej Cebuli, ale teraz na krótko zmienia się w Kraj Kwitnącej Mirabelki.






Takie drzewka strasznie brzęczą, wcześniej taki efekt występował u kwitnącej wierzby, ale teraz właśnie mirabelki przejęły pałeczkę w żywieniu naszych latających zapylaczy.



Pani sobie życzy nektar, czy pyłek? Na miejscu, czy na wynos?



O, a ta pszczółka sporo wzięła na wynos, musi chyba wykarmić sporą nielotną rodzinę



Inne błonkówki też się zlatują do Mirabelkowego Bistro na śniadanie



A i motylki wpadną na małe co nieco.



Większość mirabelek już w pełnym rozkwicie, ale te bardziej zacienione dopiero otwierają swoje podwoje



Ja też wziąłem coś na wynos, a potem wpadłem do Cafe Pisia na kawę i drugie śniadanie.



Skusiłem się przyprawić kanapkę z serkiem kwiatami bluszczyka kurdybanka. Liście bluszczyka są dla mnie za ostre na kanapkę, ale kwiaty są w sam raz.



W ogóle można stosować bluszczyk kurdybanek jako przyprawę, w tym roku zbieramy i spróbujemy ją zrobić.



Bluszczyk rosnący na pniu drzewa



Szczawik zajęczy zaraz zacznie kwitnąć, a parę młodych listków trafiło na kanapkę



W tym miejscu też pierwsze fiołki zaczynają kwitnienie



Wszystko puszcza młode pędy, także wątrobowce - tu porostnica wielokształtna



Oko w oko z żabami




Spóźniona walentynka - taki maluszek buszował na kwiatostanie kokoryczy



Feromonowa ścieżka




Jak się spotykały mrówki idące w przeciwnych kierunkach, to się robiło niezłe zamieszanie, bo musiały sobie pogadać - podotykać się czułkami



Galasek



Hmmm, to było miękkie... może śluzowiec? Trzeba obserwować. Zwracały uwagę rozmiary, to miało w pionie ponad cm



Po drodze rosnący wprost w piachu sporek wiosenny (chyba)






  • dystans 22.70 km
  • 0.30 km terenu
  • czas 01:17
  • średnio 17.69 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście

Środa, 12 kwietnia 2023 · dodano: 13.04.2023 | Komentarze 4

Drzewka owocowe kwitną na potęgę, a konkretnie wiśnie ozdobne na mieście





Także mirabelki




Oraz klony




To jeszcze nie pora na kasztanowce, ale już się szykują




Wierzba płacząca, która jest mieszańcem wierzby białej i wierzby babilońskiej. Co ciekawe, ta wierzba jest jednopienna, a więc na jednym drzewie są zarówno kwiaty męskie, jak i żeńskie, natomiast wierzba biała jak i babilońska, to gatunki dwupienne. Sprawdziłem kilka drzew i faktycznie tak jest, na jednym mozna spotkać kwiatostany męskie, żeńskie, a nawet mieszane.

Kwiatostan męski




Kwiatostan żeński



Kwiatostan mieszany



Pojedyncze mniszki można było spotkać na nasłonecznionych poboczach już jakiś czas temu, teraz pojawia się ich więcej



W nocy padało






  • dystans 21.90 km
  • 7.50 km terenu
  • czas 01:13
  • średnio 18.00 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Suchszy Dopływ Suchej

Wtorek, 11 kwietnia 2023 · dodano: 12.04.2023 | Komentarze 6

Tym razem bardziej na mokro, czyli dolina Suchszego Dopływu Suchej. Po drodze wstąpiłem jeszcze na glinianki w Wiskitkach, licząc że może uda mi się spotkać zaskrońca, bo lubią się tam wylegiwać w trawach. I owszem, spotkałem ale nie udało mi się uwiecznić na zdjęciach.

Za to po drodze spotkałem padalca na ścieżce. Z padalcem kiedyś miałem problem, bo nigdy nie mogłem zapamiętać, czy jest to beznoga jaszczurka, czy płaz. Za każdym razem musiałem sprawdzać i w końcu po latach sprawdzania utrwaliło mi się to w głowie.





Glinianki



Suchszy Dopływ Suchej to moja prywatna nazwa tego bezimiennego cieku wodnego, bo kiedyś regularnie wysychał, a nawet przez większość roku bywał suchy. Ale i tak miejsce było urokliwe, dolinka... o ile tak to można nazwać, jest dosyć płaska i płytka, ale wyraźnie ma zaznaczoną granice między terenem zalewowym i lasem, mimo że różnica wysokości jest minimalna, "skarpa" ma kilkanaście cemtymetrów wysokości, może ciut więcej.



Po wyjściu z lasu wygląda to tak - linia drzew po lewej to przebieg koryta rzeczki. Została ona kiedyś uregulowana, no i regularnie wysychała, czasami przez większość roku była sucha... ale za renaturalizację wzięły się bobry, pobudowały tamy na pierwotnym korycie, a rzeczka wylewa na łąki i tam sobie rzeźbi nowe koryto. No i od tej pory nie wysycha.



No to wkładam woderki z nieśmiertelnego OP-1 i chlup!



Wiodoczek ze środka łąki w jedną i druga stronę.




Dochodzę do koryta i malowniczo kładących się wierzb



Bobry wykorzystały ich pnie i między nimi zbudowały tamę





Kępy olch wyznaczające uregulowane koryto



Kolejna tama



Jest i żeremie, ostatnim raz jak tu dotarłem, to go nie było




Podwodne łąki



I pasący się na nich zatoczek




Dzielny pływak



Ale zawsze to wygodniej się czegoś złapać



Kwiatkiem dnia były oczywiście kaczeńce (czyli knieć błotna), bo na kosaćce jeszcze za wcześnie






Mikroslimaczki




Takie owady urządziły sobie gody na mojej kamizelce




Ścierwiec, jak sama nazwa wskazuje, najłatwiej tego chrząszcza znaleźć na padlinie




I znowu kotki wierzby, które z dużym prawdopodobieństwem zidentyfikowałem jako wierzbę purpurową. Na tym krzaczku kwiaty żeńskie




A tu inny kotek, trudno jeszcze stwierdzić, co to za wierzba





  • dystans 46.40 km
  • 10.60 km terenu
  • czas 02:28
  • średnio 18.81 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Suchy Poniedziałek

Poniedziałek, 10 kwietnia 2023 · dodano: 11.04.2023 | Komentarze 9

Dawno, dawno temu... ta powiedzmy ze dwadzieścia parę lat temu, nie było sensu wychodzić na rower w Lany Poniedziałek (a już na pewno nie rano i w godzinach okołopołudniowych), ze względu na watahy idiotów z wiadrami. Toteż sobie ten dzień odpuszczałem. Jednak kiedyś po latach ze zdziwieniem zauważyłem, że mogę wyjść w Lany Poniedziałek na rowerek nie ryzykując zlania od stóp do głów. Teraz najbardziej trzeba uważać na idiotów na czterech pierdzikółkach.

Ponieważ święta i ładna pogoda, to spodziewałem się że w bardziej popularnych miejscach leśnych będzie sporo ludzi, a że nie mogłem sobie odpuścić przyjemności wizyty nad Pisią, to wybrałem bardziej ustronny zakątek. I rzeczywiście, dotarła tam tylko jedna grupka spacerowa (normalnie żywego ducha tam nie ma, można spotkać za to łosia, czy bobra), oraz... kolega lec. Tak na marginesie zaznacze, że dwa dni wcześniej, różwnież nad Pisią spotkałem Werronę.


 Dziś bardziej robalowo niż kwiatkowo, bo nie będę robił kolejnego przeglądu kwitnienia (choć naprawdę musiałem się powstrzymywać), za to w robale obrodziło: na początek warzywnica ozdobna, pluskwiak z rodziny tarczówkowatych.





Kolorystycznie podobna do tramwai... tramwajów... eee no do kowali bezskrzydłych, to też pluskwiaki, tyle że z rodziny kowalowatych.




Jeszcze jedna tarczówka się trafiła



Był też najbardziej słodziachny z pająków, czyli jakiś skakun

- Hej, zobacz jaki jestem dzielny! Złowiłem sobie obiadek!





Jeszcze na drodze spotkałem oleicę, nie podejmuję się identyfikacji, czy jest to oleica fioletowa, czy oleica krówka, za to byłem w stanie stwierdzić, ze był to samiec... nie po wielkości odwłoka, bo miewają też większe, ale po czułkach - są one wyraźnie wygięte, jakby złamane.




Ponieważ nadjeżdżał samochód, a oleica nie chciała współpracować, to ją przeniosłem poza drogę. Niby nic, ale w internecie pełno ostrzeżeń przed trującymi oleicami, media jak zwykle straszą na potęgę, a tutaj histerię rozpętał dwa lata temu post Lasów Państwowych o wyjątkowo głupim tytule "Kropelka, która może zabić". Polecam tutaj przeczytać ten artykuł: "Oleica krówka nikogo nie zabije. Lasy Państwowe edytowały informację"

Na poniższym zdjęciu widać tę zabójczą kropelkę zawierającą kantarydynę, to ta pomarańczowa planka na tylnym odnóżu (tak, oleice wydzieją ją z odnóży). Ponoć może silnie podrażnić skórę, no może jak ktoś ma delikatniejszą, bo mi oleica zostawiła kilka kropel na ręce i śladu nie było. Natomiast lepiej nie wcierać jej w oczy, ani nie jeść oleicy, bo śluzówki to ona już raczej podrażni.



Kolejna oleica, ta spotkana na lesnej drodze - samica, co można poznac po bardziej prostych czułkach. Idealnie proste to one nie sa, ale nie ma takiego wyraźnego "złamania".





I jeszcze gąsieniczka, też na drodze.



Z innych zwierzaków udało się fotnąć klucz gęsi.



Fiołki zaczynają kwitnąć w lesie. No tak, to teraz zabawa w identyfikację, który to gatunek... ale już nie dziś.




Przejeżdżałem obok wierzby, którą zidentyfikowałem jako purpurową. Dzisiaj kwiaty męskie już się tak efektownie nie nie prezentują... a to tylko jeden dzień różnicy, jak to trzeba trafić we właściwy moment.




Obok znalazłem kolejny krzaczek, to też chyba wierzba purpurowa, ale za to z żeńskimi kwiatami.



Na tych uwijała się mrówka, chyba jej smakował nektar.

- Ale mam nadzieję, że się wcześniej wytarzałaś w pyłku z kwiatów męskich, co? Bo tak spijać nektar nie dając nic w zamian to trochę nieładnie, wiesz?




Później popołudniu było ryzyko, że przyjda deszcze. Toteż wykręciłem pętelkę terenami otwartymi, gdzie mogłem obserwować sytuację. Zaczęło się chmurzyć w oddali, widać też było zasłony z deszczu, toteż uznałem że pora wracać... w sumie niepotrzebnie, to okazało się że deszcze w końcu nie doszły.





  • dystans 28.80 km
  • 2.80 km terenu
  • czas 01:37
  • średnio 17.81 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Śniadanie z mrówkami i rudzikiem

Niedziela, 9 kwietnia 2023 · dodano: 10.04.2023 | Komentarze 4

Odkryciem niedzieli były takie oto kotki wierzbowe... wydaje mi się, że to wierzba purpurowa, kwiaty męskie. Teraz poszukać krzaka z kwiatami żeńskimi.






Obok typowe kotki wierzbowe, jest spora szansa że to wierzba iwa, choć sa też inne gatunki mające podobne kwiaty. Kolejno kwiat męski i żeński.




I jeszcze takie bazie, naprawdę malutkie, całkiem możliwe że to kolejny gatunek.



Czeremcha jeszcze nie kwitnie, ale już się szykuje



Za to rozkwitają mirabelki i inne śliwy. W mieście zaczęły oczywiście wcześniej, ale teraz zaczyna się kwitnienie za miastem... oczywiście nie wszystkie, bo zależy od stanowiska, szczególnie nasłonecznienia, ale też samego drzewka. Jednak przy takiej pogodzie z dnia na dzień będą kolejne rozkwitały.



Przerwa na drugie śniadanie



Mrówki też przyszły się posilić, serkiem nie były zachwycone



Za to dżem przypadł im do gustu... przed konsumpcją strzepałem mrówki z kanapek, niby są jadalne, ale jakoś nie miałem ochoty.




Jem kanapki, popijam kawą i czuję na sobie czyjś wzrok. Podnosze głowę, a tu parę metrów ode mnie siedzi rudzik i się na mnie gapi.

- Ej, ty!Kopsnij okruszka!



- Z profilu też nieźle wyglądam, co?



- To jak będzie z tymi okruszkami?



A poza tym po drodze ślimaczki - sesja foto i w krzaki

Ślimak winniczek



Ślimak zaroślowy, za tło robi przejeżdżające Polregio



Wstężyk gajowy



Ale wstężyki w większości siedziały sobie na drzewach i różnych badylach



Na przykład na forsycji



A ten ślimak bezskorupkowy jest chyba smakoszem grzybów, bo podgryzał czarkę szkarłatną tudzież austriacką




Z asfaltu ewakuowałem też trzmiela, który nie chciał się ruszyć, więc musiałem go ręcznie przenieść



Podobnie ta jaszczurka bezogonka, a skoro już wziąłem do ręki, to pstryknąłem parę fotek z bliska, bo nie uciekała... jak taka niemrawa, to nic dziwnego, że straciła ogonek.







  • dystans 26.90 km
  • 8.30 km terenu
  • czas 01:27
  • średnio 18.55 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Świąteczny raport kwiatuszkowy znad Pisi Gągoliny

Sobota, 8 kwietnia 2023 · dodano: 09.04.2023 | Komentarze 6

... po małej przymrozkowo-deszczowej przerwie z małą domieszką śniegu. W ogóle pogoda wariacka - rano niewiele ponad zero stopni, toteż ubrałem się jak na bezmrozową zimę z opcją na zdejmowanie wierzchnich warstw. Generalnie zdało to egzamin, z wyjątkiem zbyt grubych skarpetek, czy braku lekkiego obuwia na zmianę, bo popołudniu na słońcu można się było ugotwać inawet w krótkim rękawku dobrze było poszukać zienia na postoju (a te były długie, ba! wyjazd składał się głównie z postojów i łażenia z nosem w ściółce). Jednak później przyszły chmury i zrobiło się rześkawo.

Kwiatki początkowo miały złożone płatki, a niektóre były klapnięte jak ta kokorycz pełna.



Jednak w ciągu dnia podnosiły się i rozwijały.




Skorzystałem że jakiś łoś, czy dzik ryjąc wykopał kokorycz i zrobiłem zdjęcie z bulwą korzeniową. Gdyby ją rozciąć to byłaby w środku pełna, zaś kokorycz pusta ma bulwę pustą... nie rozcinałem, bo rozpoznałem gatunek po innych cechach, a po sesji foto roslinkę posadziłem, niech sobie ładnie rośnie.



Pisia po silnych opadach była lekko wezbrana... może nie na tyle by wylać, ale wypełniła całkowicie koryto.



Parka nartników spędza święta na nartach wodnych



Za to wlało się trochę wody do starorzecza, czasem jak nie ma wezbrań Pisi i jest bardziej sucho, to wysycha ono zupełnie.



To jeziorko jest bardzo ciekawe, bo od rzeki oddziela je pas ziemi szerokości1-2 metry w najwęższym miejscu. Zasadniczo ono nie wysycha, mimo że Pisia musi wystąpić z brzegów i dokonać wlewki zasilając to bajorko. Iryski jeszcze nie kwitną.



Niektóre roślinki rosnące nisko na samym brzegu zalało - podwodna plantacja ziarnopłonu wiosennego



A tu ziarnopłon rosnie na zwalonym, próchniejących drzewie (drzewa nie widać, bo jest porośnięte mchem). Zresztą nie on jeden rośnie w takiej lokalizacji



A tu kwitnący ziarnopłon z typową liczbą płatków



Mój rekordzista - 15 płatków, to nie tylko mój ziarnopłonowy rekord na dziś, ale też kiedykolwiek... znaczy w tym roku, bo wcześniej sporadycznie liczyłem płatki.



Żaba w ziarnopłonach - komisyjnie ustaliliśmy, że na co najmniej 90% jest to żaba trawna. Komisja byłła dwuosobowa - ja i Trollking.

No więc tak ja dokonałem klasyfikacji metoda wykluczeń:
- na pierwszy rzut oka widać, że należy do żab brunatnych, więc żaby zielone możemy wykreślić
- jesteśmy poza zasięgiem występowania żaby dalmatyńskiej, więc ją też można wykluczyć
- nie spotkałem żadnej niebieskiej, więc to raczej nie żaba moczarowa (teoretycznie mogłem nie spotkać żadnego samca, albo jeszcze się nie zaczął u nas sezon godowy, ale przy tej ilości żab powinien się trafić jakiś samiec, a z różnych regionów dochodzą informacje o tym że zniebieszczały, więc...)
- na placu boju pozostaje żaba trawna



A skoro jestem przy kręgowcach, to spotkałem sarenkę przeprawiającą się przez Pisię, płynącego bobra, który jednak zaraz dał nurka, oraz wiewiórkę biegającą po zwalonych drzewach, a potem siedzącą na gałęzi, cmokającą i machającą ogonkiem... myślałem, że to jakieś zachowania godowe, ale nigdzie nie było drugiej wiewiórki, więc może po prostu było jej wesoło.

Ale wracając do roślinek - bluszczyk kurdybanek i pączki w kącikach liści



Wcześniej widziałem ze dwie kwitnące roślinki, ale teraz długo nie mogłem żadnej znaleźć, ale w końcu się udało



Grab zaczyna kwitnąć




Lilia złoto... eee, znaczy złoć żółta. Powoli się kończy ich kwitnienie, coraz mniej kwiatków jest w lesie, być może za tydzień już żadnych nie będzie.



Śledziennica skrętolistna podobnie jak złoć była jednym z najpierwszych kwiatków leśnych, ale teraz jest jeszcze w pełni kwitnienia i jeszcze długo będzie nas cieszyć




Zaczynają się pojawiać łany zawilców gajowych



Zawilec żółty



Miodunka ćma



Łuskiewnik różowy



Zdrojówka rutewkowata



Szczyr



A trawy reprezentuje kosmatka



To tyle nad samo Pisią, trzeba się udać nieco w bok od samej doliny, żeby spotkać przylaszczkę pospolitą




Podbiał pospolity też nie rośnie nad samą rzeką, ale zwykle na poboczach i w rowach, ten akurat przy drodze leśnej. Robale gratis




A skoro jestem przy robalach - biedronka siedmiokropka



Żuk leśny




Trzmiel



Po drodze ewakuowałem z asfaltu kilka krocionogów



I taką włochatą gąsieniczkę



A skoro o gąsieniczkach mowa, to motyle też były. Oczywiście cytrynki - tutaj w towarzystwie pajączka



Cytrynki chyba bardzo lubią kokorycze, bo nawet gdy jest łan zawilców, to one wolą poszukać kokoryczy, jesli takie tam rosną




Rusałka żałobnik



Rusałka ceik z dosyć zniszczonymi skrzydełkami. Pierwsze wiosenne motylki to te, które zimują w postaci dorosłej, toteż często mają podniszczone, czy wytarte skrzydełka



Rusałka pawik, ale nie chciała pokazac oczek na tyle długo bym mógł jej cyknąć fotkę



To teraz pora przejść do... nie, nie do kup. Była flora, była fauna, więc teraz kolej na fungę. Tak, to jest grzybek.



I jeszcze taki, prawdopodobnie z tydzień temu wstawiałem zdjęcie dokładnie tego grzybka, ale był mniej rozwinięty.





  • dystans 16.90 km
  • 0.60 km terenu
  • czas 00:54
  • średnio 18.78 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

po mieście

Czwartek, 6 kwietnia 2023 · dodano: 07.04.2023 | Komentarze 7

Mirabelki na mieście zaczynają kwitnąć... to znacz yjuż z tydzień temu można było znaleźć jakieś drzewko, które rozkwitło, ale większość była w pączkach, dopiero w ostatnich dniach niektóre kwiatki zaczynają się rozwijać. Za miastem to chyba nadal tylko pączki.





Poza tym jesiony klonolistne coraz bardziej rozkwitają... chociaż nie przypomina to "kwitnięcia" w takim potocznym rozumieniu. Pierwszaa fotka to kwiaty żeńskie, a druga - męskie.








  • dystans 39.10 km
  • czas 02:08
  • średnio 18.33 km/h
  • rower Srebrny Rower
  • Jazda na rowerze

Pogoda ślimaczkowa

Sobota, 1 kwietnia 2023 · dodano: 04.04.2023 | Komentarze 4

Sobota była w sam raz dla ślimaczków, dlatego się pałętały tu i ówdzie jak ten wstężyk ogrodowy.



Gołębie zaś korzystały z ogólnodostępnych kąpieli



Ja byłem mniej zadowolony. Pewnie bym się w ogóle nie ruszył, ale zobaczyłem informację, że biblioteka we Mszczonowie od poniedziałku przechodzi remont i będzie przez miesiąc nieczynna... gdyby ogłosili to ciut wcześniej, to bym w piątek pojechał na sucho.

Rano było mokro po nocnych deszczach, ale nie padało i było znośnie, było tylko ryzyko że wracając właduję się w jakąś ulewę. W połowie drogi powrotnej faktycznie zaczęło podać, ale na szczęście niezbyt mocno i po kilku minutach przestało. Zaś sądząc po kałużach w Żyrku, parę chwil wcześniej nieźle tam padało, ale na szczęście ja się nie załapałem już na prysznic.



Kwitnące wierzby - kwiaty męskie




i kwiaty żeńskie




Klon jesionolistny też stopniowo rozkwita - kwiaty męskie



i żeńskie




I jeszcze takie maleństwo, ale za to w dużej ilości







  • dystans 28.50 km
  • 1.40 km terenu
  • czas 01:33
  • średnio 18.39 km/h
  • rower Wrześniowy Rower
  • Jazda na rowerze

Żaby, żaby, żaby...

Piątek, 31 marca 2023 · dodano: 02.04.2023 | Komentarze 6

Tym razem nad Pisią kicało sporo żab







Trafił się też żuczek




I takie maleństwo



A poza tym szczyr już kwitnie, już poprzednio widziałem pojedynczy kwiatek szczyru, ale te kwiaty są tak niepozorne, że jednemu cieżko zrobić zdjęcie




Kolejny egzemplarz bluszczyku kurdybanku zakwitł



A do tego jasnota



A inne roślinki jak kwitły, tak kwitną, tylko w coraz większej ilości - zawilec żółty



Kępka zawilców gajowych



Ten ma aż osiem płatków



Kokorycze puste już się popodnosiły, ale patrząc na prognozy, zaraz znów pewnie klapną



Łuskiewnik różowy, któremu za tło robi zdrojówka rutewkowata



A na koniec ziarnopłon wiosenny, który jest całkiem ciekawą roślinką. Otóż w Polsce występują dwa podgatunki ziarnopłona - w większości jest to podgatunek tetraploidalny (czyli mający aż cztery zestawy chromosomów), natomiast w południu kraju w niektórych miejscach można spotkać podgatunek diploidalny (ma dwa zestawy chromosomów, tak jak my).

Podgatunek tetraploidalny wytwarza bardzo mało nasion, toteż rozmnaża się głównie wegetatywnie przy pomocy bulw korzeniowych i bulwek łodygowych (właśnie po tych bulwkach wytwarzanych w kącikach liści można poznać tetraploida, bo u diploida ponoć nie powstają). Podgatunek diploidalny zaś w większym stopniu rozmnaża się przy pomocy nasion.

Inną ciekawostką jest to, że ziarnopłon wiosenny jest gatunkiem inwazyjnym... ale nie u nas, tylko w Ameryce Północnej, Australii, Nowej Zelandii, Japonii.




A to kwiatek z najmniejszą liczbą płatków, jaką znalazłem



Zazwyczaj kwiatki mają 8-9 płatków, dużo jest też 10-płatkowych i sporo jeszcze 11-płatkowch. Więcej lub mniej trudno trafić, bo jest ich dosyć mały odsetek.

8 płatków



9 płatków



10 płatkó



11 płatków




Mój rekordzista -  płatków